maryna04
22.10.04, 17:18
Siedze sobie w domu cichutko, w drugim pokoju moj wnuk rozwiazuje test, bo
jutro ma bardzo wazny egzamin (znaczy test)w zwiazku ze staraniem sie na
przyszly rok do najlepszych tutejszych publicznych szkol srednich. Szkol
tych jest trzy (teraz rozszerzono ich liczbe do 6-ciu), owiane slawa
noblistow itp. Test jest wspolny do wszystkich. Weszlam sobie na strone
internetowa pierwszej - w zeszlym roku na 800 miejsc zdawala przeszlo 20 000
dzieci. Trudno sie dostac, ale mnie zainteresowalo co innego - sklad etniczny
uczniow w szkole. Sporo ponad 50% dzieci pochodzenie azjatyckiego (nie tylko,
co zawze sie przytacza - chinczycy i japonczyca, ale hindusi, koreanczycy,
filipinczycy), bialych jest nieco powyzej 30%, zdominowani przez zydow,
dalej przez emigranckie dzieci z bylej CCCR (czytaj zydzi pochodzenia
rosyjskiego), troszke takich egzotycznych dzieci emigranckich z Europy
Wschodniej. Na okrase kilka procent latinos i czarnych. Na krotkim kursie
przygotowawczym, gdzie chodzilo moje wnucze gdy go odbieralam nie zauwazylam
w kilkunastuosobowej grupie ani jednego bialego (sama daleka Azja, w wielu
wypadkach trudno mi powiedziec o jaka narodowosc chodzi)pytam chlopca nie ma
bialych - jak to nie - ja jestem - potem okazalo sie, ze jest jeszcze
Rumunka. Wiec jesli juz bedziemy narzekac, ze Ameryka tak cwana, wyciaga
najlepsze umysly z Europy, to zwracam uwage, ze to juz nieprawda - Azje
drenuje. To taka ciekawostka socjologiczna