Do założenia tego wątku natchnął mnie fragment maila :
Mozliwe iz Pani doswiadczenia sa inne i wlasnie Pani nalezy do
nielicznego grona tych ktorzy o sobie samych bezkrytycznie
powiedziec umieja: jestem osoba wiecznego SUKCESU

))
Do tych - ja napewno nie naleze, choc nie musialem w zyciu myc szyb
samochodow na ulicach Rzymu i "dorabiac" jako barman w podrzednych barach -
czekajac na lítosciwa
decyzje jakichkolwiek Rzadow o mojej emigracji czy "lizac" komukolwiek tylek.
Nigdy nie musiałam znajdować się w tak"upokarzających" sytuacjach z jedynego
powodu- nie miałam potrzeby emigrowania , jak i nie potrafiłabym żyć poza
krajem.
Miałam to szczęście ,że los dał mi jakąś tam stabilizacje właśnie w
Wielkopolsce.
Podziwiałam i szanuję tych , którzy zostawiając wszystko , starali się ułożyć
swoje życie na obczyznach .
Pytam więc czy te wszystkie ww wymienione i nie wymienione też,prace są
hańbą ?
Powodem do pogardy?
Czy to ,że ktoś nie musiał bo... powino być powodem do wywyższania się i
czucia się lepszym?