Dodaj do ulubionych

Samobojstwo..

15.02.05, 22:13
Mloda kobieta, cierpiaca na migreny, robila wszystko co trzeba i co lekarze
zalecali w migrenie.
Mimo tego raz w miesiacu przychodzil napad na ktory nie pomagalo to co bylo
dostepne w domu- potrzebowala udac sie na Pogotowie do szpitala aby otrzymac
narkotyczny lek.

Ktorys kolejny raz (ale nie pierwszy i nie rzadko), zostala potraktowana
bardzo nieprzyjemnie przez personel pogotowia, odmowiono jest srodkow jakie
jej pomagaly i odmowiono konslutacji z jej lekarzem. Wrezultacie wrocila z
bolem, ponizona.

Kobieta juz tego nie wytrzymala i na skutek ciezkich migren oraz braku
skutecznej pomocy, aprzede wszytskim zostawszy potraktowana jak narkoman na
pogotowiu, popelnila samobojstwo podcinajac sobie zyly w wannie.
Stalo to sie po powrocie ze szpitala, w domu, podczas gdy jej boyfriend spal
w drugim pokoju.

Niestety ale takie sa realia nas migrenikow - zbyt wielu podejrzewa nas o
zwykly nalog.

Venus

ang. link do tej historii
headaches.about.com/od/advocacyissues/a/er_suicide.htm?nl=1
Obserwuj wątek
    • koleandra Re: Samobojstwo.. 16.02.05, 14:38
      Tak! o nałóg i symulację! albo o użalanie się nad sobą! przecież nas "tylko"
      boli głowa!

      aż mnie telepie ze złości.
    • maenka Re: Samobojstwo.. 16.02.05, 19:27
      Ta kobieta miala migreny tylko raz w mesiacu....

      Wynikiem wielu migren jest depresja a ona prowadzi do nawet tak skrajnych
      rozwiazan.
    • smallwitch Re: Samobojstwo.. 16.02.05, 21:23
      Hej
      chyba rozumiem stan ducha tej kobiety...
      W pewnym okresie migren, gdy często spotykałam sie z niezrozumieniem i
      podejrzeniami o histerię, lekomanię, hipochondrię itp, bardzo często miałam
      myśli samobójcze. Byłam wtedy jeszcze nastolatką, w Polsce wtedy o migrenach
      zawsze mówiło się w kategoriach "globus histericus", a nauczyciele w szkole
      podejrzewali mnie, że się czegoś naćpałam, ponieważ z bólu siedziałam
      kompletnie otępiała. No i wtedy, najczęściej podczas ataków, myslałam, że
      wyskakuję z okna (mieszkałam na trzecim piętrze) i wreszcie definitywnie kończą
      się i migreny i wyśmiewania. Bałam się tylko, że jak spadnę na gęste krzaki
      rosnące pod oknem, to sie nie zabiję, a tylko połamię i zostane sparalizowana
      do końca zycia i będzie jeszcze gorzej... :(((

      Na szczęście nie wyskoczyłam....
      • venus22 Re: Samobojstwo.. 17.02.05, 03:13
        Sprostowanie - ta dziewczyna nie miala migren raz w miesiaciu- ona miala je
        czesciej ale raz w miesiacu miala taka migrene ze tryptany i inne leki ktore
        mozna dostac na recepte jej nie pomagaly. Wtedy musiala jechac do szpitala na
        pogotowie po leki ktore sa przewaznie w postaci zastrzyku i narkotyczne,
        dostepne tutaj tylko w szpitalu.

        Janice -kobieta o ktorej mowimy - nie raz byla traktowana z lekcewazeniem i
        brakiem szacunku w pogotowiu ale jakos zawsze sprawa byla wyjasniana, dyzurny
        lekarz kontaktowal sie z jej lekarzem ktory potwierdzal ze tak ma migreny i
        tylko konkretne srodki jej pomagaja - wtedy dostawala to co trzeba i jechala
        do domu czujac sie znacznie lepiej.

        Tym razem nie tylko ze nie pozwolili jej chlopakowi byc przy niej, ale
        odmowiono tez skontaktowania sie z jej lekarzem, odmowiono srodka ktory jej
        pomaga i kazano isc do domu a kiedy protestowala powiedzieli ze ma isc "bo sa
        prawdziwi chorzy ktorzy potrzebuja lozko a jak sie bedzie opeirac to zawolaja
        straz".

        Pojechala wiec do domu nadal w bolu, potraktowana jak co tu wiele gadac szmata,
        ona i jej chlopak polozyli sie spac.
        Po jakims czasie wstala, slychac bylo jak leje wode do wanny.
        jej chlopak to slyszal ale niewiele o tym myslal bo ona czasami tak robila -
        kapiel jej pomagala.
        Spal wiec dalej i jak sie obudzil znalzl ja w wannie juz martwa.

        Nie wyglada to raczej na wynik depresji. Wyglada to na impulsywnie popelnienie
        samobojstwa pod wplywem bolu i uczucia ponizenia z ER i bezsilnosci, rozpaczy..

        Venus
    • venus22 Re: Samobojstwo.. 17.02.05, 03:21
      Nie chce przez to powiedziec ze nie miala depresji- najprawdopodobniej miala,
      jak kazdy z nas w mniejszym lub w wiekszym stopniu, czesciej lub rzadziej.
      Ale to akurat wyglada mi na impuls.

      Venus
    • beali Re: Samobojstwo.. 17.02.05, 12:11
      Rozumiem tę kobietę całkowicie:( Tak jest również przy klasterze.Moje doswiadczenia kilku lat prób zdiagnozowania i leczenia się w pełni potwierdzają takie traktowanie chorych na bóle głowy.Kiedy stawiano mi pierwszą diagnozę,a brzmiała ona;MIGRENA,spotkałam się z lekceważącym stosunkiem lekarza,który stwierdził,że mam sie przyzwyczaić,bo z tym,jak z tuszą,albo jest się grubym,albo chudym....:( A już chyba najgorzej zostałam potraktowana mając stwierdzony klaster,w czasie ataków i to przez lekarza,który ten klaster stwierdził,wie,co to jest itd. Kiedy powiedziałam,że żle znoszę to psychicznie,usłyszałam;"to nie moja sprawa,to do psychiatry"-poczułam się jak szmata i wychodząc z kliniki łzy lały mi się ciurkiem i zastanawiałam się wtedy i nie tylko wtedy,jaki jest sens tego cierpienia i jaki sens szukania pomocy w tym bólu i gdzie właściwie mogę jej szukać. Myślę,że to dlatego tak się dzieje,że tych chorób nie widać,jest tylko ból i nie ma nic wiecej,a ktoś kto go nie doznaje i w dodatku nic nie widzi,nie może sobie wyobrazić ogromu cierpienia przeżywanego przez chorych na bóle głowy. Smutne to wszystko...Czasem myślę,że wolałabym inną nieuleczalną chorobe,byle tylko była bardziej widoczna,by nie trzeba było niczego tłumaczyć,nic mówić,bo niestety czuję się czasem tak,jakbym miała obowiązek udowadniać,że ja naprawdę cierpię tak,że już nie moge wytrzymać z bólu... beali
      • venus22 Re: Samobojstwo.. 17.02.05, 19:06
        Swietnie to wyrazilas Beali.

        Dokladnie tak jest- mamy chorobe ktorej nie widac, i nie sposob zmierzyc ogromu
        cierpienia.
        Zdanie to jest wspolne dla kazdego migrenika (i klasterowca, i kazdego kto
        cierpi na silne B.G)na calej kuli ziemskiej.

        I nie zalezy gdzie mieszkamy - takie ohydne zdarzenia maja miejsce i w USA i
        Europie i wszedzie.

        Zdawac by sie moglo ze w tak rozwinietym kraju jak USA i calym ich arsenalem do
        walki z migrena, dniami migreny, klinikami migreny, badaniami nad migrena, nie
        ma miejsca na cos takiego a jednak..

        Ja tez przeszlam przez swoja dzialke upokorzen.. i pewnie jeszcze nie raz bede
        w sytuacji gdzie bede sie czula... "niekomfortowo" ....

        A tak nawiasem mowiac taka jest prawda ze czesto iwalida na wozku ktory jest za
        wielkim przeproszeniem "pokrecony" jest w lepszej kondycji od nas.
        Nic tak nie powala jak bol.

        Venus
        • beali Re: Samobojstwo.. 17.02.05, 20:22
          Wiesz Venus,jeszcze jedno przychodzi mi na myśl; najzwyczajniej w świecie w służbie zdrowia spotykamy się z uodpornieniem na cierpienie innego człowieka,co jest normalne i nawet wskazane,by lekarz i pielęgniarka mogli normalnie funkcjonować, ale mniemam,że dochodzi do tego czasem znieczulenie totalne,brak taktu i zupełna nieumiejętność mówienia prawdy w kulturalny i taktowny sposób. Ma się pecha trafiając na takich lekarzy,a niestety jest ich sporo... Sama jestem osobą,która mówi co myśli,ale chyba nauczono mnie wyrażać nawet trudne rzeczy w sposób,który nie rani,bo jeszcze nikogo chyba nie uraziłam... Każdy cierpiacy jest siłą rzeczy wyczulony na swój ból,bo go przeżywa, kiedy dodatkowo styka się z obojętnością i słyszy wypowiadane bardzo niemiłym tonem słowa,które ja usłyszałam,to naprawdę może sie załamać. Ale na to nie ma chyba rady,jedyna to uodpornić się i wiedzieć,czego ewentualnie można się spodziewać...:( Ludzie są,jacy są...My natomiast mamy takie,a nie inne cierpienie,niestety wiążące się z dodatkowym bólem,jakim jest upokorzenie...:( Tak ból powala i niszczy... beali

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka