Dodaj do ulubionych

NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI...

01.10.04, 23:46
..to nie zadna ironia...Czytam wątki i usiłujeęto wszystko poskładać (jak
puzzla jakiegoś)-nawet ortografii i gramatyki się trzymam-;
1.Axsa i takataka to jedno.Czy tak??? A jeśli tak to dlaczego i po co???
2.Schesays piszeze jest tym samym co shesays,
3.Shesays piszee,że schesays jest kims innym,ale ma podobne intencje, więc
nie będzie walczyć...
-ło matko i córko....MOJA NIC NIE ROZUMIEĆ!!!NIECH KTÓŚ MNIE OŚWIECI!! PO CO
TE DWA ŻYCIA??? TAKIE WYGIBASY I INTRYDGI???!! LUDZISKA!!! WY NAPRAWDE NIE
MACIE ŻADNEGO ŻYCIA?? TYLKO TAKIE WIRTUALNE INTRYGI?? MNIE TO SIE W GŁOWINIE
NIE MIEŚCI...
A MOŻE JAKIEŚ WIEDZĄCE ISTOTY Z TEGO FORUM ZABIORĄ GŁOS. BO JAK NIE TO JA SIE
CHYBA WYPISZĘ...
-ALBERCIK..- WYCHODZIMY...
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 01.10.04, 23:47
      Albercik, zostan!
      • omeri Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... do Mm 01.10.04, 23:50
        Widzę,że konkurujesz ze mną w zwięzlości komentarza wink
        • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... do Mm 01.10.04, 23:53
          Mnie to sie,szczerze mowiac,nie chce juz na to klawiszy strzepic.
          Wiem swoje,tak jak wiekszosc osob tutaj i koniec.
          ml
          • ada296 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... do Mm 02.10.04, 00:03
            a ja nie wiem czy wiem
            ale mi ta wiedza niepotrzebna
            olewka
            i już
    • omeri Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI...do Olga55 01.10.04, 23:52
      Też nie wiem i odpuszczam, ale jestem, mniej aktywna, ale jestem.
    • schesays Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:05
      Olga, nauczycielka jestes, nasze dzieci uczysz.
      Czego właściwie je uczysz jesli sama niczego nie rozumiesz?
      Dlaczego i po co to proste jak drut ale nauczycielce nie osmielę sie
      tłumaczyć. Nauczyciel powinien umiec mysleć. I umie pewnie.
      Daj sobie spokój lepiej.. To J E S T ironia.


    • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:16
      Odpowiem lakonicznie, biorac przyklad z mistrzow:
      1.Axsa i takataka to jedno.Czy tak??? - tak
      A jeśli tak to dlaczego i po co??? - nie wiem
      > 2.Schesays piszeze jest tym samym co shesays - raczej nie
      > 3.Shesays piszee,że schesays jest kims innym,ale ma podobne intencje, więc
      > nie będzie walczyć... - tak
      > -ło matko i córko....MOJA NIC NIE ROZUMIEĆ!!!NIECH KTÓŚ MNIE OŚWIECI!! PO CO
      > TE DWA ŻYCIA??? - nie wiem
      TAKIE WYGIBASY I INTRYDGI???!! - nie wiem
      LUDZISKA!!! WY NAPRAWDE NIE MACIE ŻADNEGO ŻYCIA?? TYLKO TAKIE WIRTUALNE
      INTRYGI?? - ja mam
      MNIE TO SIE W GŁOWINIE NIE MIEŚCI - tez z trudem
      > A MOŻE JAKIEŚ WIEDZĄCE ISTOTY Z TEGO FORUM ZABIORĄ GŁOS. BO JAK NIE TO JA SIE
      > CHYBA WYPISZĘ... - nie warto
      > -ALBERCIK..- WYCHODZIMY...- zostaw przynajmniej Albercika smile)
      • olga55 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:29
        schesays ( a może shesays) napisała, że jestem nauczycielką...To prawda,kiedys
        yam chyba wspomniałam. Świadczy to o tym, Że jest bardzo uważna, umie "dobrać
        się" do danych. To pochwała-nie zarzut.JA NIE BYĆ PSYCHOLOG!!!(CHOĆ TO
        NIESAMOWITOŚĆ I ZACZĄĆ SIE INTERESOWAĆ)JA UCZYC INNE RZECZY!!MIEĆ PRAWO NIE
        ROZUMIEĆ.Bo tak na zdrowy rozsądek-czemu to miałoby służyć?Przeca to nie Bond
        albo jakiś Stirlitz.
        A tak poza wszystkim, jak to kiepsko wpływa na całość.
        Może prosty człowiek jestem,jak komuś podsaję ręke to nie w rękawiczce,jak
        zapraszam do domu-to do swojego...kurde blaszka - może ja jakaś pogibana
        jestem...
        • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:33
          olga55 napisał(a):

          > schesays ( a może shesays) napisała, że jestem nauczycielką...To
          prawda,kiedys
          > yam chyba wspomniałam. Świadczy to o tym, Że jest bardzo uważna, umie "dobrać
          > się" do danych. To pochwała-nie zarzut.JA NIE BYĆ PSYCHOLOG!!!(CHOĆ TO
          > NIESAMOWITOŚĆ I ZACZĄĆ SIE INTERESOWAĆ)JA UCZYC INNE RZECZY!!MIEĆ PRAWO NIE
          > ROZUMIEĆ.Bo tak na zdrowy rozsądek-czemu to miałoby służyć?Przeca to nie Bond
          > albo jakiś Stirlitz.
          > A tak poza wszystkim, jak to kiepsko wpływa na całość.
          > Może prosty człowiek jestem,jak komuś podsaję ręke to nie w rękawiczce,jak
          > zapraszam do domu-to do swojego...kurde blaszka - może ja jakaś pogibana
          > jestem...
          =====================
          Siadł Stirlitz, i się zamyślił. Tak mu się to spodobało, że zamyślił sie
          jeszcze raz wink)
        • schesays Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:51
          Olga, nie powiedzialam wszystkiego bo nie wszyscy chca wiedziec dlaczego i po
          co. A to jest bardzo, bardzo proste. Rozwin sobie i " przepracuj " to co
          pisalam o albumie.
          Samo Ci wyjdzie czarno na białym, mnie zajęło malutka chwilke czytania i
          myslenia. Powodzenia smile
          • ada296 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:57
            Schesays
            Olga pewnie zrozumie
            ale ja odporna jestem sad
            nie możesz mi tak po prostu powiedzieć???
            • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:59
              Z tym albumem to i ja tez nie kojarze...
              ml
              • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 01:06
                A ja wlasnie zajrzalam i skojarzylam.
                Faktycznie, do albumu kiedys skladal aplikacje ktos o nicku axsa123. Zapytana
                (chyba przez Bodzia) na forum axsa odpowiedziala, ze to nie ona i , ze nie jest
                zainteresowana uczestnictwem w albumie. Tyle sobie przypominam.
                • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 01:07
                  123 to podobno byl troll!
                  ml
                  • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 01:08
                    Co był??????????????
                  • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 01:10
                    No to tylko tyle wiem i kojarze. Niech schesays oswieci smile
                    • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 01:23
                      Niech oswieci.
                      ml
            • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 01:03
              Ado, ja tu widze dwie osoby: shesays (ktora podobno przybywa z innego forum). I
              schesays (przez ce ha), ktora napisala, ze jest jedna z forumowiczek 40+.
              Nie sadze, zeby jedna i ta sama osoba logowala sie pod dwoma podobnymi nickami
              po to, zeby pisac mniej wiecej to samo i na ten sam temat, bo i jaki mialoby to
              sens?
              Chociaz z drugiej strony...tyle dziwnych rzeczy dzialo sie na tym forum, ze i
              tego nie moge na 100% wykluczyc.
    • skynews Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:39

      A jakby tak niektóre Panie wysłały do Lx mail z zeskanowanym odciskiem
      kciuka(tak jak na amerykańskich lotniskach) oraz zdjecie
      (najlepiej nago,ale może byc też rentgenowskie) w celach
      identyfikacyjnyo-rozpoznawczych ?

      Ależ by to urozmaiciło forum, ale byłaby uciecha,co?
      • jutka1 Skynews.... 02.10.04, 00:42
        zajrzyj do nocnych markow, co?
        smile
      • olga55 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 00:43
        Nie mogeę bo mam w tym miejscu pazur (lub jak kto woli czarcie kotyto), nago...
        no nago to my wszyscyśmy sa jednacy...(kto nie zerwał owocu z drzewa
        poznania).. i po czym tu rozpoznać?....
        • lablafox Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 04:40
          Lx na razie siedzi , czyta i myśli .
          Myśli intensywnie , jak Stirlitz, ale jej się to nie podoba, to myślenie.
          Bo jakoś gmatwa to jej wiarę , naiwną, mimo wieku Lx,w to ,że człowiek mimo
          wszystko jakoś tak nie powinien.
          Ten bełkot jest właśnie wynikiem tego myślenia .
          Zdjęcia nago ,hmmmmm, mogą być , ale co to da.
          Wczoraj poprosiłam o zdjęcie , choć jedno, jako dowód popierający słowa .
          I nic , jeszcze nie ma zdjęcia.
          Może będzie później.
          Czy ta S przez ch , mogłaby mieć na tyle odwagi cywilnej ,żeby się
          zdekonspirować?
      • wedrowiec2 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 10:02
        skynews napisał:

        >
        > A jakby tak niektóre Panie wysłały do Lx mail z zeskanowanym odciskiem
        > kciuka(tak jak na amerykańskich lotniskach) oraz zdjecie
        > (najlepiej nago,ale może byc też rentgenowskie) w celach
        > identyfikacyjnyo-rozpoznawczych ?
        >
        > Ależ by to urozmaiciło forum, ale byłaby uciecha,co?
        >


        Proponuję wykonać badania genetyczne. Próbki włosów, pobrane komisyjnie w
        obecności sędziego pokoju proszę przekazywać e-mailem na wedrowcowy adres.
        Przekażę je specjalistom, a wyniki opublikuję w renomowanych czasopismach
        medycznych. Chyba wybiorę tytuł z psychiatrii. Tam jeszcze nie zamieszczałam
        swoich pracwink
        • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 10:06
          wedrowiec2 napisała:

          > skynews napisał:
          >
          > >
          > > A jakby tak niektóre Panie wysłały do Lx mail z zeskanowanym odciskiem
          > > kciuka(tak jak na amerykańskich lotniskach) oraz zdjecie
          > > (najlepiej nago,ale może byc też rentgenowskie) w celach
          > > identyfikacyjnyo-rozpoznawczych ?
          > >
          > > Ależ by to urozmaiciło forum, ale byłaby uciecha,co?
          > >
          >
          >
          > Proponuję wykonać badania genetyczne. Próbki włosów, pobrane komisyjnie w
          > obecności sędziego pokoju proszę przekazywać e-mailem na wedrowcowy adres.
          > Przekażę je specjalistom, a wyniki opublikuję w renomowanych czasopismach
          > medycznych. Chyba wybiorę tytuł z psychiatrii. Tam jeszcze nie zamieszczałam
          > swoich pracwink
          ===========
          Ze szczególnym uwzględnieniem schizofrenii paranoidalnej wink
          • wedrowiec2 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 10:07
            jowoj napisał:

            > > ===========
            > Ze szczególnym uwzględnieniem schizofrenii paranoidalnej wink
            >

            Otóż to!
            • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 10:22
              Wędrowiec, zapomniała dodać, że każdy przesłany włos ma być podzielony "na
              czworo", inaczej laboratorium odrzuci próbkiwink
            • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 10:39
              A moze Multiple Personality
              ml
              reference.allrefer.com/encyclopedia/M/multipers.html
              • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 11:17
                I wszystko byloby nawet smieszne, gdyby nie bylo takie smutne, a nawet
                strasznawe. Pozniej moze napisze, dlaczego jestem tak bardzo wyczulona, a moze
                nawet przewrazliwiona wobec tego rodzaju mistyfikacji. Ku przestrodze.
                • przyjaciolka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 11:46
                  Ja nie jarze o co chodzi,bo za krotko tu jestem,ale tak sobie mysle,ze kazdemu
                  z nas po cos to forum jest potrzebne.Jakie by te potrzeby nie byly,sa
                  indywidualne,osobiste i wszystkie rownie wazne.
                  Nie byloby dobrze dac kazdemu byc tym kim chce byc ? Jedna osoba,dwa nicki ?
                  Czy robi to komus krzywde ? Nie lepiej wprost zapytac : dlaczego ? i
                  zaakceptowac odpowiedz ? Mozna byc innego zdania,ale jezeli czegos nie
                  rozumiemy czy znaczy to od razu,ze to niesluszne ?
                  Kazdy z nas ma swoja wlasna prawde.
                  To tylko moje zdanie na ten temat.
                • bepeef Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 12:03

                  Dopóki "znam" kogoś jedynie z nicka - nie jestem w stanie
                  traktować go inaczej niż bohatera powieści czy serialu
                  telewizyjnego. Wiem, że są ludzie, którzy piszą do bohaterów ulubionych
                  seriali i nawet utożsamiają aktorów z granymi przez nich postaciami.
                  Ba - dostają nawet odpowiedzi od tychże bohaterów!
                  Chociaż nieraz zdarzyło mi się płakać przy czytaniu jakiejś książki
                  czy oglądaniu filmu, to jednak (tak sądzę) potrafię oddzielić fikcję od
                  rzeczywistości, "wyciskacz łez" od dokumentu.

                  Czy zgłosicie pretensje (i do kogo?), że żal po śmierci Darii Trafankowskiej
                  przeżywają zarówno jej przyjaciele z "realu", jak i bohaterowie
                  serialu?

                  To my decydujemy kto i w jaki sposób gra na naszych emocjach.
                  • mammaja Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 12:09
                    Bardzo sluszna wypowiedz ! A mnie jeszcze caly czas nurtuje pytanie - jezeli
                    ktos ma potrzebe "stwarzania fikcyjnej rzeczywistosci",odgrywanie rozmaitych
                    rol, jaka jest ta jego rzeczywistosc? Czy to chec manipulowania ludzmi, czy
                    rozpaczliwa potrzeba znalezienia sie w kregu zainteresowania?
                    • bepeef Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 12:35
                      mammaja napisała:
                      > A mnie jeszcze caly czas nurtuje pytanie - jezeli
                      > ktos ma potrzebe "stwarzania fikcyjnej rzeczywistosci",odgrywanie rozmaitych
                      > rol, jaka jest ta jego rzeczywistosc? Czy to chec manipulowania ludzmi, czy
                      > rozpaczliwa potrzeba znalezienia sie w kregu zainteresowania?

                      Myślę, że każdy z nas ma potrzebę stwarzania fikcyjnej rzeczywistości. smile
                      W końcu - na tym polegają marzenia...

                      (Ale nie każdy ma potrzebę kłócić się o kolor ścian w domku, który
                      będzie zbudowany za 20 lat wink

                      Każdy z nas oczekuje czegoś od tego forum. Przecież nie piszemy tu
                      bezinteresownie (bezinteresowna jest tylko zawiść wink
                      Dostajemy tu coś, czego brak/niedosyt mamy w realu. Moje potrzeby mogą się
                      wydawać śmieszne komuś innemu, a czyjeś potrzeby - niezrozumiałe dla mnie.
                      Dopóki jednak nie powiemy sobie wprost o naszych potrzebach - będziemy skazani
                      na ich odgadywanie (jeśli mamy ochotę spełniać czyjeś oczekiwania).
                      Najczęściej protestujemy nie przeciwko czyimś potrzebom, tylko przeciwko swoim
                      własnym domysłom na temat tychże czyichś potrzeb smile)

                      Pozdrawiam
                      Samozwańczy Profesor Domniemanologii Stosowanej wink
                    • przyjaciolka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 12:37
                      "To my decydujemy kto i w jaki sposób gra na naszych emocjach." Jak bardzo
                      madrze napisala bepeef.Nikt nie jest w stanie manipulowac ludzmi,chyba ze sami
                      tego chca.
                      A jezeli ktos chce sie znalezc w kregu zainteresowania,to znaczy,ze tego
                      potrzebuje.Sprawia Ci to bol,czy cos w tym rodzaju ? Trzeba by takiemu
                      czlowiekowi wlasciwie pomoc,a nie tepic.
                    • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 13:22
                      Zgadzam sie z tym, co napisaly Bepeef i Mammaja, ale....
                      Przytocze tu pokrotce autentyczna historie, jaka przydarzyla mi sie w necie,
                      historie, ktora nie pozwala mi traktowac osob tu piszacych tak do
                      konca "papierowo".
                      Jest takie miejsce w necie, gdzie bywam niemal codziennie od ponad 2 lat. Ci
                      sami ludzie, z ktorych wiekszosc juz zdazyla poznac sie "w realu", ludzie,
                      ktorych czasami laczy wiek, a glownie wspolne zainteresowania. Jedna z
                      najaktywniejszych i najbardziej popularnych tam osob jest pewna pani 60+,
                      emerytowana ksiegowa, wdowa mieszkajaca samotnie w Warszawie. Od zawsze robila
                      tam za "matke-pocieszycielke" i za doradce dla poczatkujacych i strapionych.
                      Miala swietny kontakt z mlodzieza, ktora rowniez tam sie czasami udziela.
                      Potrafila wzbudzic sympatie i szacunek. Czesto opowiadala tez o sobie, glownie
                      o swoim samotnym zyciu za nedzna emeryture, o tym jak musi sie ograniczac,
                      czasami oszczedzajac nawet na jedzeniu, by moc wykupic leki. Ktoregos dnia
                      zniknela. Po kilku dniach dostaje od niej zrozpaczony telefon, ze wysiadl jej
                      ze starosci monitor, co pozbawilo ja mozliwosci korzystania z netu, ze jest
                      zrozpaczona, bo to jej jedyny kontakt ze swiatem, ze nie wie, co robic, bo nie
                      ma pieniedzy na nowy. Reakcja ludzi z forum jest natychmiastowa. Zrzutka na
                      nowy monitor, jeden z kolegow zalatwia gdzies tanio i osobiscie zawozi jej do
                      domu. Kobieta jest wzruszona, podziekowaniom nie ma konca. W miedzyczasie
                      poznajemy sie osobiscie, kiedy moj luby przyjezdza do mnie, wydajemy na jej
                      czesc elegancka, suto zakrapiana kolacje w domu. Przy kolejnych jego pobytach
                      jeszcze dwa razy zapraszamy ja na obiad. Kupujemy nagrywarke dvd i pytamy na
                      tymze forum, czy ktos nie bylby zainteresowany moja, jeszcze calkiem nowa i na
                      gwarancji nagrywarka cd. Chcemy za nia symboliczne sto zlotych, chociaz
                      kosztowala dwa razy tyle. Zglasza sie ta pani, ze owszem, marzy o wlasnej
                      nagrywarce, ale niestety moglaby za nia placic w ratach, bo nie stac ja na taki
                      jednorazowy wydatek. Postanawiamy dac ja jej w prezencie. Po odbior stawia sie
                      osobiscie. I przy okazji kolejna kolacyjka. Nastepnie zegna sie z nami na jakis
                      czas, bo idzie do szpitala na operacje. Kiedy juz jest po i znowu pojawia sie w
                      necie postanawiam ja odwiedzic i wyprowadzic na spacer, poniewaz narzeka, ze
                      jeszcze slabo sie czuje i boi sie sama wychodzic. Jade do niej po raz pierwszy,
                      z cala torba roznych sokow, zmiksowanych owocow i slodyczy, by umilic zycie
                      rekonwalescentce. Mieszkanie jest nieduze, ale dobrze wyposazone w calkiem nowe
                      sprzety. Okazuje sie, ze pani ma corke za granica, ktora niedawno wyszla za maz
                      za cudzoziemca i regularnie pomaga jej finansowo. Stosunki podobno maja
                      swietne. Zostaje podjeta sama herbata "bo rozumiesz, ze nie mialam jak kupic
                      czegokolwiek", to co przynioslam laduje w lodowce. Potem wychodzimy do
                      pobliskiego supermatketu, gdzie chciala zrobic jakies zakupy, pierwsze po
                      wyjsciu ze szpitala. Poza wiktualami pierwszej potrzeby pani kupuje wino,
                      wodke, jakies salatki i ciasta, oznajmiajac mi, ze wieczorem oczekuje wizyty
                      bodajze siostrzenca z zona. Oczywiscie to ja dzwigam jej te zakupy do domu, bo
                      czym zegnam sie juz znacznie chlodniej, niz sie witalam. Na forum juz tez
                      odnosze sie do niej z rezerwa. Czuje sie w jakis sposob oszukana. I oto latem
                      pani ma kolejny problem: w najwieksze upaly wysiadla jej lodowka. Biadoli, ze
                      wszystko musi trzymac u sasiadow, co ja krepuje, lodowka nie da sie naprawic, a
                      na nowa oczywiscie jej nie stac. Odzywa sie do mnie nasza wspolna kolezanka z
                      Australii z pytaniem o numer mojego konta, na ktory chcialaby przeslac
                      pieniadze na kupno jakiejs uzywanej, a dobrej lodowki dla tej pani, ktora ja
                      mialabym tu znalezc i zalatwic jej dostawe.
                      W tym momencie juz nie wytrzymalam.
                      Jak wiec widzicie, grze na ludzkich uczuciach towarzyszc moze takze inna gra, w
                      ktorej stawka jest calkiem wymierna. A przeciez podobno to tylko net i
                      virtual wink
                      • przyjaciolka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 13:32
                        Instant,wystarczylo pomoc dla samej pomocy i nie oczekiwac wdziecznosci.
                        • kanoka Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 13:41
                          To nie chodzi o oczekiwanie wdzięczności...
                          Chodzi o odczucie, że zostało się nieuczciwie wykorzystanym...
                          Tak ja to odebrałam...
                          To odczucie można mieć zarówno dając coś materialnego, jak też "dając" swoje
                          emocje, bo nie dla każdego nick jest postacią z serialu...
                          Ale to jego problem...tego każdegosad
                          • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 13:58
                            "Dajemy" na forum swoje emocje, albo i nie. Wielokrotnie zachowujemy dystans,
                            do spraw, ludzi.Poważnym człowiekiem muszę być w realu. Tutaj oczekuję
                            lekkości, zabawy.Może komuś te dwa nicki poprawią samopoczucie? Daj mu Boże.
                            Może w realu nie ma nikogo, dla którego byłby centrum zainteresowania? Niech
                            ma. Sa jednak granice, których nie mozna przekraczać, ani w realu, ani w
                            internecie. Tą granicą jest własna przyzwoitość.Powtarzam, WŁASNA PRZYZWOITOŚĆ.
                            Uwielbiam te, ple, ple na forum. Odpręża mnie. Sczególnie jeśli moją wymianę
                            tych "złotych myśli" moge prowadzić z ludźmi o "określonych parametrach". Lubię
                            to forum, i lubię ludzi z tego miejsca internetowego wink))))))))
                          • przyjaciolka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 14:43
                            "Zostaje podjeta sama herbata "bo rozumiesz, ze nie mialam jak kupic
                            czegokolwiek", to co przynioslam laduje w lodowce. Potem wychodzimy do
                            pobliskiego supermatketu, gdzie chciala zrobic jakies zakupy, pierwsze po
                            wyjsciu ze szpitala. Poza wiktualami pierwszej potrzeby pani kupuje wino,
                            wodke, jakies salatki i ciasta, oznajmiajac mi, ze wieczorem oczekuje wizyty
                            bodajze siostrzenca z zona. Oczywiscie to ja dzwigam jej te zakupy do domu, bo
                            czym zegnam sie juz znacznie chlodniej, niz sie witalam."

                            To jest dla mnie oczekiwanie wdziecznosci,ale fakt,ze instant chodzi przede
                            wszystkim o to jak i Ty odczulas "nieuczciwe wykorzystanie."
                            Czy dajac komus potrzebujacemu 2 zlote,sprawdzamy czy nie ma w kieszeni czasami
                            piec zlotych , ktore dostal od kogos innego ?
                            Dzielac sie swoimi emocjami i majac odczucie , ze zostalo sie wykorzystanym -
                            czy nie oczekujemy od innych konkretnych reakcji ? Dlaczego maja reagowac tak
                            jak my sobie tego zyczymy ? Reaguja po swojemu - tak jak my reagujemy na
                            innych - tez po swojemu.
                            Mozna byc kukielka i reagowac tak jak zycza sobie inni czy oczekuja.Ale to juz
                            indywidualna sprawa kazdego czlowieka.
                            Kazdy robi to co lubi smile
                            • instant Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 18:36
                              Napisalas, Przyjaciolko:

                              To jest dla mnie oczekiwanie wdziecznosci,ale fakt,ze instant chodzi przede
                              > wszystkim o to jak i Ty odczulas "nieuczciwe wykorzystanie." - widzisz, od
                              pewnego momentu zaczelam traktowac te osobe jak kogos w rodzaju przyjaciolki. A
                              wedlug mnie nieodwzajemniona moze byc tylko milosc, w przyjazni zas zawsze musi
                              zostac zachowana rownowaga miedzy braniem a dawaniem. Inaczej nie ma mowy o
                              przyjazni. Pomijajac kwiestie tzw. manier, kindersztuby, czy zwyklej
                              goscinnosci. Tym bardziej, ze przyszlam z "wlasnym prowiantem".

                              > Czy dajac komus potrzebujacemu 2 zlote,sprawdzamy czy nie ma w kieszeni
                              czasami piec zlotych, ktore dostal od kogos innego ?

                              Nie, nie sprawdzamy. Zwlaszcza, gdy dajemy cokolwiek (wlacznie z dobrymi
                              emocjami) osobie obcej, czy np. znanej tylko z netu. Mysle, ze tym, ktorzy
                              zrzucili sie na monitor dla tej pani, a mnie na pewno, do glowy by nie
                              przyszlo, by sprawdzic jej ostatni odcinek renty. Byla w potrzebie, pomoglismy
                              i koniec. Chodzi mi tylko o eskalacje tych potrzeb w mysl przyslowia "dac kurze
                              grzede...".

                              > Dzielac sie swoimi emocjami i majac odczucie, ze zostalo sie wykorzystanym -
                              > czy nie oczekujemy od innych konkretnych reakcji ? Dlaczego maja reagowac tak
                              > jak my sobie tego zyczymy ? Reaguja po swojemu - tak jak my reagujemy na
                              > innych - tez po swojemu.

                              No wlasnie. Zareagowalam po swojemu, poczuwszy sie wykorzystana i potraktowana
                              w sposob, w moim pojeciu, nieelegancki. Po prostu nie pozwole sie wiecej
                              wykorzystywac tej osobie i wiecej jej nie pomoge. A inni niech robia jak chca.
                              • przyjaciolka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 20:33
                                instant napisała:

                                > Napisalas, Przyjaciolko:
                                >
                                > To jest dla mnie oczekiwanie wdziecznosci,ale fakt,ze instant chodzi przede
                                > > wszystkim o to jak i Ty odczulas "nieuczciwe wykorzystanie." - widzisz, o
                                > d
                                > pewnego momentu zaczelam traktowac te osobe jak kogos w rodzaju przyjaciolki.
                                A
                                >
                                > wedlug mnie nieodwzajemniona moze byc tylko milosc, w przyjazni zas zawsze
                                musi
                                >
                                > zostac zachowana rownowaga miedzy braniem a dawaniem. Inaczej nie ma mowy o
                                > przyjazni. Pomijajac kwiestie tzw. manier, kindersztuby, czy zwyklej
                                > goscinnosci. Tym bardziej, ze przyszlam z "wlasnym prowiantem".
                                >
                                > > Czy dajac komus potrzebujacemu 2 zlote,sprawdzamy czy nie ma w kieszeni
                                > czasami piec zlotych, ktore dostal od kogos innego ?
                                >
                                > Nie, nie sprawdzamy. Zwlaszcza, gdy dajemy cokolwiek (wlacznie z dobrymi
                                > emocjami) osobie obcej, czy np. znanej tylko z netu. Mysle, ze tym, ktorzy
                                > zrzucili sie na monitor dla tej pani, a mnie na pewno, do glowy by nie
                                > przyszlo, by sprawdzic jej ostatni odcinek renty. Byla w potrzebie,
                                pomoglismy
                                > i koniec. Chodzi mi tylko o eskalacje tych potrzeb w mysl przyslowia "dac
                                kurze
                                >
                                > grzede...".
                                >
                                > > Dzielac sie swoimi emocjami i majac odczucie, ze zostalo sie wykorzystany
                                > m -
                                > > czy nie oczekujemy od innych konkretnych reakcji ? Dlaczego maja reagowac
                                > tak
                                > > jak my sobie tego zyczymy ? Reaguja po swojemu - tak jak my reagujemy na
                                > > innych - tez po swojemu.
                                >
                                > No wlasnie. Zareagowalam po swojemu, poczuwszy sie wykorzystana i
                                potraktowana
                                > w sposob, w moim pojeciu, nieelegancki. Po prostu nie pozwole sie wiecej
                                > wykorzystywac tej osobie i wiecej jej nie pomoge. A inni niech robia jak chca.
                                >
                                Z ta rownowaga w dawaniu i braniu w przyjazni....- Ty tak to widzisz,ja chyba
                                nie.Fakt,ze raczej kazdy spodziewalby sie w takiej sytuacji nie tylko
                                herbatki......ale dlatego wlasnie dla wlasnego jakby komfortu
                                psychicznego,lepiej nie spodziewac sie wdziecznosci w zadnej postaci.To,ze
                                poprosila o jeszcze.......mysle,ze duzo zaryzykowala w tym momencie - trudno
                                powiedziec czy swiadomie.Mogla zyskac lodowke i stracic paru przyjaciol.To juz
                                kwestia priorytetow.
                  • przyjaciolka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 12:30

                    "Dopóki "znam" kogoś jedynie z nicka - nie jestem w stanie
                    traktować go inaczej niż bohatera powieści czy serialu
                    telewizyjnego."

                    Czyli nie dosc ze zgonily nas w to miejsce rozne potrzeby to jeszcze patrzymy
                    na siebie zupelnie inaczej.
                    Nie wiem dlaczego,ale po przeczytaniu tego zacytowanego zdania przyszlo mi do
                    glowy : "kazdy sadzi po sobie" - ale to MNIE przyszlo do glowy.Przypuszczam,ze
                    nie za bardzo zrozumialam co mialas na mysli,bepeef.Byc moze : nie bierzmy
                    sobie tak do serca tego co sie tutaj pisze.
                    Dla mnie to forum ( i kazde inne ) to miejsce,gdzie moge byc ABSOLUTNIE
                    szczera.W realu to nie zawsze jest takie proste.Dlatego traktuje kazdego tak
                    samo.Zakladam,ze kazdy pisze to , co mu naprawde na sercu lezy.Zdaje sobie
                    sprawe,ze nie zawsze tak jest,ale tak na wszystkich patrze.
                    • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 13:16
                      Mysle,ze jest tu duzo osob tzw."z krwi i kosci",mozna je nawet zobaczyc w
                      albumie.Pisza,o czym maja ochote i nie sa postaciami z serialu.A jezeli to moze
                      z serialu p.t. Zycie.
                      ml
                    • skynews Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 13:16

                      >"wedrowiec2 napisała:
                      jowoj napisał:
                      ===========
                      Ze szczególnym uwzględnieniem schizofrenii paranoidalnej wink
                      Otóż to!"<

                      Dochodzenie postępuje w tempie wodospadu,to jesteśmy już przy chorobach!?

                      Jak tak,to stawiam na psychoze maniakalno-depresyjna:
                      w której następują po sobie na przemian stany depresji i manii.
                      W przerwach pomiędzy nimi chory nie przejawia żadnych odchyleń od normy.
                      Częściej zdarza się obserwować stany depresyjne niż maniakalne.Dokładne
                      przyczyny choroby nie są znane.(Encyklopedia)

                      Tak więc stawianie diagnoz powinno byc wyjatkowo ostrożne.


                      Wedrowiec,
                      słyszałem ze do badań/identyfikacji genetycznej używa się śliny lub innych
                      płynów fizjologicznych,a nie włosów.
                      Badanie jest wówczas dokładniejsze,praktycznie wykluczające jakiekolwiek
                      wątpliwości.
                      Włosy też,ale raczej do określenia ich chemicznej zawartości w celu stwierdzenia
                      czy np.pacjent używa narkotyków.
                      Czy tak?

                      Olga,
                      nie widzę problemu.
                      Jak się nie da z kciukiem,to może być oko - niektóre banki testują
                      identyfikację korzystających z bankomatów poprzez skanowanie tęczówki zamiast
                      porównywania PIN'u.
                      Można też usiąść na "skynerze" - to testuje ja z pozwoleniem Instant.


                      A tak w ogóle to myślę że niektórzy zbyt osobiście traktują cześć wpisów .

                      cool & easy remain
                      --
                      Enjoy

                      skynews


                      • wedrowiec2 Sky, 02.10.04, 14:27
                        Częściowo tak. Do badań uzywa się nie tyle śliny, ile pobiera się wymaz z jamy
                        ustnej (śluzówka wewnętrznej strony policzków) zawierający złuszczone nabłonki.
                        W każdym z nich jest pełen materiał genetyczny damego osobnika. Włosy do
                        analizy, jakkolwiek czesto uzywane w kryminałach nie mogą być włosami ścietymi,
                        a włosami z cebulka, w której tez jest całą genetyka.
                        Na podstawie analizy płynów fizjologicznych nie zawierających elementów
                        morfotycznych (np. złuszczonego nabłonka, krwinek białych itd.) możemy określić
                        u 80% populacji grupę krwi. Osobniki te to tzw. wydzielaczesmile
                        Skład chemiczny włosa, jakkolwiek jeszcze do niedawna pokładano w nim duże
                        nadzieje diagnostyczne, nie oddaje w pełni zmian zachodzących w organizmie.
                        Zawartość narkotyków mozna w nich ustalić, szczególnie u osób, które
                        zaprzestały narkotyzowania się. U aktualnych narkomanów lepiej jest oznaczać
                        stężenie we krwi lub moczu (łatwiejsza preparacja materiałusmile).
                        • skynews Re: Sky, 02.10.04, 14:51

                          Jo,
                          dziękuję Ci bardzo za uzupełnienie mojej skromnej wiedzy na ten temat.
                          • jowoj Re: Sky, 02.10.04, 15:04
                            A na jaki temat oświeciłem Cię Sky? wink)
                            • wedrowiec2 Jowoj 02.10.04, 15:05
                              Nie Jo-woj, a Jo-anna oświeciła Skynewsasmile
                              • jowoj Re: Jowoj 02.10.04, 15:08
                                Przepraszam, Ale na skrót Jo, reaguję osbiście. To Jo, mieszka w Szczecinie ;-
                                ))
                                • wedrowiec2 Re: Jowoj 02.10.04, 15:10
                                  jowoj napisał:

                                  > Przepraszam, Ale na skrót Jo, reaguję osbiście.

                                  Ja teżsmile
                        • przyjaciolka1 Re: jowoj 02.10.04, 15:00
                          "Sa jednak granice, których nie mozna przekraczać, ani w realu, ani w
                          internecie. Tą granicą jest własna przyzwoitość.Powtarzam, WŁASNA PRZYZWOITOŚĆ."

                          Czy moglbys "WLASNA PRZYZWOITOSC" blizej zdefiniowac ?

                          Bo jezeli kazdy ma wlasna przyzwoitosc ( czego nie neguje ) to nie mozna swoja
                          wlasna przyzwoitoscia mierzyc czyichs granic.
                          • jowoj Re: jowoj 02.10.04, 15:05
                            Opinia publiczna o mnie, to ja
                            • przyjaciolka1 Re: jowoj 02.10.04, 15:10
                              jowoj napisał:

                              > Opinia publiczna o mnie, to ja

                              Hmmm,no dobra,chociaz absolutnie sie z tym nie zgadzam,ale to bylby temat na
                              zupelnie inny watek smile
                              • jowoj Re: jowoj 02.10.04, 15:15
                                Masz prawo się nie zgadzaćwink Ale to mi ułatwia życie. Jeśli przy goleniu, mogę
                                spojrzeć sobie w oczy i nie spuszczam wzroku, tzn, że bez względu co ludzie
                                mówią, jest OK. A ludzie zawsze będą mówić wink
                                • skynews Re: jowoj 02.10.04, 15:21

                                  Jowoj,
                                  wybacz zamieszanie.


                                  Wracajac do tematu:
                                  ja bym to okreslil jako "mentalnosc brania",za darmo oczywiscie i to tak dlugo
                                  jak sie tylko da.

                                  Inaczej - wykorzystywanie do konca nie zdajacych sobie z niczego
                                  sprawy,dobroczyncow.

                                  Znam firme,w ktorej podczas przerwy obiadowej niedzy 13 a 14 w zakladowej
                                  kantynie byly pustki.
                                  A dlaczego?
                                  Po godzinie 17 sprzedawano w tej kantynie wszystkie salatki i desery,
                                  ktore i tak nastepnego dnia bylyby nie swieze,symbolicznie za pol ceny.
                                  Po zaprzestaniu tej promocji wszystko wrocilo do normy - kantyna byly znowu
                                  pelna w porze obiadowej.
                                  • instant Re: jowoj 02.10.04, 15:42
                                    przyjaciolka1 napisała:

                                    Instant,wystarczylo pomoc dla samej pomocy i nie oczekiwac wdziecznosci.

                                    I tu rodzi sie kolejne pytanie: kiedy konczy sie bezinteresowna pomoc a zaczyna
                                    przyzwolenie na wykorzystywanie?

                                    Sky, mysle, ze przyklad, ktory podales jest troche nieadekwatny.
                                    Mentalnosc "brania za darmo" wykazuje kazdy z nas rowniez kupujac taniej jakies
                                    produkty poczas promocji, wyprzedazy itd., biorac probki kosmetykow w drogerii,
                                    czy przyjmujac kawaleczek nowego gatunku sera, ktorym czestuje Cie hostessa w
                                    supermarkecie. Nie ma to jednak nic wspolnego z promocja, czy dobroczynnoscia,
                                    bowiem stanowi to swietnie wykalkulowany interes, zwlaszcza dla oferujacych
                                    takie "okazje" firm.
                                    A czlowiek? No coż, jak mowi porzekadlo: "jak daja - to bierz, jak bija - to
                                    uciekaj"
                                    • maryna04 Re: przepraszam, to o co chodzi 02.10.04, 16:29
                                      W realu, ze tak nowoczesnie sie wyraze, jak w pierwszym "rozdaniu" nie
                                      zrozumie dowcipu, to juz go nie zrozumiem wcale. W tym kolejnym tajemniczym
                                      watku juz sie pogodzilam z tym, ze nie pojme. Niby rozumiem kazde slowo i nawet
                                      cale posty, ale calosc...nie do ogarniecia. Wiec nasunely mi sie uwagi do
                                      pojedynczych watkow (a co, ja tez moge). Jesli problem polega tylko na tym, ze
                                      ktos pisze pod kilkoma nickami, ale tym nikogo nie krzywdzi to o.k., jesli
                                      wykorzystal nas emocjonalnie to juz jest nie w porzadku, ale jak slusznie kilku
                                      zauwazylo moze to zaburzenia emocjonalne - bipolar disorder - albo cos
                                      podobnego.Ja "wytropilam" osobe piszaca pod roznymi nickami na kompletnie
                                      roznych forach, ze to ta sama dziewczyna. Czy chora, czy tylko nieszczesliwa.
                                      Zaczela np watek Jak to lubi byc husewife - prowokacyjnie, ale b.
                                      inteligentnie - skonczyla na tym, ze posiadaja stadnine prywatna, pisze ksiazke
                                      naukowa o czyms tam ze sredniowiecza itd. Drugi watek dotyczyl porownania
                                      Ameryki i Peru - wtedy byla zona peruwianskiego naukowca uzupelniajacego
                                      wiedze w USA, potem wystapila w watku podrozniczym z zimnych krajow.
                                      Jak zaznaczylo kilku kazdy ze swoich powodow tu pisze (nawet pomyslalam, ze
                                      ciekawy bylby taki watek) i roznie traktuje wspoldyskutantow. Jeden chce sie
                                      czasami wyzalic, inny pisze tylko dobrze o swoim zyciu, dla siebie zachowujac
                                      troski, inny pisze o innych i zjawiskach ogolnych, a naogol kazdy z nas robi
                                      wszystko po trochu. Skynews - nie plec, ze jak poczekam na darmowy lunch to
                                      jest to mentalnosc brania, to rozsadek, a nierozsadni byli ci co tak
                                      zaprogramowali promocje. Ja jestem zarlok, wiec moze bym nie wytrzymala. No to
                                      chyba rozpoczne ten nowy watek
                                      • wedrowiec2 Re: przepraszam, to o co chodzi 02.10.04, 16:39
                                        Miałam juz nie zabierać głosu w tej sprawie, ale jeszcze tylko dwa zdania
                                        wyjaśniające. Nie jest problemem dwunickowość, a tylko sposób w jaki nastąpiła
                                        zamiana jednego nicka na drugi. Otóż forumowicze zostali powiadomieni o
                                        tragicznej smierci osoby piszącej pod pierwszym nickiem, a kilka dni potem
                                        pojawiła się osoba pod drugim nickiem, reszta została dokładnie przedstawiona
                                        we wcześniejszych postach mniej lub bardziej znanych osób.
                                        I dajmy juz spokój temu tematowi.
                                    • skynews Re: jowoj 02.10.04, 16:31

                                      Istant,
                                      promocja mialo byc naturalnie w cudzyslowiu.

                                      Jem w przerwie obiadowej,lub kiedy jestem glodny,a nie wowczas kiedy salatki
                                      i desery sa tansze,tylko dlatego zeby zaoszczedzic pare groszy - a w miedzy
                                      czasie dostac bolow zoladka,albo w ogole pasc na cztery lapy.


                                      Nie ma to oczywiscie nic wspolnego z prawdziwymi promocjami,ktore Ty opisujesz.

                                      Nie zrozumialy my sie.
                                      • felinecaline Re: jowoj 02.10.04, 16:51
                                        Witajcie!
                                        Jest taka ciekawa prawidlowosc dlugotrwalych forow, ze gdzies tam w kacie wciaz
                                        zarzy sie zarzewie, nad ktorym wisi kociolek a w nim bulgoce jakas dziwaczna
                                        substancja zionaca z daleka wonia siarki i zolci. Co i rusz ktos to podlozy
                                        smolne polano, to sucha szczape, to zamiesza aromatyczna zawartosc.
                                        A jaki jest sklad tej tajemniczej bulgoczacej mikstury?
                                        Zasadnicze skladniki to - jak ponizej
                                        - "kto jest kim?" czyli przenikowywania
                                        -" dlaczego ow powiedzial to tamtemu" ?
                                        -" kiedy tenzacz pisze prawde"?
                                        - "na jakie zaburzenia psychiczne cierpi tak(a)owaki (a)"?
                                        Oprocz nich kazdy wedlug swego smaku doklada ulubione przyprawy z gatunku: "ja
                                        juz dawno...", "tylko tuman moze nie rozumiec"," jak mozna byc takim"...
                                        Kociolek bulgoce, mikstura gestnieje, staje sie coraz obrzydliwsza a mimo to
                                        wszyscy (albo prawie) nabieraja pelne jej stakany i delektuja sie z luboscia...
                                        Uwaga! po przekroczeniu maksymalnej dopuszczalnej dawki niewadno padlo jedno z
                                        sympatyczniejszych forow w sieci. Recviescat!
                                        Naszemu zycze dlugiej i naprawde ciekawej egzystencji i nastepnych przeszlo 60
                                        000wpisow bez mieszania w kociolku.
                                        ...niepoprawna marzycielka....ot, co!....i
                                        • jutka1 Felinecaline 02.10.04, 17:01
                                          Ja sie nie wtracam, choc czytam i obserwuje. Wtracac sie nie bede.

                                          Tez te substancje w kociolku widzialam juz, i podpisuje sie pod twoim wpisem.

                                          Nie dajcie sie zwariowac. Nie warto.

                                          Z usmiechem, szczerym,
                                          J. smile
                                          • marialudwika Re: Felinecaline 02.10.04, 17:16
                                            Nie nalezy zapomniec,ze owa "bohaterka dnia" czyta nas i sie cieszy,ze ZNOW
                                            jest w centrum uwagi.Dawno by nie byla i poszla w zapomnienie,ad acta, gdyby
                                            wczesniej ktos z nas mial odwage pewne rzeczy powiedziec glosno.Lepiej pozno
                                            niz wcale,wszyscy juz wiemy co i jak i basta.
                                        • bepeef dodam jeszcze 02.10.04, 17:36
                                          Każdy z nas ma jakieś doświadczenie w stosunkach międzyludzkich.
                                          To doświadczenie pozwala mu mniemać, że określone słowa/gesty - pociągają za sobą
                                          określone charaktery. Kiedy więc spotykamy całkiem nowego człowieka - czy to
                                          w "realu", czy w sieci - rodzi się w nas określone oczekiwanie w stosunku do
                                          tego człowieka. Myślimy na przykład, że "osoba o takim uśmiechu jest na pewno
                                          sympatyczna", albo, że "ktoś w taki sposób piszący - na pewno jest prawdomówny".
                                          Czasem słyszy się wtedy: "rozumiemy się bez słów".
                                          I...zachowujemy się tak, jakby ta osoba rzeczywiście była taka, jaką ją sobie
                                          wyobrażamy. Kiedy więc okazuje się, że jest inaczej - czujemy się oszukani,
                                          rodzi się wściekłość. Na kogo? Ano - na tę osobę, która oszukała!
                                          Ale właściwie dlaczego na tę osobę?

                                          Kiedy po wielu latach zrozumiałam wreszcie, że moje "oczywistości" wcale nie
                                          muszą być "oczywistościami" dla innych - staram się dużo pytać. Wiem, że
                                          wiele osób denerwuje się, słysząc pytania o podstawowe sprawy.
                                          Jednakże w czasach gdy nie ma już jednolitego modelu
                                          wychowania, nie ma innej/lepszej drogi poznania drugiego człowieka
                                          niż rozmowa na każdy temat i wyciąganie z tej rozmowy wniosków..
                                          Za brak poprawności wyciągniętych wniosków winę ponosi "wyciągacz" wink
                                          • maryna04 Re: Zrozumialam 02.10.04, 17:48
                                            dzieki wedrowiec, okazuje sie, ze kilkakrotnie "bylo napisane", ze p. axsa
                                            powiadomila, ze umarla, a potem zmartwychwstala, a ja to przeoczylam. No to
                                            nas wykorzystala emocjonalnie, ale w sumie nie tak bardzo niszczac nasze zycie
                                            w realu i na forum. Ma zaburzenia osobowosci - to pewne. Ciekawe jaki procent
                                            ludzi z takimi problemami buszuje w wirtualnym swiecie
                                          • przyjaciolka1 Re: dodam jeszcze 02.10.04, 20:54
                                            "I...zachowujemy się tak, jakby ta osoba rzeczywiście była taka, jaką ją sobie
                                            wyobrażamy. Kiedy więc okazuje się, że jest inaczej - czujemy się oszukani,
                                            rodzi się wściekłość. Na kogo? Ano - na tę osobę, która oszukała!
                                            Ale właściwie dlaczego na tę osobę?

                                            Po wielu latach zrozumiałam wreszcie, że moje "oczywistości" wcale nie
                                            muszą być "oczywistościami" dla innych ."

                                            Dokladnie to wlasnie mialam na mysli smile))
                                            Ja tez potrzebowalam czasu zeby pojac,ze moja prawda wcale nie musi byc czyjas
                                            prawda,a juz napewno nie ogolna.
                                            Podam Wam taki bardzo trywialny przyklad ( ciekawe jak zareaguja specjalistki -
                                            sci,od bigosu )
                                            Moja mama obserwowala kiedys jak robilam bigos.Dodalam do niego dosyc spora
                                            ilosc grzybow suszonych - (po namoczeniu smileReakcja mojej mamy : Do bigosu nie
                                            dodaje sie tak duzo grzybow.Tylko pare,dla aromatu.Probowalam jej
                                            wytlumaczyc,ze to nie jest "sie nie dodaje" tylko "ona nie dodaje".Ja natomiast
                                            robiac MOJ BIGOS dodaje tyle grzybow,ile MOJ BOGOS potrzebuje.Nie zrozumiala
                                            tego do dzis.Caly czas jest zdania,ze sie nie dodaje i koniec.smile


                                • przyjaciolka1 Re: jowoj 02.10.04, 20:17
                                  To co ludzie mowia to opinia publiczna,a Ty ,to ten na ktorego patrzysz w
                                  lustro i nie spuszczasz wzroku - i z tym sie zgadzam smile)
                                  • jowoj Re: jowoj do przyjacióki 1 02.10.04, 20:48
                                    Nie zrozumieliśmy sięwinkChciałem po prostu powiedzieć, że to JA określam
                                    standardy dotyczące MNIE. Vox populi mnie nie interesuje. smile
                                    Jestem zarozumiały? Na pewno. Ale dobrze mi z tym. I już wink))
                                    • przyjaciolka1 Re: jowoj do przyjacióki 1 02.10.04, 20:56
                                      jowoj napisał:

                                      > Nie zrozumieliśmy sięwinkChciałem po prostu powiedzieć, że to JA określam
                                      > standardy dotyczące MNIE. Vox populi mnie nie interesuje. smile
                                      > Jestem zarozumiały? Na pewno. Ale dobrze mi z tym. I już wink))

                                      Nie jestes zarozumialy.Jestes normalny.
    • a.erie Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 18:19
      hmmm, a ja was poznaje niektorych po stylu pisania smile\Nie do podrobienia!

      • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 18:20
        O co zakład?
      • jutka1 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 18:31
        a.erie napisała:

        > hmmm, a ja was poznaje niektorych po stylu pisania smile\Nie do podrobienia!
        **********
        mnie nie musisz poznawac.... uzywam jednego nicka... smile)))))
        na Kuchni uzywam jeszcze jednego dla zartu: juttka, a w sygnaturce mam
        "blizniaczka jottki, a.k.a. jutka"

        smile))))))))))
        • marialudwika Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 18:41
          Ja tez uzywam jednego,raz uzylam innego,na innym forum i Felinka odrazu mnie
          zdemaskowala smile)))
          ml

          P.S. Ale bylo to celem zartu.
          • jowoj Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 18:43
            Można zmieniać, tylko po co?
            • mammaja Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 19:30
              Hm... Napisaliscie tu duzo ciekawych rzeczy. jak jeszcze raz sie "przegryze "
              to sprobuje dodac cos od siebie.
              • ada296 Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 19:59
                rozumiem Instant doskonale
                chętnie pomogę ale temu co tej pomocy naprawdę potrzebuje
                nie lubię czuć się wykorzystywana
                nie lubię odczucia, że ktoś gra na moim sercu na dłoni


                też mam niemiłe doświadczenie - pisałam już o tym kiedyś
                bliska mi koleżanka narzekała, że nie ma pieniędzy na jedzenie dla dzieci
                a faktycznie w tym domu pieniędzy dużo nie było
                więc nakupiłam jedzonka i jej zaniosłam
                a dziewczę mi się pyta czy pomogę jej załatwić taniej garsonkę (szyli wtedy u
                nas w mieście garsoneczki śliczne ale nawet po przecenach cholerycznie drogie)
                no i mnie szlag trafił
                ja karmię jej dzieci a ona garsonkę sobie kupuje
                a trafiło mnie podwójnie bo mnie nie było stać na takie ciuchy mimo, że
                zarabiałam więcej niż koleżanka
                • glodn_y Re: NIECH MNIE KTOŚ OŚWIECI... 02.10.04, 20:31
                  ada296 napisała:

                  > rozumiem Instant doskonale
                  > chętnie pomogę ale temu co tej pomocy naprawdę potrzebuje
                  > nie lubię czuć się wykorzystywana
                  > nie lubię odczucia, że ktoś gra na moim sercu na dłoni
                  >
                  >
                  > też mam niemiłe doświadczenie - pisałam już o tym kiedyś
                  > bliska mi koleżanka narzekała, że nie ma pieniędzy na jedzenie dla dzieci
                  > a faktycznie w tym domu pieniędzy dużo nie było
                  > więc nakupiłam jedzonka i jej zaniosłam
                  > a dziewczę mi się pyta czy pomogę jej załatwić taniej garsonkę (szyli wtedy u
                  > nas w mieście garsoneczki śliczne ale nawet po przecenach cholerycznie drogie)
                  > no i mnie szlag trafił
                  > ja karmię jej dzieci a ona garsonkę sobie kupuje
                  > a trafiło mnie podwójnie bo mnie nie było stać na takie ciuchy mimo, że
                  > zarabiałam więcej niż koleżanka
                  >
                  >
                  >
                  >
                  >
                  I po co Tobie ciuch?
                  bez jest wygodniej smile))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka