Dodaj do ulubionych

skąd wydawnictwa biorą pracowników?

07.01.11, 20:35
Drodzy Forumowicze,
pracuję w tej branży od ponad roku. Zadecydował o tym zupełny przypadek, ale podoba mi się, wkręciłam się i chyba to jest to, co chciałabym robić.
Pracodawca nie jest jednak ideałem, dlatego myślę o zmianie pracy i tu oczywiście pojawia się problem - przeglądając regularnie wszystkie popularne portale rekrutacyjne (przyzwyczajenie byłej bezrobotnej:) i branżowe zauważyłam, że ofert pracy w wydawnictwach tudzież agencjach literackich, jest tyle, co na lekarstwo, a właściwie zero. Nie licząc wyd. Amber, ale i jego fatalna reputacja, i charakter ich oferty nie zachęcają mnie do aplikowania...
Czy wiecie zatem w jaki sposób te większe wydawnictwa rekrutują swoich pracowników? Może to naiwne pytanie, a sprawa jest prosta jak drut - znajomości, znajomości, znajomości.
Jak myślicie, czy rozsyłanie swojego CV w ciemno ma w ogóle jakiś sens?
Jakie są Wasze doświadczenia w tej kwestii?
Obserwuj wątek
    • spacey1 Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 07.01.11, 20:51
      W jednym masz rację. Znajomości są bardzo wazne. To znaczy znajomości w dobrym tego słowa znaczeniu. Branża jest niewielka, ludzie się znają. Kiedy szukam kogoś do swojego zespołu, zaczynam od zastanawiania się, czy ktoś ze znamych mi osób w innych wydawnictwach nie nadawałby się. Może ktoś jest dobry, z kimś chciałabym pracować. Jeśli ta droga okaże się nieskuteczna, ogłaszamy rekrutację. Zdarzały sie takowe, zapewniam cię. Niestety, zgłasza się wiele osób, którym się wydaje, że w wydawnictwie może pracowac każdy. A my najczęściej szukamy kogoś już z doświadczeniem.
      Inna droga to stażyści. Młode osoby trafiają wprost ze studiów często, albo jeszcze na studiach. jeśli są dobre i jest dla nich miejsce, zostają zatrudnione na etat.
    • monie_pl Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 08.01.11, 19:55
      Jesli moge to:
      - jako rekruter to ci powiem, ze jesli zaczynasz szukac pracy po roku, to twoje papiery bym od razu odrzucila.
      - jako akze osoba wchodzaca w nowa branze, to wiem jedno, ze warto nawet w kiepskiej firmie posiedziec troche dluzej, tylko namierzyc kogos kto widac, ze zna sie na swojej robocie i pouczyc sie od niego czy niej. Do tego warto pochodzic na spotkania branzowe gdzie uprawia sie tzw." networking" i rozwijac znajomosci w dobrym tego slowa znaczeniu, bo znajomosci sa potrzebne wszedzie i przestac narzekac na kolesiostwo.
      Pozdrawiam
      Monia
      • spacey1 Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 08.01.11, 20:31
        Monia, zgadzam się z Tobą w pełni. "Znajomości", to określenie, pod którym kryje się założenie, że przyjmuje się dp pracy, ba! tworzy sie specjalnie stanowiska, dla znajomych. Że nie bierze sie pod uwagę kwalifikacji, tylko właśnie to, czyim kto jest znajomym. W firmach prywatnych to ma rzadko miejsce w tej chwili. każdy menager, który jest rozliczany z wyników, chce pracować po prostu z ludżmi, którzy są dobrze w swoim fachu. Musi wiedzieć, że może na tym kimś polegać, bo także jego tyłek od tego zależy. Znajomość danej osoby, albo przynajmniej polecenie kogoś znajomego, może mieć tu kluczowe znaczenie. podobnie zresztą, jak "fama" w danej branży. Tak więc nie pomstujmy na "znajomości", tylko pracujmy na to, aby je mieć. I nie łudźmy się, ze wystarczy z kims się kumplować, aby polecił nas do pracy. ja bym nie wsadziła na minę nikogo polecając serdeczną koleżankę, o której wiem, że do roboty się nie nadaje
        • jacek1f absolutnie tak - pracuj gdzie jestes jeszcze, ucz 09.01.11, 11:02
          sie, poznawaj jak najwiecej ludzi i dawaj sie poznac innym.
      • twojabajka Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 09.01.11, 17:30
        Przecież autorka posta wcale nie narzekała na kolesiostwo, a tak się składa, że wszystkie osoby, które odpowiedziały w tym wątku, potwierdziły, że znajomości to 99,9% sukcesu w branży wydawniczej i poradziły jej nad nimi pracować... :)

        Niewątpliwie przyjemnie pracuje się z osobami "z tej samej bajki", ale nie ma co się oszukiwać - opisany powyżej sposób rekrutacji zawęża pole potencjalnych kandydatów i nie daje wszystkim takich samych szans. To, że przyjmiemy do pracy miłą koleżankę koleżanki, która zna się np. na redakcji, nie znaczy, że nie czeka gdzieś osoba, która DOSKONALE zna się na redakcji, tylko nie ma możliwości zaprezentowania tych umiejętności.

        Poza tym prace są różne i wydaje mi się niesprawiedliwe odrzucanie jakiejś osoby tylko dlatego, że nie minął przepisowy okres, po którym można szukać nowego stanowiska. Wiele wydawnictw to małe firmy, które nie dają pracownikom możliwości rozwoju, więc jeżeli ktoś przez rok, dajmy na to, parzył kawę albo zajmował się jednym typem publikacji i wie, że nieprędko zostanie przydzielony do innych zadań, to należy go raczej chwalić za ambicję czy chęć rozwoju, a nie ganić. Rok to naprawdę mnóstwo czasu, żeby się nauczyć pracy na pewnych stanowiskach, a nie wszędzie da się znaleźć mentora czy choćby sensownego szefa, przy którym można się uczyć.
        • monie_pl Znajomosci vs. rekrutacja otwarta 09.01.11, 18:14
          Rekrutacja to wydanie pieniędzy, a poszukiwanie poprzez znajomych jest tańsze. ZGADZAM się, że warto otworzyć drzwi na tzw. świażą krew, bo rynek zmienia się i nowi ludzie się na nim pojawiają.

          Co do wielkości firmy a możliwości nauki, to nie zgadzam się z twoim stwierdzeniem, bo o ile w dużych wydawnictwach są specjaliści, to w większości małych firm trzeba robić wszystko, czyli ma się więcej możliwości poznania różnych etapów produkcji i działalności.

          Stety czy niestety, znajomości są tym co pomaga, choć nie gwarantuje (!), osiągnięcie sukcesu w większości krajów na świecie. W Polsce ze względów historycznych znajomościom przypisuje się więcej negatywnego znaczenia. Patrząc na rozwój stowarzyszeń branżowych, studenskich czy hobbystycznych, to powinno zmienić się w ciągu pokolenia, myślę.

          Pozdrowionka
          Monia
      • semihora Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 12.01.11, 12:52
        > - jako rekruter to ci powiem, ze jesli zaczynasz szukac pracy po roku, to twoje
        > papiery bym od razu odrzucila.

        Tja... Rekruterzy...
        • monie_pl Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 12.01.11, 19:16
          To prawda, że są po prostu nieprofesjonalni rekruterzy, którzy psują opinie innym. Ale proszę, nie generalizuj swojego złego doświadczenia na wszystkich.

          Dodatkowo uzupełnienie wiedzy dla zainteresowanych, rekruter to nie tylko osoba poszukująca kandydatów, ale również dająca gwarancje, że zatrudniona osoba nie odejdzie po 6 miesiącach, bo coś jej się nie podoba. Gwarancją dla firmy jest wyszukanie następcy za darmo, czyli rekruter nie będzie chciał rozmiawiac z osoba często zmieniającą pracodawców. Raczej logiczne....

          No i to tyle w tym temacie.
          Pozdrawia
          Monia
    • yanga Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 09.01.11, 13:33
      A poza tym, warto sobie uświadomić, że idealnych pracodawców nie ma.
    • brutus36 znajomości w "dobrym" tego słowa znaczeniu 10.01.11, 17:23
      Znam i ja zwolenników tezy o znajomościach w "dobrym" tego słowa znaczeniu. Z reguły są to kompletne miernoty, funkcjonujące wyłącznie dzięki owym znajomościom. Nie dziwi więc, że do swojej nędznej filozofii życiowej próbują dorobić jakąś ideologię.

      PS.
      Owszem, osobnicy tego pokroju z biegiem czasu nabywają pewnych umiejętności, nie wykraczają one jednak poza zwykle, prozaiczne rzemiosło.
      • monie_pl Re: znajomości w "dobrym" tego słowa znaczeniu 10.01.11, 23:58
        Brutus, widze, ze miales zle doswiadczenia w kwestii znajomych znajomych i przykro mi.

        Jednak musze sie z toba niezgodzic, bo jesli ktos zaklada firme, to czesto nie robi tego sam tylko ze znajomym, wiec to moze byc pozytywne.

        Monia
        • al9 @monie 11.01.11, 10:07
          off topic
          ale odsyłasz w stopce do bloga
          z recenzją "Kary"
          gdzie autor recenzji (Ty?)
          popełnia katastrofalny błąd zdradzając zakończenie:
          Tragiczne zakończenie książki, gdzy Karolina traci męża w wypadku samochodowym, jest podobna do tragicznego zakończenia klasyki literatury. Te podobieństwa nie są chyba przypadkowe, ale nie są także niczym negatywnym także.....

          pozdrawiam
          al
          • monie_pl Re: @monie 12.01.11, 19:33
            Al9, wielkie dzięki za opinie na temat mojego wpisu, już zmodyfikowałam. Mam nadzieję, że pomimo tego zajrzysz jeszcze do mnie na bloga.
            Monika
        • rysharda Re: znajomości w "dobrym" tego słowa znaczeniu 11.01.11, 20:00
          Dzięki za zainteresowanie tym wątkiem. rozmowa zeszła trochę na inne tory:)
          twojabajka ma rację, w moim poście wcale nie skarżę się fakt przyjmowania do pracy po znajomości, tak po prostu jest i przestałam się temu dziwić, chociaż czasem to niemiłosiernie wkurza. Napisałam o tych znajomościach raczej z żalem, że takowych nie posiadam, przynajmniej nie w tej branży, o którą mi chodzi. Gdybym je miała, na pewno bym z nich zrobiła użytek, bo wiem, że nie przyniosłabym wstydu osobie, która by mnie poleciła.
          W firmie, w której obecnie pracuję choć TYLKO rok nauczyłam sie bardzo dużo, ale nie od żadnego guru czy mentora, bo takiego najzwyczjniej w świecie brak. Wszystko co umiem, zawdzięczam tylko i wyłącznie sobie samej. Oczywiście wiem, że jeszcze dużo przede mną, dlatego marzę o pracy, która naprawdę da mi warunki do rozwoju i w której w końcu będę się mogła czegoś nauczyć od prawdziwych profesjonalistów. Znowu może wyszłam na naiwniaczkę, bo wiem niestety, że nawet w tzw. renomowanych firmach z tym profesjonalizmem różnie bywa. Mimo wszystko wierzę, że są ludzie, którzy naprawdę znają się na tym co robią i z takimi w końcu chciałabym pracować.
          spacey1, monie - podpowiedzcie proszę, gdzie warto się pojawiać i gdzie najłatwiej zawrzeć "te straszne znajomości" z ludźmi z innych wydawnictw?bywam na różnych szkoleniach, na targach, ale jakoś cieżko było tam z integracją.
          monie - o co chodzi z networkingiem?
          • monie_pl O znajomościach, networkingu itp. 12.01.11, 19:31
            Rysharda,

            Świetine, że się uczysz i że chcesz się uczyc. Szkoda, że nia masz od kogo i musisz się przebijac sama, ale, jak w przysłowiu, co nas nie zabije to wzmocni. Powodzenia...

            Co do pojawiania się w Polsce w odpowiednich miejscach, nie wiem i nie znam. Piszesz: "bywam na różnych szkoleniach, na targach, ale jakoś cieżko było tam z integracją" i to jest prawda, że nie jest łatwo i wygląda na to, że jesteś na etapie "wywalą drzwiami to wejdę oknem" oczywiście w przenośni, ale... zawsze możesz zrobic swoje portfolio (projekty, książki, akcje promocyjne, cokolwiek robisz) i je oferowac do oceny, bo ludzie lubią czuc się ekspertami, a to pozwoli ci dac się poznac w branży i jest przysłowiową "stopą w drzwiach". Oczywiście nachalnośc niepopłaca, ale wcale taka nie musisz byc. W koncu udało ci się raz to dlaczego ma się nie udac po raz kolejny.

            Co do networkingu to jest to cos czego sama ciągle się uczę, szczególnie że jesteśmy uczeni "siedź w kącie i rób swoje a znajdą cię". Znalazłam takie porady co do networkingu i myślę, że jak na razie to mi sie one sprawdzają. www.businessknowhow.com/tips/networking.htm

            Pozdrawiam
            Monika
    • spacey1 Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 11.01.11, 22:04
      napisz na moją pocztę gazetową
    • senior_warga Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 18.01.11, 16:28
      Jeśli jesteś dobra i masz umiejętności znacznie wyższe od przeciętnych, to prędzej czy później znajdziesz satysfakcjonującą pracę, bez konieczności zawierania śmiesznych 'znajomości' - niejako na siłę (oczywiste jest to, że ktoś mający pozycję w branży z reguły nie będzie chciał nawiązywać relacji z osobami, które tej pozycji nie mają - no chyba, że dostrzeże u początkującego duży potencjał).

      Jeśli natomiast posiadasz przeciętne umiejętności i np. chcesz działać w sekretariacie, czy w dziale promocji, to powiedzmy sobie szczerze - tu na jedno miejsce mogą być nawet setki kandydatów, z racji tego, że taką pracę może wykonywać niemal każdy. Mam kontakty z kilkudziesięcioma wydawnictwami i właśnie jeśli chodzi o działy promocji, rotacje tam są olbrzymie, ciągle ktoś odchodzi, ktoś nowy przychodzi i tak to się kręci. Nawet jeśli ma się znajomości, to może nie wystarczyć (bo ktoś inny ma jeszcze bardziej szersze plecy ;)).
      • trif-lee Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 20.01.11, 11:01
        No tak, fajnie. To w takim razie co ma zrobić człowiek świeżo po studiach przygotowujących do pracy w wydawnictwie? Wolnych miejsc nie ma. Znajomości nie ma. Umiejętności są, ale bez poprzednich - do niczego niepotrzebne. I nawet ten rok pracy niewiele pomaga...

        Żeby nie było, nie siedzę w kącie i nie czekam, aż mnie ktoś odkryje. Szukam ogłoszeń, wysyłam CV, zgłaszam się, gdzie tylko mogę. Efekt? W ciągu roku współpraca z wydawnictwem, w którym miałam praktyki, i 3 niezależne zlecenia. Zawsze coś, tyle że utrzymać to się z tego nie da, a pracowników na etat nie potrzebują nigdzie - takie mam wrażenie po roku szukania pracy.

        Pomarudziłam i trochę mi ulżyło. ;)

        Pozdrawiam
        Ewa
        • mutant12 Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 20.01.11, 11:53
          Ja znam sprawę z nieco innej strony, bo nigdy nie pracowałam na etacie w wydawnictwie i nawet nie szukałam takiej pracy, choć teraz pewnie bym znalazła, tyle że a) jestem rozleniwioną freelancerką, b) ograniczałoby mnie to, bo prawdopodobnie nie wolno by mi było wykonywać zleceń dla konkurencji, a gdyby nawet, to i tak nie miałabym czasu, c) wydawnictwa, które lubię, są w innych miastach. Z doświadczenia kilku pierwszych lat w branży mogę jednak doradzić osobom, którym naprawdę na takiej pracy zależy, żeby zahaczyły się gdziekolwiek, nawet w całkiem innej branży, a wydawniczą śledziły, w miarę możliwości wykonywały dla wydawców zlecenia (to oczywiście zależy od zawodu i kwalifikacji - jeśli jesteś tłumaczem czy redaktorem, to ta rada jak najbardziej się do Ciebie odnosi, jeśli handlowcem czy marketingowcem, to trudno mi powiedzieć, czy w tych dziedzinach też korzysta się z outsourcingu) i ogólnie trzymały rękę na pulsie. Myślę, że czytanie takich forów jak to czy ogłoszeń na wirtualnym wydawcy jest dobrym pomysłem.

          Ja zaczynałam ponad 10 lat temu, gdy internet nie był jeszcze tak wszechobecny, a do tego miałam problem z nieśmiałością i brakiem wiary w siebie, który bardzo mi utrudniał kontakty np. telefoniczne. Ale wiedziałam, że chcę tłumaczyć książki, więc starałam się zdobyć zlecenia - dzwoniłam lub pisałam, proponowałam konkretne pozycje (wychodząc z założenia, że nawet jeśli wydawca nie chce lub nie może wydać danej książki, to przynajmniej daję mu sygnał, że mam jakieś pojęcie o literaturze), wysyłałam próbki. Jednocześnie zarabiałam na życie nauczaniem i tłumaczeniami dla firm/osób prywatnych. W końcu dostałam zlecenie - okazało się, że pewne wydawnictwo myśli właśnie o wydaniu autorki, którą im zaproponowałam i na której się znałam. Potem się okazało, że wydawnictwo jest dość parszywe, przetłumaczyłam dla niego kilka książek i przeszłam gehennę, ale zawsze mogłam sobie do CV wpisać, że już coś tłumaczyłam. Co zresztą przez dłuższy czas nic nie dawało, bo i tak żaden inny wydawca nie chciał mi dać roboty. Udało się dopiero po kilku latach słania mejli z propozycjami, próbkami itp. Kolejne wydawnictwo dało mi szansę - patrząc z ich strony, zapewne był to przypadek, akurat potrzebowali tłumacza z tego języka, a moja propozycja wbiła im się w pamięć, więc zadzwonili, ale patrząc z mojego punktu widzenia była to chwila, która zmieniła moje życie, bo od tej pory wszystko poszło lawinowo - trafiłam na wydawcę, który naprawdę doceniał dobrą i ciężką pracę, bez upominania się dostawałam pieniądze, nabrałam pewności siebie, która pozwoliła mi znaleźć też innych zleceniodawców, i po kilku latach mogłam zacząć poważnie myśleć o tym, by spróbować żyć tylko - no, prawie tylko - z tłumaczeń i redakcji. Gdyby nie tamta szansa, może po jakimś czasie dostałabym inną, ale możliwe też, że w końcu bym zrezygnowała z szukania. Choć wątpię, bo ilekroć póbowałam rezygnować, tylekroć po jakimś czasie zew okazywał się silniejszy i zaczynałam na nowo ;)
        • senior_warga Re: skąd wydawnictwa biorą pracowników? 20.01.11, 15:27
          Cóż, można tylko powiedzieć, że to bardzo przykra sytuacja. I co najsmutniejsze, spotykana w niemal wszystkich branżach w naszym kraju. Ale na to nic nie poradzimy, skoro nawet rządzący, bez względu na opcję polityczną, nie są w stanie zbyt wiele zrobić w tym zakresie.

          W każdym razie próbować zawsze warto, nie załamywać się - choć wiadomo, że jest to trudne, gdy pomimo usilnych starań, przez dłuższy czas nie ma pozytywnych wyników. No i cieszyć się choćby z małych sukcesików, to one pozwalają wierzyć, że kiedyś w końcu będzie lepiej, dobrze lub nawet bardzo dobrze :).

          A jak jednak nie będzie (bo też trzeba brać taką ewentualność pod uwagę)? No to trudno, wszak inni mają gorzej ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka