uwierz_w_to
31.12.12, 04:29
osiagnełem pewien spokój ducha,pomimo wczorajszej kłutni a właściwie sprzeczki,spłyneło to po mnie jak po kaczce rodzina żony dla której sie nigdy nie liczyłem otrzymała to na co zasłóżyła,odizolowałem się od nich,nie chce patrzeć na fałsz i się źle czuć w ich towarzystwie,czasem tak trzeba postapić.Zupełnie mi to nie przeszkadza że sie odizolowałem,a wręcz przeciwnie jestem zadowolony nie potrafie robić dobrej miny do złej gry.
Ich głupota przerastała już samych siebie,ja sie nic nie odzywałem i nie kometowałem,źle mi z tym było ale niech ,co tam, niech myślą że byli i sa najmądrzejsi.