Dodaj do ulubionych

Dziesiejki 245 - u schyłku sierpnia :)

20.08.10, 11:46
Były "u progu" - czas więc na końcowke, chociaz to jeszcze dekada.
Ale juz czuje sie zblizanie wrzesnia, dni robią sie krotsze.
Pogoda przyjemna, nie za cieplo - zycze ciekawych wydarzen, ale
niezbyt absorbujacych smile
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Dziesiejki 245 - u schyłku sierpnia :) 20.08.10, 11:48
      Gosiu, czy mozesz w watek obiadkowy wrzucic przepis na kabaczki
      faszerowane ?
      • malosia06 Re: Dziesiejki 245 - u schyłku sierpnia :) 20.08.10, 12:38
        mammaja napisała:

        > Gosiu, czy mozesz w watek obiadkowy wrzucic przepis na kabaczki
        > faszerowane ?
        Mogę, oczywiście. Tylko że ja zwykle robię bezprzepisowo. Napiszę zatem tak, jak
        zrobiłam tym razem.
        • joujou Re: Dado 22.08.10, 01:41
          Dzięki za relacje i interesujące zdjęcia z podróży.
          Upodobałam sobie to z ptaszorem na rynnie,no i te stare chaty.
          Czas spędzony w kolejkach koszmarny,chyba nie starczyłoby mi cierpliwości,no i
          podziwiam,że masz tyle odwagi,by samochodem
          wyruszyć samotnie w tak daleką podróż.
          Mżonkowi zdrowia życzę!
    • jutka1 Wyjazdowo pozdrawiam 20.08.10, 12:49
      Na chwilkę tylko, żeby się przywitać i pożegnać, bo za godzinę wyjeżdżam na
      lotnisko. Nocuję dziś na Martynice, jutro rano lecę dalej. Czekają mnie upały
      ponad 30C, wilgotność powietrza 90%, pochmurno i komary. Ech. Że tez nie mogą
      mnie tam wysyłać w przyjemniejszych porach roku...

      No nic. Klyęt nasz pan. smile))

      Pozdrawiam i miłego weekendu życzę. smile
      • verbena1 Piateczek 20.08.10, 18:08

        Jutko, nie zapomnij zabrac wachlarza i slomkowego kapelusza.
        Tropikalne temperatury i praca nie zbyt pasuja do siebie, wspolczuje.

        Dzis wieczorem coroczny gril uliczny organizowany w wielkiej stodole
        u naszego ulicznego rolnika. Nalezy przyjsc z wlasnymi napojami i
        dobrym humorem. Wiedzac ,ze spotkanie ,jak to u Holendrow ,
        rozpocznie sie kawa upieklam dzis murzynka. Przy okazji robie sobie
        reklame jako "ta polska sasiadka ,ktora piecze dobre ciasta". A co,
        bede sie chwalic jak mam czymsmile Biore tez kiszone ogorki, ktorych tu
        zupelnie nie znaja ,ciekawa jestem reakcji.
        Zaraz wskakuje pod prysznic i robie sie na bostwosmile

        Milego weekendusmile
        • mammaja Re: Piateczek 20.08.10, 23:42
          Wieczor poswiecony pamieci 6000 Zydow, wywiezionych z Falenicy 20
          sierpnia 1942 do Treblinki (likwidacja getta), zreszta nie tylko
          falenickiego. Najpierw spotkanie przy pomniku upamietniajacym to
          wydarzenie. Od kilku lat spotykala sie tam grupa ludzi - teraz coraz
          liczniejsza. Potem w zamienionym osttsnio na kino - kawiarnie
          budynku stacji projekcja filmu "Po- lin, okruchy pamieci". Bardzo
          poruszajacy film, oparty na kreconych w latach 30. amatorskich
          filmach przedstawiajacych codzienne zycie w malych miasteczkach
          Glicji, kresow i innych rejonow Polski. I opowiadania ludzi
          pamietajacych z dziecinstwa te czasy o przyjazniach polsko -
          zydowskich. Potem jeszcze spotkanie z autorka filmu, Jolanta
          Dylewska, ale juz musialam isc . Piekna uroczystosc. Refleksyjna.
          • foxie777 Re: Piateczek 20.08.10, 23:59
            Mammajko,takie filmy zawsze mnie rozstrajaja,bo zawsz ciezko mi
            uwierzyc w ludzkie okrocienstwo.
            Kocio musi pojechac na badanie,ale to nic powaznego.Jak sie ma 5
            to zawsze cos sie dzieje.
            Praca w tropiku,wiem cos o tym.Mam nadzieje Jutko ze klimatyzacja
            dopisze.
            BBetko,wielkie te Stany i skomplikowane jak zresza caly nasz swiat.
            Mozna by pisac i pisac.
            pozdrawiam tropikalnie
            • jutka1 Re: Piateczek 21.08.10, 04:01
              Jak na razie klima gra i buczy smile))
              Melduję, że na Martynikę dotarłam, budzenie i taxi zamówione,
              jeszcze z godzinę się pomęczę i padnę spać. smile
              Na jutro zamówiłam manikjury z pedikjurami w hotelu, w niedzielę
              jadę obejrzeć las tropikalny (rain forest), no a od poniedziałku do
              środy harówa. W czwartek rano zmieniam wyspę, a w sobotę ruszam z
              powrotem. I na jakieś 4-6 tygodni powinnam mieć spokój jeśli chodzi
              o podróże służbowe. Ufff.

              Pozdrawiam, J. smile
              • fedorczyk4 Sobota 21.08.10, 08:43
                Jutek, a aparat zabrałaś? mam nadzieje że tak, bom ciekawa niebywale
                rain forest, okiem Jutkismile
                Aż, człowiekowi nie chce sie wpisywać "prozy życia"wink
                No to nie wpisuję, tylko życzę wspaniałego week endu i idę na
                spacer, bo mam znowu sześć psich spacerów w planie. Ale też i kino z
                Małą Czarną.
                • bbetka Re: Sobota 21.08.10, 10:24
                  A ja mam w planie "pracującą sobotę", bo jakoś tydzień minął a pracowe
                  zaległości narosły...Głównie dlatego, że wczoraj miałam nieprzepartą chęć
                  spacerów po lesie - było cudnie! Znalazłam dwa grzyby, pola jagód i borówek oraz
                  mnóstwo obiektów makrofotograficznych wink
                  Dzisiaj zamierzam to odpokutować, pracuję do popołudnia a potem obiadokolacja
                  grillowa w miłym towarzystwie.

                  Jutko, przyłączam się do Fed-też chcę zobaczyć las deszczowy!Pleasesmile Fajnie
                  się czyta o takich służbowych fru... ale w rzeczywistości to nie zawsze bywa
                  takie zabawne.

                  Verbeno - jak się udał wieczór? pewnie świetnie wink

                  Mammajko, ja podobnie jak Foxie z trudem znoszę tego typu pokazy...Właśnie
                  skończyłam czytać "Dzieci Ireny Sendlerowej" i długo mi to zajęło, chociaż nie
                  jest to książka w drastyczny sposób opisująca tamte czasy...Jak byłam w liceum i
                  na studiach to wręcz pochłaniałam wszystko co na ten temat (oraz Powstania
                  Warszawskiego) było dostępne (oczywiście poza oficjalnym obiegiem, bo w nim
                  wiadomo co było...) i często były to relacje bardzo drastyczne...A teraz już bym
                  nie mogła czegoś takiego czytać - starzeję się ani chybi wink

                  Fed udanych spacerów - psich i kinowychwink

                  Idę robotać - a kot mnie będzie pilnował wink

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/fa/ff/reof/ku3rc68auoDE2VFabB.jpg
                  • jutka1 Re: Sobota 21.08.10, 13:21
                    Aparat to niezbędnik. smile
                    Spałam 7.5 godziny. Nieźle. A teraz wybywam na lotnisko i brnę
                    dalej. Zamelduję się, jak dotrę na miejsce. Miłej soboty!
                    • mammaja Re: Sobota 21.08.10, 13:50
                      Bbetko, nie doczytalas moze, w tym filmie nie ma holocaustu - jest
                      zwykle zycie malych ,iasteczek z lat 30. ubieglego wieku i
                      przyjaznie dzieciece polsko - zydowskie. To my wiemy co czeka te
                      dzieci, niestety.
                      Dzisiaj dosyc rano pojechalam na bazar w moim osiedlu - to juz
                      przechodzi wyobrazenie jaki tlum i roznorodnosc, graja
                      jacys "poludniowo amerykanscy" muzycy ( w dziwnych strojach),
                      hadluja rozmaite nacje, okazyjne ceny np. mali - po 5 zl. foremka,
                      dotychczas po 7 i 8, wszelkiego wyobrazenia jarzyn i owocow.
                      W pszyszlym tygodniu wezme aparat fot. smile Zycze milej soboty,
                      wszystkim absolutnie smile

                      • dado11 Re: Sobota 21.08.10, 20:35
                        Jutku, uważaj na moskity i cykaj zdjątka, cykajsmile
                        Ja, Mammaju, mam targ w piątek, więc zawsze wracam obładowana tymi skarbami jak
                        wielbłąd, a że teraz rzeczywiście urodzaj na piękne warzywa i owoce, więc je też
                        uwieczniam, bo kolory mają jak z bajkismile
                        http://images8.fotosik.pl/430/555ece86c9862ebf.jpg
                        to na zachętę, a reszta w albumiku
                        dado11.fotosik.pl/albumy/780195.html
                        wczoraj miałam wesoły wieczór w towarzystwie baaardzo dawno nie widzianej
                        koleżanki, i mojej przyjaciółki, niesamowicie jest odnajdować na nowo, takich
                        trochę zaginionych ludzi z przeszłości. Niemniej zabalowałyśmy prawie do świtu,
                        więc dziś jestem jakby na zwolnionych obrotach...wink, ale skorzystałam z pięknej
                        pogody znów przyrumieniając nieco liczko.
                        jutro zaś wydaję obiad dla czterech pokoleń, więc od rana muszę zakasać
                        rękawysmile. Wymyśliłam placuszki z cukini i ziemniaków, do pieczonej karkówki +
                        mnóstwo warzyw, zobaczymy.
                        Miłej niedzieli, d.
                      • verbena1 Re: Sobota 21.08.10, 20:50
                        Wczorajsza impreza udana, ciepla noc, siedzielismy na zewnatrz a
                        obok w wielkim pomieszczeniu staly sobie krowki, biegaly koty i
                        lataly jaskolki gniezdzace sie wewnatrz stodoly. Dopelnieniem byl
                        wiejski zapach, ktorego po godzinie nie czulo sie zupelnie.
                        Ciasto zostalo pozarte co do okruszka i bardzo chwalone.
                        Nad kiszonymi ogorkami toczyla sie interesujaca dyskusja pelna
                        niedowierzania ,ze sa kwasne same z siebie i nie ma tam odrobiny
                        octu. Dopiero przyklad kiszonej kapusty przekonal niedowiarkow.
                        Poza tym mnostwo miesiwa, salatek, wesole towarzystwo i rozmowy przy
                        swietle gwiazd. Okolo polnocy towarzystwo niepewnym krokiem zaczelo
                        sie rozchodzic.
                        Bylam tak przejedzona ,ze snily mi sie koszmarysmile
                        Dzis musialam upiec nastepne ciasto ,tym razem ze sliwkami z
                        sasiedzkiego drzewa. Jutro przychodza dzieciaki wieksze i mniejsze i
                        licza na cos dobrego.
                        Obiad na jutro przygotowany ,bede lenic sie caly dziensmile
                        • verbena1 Re: Sobota 21.08.10, 21:10
                          Dado, zdjecia pelne slonca i zapachow, prawdziwe lato.
                          Za moim oknem bylo tak:

                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/re/kc/ge5d/UKBI0UwFNZHb3UhazB.jpg

                          Zycie dzieli sie na dwa etapy: mlodosc i "swietnie wygladasz".
                          Erica Jong
                          • fedorczyk4 Re: Sobota 21.08.10, 22:29
                            Ponieważ byłam w kinie Kultura, a wszystko dookoła placu
                            Piłsudzkiego i okolic było zastawione, lub zamknięte, to stanełam
                            sobie przy Oboźnej i odbyłam mikro spacerek po makro przekroju
                            społecznym żyjącym tego wieczoru na Królewskim Przedmieściu. Tłum
                            gęsty, radosny i wybitnie heterocykliczny. Watahy wielbicieli
                            sportów samochodowych, turystów, krzyżowców, widzów krzyżowców,
                            antykrzyżowców i oczywiście sporo policji, oraz wozów transmisyjnych
                            wszelakiej maści. Jasno gwarno, ruch w interesie i w sumie naprawdę
                            jakoś tak "światowo". Z wielkomiejskim życiem z przytupem.
                          • mammaja Re: Sobota 21.08.10, 22:32
                            Bardzo ladny zachod ! A ja dzxisiaj mialam wielke ochoe upiec
                            ciasto, ale powsztrzymalam sie, bo malzonek je malo ciasta, mloda
                            wcale, czyli zostaloby dla mnie i juz widze te kolejne centymetry w
                            ex -talii sad No ale zacukrzylam troche malin i juro je przemaze,
                            beda na zime. Wyprodukowalam tez garnek duszonych jarzyn a la
                            ratatouille czy leczo, bo to moge zamrozic i beda na wszelki
                            wypdaek. Dzien minal bez sensu na takich zajeciach!
                            • bbetka Re: Sobota 21.08.10, 23:18
                              No rzeczywiście Mammajko nie doczytałam... a teoretycznie czytanie ze
                              zrozumieniem to duża część mojej pracy...

                              Dado - cóż za smakowite zdjęcie!

                              Przeczytałam dziś mniej więcej połowę tego co muszę. Jak na tę pogodę to i tak
                              nieźle wink

                              Działkowanie było całkiem przyjemne, a na dodatek dostałam garnek gołąbków i
                              jutrzejszy obiad mam z głowy! I jeszcze kilkanaście słoiczków z konfiturą z
                              jeżyn, którą mąż i córcia pochłaniają w nieograniczonych ilościach... Ta moja
                              Mama jakby przez chwilę nic nie robiła to normalnie byłby cud wink

                              Miłego wieczoru i niedzieli
                              • joujou Re: Sobota 22.08.10, 01:10
                                Sobotnie popołudnie spędziłyśmy z moją przyjacółą na wspomnianym
                                wcześniej Festiwalu Smaku w Grucznie.Masa ludzi,olbrzymia ilość
                                straganów(nie dało się tego ująć aparatem fotogr. gdyż obszar
                                dość rozległy).Na straganach rozmaite nalewki,konfitury,wszelakie
                                wyroby pszczelarskie,najrozmaitsze sery,chleby,wyroby cukiernicze,
                                swojskie wędliny,potrawy regionalne,rękodzieło i czego tam
                                jeszcze nie było.Prawie wszystko można było smakować,wybierać,
                                przebierać i tylko degustacja nalewek odpłatna wink
                                Ceny zabójcze,ale towary świeżutkie i smakowite.
                                Były jakieś pokazy i występy,ale generalnie wszyscy chcieli
                                dobrze sobie pojeść i coś wypić.Wzięcie miał chleb ze swojskim
                                smalcem i kiszonym ogórkiem,przeróżne pierogi i kluchy wink
                                My zdecydowałyśmy się na jakieś podsmażane pierogi nadziewane
                                kaszą i kluchy ziemniaczane(na spółkę) z kiszoną kapustą.
                                Te kluchy to nasza regionalna potrawa i chyba nie znam
                                osoby,która by ich nie lubiła,tyle,że dość pracochłonne i
                                coraz mniej osób chce się z tym bawić.Pierogi były smaczne,a
                                kluchy jadałam dużo lepsze.To wszystko popiłyśmy kwasem chlebowym.
                                Póżniej udało nam się jeszcze pochłonąć (zwyczajne obżarstwo) po
                                oscypku na gorąco z żurawiną.
                                Zakupiłyśmy różniste sery,wędliny,świeżutkie pstrągi wędzone
                                na miejscu(pycha).Przyjacółka kupiła też miód,pyłek pszczeli
                                (u mnie w domu miód ma marne zejście),a na koniec kupiłyśmy
                                na spółę,gorący ,ogromniasty chleb pieczony na liściach chrzanowych
                                (8 zł sztuka).
                                Fotki niezbyt ciekawe,bo tłum ludzi nie pozwalał spokojnie
                                zrobić zdjęcia,słońce ostro przygrzewało,a nie chciałyśmy się
                                pogubić więc nie mogłam za bardzo zostawać w tyle smile

                                pl.fotoalbum.eu/dorka45/a518799/slideshow
                                • fedorczyk4 Re: Sobota 22.08.10, 01:21
                                  Zabaweczko, jeśli te zdjęcia są Twoim zdaniem "niezbyt ciekawe", to
                                  pozostaje mi tylko marzyć o tym jak to wyglądało " na żywca"smile
                                  • joujou Re: Sobota 22.08.10, 02:16
                                    Nie lubię wchodzić na forum po kilkudniowej nieobecności,bo
                                    nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć.
                                    Zatem pozdrawiam wszystkich serdecznie!
                                • joujou Re: Do Moni 22.08.10, 01:31
                                  Masz jakieś zdjęcia z tych zawodów,które mogłabyś nam pokazać?
                                  Te smocze łodzie muszą być ogromniaste,skoro osada składa się
                                  aż z 22 wioślarzy i mają ciekawy wygląd(trochę poczytałam w
                                  internecie).Chyba bębniarz ma najlżejsze zadanie podczas
                                  zawodów,choć zapewne dość odpowiedzialne,by narzucać właściwy
                                  rytm,tempo,a może się mylę? wink
                                  • monia.i Re: Do Moni 25.08.10, 23:26
                                    Jou - mam zdjęcia, wrzucę je niebawem do albumu, niestety muszę
                                    stwierdzić że nie mam dobrej ręki, więc zdjęcia będą trochę
                                    chaotyczne. Łodzie jako takie nie są ogromniaste, co najwyżej spore.
                                    Na bębniarzu spoczywa duża odpowiedzialność, musi trafić w rytm no i
                                    zagrzewa do boju. Nie jest to proste, nasza osada dostała raz
                                    upomnienie, że bębniarka za mało dobitnie bębniła.
                                • verbena1 Re: Sobota 22.08.10, 09:42
                                  Bardzo smakowicie opisalas Jou ten festyn. Uwielbiam takie rzeczy
                                  zwlaszcza ,ze ostatnio bawie sie wytwarzaniem naturalnych produktow.
                                  Nalewka z czarnych jagod powoli dojrzewa, ogory kisza sie w sloikach
                                  a w planie jest jeszcze robienie wina. Wracam do natury i odzywam,
                                  moje wiejskie korzenie trzymaja sie mocnosmile
                                  Te kolorowe kurki i kogutki podobaly mi sie najbardziej.
                                  Cieszy mnie ,ze w Polsce jest coraz wiecej festynow, roznego rodzaju
                                  pokazow i jarmarkow promujacych polskie potrawy. Nie tylko pizza,
                                  frytki i kebaby.
                            • verbena1 Re: Sobota 22.08.10, 09:45
                              "juro je przemaze" - niesamowite.
                              Mammajko , Twoje dziwolagi slowne sa nie do podrobienia ,lubie je
                              wylapywacsmile Nie probuj ich poprawiac.
                              • mammaja Re: Sobota 22.08.10, 10:49
                                Jak przeczytam, to sama sie dziwie smile Ale zrozumiale w koncu,
                                prawda? Poogladam zdjecia Joujou i chce o 11. obejrzec film w TV o
                                Szeptyckim, niezwyklej postaci. No to potem wrocesmile
                                • mammaja Niedziela 22.08.10, 22:10
                                  Niedzielna cisza na forum, a ja bylam na uroczym koncercie smile
                                  falenica-kultura.waw.pl/cms.php?x=110,0
                                  Księyc swiecil, a grali przpieknie.Lutnie to starodawne gitary, w
                                  gruncie rzeczy smile
    • ewelina10 z poniedziałku 23.08.10, 09:11
      Nie będę zakłócać swoimi sprawami. Macham tylko łapką.

      Moja mama może już w tym tygodniu wyjdzie ze szpitala, ale mnie przybędzie obowiązków. Jak to mówi moja mama córka to córka a syn to syn.
      • fedorczyk4 Re: z poniedziałku 23.08.10, 09:58
        Szkoda że nie chcesz zakłócaćsad Mamie życzę zdrowia. A Tobie mimo
        wszystko nie zazdroszczę podejścia "córka, to córka". W prawdzie
        jako autorka 1 córki i 2 synów, w zasadzie się z tym zgadzam, ale
        doskonale wiem jakie w tym przypadu będą dla Ciebie konsekwencje.
        Ja wczoraj złożyłam deklarację która pewnie mnie dokumentnie upupi,
        ale trudno, trzeba płacić długi. Zobowiązałam się, że w związku z
        wymarszem Synusiowej do pracy, od października zostanę babcia
        etatową. Czyli będę 4 razy w tygodniu odbierała Wnuczę z przedszkola
        i do jej powrotu po 21 utulać. Dosyć mnie to przeraża, ale mam czas
        na przepracowanie sprawy w głowie. Nazywam to długiem, ponieważ Syn
        Podstawowy nie specjalnie skorzystał ze mnie jako mamusi, kiedy był
        we Wnuczęcia wieku. Nie mam z tego powidu poczucia winy, bo nie
        wynikało to z mojego widzimisi, a z warunków bytowych, ale teraz mam
        okazje dać Wnuczęciu, to czego Synowi nie mogłam, a należało sie jak
        psu zupawink
        • jan.kran Re: z poniedziałku 23.08.10, 10:45
          U nas jest tak że to moi obydwaj Bracia zajmują się Mamusią i to bardzo starannie..
          Mamusia mieszka u Brata numer Dwa a Brat Starszy jest od logistyki.
          Jak chodzi o moje dzieci to nie widzę na razie różnicy , może tyle że Junior
          mniej bałagani i więcej prasuje...
          Oboje gotują, sprzątają , robią zakupy i się mną opiekująsmile
          Na starość wybieram się do Domu Swawolnej Starości tak że tu
          problem syn - córka odpada...
          Kran
          • mammaja Re: z poniedziałku 23.08.10, 12:00
            Fed, to jednak duze wyzwanie - cztery razy w tygodniu! podziwiam smile
            Ewelinko, zdrowia mamie , Tobie duzo sily. W powiedzeniu twojej
            Mamy jest jeszcze jedna prawda: jakos predzej tesciowe dogaduja sie
            z zieciami niz z synowymi. Tak przynajmniej bylo w przypadku mojej
            mamy i wielu mi znanych. Oczywiscie to nie regula!
            W "Światecznej" artykul prof. Błędowskiego "Starszaki górą" -
            bardzo przekonywjujacy. Niestety tu tylko zajawka
            wyborcza.pl/1,97863,8277189,Starszaki_gora.html

            Ale swieta prawda, ze pomocy potrzebuja teraz duzo bardziej młodzi
            niz starsi. Granica wieku "dojrzalego" przesunela sie bardzo i nie
            sposob powiedziec dokladnie, kiedy nadchodzi wiek podszly - jak
            patrze na pelne zycia, uprawiajace sport ( w miare mozliwosci),
            podrozujace 70- latki, niezle radzace sobie finansowo (umiejetnosc
            oszczedzania!) - cieszy mnie to bardzosmile
            Szkoda ze nie ma calego tekstu. Tylko ciagle w tych UTW taka
            przewaga liczebna kobiet smile
    • luiza-w-ogrodzie Kolejny poniedzialek w wiosennym szale 23.08.10, 13:55
      Podobno jestem poszukiwana na forum, bo je zaniedbalam i nie bylo
      mnie tu od dwoch tygodni, odkad meldowalam ze podpieram sie nosem.
      Oczywiscie winny jest szal wiosenny ktory ogarnia mnie z coraz
      wieksza sila, jako ze (parafrazujac Mammajke) "juz czuje sie
      zblizanie wrzesnia, dni robią sie dluzsze". W tym roku mam wyjatkowo
      ciezkie objawy, nie robie nic poza pracami ogrodowymi i malarsko-
      renowacyjnymi (i ewentualnie praca zarobkowa) po ktorych padam
      twarza w lozko i natychmiast zasypiam. Przyznaje sie bez bicia, ze
      nie nadazam z czytaniem forow, zagladam jedynie z ciezka gospodarska
      reka na forum Australia. Mignelo mi ze Fed pozegnala UP, Jutka
      wrocila z ZD i poleciala w cieple kaje, Ew i LX sie nie odzywaja,
      Dado powrocila z objazdu kontynentu i jest duzo pieknych zdjec.

      Dzis bylam w biurze, kolezanka wziela mnie na strone i powiedziala
      mi ze moja managerka zwierzyla sie jej ze walczy o to, zeby utrzymac
      moj etat. Chyba teraz sie zorientowala ze moj zastepca z Malezji to
      nie to samo... w tej chwili dwie i pol osoby robi to, co robilam
      sama, he he he. No i tak chyba prysna moje sny o wycyganieniu
      odprawy. Z drugiej strony, jesli zaofiaruja mi prace, moze powinnam
      powiedziec ze owszem, moge pracowac za te same pieniadze, ale cztery
      dni w tygodniu. A nuz wtedy mnie wyrzuca... Jutro bede rozmawiac z
      dzialem personalnym, zobaczy sie jakie mam opcje.

      Po pracy pojechalam odebrac cud-toalete 2-in-1, jeszcze lezy w
      bagazniku. Buszmen zostanie zaangazowany/ przymuszony/ wykorzystany
      (niepotrzebne skreslic) do jej zainstalowania a potem ja skoncze
      malowanie scian pralni i toalety. Sufity pewnie pomaluje jutro
      jeszcze raz podkladem a pojutrze sufitowka.

      Piekna pogoda trwa i jest coraz cieplej, mielismy juz dwa dni z 25
      stopniami w cieniu, ten tydzien ma byc "normalny", tzn jakies 18
      stopni w cieniu. W piatek z Buszmenem wzielismy wolne i poszlismy na
      wystawe ogrodnicza Gardening Australia Expo, oczywiscie wrocilismy
      obladowani sadzonkami. Wsadzilam czesc z nich a reszte wsadze jutro.

      Poza tym usypalam z kompostu szesciometrowej dlugosci grzadke na
      dynie, ogorki i cukinie, przerzucilam reszte kompostu (jakies 200kg)
      i wypelnilam jedna z komor kompostownika scieta trawa i suchymi
      liscmi przywleczonymi onegdaj przez sasiada. Potem pomalowalam
      metalowe boki laweczki ogrodowej na rozowo a polke na sadzonki na
      bialo. Dwa tygodnie temu objechalismy okolice bo byla wystawka i
      Buszmen przywiozl dwie przyczepy scietych galezi. Potem przywlokl
      stos galezi od sasiada z rogu ulicy. Ulozylismy to w stos 3 na 3
      metry, poltorametrowej wysokosci i zadzwonilismy do rady Gminy, jako
      ze oferuja darmowe mielenie ogrodowych galezi. Przyjechali i
      stwierdzili ze nie wiedza, czy zmiela wszystko bo maja limit - 10
      workow sciolki. Pieknie sie usmiechnelam, grzecznie poprosilam i
      zmielili wszystko... wyszlo 17 piecdziesieciokilowych workow, ktore
      wtaszczyli na nasz podjazd. Zuzylam juz 4 z nich na sciolkowanie
      ogrodu.

      Poza tym wyszorowalam jakies 200 doniczek, wsadzilam kolo 30 cietych
      galazek do doniczek rozsadnikowych, zeby sie ukorzenily (szalwie
      jasno i ciemnoniebieskie, czerwona lawende, plozaca hardenbergie i
      kennedie i biale papierowe stokrotki. Jeszcze pomnoze fioletowe
      stokrotki i bialo-fioletowe fiolki (obie rosliny australijskie) a
      potem zaczne wysiewac do rozsadnika pomidory (ze 3 gatunki),
      bazylie, czerwona slodka papryke, dynie, ogorki, cukinie i turki.
      Troche na to za wczesnie, ale i wiosna jest wczesna.

      Kopie, odchwaszczam, sciolkuje, rozsadzam, maluje, przesadzam itp
      itd. Wiem, wiem, ciagle to samo...

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
      lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • mammaja Re: Kolejny poniedzialek w wiosennym szale 23.08.10, 15:45
        Luizo, jak dobrze, ze to tylko nawal prac ogrodniczych wymiotl Cie z
        forum, bo juz czulam niepokoj co w Australii smile
        Zycze podwyzki i zmniejszenia czasu pracy rownoczesnie.
        Ewelina ma klopoty ze zdrowiem mamy - a my wszyscy troche leniwismile
        • fedorczyk4 Nareszcie kompost:-))) 23.08.10, 16:38
          Luizo, cieszę się ogromnie ze jednak wytknełaś z niego głowę na
          naszą rzecz! Wcale bym się nie zdziwiła gdyby przyjekli wersję mniej
          za tyle samo, albo i więcej!
          Mm, ja wiem że to jest wyzwanie. Zwłaszcza dla mnie, bo nigdy nie
          umiałm "kompleksowo" zajmować się dziećmi ale przemyślałam to
          dogłebnie i podjełam "świadomą" decyzję.
          • mammaja Re: Nareszcie kompost:-))) 23.08.10, 21:54
            Juz widze te wspaniale zabawy, Fed, masz racje ze pdojelas
            wyzwanie smile
    • luiza-w-ogrodzie Wiosenny wtorek 24.08.10, 03:09
      Po sobotnim glosowaniu Australia jeszcze przezywa wybory federalne: przy idealnej rownowadze dwoch glownych partii o tym, kto bedzie rzadzil zadecyduje pieciu niezaleznych poslow, ktorzy moga wejsc z koalicje z jedna z tych partii. Parlament w zawieszeniu - pierwszy raz od 50 lat. Historyczne wydarzenia, ktorym przygladam sie gdy mam czas podniesc glowe znad grzadek :o)

      Czesc tego co bylo zrobione w ogrodzie przez ostatnie dwa weekendy mozna zobaczyc na fotach zrobionych dzisiaj rano:

      Osiem ziemniakow zostalo posadzonych w specjalnych torbach a szesnascie w ziemi wzdluz chodnika. Ciekawe co z tego wyjdzie.
      http://images8.fotosik.pl/433/5a7f1ca4a4dbbe17med.jpg

      ...kompostownik wypelniony...
      http://images8.fotosik.pl/433/cf20c61500a41a19med.jpg

      ...pierwsze malowanie ramy lawki zakonczone...
      http://images8.fotosik.pl/433/38c9153f280f09bfmed.jpg

      ...mozna spoczac i przyjrzec sie kolorom wiosny w okolicy tylnego plotu. Pod ta palma i filodendronem zazwyczaj siedza kury w czasie poludniowej sjesty.
      http://images8.fotosik.pl/433/9f185ee6edf34897med.jpg

      Pozdrawiam wiosennie i wracam do zarabiania $$ :o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
      • jutka1 Karaibski wtorek etc. 24.08.10, 04:32
        Wreszcie znalazłam metodę ściągania zdjęć...

        No to przed padnięciem na nos zapodaję obiecane:

        Wylot z Martyniki

        http://i36.tinypic.com/69gn0h.jpg


        St Lucia:

        http://i37.tinypic.com/10qxlpv.jpg

        No i lasy tropikalne:

        http://i35.tinypic.com/315ojmq.jpg

        http://i33.tinypic.com/72t0e8.jpg

        http://i35.tinypic.com/34gword.jpg

        http://i37.tinypic.com/2qa1p52.jpg

        http://i33.tinypic.com/15na7w3.jpg

        http://i33.tinypic.com/wclav8.jpg

        I widok z okna:

        http://i38.tinypic.com/23le5qg.jpg

        Nie widać:
        -komarów
        - wilgotności powietrza (90%)
        etc.

        Niom. Dobranoc smile
        • fedorczyk4 Re: Karaibski wtorek etc. 24.08.10, 09:27
          Wstaje człowiek rano, włącza komputer a tu go zuuuu po oczach
          egzotykąsmile)) Jutka, piękne zdjęcia i widoki. Luizo ławka
          przepiękna. Ziemniaki podobne do wszystkiego poza ziemnakami
          oczywiście, a kury pod palmą to marzenie wszystkich jajeksmile))
          • goskaa.l A ja znowu hurtem 24.08.10, 10:36
            W sobotę pracowałam w ogrodzie. Przygotowywałam miejsce do przesadzenia piwonii,
            poprawiałam rozchwiany krawężnik ścieżki, usuwałam nawłoć kanadyjską, która za
            bardzo się w ogrodzie rozpanoszyła, walczyłam z perzem.
            W niedzielę rano zamiotłam chodniki przy ulicy i wokół domu, wygrabiłam spadłe
            liście i nasiona lipy, po czym pojechałam po koleżankę i razem na przystań.
            Dawno nie było tak licznej wycieczki (mój klub od lat prowadzi wycieczki
            kajakowe po Międzyodrzu) - ponad 100 osób! Dobrze, że byli moi przyjaciele i
            pomogli - w ten sposób były cztery kajaki obstawy. Samo schodzenie na wodę
            trwało godzinę. Potem powrót do domu z zahaczeniem o dworzec, pakowanie, szybkie
            sprzątanie (musiałam odkurzyć podłogi, bo pies wciąż intensywnie gubi zimowe
            futro i wszędzie jest jego sierść) i wyjazd do Wrocławia na pogrzeb.

            Luizo, czy ta roślina na przedostatnim zdjęciu ma coś wspólnego z bananami?
            Jakoś tak mi się jej liście kojarzą.
            • jutka1 Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 13:50
              Chyba pytanie było do mnie, nie do Luizy smile
              Te liście wyglądają podobnie do bananowca, ale przynależą do
              kwiatów. smile
              • goskaa.l Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 18:46
                Rzeczywiście do Ciebie, Jutko.
                • fedorczyk4 Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 19:35
                  A mnie bozia pokarala i szlag trafil moj komputer. Niech, "wisimito"
                  ale byloby mi zal fotek ktorych nie zdazylam przeniesc na .. Teraz
                  pisze z kompa Synusia Sredniego.
                  • goskaa.l Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 22:54
                    Fed, może uda się odzyskać. Zależy. co padło.
              • gazeta_mi_placi Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 19:16
                Pozdrawiam Jutko wink
                • fedorczyk4 Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 19:44
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > Pozdrawiam Jutko wink

                  Sloneczko, idz sobie! Znam Cie az nazbyt dobrze ze wszechforumowej
                  dzialalnosci. Czasem nawet madrze piszesz (moze jest to nick
                  wieloosobowy, sadzac z roznic w skladni zdaniowej w poszczegolnych
                  postach), niemniej glownie znam Cie jako etatowego matacza
                  forumowego. Enejko "bacznosc Stefanie" zglaszam nick Gazeta mi placi
                  jako wrazysmile
            • goskaa.l Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 13:52
              Zapomniałam jeszcze o paleniu wysuszonych gałęzi z żywopłotów różanych.
            • mammaja Re: A ja znowu hurtem 24.08.10, 14:47
              No cudnie - jedni lataja, inni plywaja, Luiza sadzi, a ja od rana
              zapierniczalam w pracowni w miescie bo musze tam troche odmalowa,
              troche wywalic, padam na nos. Na obiad jajecznica z pomidorami na
              kielbasce i koniec! Mlody z rodzinka bawi na Wegrzech, ze tez tam
              ich ponioslo!
              Ide sie rzucic i odpoczac!
        • dado11 Re: Karaibski wtorek etc. 24.08.10, 22:23
          Jutkuuuu, nawet z komarami i tą wilgotnością... biorę te widokismile
          pięknie tam...a jeszcze podejrzałam w Googlu obrazki, mniammm, do wymiękaniasmile))
          pięęęękniesmile
      • dado11 Re: Wiosenny wtorek 24.08.10, 22:28
        Luizo, gratuluję ziemniaczanego zagonu i innych, Twoimi drobnymi ręcami
        wykonanych, ogrodowych atrakcjismile Twoja pracowitość na tej niwie wciąż,
        niezmiennie mnie powalasmile
        a już te kury pod palmą (najpewniej daktylową) to już extremasmile))) ale fajnie
        odjechana (szczególnie z naszego, północnego pkt-u widzenia...
    • goskaa.l Wieczorne spotkanie 24.08.10, 23:01
      Późnym popołudnie zlazłam do ogrodu, żeby jeszcze coś zrobi. Kiedy zaczęło już
      być szaro, postanowiłam zerwać trochę szczypiorku. Skubię ten szczypiorek i
      słyszę jakby coś hałasowało w tym ogrodzie (niedaleko). Raz i drugi się
      podniosłam i rozejrzałam, ale nikogo i niczego nie zauważyłam. Myślę sobie: kot
      nie narobiłby takiego hałasu, a mój pies siedzi w domu. Może na parterze ktoś
      jest i tao dźwięk stamtąd?
      Przestałam o tym myśleć, pozbierałam cześć narzędzi, zaniosłam do garażu, wracam
      inną drogą i raptem na ścieżce o mało ci nie weszłam na kolczaste jajko. W
      poprzek ścieżki, widocznie przestraszony moimi krokami, przycupnął jeż. I
      wyjaśniły się wieczorne hałasy w ogrodzie.
      Cieszę się z jeża, bo jest znacznie mniej ślimaków.
      • mammaja Re: Wieczorne spotkanie 25.08.10, 12:01
        Jeze sa bardzo sympatyczne! Tylko jezeli mieszkaja w domu to
        okrutnie tupia nocami smile Moja przyjaciolka odchowala malego jeza,
        ktory w dzien spal pod szafa, a w nocy tuptusiowal!
        dzisiaj burza nocna prawie pozbawila mnie snu, walilo tuz obok,
        aczynam miec psychoza czy dach mi nie uleci lub drzewo nia zwali sie
        na nas. Nieby nie ma jak - ale nigdy nie wiadomo.
        Poranek w internetowym banku - przyprawia mnie wscieklosc. Nie wiem
        za co tyle place, musze te elektrownie jakos zaczac sprawdzac !
        Wczoraj na pociche przyszly wieczorem dwie psipsiolki i pozna
        raczylysmy sie wybornym drinkami i dzieleniem refleksji o zyciu!
        • fedorczyk4 Re: Wieczorne spotkanie 25.08.10, 16:40
          Wiatr duje jak szalony. Ja staram sie przestawic na francuska
          klawiature synusiowego kompa. Le Maz pociesza telefonicznie, ze mi
          wszystko co mialam w swoim, odzyska. Mam nadzieje, bo bylo tego
          troche. Korzystam z ostatkow letnich i po robocie glownie czytam,
          czytam, czytam. Jutro zabiore sie za sprzatanie, bo zaroslo mi juz
          brudem mieszkanie. Ale do jutra pieje pean lenistwasmile
          • verbena1 Robocza sroda 25.08.10, 17:42

            Zaczelam pakowac sie do wyjazdu. Wyruszamy w piatek rano a jutro
            musze caly dzien pracowac, tak wiec dzis musze sie sprezyc. Decyzja
            co zabrac a z czego zrezygnowac z wiekiem staje sie coraz
            trudniejsza, Rieks dla rozwiazania problemu proponuje zabrac
            przyczepkesmile Ludzie ,jaki ten czlowiek jest cierpliwy i wyrozumialy,
            nie wrzeszczy ,ze cos sie nie zmiesci tylko spokojnie przeczekuje
            moja bieganine.
            Pakowanie to male piwo, lekarz domowy oznajmil mi niedawno ,ze z
            powodow zdrowotnych powinnam stosowac przez jakis czas diete,
            wszystkie dobre rzeczy jak winko, tluste sery, mieso i slodycze sa
            zabronione. I jak tu jechac do Polski i nic nie jesc? Zastosuje
            chyba metode pol na pol czyli male porcjesmile

            Fed, wlasnie niedawno, po dlugim ociaganiu, kupilam sobie wreszcie
            twardy dysk na ktory skopiowalam cala zawartosc komputera, samych
            zdjec mam chyba z 15 tysiecy! Te rzeczy sa juz coraz tansze i warto
            miec na wszelki wypadek.
            • fedorczyk4 Re: Robocza sroda 25.08.10, 18:10
              Nosz tosz wlasnie dowiedzialam sie ze mamsmile
              Verbeno, taki facet jak Rieks, to po prostu skarbsmile))) Moje
              serdeczne i kolejne gratulacje!
              • mammaja Re: Robocza sroda 25.08.10, 21:58
                Verbeno, w Polsce nie bedziesz mogla miec diety, zostaw to na "po
                powrocie". Na jak długo przyjeżdżacie? Czy będziecie w Karkonoszach?
                Sa takie sliczne !
                Fed, odpoczywaj! nakupilam dzisiaj papryki, sliwek wegierek, z
                mysla o przerobieniu, ale wyszedl z tego spacer do lasu. Jutro
                pobawie sie rano - ciasto kruche zagniotlam na placek ze sliwkami,
                sliwki przygotowane - tylko upiec. Ja tez mam teraz 2 dyski, a co
                tam!
                • fedorczyk4 Mowa srodowa 25.08.10, 22:10
                  Na zaprzyjaznionym forum mloda krewniaczka powiedziala jednej z
                  forumowiczek, cytuje: ze przysypalo ja bulwersemsmile)))
                  No to mnie przysypalo zachwytem! Bo chodzi o to zeby jezyk
                  gietki.....
                  • bbetka Re: Mowa srodowa 25.08.10, 23:06
                    Fed, no to piękne sformułowanie jest!!!

                    Ja się czuję dzisiaj stłamszona...odbyłam prawie 3 godzinną rozmowę z młodą
                    osobą nt jej pracy naukowej, generalnie słabej...ale wina leży w dużej mierze po
                    stronie osoby prowadzącej, która zamiast służyć merytorycznym wsparciem
                    pozwoliła żeby powstał gniot!!! musiałam wygenerować właściwie miażdżące uwagi w
                    formie zachęcającej do dalszej pracy...wykończyło mnie to kompletnie ;-(

                    dodatkowo kolejny dzień wieje tak,że rozum mi dawno wywiało...

                    Verbeno- udanego wyjazdu i nie myśl o diecie! pozdrów ode mnie Kotlinę Kłodzką!

                    Jutko, piękne zdjęcia...

                    Luizo, gosiu - jestem pod wrażeniem pracowitości i jej efektów smile gosiu, gdzie
                    w Szczecinie jeże przychodzą do domu?

                    Mammajko, zachęciłaś mnie smile chyba jutro też upiekę ciasto ze śliwkami...a może
                    nawet zrobię małe bezy?

                    Fed, myśl że mogłabym stracić zawartość komputera dusi mnie tak, że normalnie
                    przestaję oddychać...Jutro zaraz zrobię zapasową kopię!

                    Dobrej nocy wszystkim!
                    • monia.i Re: Mowa srodowa 25.08.10, 23:36
                      Cześć smile
                      Wróciłam z działki, to był fragment wakacji pod tytułem "Wakacje z
                      mamunią". Co roku, po tym fragmencie, potrzebuję kilku dni na
                      dojście do siebie. W tym roku, niestety, jest tak samo. I czuję się
                      podle troszeczkę. Trochę wam pewnie posmęcę smile
                      • dado11 Re: Mowa srodowa 26.08.10, 00:18
                        Cześć Moniusmile
                        czas na posmędzenie jest akuratny!
                        Nasze Mamy, nic im oczywiście nie ujmując, mają patent na załażenie nam za
                        skórę... niestetysad
                        umiejętne, wręcz mimowolne, wyprowadzanie własnych, uśmiechniętych do życia,
                        córek z równowagi, wprowadza je czasem w taki typ błogostanu, który rekompensuje
                        im wszelkie niedogodności...
                        nie wiem, jak Twoja, ale moja tak ma (choć przyznam, że nie codzieńwink
                        wypocznij po tym urlopiesmile
                        • mammaja Re: Mowa srodowa 26.08.10, 10:03
                          Tak sie zastanawiam w ktorym momencie stajemy sie denerwujacymi dla
                          wlasnych dzieci. Bo przeciez kazda mama chce dobrze. A wychodzi jak
                          widac. Czy tego nie da sie uniknac?
                          Dado, zazdraszczam podrozy.
                          Bbetko, czy ty nawet w czasie wakacji musisz sie tak meczyc?
                          Moniu, czekam na fotki, wszystkich usciskuje, bo przedemna
                          pracowity czwartek. Narka smile
                          • monia.i Re: Mowa srodowa 26.08.10, 23:20
                            Nie wiem, kiedy przychodzi ten moment, Mammajko - podejrzewam, że,
                            jak ze wszystkim - jest to kwestia indywidualna. No i kwestia
                            charakteru potomstwa też jest istotna. Mnie często brakuje
                            cierpliwości, może czasem powinnam się wygłuszyć na pewne uwagi, nie
                            brać wszystkiego nazbyt serio.
                            To, co najbardziej mnie drażni, to przeświadczenie mojej
                            rodzicielki, że cały świat jej dzieci powinien się kręcić wokół
                            niej. Do czego zresztą się przyznaje z całą otwartością. Po drugim
                            pod rząd zdaniu mojego brata dotyczącym zdrowia swojej teściowej,
                            słyszy:" A co ty się o nią martwisz - o mnie się martw". Gdy za
                            długo rozmawiamy o dowolnej, innej osobie - słyszę to samo. Bardzo
                            rzadko w rozmowach pada pytanie o moje samopoczucie - jest mowa o
                            jej ciśnieniu, głowie, tabletkach, badaniach. Gdy rozmawiamy o
                            jakichś zawodach sportowych, programie, czymkolwiek innym - po kilku
                            zdaniach słyszę nieodmiennie: "Ale co mnie to obchodzi, mnie to nie
                            interesuje, ja sobą się martwię".
                            Generalnie chyba lubi, gdy się o nią martwimy. W pewnym sensie mogę
                            to pojąć - tylko nie aż w takim rozmiarze.
                            Z drugiej strony...
                            W W-skim mieszkaniu przy telefonie mamy taki prztyczek do wyłączania
                            go - zainstalowany w latach mojego dziecięctwa. Żeby nie dzwonił i
                            nie hałasował.Teraz mamcia czasem go używa, gdy nie chce, żeby ktoś
                            jej przeszkadzał w trakcie oglądania jakiegoś filmu. Czasem po
                            seansie zapomni prztyknąć na "głos" - no i już jest stres.Próbowałam
                            zdemontować - no i była awantura. Bo "Nic wam się nie stanie jak
                            przyjedziecie i sprawdzicie, czy stara matka jeszcze dycha".
                            Z jednej strony rozumiem, i to co rozumiem jest smutne - ale z
                            drugiej jestem zeźlona.
                            • mammaja Re: Mowa srodowa 27.08.10, 01:20
                              No tak, Moniu, rozumiem smile Chyba Mamcia troche przesadza smile
                              A na dobranoc fotka z popoludnia - po powrocie do domu zastalam
                              towarzystwo pograzone w drzemce smile


                              https://images41.fotosik.pl/327/b18afd107561d2e1med.jpg
                            • monia.i Re: Mowa srodowa 28.08.10, 02:59
                              Po wczorajszym już, tak bardzo smutnym wpisie Ew przeczytałam raz
                              jeszcze swojego posta, gorzkiego dość w treści. Szczerego, nawet
                              nazbyt szczerego...Czasem rodzicielki potrafią zapienić nas do
                              żywego, co nie zmienia faktu że dziś we dwoje z bratem mieliśmy
                              gorącą linię, uruchamianie sąsiedzkich telefonów po prośbie i
                              stawanie na uszach. Bo od doby nie mogliśmy się do niej dodzwonić.
                              Gdy wrescie, po mnóstwie telefonów, okazało się, że wszystko jest
                              ok - spadł mi z serca olbrzymi kamień.
                              No i mi spadł - a innej bliskiej duszy zaległ.
                              Ew - przytulam mocno raz jeszce.
                        • fedorczyk4 Re: Mowa srodowa 26.08.10, 10:08
                          Swiete slowa Droga Kuzynko, swiete slowa!
                          Bbetko jestem pelna podziwu, do dokonania opisanej przez Ciebie
                          akcji pedagogiczno/merytorycznej trzeba wiele, wiele, chcenia,
                          inteligencji, psychologii, delikatnosci. Fajnie maja Twoi studenci!
                          Moniu do albumu bedziesz wklajala, ja juz prawie zpomnialam ze
                          takowy mamy. A szkoda i konkursow fotograficznych tez mi zal.
                    • goskaa.l Re: Mowa srodowa 26.08.10, 11:24
                      bbetka napisała:
                      >gosiu, gdzie w Szczecinie jeże przychodzą do domu?
                      W śródmieściu, blisko Urzędu Miejskiego.
        • aska_wro Re: Wieczorne spotkanie 29.08.10, 22:19
          Ja wczoraj raczyłam się z psiapsiółką przepysznym malibu z sokiem żurawinowym i
          grapefruitowym, z lodem i limonką. Mmmm, pycha! A burzy to już wcale nie
          słyszałam :]
    • dado11 za chwilę czwartek... 25.08.10, 23:53
      Verbeno! wspaniałych wakacji, i nie zapomnij fotografować świata wokół, bardzo
      lubię twoje zdjęciasmilesą tak romantyczno-nostalgiczne...
      za mną zupełnie zwyczajny dzień środka tygodnia, ale już szykuję się powoli do
      drogi... dziś załatwiłam kartę ubezpieczenia na Unię, odstałam "tylko" 40 minut,
      za to przejazd przez Warszawę, mimo wakacji, środka dnia i tygodnia, był
      koszmaremsad remontują torowisko w Alejach Niepodległości, między Rakowiecką a
      Koszykową, korek stał niewzruszenie kilkaset metrów, w obie stronysad potem
      szybko wpadłam do Dadusi, zrobiłam zakupy i pognaliśmy z A. do kina.
      Pogoda po wczorajszych burzowych "atrakcjach" była piękna, uwielbiam sierpniowe,
      nieco wietrzne niebo, ze ścigającymi się chmuramismile
      jutro kolejny zwyczajny dzieńsmile
      pozdr.d
    • joujou Re: Łomatko,już czwartek? 26.08.10, 13:21
      Czyli mam bardzo mało czasu i absolutnie nie powinnam
      nawet zaglądać do kompa,ale nie wytrzymałam i przy kawie...godzinka
      zleciała,a powinnam(tu długa lista).
      Za chwilę odbiorę od sąsiadki zamówione dwa torty i jestem ich
      ciekawa,bo pierwszy raz dla nas piecze.Potem trzeba z nimi do
      wynajętej knajpki.Do teściów przewieżć stół,który u nas dyżuruje
      na specjalne okazje(metraż naszych mieszkań nie pozwala na codzienne
      funkcjonowanie dużego stołu).Teściowa się rozpędziła i w sobotę,po
      mszy zaprasza wszystkich do siebie,czyli będzie impreza po imprezie
      (w piątek ta główna).Nawet dyspensę na piątek u księdza jej
      załatwiliśmy,coby ze spokojem goście spożywali hi,hi Można dostać
      świra.Teraz jeszcze muszę trochę ogarnąć swoją chatkę,bo w piątek
      będą goście na nocleg(ja mam 'nocleg' w pracy,czyli zamierzam
      pobić rekord w niespaniu).No i tyle z pola walki wink

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie,życząc Verbenie bardzo udanego
      urlopu!

      Jutko,jak odsapniesz to może napiszesz coś więcej o tych lasach
      tropikalnych,to był raczej spacer z przewodnikiem,czy całodzienna
      wędrówka? Ja ciemnota jestem,ale ciekawa świata,a Ty bardzo
      oszczędną w słowa się zrobiłaś smile

      Moniu,czekam na fotki.

      No to lecę....lecę!
      • jutka1 Re: Łomatko,już czwartek? 26.08.10, 14:41
        Ano, już czwartek...
        I słoneczny. Już teraz, o 8:30 rano, nie da się oddychać (na chwilę
        wyszłam na balkon, po czym się natychmiast schowałam).
        Zaraz wyjeżdżam na lotnisko, lecę na sąsiednią wyspę. Tam po
        południu 2 spotkania, jutro cały dzień spotkań, w sobotę rano
        zaczynam długą podróż do domu.
        Jestem niewyspana.
        Łydki mam w bąblach.
        Chyba wstałam lewą nogą, rozmiąchana jakaś się czuję.

        No, ale nie będę narzekać. Jak powiedział wczoraj mój "przewodnik":
        It doesn't make sense to complain - nobody wants to listen, and if
        you do, everybody knows your situation. smile))

        Joujou, o lesie opowiem jak wróce do domu, bo teraz wyrywam czas i
        nie mam za bardzo czasu myśleć czy słowa składać.

        Miłego dnia smile
        • mammaja Re: Łomatko,już czwartek? 26.08.10, 22:42
          Jutko, podziwiam, ja w tym kliacie nie powiedzialabyn nic !
          Na szczescie u nas chlodniej, mozn abylo troche porozmawiac na
          koisji i posluchac smile Oprocz kulinariow wiele poza tym nie dzialalam.
          Jutro bede robic papryke ( na zime!)wg przepisu Dado, poprzednia
          bardzo dobrze sie sprawdzila.
          • monia.i Re: Łomatko,już czwartek? 26.08.10, 22:53
            Odespałam zaległości - niestety, działkowe łoże nie należy do
            najwygodniejszych. Pożegnałam Smoka wybywającego na sędziowanie. A
            potem jadłam, leniłam się, wstawiałam pranie, leniłam się, oglądałam
            filmidła, leniłam się, leniłam się, leniłam się...i dochodziłam do
            siebie. Już niemal bym doszła - ale nie mogłam się dodzwonić na
            maminową komórkę, na działkę, bo od razu odzywała się poczta
            głosowa. Pewnie zaczęłabym na całego umierać z niepokoju - ale
            podejrewam, że mamcia komórkę wyłączyła bo już wczoraj irytowało ją
            plumkanie przychązących esemesów reklamowych od sieci.
    • luiza-w-ogrodzie Piatkowe popoludnie olfaktoryczne 27.08.10, 06:49
      Wlasnie przed chwila wrocilam upojona wiosennymi woniami z przeeeedluzonej przerwy na lunch w ogrodzie. Nawet w domu zapachy drapieznie rzucaja sie na mnie: w kuchni pachnie skorkami swiezych pomaranczy jakie pozeralam prosto z drzewa, na werandzie frezjami zerwanymi sprzed domu, w jadalni liscmi cytrusowego eukaliptusa uzywanymi na podpalke zas w malej toalecie wonieje instalowaniem cudu 2-in-1. Cud stoi, tylko wode don trzeba podlaczyc - stary kran cieknie, wiec Zlota Raczka pojechal po nowy. Czuje ze jutro pognam po farbe do scian, zeby cud mial odpowiednia oprawe.

      W ogrodzie tez nie zapowiada sie proznowanie ("he he he, zasmiala sie krolewna i zacierajac raczki poszla przerzucac kompost"). Wlasnie dostalam kolejna przesylke z klubu ogrodniczego z krzewami jagod (do posadzenia). Wczoraj zaraz po dostaniu wiosennego katalogu zamowilam u nich rozne roznosci, wlaczajac pomidory odmiany "Russian Black", rozowo kwitnacy plozacy tymianek i pomaranczowo pachnace geranium. Jutro po lunchu na ktory zaprosilam sasiadow bede sadzic jagody. W rozwidleniu sciezek zrobie miejsce na aromatyczny kacik z lawendami, plozacym rozmarynem, w/w geranium i tymiankiem, i kilkoma gatunkami kolorowo kwitnacych szalwii. I jeszcze pewnie cos tam wetkne :o) Ciagle tez wisi nade mna widmo pielenia okolo 100 m kw wysciokowanego ogrodu powoli zarastajacego onion weed.

      Ale najbardziej chcialabym uwalic sie w sloncu pod krzakiem, jak moje futrzaki:

      http://images8.fotosik.pl/437/26cc767a9fb36319med.jpg

      Pozdrawiam weekendowo, zanim przepadne w czelusciach
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Jak gadać z królikami
      • fedorczyk4 Piatkowy deszczowy ranek 27.08.10, 09:48
        Leje jak z cebra.
        Moniu, zgadzam sie z Mm, jest "pewna" przesada w postepowniu Twojej
        mamy. Jou, trzymam kciuki za udana impreze. Jutka trzym sie mysli o
        paryskiej jesieni. Mm i Luizo cudne fotkismile
        • goskaa.l Re: Piatkowy deszczowy ranek 27.08.10, 09:58
          Czwartkowy wieczór był tak senny, że odłożyłam nawet zamiatanie chodnika na
          dzisiejszy poranek. A dziś już przed świtem zaczęło kropić, i siąpi, siąpi,
          siąpi... Może wreszcie zrobię to, co mi zalega do zrobienia w domu?
          • mammaja Re: Piatkowy deszczowy ranek 27.08.10, 10:30
            A jednak niskie uczucie malej zazdrosci ogarnia mnie przy czytaniu
            postow Luizy! Dziewczyno, skad ty masz pare na to wszystko?
            Podziwiam, a kroliczki cudne smile
            Dzisiaj mialo byc umycie okien ( Krasnoludka - fizycznie, ja -
            logistycznie smile). Oczywiscie leje jak z cebra i nie zanosi sie na
            poprawe. Nie uda sie tez dokupienie wegierek na bazarku. pozostaje
            praca intelektualna i papryka.
            Mam nadzieje, ze Verbena bedzie miala lepsza pogode, niz dzisiejsza!
            • en.ej Re: Piatkowy deszczowy ranek 27.08.10, 12:32
              Masz rację Mammajko.
              Luiza ma pałer, którego mogą pozazdrościć nastolatkismile
              Chyba jak będzie następnym razem poproszę żeby przekopała i udekorowała moje
              hektarysmile
              • ewelina10 smutny piątek 27.08.10, 18:02
                Dzisiaj rano odeszła moja mama. Dla tych co pozostają jest najciężej.
                • mammaja Re: smutny piątek 27.08.10, 18:40
                  Ewelinko, całym sercem jestem z Tobą. Posyłam modlitwę za Mamę.
                • en.ej Re: smutny piątek 27.08.10, 19:15
                  Współczuję sad
                  https://www.spprzyprostynia.szkolnastrona.pl/container///znicz.gif
                  • monia.i Re: smutny piątek 27.08.10, 22:11
                    Ewelinko, ściskam Cię mocno sad
                    • fedorczyk4 Re: smutny piątek 27.08.10, 23:58
                      Ew, boli.
                • jutka1 Re: smutny piątek 28.08.10, 03:09
                  Ew, ściakm mocno w smutku. sad
                  Trzymaj się.
                  • bbetka Re: smutny piątek 28.08.10, 12:02
                    Serdecznie współczuję, trzymaj się
                    chociaż to niełatwe...
                    bbetka
                    • lablenka_x Re: smutny piątek 28.08.10, 13:41


                      Serdecznie współczuję.
                      Jestem z Toba w tych trudnych chwilach.
                      • joujou Re: smutny piątek 29.08.10, 23:07
                        Szok.Bardzo Ci współczuję Ewelinko.
                        • mammaja Re: smutny piątek 30.08.10, 00:54
                          No i dobiega setka, czas nowe dzisiejki otwierac.
                • dado11 Re: smutny piątek 28.08.10, 16:05
                  Ew, głębokie wyrazy współczucia.
                  • foxie777 Re: smutny piątek 28.08.10, 21:33
                    Nic juz tu dodac nie mozna.
                    Bardzo mi przykro i zycze Ci Ewelinko spokoju w duszy.
                    pozdrawiam
                    • mammaja Re: smutny piątek 28.08.10, 22:02
                      Caly dzien moje mysli kraza w okol Eweliny. Przeczytalam jeszcze
                      raz wpis z poczatku tygodnia, gdzie jest mowa, ze mama wyjdzie ze
                      szpitala. Czyli mialo byc dobrze... Strasznie kruche to zycie.
                      Smutno i nawet narazie nie chce sie pisac o blachostkach jakie
                      przynosi codziennosc.
                      • wedrowiec2 Re: smutny piątek 28.08.10, 22:09
                        Ewelino, myślami jestem z Tobą.
                        • alfredka1 Re: smutny piątek 28.08.10, 22:17

                        • fedorczyk4 Re: smutny piątek 28.08.10, 22:24
                          Mm, mialam taka sama refleksje, i tez nie bardzo mi sie chcialo
                          wpisywac durnoty. Moniu, ja strasznie psiocze na Macme, ale jest tym
                          KIMS kogo kocham najbardziej i najdluzej. Wczoraj wieczorem byly u
                          mnie dwie przyjaciolki. I znowu przejechalysmy sie po naszych
                          matkach. A potem weszlam na forum i przeczytalam wpis Eweliny. I
                          mialam ochote ugryzc sie sama w jakies wrazliwe miejsce, zeby sie
                          ukarac za to, ze niedoceniam jej i jej obecnosci i tego ze po prostu
                          jest ciagle i ja mam i moge kochac i byc przez nia kochana..
                          Raz jeszcze Ewelino, przesylam Ci wyrazy najglebszego wspolczucia.
                          • jan.kran Re: smutny piątek 28.08.10, 23:19
                            Serdecznie współczuję Ewelino...
                            Ula.
                            • alutka2000 Re: smutny piątek 29.08.10, 08:14
                              Ewelino ,przytulam .
                              • ewelina10 Re: smutny piątek 29.08.10, 09:11
                                Chciałam Wam strasznie podziękować, za te Wasze wpisy, za te słowa otuchy.

                                Bardzo mi rodzina pomaga w tym smutnym dla mnie okresie i to pozwala przetrwać.

                                Ja też żałuję pewnych słów, czasami niepotrzebnie wcześniej wypowiedzianych, ale tak już jest, że w takich chwilach wszystko nabiera innego znaczenia.

                                Tak, była nadzieja, że mama wraca już do siebie, ale w piątek zastałam jej łóżko puste. Odeszła pół godziny przed moim przyjściem. Dzwonili do domu by powiadomić, ale ja byłam wtedy
                                w drodze do niej.

                                W tej chwili jest ciężko, ale pozostaje nadzieja, że udało się jej przejść na drugą stronę bez strasznych cierpień.

                                A życie nie trwa przecież wiecznie.

                                Nie będzie mnie tutaj przez jakiś czas. Czeka mnie mnóstwo do załatwienia spraw a później niestety i tych przyziemnych, które trzeba będzie prawnie podomykać.

                                Pozdrawiam Was gorąco. Dziekuję za chwile wsparcia.
                                • omeri Re: smutny piątek 29.08.10, 09:38
                                  Ewelino droga,
                                  moje wyrazy współczucia, myslami jestem z Tobą.
                                  • mammaja Juz niedziela. 29.08.10, 12:34
                                    Będziemy z tobą Ewelinko, masz trudny okres przed soba, trzeba
                                    czasu - tylko on jakos uładza.
                                    Dzisiaj niedziela, ladna nawet, ale bez energii.
                                    • fedorczyk4 Re: Juz niedziela. 29.08.10, 18:07
                                      mammaja napisała:

                                      > Będziemy z tobą Ewelinko, masz trudny okres przed soba, trzeba
                                      > czasu - tylko on jakos uładza.
                                      > Dzisiaj niedziela, ladna nawet, ale bez energii.

                                      Dokladnie tak.

                                      Moja niedziela tez bez energii. Insza inszsc ze od poniedzialku
                                      bedzie mi jej trzeba bardzo duzo(energii), wiec teraz po prostu
                                      robie nic. Czyli przewalam sie po kanapie z ksiazkamismile
                                • fettinia Re: smutny piątek 29.08.10, 18:20
                                  Bardzo bardzo mi przykro...
                                  [*]....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka