mammaja 14.05.12, 23:22 Jutro zimna Zośka, a potem już powinno powrócić ciepelko. Mnie tam ten chłod nie przeszkadza, zwlaszcza w gonitwie za uciekającym czasem. A zieleń dookoła najpiekniejsza z calego roku Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 14.05.12, 23:25 Troszkę sie dzisiejki przelaly, ale nie duzo Lx, jak masz ochotę na top wesele to nie przejmuj sie kiecką. Cos tam napewno znajdziesz, a twoj urok osobisty wystarczy za najpiękniejsze stroje - co wiem z autopsji ! Fed życzę szczęśliwego powrotu do domu, wszystkim udanych obchodow jutrzejszych imienin - każdy przecież ma jakąś Zośkę Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 15.05.12, 10:38 A guzik Ja nie mam, jedynie Daduczka, ale to już mnie nie dotyczy. Feline podpisuję się pod Twoim postem. Część "administracyja" dokładnie wyczerpuje temat> Co do Gaudii też. Dodam tylko , że te ciut rok temu kiedy wyjeżdżała, to raz U.P. była w znacznie lepszym stanie, dwa nie było alternatywy. Musiało dojść do wstrząsu żeby assistente sociale wpadła w panikę i przejeła "derekcję" spraw, wzieła na klatę i załatwiła to wszystko. Oczekując na to U.P. spędziła 3 miesiące w szpitalu i centrum rehabilitacyjnym. Oczywiście i w jednym i w drugim i tak by się znalazła, ale nie na tak długo. Niestety formalności swoje trwają no i bardzo długo trwało zanim administracja zdała sobie sprawę z faktu, że ma do czynienie z osobą w dużym stopniu pozostawioną (decyzyjnie) samej sobie. A U.P. ma mega siłę inercji i po prostu czeka sobie aż się rozwiąże Nigdy nie była tytanem enrgii, raczej osobą pasywną, choroba zrobiwszy swoje uczyniła ją taką jaką jest. A mi nie pozostaje teraz nic innego jak zregenerować się troszkę i ruszyć do codzienności która niestety zaczyna się dzisiejszym pogrzebem wuja Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 15.05.12, 12:21 Lablenko, mam tez weselisko w tym tygodniu i tak samo jak Ty problem co wlozyc a konkretnie co obuc. Jedyne obuwie ,ktorej toleruje w tej chwili moj kregoslup to plaskie sportowe a chce ubrac sie bardziej elegancko. Zaraz ide w miasto zobaczyc czy jakies butki czekaja na mnie Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 15.05.12, 14:03 Kup sobie prunelki! Tak ładnie się nazywają i takie ładne można znaleźć... P.S. Dla niewtajemniczonych - takiej nazwy używa moja przyjaciółka dla baletek, a nasz przyjaciel z kolei na baletki mówi "tancerki"... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 15.05.12, 20:46 Fed, to już wrociłaś ? Wspólczuję, że na pogrzeb ! Dzisiaj podjęłam duzą decyzję, ale może napiszę o tym kiedy ondziej, bo jestem zupełni nie do życia, po pelnym emocji dniu. Tylko znak że jestem ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 15.05.12, 21:45 Na pierwszy znak gdy serce drgnie ledwo drgnie, a już..... ach te piekne czasy i prunelki tez sie wtedy naszało Mm nie daj nam umrzeć z ciekawości! Wróciłam wczoraj późnym wieczorem. A dzięki le Mężowi podróżowalam jak królowa. Wykupił mi wprawdzie najtańsze bilety najtańszej kompanii, ale dokupił wszystkie opcje czyli kartę pierwszeństwa i miejsce z przestrzenią na nogi A bilet TGV czyli pociąg szybszy od światła, w powrotnej drodze miałam pierwszej klasy (za 1 Euro więcej). Oczywiście zachowałam się jak ten debil, bo na bilecie jak byk trwał numer wagonu i miejsca, a do mnie za nic nie chcialo dotrzeć że tak, to moje i w pierwszej klasie. Latałam po pociagu cicho mucząc i rozpaczliwie szukając jak mamusia krowa byczka Fernanda. Dodatkowo zmyliła mnie baba która rozsiadła się na na moim miejscu z tak pewnym siebie siedzeniem, że nie przyszło mi do głowy, że ona siedzi nielegalnie Jak w końcu do mnie jednak dotarło, że to babsko na moim siedzi i grzecznie ją przeprosiłam to warcząc przesiadła się na przeciwko i udało jej się zająć przestrzeń na stoliczku między nami i pod stoliczkiem między nami. Na szczęście po pół godzinie zatrzymaliśmy sie w Poitier i znowu została wysadzona z siodła. Zastępująca ją młoda osoba miała do pierwszej klasy i otoczenia ten sam szacunek co ja więc dojechałysmy komfortowo A babsko zatruło resztę podróży komu innemu. A prunelki to pantofelki z atłasu Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiajki 292 - w połowie maja 15.05.12, 23:26 Dzieki za barwny opis podózy ! Warszawa powitała cie deszczem , ale przynajmniej piorun nie strzelił w samolot ! Będziesz się ciekawić dalej - ale napiszę ze chodzi o wykup lokalu o który starałam się od wielu, wielu lat - a jak wreszcie "miasto" wyraziło zgodę to cena mnie powaliła. Ale syn się zadeklarowal finansowo i będę sie cieszyć jak zostanie w rodzinie. Jutro mam wizyte z mzonkiem u kardiologa - mam nadzieję że bedzie dobry wynik Odpowiedz Link
jutka1 Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 16.05.12, 09:57 Jak na razie jest słońce i błękitne niebo, 7 C. Potem zapowiadają deszcz, temperatury maks. 14 C. Pamiętałam o włączeniu na noc ogrzewania, więc przynajmniej nie zmarzłam. Mam dziś trochę biurokratycznych upierdliwości do załatwienia, a nie przepadam. Przede wszystkim muszę pójść do banku i porozmawiać, zadzwonić do ubezpieczenia med. i zjechać jak bure suki za spóźnienia w zwrotach kosztów, umówić się na dwie wizyty z dwoma lekarzami na początek czerwca. Niby nic takiego, ale upierdliwość pozostaje upierdliwością... No nic to, nie jojczyć, załatwiać, ryjem do przodu i co tam jeszcze. Lx, świetne wiadomości z maminego frontu! Mammajko, gratulacje, pamiętam sprawę (sagę?) prób wykupienia. Fedo, witaj powrotnie, i współczuwam, że na pogrzeb od razu trafiłaś. Pozdrawiam, i miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 16.05.12, 17:38 Mimo dobrych checi,jestem w dalszym ciagu strasznie zalatana. W zwiazku z odejsciem mojej Tesciowej mamy teraz na glowie mase roznego rodzaju spraw i jestem wykonczona bo przeciez i pracuje zawodowo. Musze dociagnac do czerwca,bo wtedy wszystko sie unormuje. Prosze wybaczyc brak udzialu na Forum,ale mysle o Was my dear Girls. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 16.05.12, 18:23 Witaj Foxie, mimo nieobecności Twojej na forum ,pamiętamy i myslimy(tak sadzę bo ja częstomysle co u Ciebie i u Luizy) To Verbenko bawimy się , hahaha.Pozdrów tez D.Pamiętaj,że brak kontaktu nie oznacze,ze chora nie słyszy i nie rozumie.Podczas wizyt opowiadaj jej ,dużo i ze szczegółami, mów co słychac u pieska,bo na pewno tym się martwi. Małpo na starych spóxnione życzenia przesłałam. U nas zimno nadal,ale sie przejasniło i jest nadzieja na lepsze jutro Dziś dzien szufladowy, czekając na kuriera wysprzatalismy szuflady kuchenne i z korytarzowej szafy, o jesuniu czego tam nie było Fedo przygoda w pociągu extra, widziałam Cie jak po nim zasuwasz siejąc niepokój i wiatr Bbetko gratulacje dla Córki . To tyle , więcej nie pamiętam,hahaha,po przeczytaniu wszystkich Waszych wpisów. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 16.05.12, 19:09 "Peknac" kazdy moze i kazdy czasem "peka", ale osadzac pacjenta nie wolno. I wlasnie dlatego miedzy innymi personel HàD ma okresowe szkolenia i odprawy, by moc go odciazyc psychicznie. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 16.05.12, 19:10 Oooj, zbladzilam z tym postem, powinien byc odpowiedzia dla Lxw poprzednim watku. Przepraszam. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 16.05.12, 21:19 felinecaline napisała: > "Peknac" kazdy moze i kazdy czasem "peka", ale osadzac pacjenta nie wolno. > I wlasnie dlatego miedzy innymi personel HàD ma okresowe szkolenia i odpr > awy, by moc go odciazyc psychicznie. Zgadzam się,że osądzac nie wolno, chociażby z tego powodu,ze nie wiemy jak my będziemy się zachowywać i funkcjonować gdy... no i nie tylko z tego powodu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, słonecznie, deszczowo, chłodno 17.05.12, 01:13 Bardzo duzo spraw medycznych zagoscilo nam na forum, to ja dodam, ze prawdopodobnie małzonkowi trzeba będzie ząlozyc stymulator - pani kardiolog uważa, ze to go postawi na nogi. narazie jutro zakładamy aparat Holtera, potem jeszcze echo serca i dopiero będzie wiadomo. Wizyta trwała i trwala, ale chyba to jest dowod wnikliwości pani doktor. Mam więc przed sobą nadtepne emocje medyczne. Na niewiele juz zostało czasu w dzisiejszym dniu Odpowiedz Link
fedorczyk4 Bury czwartek 17.05.12, 08:09 Rzeczywiście czekają Was Mm, emocje. Niemniej dobry i sumienny lekarz to podstawa długowieczności. Ja wróciłam do codziennego kieratu i oczywiście sama nie wiem w co włozyć ręce tyle mam zaległości które narosły przez tydzień. Wierzyć sie nie chce, że tylko przez tydzień mnie nie było. Zaraz lecę z psica, potem do roboty. Dziecinka jest chora. Przypałętała jej się grypa. Średnio dobrze to trafiło bo w poniedziałek zaczeła nową pracę Oczywiście pralka kręci się od mojego powrotu a prasowaie skuczy spod fotela. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Bury czwartek 17.05.12, 08:47 U mnie czwartek niebieski jak farbka do prania, slonce wreszcie zaswiecilo. Wczorajszy intensywny dzien wykonczyl mnie zupelnie. Wieczorem poszlam jeszcze na lekcje rysunku, oderwalam sie na dwie godziny od wszystkiego ale musialam skupic sie bardzo intensywnie na modelu i kiedy wrocilam juz do domu bylam jak wykrecona szmatka. Nalalam sobie kieliszek nalewki i do lozka. Teraz zaczynam akcje - co zrobic z pieskiem. Nikt ze znajomych go nie chce ,pozostaje tylko azyl. Piesek jest juz stary i niezbyt urodziwy Odpowiedz Link
mammaja Re: Bury czwartek 17.05.12, 12:32 Smutna sprawa z pieskiem! Może można oddać go do azylu z zastrzeżeniem, że jak przyjaciółka wroci do zdrowia to go odbierze. mam nadzieę, że w Holandii azyle mają wyższy standard niz nasze ! Szczytem wszystkiego jest, że w nocy upadłam w swoim własnym pokoju, chciałam przytrzymać się krzesła, a ono fiknęło i nadstawiło mi nogę do nabicia się. No i dzisiaj ledwo łażę, tak sobie stłukłam brzuszek o te nogę. Zupełny absurd, a fakt. ściągnęłam corke i pojechała z tatą zakładać Holtera. A niech to! Fed, trzymaj się i nie zaprasuj sie (zam.!) ! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Bury czwartek 17.05.12, 18:59 Mammajko, tylko Ty sie jeszcze nie rozchoruj, przerzuc pare obowiazkow na rodzine a sama zwolnij troche tempo. Wspolczuje stluczenia i masuje po brzuszku Zaliczylismy dwie wizyty u chorych. Najpierw szpital , przyjaciolka czuje sie o tyle lepiej, ze moze juz siedziec na lozku. Przynioslam jej zeszyt i dlugopis i komunikacja jest teraz latwiejsza, pisze sprawna reka to co nie moze wyartykuowac. W poniedzialek bede miala rozmowe z lekarzem, dowiem sie wiecej. Potem pojechalismy do drugiej chorej, miala operowana lekotke , jest w domu i skacze na jednej nodze jak koza. To jest mloda jeszcze, szczupla dziewczyna, za pare dni bedzie normalnie chodzic. To tyle o chorobach, jutro idziemy na wesele, dopiero na godzine 20, takie tu sa obyczaje. Kupilam dwie pary butow , sa tak wygodne ,ze nie czuje sie ich na nogach. Tancow chyba tam nie bedzie a jesli nawet to Rieks jest marnym tancerzem a ja tez nie baletnica Odpowiedz Link
mammaja Re: Bury czwartek 18.05.12, 11:57 Verbeno, corka pomaga mi bardo dużo, a syn z zonę nie za bardzo mogą Jakoś sobie radzimy Zyczę udanego wesela - rzeczywiście zaproszenie na godz. 20 to zupełnie inaczej niż u nas! Dobrze,że przyjaciólka ma sie lepiej - a co z psem ? U mnie nadal sytuacja trudna. więc napisze że wyszło slonce i trochę sie ociepla Odpowiedz Link
fedorczyk4 Słoneczny piatek 18.05.12, 18:20 Kurcze Mm, uważaj na siebie! Verbeno, baw sie dobrze, ale dla pewności zabierz ze sobą dodatkową parę sprawdzonych butów Ja nadal wygrzebuję się z nagromadzonych, ale już widze czubek nosa w miarę wolnego week endu Teraz lecę do Filharmonii. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Słoneczny piatek 18.05.12, 19:52 Oj Mammaju , trzymaj się i nie poddawaj(co w Twoim przypadku jest prawie niemożliwe). U nas słonecznie,ale nadal cholerancko zimno.czekam na ocieplenie,bo już mam problem ze znoszeniem tych temperatur. U nas taki sobie marazm.Reh. zrobiładziś M wielką niespodziankę ,no i zupełnie zmiekczył moje serce, no bo wyobraźcie sobie ,że przyjechał rowerem z bukiecikiem własnoręcznie zrbranych liliowych i zółtych polnych kwiatków.Który to młody człowiek byłby to tego zdolny... kwiaty dla staruszki...bezinteresownie... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sobota 19.05.12, 10:24 Lx, to urocze)) Wczorajsza wizyta w Filharmonii okazała się dokładnie tym czego potrzebowałam Grali Bernsteina, Ravela i Gershwina. Dyrygował Michal Nesterowicz. Facet przed 40, strasznie wysoki i niebywale ekspresyjny. Szalał za pulpitem Na fortepianie grał Pascal Roge. Publiczność była tak rozentuzjazmowana, że nie tylko pianistę zmusiła do bisu (po pierwszej części), ale i orkeirstrę Zastanowię się chyba, podliczę i wykupię abonament na przyszły sezon. A na razie rutyna. Psia, Wisła, zakupy i inne równie podniecające. Ale przytargałam z Francji trochę książek no i muszę przygotować sobie kondycję fizyczną na przyszły tydzień. Od czwartku do niedzieli (i to całej od południa do wieczora) mam same "specjalne okazje". Urodziny, imieniny, francuski Dzień Matki, który moje dzieci bardzo obchodzą i przejazd przez stolicę dawno nie widzianych przyjaciół ze Stanów. Co na to powie moja dieta? Bo nadal się odchudzam. I nadal chudnę strasznie powoli, czasem szlag mnie wprost trafia, ale powtarzam sobie, że im wolniej tym bardziej się utrzyma Zresztą nie da sie stracić 30 kilo w 2 miesiace cudów nimo Chyba nawet złapać się ich nie da pomimo, że jest to znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze. No to miłego week endu! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota 19.05.12, 14:28 U mnie dziś dziwny dzień. Obudziłam się o 11:30 (!!!), i zanim wypiłam swoje ustawowe 2 podwójne espresso z mlekiem, zrobiła się pora obiadu - a ja zupełnie nie jestem głodna. Hmmm. Niechciej mi się wdał ogólny i na wszystko. Do tego znowu mnie boli łokieć. Po miesięcznej kuracji lekami przeciwzapalnymi! Eeeeee. Co tu jojczyć. Jest jak jest. Mogło być o wiele gorzej. Ryjem do przodu, tradycyjnie. Miłej soboty Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 10:25 Wczoraj po wizycie u lekarza pierwszego kontaktu mżonek zostal ciupasem odwieziony do szpitala. Na szczęście nie wyrazilam zgody na transport karetką( naprawde nie było potrzeby), dzięki czemu sama zawiozlam męża do Międzyleskiego Szpitala - mam blisko, jest tam czysciutko i nowocześnie, był tam juz pacjentem. Oczywiscie muszę jechac niebawem, ale jestem spokojniejsza, że jest pod opieką. ( transport sanitarny rozwozi pacjentów wg instrukcji koordynatora - więc np. na daleką Pragę - 20 km od dmu, czego chciałam uniknąć). Tymaczsem jest sam w duzym, dwuosobowym pokoju z ladna lazienka. Pod tym względem rewelacja - mam nadzieję że opieka lekarska będzie na podobnym lub lepszym poziomie. Zycze miłego weekendu ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 10:28 Trzymaj się Mammajko. Dobrze, że Mżonek będzie blisko i całe szczęście, że w dobrych warunkach. To jest strasznie ważne. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 10:43 Trzymamy kciuki za Mżonka ,a ciebie wspieramy mentalnie.fajnie,że blisko,bo to bardzo ważne. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 14:29 Mammajko, kciuki też za Mżonka trzymam. Dobrze, że jest w dobrym szpitalu i w miłym otoczeniu. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 15:33 Mysle o Was Mamajko , dobrze trafiliscie z tym szpitalem. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 20:03 Mammajko, zycze mezowi jak najszybszego wyzdrowienia. Wrocilismy z wesela o 2 w nocy a o 4 telefon ze szpitala, przyjaciolka miala problemy z oddychaniem, zapalenie pluc. Pojechalismy tam ledwo przytomni ,czekalismy az podlacza ja do sztucznego pluca. Caly dzien jest w spiaczce farmakologicznej i nie wyglada to dobrze. Martwie sie bardzo ale nic nie moge zrobic. Dzien spedzony na jezdzeniu do szpitala, do syna i odpowiadaniu na telefony. Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota raczej ciepła 19.05.12, 23:02 Jestem i podczytuję, pisać mi się coś nie chce. Za chorujących kciuki nieustająco. Odpowiedz Link
mammaja Niedziela słoneczna 20.05.12, 09:08 Dziekuję za wszystkie dobre słowa wsparcia. To naprawdę wspaniale, że tyle osob w róznych stronach świata przesyła pozytywne emocje. Jestem bardzo zadowolona z ulokowaniu mzonka w szpitalu - mimo, że weekend i jescze nie ma "lekarza prowadzącego" - to mżonek poddawany jest intensywnemu leczeniu i odrazu lepiej sie czuje. A ja jestem spokojniejsza. Wstałam dzisiaj o 5. rano - bez sensu. Niedługo pojade do szpitala i posiedzę z pacjentem, a popołudniu wezmę udział w dorocznym konkursie recytatorskim wnuków i prawnuków moich przyjaciół - z okacji imienin dziadka i babci. "Wezmę udział" - jako juror, nie jako recytator Niestety nie pojadę zobaczyć smoczych łodzi ani Świeta Saskiej Kępy, ani nie wezmę udziału w marszu upamietniejącym 70 rocznicę likwidacji getta w Falenicy i Rembertowie. Wszystko o tym wydarzeniu na stronie www.facebook.com/events/297515990320162/328849753853452/#!/events/297515990320162/328849753853452/ Chociaż mam nadzieję być gdzieś "na trasie'. Wszystkim życze udanej niedzieli! Verbeno - ciebie też wspieram serdeczna mysla - zycze poprawy dla przyjaciolki ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela słoneczna 20.05.12, 09:15 Verbeno, trzymam mocno kciuki za Twoja przyjaciółkę. Mm nie zagoń sie bardzo Cię proszę! Moniu, dobrze, że sie odzywasz mimo niechęci do pisania. Niestety nie będę podziwiała tym razem również Smoka na łodzi, bo zapomniałam (biję się w pierś obfitą) i umówiłam na inaugurację koncertów chopinowskich w łazienkach. Pogoda jest piękna, wprawdzie zapowiadaja burze, ale jakoś nie wierzę w to. Powietrze nie pachnie burzą! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela słoneczna 20.05.12, 09:28 Niedziela byla zapowiadana jako ciepla i sloneczna. Ubralam sie wiec "letnio" ale mam gesia skorke ,moze pozniej sie ociepli. Zaraz wychodzimy na urodziny, potem wizyta w szpitalu. Zycie toczy sie dalej niezaleznie od wszystkich nieszczesc i zawirowan. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela słoneczna 20.05.12, 09:32 Zapomnialam napisac o piesku przyjaciolki. Przyjma go do azylu ale najpierw musimy zrobic wszystkie badania u weterynarza a wlascicielka musi sie zrzec pieska, inaczej bedzie musiala placic za dzien pobytu. Jesli powroci do zdrowia moze go po prostu znow kupic, ona jest taki brzydki i stary ,watpie czy znajdzie wczesniej nabywce Jutro jedziemy na przeglad techniczny psiny. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela słoneczna 20.05.12, 19:29 Dobrze, że tak można ale jednak biedna psina, co to za szok dla niego będzie. Powodzennie i nieustajace kciuki Verbenko Odpowiedz Link
verbena1 Re: Niedziela słoneczna 20.05.12, 22:07 Niedziela byla piekna, cieplo jak w lecie. Aby odreagowac caly meczacy tydzien wybralismy sie na rowerowa wycieczke po okolicy. Drzewa juz zupelnie zielone , zadbane ogrody przy domkach, polne kwiaty przy drodze, tego trzebami bylo. Potem obiad na tarasie, polegiwanie, sluchanie swiergolenia ptakow i patrzenie jak kwiatki rosna. Poranna wizyta w szpitalu poprawila mi nieco humor, sytuacja jest stabilna i nie powinno sie nic gorszego wydarzyc. Odpowiedz Link
joujou Re: Niedziela słoneczna 20.05.12, 23:36 U nas również niedziela bardzo słoneczna.Odwiedziliśmy teściów,gdyż teść ma dziś urodziny więc kilka osób z rodziny wpadło na kawę.Wizyta niezbyt długa,ot tak w sam raz,a potem słodkie lenistwo w domku.Wracaliśmy do domu przez ogród botaniczny,a tam wszystkie ławeczki zajęte,głównie przez starsze osoby korzystające z dobrej pogody.Zapach kwitnących drzew i tych wszystkich roślin i niesamowity koncert żab dodaje uroku takim miejscom Miniony tydzień miałam bardzo zabiegany,bo musiałam wykonać kilka badań kontrolnych.Poza tym starsze pokolenie podupada zdrowotnie więc jedni wychodzą ze szpitala,a inni tam trafiają.Jakoś się to bardzo nasiliło i co chwilę docierają do nas nie najlepsze wieści.W piątek pojechaliśmy odwiedzić ciotkę w szpitalu,a jutro idziemy na pogrzeb jej brata.To osoby po 80-tce,gorzej,że młodsi też poważnie chorują. Trzymam kciuki za powrót do całkowitego zdrowia przyjaciółki Verbeny i męża Mammaji-ślę również pozytywne fluidy! Lablenko,cudowny człowiek ten rehabilitant Twojej mamy Cieszy bardzo,że mama robi takie postępy. Pozdrawiam wszystkich serdecznie! Odpowiedz Link
joujou Re: Sobotnia ciekawostka :-) 21.05.12, 00:01 W sobotę podreptaliśmy z mżonkiem na rynek Starego Miasta,gdzie koncertował będący po raz pierwszy w Polsce młodszy brat Jimiego Hendrixa-Leon. Publiczność w bardzo różnym wieku,spora grupa osób starszych.Zaprowadziła nas tam głównie ciekawość Podsumowując,powiem,że szału nie było,ale też nie najgorzej.Nie można go porównywać z legendarnym bratem....Myślę,że organizatorzy koncertu niezbyt szczęśliwie wybrali miejsce i godzinę,by publiczność dobrze się bawiła.O godz.18 słońce nieżle prażyło i zbyt jasno,by stworzyć dobry klimat dla koncertu rockowego.Sam Leon dużo lepiej by się prezentował na tle muru z czerwonej cegły niż na tle pomnika żołnierza Wraz z napotkanymi znajomymi zalegliśmy w ogródku piwnym,w cieniu parasoli,skąd mieliśmy dobry punkt obserwacyjny www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/tngallery?Site=PO&Date=20120519&Category=GALERIA&ArtNo=519009978&Ref=PH Odpowiedz Link
felinecaline Re: Sobotnia ciekawostka :-) 21.05.12, 00:10 Ty szczesciaro skarzysz sie na prazace slonce a ja w-e spedzam pod dwoma kocami i z termoforem na podoredziu nie wspominajac cieplych kalesonow. Na szczescie nasza meteo zaczyna przebakiwac o poprawie od srody poczawszy. Odpowiedz Link
joujou Re: Sobotnia ciekawostka :-) 21.05.12, 00:27 Z całego serca życzę ciepła i słońca naszym forumowiczkom we Francji! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Niedziela słoneczna 21.05.12, 00:07 No to i ja jeszcze Cie podepre. Jesli zapadnie ostateczna decyzja o wszczepieniu Mezowi "regulatora" (czy peacemakera)to na przyszlosc uwolni to Was od zasadniczego zmartwienia. Zabieg jest prosty, trwa krotko, ulga jest natychmiastowa a tachykardia, ktora wystepowala zdaje sie u Twojego Meza niesie z soba bardzo powazne zagrozenie, ktore aparat likwiduje. Taki aparacik zyje sobie ze swoim "nosicielem " 10 i wiecej lat a wymiana jego jest jeszcze latwiejsza niz wszczepienie pierwszego. Za pierwszym razem bowiem trzeba dotrzec z elektroda do samego miesnia sercowego. Potem wymienia sie tylko "regulator" od obwodowego konca przewodu laczacego go z sercem nie ruszajac samej elektrody a tym samym serca. Taki zabieg przeszedl moj Maz (te chlopy to takiedelikatne stworzenia jednak ) w styczniu i od tej pory nie miewa swoich atakow, ktore z kolei polegaly na spadku czestotliwosci skuroczow serca (czasami do 40/minute).a w zamierzchlej przeszlosci znalam faceta, ktory byl jednym z pierwszych w PRLu jeszcze szczesliwcow, ktorym wszczepiono "rozrusznik" - z trzydziestoparoletniego "wraku" w kilka tygodni przeistoczyl sie w energicznego mlodziana a pokonanie 6 pieter biegiem nie zdarzylo mu sie przedtem nawet we snie. Dzis zapewne ma juz 3 rozrusznik ... Tak w ogole to medycyna dzisiejsza w porownaniu z ta, ktora zaczynalam studiowac w poznawych latach '70 sa porownywalne odpowiednio jak ...sredniowieczna z powiedzmy XIX wieczna. A jeszcze wiecej nauczylam sie juz ...po dyplomie, postepy w ciagu ostatnich 60 lat sa wrecz niewiarygodne. Tak wiec spij spokojnie a jutro - jesli zdazysz przed zabiegiem to pozdrow Meza i zapewnij, ze po zabiegu odzyska forme pozwalajaca na komfortowe i spokojne zycie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela słoneczna 21.05.12, 02:03 Dziekuję za dobre słowa, narazie są inne komplikacje - ale jak sie ustabilizuje sytyacja to napewno zrobią mu - jak teraz mówia - stabilizator. Ale zobaczymy co jutro powiedza lekazre, bo przez weekend wiele sie nie dzialo. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 21.05.12, 08:35 Zawsze mnie zadziwiało to zamieranie szpitali na week end. Czekam na dalsze wieści. Zapomniałam napisać, że była u mnie PPD. Dziecinka była chora i PPD postawiła mi ją na nogi, jednocześnie tak gówniarę postraszyła, że ta dała słowo honoru, że przestanie "popalać"! Dostałam też namiary na centrum odtruwania dla Synusia Średniego który niestety kopci jak lokomotywa, a dla mnie telefon do znakomitego psychiatry który nie kasuje tyle ile kasuje mój, skąd innąd też znakomity, ale droższy niż konstytucja przewiduje. W Warszawie też przepiękna pogoda. Byłyśmy w ŁĄzienkach i majestetyczna, spokojna uroda tego parku jak zawszy zrobiła swoje. To jest wsaniałe, bo żeby nie wiem jaki tlum przewalał się alejkami, park zachowuje stoicki spokój i wyciszające właściwości. Tam z bachorów robią sie dzieci, z kiboli i karków, młodzi ludzie, a wredne staruszki przemieniaja sie w dobre wróżki. Sam koncert mnie nie zachwycił bo prof. Chmielewski grał jak dla mnie zbyt pedantycznie, ale co tam i tak było bosko! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 21.05.12, 21:49 Piesek pojechal do azylu, jeszcze teraz widze jego smutne spojrzenie jakby pytal - dlaczego mi to robisz? Przykre to bardzo. Moze ten tydzien bedzie bardziej normalny, jestem juz zmeczona. Poza tym upal , duszno, wszystko klei sie do ciala ale nie ma co marudzic bo czekalam dlugo na ciepelko. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 21.05.12, 23:40 Mammajko,tez zycze powodzenia z Malzonkiem,dopiero doczytalam ze bedzie mial rozrusznik.Jak pisala Fed,dobry lekarz to podstawa. Smutna sprawa Verbeno i z twoja przyjaciolka i z jej piedna psina. Zycie moze byc bardzo ciezkie. U nas czuje sie podmuchy letnie tzn upaliszcze.Normalka i deszcze tez.Ogrodek u mnie zaniedbany,ale w Czerwcu znowu sie za niego wezme. Kocia rozrabiaja i rozsmieszaja mnie swoimi harcami. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 22.05.12, 08:41 Biedna Verbenko jesteś. Bardzo Ci współczuję, ale nie daj się, zobaczysz wszystko będzie dobrze i sama dostarczysz psiaka jego pańci!!!! Dobrze Cię widziec Foxie Mój taras też jest zaniedbany, obraziłam się zresztą nań śmiertelnie. Chodowane od kilku lat bluszcze nie przeżyły tej zimy i uważam to za skończone świństwo Teraz muszę kupić nowe i i zaczynać od początku, a tak dobrze sie zapowiadały. Lece do roboty. Event szykowany od 2 lat wreszcie dochodzi do skutku! Już za 2 tygodnie będę to miała raz na zawsze z głowy. Tyle, że te ostatnie dni trzeba przeżyć, a na razie jest koszmarnie. Wszystkie nawet najprostsze sprawy urastają do rangi tsunamicznej. Wczoraj okazało sie że w ciągu ośmiogodzinnych prac nie daje sie ustalić treści zaproszenia(( Ja nie jestem w stanie tego pojąć jakim cudem cztery (siebie w to nie wliczam, jestem jeno "techniczna") inteligentne, oblatane i z dużym doświadczeniem osoby nie są w stanie pojąć tak prostej sprawy jak konieczność kompromisu i pośpiechu bo trza te zaproszenia wydrukować i wysłać i manipulowanie treścią już jutro może okazać się zabójcze dla wszystkich zaczynając od zaproszeń których treści po prostu nikt nie będzie miał okazji przeczytać. I tak jest ze wszystkim. Do tego Maćma jest w stanie zbliżononym do skrajnej histerii i zaczeła już przesadnie po mnie jeździć. Przyzwyczajona do mojej spolegliwości, pokory i spokoju (cały kapitał tych dwóch cech w nią i tylko w nią ładuję), nie wzieła pod uwagę, ze ostatnie pół roku wystrzępiło mi bardzo nerwy i niestety nie da się traktować mnie nawet tak jak jeszcze rok temu. Raz, że reaguję ostrzej dwa, że przez pryzmat wyżej wymienionego półrocza na niektóre jej problemy patrzę inaczej i nie do końca jestem w stanie traktować je z odpowiednią (wymaganą) powagą. Zawsze było tak, że każda jej sprawa była "POWAŻNA" wszystkie moje były absolutnie nieporównywalne. Teraz mi się zaczyna odkrecać i powoli zaczynam siebie traktować poważniej niż ją. Przełom w bulwie, albo co? Odpowiedz Link
fedorczyk4 A tak w ogóle to jest już wtorek. Też słoneczny!!! 22.05.12, 08:44 I pogoda jest obłędnie piękna!!! Odpowiedz Link
jutka1 Re: jest już wtorek. Zimno 22.05.12, 10:07 Pogodowo jest ciągle to samo, ale widać światełko na końcu tunelu. Na horyzoncie krótkie ocieplenie, w piątek i w sobotę ma być pełne słońce i 25-26 stopni. No i tego się będę trzymać, a te dwa dni rezerwuję sobie na tarasowanie. Od niedzieli: powrót na ustalone ścieżki, czyli 19 stopni i deszcz. No nic, dobre choć i te dwa dni słońca, biere (zam.) i nie gadam. Z doniesień dzisiejszych wymienię tylko, że: ból łokcia wrócił galopem, więc zaczynam drugą kurację przeciwzapalną; storczyki w kuchni się rozbuchały i wypuściły 3 nowe pędy kwiatowe; na tarasie zaczęła kwitnąć lawenda i jaśmin, a maciejka zakwitnie za jakiś tydzień, no i pomidory prawie już dojrzały. Poza tym postanowiłam przerobić kuchnię na wsi, remont generalny i te rzeczy. Buszuję więc po stronach na necie, oglądam zdjęcia i projekty, układam w głowie co chcę i jak chcę, analizuję finanse, etc. etc. Dużo zabawy i przyjemności, takie wymyślanie, choć jestem dziwnie pewna, że finanse każą zmodyfikować plany. )) No i tyle wtorkowych doniesień (nie mylić z donosami ). Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
mammaja Re: A tak w ogóle to jest już wtorek. Też słonecz 22.05.12, 10:20 Pogoda rzeczywiscie "jak drut" - jak sie kiedyś mowilo. Na szczescie w domu mam mily chlod. Fed - moj ogrod i tarasy niegdy nie byly tak zaniedbane, jak w tym roku. Po zniszczeniach zimy brak mi czasu i sił na "odbudowę". Rosnie sobie co chce, rododendron zazwyczaj obsypany kwiatami ledwo kwitnie, nie mam czasu nawet kupic kwuiatow do powiesznia "pod powałą'". Ale jeszcze to zrobię. Narazie małżonkowi niczego nie będą wszczepiać, tylko ustawiaja go ogólnie - a zabiegi to dalsza sprawa. PPD była wczoraj u ordynatora, ktorego zna osobiście, razem odwiedzili pacjenta, mam nadzieję że to wpłynie na staranność leczenia - a w kadym razie nie zaszkodzi. Schodzi mi powietrze w kole, muszę zacząć dzien od wulkanizatora bo w tym samochodzie nie ma koła zapasowego tylko jakieś samonaprawiające ustorjstwo - czuję że kupię w przyszłości to koło zapasowe. Joujou, reportaż z koncertu świetny - jak bym tam była Jeszcze co do Łazienek - podzielam zdanie Fed. - o każdej porze roku czuję sie tam wyciszona i w całkowity "dobrostanie". Poza szpitalem mam dzisiaj zebanie Zarządu UTW - nadchodzi koniec roku - szalone podrózniczki i podróznicy wybieraja sie do Gruzji - ale to juz bezemnie ! Odpowiedz Link
ewelina10 Re: A tak w ogóle to jest już wtorek. Też słonecz 22.05.12, 18:54 U mnie nastały trochę zawodowe czasy. Właściwe to mężowe, ale "wózek" mamy wspólny. Myślałam, że one już nie wrócą i słodko, lekko i przyjemnie sobie konsumowałam dni powszechne. Ale jak to w życiu bywa: "nigdy nie mów nigdy" i nowe wrota się otwarły Ale raniutko zrobiłam fotkę w błogiej chwili przed wyjazdem. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 22.05.12, 11:17 Witaj Foxie , milo Cie znowu widziec Fed , co do przelomu w bulwie bdb Cie rozumiem. Ja tez cale lata ulegalam mojej Rodzinie a zwlaszcza Mamusi. Zreszta ciezko sie sprzeciwiac osobie starszej i po wylewie .Oczywiscie Mamusia wykorzystywala swoj stan bo w porywach bywala ostatnio w lepszej formie ode mnie.. Z tym ze M. cale zycie mna manipulowala nawet bedac mloda i zdrowa. Bardzo Ich wszystkich kocham ale jak mnie zycie w ostatnich latach tak przeoralo tak ze szkoda gadac stwierdzilam ze milosc i rodzinnosc ok ale ja tez mam swoje zycie i problemy. Nie bylam 3,5 roku w PL bo nie moglam i jak wpadlam w zeszlym roku to myslalam ze mi beda wyrzucac nieobecnosc. Gdzie tam !!! Na rekach mnie nosili i zdziubkow sobie pilismy lacznie z Mamusia. Czasem trzeba zadbac o siebie bo rodzina ma sklonnosci pijawkowe nawet jak najlepsza jest. Teraz M. ma modus ze jest nikomu niepotrzebna i najlepiej jakby umarla. Mowiac to lypie z nadzieja oczkiem jakie wrazenie robi i czeka na wspolczucie. Ja bezlitosnie mowie ze moze by poczeka ztym umieraniem do lata jak wnuki wpadna Ja odwiedzic a potem ma wolna rekePP Pomaga jak reka odjal , fochy sie koncza bo widzi ze nie ma co liczyc na moja litosc. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 22.05.12, 23:11 Ale sie obsmialam z tym "umieraniem"Jezu, czy my tez takie bedziemy?Zgroza. Moja Mama natomiast jak tylko sa rozmowy o sprawach "majatkowych"Ma odzyskana ziemie z przed wojny na spolke z siostra,jak jej mowie zeby sie zorientowala w cenach i sprzedala w cholere, bo ja nie chce miec z ciotkla problemow,od razu mi mowi ze ja "chowamy".Na to ja blyskawicznie opieprzam. Fed,czy to ma byc wesele ze tyle z tym rejwachu.?Ludzie juz nie wiedza co wymyslac. Powozenie zycze. Mammajo,czy maz ma juz date operacji?.Trzymam kciuki. Ja dalej do przodu,na razie zdrowko dopisuje. Jutko, wspolczuje problemow z lokciem.Mam od czasu do czasu problemy "krzyzowe" i wiem co to jest za syf. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
jan.kran Re: Poniedziałek jak wyżej, słoneczny:-) 23.05.12, 00:28 Foxie , z tym umieraniem to jest tak ze ja i moja Mlodziez kochamy czarny humor. Ja rysunki Adamsa poznalam w wieku lat szesciu a moje dzieci klasyczna Adams Family tez jakos w tym wieku... Jakby ktos czasem slyszal nasze teksty stojac z boku to by sie noga przezegnalPP Klasyka to jak dzwonimy do siebie nagle i mowimy: - Sluchaj mam wazna sprawe .. ale nikt nie umarl!!! Fakt ze przez telefon dowiedzialam sie o kilku istotnych odejsciach wiec stad to zastrzezeniePPPP Mama sie o to umieranie nie obraza wrecz czuje sie potrzebna i potwierdzona ze Jej smierci nie zyczymy)))) www.youtube.com/watch?v=-3CH0tN515M&feature=related Odpowiedz Link
ewelina10 A to już dobiega końca środa 23.05.12, 20:40 Forum jakoś przycichło. Ciekawa jestem co słychać u Mmki i jej męża, któremu życzę by jak najszybciej wrócił do pełni sił. Teraz mamy taką kolorową przyrodę i aż szkoda by tego na moment nie uchwycić w kadrze. Wkleją parę fotek barwnych azalii i rododendronów. Kalina kolarowa biała Ryby jakoś dzisiaj nie chciały pozować wierzba mandżurska i Cher jak zwykle chętna do pozowania Poprzednim razem wkleiły mi się zdjęcia bez odstepów, może tym razem wyjedzie lepiej Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: A to już dobiega końca środa 23.05.12, 21:10 Przepiękne kwiaty Też jestem ciekawa. Sama nie mam już dzisiaj sił na pisanie. Idę zagłębić się w ciszę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: A to już dobiega końca środa 23.05.12, 21:24 Jakoś tak zleciało... Też trzymam kciuki za Mmajkę i męża. Piękne zdjęcia, Ew. Co to są te zielone włochate pałeczki, wystające z wody? I czy wierzba mandżurska to to samo, co wierzba sachalińska? Wiosną ma nowe pędy zakręcające się w taką spiralkę, i duże długie bazie? Taka? www.pbase.com/as12d4/image/60890585 www.pbase.com/as12d4/image/60890586 Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: A to już dobiega końca środa 24.05.12, 00:24 Nie wiem gdzie się podziały ostatnie dwa tygodnie... Postarałam się przeczytać wszystko Trzymam kciuki za Mm i zdrowie jej Męża, podziwiam postępy w Lablenkowym świstakowie (a gest bukiecikowy - cudo!!!), wspieram mentalnie Fed w odchudzaniu - ja też się zawzięłam i zamierzam powoli zejść do jakiegoś akceptowalnego rozmiaru Powtórzę za Jutką - piękne zdjęcia Ew!!! U mnie w telegraficznym skrócie to mogę powiedzieć, że sama nie wiem co się dzieje zagubiłam się we własnym świecie Ale z tego co pamiętam to poprzedni weekend miałam mocno pracujący, potem przez dwa dni usiłowałam nadrobić pracę "do przodu" (plus teściowa Zośka. We środę wybyłam z opóźnieniem na konferencję, bo maturzystka o 14 zaczynała ostatni egzamin, więc ją kopnęłam w tyłek i odjechałam (dziękujemy za kciuki i gratulacje). Konferencja była nad morzem, ale nie byłam przez dwie doby poza hotelem, dodam, że i niewiele spałam-cóż taka dola organizatora. Przyjemnością było zamieszkiwanie w jednym pokoju z przyjaciółką ze studiów i prowadzenie nocnych rozmów mniej więcej od 2 nad ranem (wcześniej odbywałam obowiązkowe tańce i wchłanianie napojów różnych z uczestnikami zasypiałyśmy dosłownie w pół słowa.... Wracałam w piątkowe popołudnie, ale nie pojechałam do domu tylko do rodziców, bo właśnie na 24 godziny wpadł mój brat przelotem między USA, Holandią a Szwecją... U siebie byłam ok. 20 i zrobiliśmy małe przyjęcie dla córci. W sobotę mąż obudził mnie słowami, że ma dla mnie niespodziankę „jedziemy do Berlina! Obejrzymy w końcu (wybieraliśmy się już od miesiąca… kwitnące rododendrony w Ogrodach świata!! I zajrzymy do sklepu motocyklowego…” Ogrody świata - Berlin, więcej na "Ogrodach" Pięknie było rzeczywiście wróciłam ledwie żywa ok. 21, i wpadłam do kuchni wykonać wypieki na niedzielną imprezę (połączone imieniny córki i męża okrągłe urodziny). I słusznie, bo w niedzielę była tak piękna pogoda, że przesunęliśmy imprezę na 19 i pojechaliśmy trochę „pomotorzyć” po niemieckiej stronie granicy. Wróciłam i wykonałam jeszcze muffinki – były akurat ciepłe jak goście przyszli w trasie Poniedziałek spędziłam na wyborach władz różnych i spotkaniach z seminarzystami oraz zakupach, bo w lodówce zostało tylko światło Wczoraj miałam cały dzień zajęći.... z uczelni wyszłam po 19 i pojechaliśmy jeszcze szukać prezentu na Komunię w rodzinie (w tę niedzielę więc czasu już niewiele Dziś czuję się ledwie żywa, a kilkudniowy upał dodatkowo mnie dobija …Próbuję nadrobić część zaległości (pracowe oczywiście, bo na balkon staram się nie patrzeć - w tym roku na razie -mam nadzieję- kompletna porażka ;-(, ale jest ich chyba za dużo… a jutro znowu spędzam dzień „administracyjnie” jest obrona doktoratu, a potem rada wydziału, a na koniec jeszcze obiad zaordynowany przez nową (prawdopodobnie) panią doktor… Jak to wszystko piszę to nie wiem jak ja żyję???? Chyba wcale, mimo ciągłych postanowień i działań na rzecz zmniejszenia liczby obowiązków ;-( jakoś mało skuteczna jestem Przepraszam za przydługą opowieść Dobrej nocy i spokojnego - mniej upalnego dnia Odpowiedz Link
ewelina10 z czwartu 24.05.12, 06:30 Jutek pędy są zakręcane, ale bez baziek, pałeczki z wody nazwy nie pamiętam. Ofkors - pisownia "kalina koralowa" . Wow maszyna wspaniała ale i dla odważnych. Bbetko, czy ty tak na codzień jesteś obeznana z tym wspaniałym pojazdem motorowym ? podziwiam Za Jutką piszę lecem pendzem Odpowiedz Link
jutka1 Re: z czwartu 24.05.12, 09:20 Czyli wierzba mandżurska to taka jak moja, tylko bez baziek? Ew, lecem pendzem (wzgl. letependze) to chyba raczej od Fedo zapożyczyłam. )) Na dzisiaj zapowiadają 27 stopni (!) i deszcze. Już sobie wyobrażam tę parówę. Ufff. Dzień mam dziś pracująco-piszący, przy dużym komputerze, żeby łokieć oszczędzać. Poza tym muszę obdzwonić fryzjerkę z przyległościami i umówić się na zaprzyszły tydzień (trzeba z takim wyprzedzeniem, niestety), w końcu na ślubie świadkowa nie może wyglądać jak pomiot zjełczałego wielbłąda. ))))))))) Bbetko, z Tobą mam jak z Luizą i Fedo: od czytania rozkładów dnia i tygodnia dostaję zadyszki i męczę się jak koń na westernie. Fajna ta wycieczka do ogrodów... no i jak zwykle zazdraszczam wypraw motorem. Lx., zapomniałam napisać, pod jakim jestem wrażeniem postępów w zdrowiu Twojej mamy, a jeszcze pod większym wrażeniem: Twojej roli w tym wszystkim. Czapka z głowy. Mm, daj znać, proszę, co u mżonka. Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
mammaja Re: z czwartku 24.05.12, 11:40 Jakie piękne zdjęcia, ogród Ew. jak zawsze wprawia w zachwyt - a Bebetka, szlona podrózniczka i imponuje mi tym motorem. U mnie nienajgorzej, mzonek ma sie nieżle, pewnie wypiszą go jutro - a na zabieg wszczepienia czegokolwiek będziemy myśleć o Instytucie Kardiologii . Ale narazie jest podreperowany - o 11 kg płynow "szczupljeszy". Zeszly obrzęki, dzisiaj dowiem się co dalej. W domu cisza, mogłam troche porobić "porządkow" - bez dyskusji na ten temat. Pozdrawiam i dziekuje za wspieranie Odpowiedz Link
mammaja Fedorczyk! 24.05.12, 11:41 Jeżeli dzisiaj są imieniny Fed., to proszę o otwarcie wątku bo muszę złozyc specjalne zyczenia! Odpowiedz Link
verbena1 Upalny czwartek 24.05.12, 11:50 Co sie dzieje, kazdy zabiegany, w niedoczasie , na ostatnich nogach a maj rozkwiecony i pachnacy. Moj powolny zazwyczaj plan dnia nabral ostatnio tempa. Odwiedziny w szpitalu, ciagle telefony, zalatwianie mnostwa spraw no i jeszcze ogrod prosi o uwage. Szukam miejsca na pomidory, ogorki, w miedzyczasie wyrywanie zielska, podlewanie,itd. Wczoraj siedzielismy do polnocy na tarasie rozkoszujac sie ciepla noca, przy swietle swiec, brzeczeniu majowych chrzaszczy i kumkaniu zab. Cudowny odpoczynek od meczacego dnia. Czytam wszystkie wpisy, pozdrawiam , jak znajde czas to skomentuje. Przed chwila telefon ze szpitala, lekarz prowadzacy chce ze mna rozmawiac. Mam nadzieje ,ze nic zlego juz sie nie dzieje. Odpowiedz Link
joujou Re: z czwartu 24.05.12, 20:03 Bbetko,masz zdrowie Ogrody obejrzałam z prawdziwą przyjemnością i podziwem,tę piękną maszynę na poboczu drogi również,chociaż boję się,to lubię na nie patrzeć Mamaju,cieszy,że mżonek podreperowany.Myślami jestem z Wami i z Verbeną.Napisz Verbenko po rozmowie z lekarzem,jak się sprawy mają. Ewelinko,pięknie w Twoim ogrodzie,taki zakątek, w którym można podumać nad codziennością,albo pomarzyć U nas słonecznie i wietrznie.Wczoraj wieczorem,po niesamowicie upalnym dniu,temperatura nagle spadła o 10 stopni i wydawało się,że nadciąga burza.Jednak ani burzy,ani kropli deszczu,tyle że dziś można odsapnąć od upału. Jutko,masz zleconą jakąś rehabilitację na ten łokieć? Wesele u tych młodych,co to ich kiedyś godziłaś? Czy coś mi się poplątało? Pozdrawiam wszystkich serdecznie,a szczególnie FEDADO! he,he Małpko,bardzo fajnie Ci to wyszło Tak przy okazji,może w wolnej chwili zdobędziesz się na mały fotoreportaż z Turcji? Chciałam jeszcze zapytać ,jak Smokom poszło na zawodach? Odpowiedz Link
verbena1 Re: z czwartu 24.05.12, 20:38 Jou, sprawy maja sie coraz lepiej, jesli nie liczyc lewostronnego paralizu i niemoznosci mowienia ale ciesze sie ,ze przyjaciolka wyszla juz z zapalenia pluc i cisnienie sie unormowalo. Przynioslam jej duzy zeszyt do pisania bo wypowiadane bezglosnie slowa sa niezbyt zrozumiale. Zmuszam ja do wydawania z siebie glosu aby pobudzic sparalizowana krtan, probowala spiewac co skonczylo sie zasmiewaniem sie z siebie samej. Po poludniu polozylam sie na lezaku i smacznie pospalam, ten ogrod to najlepsze lekarstwo na cale zlo i zmartwienia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: z czwartu 24.05.12, 21:01 Joujou, masz dobrą pamięć. Ale tym razem to na innym ślubie będę świadkować. Pogodzeni jeszcze nie wyznaczyli daty. Odpowiedz Link
bbetka Piątek, chyba? 25.05.12, 12:37 Dzień wczorajszy jakoś minął Jutku nie dziwię, bo sama pomału przestaję "ogarniać swoją kuwetę" Staram się o tym nie pisać, bo wizualizacja pisemna wkurza mnie jeszcze dodatkowo!!! niby wiem, że nie jest dobrze, a jakoś wyjść z tego nie mogę, a rozum - podobno?- jakiś mam... no nie, to nie ja!!! Ew maszynę użytkuje maż, ja jestem zaznajomiona tylko z siedzeniem pasażera, ale dość ściśle Mm , Verbeno - dobrze że chorym pomału się polepsza Jou - nie mam zdrowia, ale żal mi się męża zrobiło i pojechałam Nie żałuję absolutnie, bo ogrody w Berlinie są piękne i od nas niedaleko - jakieś 130 km. Jak znajdę czas to wkleję więcej zdjęć, bo ogrody orientalne i szklarniowe Bali są cudne i bardzo je polecam!!! Uciekam do pracy życząc wszystkim przyjemnego dnia i wypoczynkowego weekendu Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Na pewno piątek bo odebralam fusy od kawy 25.05.12, 13:05 bbetka napisała: > Jutku nie dziwię, bo sama pomału przestaję "ogarniać swoją kuwetę" Staram się o tym nie pisać, bo wizualizacja pisemna wkurza mnie jeszcze dodatkowo!!! Bbetka powiedziala dokladnie tak, jak ja sie czuje... No kurna, zdecydowanie nie ogarniam tej kuwety, ktora sie rozrasta i rozprzestrzenia o przerozne ogrodnicze i ogrodowe zakamarki, osobiste i spoleczne. W skrocie, pomagam ludziom z lokalnej grupy permakulturowej budowac ich ogrody, poprowadzilam wycieczke na grzyby, nauczylam sie jak preparowac oliwki i poproszono mnie zebym w przyszlym roku prowadzila warsztaty dotyczace zapraw i zbierania zywnosci na polach i w lasach. Poza tym pracuje nad strona internetowa, buduje wlasny ogrod, zbieram plony a co piatek odbieram z malej kafejki okolo 40 kg fusow od kawy, zeby je skompostowac. Co zrobilam i dzisiaj, po dniu pelnym jesiennego sprzatania ogrodu a fusy i pozostalosci porzadkow (skoszone kepy ozdobnych traw, trzy kepy szalwii, 6 kubelkow lisci opadlych z ambrowca) trafily do kompostownika. Moze sie troche ogarne po weekendzie, wtedy napisze wiecej o tym co robilam, na razie zostawiam Wam zdjecie zaby, ktora przywedrowala do nas od sasiada. Mam nadzieje ze gdy skonstruuje stawek, zaby szybko sie do niego wprowadza! I przepraszam ze nie czytam forum. Ledwie mam czas wpasc na fejsa, zeby sprawdzic co robia moje dzieci! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, bladym świtem 26.05.12, 08:41 Obudziłam się bladym świtem; sny miałam przedziwne, ale więcej nie pamiętam. Za oknem błękit i słońce, Teraz jest już 18 stopni, a ma dojść do 25. I bezchmurne niebo cały dzień. Jednym słowem, zgodnie z planami, dzień tarasujący i kultywujący. Najpierw tylko skoczę na małe zakupy, bo w lodówce mam głównie światło żarówki, a w tym czasie Pan Krasnoludek posprząta taras. Po czym zasiądę i przez co najmniej 3 godziny ruszać się stamtąd nie będę. Na ewentualne szkody słoneczne mam panthenol forte w piance, czujnie nabyty w PL. Po południu gość na herbacie, wieczór wolny. A jutro od rana szykuję niedzielny obiad dla wizytującej brukselki: kurczepieczone (zam.) z cytryną i ziołami, młode ziemniaki ze świeżym koprem, mizeria i surówka z marchwi, selera i jabłka. Chciała polski obiad, to będzie go mieć. )) A w tzw. międzyczasie pozajmuję się zeznaniem podatkowym, bo niedługo trza wysłać. Brrr. Aha, mamy długi weekend, bo poniedziałek wolny. )) Miłej soboty. Odpowiedz Link
bbetka Re: Sobota, bladym świtem 26.05.12, 10:22 Ja też już na nogach i po zajęciach rozlicznych Córuś z dziadkami pojechała jako delegacja na Komunię w rodzinie (Kotlina Kłodzka oczywiście Wczoraj pożyczyłam jej swój samochód i zamiast w garażu zostawiła go na parkingu, a dziś okazało się, że na światłach i akumulator zdechł...ponieważ było z górki mąż stwierdził, że się go popchnie i zapali, co uczyniliśmy ale nie raczył nawet kaszlnąć!!! my za to musieliśmy go wepchnąć z powrotem pod górkę, żeby wjechać do garażu tam rzuciłam okiem na motor i wszelkie zbożne plany pracowe wyleciały mi migiem z głowy co?! taka piękna pogoda, a ja tu będę przy papierach siedzieć!!!! Nie ma !!! i co z tego że wszystko zaległe??? będzie sobie jeszcze bardziej zaległe, a nocka długa )) Miłego dnia Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, prawie południe 26.05.12, 11:52 Krzątam sie od rana, ale jakoś mi to idzie powoli. Mzonka jednak nie wypisali, lekerka powiedziała, że amieniła mu leki i chce "poobserwować". Musże pojechać na bazarek dokupic troche kwiatków, potem przyjedzie braterstwo na krotka wizyte, popoludniu do szpitala i tak dzionek minie. We wtorek mam wizytę "Ameryki" - na wszelki wyladek zamarynowalam tę dziczyzne - ale jeszcze nie ogarniam "caloksztaltu". Zamowilam szparagi i synowa zrobi w termomiksie zupę - krem. Wczoraj uzymysłowiła sobie, że w najblizszym sąsiedstwie nie ma nikogo - dzieci wyjechane, dalsza sąsiadka w domu opieki - tylko ja i kotek Burek na posterunku Luizo - mnóstwo robisz i mam nadzieję, że będziesz cześciej "raportować". A skąd takie różowe tło dla żabki ? Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, prawie południe 26.05.12, 12:31 Wprawdzie fotki kiepskie, ale przeslanie piękne. Dobrze jest oglądać bajeczkę w towarzystwie brata Kiedy "akcja" bajeczki staje się zbyt napinajaca mozna się do niego przytulić i zerkać ukradkiem Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota,po południu 26.05.12, 16:40 Mammajko,fajne chłopaczki Bbetko,masz rację robota nie zając Przygody z autem nie zazdroszczę,choć znam bardzo dobrze z przeszłości,oj znam.Jak się nam zepsuł brzęczek ostrzegawczy,to takie niespodzianki często się zdarzały.Potem już mieliśmy takie 'cosik',czym można podczepić pod cudzy akumulator.Teraz już mamy z tym spokój.Póki co,dobrze by było zamontować jej ten brzęczek,bo czyta się z uśmiechem,ale trochę gorzej pcha Luizo,żaba urocza! Pozdrawiam i życzę,by praca była owocna(również finansowo). Odzywaj się w miarę możliwości,bo ciekawe te Twoje opowieści o ogrodzie.Podziwiam,jak potrafisz zagospodarować różne rzeczy,a nawet odpadki.Tylko od Ciebie mogę się dowiedzieć,że fusy od kawy mogą być przydatne.Przygotowania do wesela w toku? Jestem dziś całkowicie rozmemłana.Przy takiej pogodzie nie mogę odespać,co daje mi się we znaki.Miałam jechać na cmentarz do rodziców,ale mżoek widząc,że jakoś mi ciężko zaproponował,że dzisiaj sam pojedzie i potem z życzeniami do swojej mamy. Myślę,że jutro się wybiorę,tak pomiędzy Dniem Matki,a przypadającą w poniedziałek rocznicą urodzin mamy. To tyle ode mnie.Dobrego i pogodnego weekendu wszystkim! (u nas nadciągają chmury) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Sobota,po południu 26.05.12, 17:41 Jou, Ty jak zwykle wszystko pod kontrola i jeszcze czas na czesc rozrywkowa. Czytam Twoje reportarze z roznych miejsc i imprez, fajnie ,ze znajdujesz na to czas. Fajnie jest miec odskocznie od codziennosci. Zywym i nieco ekstremalnym przykladem jest Bbetka pedzaca teraz motorem gdzies bezdrozami Europy a moze juz Azji Mammajko, dobrze ,ze masz Burka do towarzystwa, chlopaczyska urocze, nie dziwie sie ,ze ci ich brak. Zycze mezowi polepszenia i jak najszybszego powrotu do domu. Wieczorem chyba wybierzemy sie gdzies rowerami ,teraz jest za goraco. Musze sie wiecej ruszac bo ostatnio tylko autem do szpitala i spowrotem. Jutro mam w planie zwiedzanie otwartych ogrodow, juz sie na nie ciesze. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sobota,po południu 26.05.12, 21:20 Mammajko, tez mysle o tobie i wysylam dobre "prady" dla malzonka. Mnie juz na niczym nie zalezy tylko na zdrowiu.U nas robi sie upalnie i deszczowo. Czy bedzie wizyta z "Ameryki" na dluzszy czas?.Teraz pewno nie masz za duzo czasu. Ostatnio cierpie na bezsennosc,trudno sie dziwic ale to mnie meczy i chodze jak zombie. Rozne ziolowe medykamenty nie dzialaja,wiec chyba zastosuje cos mocniejszego. Tymczasowo,aby przeplynac ten trudny okkres. Zdjecia wysylacie sliczne,a ja znowu mam blokade.Obiecuje poprawe. tymczasem pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela 27.05.12, 09:43 Foxie "mnie już na niczym nie zależy tylko na zdrowiu" to nie brzmi zbyt optymistycznie! Mm, nieustajaco trzymam kciuki! Dzisiaj kończę obiadem od dzieci dla mamusi i później "Słowikiem" Strawińskiego tydzień pracowo/rozrywkowy. W przyszłym tygodniu będę trawić to co zjadłam w tym Nie na rędę mi dzisiejsze święto wolne od handlu, bo to jedyny dzień w którym mogłabym pojechać po bluszcze i hortensje, no ale trudno. Idę z psią ponapawać się rankiem w parku i nad rzeką Odpowiedz Link
goskaa.l jeszcze o sobocie 27.05.12, 10:59 Wczoraj naocznie zobaczyłam, jak duże mogą być różnice w zaawansowaniu wegetacjiroślin w różnych częściach kraju. Byłam w Słupsku i Ustce, tym razem nie jako uczestnik maratonu Słupią, ale jako jego sędzia. Najpierw zaskoczyły mnie kwitnące właśnie konwalie i bzy (lilaki), które u mnie już dawno straciły swoją urodę. A jak zmarzłam w Ustce na brzegu rzeki! Miałam na sobie wszystko, co mogłam na siebie włożyć: dwie podkoszulki, koszulkę bawełnianą z podróży, koszulkę sędziowską, polarową kamizelkę. Dłonie miałam tak zimne, jak lody. Niewiele pomagał gorący żurek, którego wchłonęłam aż trzy porcje! Odpowiedz Link
mammaja Niedziela 27.05.12, 11:13 Tak, Gosiu - róznice sa ogromne - nawet pomiędzy Małopolską i Warszawa. U mnie konwalie jeszcze kwitną, a bez podziwialam wczoraj u znajomych. Ale ten rok jest w ogóle do niczego - jak już pisalam jak falami szly mrozy tak falami powymarzało. Dzisiaj od 7. robie sobie w ogrodzie i domu rozmaite prace. Jestem paskudna - wcale mi nie brakuje dzieci za siatką ani małżonka za stołem. ( widuję go codziennie, a dzieci wrócą dzisiaj wieczorem). A ja sobie chodzę w piżamo - dresiku, jem cokolwiek, puszczam moją muzykę za głośno, robię tylko to na co mam ochotę ! Chetnie bym tak jeszcze ze dwa dni pobyla sama! Foxie, moja "Ameryka" pojechała do Wilna i Rygi, odgrzebywać korzenie po prababciach - wracają na krociutko, wiec nawet się nie nagadamy. To ich prababcie - nie moje, pojechaly ze swoim ciotecznym siostrzencem ) Mamy w planie jedną wspólna kolacje, a może pojedziemy na Powązki - tam mamy wspólną rodzinę. Trzy lata temu przyleciały na ślub mojego syna - więc muszą zobaczyc dzieci które wynikły z tego ślubu. No to miłego dnia - jak i mój jest mily. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Niedziela 27.05.12, 21:55 Fed,tak mi sie napisalo i masz racje brzmi dziwacznie,ale mialam na mysli ze to dla mnie najwazniejsze. Mammajko,moja Babcia tez byla w Rydze urodzona.Fajne macie plany,a robota fizyczna w ogrodku to najlepsza terapia na wszystko.Jutro mamy zamiar tam rabotac. Caly przyszly tydzen mam bardzo wypelniony,ale potem chyba odetchne. Nie moge uwierzyc ze juz czerwiec tuz,tuz.Jeszcze troche i znowu Swieta.Czas mi leci jak rakieta odrzutowa.Za szybko. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek 28.05.12, 10:43 Foxie, zdecydowanie protestuję Co to za pozbawianie mnie lata i jesieni i odsyłanie nas od razu do zimy!! Boski dzień wczoraj miałam Najpierw przepyszny obiad u Syna Podstawowego, potem Słowik, opera łatwa, krótka i przyjemna, a na koniec szampan w knajpie ze znajomymi No i dostałam w prezencie na Dzień Matki iPoda o którym marzyłam już od jakiegoś czasu. Właśnie ładuje sobie moje ukochane płyty! Miłego tygodnia Wam życzę Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedziałek 28.05.12, 14:38 Smutna sprawa, moja przyjaciolka, ktora byla w szpitalu zmarla wczoraj. Nie wytrzymala drugiego wylewu. Mam mnostwo spraw do zalatwiania, nie wiem nawet od czego zaczac, dobrze ,ze Rieks panuje nad sytuacja. Odezwe sie za jakis czas. Odpowiedz Link
bbetka Re: Poniedziałek 28.05.12, 18:09 Verbeno serdecznie Ci współczuję....dużo sił życzę i wirtualne wsparcie duchowe przesyłam Równo nie znaczy sprawiedliwie Odpowiedz Link
felinecaline Re: Poniedziałek 28.05.12, 18:44 To zawsze okrutny bol, kiedy opuszczaja nas na zawsze ci, ktorych kochamy. Szczerze i gleboko wspolczuje. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 28.05.12, 19:35 Verbeno, bardzo współczuję - nie spodziewlam się takiego zakończnia - jestem z toba serdecznymi myślami. Ta nieprzewidywalnośc losu ciagle mnie zaskakuje, chociaż zycie powinno mnie juz nauczyc... Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 28.05.12, 19:38 Jutro zabieram mżonka do domu - jest go o 14 kg mniej - to odwadnianie dało taki rezultat - bedzie mu lżej -a ja tez bym tak chciała stracić tyle w tydzien ! Co dalej - będziemy sie konsultować. Dzisiaj jakis niedobry meteorologicznie dzień - jestem jak kapeć. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Poniedziałek 28.05.12, 20:28 Oj Verbeno, ta wiadomośc spadła na mnie jak grom z jasnego nieba,wydawało sie,że idzie ku lepszemu. Współczujemy Wam i bardzo , bardzo nam przykro . Mammaju dbaj o siebie. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Poniedziałek 28.05.12, 21:22 Verbenko, taki już nasz ten los, że coraz więcej bliskich odchodzi z naszej drużyny "wiekowych" na druga stronę. Dobrze, że masz koło siebie oddanego przyjaciela. Ściskam ciebie mocno. Mmko, dobrze jest stracić te kilogramy w tak krótkim czasie, ale chyba nie chciałabyś, żeby to się odbyło takim kosztem. Pozytywna wiadomość, że jutro już ci wychodzi mżonek do domu, to znaczy, że jest nadzieja na lepsze. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Poniedziałek 28.05.12, 21:30 Uwaga, takie raptowne odwodnienie jest bardzo wyczerpujace, nie zdziw sie, jesli Maz bedzie jutro conieco "slabosilny".Zycze szybkiego powrotu formy. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 29.05.12, 00:37 Tak, poza tym sama zmiana leżenia szpitalnego na dom jest zawsze swego rodzaju szokiem, na szczęście przełozylam odwiedziny Ameryki na środe. Wrócily z Litwy i Łotwy zachwycone - będzie o czym opowiadac. Odpowiedz Link
joujou Re: Verbeno 29.05.12, 10:22 Bardzo Wam współczuję. Twoja Przyjaciółka odeszła ze świadomością,że była otoczona opieką nie tylko szpitalną,ale przede wszystkim opieką dwojga bliskich jej ludzi,a to jest bardzo ważne. Myślami jestem z Wami. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Verbeno 29.05.12, 20:06 To straszna, trudna do przewidzenia strata. A już wydawało się być lepiej... Tak niestety bywa w przypadku udarów. Ściskam ze współczuciem. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Środa 30.05.12, 08:46 Brawo Joujou!!!!!! Mm, ciekawe jak długo będzie taki łagodny U nas nic sie nie dzieje specjalnie ciekawego. Pies wydobrzał, nie pamietam czy pisałam, że zachorzał. Strasznie okulała. Oczywiście to są zmiany zwyrodnieniowe stawów i guzik z tym sie daje zrobić. Można tylko dbać żeby nie tyła,dawać zapobiegawczo różne strasznie drogie dodatki oraz przeciwzapalnie i przeciwbólowo jak już coś się omsknie. Le Mąż przy okazji rozśmieszył mnie do wypęku. Ten wiecznie jojczący na kręgosłup facet, który nieomal wymaga ode mnie noszenia za niego zakupów, tym razem i z czystej miłośći wnosił i wynosił (mocno zaskoczoną) sukę z bagażnika. Zupełnie jak niemowlę. I tylko cudem chyba pozwolił jej wejść po schodach do kliniki zamiast ją wnieść. A to jakby nie było 60 kilo żywej (sprawdzone u weta) wagi. Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa 30.05.12, 10:33 Biedna Krowisia - znam te choroby, niestety nazbyt czeste. Malzonek dowiodl, ze i ciebie na rekach może nosić ! A powinien Otwarłam nowe dzisiejki bo potem nie będzie czasu. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Poniedziałek 29.05.12, 11:39 To fakt. Czesto pacjent przezywa wrecz szok po powrocie do siebie, choc jest zadowolony z obecnosci bliskich to jednoczesnie ...czuje sie w niebezpieczenstwie bez obecnosci wykwalifikowanego personelu i zmeczony altywnoscia w "ognisku domowym" zupelnie rozna od rutyny oddzialowej. I moge to potwierdzic experiencja "wlasnej skory", kiedy swego czasu wrocilam do domu po ciezkiej operacjii jeszcze w dodatku nie calkiem "domknieta". I choc z 14 nie przespalam w szpitalu pelnej 1 nocy to czulam sie mniel zmeczona niz w domu spiac prawie na przelaj przez cale cyferblaty. Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek 29.05.12, 19:08 Melduję, że mam już eks - pacjenta w domu - jakiś taki cichy i lagodny jak baranek Joujou - gratuluje wyniku ! Wlasnie zacząl padac deszcz, ktorego zbliżanie się czułam dokladnie nie w kościah, ale w głowie. Niechby polało porządnie, bo susza niemożebna. Zakończcie prosze tę setkę dzisiejek ! Odpowiedz Link
joujou Re: Wtorek 29.05.12, 11:02 Po tygodniowym maratonie,tym razem tylko jeden dzień wolny i od dziś od nowa.Tak wyszło i trzeba to przeżyć.Noc była koszmarna zarówno dla mnie jak i mżonka.Przespałam się dwie godz. i koniec, od północy walczyłam prawie do rana.No tak już mam,że żyję w innym rytmie niż większość ludzi.Dlatego mój pan z jednej strony cieszy się gdy zostaję w domu,a z drugiej hmmm chyba jest umęczony moim szwałedaniem się po kątach No nic, trzeba się zabrać za sprawy okołodomowe:trochę ogarnąć mieszkanko i zabrać się za ciasto na pizzę(synuś powinien być zadowolony Wczoraj nasz nauczyciel oddał nam testy z j.angielskiego i okazało się,że wykosiłam wszystkich(tylko jeden mały błąd więc 98/100pkt) he,he miło było słyszeć zgrzyt cudzych zębów Z testami idzie mi nie żle,gorzej z mową-mój język nie jest dość giętki Tym miłym akcentem się pożegnam,życząc dobrego dnia! Mm,zdrówka mżonkowi życzę! Odpowiedz Link