isa1001
17.07.12, 10:53
Co sądzicie o nadawaniu książce takiego tytułu, który automatycznie kojarzy się z jakimś hitem z ostatnich lat czy miesięcy? Dla mnie to nadużycie. Tymczasem wczoraj wchodzę sobie na jakąś stronę w internecie i widzę reklamę książki "Ucieczka znad rozlewiska". Nie jestem fanką prozy Kalicińskiej i nigdy nic jej autorstwa nie przeczytałam, ale od razu do głowy przyszło mi: "O! Nowa powieścidło pani K". I myślę, że nie tylko mnie. Czyżby właśnie o to chodziło? Taki chwyt marketingowy? Wiem, wiem, że pani Kalicińska nie opatentowała słowa "rozlewisko", ale mimo to czuje się zniesmaczona.