Dodaj do ulubionych

Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny

29.12.04, 18:25
Do założenia tego wątku natchnął mnie fragment maila :

Mozliwe iz Pani doswiadczenia sa inne i wlasnie Pani nalezy do
nielicznego grona tych ktorzy o sobie samych bezkrytycznie
powiedziec umieja: jestem osoba wiecznego SUKCESU smile))
Do tych - ja napewno nie naleze, choc nie musialem w zyciu myc szyb
samochodow na ulicach Rzymu i "dorabiac" jako barman w podrzednych barach -
czekajac na lítosciwa
decyzje jakichkolwiek Rzadow o mojej emigracji czy "lizac" komukolwiek tylek.

Nigdy nie musiałam znajdować się w tak"upokarzających" sytuacjach z jedynego
powodu- nie miałam potrzeby emigrowania , jak i nie potrafiłabym żyć poza
krajem.
Miałam to szczęście ,że los dał mi jakąś tam stabilizacje właśnie w
Wielkopolsce.
Podziwiałam i szanuję tych , którzy zostawiając wszystko , starali się ułożyć
swoje życie na obczyznach .
Pytam więc czy te wszystkie ww wymienione i nie wymienione też,prace są
hańbą ?
Powodem do pogardy?
Czy to ,że ktoś nie musiał bo... powino być powodem do wywyższania się i
czucia się lepszym?

Obserwuj wątek
    • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 19:08
      czy może ktoś z Was oglądał wczoraj bardzo późnym wieczorem reportaż o żonach
      zredukowanych górników z Bytomia ?
      (to jak najbardziej w temacie wątku)
    • nokata Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 19:50
      Osobie twierdzacej, ze zmywanie naczyn w jadlodajniach,
      wynoszenie w szpitalach chorym basenow, czy czyszczenie kanalizacji,
      badz tez wykonywanie innych prostych, nie koniecznie rozami
      i pastelami tracacych a niezbednych w naszym zyciu prac
      powoduje znalezienie sie <w tak"upokarzających" sytuacjach>
      - pozwole sobie zadac pytanie proste:
      A kto Ci "chrabio" dupe wyciera z gowna?
      Sam? I nie hanbi Cie to?

      Nie znam pracy ktora hanbi.
      Za wyjatkiem tej, ktorej skutkiem jest cudza krzywda.
      Czyli denuncjacje, morderstwa na zlecenie, dystrybucja narkotykow itp.
      Bo nawet waham sie przed generalizowaniem prostytucji.
      Czesc z tych prac jest zabroniona przez prawodawstwo panstw.
      Czesc przez zasady religijne.
      Ale te dozwolone - nie hanbia.
      To jedna strona zagadnienia.


      Druga tez by sie znalazla: powod do wyjazdu z kraju:
      - czy bieda mnie zmusila do wyjazdu (skoro tak, to skoro te prace
      wykonywane za granica sa lepiej platne i hanbiace,
      to jakie wykonywalem/am prace w kraju, jak upodlajace?)
      - czy zostalem/am wydalona z kraju (i tutaj piszacy ma moralne prawo
      do niezadowolenia z mniej komfortowych prac),
      - czy wyjezdzam ze wzgledow ideowych (ustroj mi sie nie podoba)
      jezeli zaloze ze te wlasnie prace sa nad wyraz hanbiace,
      i wyjezdzam za granice z wlasnej i nieprzymuszonej woli
      np do Indonezji, gdzie mam swiadomosc tego ze wlasnie te prace
      bede wykonywac to znaczy ze albo moja opinia na temat tego
      co jest hanbiace zalezy od mojego punktu siedzenia,
      albo bredze bo jestem osoba niezrownowazona.

      Pozwole sobie zakonczyc pytaniem niekoniecznie retorycznym,
      a wywolanym moralem pochodzacym za znanej bajki o wilczku:
      ====
      Czy prawda jest, ze
      "lepszy na wolnosci kasek byle jaki nizli w niewoli przysmaki"
      ====
      • mammaja Re: Em-em 29.12.04, 22:35
        Obejrzałam ten film. Najbardziej podobało mi sie powiedzenie "bieda burdel" w
        nawiązaniu do "bieda szyb". Ale to żart przez lzy !
        • em_em Re: 29.12.04, 23:04
          wiesz - z jednej strony ten reportaż mnie poruszył, ale słowo daję od wczoraj
          myślę i nie potrafię go "swoimi słowami" skomentować
          a "burdelmama" jawiła się na końcu nieomal jak opieka społeczna wink
          (to też na zasadzie "czasem człowiek się weseli, żeby diabli go nie wzięli")
    • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 23:02
      Zadna praca nie hanbi i nie jest to tylko cytat ze znanego powiedzonka.
      Dziwi mnie tylko dodatek: "Temat kontrowersyjny". Gdzie ta kontrowersja? Umiesz
      swoja praca wystarczajaco duzo zarobic? Tak? No to zarabiaj! Ciesz sie, ze nie
      musisz zebrac albo lapowek przyjmowac!
      • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 23:10
        piotr-61 napisał:

        > Zadna praca nie hanbi i nie jest to tylko cytat ze znanego powiedzonka.
        > Dziwi mnie tylko dodatek: "Temat kontrowersyjny". Gdzie ta kontrowersja?
        > Umiesz swoja praca wystarczajaco duzo zarobic? Tak? No to zarabiaj! Ciesz
        > sie, ze nie musisz zebrac albo lapowek przyjmowac!

        chyba za dużo wsadziłeś do jednego worka - postawienie obok siebie żebrania i
        brania łapówek? łapówki biorą ci, którzy "coś mogą" - a więc chyba na
        utrzymanie im starcza (a propos trudnej
        sytuacji :info.onet.pl/1030257,11,item.html )

        wystarczająco ? ależ każdy ma inny pułap tego "wystarczająco"

        myślę jednak, że są zajęcia hańbiące - jak choćby wspomniane sprzedawanie
        dzieciom narkotyków
        • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 23:21
          em_em napisała:

          > wystarczająco ? ależ każdy ma inny pułap tego "wystarczająco"

          Tu chyba lezy pies pogrzebany. Jednemu starczy dochodow 20 tysiecy innemu
          jeszcze 200 tysiecy jest za malo.


          >
          > myślę jednak, że są zajęcia hańbiące - jak choćby wspomniane sprzedawanie
          > dzieciom narkotyków

          Pytanie bylo jasno sprecyzowane "Czy praca hanbi?" Ty sama zas zaczynasz
          zmieniac to na "zajecie". Fakt: jesli uznac sprzedawanie narkotykow za prace to
          trzeba by chyba sie troche nad caloscia zastanowic. Dla mnie po prostu handel
          narkotykami to nie praca!


          piotr
          • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 23:28
            piotr-61 napisał:

            > Pytanie bylo jasno sprecyzowane "Czy praca hanbi?" Ty sama zas zaczynasz
            > zmieniac to na "zajecie".
            > Dla mnie po prostu handel narkotykami to nie praca!

            bo dla mnie "praca = zajęcie przynoszące dochód"
            a dla Ciebie ? jaka jest definicja pracy ?

            • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 23:36
              em_em napisała:

              > bo dla mnie "praca = zajęcie przynoszące dochód"
              > a dla Ciebie ? jaka jest definicja pracy ?

              Chyba zagonilas mnie w "kozi rog"smile Ja znam "prace", ktore przynosza straty...
              chyba rzeczywiscie przydalby sie ktos, kto potrafilby zdefiniowac
              pojecie "praca". Ja chyba tego nie potrafie. A moze nie chce potrafic i zdaje
              sie zbyt bardzo na moj instynkt?


              piotr
              • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 29.12.04, 23:54
                piotr-61 napisał:

                > Chyba zagonilas mnie w "kozi rog"smile Ja znam "prace", ktore przynosza
                > straty...

                hehe - faktycznie zapędziłam - ale "się" wink
                no chyba żeby uznać pojęcie "dochodu ujemnego"

                ok - wracając do tematu - czyli do adremu:

                rozumiałam że jednak tematem wątku miały być prace jakich ludzie podejmują się
                dla "chleba powszedniego" (kwestia z czym ma być ten chleb, to sprawa następna)
          • wedrowiec2 Witaj Piotrze:) 29.12.04, 23:32
            Zastanawiałam się nad definicją pracy. Niestety obawiam się, że nie uwzględnia
            ona patologii i innych zjawisk związanych z łamaniem prawasad
            • piotr-61 Re: Witaj Piotrze:) 29.12.04, 23:39
              Witaj!
              Fakt, patologie sa prawie wszedzie ale czy zdrowy rozsadek nie pozwala nam na
              rozroznienie "pracy" od "zajecia"?

              piotr
              • em_em Re: 29.12.04, 23:48
                piotr-61 napisał:

                > czy zdrowy rozsadek nie pozwala nam na
                > rozroznienie "pracy" od "zajecia"?

                czemu tak od razu z grubej rury ? znaczy głupiam ?
                • piotr-61 Re: 29.12.04, 23:50
                  em_em napisała:

                  > czemu tak od razu z grubej rury ? znaczy głupiam ?

                  Eeee... gdzie ona tam zaraz grubasmile A mozem ja glupi?


                  piotr
      • lablafox Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 08:29
        Przeczytaj Piotrze jeszcze raz mój wstęp .
        Było tam tez drugie pytanie - czy ktoś kto nie musiał przechodzić , za
        granicą ,przez te rózne doświadczenia zawodowe - ma prawo do pogardzania tymi
        ludźmi i ma prawo czyć sie lepszym.
        Jak zauwazyłeś "upokarzające" napisałam w cudzysłowie, bo nie zgadzam sie z
        postawą autora tego maila.
    • jutka1 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:10
      praca w rozumieniu: zajecie zarobkowe, poza handlem narkotykami etc..?

      zadna nie hanbi.
      kazde zajecie jest potrzebne i spelnia role.
      nie lubie gardzacych ludzmi z powodu ich pracy. nie lubie i juz.
      • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:18
        jutka1 napisała:


        > kazde zajecie jest potrzebne i spelnia role.


        UWAGA PROWOKACJA! A moze i handel narkotykami spelnia swoja role?!

        > nie lubie gardzacych ludzmi z powodu ich pracy. nie lubie i juz.


        Jeden z wyjatkowych momentow gdzie sie zgadzamy w 100 procentach. Stad moja,
        moze zbyt agresywna odpowiedz smile))


        piotr
        • jutka1 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:21
          Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny
             jutka1   30.12.2004 00:10  + odpowiedz

          praca w rozumieniu: zajecie zarobkowe, poza handlem narkotykami etc..?

          zadna nie hanbi.
          kazde zajecie jest potrzebne i spelnia role.
          nie lubie gardzacych ludzmi z powodu ich pracy. nie lubie i juz.

          piotr-61 napisał:

          > jutka1 napisała:
          >
          > > kazde zajecie jest potrzebne i spelnia role.
          >
          >
          > UWAGA PROWOKACJA! A moze i handel narkotykami spelnia swoja role?!
          ************
          Wybiorczosc cytowania, czy przeoczenie czesci mojego wpisu?
          • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:40
            jutka1 napisała:


            > Wybiorczosc cytowania, czy przeoczenie czesci mojego wpisu?

            Ani to ani tamto.
            Przepraszam jesli urazilem.
            Moze proba rozwiniecia dyskusji?

            piotr
            • jutka1 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:43
              Handel narkotykami spelnia role, oczywiscie, ale dla mnie TAKA praca (jako zajecie dla zarobku)
              hanbi.
              Nie uraziles. Za cos takiego "przepraszam" nie oczekuje.
              • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:48
                jutka1 napisała:

                > Handel narkotykami spelnia role, oczywiscie, ale dla mnie TAKA praca (jako
                zaje
                > cie dla zarobku)
                > hanbi.

                FAKT!

                > Nie uraziles.

                Dzieki Bogu!

                >Za cos takiego "przepraszam" nie oczekuje.

                A za co oczekujesz? smile)))))))))))))))))

                piotr

                PS

                Przeciez wiesz, ze kocham Cie miloscia platoniczna, ktora niestety, nie w
                kazdej cieplarni moze sie rozwijac wink


      • maryna04 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:29
        Przyklad z ostatnich tygodni. Pewna mama poszla na wywiadowke do szkoly (
        rzecz sie dziala za woda, gdzie rozmowy z nauczycielami odbywaja sie w cztery
        oczy). Caly czas sie zastanawia skad zna ta osobe. Na koniec nie wytrzymuje i
        pyta nauczycielke: Ja pania skads znam. Nauczycielka smieje sie: w czasie
        wakacji pracowalam w w Starbucksie (siec kawiarni), a pani przychodzila rano po
        kawe, teraz tez czasami pracuje w weekendy. Czy taka scenka jest mozliwa w
        Polsce? (bez dowcipow, ze nie, bo nie ma tej sieci itp...)
        • piotr-61 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:43
          maryna04 napisała:

          > Przyklad z ostatnich tygodni. Pewna mama poszla na wywiadowke do szkoly (
          > rzecz sie dziala za woda, gdzie rozmowy z nauczycielami odbywaja sie w cztery
          > oczy). Caly czas sie zastanawia skad zna ta osobe. Na koniec nie wytrzymuje
          i
          > pyta nauczycielke: Ja pania skads znam. Nauczycielka smieje sie: w czasie
          > wakacji pracowalam w w Starbucksie (siec kawiarni), a pani przychodzila rano
          po
          >
          > kawe, teraz tez czasami pracuje w weekendy. Czy taka scenka jest mozliwa w
          > Polsce? (bez dowcipow, ze nie, bo nie ma tej sieci itp...)

          Czy jest to wedlug Ciebie dowod na "za" czy "przeciw"?
          Wybacz! Nie zrozumialemsad

          piotr
        • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 00:54
          maryna04 napisała:

          > Czy taka scenka jest mozliwa w Polsce?

          nie bardzo rozumiem pytanie ?
          czy masz na myśli że pani nauczycielka wstydziłaby się dorabiać tak w czasie
          wolnym ? czy że matka na tę wiadomość podniosłaby krzyk ?
          • maryna04 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 01:09
            Lo matko, dlaczego doszukujecie sie drugiego dna, ja sie po prostu pytam,
            czy taka scenka jest mozliwa w Polsce, a moze znacie nauczycielki dorabiajace,
            bo ja sie w obecnej rzeczywistosci krajowej niespecjalnie orientuje.
            • firefox1.0 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 01:14
              Ja tez nie rozumiem o co ci chodzi.
              Tym bardziej po tym poscie.
            • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 01:15
              tak - znam nauczycielki dorabiające
              • maryna04 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 01:35
                Chodzi mi o to, ze zapytalam, za pomoca opisowej historyjki, czy w Polsce
                nauczycielki pracuja dodatkowo w uslugach: jako np. kelnerka, kasjerka w
                suprmarkecie, w pizzerni, czy wieczorami jako opiekunka do dziecka. Juz
                jasniej nie potrafie. Dziekuje em -em, ze odpowiedzialas, JUZ WIEM - PRACUJA,
                PRACUJA, Przepraszam, ze nieodpowiednio sformulowalam pytanie, ktore zmusilo
                Was do napisania dodatkowych postow. Juz zadowoleni?
                • maryna04 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 01:47
                  Rownoczesnie informuje, ze daje sobie troche urlopu od tego forum. Przerasta
                  mnie. Juz zadowoleni?
                  • wywrot53 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 01:54
                    maryna04 napisała:

                    > Rownoczesnie informuje, ze daje sobie troche urlopu od tego forum. Przerasta
                    > mnie. Juz zadowoleni?
                    Maryno przemysl co napisałas.
                    Czy naprawdę w tych postach znalazłas powód do takiej decyzji???
                    Starałam sie przeczytac ze zrozumieniem i nie widze żadnej złośliwości.
                    Każdy prosił tylko o doprecyzowanie pytania.
                    Jak spokojnie przeczytasz mam nadzieje, że dojdziesz do takiego samego wniosku
                    i zrezygnujesz z chyba pochopnie podjętej decyzji.
                    Pozdrawiam.
                    • instant Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 02:07
                      Maryno, napisze to samo, co do Ady. Moze nieco mniej osobiscie, bo krocej i
                      mniej Cie "znam". Szkoda by bylo, gdybysmy wiecej mieli Cie tu nie czytac, gdyz
                      uwazam Cie za jednego z najciekawszych, najbardziej kulturalnych i myslacych
                      forumowych rozmowcow. Ale, jak juz napisalam Adzie - to Twoja decyzja i nie
                      pozostaje mi nic innego jak ja uszanowac, z nadzieja, ze jednak od niej
                      odstapisz i ze bedzie to krotki urlop.
                      Pozdrawiam Cie serdecznie smile
                • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 07:48
                  maryna04 napisała:

                  > Chodzi mi o to, ze zapytalam, za pomoca opisowej historyjki, czy w Polsce
                  > nauczycielki pracuja dodatkowo w uslugach: jako np. kelnerka, kasjerka w
                  > suprmarkecie, w pizzerni, czy wieczorami jako opiekunka do dziecka. Juz
                  > jasniej nie potrafie. Dziekuje em -em, ze odpowiedzialas, JUZ WIEM - PRACUJA,
                  > PRACUJA, Przepraszam, ze nieodpowiednio sformulowalam pytanie, ktore zmusilo
                  > Was do napisania dodatkowych postow. Juz zadowoleni?

                  przykro mi, że moje dodatkowe pytania Cię zdenerwowały, ale postaram się
                  wytłumaczyć czemu nie bardzo zrozumiałam pytanie
                  otóż "u nas" tak wielka ilość ludzi "dorabia", że praca na kilku etatach,
                  posadach, czy też branie dodatkowych prac dorywczych, zleconych stało się czymś
                  absolutnie normalnym, niezauważalnym, dlatego też w Twoim pytaniu zaczęłam
                  odruchowo szukać "drugiego dna"

                  jeśli chodzi o zname mi nauczycielki, to dorabiają raczej "bliżej" swojego
                  zawodu - głównie są to korepetycje, świetlice środowiskowe, opieka kolonijna itp

                  (a pisanie "dodatkowych" postów - to przecież dyskusja ? wink )
    • tom_tam Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 07:58
      podany przez inicjatorke watku fragment prywatnego maila nie odnosil sie do
      Ethos-u PRACY jako "rodzaju pozytecznego spolecznie zajecia", byl poswiecony
      WYLACZNIE mojej, subiektywnej, ocenie pojecia SUKCESU "zyciowego" i jako
      przyklad zwiazany z tematem watku jest conajmniej nie na miejscu!.

      Kazdy, pozyteczny spolecznie rodzaj zajecia czy zarobkowej pracy, zgodny z
      obowiazujacym prawem i jego normami - zasluguje na powszechny szacunek
      i uznanie.
      Mylenie Ethosu PRACY z... kariera, powodzeniem czy SUKCESEM osobistym jednostki
      lub grupy spolecznej, jest nieporozumieniem lub celowa ZLOSLIWOSCIA (jak w tym
      przypadku!).

      Zadna praca NIE "hanbi"!.
      W rozumieniu jej spolecznej pozytecznosci konieczne jest zajecie: grabarza,
      sprzatacza, "podcieracza brudnego tylka" osob chorych i niesprawnych czy zajec
      typu "uslugowego" i to od slowa SLUZBA (w tym spoleczna)! :
      bezpieczenstwo,transport, hotelsrstwo, gastronomia i tysiace innych.

      Zajecie: zlodzieja, handlarza narkotykow, mafiozo czy
      glosiciela "niepodwazalnych prawd" i karierowicza/cwaniaka - naleza do kategorii
      patologii spolecznych i z ethosem PRACY (spolecznie uzytecznej) nie maja NIC
      wspolnego.

      z powazaniem,-
      tom
      • em_em Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 08:06
        szczerze mówiąc - nie mogę się doszukać "etosu pracy" w pracy kobiet ze
        wspomnianego przeze mnie filmu, aczkolwiek ani mi w głowie w najmniejszym
        choćby stopniu je "potępiać", a patologią prędzej nazwałabym "usługobiorców"

        (...
        • skynews Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 08:28


          "Ethos PRACY" - tom_tam,pieprzysz jak zwykle.

          Praca,ale tylko dla przyjemności.
          Inny przypadek to pech.
          • tom_tam Re: Czy praca hańbi - Skynews 30.12.04, 09:37
            smile)))

            alez ja znam tez takich co pracuja "w rozrywce"
            - tez narzekajasmile
            Jestem len! (patentowany)- mnie rowniez kazda praca "meczy" i wole patrzec jak
            inni pracuja!
            Zeby mnie jeszcze chcial ktos (dobrowolnie) "utrzymywac" - natychmiast i bez
            oporow zrezygnuje z obowiazkow i oddam sie lubym przyjemnosciom smile)

            pozdrawiam,-
            tom
            • skynews Re: Czy praca hańbi - Skynews 30.12.04, 10:09

              Solidaryzuję się z Twoimi męczarniami i cierpieniem.
    • ewelina10 Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 13:35
      Tak, praca hańbi, ale tylko taka, która została spartaczona.
      Do każdej czynności wykonanej Dobrze mam szacunek !!!
      Rozpatrywanie tematu w kwestii prawnej, moralnej, obyczajowej, podziału na
      fizyczne i umysłowe, krajowe zagraniczne i etc ... pozostawiam na uboczu -
      temat zbyt szeroko ujęłaś.
      • lablafox Doprecyzowywuję, ach jakie piekne słowo 30.12.04, 14:44

        "....Do tych - ja napewno nie naleze, choc nie musialem w zyciu myc szyb
        samochodow na ulicach Rzymu i "dorabiac" jako barman w podrzednych barach -
        czekajac na lítosciwa
        decyzje jakichkolwiek Rzadow o mojej emigracji czy "lizac" komukolwiek tylek..."

        Czy ww. zajęcia są hańbiace dla ich wykonawców?
        Czy jest to powód do pogardzania nimi przez tych , którzy nie musieli....?
        • ewelina10 Re: Doprecyzowywuję, ach jakie piekne słowo 30.12.04, 17:59
          Lbx wciąż mam kłopot z odczytaniem. Spróbuję.

          "Tak, praca hańbi, ale tylko taka, która została spartaczona" powt.cyt.
          Do poprzedniej wypowiedzi dodam:
          Słowo "hańba" dzisiaj jest już dla mnie anachroniczne. Ostatnio często
          nadużywane na salonach przez polityków...Nie wiem czemu ? Co polityka może mieć
          wspólnego z uczciwością ? Zostawmy to jednak.

          Mycie szyb na ulicach Rzymu, czy praca barmana ....jest zajęciem (pracą)
          świadczącą tylko o zaradności osoby, która je (ją) wykonuje. Nieporównanie
          lepszym z możliwych rozwiązań od przyjmowania jałmużny państwowej. Czasami bywa
          to wstępem do zrobienia kariery.

          "Czy to ,że ktoś nie musiał bo... powinno być powodem do wywyższania się i
          czucia się lepszym?"
          Na to pytanie zupełnie nie wiem co mam odpowiedzieć. Jeśli ktoś żywi takie
          uczucia jest dla mnie zwykłym Bufonem. Raczej przydałoby mu się parę zajęć
          terapeutycznych. Nie będę tego rozwijać smile
          Kiedyś już o tym wspominałam tutaj na forum.
          Nie przypuszczałam, że doczekam się takich czasów kiedy Praca stanie się
          towarem luksusowym.
          Pozdrawiam.
          • mammaja Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 19:32
            A teraz popatrzmy na temat z nieco innego punktu widzenia.
            Czlowiek uczy sie,zalozmy 16 -17 lat i zdobywa zawod i jakies wyksztalcenie
            wyzsze. Znaczna czesc kosztow tej edukacji ponosi oprocz rodzicow tzwn.
            spoleczenstwo. Z zalozenia czlowiek ten posiada kwalifikacje do wykonywania
            zawodu, ktory sobie wybral. Uwazam za niewlasciwe, jezeli nastepnie w swoim
            kraju (nie mowie tu o poczatkach na tzwn. obczyznie) jest zmuszany do
            dodatkowego zarabiania czyms zupelnie innym (np. nauczycielka w kawiarni). Juz
            lepiej dawac te korki, byle nie wlasnym uczniom - bo to jest wielce
            korupcjogenne. Uwazam,ze powinni doskonalic sie zawodowo, a nie latac za
            groszem robiac cokolwiek. Jest tez jakas demoralizcja poprzez fakt,ze oto
            wysokie kwalifikacje nie sa nikomu potrzebne.Sa to osobiste wrecz dramaty.
            Co innego, mlodziez ktora dorabia sobie jak moze w czasie studiow,wyjezdzaja
            na "saksy" pracuja fizycznie - i dobrze. Ale potem powinni miec mozliwosc
            jakies samorealizacji. Jezeli juz musza robic zupelnie co innego - to
            przynajmniej niech bedzie wiadomo,ze to nie jest normalne. Zgadzam sie z
            Ewelina, ze nie myslalam ze inzynier po MEL -u nie bedzie mogl znalezc zadnej
            pracy i musi "przekwalifikowac" sie na np. administratora sieci komputerowej.To
            po co uczyli go budowac silniki samolotowe przez 6 lat?
            • kamfora Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 20:43
              mammaja napisała:

              > nie myslalam ze inzynier po MEL -u nie bedzie mogl znalezc zadnej
              > pracy i musi "przekwalifikowac" sie na np. administratora sieci
              > komputerowej. To po co uczyli go budowac silniki samolotowe przez 6 lat?

              Pozwolę sobie spojrzeć zezem wink
              Z tymi studiami to jest tak różnie. Teoretycznie powinno się kształcić takich
              specjalistów, na jakich jest przewidywane zapotrzebowanie (i w takich
              ilościach). W praktyce - większość maturzystów chce sobie po prostu
              postudiować cokolwiek, bo "fajnie jest być studentem". Ilość miejsc na danym
              kierunku dostosowuje się więc do "popytu" ze strony młodzieży a nie ze strony
              rynku pracy. Stąd frustracja po opuszczeniu murów uczelni,
              gdy okazuje się, że taki dyplom to najwyżej w ramki oprawić i nad biurkiem
              powiesić, bo za zdobytą wiedzę, w większości w dodatku czysto teoretyczną,
              NIKT nie chce zapłacić.
              (Od razu zaznaczam, że to moje subiektywne zezowate spojrzenie,
              być może pracownicy uczelni mają na ten temat inne zdanie, poparte danymi
              statystycznymi na dodatek smile
              • wedrowiec2 Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 20:59
                kamfora napisała:

                > >Ilość miejsc na danym
                > kierunku dostosowuje się więc do "popytu" ze strony młodzieży a nie ze strony
                > rynku pracy. Stąd frustracja po opuszczeniu murów uczelni,
                > gdy okazuje się, że taki dyplom to najwyżej w ramki oprawić i nad biurkiem
                > powiesić, bo za zdobytą wiedzę, w większości w dodatku czysto teoretyczną,
                > NIKT nie chce zapłacić.
                > (Od razu zaznaczam, że to moje subiektywne zezowate spojrzenie,
                > być może pracownicy uczelni mają na ten temat inne zdanie, poparte danymi
                > statystycznymi na dodatek smile


                Na szeroko rozumiane studia medyczne są określane przez Ministerstwo limity
                przyjęć na pierwszy rok studiów.
                www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m421&ms=&ml=pl&mi=44&mx=0&mt=&my=0&ma=2882
                • omeri Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 21:00
                  Na bezpłatne, a płatne?
                  • wedrowiec2 Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 21:02
                    20% liczby osób przyjetych na tzw. dzienne.
                  • ewelina10 Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 21:29
                    Dla niektórych studia są sposobem na przedłużenie młodości.
                    Odgórne regulacje liczby i kierunków uczelni jakieś powinny być, ale są
                    niemożliwe w przypadku ich pełnej kontroli. Wielu studentów rozpoczynających
                    studia, nie mają żadnej gwarancji na znalezienie pracy po ich ukończeniu. Za 4-
                    5 lat sytuacja może być całkiem odmienna i w naszej rozchwianej gospodarce
                    trudne jest to do przewidzenia.

                    Nie ma takiej możliwości, aby rynek zagwarantował obecnie pracującym miejsce
                    pracy aż do samej emerytury.
                    Warunkiem znalezienia się na rynku pracy, oprócz podnoszenia
                    swoich kwalifikacji jest duża elastyczność i mobilność.

                    Może się okazać, że studia staną się komfortem spełniającym kaprys
                    zainteresowań, nie zaś sposobem na zarabianie pieniędzy na "chleb".
                • kamfora Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 21:10
                  wedrowiec2 napisała:

                  > Na szeroko rozumiane studia medyczne są określane przez Ministerstwo limity
                  > przyjęć na pierwszy rok studiów.

                  Na absolwentów medycyny (nawet jeśli szeroko rozumianej smile zawsze będzie popyt.
                  • ewapf Re: Nieco inne spojrzenie 30.12.04, 21:31
                    kamfora napisała:

                    > wedrowiec2 napisała:
                    >
                    > > Na szeroko rozumiane studia medyczne są określane przez Ministerstwo limi
                    > ty
                    > > przyjęć na pierwszy rok studiów.
                    >
                    > Na absolwentów medycyny (nawet jeśli szeroko rozumianej smile zawsze będzie popyt
                    > .
                    >

                    Przykro mi, ale nie zauwazam na codziensad
            • omeri Re: Nieco inne spojrzenie ad Mm 30.12.04, 20:44
              Studia dają wykształcenie, a nie zapewniaja pracy w wyuczonym zawodzie. Kiedyś
              limity miejsc regulowały zapotrzebowanie na określone specjalizacje. Tweraz
              studiuj, co cię interesuje, ale zawód trzeba tez zdobyć. Dlatego np. w
              Niemczech po maturze młodzi ludzie zdobywają najpierw zawód, a potem biorą się
              za studia. Popierane jest to przez państwo, gdyz dzieki temu produkuje się
              mniej potencjalnych bezrobotnych.
            • ewelina10 PS' MM 30.12.04, 21:35
              mammaja napisała:
              > Jezeli juz musza robic zupelnie co innego - to przynajmniej niech bedzie
              > wiadomo,ze to nie jest normalne.

              To jest normalne. Takie są prawa rynku.
              Inna sytuacja byłaby nienormalną i niezgodną z zasadami rynkowymi.
              Niestety.
              • mammaja Re: PS' MM 30.12.04, 21:46
                No,no - bardzo szybko dostowalas sie do kapitalizmu. Ale akurat chociaz takie
                sa prawa rynku - uwaam,ze powinno sie wykorzystywac swoje wyksztalcenie. Moj
                post byl nieco teoretyzujacy, wiem o tym. Ale jest to moj punkt widzenia.
                • wedrowiec2 Re: PS' MM 30.12.04, 21:52
                  Wykształcenie (ukończone studia) powinny być bazą, na której opieramy się w
                  dalszym wyborze zawodu. Mimo że należę do pokolenia 40+, jestem tego dobrym
                  przykładem - mam prawo (udokumentowane) do wykonywania trzech zawodów.
                  Specjalizacją, która znacznie odbiega od wyuczonego zawodu, zaczęłam zaraz po
                  studiach, w czasach, gdy nikt jeszcze nie myślał, że doczekamy się kapitalizmuwink
                • ewelina10 Re: PS' MM 30.12.04, 21:55
                  MM nasza firma wolnym rynku działa już od 20-tu paru lat, jeszcze
                  przed "zielonym" światłem. Trudno nazwać to szybkim dostosowaniem.
                  Pracę mogę mieć tylko zapewnioną na miesiąc góra dwa i to już jest luksusem.
                  Ciągle startujemy do przetargów, a wynik jest zawsze niewiadomą.

                  Mammajko swoje zdanie zawsze można mieć, i nawet trzeba głośno je wypowiadać smile
                  Ja usiłowałam natomiast wypowiedzić swoje i tyle.
                  • jan.kran Re: Wracajac do adremu. 01.01.05, 18:41
                    Duzo dobrych rzeczy wynioslam z domu. Jedna z nich jest postawa , ze kazda
                    praca jest potrzebna i kazda ma swoja wartosc.

                    Nikt nas w domu nie pilnowal jak chodzi o szkole, zawsze bylo podkreslane ze my
                    decydujemy co bedziemy w zyciu robic.
                    Tak sie zlozylo , ze zarowno ja jak i moi dwaj Bracia mamy wyzsze studia ale
                    jeden Brat jest pszczelarzem a drugi ma niezle prosperujacy handelek smile)
                    Ja natomiast pracuje fizycznie na tasmiesmile))

                    Jestesmy wszyscy troje bardzo zadowoleni i nie wstydzimy sie tego co robimy.
                    Moi Bracia porzucili dobrze zapowiadajace sie kariery naukowe , bo poczatek lat
                    osiemdziesiatych temu sprzyjal.
                    Zamiast szarpac sie z docentem karierowiczem i alkoholikiem lub podpisywac
                    deklaracje lojalnosci moi Bracia robia to lubia i nawet jakis piniadz z tego
                    maja.

                    Ja natomiast w pracy mam kolegow ktorzy studiuja wszystko mozliwe od medycyny
                    poprzez szkole baletowa , fizjoterapie , dramaturgie, geologie a w ramach
                    zarabiania na zycie posuwaja na tasmie.
                    Jest to naturalne , ze trzeba jakos sfinansowac sobie samemu studia.
                    Mysle , ze dzielenie pracy na gorsza i lepsza jest po prostu glupota.
                    K.
                    • nokata Re: Wracajac do adremu. 02.01.05, 17:08
                      Jak z ponizszej,
                      bardzo czesto okraszonej emocjami i to conajmniej niebanalnymi,
                      dyskusji widac,
                      wykonywanie pracy , chociazby tej najprostszej,
                      jest kontrowesyjne jedynie dla uwielbiajacej
                      wyrwane z kontekstu cytaty lablafox. -
                      Bo jezeli nie budziloby w niej odczuc ambiwalentnych,
                      to przeciez nie wywolalaby watku.

                      Zycze wszystkim, aby wykonywana przez nich praca byla jak najlzejsza
                      i przynosila jak najwiecej satysfakcji im, zadowolenia innym,
                      i oczywiscie finansowe zadoscuczynienie wprost proporcjonalne do zaangazowania i nakladow.
    • kanoka Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 17:45
      No, to będzie w punktachwink

      1. Ten, kto powiedział: żadna praca nie hańbi, na pewno nie znał ani jednego
      polityka.
      2. Ciężka praca nie daje ciężkich pieniędzy.
      3. Myślenie to najcięższa praca i pewno dlatego nie cieszy się zbytnią
      popularnością.
      4. Z pracą, jak z paralitykiem - jednego dnia idzie, drugiego nie.
      5. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.
      6. Żadna praca nie hańbi, ale każda męczy....
      7. Jeden pracuje, żeby awansować, inny awansuje, żeby nie pracować.
      8. Wąskiemu specjaliście wszędzie jest ciasno.
      9. Ten, kto nic nie robi, ma zawsze wielu pomocników.
      10.Lubię pracę. Fascynuje mnie. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami....

      i to by było na tyle....
    • ord Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 30.12.04, 17:48
      OK - znowu przez przypadek zdarzylo mi sie przeczytac pare slow tego pana i
      potwierdzam po raz ktorys swoja opinie; ciekawe spostrzezenia, kilka
      interesujacych tematow do rozmowy, ale ta forma... eh... Nic to - ustosunkuje
      sie do niech tak czy inaczej.

      W latach 1980-1987 wyjechalo z kraju bardzo duzo osob i okresla sie to za
      najwieksza fale Polskiej emigracji od czasow IIWS. Ironicznym wydaje sie fakt,
      ze (przynajmniej na podstawie moich obserwacji) wyjezdzali przede wszystkim ci,
      ktorych bylo na to stac, a malo bylo tych, co naprawde musieli "za chlebem".
      Przyznam, ze podobnie jak popaye u siebie tak i ja we Wloszech nie musialem nic
      robic "na sile" (cztery lata bardzo wymagajacej nauczycielki "martwej" laciny w
      LO zaprocentowaly bardzo szybkim opanowaniem "zywego" jezyka), to jednak
      napatrzylem sie na rozne, ciekawe postawy moich rodakow. Bylem wowczas i do tej
      pory jestem z nich dumny; poza baaardzo nielicznymi wyjatkami, pracowali
      uczciwie. Jezeli mieli konkretny zawod, nie mieli problemow ze znalezieniem
      pracy i byli bardzo cenieni (wiem bo bylem tlumaczem/supervisorem takiej grupy
      polskich fachowcow), a ci co nie mieli konkretnych talentow, wykazywali sie
      pomyslowoscia w tworzeniu sobie miejsc pracy, jak na przyklad slynne "myjki"
      szyb samochodowych. Te ostatnie prace, byly wykonywane przez przedstawicieli
      wszystkich klas spolecznych; od robotnikow niewykwalifikowanych po magistrow
      ale nie pamietam ani jednego przypadku, zeby ktos uwazal, ze wykonuje hanbiace
      zajecie - przeciwnie; wszyscy byli z siebie dumni, ze pracuja uczciwie a nie
      kradna. Pojde nawet dalej; Polacy z okresu 1986-1987 (fala
      emigracji "wloskiej") pozostawili po sobie swietna opinie na polwyspie.

      Kilkakrotnie juz tu wspominalem o doskonalej opinni o Polskiej pracowitosci i
      odpowiedzialnosci w Ameryce, aczkolwiek i tu kazdy mial rozne poczatki; ci co
      przyjechali na oficjalne rzadowe programy (jak ja i to bez lizania, a nawet
      mialem wybor kraju) mieli zagwarantowane mieszkania, szkoly jezykow czy pomoc
      materialna. Ci jednak co przyjezdzaja na odwiedziny i zostaja, czesto-gesto
      zaczynaja od podstawowych prac, ale wlasnie; PRAC a nie nieuczciwych sposobow
      na zycie. Przykladowo poznalem kiedys pania magister ktora zajmowala sie
      sprzataniem, w miedzyczasie nostryfikujac swoj dyplom i nie bylo w tym nic
      dziwnego. Rozumiem tu pytanie Maryny o ta pania nauczycielke i przyznam, ze ja
      nie bardzo widze podobna sytuacje w Polsce, gdzie wchodzac na wywiadowke do
      szkoly, rodzic widzi jako nauczycielke pania, ktora kiedys tam byla sprzataczka
      u tego rodzica w domu (tu moja parafraza Maryny przypadku). Przyznam, ze
      cytowane zdania popaye nawet utwierdzaja mnie w tym przekonaniu, poniewaz
      widze, ze nie wszyscy rozumieja znaczenie slowa "praca" a kojarzenie go ze
      slowem "hanba" uwazam za aroganckie i nie najlepiej swiadczace o tych, ktorzy
      tak uwazaja.

      Powyzsze byly przykladami zachowan i rozumienie slowa praca w sytuacjach
      trudnych (przejsciowa emigracji, lub poczatki w kraju docelowym), gdzie
      sytuacja zmusza do wykonywania zajec nie zawsze wielkiego lotu, ale uwazam, ze
      wykonywanie prac prostych jest bardziej nobliwe niz ponizanie tych co ja
      wykonuja. Sa jednak ludzie, ktorzy znajduja wiele satysfakcji w wykonywaniu
      zajec, ktore inni moga uznac za hanbiace. Ktos tu wspomnial o podcieraniu
      wlasnego tylka, a co na temat cudzego? Podziwiam ludzi zajmujacymi sie osobami
      starszymi, kalekimi, pracujac czesto za psie pieniadze, ale szczesliwe ze moga
      komus pomoc. Przyklady mozna mnozyc. Pracujac (a w zasadzie go prowadzac) za
      barem i traktujac ta prace jako hobby (nie, nie w podrzednej ale jednej z o ile
      nie najlepszej wloskiej restauracji) zatrudnilem mlodego czlowieka, ktory
      niestety nie zagrzal miejsca u nas za dlugo. Wiem ze mial scycje z jednym ze
      stalych gosci, ale spytalem czy rezygnacja z dosyc duzych pieniedzy, ktore sa
      jednak mu potrzebne na oplacanie studiow, nie bedzie dla niego zbyt duza
      strata - odpowiedzial, ze woli obslugiwac tych, ktorych moze nie stac na
      wielkiego tip'a, ale traktuja innych ludzi z szacunkiem, zamiast wymuskanych
      jerk'ow, ktorzy uwazajac sie za pempek swiata, nie lubia nawet samych siebie.
      Mysle, ze cos w tym jest - satysfakcja z wykonwyanej pracy jest czasami
      wazniejsza od spolecznej percepcji jej pozycji czy miejsca, a hanbiace jest
      jedynie ponizanie innych ludzi.

      Mark

      PS - a punkty Kanoki bardz mi sie podobaja smile
    • witekjs Re: Czy praca hańbi ?Temat kontrowersyjny 02.01.05, 19:02
      "Kazdy, pozyteczny spolecznie rodzaj zajecia czy zarobkowej pracy, zgodny z
      obowiazujacym prawem i jego normami - zasluguje na powszechny szacunek
      i uznanie".

      Trudno się zgodzić z takim twierdzeniem...

      Od wieków istnieje praca, która na tyle jest hańbiąca, że zakładano czerwony
      kaptur z otworami na oczy aby, nikt nie rozpoznał tego mistrza.
      Do tej pory, dotyczy to wszelkiej maści jego pomagierów, łącznie
      z "manikiurzystami" z Rakowieckiej, Łubianki i innych tego typu zakładów pracy.
      U nas w Kraju w dalszm ciągu, ich miejsca pracy nie znają, garnące się do tych
      zasłużonych emerytów, wnuczęta...

      Witek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka