Dodaj do ulubionych

Pytanie o copyrright

12.12.06, 17:27
Mam pytanie.
Oto hipotetyczna sytuacja. Autor X zwraca się do Wydawnictwa Y z prośbą o
wydanie jego książki. Wydawnictwo Y zgadza się i wydaje książkę (opłaca
recenzję, koszty druku, składu itd). Pytanie: kto ma copyright do tej książki
jeśli między X a Y nie została podpisana żadna umowa?
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 17:36
      Jakim cudem wydawnictwo może wydać ci książkę, skoro nie podpisało na nią żadnej
      umowy????
      • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 17:41
        Zakładajmy, że Autor X nie zawarł umowy pisemnej a Wydawnictwo wydaje książkę.
        Autor X napisał tylko prośbę o wydanie książki.
        Co w takiej sytuacji?
        • skajstop Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 18:01
          Widzisz, moim zdaniem kwestia copyrightu schodzi wtedy na plan dalszy, bo ów
          autor X oczywiście ma (c), wydawca zwykle dokłada swój, na konkretne wydanie -
          natomiast o wiele ciekawszym zagadnieniem jest, na jakiej podstawie wydawnictwo
          puściło książkę???
          Moim zdaniem prośba autora to trochę za mało. Powiedziałbym ostrożnie, że
          opublikowanie książki bez umowy to spora niefrasobliwość obu stron, co może się
          skończyć w sądzie...
          • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 18:08
            Brak umowy to spora niefrasobliwość, tylko czy bardziej autora X czy wydawnictwa Y.
            Co więcej autor X własnie się dowiedział, ze w książce na stronie redakcyjnej
            copyright ma tylko wydawnictwo a jego copyrightu nie ma). Nie rozumie zasad na
            jakich to się stało, bo nie podpisywał jakiegokolwiek zrzeczenia się praw
            autorskich.
            • azubin Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 18:39
              Prawa autorskie oczywiście pozostają przy autorze. Jak rozumiem na okładce jest
              nazwisko właściwego autora? Co więcej, ponieważ umowa między stronami jest ustna
              (na jakiejś podstawie ta książka wyszła) to licencja na nią jest niewyłączna,
              czyli autor może udzielić dalszych licencji na wydanie tej książki.
              W przypadku, gdyby wydawnictwo rościło sobie jakiekolwiek inne prawa do książki
              (choćby do jej autorskich praw majątkowych) pozostaje iść do sądu. W opisanym
              przypadku (jeśli stan faktyczny przedstawia się tak, jak został przedstawiony)
              sprawa powinna być raczej banalna
              PS: nota copyright nie ma w naszym systemie prawnym naprawdę żadnego znaczenia
              (podobnie jest w Europie, a także w USA, które odeszły od pierwotnego znaczenia
              tej noty - w tej chwili jej główną funkcją jest zapewnienie pewności obrotu i
              ułatwień w tym zakresie).

              pozdrawiam
              • skajstop Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 19:52
                Oczywiście, że można iść do sądu, niemniej do czasu rozstrzygnięcia blokuje to
                moim zdaniem wydanie książki gdzieś indziej. Dlatego jestem nadal w szoku, że
                bez umowy autor X się na to zdecydował :)

                Na przykład nie ustalił tantiem... i teraz każda ze stron może sobie twierdzić,
                co chce...
                • azubin Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 20:12
                  No niestety blokuje. Ale tak to już niestety jest. Ja na miejscu potencjalnego
                  nowego wydawcy też bym się obawiał, że poprzedni wydawca np. w ostatecznym
                  momencie wyciągnie jakąś umowę i okaże się, że prawa istotnie zostały
                  przeniesione...

                  Swoją drogą zetknąłem się już kilka razy z takimi sytuacjami, kiedy ktoś
                  twierdził, że np. nie było żadnej umowy, czy dokumentów (i sprawa wyglądała
                  wspaniale i banalnie), a potem nagle okazywało się, że w rzeczywistości coś tam
                  podpisywał i wszystko się komplikuje.
                  Ale rzeczywiście niesporządzenie pisemnej umowy w takiej sytuacji jest co
                  najmniej dziwne..
                  • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 20:24
                    Nie było żadnej umowy
                    PS: autor X nie jest jedynym takim przypadkiem, jest takich więcej :)
                    • azubin Re: Pytanie o copyrright 12.12.06, 20:41
                      A mógłbyś się podzielić nazwą owego wydawnictwa???
                      • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 13.12.06, 19:26
                        sytuacja jest hipotetyczna :)
                        • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 10:18
                          Jeżeli sytuacja jest hipotetyczna, to nie warto dalej o niej rozmawiać. Po
                          prostu należy mieć UMOWĘ na książkę, a nie tylko bilet autobusowy :)
                          I nie doprowadzać do tak absurdalnego naruszenia własnych autorskich interesów.

                          Jeżeli sytuacja nie jest hipotetyczna, niech autor X jak najszybciej wezwie na
                          piśmie wydawcę do ustalenia wszelkich warunków i spraw wynikających z wydania
                          książki. Bo jeżeli tego nie zrobi, to prędzej czy później rzecz oprze się o
                          sąd... albo któraś ze stron wpadnie w ciężką frustrację i najpewniej bęzie to
                          wspominany już tutaj autor X.
                          • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 10:55
                            A dlaczego autor X miaby wpadać w frustrację? - przecież sprawa jest banalna i
                            prawo jest po jego stronie
                            • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:01
                              Ze smutkiem przyznam, że tej postawy nie rozumiem. Po pierwsze, bawimy się w
                              konwencję "koleżanka chciała zapytać, czy...", co już samo w sobie jest
                              pozbawione sensu, skoro i tak ukrywasz się za nickiem :)

                              Po drugie, zdajesz się wciąż nie dostrzegać istoty problemu. A sedno leży w tym,
                              że sprawa jest banalna, co w razie jakichkolwiek sporów pomiędzy autorem X a
                              wydawcą skończy się w sądzie i potrwa parę lat, generując koszty i frustracje
                              właśnie.

                              Zaiste, banalna sytuacja, kiedy tekst zostaje w takim przypadku zablokowany na
                              parę lat, póki Łaskawy Sąd nie orzeknie, że racja po stronie autora. A wbrew
                              pozorom, jeżeli nie ma żadnych papierów, może wcale tak nie rozstrzygnąć sprawy.
                              Bo tzw. pragmantyka będzie raczej po stronie wydawcy. Żaden normalny autor nigdy
                              się tak nie zachowa, jak ów autor X.

                              Dotarło?
                              • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:03
                                Ja rzekłbym, że pragmatyka (i ustawa) jest po stronie autora.
                                Czy to nie wydawnictwo popełniło błąd?
                                • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:07
                                  Nie gniewaj się i spróbuj zrozumieć, że ja nie staram się być złośliwy. Ale
                                  racji nie masz za grosz. Kiedy przyjdzie ustalać, co i jak było na gębę, to
                                  będzie słowo przeciwko słowu, z tym, że ty powiesz, że było tak, a wydawca
                                  przedstawi np. troje pracown ików i powie, że było inaczej. A nawet, że była
                                  umowa, ale zaginęła, co potwierdzi sekretarka wydawcy. I co zrobisz?

                                  To, co da się ustalić po tych trzech latach na pewno, to że masz niezbywalne
                                  prawo do tesktu, do sygnowania go nazwiskiem. Ale już w kwestiach majątkowych -
                                  wcale nie jest to pewne, bo może sie ich ustnie zrzekłeś?
                                  • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:08
                                    Aha, i co do błędów. Obie strony popełniły błąd żałosnego braku profesjonalizmu.
                                    Ale na takim błędzie autor ucierpi bardziej, o to chodzi.
                                  • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:09
                                    Zrzeczenie się ustne nie ma znaczenia.

                                    Art. 53.
                                    Umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy
                                    pisemnej pod rygorem nieważności. [...]


                                    PS: nie przeszkadza mi Twoja złośliwość. Po prostu drażę temat
                                    • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:22
                                      Ja nie jestem złośliwy. Różnica pomiędzy nami polega jednak na tym, że ty
                                      spojrzałeś do ustawy i wiesz, że masz rację, a ja widziałem parę procesów, znam
                                      więc zadziwiające rozstrzygnięcia _praktyczne_. Stąd wiem, że w sensie
                                      teoretycznym oczywiście w końcu każdą taką sprawę raczej wygrasz, ale jak sobie
                                      myślę, że np. uda się dopiąć swego po trzech latach i czternastu rozprawach, to
                                      złe, złe, złe słowa cisną mi się na usta... :)

                                      Poza tym, taka dyskusja ma sens, o ile rzecz zaszła i trzeba się ratować. Jeżeli
                                      nie zaszła, nie nalezy po prostu doprowadzać do powstania problemu, i tyle :)
                                      • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 12:48
                                        Załóżmy, ze autor X chciał tylko się upewnić jak przedstawia się sytuacja pod
                                        względem prawnym. Zakłada, ze strony nie zdecydują się na proces, a problem da
                                        się rozwiązać inną drogą.
    • mw73 Re: Pytanie o copyrright 13.12.06, 13:07
      Szczerze mówiąc, nie mogę uwierzyć w to, żeby jakieś wydawnictwo działało w
      taki sposób. Sytucja jest więc faktycznie czysto hipotetyczna. Przecież umowa
      jest sprawą zasadniczą i podstawową, a w opisanej sytuacji wydawca w żadnym
      stopniu nie zabezpieczył swoich interesów. Wydał książkę nielegalnie. Prawo
      autorskie wyraźnie mówi, że dla umowy wymagana jest forma pisemna pod rygorem
      jej nieważności. Pomijam kwestie podatków, bo to już oddzielna sprawa...
      • skajstop Re: Pytanie o copyrright 13.12.06, 13:12
        No więc właśnie, mam podobne odczucia. Zakładam jednak, że pytanie dotyczy nie
        sytuacji hipotetycznej, tylko realnej...
        • jacek1f nie moge wprost wyobrazić sobie takiego "wydawnict 13.12.06, 14:51
          wa"...
      • azubin Re: Pytanie o copyrright 13.12.06, 18:41
        Chciałem zauważyć, że forma pisemna jest wymagana jedynie dla przeniesienia
        prawa autorskiego i dla licencji wyłącznej. Brak umowy w formie pisemnej oznacza
        tak naprawdę to, że udzielona licencja jest niewyłączna
        Az.
        • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 13.12.06, 19:25
          czyli sprawa wydaje się oczywista - nawet jeśli przyjmiemy ustalenia autora z
          wydawnictwem można podciągnąć pod umowę ustną - to jako taka nie daje
          Wydawnictwu w żadnym stopniu praw autorskich - jedynie licencję niewyłączną na
          korzystanie

          autor jak rozumiem zachowuje także prawa majątkowe do książki
      • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 13.12.06, 19:30
        mw73 napisał:

        > Przecież umowa
        > jest sprawą zasadniczą i podstawową, a w opisanej sytuacji wydawca w żadnym
        > stopniu nie zabezpieczył swoich interesów. Wydał książkę nielegalnie.

        ale jeśli autor był złozył "podanie" o wydanie książki, był informowany o
        postepach w wydaniu książki, zrobił koretkę autorską i zaakceptował kształt
        publikacji - czy tego nie podciąga się pod umowę ustną?

        Czy to też jest wydanie książki nielegalnie?

        Prawo
        > autorskie wyraźnie mówi, że dla umowy wymagana jest forma pisemna pod rygorem
        > jej nieważności.

        ale tylko w przypadku umowy wyłącznej i przeniesienia praw majątkowych

        • mw73 Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 08:28
          Nie wiem, jaka jest treść tego (hipotetycznego) "podania". Umowa autorska, czy
          to licencyjna czy o przekazaniu praw, powinna zmówić wyraźnie, na jaki okres te
          prawa są udzielane / przenoszone, na jakich polach eksploatacji, na jakie
          terytorium, i na jakich warunkach (honorarium, etc...). Jeśli autor złożył
          pisemne oświadczenie o udzieleniu licencji lub przeniesieniu praw to zmienia
          nieco postać rzeczy, nie jestem jednak nadal pewien, czy w przypadku pojawienia
          spornej sytuacji taki dokument odpowiednio zabezpiecza interesy obydwu stron...

          Wydaje mi się, że samo "podanie o wydanie książki", jeżeli nie uwzględnia
          powyższych podstawowych spraw związanych z prawem autorskim, jest w sytuacji
          spornej niewiele warte, a już w żadnym stopniu nie zastępuje podpisanej przez
          obydwie strony umowy.

          A na jakiej zasadzie naliczone będzie honorarium (i podatki)?

          A to, czy autor był informowany o postępach prac, z formalnego punktu widzenia
          nie ma raczej żadnego znaczenia, natomiast znaczenie ma (tj. może mieć) fakt
          pisemnej akceptacji przez autora ostatecznej treści utworu do publikacji.
          • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 10:53
            Treść hipotetycznego podania brzmi "proszę o wydanie mojej książki" :)
            • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 10:57
              To niech autor X nie pisze hipotetycznego podania do Urzędu (kafkowskiego),
              tylko napisze do realnego wydawcy "Czy są państwo zainteresowani wydaniem mojej
              książki? Dołączam próbkę" :)
              • hayek_mises Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:01
                A co jest złego w tamtym podaniu?
                Czy zawiera przekazanie jakichś praw?
                • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 11:09
                  Do wydawców nie pisze się podań, to nie urząd. Z wydawcami ZAWIERA SIĘ UMOWY.
                  • gamblerka Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 12:29
                    Podziwiam Twoje opanowanie, Skay... Oraz cierpliwość, powinineś chyba uczyć w
                    szkole :)
                    • skajstop Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 13:02
                      Nie, nie uczę w szkole, ale stosuję radę Artura Schopenhauera, aby cierpliwość
                      ćwiczyć najpierw na przedmiotach martwych, wtedy lepiej wychodzi jej stosowanie
                      w kontaktach z bliźnimi :-)
    • azubin Re: Pytanie o copyrright 14.12.06, 22:40
      Widzę, że dyskusja się ożywiła...
      Co do sądów - niewątpliwie obie strony mają rację, procedura jest żmudna i
      czasochłonna, ale czasem po prostu nie ma innego wyjścia - zresztą nie dyskusja
      o polskim sądownictwie jest celem tej dyskusji.

      Mnie zaskoczyło coś innego - mianowicie ta sytuacja jest jak dla mnie całkowicie
      nieracjonalna (tak bodajże napisał autor wątku), dlatego spytałem o nazwę
      wydawnictwo - jak rozumiem jednak sytuacja jest hipotetyczna, jednak warto się
      nad nią pochylić: otóż mogłaby ona powstać albo wskutek porozumienia obu stron,
      które zdecydowały się na umowę w formie ustnej - a taka umowa zawsze jest
      ryzykowna, zwłaszcza w stosunkach takiego typu, jak wydawanie książek.
      Wedle drugiego wariantu wydawnictwo po prostu wzięłoby nadesłaną książkę i
      wydało ją nie pytając autora o zdanie (?). Takie postępowanie byłoby dla
      wydawnictwa też dość nieracjonalne, bo znowu mamy dwa (podstawowe oczywiście, bo
      w rzeczywistości może być ich więcej) warianty:
      1) wydawnictwo uznało książkę za absolutny hit i bestseller i postanowiło go
      sobie przywłaszczyć - to pokłosie często pokutującego wśród początkujących
      pisarzy poglądu, że ich książki są tak świetne, że każdy wydawca tylko na nie
      dybie. A prawda jest taka, że absolutnych bestsellerów nie ma (są ewentualnie
      świetne pomysły, które można ukraść, ale to inna sprawa) - stworzenie
      bestsellera nawet ze znakomitej książki wymaga nakładów i czasu, a i wtedy nie
      inwestuje się w książkę, a przede wszystkim w nazwisko - nie wiadomo więc po co
      takie wydawnictwo miałoby zrażać do siebie autora, który w przyszłości mógłby
      się stać dla niego kurą znoszącą złote jaja, zamiast zawrzeć z nim umowę,
      zawierającą klauzule, które w jakiś sposób zwiążą go z tym wydawnictwem?
      2) książka posiada przeciętny potencjał rynkowy (nie oceniając jej wartości) -
      może zostać wypromowana i świetnie się sprzedać, ale najprawdopodobniej osiągnie
      średnią (uwzględniając polską wielkość przeciętnych nakładów) pozycję. Tu też
      nie za bardzo wiadomo, po co wydawnictwo miałoby sobie robić dodatkowe kłopoty -
      przecież zawsze jest ryzyko, że taki autor ma znajomego/sam jest/stać go, na
      przyzwoitego prawnika, który będzie w stanie (nawet jeśli to trochę potrwa, ale
      zakładamy, że autor jest zawzięty) - nie tylko uzyskać potwierdzenie statusu
      książki (że prawa autorskie do niej nie są ograniczone) ale nawet jakieś
      odszkodowanie z tytułu naruszenia praw autorskich. W efekcie zwyżka zysku, jaką
      daje takie "oszukanie" autora jest na tyle mała (szczególnie, gdyby książka
      rzeczywiście, hipotetycznie "chwyciła" i zyskała sprzedaż - wówczas wydawnictwo
      wypromowałoby kogoś, kto spokojnie poszedłby do konkurencji), że całkowicie
      nieopłacalna.

      W efekcie taka sytuacja, mogłaby, moim zdaniem zdarzyć się jedynie w
      wydawnictwie będącym całkowicie nieprofesjonalnym przedsięwzięciem (stąd - raz
      kolejny powtórzę - wzięło się moje pytanie o nazwę) i gdyby była prawdziwa
      powinna być przestrogą, że może lepiej wysyłać swoje książki w trochę pewniejsze
      miejsca, niekoniecznie do wielkich wydawnictw, ale jest przecież trochę
      mniejszych, ale za to markowych wydawnictw, które też specjalizują się w
      debiutach - one gwarantują, po pierwsze, lepszą ochronę swoich praw, po drugie -
      powiązane z pierwszym - większy poziom profesjonalizmu redakcji i korekty, a
      potem też dystrybucji.

      Uff, trochę za bardzo się rozpisałem, jak na refleksje odnoszące się do
      hipotetycznego zdarzenia :)

      pozdrawiam, Az.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka