Dodaj do ulubionych

Umowa z wydawnictwem

11.09.05, 20:50
Tak się szczęśliwie składa, że doczekałem się możliwości publikacji mej
pisaniny przez jedno z wydawnictw. Mam niedługo podpisać umowę. Proszę
poradźcie na co zwrócić uwagę, żeby potem nie pluć sobie w brodę, gdy już
będzie za późno. Osobiście nie jestem pewien jak podejść do takich spraw, jak
udział w promocji książki, procent od sprzedaży - 10%, ilość przysługujących
mi egzemplarzy z każdego wydania - 20sztuk.
Czekam na Wasze cenne rady i opinie,
Dzieki,
Marcin.
Obserwuj wątek
    • moony7 gratulacje! 11.09.05, 22:52
      Jeśli masz jedno wydawnictwo i duże parcie na druk, to pewnie teraz fruwasz pod
      sufitem ze szczęścia? Te warunki, o których napisałeś są smutną normą. By
      zarobić na ksiażce musisz sprzedać kilka tysięcy sztuk, czego Ci serdecznie
      życzę. Twój udział w promocji książce tylko wyjdzie na dobre. Zainteresuj się
      także, co wydawnictwo zrobi, aby Twoja książka była widoczna w mediach.
      • kapittan Re: gratulacje! 11.09.05, 23:01
        :)Rzeczywiście, raduje się! Tylko tę radość trochę przyćmiewa niepokój, żeby
        nie zrobić z siebie naiwniaka. No, ale podobno uczymy się na błędach, więc
        jeśli będę takim szczęściarzem, że dojdzie do kolejnych umów, to pewnie będę z
        każdą mądrzejszy! Aha, no i mam rzeczywiście tylko jedną propozycję. Ale i aż.
        Dziękuję za tę radę, dowiem się jakie mają plany w tej sprawie.
        Pozdrawiam! :)
        Marcin.
        • kaylene1 Re: gratulacje! 12.09.05, 08:01
          Ja z mety żadam wiekszej zaliczki.Proponuja dwa mowie trzy.Dla zasady. Oni 10%
          ja 12.Wglad w okladkę bo graficy odwalaja czasem robote.A zpromocja to i
          wydawnictwa wiele nie moga.ale oczywiscie trzeba zastrzec cos tam sobie.Ja dobra
          to sie przebije...
          • guzikmaria gratulacje! 12.09.05, 10:26
            Także gratulacje. Możesz powiedzieć o czym ta książka i jaki ma tytuł?
            • kapittan Re: gratulacje! 12.09.05, 13:23
              Dziekuje!
              Narazie moge tylko zdradzic, ze to krotkie historie :)Ale jak juz wszystko
              bedzie dograne, chetnie podziele sie reszta szczegolow.
              Pozdrawiam!
              Marcin.
          • dysgrafia Re: gratulacje! 12.09.05, 13:49
            kaylene1 napisała:

            >A zpromocja to i
            > wydawnictwa wiele nie moga.ale oczywiscie trzeba zastrzec cos tam sobie.Ja >
            dobra to sie przebije...

            A co trzeba zastrzec? Możesz rozwinąć, bo bardzo tajemniczo to brzmi "zastrezc
            sobie z promocją" tzn co, że będziesz sama promować, czy że część z promocji
            dla Ciebie... a tos zabiła ćwieka... Wyjasnij proszę, bo spac nie będę mogła

            BTW dużo już książek Ci wydali? Jakiego rodzaju (beletrystyka, poradnik,
            podręcznik?)

            Pzdr
            dys.
      • luloo1 Re: gratulacje! 13.01.06, 22:09
        Nie sądzę, że 10% to mało.
    • moony7 O rany! Okładka! 12.09.05, 19:57
      Jak mogłam zapomnieć?! Tak! Jeśli jeszcze możesz, zażądaj stanowczo prawa do
      akceptacji ostatecznego wzoru okładki. To się nie mieści w głowie, ale odnoszę
      wrażenie graniczące z pewnością, że plastycy nie czytają ksiażek, do których
      robią okładki. W zupełności wystarczy im streszczenie przygotowane przez
      wydawnictwo. Rezultaty, jakie są, każdy widzi.
      • szwedzka Re: O rany! Okładka! 12.09.05, 20:11
        Graficy to nawet streszczeń nie czytają. Wydając powieść "Jezus Barabasz"
        Hjalmara Söderberga, książkę, która neguje podstawowe dogmaty chrześcijaństwa,
        zrobiłem konkurs na okładkę. Wśród nadesłanych propozycji większość miała
        religijną wymowę i nadawała się na książkę o papieżu, nie mówiąc o tym, że na
        niektórych okładkach widniał tytuł "Jezus i Barabasz". W tej sytuacji konkurs w
        przedbiegach wygrała nowicjuszka, która zaznajomiła się z treścią i pomyślała,
        że książka z takim tytułem niekoniecznie musi mieć religijne akcesoria na
        okładce.

        Paweł
        • czupakabra27 Do SZWEDZKA 13.01.06, 14:12
          a tak przez ciekawość jakie wynagrodzenie otrzymała owa nowicjuszka?
      • kapittan Re: O rany! Okładka! 12.09.05, 21:46
        Na szczęście ilustracje i okładkę wykona zaufana osoba, moja dziewczyna! Nie
        mam zatem wątpliwości, że będzie wszystko ok. Gorzej jak wydawnictwo będzie
        innego zdania. Wtedy spory w nieskończoność????
        Pozdro,
        Marcin.
        • agata_to_ja Re: O rany! Okładka! 19.09.05, 17:53
          Nie zakładaj jednak, że skoro zrobi ją Twoja dziewczyna, to znaczy że okładka
          będzie dobra. To często popełniany błąd - stosunek emocjonalny. Chyba, że
          rzeczywiście bardziej ci zależy na tym, niż na dobrej sprzedaży.
          • kapittan Re: O rany! Okładka! 20.09.05, 13:16
            Jestes ilustratorka?
            • agata_to_ja Re: O rany! Okładka! 20.09.05, 22:31
              Nie, pracuję w wydawnictwie. A poza tym problem jest moim zdaniem bardziej
              ogólny. Nie zawsze ktoś nam bliski jest najlepszym fachowcem.
              • luloo1 Re: O rany! Okładka! 13.01.06, 22:15
                Zgadzam się z Agatą. Emocjonalny stosunek często idzie w parze ze stosunkiem
                emocjonalnym do pracy, którą wykonał ktoś bliski. Podejrzewam, jeśli to
                profesjonalne wydawnictwo, że na temat projektu wypowie się głowny grafik.
                Wnioskuję, skoro masz możliwość przedstawienia projektu dziewczyny, że książka
                nie tworzy serii z innymi pozycjami.
          • senseeko Właśnie! Okładka! 20.09.05, 17:41
            A czy autor może przedstawić wydawnictwu własny projekt okładki?
            A jeśli tak, to jakie są szanse że właśnie jego projekt "przejdzie"?
            Czy za projekt okładki są jakieś ekstra pieniądze, czy tylko za wykonanie?
            Innymi słowy, czy wydawnictwu się opłaca przyjąć projektowaną przez autora
            okładkę i zlecic jej profesjonalne wykonanie grafikowi, czy jest mu wszystko
            jedno kto projektuje, bo i tak kase bierze ten, który ją robi?
            BTW w jakich programach graficznych robi się okładki?
      • artur666 Plastyk nie jest lektorem. 19.10.05, 10:43
        Ostatnio projektowalem okladke, do ksiazki o produkcji krow dla akademii
        rolniczej. Myslisz, ze powinienien byc zainteresowany trescia? :)
      • luloo1 Re: O rany! Okładka! 13.01.06, 22:12
        Tzw. rybkę dla grafika, czyli krótkie streszczenie książki, powinien
        przygotować red. prowadzący projekt. Ale solidni graficy czytają, zwłaszcza
        jeśli to beletrystyka.
    • wodnik07 Re: Umowa z wydawnictwem 20.09.05, 22:51
      Witam wszystkich, dawno tu nie bylam.
      Zwróc uwagę na zapis dotyczacy (odpukac!)miernego zainteresowania na rynku.
      Moze byc tak, że wydawaca w umowie zastrzega sobie prawo, że np.w przypadku
      miernego popytu na ksiażkę w okresie 5 lat,będziesz zmuszony do partycypacji
      w kosztach niesprzedanych egzmplarzy. Nie musisz zgodzic się na taki zapis.
      Pozdrawiam















    • szwedzka Re: Umowa z wydawnictwem 21.09.05, 12:13
      Kiedyś przeprowadzaliśmy tutaj analizę umowy wydawniczej z tłumaczem. Może po
      prostu wkleisz tekst umowy, usuwając z niej elementy identyfikujące Ciebie i
      wydawnicwo, i wtedy spróbowaliśmy przeprowadzić kompleksową analizę, co chyba
      będzie bardziej miarodajne niż pojedyncze uwagi opierające się na ogólnym
      doświadczeniu, ale nie odnoszące się do konkretnej umowy. Myślę, że z takiej
      analizy skorzystałyby i inne osoby. Jeśli kapittan nie byłby chętny, może inny
      autor?

      Paweł
      • kapittan Re: Umowa z wydawnictwem 21.09.05, 12:52
        Jak znajde te wspomniana przez Ciebie umowe, to wkleje i zrobimy omowienie.
        Jestem za!
        Pozdrawiam,
        Marcin.
      • kapittan do agata_to_ja 21.09.05, 12:53
        Droga Agato!
        Domyslam sie, ze w wydawnictwie, w kt. pracujesz sa jakies zgrzyty ze zwiazkami
        emocjonalnymi autorow. Nie musisz jednak tego interpolowac na mnie. Ale
        dziekuje za wskazowke. Bede przygladal sie bacznie praca mej lubej.
        Pozdrawiam,
        Marcin.
        • agata_to_ja Re: do agata_to_ja 28.09.05, 10:46
          Nie, ja akurat zupełnie nie zajmuję się tymi sprawami i nie współpracuję z autorami.
          Moja uwaga była natury bardziej ogólnej. Tak mi sie po prostu wydaje, że okładka
          ma znaczenie marketingowe (o ile masz podejście biznesowe do swojej książki i
          zależy ci na dobrej sprzedaży) i chyba nie mozna zakładać, że akurat bliska
          osoba zrobi ja najlepiej.
          Ja wiem, że redaktorzy i reszta osób ze strony wydawnictwa są uważani przez
          autorów za szkodników ;) ale może czasem trafi się fachowiec :)
    • senseeko Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 18.10.05, 16:15
      Jak rozumiecie taki punkt umowy wydawniczej:

      "Wydawca zobowiązuje się powiadomić Autora o nadejściu korekty autorskiej.
      Autor obowiązany jest w terminie 3 dni od daty otrzymania zawiadomienia
      odpowiedzieć Wydawcy, czy korekty dokona osobiście, czy też do jej dokonania
      upoważnia osobę trzecią, której imię i nazwisko oraz adres jednocześnie wskaże.

      Wykonanie korekty autorskiej oraz zwrot całości utworu po korekcie powinny
      nastąpić w terminie 7 dni, licząc od daty dostarczenia tekstu do korekty
      Autorowi lub osobie przez niego upoważnionej."


      Jest to dla mnie nielogiczne, albo po prostu nie rozumiem co oznacza
      termin "korekta autorska"
      Dotąd myslalam, ze jest to korekta, ktorej dokonuje autor, innymi slowy autor
      (lub osoba upowazniona) sprawdza czy w tekscie nie ma jakichs bledow, czy jest
      zgodny z oryginalem itd. Dobrze rozumiem?

      Jesli tak, to co oznacza:

      "Wydawca zobowiązuje się powiadomić Autora o nadejściu korekty autorskiej."

      Jesli chodzi o nadejscie utworu PO korekcie autora, to czemu w takim razie
      dalszy tekst zobowiazuje autora "w terminie 3 dni od daty otrzymania
      zawiadomienia odpowiedzieć Wydawcy, czy korekty dokona osobiście?

      Przeciez korekta juz sie dokonala i nadeszła do Wydawnictwa, o czym wydawca
      wlasnie zawiadomił

      Czy ktoś mnie oswieci?
      • chemo Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 18.10.05, 17:37
        > "Wydawca zobowiązuje się powiadomić Autora o nadejściu korekty autorskiej."

        Sformułowanie to (faktycznie mętne) oznacza, że wydawca ma obowiązek zawiadomić autora o przybliżonym terminie przekazania mu tekstu do korekty autorskiej.
        • millefiori Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 18.10.05, 20:09
          Jak to sie stalo, ze nie zlozylam jeszcze gratulacji????
          • senseeko Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 18.10.05, 20:16
            millefiori napisała:

            > Jak to sie stalo, ze nie zlozylam jeszcze gratulacji????

            A, bo to jeszcze patykiem pisane. Uwierzę jak podpiszemy umowę, a tak naprawdę
            uwierzę, jak książka pójdzie do drukarni.
      • rekwizytornia Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 19.10.05, 11:51
        Możliwości rozumienia "korekty autorskiej" widzę dwie.
        Pierwsza - po etapie redakcji (adiustacji) autor dostaje od wydawcy egzemplarz
        redakcyjny i musi się ustosunkować do proponowanych zmian.
        Druga - korekta autorska to inaczej nadzór autorski. Chodzi o art. 60 ustawy o
        prawie autorskim i prawach pokrewnych: po całym procesie przygotowywania
        książki do druku, czyli m.in. redakcji i korekcie, autor musi dostać od wydawcy
        ów twór końcowy, w jaki przeobraził się jego tekst. Autor w odpowiednim
        terminie musi potem wydawcę powiadomić, czy wyraża zgodę na opublikowanie swego
        dzieła w tej, a nie innej formie, czy też może chciałby parę dodatkowych zmian
        wprowadzić - lecz muszą to być zmiany niezbędne! Ma też szansę sprawdzenia, czy
        np. wydawca wbrew jego woli czegoś nie usunął, nie dodał, nie zmienił itd.
        Dopiero po nadzorze autorskim (lub jeśli autor ów odpowiedni termin przeoczy)
        wydawca może przystąpić do rozpowszechniania utworu.

        Cytując dosłownie:
        1. Korzystający z utworu jest obowiązany umożliwić twórcy przed
        rozpowszechnieniem utworu przeprowadzenie nadzoru autorskiego. Jeżeli wniesione
        w związku z nadzorem zmiany w utworze są niezbędne i wynikają z okoliczności od
        twórcy niezależnych, koszty ich wprowadzenia obciążają nabywcę autorskich praw
        majątkowych lub licencjobiorcę.
        2. Jeżeli twórca nie przeprowadzi nadzoru autorskiego w odpowiednim terminie,
        uważa się, że wyraził zgodę na rozpowszechnianie utworu.
        3. Jeżeli ustawa lub umowa nie stanowi inaczej, za wykonanie nadzoru
        autorskiego nie przysługuje twórcy odrębne wynagrodzenie.
        4. Twórcy utworu plastycznego przysługuje prawo do sprawowania odpłatnego
        nadzoru autorskiego.
        5. Sprawowanie nadzoru autorskiego nad utworami architektonicznymi i
        architektoniczno-urbanistycznymi regulują odrębne przepisy.

        Taka jest moja wizja. Może ktoś ma inną? Chętnie ją poznam :-)

        Pozdrawiam
        Rekwizytornia
        • senseeko Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 19.10.05, 12:37
          rekwizytornia napisała:

          > Możliwości rozumienia "korekty autorskiej" widzę dwie.
          > Pierwsza - po etapie redakcji (adiustacji) autor dostaje od wydawcy
          egzemplarz
          > redakcyjny i musi się ustosunkować do proponowanych zmian.
          > Druga - korekta autorska to inaczej nadzór autorski. Chodzi o art. 60 ustawy
          o
          > prawie autorskim i prawach pokrewnych: po całym procesie przygotowywania
          > książki do druku, czyli m.in. redakcji i korekcie, autor musi dostać od
          wydawcy
          >
          > ów twór końcowy, w jaki przeobraził się jego tekst. Autor w odpowiednim
          > terminie musi potem wydawcę powiadomić, czy wyraża zgodę na opublikowanie
          swego
          >
          > dzieła w tej, a nie innej formie, czy też może chciałby parę dodatkowych
          zmian
          > wprowadzić - lecz muszą to być zmiany niezbędne! Ma też szansę sprawdzenia,
          czy
          >
          > np. wydawca wbrew jego woli czegoś nie usunął, nie dodał, nie zmienił itd.
          > Dopiero po nadzorze autorskim (lub jeśli autor ów odpowiedni termin przeoczy)
          > wydawca może przystąpić do rozpowszechniania utworu.

          A jak to się nazywa w umowie? Bo ja niczego takiego w umowie nie mam. Jest
          tylko o korekcie autorskiej. O nadzorze ani słowa, choc rzeczywiscie jest taki
          punkt w ustawie o prawie autorskim.

          Chyba powinnam sie domagac wyszczegolnienia prawa do tych dwoch korekt?
          Czy siedziec cicho i w razie gdyby nie dali do sprawdzenia po adiustacji albo
          pomineli nadzor to sie powolac na ustawe?

          sen
          • rekwizytornia Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 19.10.05, 12:54
            A możesz przytoczyć ten paragraf z umowy? Tak chyba będzie łatwiej.

            Powtarzam: "Korzystający z utworu jest obowiązany umożliwić twórcy przed
            rozpowszechnieniem utworu przeprowadzenie nadzoru autorskiego". Czyli wydawca
            musi przedstawić ci ostateczną wersję utworu, którą zamierza opublikować.
            Inaczej mogłabyś pójść do księgarni, wziąć własną książkę do ręki - i jej nie
            poznać, bo wydawca w ostatniej chwili postanowił zaszaleć. Jeżeli tak stoi w
            ustawie, to tak jest, nawet jeśli w umowie wydawca zapomniał wprowadzić
            stosowny paragraf. Zauważ, że nie ma w tym ustępie zwrotu: "Jeżeli ustawa lub
            umowa stanowi inaczej"!

            Natomiast odrębną kwestię stanowi czas, w jakim autor ma nadzoru dokonać -
            wydawca nie może wymagać, by autor w tydzień sprawdził dokładnie
            500-stronnicową powieść i jeszcze ją odesłał na drugi koniec kraju naszą
            cudowną Pocztą Polską czy kurierem. Trzeba dać człowieczkowi jakieś realne
            szanse, prawda? Moim zdaniem, powinno to być określone w umowie wydawniczej,
            gdyż ustawa niczego w tej materii nie precyzuje - ale niech może wypowie się
            ktoś inny, najlepiej Szwedzka lub ktoś równie doświadczony.

            Pozdrawiam
            Rekwizytornia
          • szwedzka Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 20.10.05, 23:54
            Nadzór autorski i korekta autorska to jedno i to samo. Rekwizytornia pomyliła
            czy raczej dopisała jeden, w praktyce rzadko występujący, etap pracy nad
            książką.
            Po poprawkach redaktorskich autor dostaje tekst do korekty autorskiej,
            ustosunkowuje się do tych poprawek i nanosi jeszcze zmiany, jakie chce
            wprowadzić do tekstu (to jest właśnie korekta autorska). Odsyła tekst, a
            wydawnictwo nanosi zaakceptowane przez autora poprawki, książka idzie do
            łamania, korekty (zwykłej) i do druku. Oczywiście kolejność bywa różna, do
            korekty autorskiej można dostać tekst już złamany.
            Teoretycznie wydawnictwo nie ma już prawa dokonywać po korekcie autorskiej
            żadnych zmian, tu jednak Rekwizytornia ma rację, że wydawnictwa potrafią
            ignorować uwagi autora czy sobie "poszaleć". Z tego względu ostatnio zacząłem
            domagać się przesyłania tekstu jeszcze raz do akceptacji przed samym drukiem.
            Ale też nie sprawdzam, czy korektor dobrze wykonał swoją pracę, bo to nie ma
            sensu, tylko czy wszystkie moje uwagi zostały uwzględnione. Są wydawnictwa,
            które tekst do takiej akceptacji przesyłają same z siebie, ale na ogół są to te
            same, które uwagi autora i tak honorują.
            Czas korekty autorskiej rzeczywiście powinien być określony w umowie, kiedyś
            przyjmowało się przelicznik 1 dzień na 1 arkusz autorski.
            Ciekawa sprawa jest ze sformułowaniem w umowie, o które pytasz. Kiedyś brzmiało
            to "o nadejściu odbitki do korekty autorskiej". Podejrzewam, że odkąd przestano
            do korekty wysyłać odbitkę drukarską, to sformułowanie wypadło i powstał taki
            dziwoląg, rzeczywiście pozbawiony logiki. Ale można machnąć na to ręką. Nie da
            się tego zapisu zinterpretować inaczej jak zgodnie z jego intencją.

            Paweł
            • rekwizytornia Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 21.10.05, 22:29
              Korekty i nadzory rozmnożyły się z bardzo prostego powodu - redagowania tekstów
              uczyła mnie wielce szacowna i nieco zaawansowana już wiekiem pani redaktor,
              przed której umiejętnościami i skrupulatnością padam na twarz z podziwu.
              Pracuje ona (pani redaktor, nie twarz) w czasopiśmie naukowym, tak więc
              konsultowanie się z autorami na etapie adiustacji tekstu jest dla niej
              oczywistą koniecznością - coby broń Boże żadnemu profesorowi niczego
              przypadkiem nie popsuć, nie namieszać i nie zbłaźnić go niechcący. A nadzór
              autorski, w myśl przysłowia "Pańskie oko konia tuczy", to już sprawa osobna.

              To prawda, ów etap pracy rzadko się zdarza w praktyce. Zresztą doszły mnie nie
              tak dawno słuchy, że niektóre wydawnictwa, działające pod skrzydłami poważnych
              instytucji naukowych, zamierzają w ogóle z adiustacji zrezygnować i publikować
              teksty w takiej formie, w jakiej je od autorów otrzymają. No cóż, miałam
              przyjemność czytać jeden z nich... Nevermore, quoth the Raven, że tak sobie
              zacytuję.

              Pozdrawiam
              Rekwizytornia
        • luloo1 Re: Umowa z wydawnictwem-nie rozumiem 13.01.06, 22:19
          Jaka jest podstawa prawna do punktu 4 rekwizytornio?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka