Dodaj do ulubionych

Temat ściągnięty

07.10.11, 03:45
z forum Polonia2. Tam tematem jest rok 1980.
Poruszł mnie temat "łosbiscie" bo to był dla mnie rok "przełomu w bulwie" (bulwa to ja)
Ale rok jako taki nie jest ważny tylko czy któryś był i dlaczego. Jeśli w ogóle jakiś był dla Was przełomowy. Mam fatalną pamięć jesli chodzi o daty. Cudem jest, że pamietam własną datę urodzenia. Nie pamietam imienin, urodzin, dat historycznych, po prostu nie pamiętam niczego co jest związane z określnikami czasu.
Raz na jakiś czas ktoś rzuca tematem (w moja pamięć) i ja wariuję, bo nie pamiętam, no nie pamiętam!!!
Ale są takie lata, takie dekady, taki czas który wrył nam się w pamięć. Raz na zawsze.
Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • foxie777 Re: Temat ściągnięty 07.10.11, 17:35
      Fed,ja tez roznych dat nie pamietam,ale przelomowym dla mnie rokiem byl 1977,bo wtedy
      polecialam za "ocean",na dokladke byl to pazdziernik 13 ,czyli jak wielu mowilo
      pechowa data.Dla mnie nie pechowa,co oczywiscie nie znaczy,ze droga byla uslana rozami.
      O jakim przelomie piszesz w swoim przypadku,bo ja zmienilam szerokosc geograficzna,a to
      samo w sobie bylo przelomem.
      pozd

      • felinecaline Re: Temat ściągnięty 07.10.11, 20:44
        Zazieram do Was znowu, bo pojawil sie watek szczegolnie mi bliski.
        Przelomowymi latami byly dla mnie kolejno: pewien nieszczesny(?) rok 197., kiedy usunieto mnie (delikatnie mowiac) ze studiow i dano "szlaban" na wszelkie inne - "za wade postawy" ;P Drugi kolejno wazny - 1980 i wizyta w Polsce naszych francuskich kuzynow, w konsekwencji ktorej zaprosili mnie oni na kolejne wakacje do siebie, do Francji.
        "Po dlugich i ciezkich cierpieniach" jakims cudem dostalam mimo wszystko paszport i wyjechalam na 3 tygodnie, chyba najbardziej brzemienne w moim zyciu bo wrocilam (ku zdziwieniu wielu osob) literalnie zauroczona, oczarowana normalnym zyciem, kultura,natura i w ogole wszystkim we Francji.
        Zaczelam sie wtedy bardzo intensywnie uczyc jezyka (przed wyjazdem "liznelam" go zaledwie dosc powierzchownie i niefrasobliwie a pobyt spowodowal, ze nauczylam sie nieporownywalnie wiecej).
        W kazdym razie w 3 lata opanowalam grancuzczyzne w stopniu, ktory pozwolil mi na zdanie kilku kluczowych egzaminow, po jednym z ktorych Przewodniczacy Komisji powiedzial pod moim adresem prorocze slowa ..."a Pani zycze, by jej znajomosc jezyka okazala sie przydatna w praktyce".
        I sie okazala, miesiac pozniej zostalam wakacyjna tlumaczka mojego wtedy przyszlego obecnie ciagle Meza.
        A w 7 miesiecy pozniej z 1 walizka i biletem w 1 strone odlecialam do Francji.
        Dzis jestem nia stanowczo mniej zauroczona, ale posiadlam glebsza jej znajomosc, kocham rownie jak Polske, ale zyc moge tylko tu.
        Chociaz mam napady nostalgii - jeden wlasnie aktualnie.
        • fedorczyk4 Re: Temat ściągnięty 09.10.11, 16:44
          Nostalgie też miewam Feline. Przed podróżą do Francji dwa lata temu tak straszliwie tęskniłam za Paryżem, że aż mnie w dołku mózgowym ściskalo. Musiałam wtedy odwalić podróz po własnych śladach i mi przeszło. Nadal kocham Paryż i wzruszam sie wspomnieniami, ale już mnie nie ściska. W tym roku po prostu zwiedzałam, a nie tuptałam po własnym zyciorysie.
          1980 był dla mnie przełomowy, bo pod każdym względem skończyła sie dla mnie zabawa i zaczeły schody. To było takie chirurgiczne cięcie pomiędzy młodością niefrasobliwą, a dorosłościa wymagajaca ode mnie rzeczy o których mi się nawet wcześniej nie śniło.
          • jan.kran Re: Temat ściągnięty 13.10.11, 17:04
            Nie wiem czy chronologicznie pisac czy emocjonalnie...

            Emocjonalnie to dla mnie < oprocz odejscia z tego swiata Najblizszych i narodzin Potomstwa. > najwazniejsza i najkoszmarniejsza data byl trzynasty_ grudnia roku_ pamietnego.

            A chronologicznie to sierpien 1980. W sierpniu 1980 przebywalam u znajomych w deder . Moja znajomosc niemieckiego byla podowczas sladowa , znajomi Niemcy mowili li tylko po niemiecku. Caly czas ogladali zachodnia TV i usilowalam cos zrozumiec bo wiedzialam ze w PL jest jakas akcja . Bez przerwy okazywali Polske w zachodniej , niemieckiej TV a ja nie moglam zrozumiec o co chodzi.
            Moi obydwaj Bracia byli w tym czasie na robotach w BRD , a Rodzice przebywali w okolicach Zagania , na sowieckich poligonach wraz z pasieka .

            Przybylam do Wroclawia pod koniec sierpnia 1980 i padlam . Przeczytalam postulaty , zobaczylam Kraj inny jakis , zdesperowany i solidarny , poczulam ze cos sie dzieje.
            I sie dzialo az do trzynastego grudnia.
            Ten czas miedzy sierpniem a grudniem byl specjalny , pelen nadziei ale i obaw.
            Trzynastego grudnia moj dotychczasowy swiat runal.
            Koszmar jaki przezylam po trzynastym grudnia siedzi mi w kosciach do dzis.
            Tak , to byla wazna data...

            Nastepna wazna to upadek Muru. Moj syn urodzil sie osmego listopada 1989 , dzien przed upadkiem tegoz. Lezalam w bawarskim szpitalu z niemowleciem , Mloda miala 3, 5 roku i kompletnie nie wiedzialam co bedzie dalej . Z jednej strony cieszylam sie ze komunizm wydaje ostatnie tchnienie ale z drugiej strony nie wiedzialam jak sie potocza losy swiata , Europy i to co mi bylo najblizsze jak koszula cialu w danym momencie , Niemiec.

            Nastepna , bardzo wazna data to 22 lipca 2011 , Oslo.

            Kran
            • fedorczyk4 Re: Temat ściągnięty 13.10.11, 19:01
              Czyli? (odnośnie 22 lipca 2011 w Oslo)
              Bo resztę postrzegam podobnie.
              • bbetka_1 Re: Temat ściągnięty 13.10.11, 20:10
                A ja nie mam jakiś dat, które byłyby przełomowe w moim życiu... - nie wiem czy to dobrze czy źle?
                Byłam rocznikiem maturalnym 1980/1981 i dobrze pamiętam tamte wydarzenia, których waga została nieco pomniejszona (w moim prywatnym odczuciu wink przez pozbawienie nas studniówki oraz balu maturalnego. Zresztą na nasze własne życzenie, bo nie chcieliśmy się bawić w szkole od 10 do 13wink))
                Możliwe, że był to rok przełomowy w tym sensie, że moi rodzice nie zdecydowali się na wyjazd z Polski przed 13 grudnia (a wyjechali wszyscy ich znajomi przeczuwając co będzie....)? Gdyby zdecydowali inaczej byłabym w zupełnie innym punkcie życia...ale nie rozważam takich sytuacji smile
                Zastanawiając się myślę, że przełomowy był dla mnie rok 1997/1998, bo wtedy dopiero zaczęłam się zastanawiać o co tak naprawdę w życiu mi chodzi i zaczęłam porządkować swoje sprawy i relacje z bliskimi, ustaliłam sobie priorytety i staram się tego trzymać. Bez tego moje relacje rodzinne raczej by nie istniały...
              • jan.kran Re: Temat ściągnięty 14.10.11, 18:10
                fedorczyk4 napisała:

                > Czyli? (odnośnie 22 lipca 2011 w Oslo)
                > Bo resztę postrzegam podobnie.
                ----------------> Po tym dniu poczulam sie wreszcie w Norwegii prawie jak u siebie i zaczelam rozumiec i szanowac ten kraj.
                Przyjechalam do Norwegii w 1998 i o ile po czterech latach mieszkania w DE czulam sie jak w domu ( a mieszkalam w sumie 12 ) tak oswojenie Norwegii trwalo tak dlugo ...
                • jan.kran Re: Temat ściągnięty 13.12.11, 22:48
                  Przebywanie w Oj trzydziesci lat potem jest i smieszne i straszne. Ale generalnie bardzo przyjemnesmile))) Nie udalo mi sie odejsc od mediow i tak sobie ogladam . Oraz przeszlam i przejechalam po Wroclawiu dzis i na to nakladaly mi sie obrazy z 13121981. Mialam wtedy tyle lat co moj syn teraz i sobie mysle ze naprawde bylismy tak glupi i naiwni ze rece opadaja... Imperium juz bylo niezle nadgryzione i dlatego zyjemy dzis w takim swiecie w jakim zyjemy . Mnie sie podoba ... moze nie jest idealnie ale jest jakby lepiej...
                  K.
                  • fedorczyk4 Re: Temat ściągnięty 14.12.11, 10:41
                    Takoż mi się podoba. Może, a nawet na pewno nie wszystko, ale podobasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka