14.10.09, 15:40
Czy można zostawić kogoś po 20 latach wspólnego życia i odejść???
Obserwuj wątek
    • verbena1 Re: smutek 14.10.09, 16:34
      Czasem trzeba.
      Odejscie to tragedia, zwlaszcza kiedy nastepuje niespodziewanie i
      jest calkowitym zaskoczeniem dla drugiej osoby.
      Wierz mi , cos tracisz ale zyskujesz tez wiele. Swiat nie konczy sie
      na jednej osobie. Brzmi to bardzo egoistycznie ale jak zostaje sie z
      samym soba to trzeba siebie probowac polubic i wtedy widzi sie inna
      perspektywe.
    • fedorczyk4 Re: smutek 14.10.09, 16:39
      Grażko, pewnie wydam Ci się okrutna i pozbawiona uczuć, ale moja
      odpowiedź będzie bardzo krótka. Tak, można i czasami nawet na całe
      szczęście że można.
      I jeszcze pozwolę sobie dodać, z całą szczerościa i brakiem szacunku
      dla Twojego smutku, ze mam powyżej uszew takich tekstów ze strony
      pań ktorym sie wydaje, że jak je mąż puscił w trąbę po iluś tam
      latach małżeństwa, to wystarczy napisac:
      > Czy można zostawić kogoś po 20 latach wspólnego życia i odejść???
      i uznać że wszyscy, bez najmniejszej znajomości sytuacji i faktów
      będą się użalać nad porzuconą.
      Ja mam kumpla który WRESZCIE odszedł, po 25 latach małżeństwa, od
      żony która była Himalajami upierdliwości, głupoty, wredoty i
      pazerności. Czy powinnam jej współczuć? Czy to ma być dla mnie
      smutek. Dla mnie to radocha, a dla społeczeństwa odzyskany człowiek:-
      )))
      • joujou Re: smutek 15.10.09, 16:11
        fedorczyk4 napisała:

        a mam kumpla który WRESZCIE odszedł, po 25 latach małżeństwa, od
        > żony która była Himalajami upierdliwości, głupoty, wredoty i
        > pazerności. Czy powinnam jej współczuć? Czy to ma być dla mnie
        > smutek. Dla mnie to radocha, a dla społeczeństwa odzyskany człowiek

        >W imię czego aż tak się męczył przez te 25 lat?

        >Jakby posłuchać wypowiedzi panów o ich byłych związkach,to
        większość z nich wystawia swoim byłym żonom taką właśnie
        opinię,niektórzy dodają jeszcze do tego takie brzydkie słowo
        na literkę 'k'.To ciekawe,bo kobiety (przynajmniej te,które
        znam) przeważnie przyznają,że nie zawsze i nie wszystko tak
        do końca było złe.
        • fedorczyk4 Re: smutek 15.10.09, 16:24
          W imię szntażu. Babka szantażowała go dziećmi, samobójstwem, ruiną
          finansową, moralną, środowiskową, towarzyską. Znęcała się nad nim
          psychicznie nieludzko poprostu. Jou, to nie on wystawił jej taka
          wizytówkę. To ja. Jego znam od 30 lat, ją odkad ją poznał. I
          naprawdę uważam że to jest święty facet. Ja bym juz dawno zatłukła
          ją własną pięścią.
          On nigdy nie mówi o niej źle. On stara się, w najgorszym wypadku,
          wcale nie mówić. Kocha swoje dzieci do nieprzytomności i nigdy nie
          dopuściłby żeby ktoś powtórzył im ze tatuś źle mówił o mamusi. Nie
          zrobił i nigdy nie zrobi niczego co by zaszkodziło dzieciom.
          Sobie zrobił za to koszmarny numer. Ożenił się z potworem. Jestem
          feministką, w 99 przypadkach na 100, przyjmuje żeński punt widzenia.
          Nawet jeśli dotyczy to moich wieloletnich kumpli. Ten przypadek jest
          tym jednym którego brak do setki.
          • joujou Re: smutek 15.10.09, 17:14
            >Ok,Fed,w tym wypadku zwracam honor.Tak mi się jakoś ulało.

            Nie mam osobistych doświadczeń tego typu-jak na razie.
            Skłaniam się ku wypowiedzi Verbeny.Z całą pewnością
            zawsze są to trudne decyzje,ale wyobrażam sobie,że osobie
            odchodzącej jest jednak trochę łatwiej,bo ona już to dokładnie
            przemyślała i podjęła decyzję-odpada więc element zaskoczenia,
            o którym wspomniała Verbena.
            Nie zgadzam się,że nie ma znaczenia,czy do takiej sytuacji
            dochodzi po roku małżeństwa,czy po wielu latach,bo jednak
            z wiekiem nie jesteśmy już tacy młodzi,energiczni i w znakomitej
            kondycji fizycznej więc chyba trudniej się pozbierać.
            Poza tym rozwód po polsku to koszmar,zwłaszcza ten z orzekaniem
            o winie.
            Wiem,że z upływem czasu wszystko wygląda inaczej,zwłaszcza,gdy
            już pewnie stąpamy po ziemi i wyszłyśmy na prostą.
            Wybaczcie,ale czasami w Waszych wypowiedziach jawicie mi się
            jak jakieś siłaczki,którym nigdy niebo nie zwaliło się na
            głowę i niczym taran brniecie do przodu.
            Mogę sobie wyobrazić jak to jest,gdy np. po 20-tu latach
            małżon ek/ka oświadcza ci,że twój czas dobiegł końca.
            Nie zazdroszczę.
            • fedorczyk4 Re: smutek 15.10.09, 17:42
              joujou napisała:


              > Wybaczcie,ale czasami w Waszych wypowiedziach jawicie mi się
              > jak jakieś siłaczki,którym nigdy niebo nie zwaliło się na
              > głowę i niczym taran brniecie do przodu.
              > Mogę sobie wyobrazić jak to jest,gdy np. po 20-tu latach
              > małżon ek/ka oświadcza ci,że twój czas dobiegł końca.
              > Nie zazdroszczę.
              >
              >
              Jou ja tez nie zazdroszcę. gGneralnie. Ale wpis Grażki niczego nie
              wyjaśniał, więc w jej akurat sprawie po prostu bijemy pianę nic nie
              wiedząc (Zreszta ja pierwsza). Natomiast co do nas jako siłaczek. O
              ile wiem to kilku z nas własnie niebo zwaliło sie na łby i dlatego
              brniemy do przodu jak tarany. Pojęcie zawalonego nieba jest
              oczywiście względne, mnie sie może ewentualnie pół chmury urwało,
              ale mam głęboki szcunek do doświadczeń zyciowych współforumowiczek.
          • pendzacy_krolik Re: smutek 12.02.10, 21:28
            wiesz, inaczej to wyglada z perspektywy osoby nie zaangazowanej
            uczuciowo, a inaczej od osoby, ktora dzieli doslownie wszystko z
            drugim czlowiekiem. to,ze ktos jest dobrym kumplem czy ojcem nie
            wyklucza,ze moze byc zlym zyciowym partnerem.moze on nie spelnial
            sie jako maz? to sa bardzo delikatne sprawy.mam nadzieje,ze nie
            wplynelas w zadnym stopniu na to,ze rozpadla sie rodzina?
            • pendzacy_krolik sa zwiastuny odejscia 12.02.10, 21:29
              ale bagatelizujemy je, albo tlumaczymy po swojemu.
              • fedorczyk4 Re: sa zwiastuny odejscia 12.02.10, 22:13
                Pendzacy Króliku, nie ma czegoś takiego jak zwiastuny odejścia. Bywa
                tylko kropka. I ona nie jest nad i tylko nad "I" czyli zwieńczniem
                procesu emocjonalno/myślowego.
                • pendzacy_krolik Re: sa zwiastuny odejscia 15.02.10, 19:20
                  www.mus.com.pl/
                  nie wymyslilam tego, polecam ten portal,tam znajdziesz artykul
                  pt"zwiastuny rozstania".
      • joujou Re: smutek 15.10.09, 19:56
        fedorczyk4 napisała:
        I jeszcze pozwolę sobie dodać, z całą szczerościa i brakiem szacunku
        > dla Twojego smutku, ze mam powyżej uszew takich tekstów ze strony
        > pań ktorym sie wydaje, że jak je mąż puscił w trąbę po iluś tam
        > latach małżeństwa, to wystarczy napisac:
        > > Czy można zostawić kogoś po 20 latach wspólnego życia i odejść???
        > i uznać że wszyscy, bez najmniejszej znajomości sytuacji i faktów
        > będą się użalać nad porzuconą.

        >Możliwe,że Grażka szukając pomocy,wsparcia zaczęła trochę
        niefortunnie,możliwe,że jeszcze coś by dopowiedziała,ale
        pewnie po takiej odpowiedzi już jej się odechciało.
        Na tym na razie zakończę ten temat.

        Przepraszam,ale czasami nie mogę się z Tobą zgodzić Fed,mimo
        iż bardzo Cię lubię smile
        • mammaja Re: smutek 15.10.09, 20:55
          No wlasnie caly czas czekam, zeby ta Grazka cos sprecyzowala !
        • fedorczyk4 Re: smutek 16.10.09, 08:29
          joujou napisała:


          > Przepraszam,ale czasami nie mogę się z Tobą zgodzić Fed,mimo
          > iż bardzo Cię lubię smile
          >

          No i całe szczęście. Co do pierwszego i co do drugiego. Umarł by
          człowiek z nudów gdyby wszyscy lubiący go zgadzali się z nimsmile
          • pendzacy_krolik Re: smutek 15.02.10, 20:19
            z odejscia jest jak z czyjas smiercia. trzeba wiedziec, w ktorym
            momencie co sie ma powiedziec. troche taktu i empatii zycze.
            • fedorczyk4 Re: smutek 15.02.10, 21:34
              Nie doszukałam sie na portalu do którego podałaś sznurek "Zwistunów
              odejścia", niemniej czego bym nie przeczytała, nie zmieni to mojego
              (oczywiście całkowicie subiektywnego) spojrzenia na sprawę.
              Człowiek, nieważne jakiej płci, zwiastunów nie odbiera, bo nasza
              psychika nie jest na nie nastawiona. Wbrew pozorom jesteśmy
              wyczuleni, wyczulone, na pozytywne bodźce, a nie na negatywne.
              Dopiero post factum uzmysławiamy sobie, że źle odczytywaliśmy
              (łyśmy) sygnały, lub ignorowaliśmy (łysmy) je po prostu. Z bardzo
              różnych przyczyn i powodów.
              Natomiast co do Twoich zyczeń empatii i zrozumienia, to ja życzę Ci
              poznania historii tego forum i zrozumienia jego zasad działania.
              Mało jaki byt wirtualny spowodował tyle rzeczywistych akcji i
              reakcji, jak to forum. Dużo ze soba przeżyliśmy i dużo wszyscy sobie
              zawdzięczamy. Nic o nas nie wiesz i dopiero jak sie dowiesz to
              będzisz miała prawo nas osądzać.
              Chyba ze jesteś kolejnym trollem/wielonickowcem, ktory postanowił
              zabełtać. Co i tak Ci sie nie uda. Tak jak i żadnemu przed Tobą się
              nie udałosmile)
    • jan.kran Re: smutek 14.10.09, 21:06
      O taksmile)))
      I podpisuję sie pod Fed.
      Kran

      • jan.kran Re: smutek 14.10.09, 21:11
        Mój ex przeciągnał mnie po trzech krajach dzięki temu poznałam kilka kultur i
        języków.
        Przy czwartym kraju , siedem lat temu wystawiłam walizki.

        Dziś się dowiedziałam że emigruje na Reunion ...
        Hmmm.. Może nie powinnam tak szybko go odhaczyć ...
        Tropiki nie brzmią źletongue_outPPPP


        Jka związek się sypie to lata nie grają roli, niestety.
        Może być rok albo pół wieku...
        k.
    • monia.i Re: smutek 14.10.09, 21:58
      Może było tak, że z tych 20 lat kilka ostatnich było bardziej obok
      siebie, niż razem?
      • monia.i Re: smutek 14.10.09, 22:28
        Fedo - jakoś tak udało Ci się połączyć wypowiedź Grażki ze swoją,
        tak że zobaczyłam ją wiszącą niczym kamień u boku Twojego kolegi.
        A w sumie nic nie wiemy o Grażce, więcej wiemy o Twoim koledze - no
        przecież wiadomo, że są i odwrotne sytuacje. Gdzie zgnębiona kobita
        doszukuje się w sobie powodów porażki, podczas gdy toksyczny gościu
        gnoi rodzinę. A jak już ją sponiewiera do imenu, to rusza dalej.
        • jutka1 Ciekawe 14.10.09, 23:15
          Że wszystkie odpowiedzi zakładaja, że chodzi o faceta, który odchodzi po 20
          latach. Pytanie równie dobrze mogło być o wątkodawczynie samą, nie? Bo baba nie
          może pytać o to, chcąc odejść? Pod rozwagę moje drogie.
          • monia.i Re: Ciekawe 14.10.09, 23:30
            A wiesz, Jutek, że masz rację. Jakoś tak założyłam sobie, że chodzi
            o faceta, który odchodzi. Ciekawe, czemu. Tak na szybko to mi sie
            wydaje, że kobieta by po prostu poszła dalej, bez uzewnętrznień.
          • jan.kran Re: Ciekawe 15.10.09, 00:08
            jutka1 napisała:

            > Że wszystkie odpowiedzi zakładaja, że chodzi o faceta, który odchodzi po 20
            > latach. Pytanie równie dobrze mogło być o wątkodawczynie samą, nie? Bo baba nie
            > może pytać o to, chcąc odejść? Pod rozwagę moje drogie.

            Może ja się nie wyraziłam jasno ale w moim związku ja wystawiłam walizki.

            Kobieta sporo możesmile)

            Ale nadal czekam na rozwiniEcie tematu przez założycielkę ...
            Kran
            • fedorczyk4 Re: Ciekawe 15.10.09, 09:23
              Brawo Jutka, piękny zakręt dałaś tematowismileIdąc ta szosą to i ja
              jak Kran, odeszłam od exa, a nie została porzucona.
              Ogólnie całkowicie sie z Toba zgadzam.
              Kranie mam tam rodzinę i stwierdzam autorytatywnie, że jak już sie
              wszystko zwiedzi to można umrzeć z nudów, a życie jest 2 razy
              droższe niż w najdroszym karaju Europy.
              • marguyu Re: Ciekawe 15.10.09, 23:40
                kran, ja tez ostrzegam przed tropikami. Fedo ma racje, objedziesz
                wszystko w ciagu miesiaca i koniec. I na dodatek utuczysz sie, bo
                maja niesamowicie dobre zarelko wink

                Co do autorki watku, to rozumiem jej smutek ale niech nie zapomina,
                ze jeszcze wiele przed nia. Z przeszlosci nalezy wyciagac wnioski po
                to, zeby lepiej sobie urzadzic przyszlosc.
    • ewelina10 Re: smutek 15.10.09, 16:16
      chyba grazka za mało rozwinęła
    • ewelina10 Re: smutek 16.10.09, 16:42
      tak sobie myślę dzisiaj, że to nieważne kto i kogo zostawia, gdzie i do kogo odchodzi, bądź zostaje, bo zawsze jest ciężko dla obu stron. może Grazka wie także, że wkrótce będzie lepiej, ale jest dopiero w tej pierwszej fazie i czas jeszcze nie nabrał właściwości lekarstwa
      • joannabarska Re: smutek 16.10.09, 21:02
        Krzyzyk na drogę!Lepiej być samej (samemu) niz meczyc sie z kims.
        • nanai11 Re: smutek 16.10.09, 22:17
          Tak. A ja 25 lat tesknie....
    • dado11 Re: smutek 16.10.09, 22:54
      myślę, że można i trzeba, a szczególnie, gdy już nic nie zostaje do powiedzenia...
      patrzyłam na przerażająco smutną końcówkę małżeństwa moich rodziców, którzy już
      nie mogli na siebie patrzeć, a nie rozeszli się na czas, wtedy, gdy jeszcze
      mogli zrobić ze swoim życiem coś fajnego...
      nie rozeszli się z przyzwyczajenia, z braku pomysłu, z lęku przed oceną świata
      zewnętrznego. Odebrali sobie szansę, szkoda...
      • verbena1 Re: smutek 17.10.09, 08:49
        Odchodzilam dwa razy, pierwszy raz w stanie wojennym z malym
        dzickiem drugi raz zostawiajac wygodny dom i umilowany ogrodek.
        Odchodzilam nie z powodu tej/tego trzeciego, pijanstwa czy
        rekoczynow. Zabraklo milosci ,partnerstwa, przyjazni ,szacunku i tak
        jak pisze Dado - nie moglismy juz na siebie patrzec.
        Odchodzilam przerazona przyszloscia ,bez zadnych planow a ostatnio
        bez dachu nad glowa, w wieku kiedy ludzie sa juz urzadzeni a ja
        kupowalam lyzki i talerze do nowego mieszkania.

        Dalam sobie jeszcze jedna szanse na szczescie ,spogladanie w lustro
        bez wstretu do siebie i przestrzen do oddychania.
        Zawsze jest trudno kiedy rozwala ci sie klockowa ukladanka, kiedy
        jeden z partnerow trzyma sie kurczowo ,kiedy trzeba zaczynac od
        poczatku.

        Niektorzy mowia ,ze jestem glupia i moje idealy maja sie nijak do
        swiata ,gdzie rzadzi pieniadz i wygoda a szacunek nie jest tak wazny
        ale ja wiem swoje.
        Tracac cos zyskujesz czasem wiecej. No i to uczucie wewnetrznego
        szczescia, ktore trudno opisac.
        • fedorczyk4 Re: smutek 17.10.09, 10:57
          A ja służę wizualizacją damskiego smutku:
          http://images6.fotosik.pl/551/48fd9dddd9455473.jpg
    • petea1 Re: smutek 17.10.09, 12:24
      jaaaaasne, wlaśnie to przerabiam,
    • jej_maz Re: smutek 03.01.10, 03:44
      Mozna i po 25-ciu, a czasami nawet trzeba. Mam tylko dziwne wrazenie czytajac
      Panstwa wpisy, ze uwazacie, ze to zawsze mezczyzn wina i to niezaleznie, czy to
      oni odchodza, czy sa zostawiani. Nie zawsze jest to takie proste. A moze zadna
      ze stron nie jest winna jedynie niekontrolowalne warunki zewnetrzne wbijaja sie
      klinem miedzy dwoje ludzi powodujac, ze zadne z nich nie jest szczesliwe i...
      jak to Joanna powiedziala: "Lepiej być samej (samemu) niz meczyc sie..."?
    • fajny.biedroneczka71 Re: smutek 13.01.10, 20:34
      Alez można,choc pewnie taka odpowiedz na Twoje pytanie nie jest
      zadawalajaca.Odejść moze kazdy i zawsze bez względu na ilośc lat spedzonych
      wspólnie-dlatego iz nikt nie jest własnością drugiej osoby,nie mozna dac komus
      wyłacznosci na człowieka,kazdy jest wolna istota jesli postanowi odejsc to
      jedyne co mozna zrobic-to pozwolic odejsc jest to oznaka dorosłosci.Zadam teraz
      inne pytanie-a gdybyś to Ty nagla zaczął sie dusic w związku z kimś ?chcialbyś
      aby ktos zatrzymywał Cie na sile?nie sadze.
      POwodzenia
      • gaudia Re: smutek 14.01.10, 01:21
        Na miejscu Grażki chyba już bym się nie odezwała.

        Odebrałam jej wypowiedź jako wypowiedź kobiety, która wie, że powinna się
        pogodzić z sytuacją, która jeśli rozpacza, to w środku. Ale szuka wsparcia. Może
        jest w takiej chwili, gdy chce się usłyszeć, że "nie, nie powinno tak się robić".
        Zgadzam się z Joujou. Osoba porzucająca ma komfort przemyslenia i przygotowania
        się do rozstania.
        Ale zgadzam się też z Fedo i wszystkimi siłaczkami, że nic na siłę.
        Choć wiecie co? Czasem się zastanawiam, czy presja katolickiego społeczeństwa
        wykluczająca kiedyś rozwody, nie dopingowała jednak do większej dbałości o
        związki...Tak, wiem - było też miliard tragedii.

        Ja wciąż pamiętam list czytelniczki do jednego z lepszych magazynów. Pisała o
        zyciu z niepełnosprawnym synem. Zajęła się nim, domem i mężem. Kiedy wyciągnęła
        syna z najgorszego doprowadzając go nawet do studiów - pan mąż oznajmił, że
        basta. Idzie do kochanki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka