soczewica
23.01.04, 22:25
diabeł mnie podkusił i zamiast iść spać, zapuściłam w słuchawki koncert
Kazika Na Żywo, potem Kultu, i tak sobie słucham (głośność na poziomie bólu,
zupełnie jak na koncercie).
i wyobrażam sobie, że znowu mam 16 lat, ciężkie buty i zero problemów (tak,
wtedy były śmiertelnie poważne zakochania i koszmarne przejścia z
wychowawczynią)
i głową macham, głuchnąc systematycznie.
i coraz lepiej się czuję, symulując przy okazji że gram na gitarze basowej ;)
i na perkusji. zdecydowanie jest mi lepiej. coś na kształt aseksualnego
orgazmu, nie wiem jak inaczej opisać moje doznania. i przy okazji
przypomniało mi się marzenie z gatunku niespełnialnych: nauka gry na basie
(za krótkie palce, brak gitary no i przywołanie wspomnienia wszystkich prób
grania, kiedy absolutnie nie mogłam zsynchronizować rąk)
i papierosa mam w kąciku ust i w ogóle jest mi tak dobrze jak dawno nie było.
zapraszam ogólnie na wirtualną rockotekę :D