nessie-jp
22.11.06, 23:49
Ostatnio dręczą mnie straszne doły psychiczne. Czuję się po prostu okropnie,
płaczliwie i marudnie, nic mi się nie chce, najchętniej bym się zwinęła w
kłębek i cichutko sobie umarła.
A przy tym wszystkim - nie miałam ani jednej migreny!
CO JEST GRANE? Czy ja muszę być strasznie nieszczęśliwa, żeby mnie głowa nie
bolała??
Od dzisiaj wracam do antydepresantu, mam nadzieję, że w ciągu 2 tygodni
nastrój mi się unormuje. Ciekawe tylko, co będzie z migrenami... Swoją drogą,
to chyba niezły dowód na zależność migren od gospodarki serotoniną w organizmie!