anahella
11.10.03, 16:03
Mam kolege, ktory adminuje w duzej firmie. Wlasnie dostalam od niego
mejal:))))) Opisal mi taka historyjke.
Z jednym panem ma wyjatkowe problemy. Gosc nie chce sie niczego nauczyc tylko
lata do swojego szefa i twierdzi ze dzial IT go olewa. Gosc nigdy w zyciu nie
wyczyscil sobie myszki, za kazdym razem jak jego mysz obrasta brudem przynosi
ja i zada nowej bo ta nie nadaje sie do uzytku. MOwienie mu ze mysz sie
czysci nie przynosi zadnych rezultatow. Po roku pracy probowal przezucic
obowiazek czysczenia myszy na sprzataczki. Te jednak daly odpor (sprawa
podobno oparla sie o prezesa!!!)
Wczoraj podobno zazadal kolejnej myszy. Panowie z IT odmowili twierdzac ze
nie sa myjnia i niech sobie sam wyczysci, bo reszta uzytkownikow sama dba o
higiene swojego sprzetu. Ten w zlosci stwierdzil ze jak nie chca mu dac nowej
myszy to sam sobie wezmie. Wlasnie jeden z nich przygotowywal komputer dla
kogos innego. Koles podszedl, wypial myszke i zadowolony z siebie wyszedl.
Panowie pokladli sie ze smiechu bo..... Tamten pan pracuje na starym
Powerze_iles_tam, wiec mysz ma wpinana w klawiature na peesowe zlacze. A
zabral myszke z G-4 gdzie wszystko jest na USB. Po chwili wlecial z krzykiem
ze nie wie gdzie wpiac myszke i zeby informatyk przyszedl do niego i mu to
wpial. Kolega (akurat na niego padlo) mu powiedzial: "ja tez nie wiem jak
wpiac te konkretna myszke do twojego komputera". Klotliwy pan wyszedl
wrzeszczac, ze informatycy w tej firmie nie znaja sie na
komputerach:)))))))))))))))