Dodaj do ulubionych

Oytanie do panow na forum

10.05.05, 22:06
Moj przyjaciel jest od 12 lat zonaty, ma ustabilizowane, z zewnatrz
wygladajace na udane malzenstwo oraz 10-letnia corke, slodkie i inteligentne
dziecko, ktore uwielbia. Problem w tym, ze ta mala w ogole nie ma niczego co
by go przypominalo, wrecz wprost przciwnie. Kilka miesiecy temu rozmawialismy
(z jego inicjatywy) na ten temat i wowczas powiedzialem mu prosto z mostu:
jezeli juz teraz masz watpliwosci, to juz nigdy sie nich nie pozbedziesz,
zrob test DNA i bedziesz wiedzial gdzie jestes. Musze tu dodac, ze probowal
zagadywac niby to zartem zone na ten temat, zawsze konczylo sie to jej
histeryczna reakcja. Kilka tygodni temu oddal probki sliny i wlosow corki do
labolatorium gdzie rowniez pobrali mu krew. Dzisiaj dostal wyniki: 99,99%
szans, ze nie jest biologicznym ojcem tej dziewczynki. Wrocil do domu,
pokazal zonie test i zona przyznala fakt. Chciala mu jeszcze tlumaczyc,
wyjasniac itp. ale spakowal walizke i przyszedl do mnie. Pierwsze dni spedzi
u mie dopoki nie znajdzie sobie czegos nowego.
pytanie: jak byscie zareagowali na cos takiego?
pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • magga Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:12
      Na co? Ze spakowal walizki i przyszedl do Ciebie?
      Czy ze nie jest ojcem dziewczynki.
      Trudno mi sobie wyobrazic jak bym zareagowala...trudno mi sobie wyobrazic
      siebie w takiej sytuacji. Hmmm...
      Po minutowym namysle:
      tez bym sie wyprowadzila.
      • ada296 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:17
        nie jestem panem...
        więc się nie wypowiem...
        • bodzio49 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:25
          Myślę, że nawet dla żony pewnie będzie lepiej żeby się wyprowadził. Wiem, że
          takich rzeczy nie zapomina się nawet jeśli się w pierwszej chwili wybaczy.
        • mammaja Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:26
          No i co,ze nie jest biologicznym ojcem? A przez 10 lat nie pokochal tego
          dziecka? Czy w ogole pomyslal co ono bedzie czulo? Bardzo mnie dziwi ta
          historia....
          • fedorczyk4 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:29
            Zarz, zaraz, a niby dlaczego to bylo pytanie do panow na forum? Co to za nowy
            seksizmsad((
            • mantra1 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:37
              Pewnie dlatego do panow, bo panie zwykle wiedza, czy sa matkami, czy nie smile
              • fedorczyk4 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:42
                No w pewnym stopniu masz racje, ale czy ta wiedza nie zawsze bez badan
                stuprocentowa, odbiera nam prawa do zdania na temat? Bo pytanie padlo wyraznie
                do panow. To co mordeczki w kubel i ani mru mru, czy jak?
                • mantra1 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:56
                  Mordeczki, jak najbardziej kłapiace, bo przeciez nie damy sobie ich tak
                  zwyczajnie zamknac byle niefortunnie sformulowanym tematem watku, prawda? wink
                  Zreszta protagonistkami calej tej histori sa przeciez dwie kobiety (zona i
                  corka), a nie tylko jeden pan. Nie wiem, czy bym umiala zyc z taka tajemnica
                  przez 10 lat. Mysle, ze bym sie przyznala juz na samym poczatku, ze dziecko moze
                  byc nie jego i - niech sie dzieje, co chce. Zwariowalabym duszac to w sobie.
                  • ada296 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:58
                    myślę, że czasami warto nie powiedzieć i żyć sobie z tajemnicą wink
                    wszak powszechnie wiadomo, że matka wybiera najlepszega samca na ojca swoich
                    dzieci wink
                    • mantra1 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 23:04
                      Nie umiem zyc z tajemnica z kims bliskim. Kiedys probowalam, ale meki moje byly
                      tak okrutne, ze mialam dwa wyjscia - skonczyc to wszystko, albo wyjawic
                      tajemnice. I wybralam to pierwsze.
                      -
                      • ada296 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 23:06
                        Siostra są tajemnice i tajemnice
                        jeśli dotyczą związku - pewnie powinno się powiedzieć lub skończyć
                        a jeśli dotyczą rzeczy przeszłych...
                        trudnych, brudnych, kłopotliwych...

                        tak sobie bajdurzę...
                        • mantra1 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 23:16
                          Siostra, partner to nie konfesjonal i wszystkich grzechow i tajemnic sprzed jego
                          epoki oczywiscie wyjawiac nie nalezy, bo i po co. Ja mowie o takich
                          tajemnicach, ktore pojawiaja sie w trakcie trwania zwiazku.
                  • fedorczyk4 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:59
                    A pewna jestes ze ona wiedziala, bo wiesz sa rozne dziwne sytuacje o ktorych
                    znajomosci, oczywiscie nie z autopsji, w naszym wieku mozna juz przyznac sie do
                    wiedzy
            • ada296 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:39
              no to teraz ja
              myślę, że on ma kompleksy
              spore
              niby kochał to dziecko a miał wątpliwości ?
              znaczy teraz kochać nie będzie....
              on pewnie tej żonki nie kochał...
              ale żeby zaraz dziecko krzywdzić....
              kiedyś robiono mądre badania
              wiele dzieci ma innych ojców niż tych metrykalnych
              ale komu jest potrzebna wiedza, ze nie jest się ojcem ?
              myślę, że każdemu ojcu czasami przychodzi czasem do głowy myśl, że może to
              dziecko nie jest jego...
              ale nie każdy od razu robi badania na temat
              chyba, że ma powód by żonie dopiec
              tak myślę

              a z innej ale podobnej beczki
              jako dziewczę byłam przekonana, że mój tata nie jest moim biologicznym ojcem
              bo był złośliwy
              i w ogóle jakiś nie "taki"
              badań stosownych nie robiłam
              kocham tego faceta miłością bezgraniczną
              • ada296 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:41
                Mater semper certa est
                • ibiskus45 Re: Oytanie do panow na forum 11.05.05, 00:01
                  ada296 napisała:

                  > Mater semper certa est

                  ... pater, quem nuptiae demonstrant ...
              • fedorczyk4 Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:44
                To pewnie sa reminiscencje wywiadu z Martinem Pollackiem na temat jego
                pochodzenia i tworczosci
                • magga Re: Pytanie do pan i panow na forum 10.05.05, 22:50
                  Skad te posadzenia ze wyprowadzajac sie z domu nie kocha tego dziecka i nie
                  bedzie rowniez w przyszlosci mial z nia kontaktow?
                  Wyprowadzil sie od zony gdyz go oklamywala przez kupe lat. To nie ma nic
                  wspolnego z jego stosunkiem do dziecka. To chyba zrozumiale.
                  • fedorczyk4 Re: Pytanie do pan i panow na forum 10.05.05, 22:53
                    A, skoro tak to na pewno dziecko sie ucieszy.
                    • magga Re: Pytanie do pan i panow na forum 10.05.05, 22:58
                      fedorczyk4 napisała:

                      > A, skoro tak to na pewno dziecko sie ucieszy.

                      Napewno by bylo szczesliwe gdyby zostal i pral ja codziennie.
                      Zone znaczy sie.
                      • fedorczyk4 Re: Pytanie do pan i panow na forum 10.05.05, 23:02
                        magga napisała:

                        > fedorczyk4 napisała:
                        >
                        > > A, skoro tak to na pewno dziecko sie ucieszy.
                        >
                        > Napewno by bylo szczesliwe gdyby zostal i pral ja codziennie.
                        > Zone znaczy sie.

                        O przepraszam nie wiedzialam ze znasz go osobiscie i to z tej najlepszej
                        strony.
                        • magga Re: Pytanie do pan i panow na forum 10.05.05, 23:04
                          fedorczyk4 napisała:

                          > magga napisała:
                          >
                          > > fedorczyk4 napisała:

                          O przepraszam nie wiedzialam ze znasz go osobiscie i to z tej najgorszej
                          strony.
                          • bodzio49 Re: Pytanie do pan i panow na forum 10.05.05, 23:07
                            Chyba ktoś zaciera rączki he,he.
                • skynews Re: Oytanie do panow na forum 10.05.05, 22:53

                  Playboy trash storysad((
        • fedorczyk4 A ja sie owszem.... 10.05.05, 22:26
          wypowiem, jeszcze niczego nie byl pewny a juz dokonal wyboru. Wolal wiedziec
          niz czuc, to teraz jest jego problem. Nie pomyslal o dziecku. Zdrada, poczucie
          wlasnosci bylo wazniejsze. Nie znam czlowieka nie chce oceniac, wspolczuje tej
          malej. Widac byla mimo wszystko nie wystarczajaco mila, ladna i inteligentna
          jak dla niego. Ona pewnie bedzie to miala tak do konca zycia. On jest czysty
          jak lza, matka ma okolicznosci (pewnie ma) lagodzace. dziecko nie ma juz nic
          • lablafox Trochę z innej beczki 10.05.05, 22:58
            Przepraszam ,ze ja tak , bezdusznie i nie roztkliwiam się nad losem
            dziewczynki , którą bezsprzecznie skrzywdził i to bardzo.
            Facet miał - rodzinę - żonę , córkę .
            Teraz na własne życzenie został sam i podejrzewam ,że chyba dziecka , własej
            produkcji to on już sie nie dorobi .Zony może zmieniać.
            Może by pomyślał , dlaczego ma tylko 1 dziecko? Może dlatego ,że on dzieci mieć
            nie może?
            Może odebrał sobie szansę na bycie ojcem?
            I tak na marginesie - dzieci - cudze , też można kochać i traktować jak własne.
            • magga Re: Trochę z innej beczki 10.05.05, 23:01
              lablafox napisała:

              > Może odebrał sobie szansę na bycie ojcem?
              > I tak na marginesie - dzieci - cudze , też można kochać i traktować jak
              własne.

              Poszedl sobie z domu wiec nie moze pozostac ojcem ?
              Aj to polskie myslenie.
              • lablafox Re: Trochę z innej beczki 10.05.05, 23:08
                magga napisała:

                > lablafox napisała:
                >
                > > Może odebrał sobie szansę na bycie ojcem?
                > > I tak na marginesie - dzieci - cudze , też można kochać i traktować jak
                > własne.
                >
                > Poszedl sobie z domu wiec nie moze pozostac ojcem ?
                > Aj to polskie myslenie.
                >
                >
                Nie to miałam na myśli .
                Podejrzewam ,że facet poprostu jest bezpładny , stąd jedno w 99,99% nie jego
                dziecko w jego rodzinie.
                • lablafox Re: Trochę z innej beczki 10.05.05, 23:11

                  Oczywiście bezpłodny , miało być.
                  Magga, proszę nie odczytuj tego zdania" Może odebrał sobie szansę na bycie
                  ojcem?" jako stwierdzenie ,że sie samookaleczyłsmile))))))))))
                  • magga Re: Trochę z innej beczki 10.05.05, 23:15
                    lablafox napisała:

                    >
                    > Oczywiście bezpłodny , miało być.
                    > Magga, proszę nie odczytuj tego zdania" Może odebrał sobie szansę na bycie
                    > ojcem?" jako stwierdzenie ,że sie samookaleczyłsmile))))))))))
                    >

                    Moze teraz to zrobi wieszajac psy na polowie (tej zenskiej) ludzkosci psy.
                    Aby znow nie "wpasc".
    • tomasdyg Re: Pytanie do panow na forum 10.05.05, 22:53
      pijane_dziecko_we_mgle napisał:
    • glodn_y Re: Ten to ... 10.05.05, 23:12
      Ciekawe ile razy przez te 12 lat skoczyl w bok
      może ktos jego dziecko wychowuje?
      Mamaja i Adaa mają 100% racji
      I już
      ps
      Chciał mieć pretekst aby z 20stką bryknąc to i znalązł.
      I pies go ....
      • ada296 Re: Ten to ... 10.05.05, 23:12
        witaj Głodny smile)
      • fedorczyk4 Re: Ten to ... 10.05.05, 23:13
        Brawosmile
        • verbena1 Re: Ten to ... 10.05.05, 23:23
          Cos mi sie tu kupy nie trzyma.
          Jesli on to dziecko uwielbial to dlaczego tak uparcie doszukiwal sie
          podobienstwa. Co bylo w tej dziewczynce podejrzane? Inny kolor skory, skosne
          oczy? Podobna do sasiada?
          Och, mezczyzni, ten wasz kompleks niepewnosci.
      • magga Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:17
        glodn_y napisał:

        > Ciekawe ile razy przez te 12 lat skoczyl w bok
        > może ktos jego dziecko wychowuje?

        Lablafox juz stwierdzila ze jest nieplodny wiec jak ktos moze jego dzieci
        wychowywac?
        • ada296 Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:19
          Lx założyła, że może jest bezpłodny...
          • ada296 wiem Siostra :-) n/t 10.05.05, 23:19

          • magga Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:25
            ada296 napisała:

            > Lx założyła, że może jest bezpłodny...

            Z takiego zakladania mozna wywnioskowac ze kobita sie stosunkowala raz i wpadla.
            Glupia ze gumy nie uzywala. Problem by byl z glowy ani ona matka ani on ojcem
            by nie byli.
            >
            • ada296 Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:26
              Verbena - to dziecko szczekało
              jestem gruboskórna ale i temat jest naciągany
              i już
              • mantra1 Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:34
                Nie rozumiem, dlaczego mialby byc bezplodny. A swiadome macierzynstwo i
                ojcostwo? A moze sobie zalozyli od poczatku, ze bedzie tylko jedno, albo wcale,
                no i bylo jedno, tyle, ze ktos inny je wykonal akurat, calkiem niechcacy.
                I nie krytykujcie tak bardzo dziecka (tego we mgle). Prawdziwe, czy nieprawdziwe
                sa jego tematy, ale publika niezle sie za ich sprawa rozkrecila smile
                • magga Re: Jasne ...przeciez... 10.05.05, 23:37
                  Ino zlam na niego. Najpierw pisze anons, ja odpowiadam a on nic.
                  Jego pewnie bez leb walkiem trzeba byc zdziele.
            • ada296 Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:28
              Magga
              to nie tak
              my tu teoretyczne bardzo dyskusje prowadzimy
              i nikogo nie chcemy bezłeb traktować
              więc Lx też nie traktuj "bez łeb"
              • magga Re: Alez ...przeciez... 10.05.05, 23:35
                Nie mam nic przeciwko teoretyzowaniu, przeciwnie, tez to przecie robie. Tylko
                ze ja se teoretyzuje naprzeciwko wink
                I nikogo bez leb nie bede walic, ani deska, ani walkiem
                Taszkom tyz ni.
                • lablafox Re: Alez ...przeciez... 10.05.05, 23:38
                  magga napisała:

                  > Nie mam nic przeciwko teoretyzowaniu, przeciwnie, tez to przecie robie. Tylko
                  > ze ja se teoretyzuje naprzeciwko wink
                  > I nikogo bez leb nie bede walic, ani deska, ani walkiem
                  > Taszkom tyz ni.
                  >
                  Dzięki Ci ,że mnie nie walniesz,niczym, starczy ,ze życie mnie wali po tym
                  łbie ,że az huczy.
                  Dobranoc
                  • magga Re: Alez ...przeciez... 10.05.05, 23:40
                    Bedzie lepiej smile
                    Dobranoc
                • glodn_y Re: Alez ...przeciez...Kiedys 10.05.05, 23:57
                  Był kiedys taki tygodnik w nazwie miał śląski.
                  tam jurek .u. jako kibic opisywał ciekawesądowe sprawy.
                  A było tak(może cosik nie dokładnie ,ale dawno to było):

                  Byla rodzinka on i ona dobre 40++(on nadziany)
                  Trojka dzieciaków ,doroslych.
                  Najstarszy syn się ożenil i z młoda zamieszkał z 40+++(takie czasy)
                  Kilka miesięcy po ślubie wyjechal na zarobek.
                  w tym czasie młoda zaskoczyla.
                  Po powrocie z zarobku mlody dostal ..sami wiecie.
                  Wystąpil do sądu o nie uznanie ojcostwa,
                  ale młoda nie taka na jaką wyglądala,wystąpila o uznanie ojcostwa 40++(teścia)
                  Podobno faktycznie coś tam między nimi bylo.
                  40+++ oczywiście zaprzeczyl,w efekcie sąd nakazał badania.
                  Najciekawze.
                  Wyniki badań:
                  Mlody nie jest tausiem nowo narodzonego.
                  40+++ też nie jest tatusiem nowonarodzonego.
                  Ale ,jest i haczyk.
                  Badania wykazaly ,że 40+++ nigdy nie mogl być tatusiem NICZYIM! sic!
                  ps
                  epilog
                  Mlody wycofał sprawe ,uznal swoje ojcostwo.

                  Morał???





                  • ada296 Re: Alez ...przeciez...Kiedys 11.05.05, 00:02
                    dziwnie się czasem plecie...
                    a czemu Ty Głodny nie imprezujesz na Markach ??? !!!
                    • ada296 Re: Alez ...przeciez...Kiedys 11.05.05, 00:05
                      witaj Hibi smile
                      • ibiskus45 Re: Alez ...przeciez...Kiedys 11.05.05, 00:10
                        Kłaniam się uniżenie ... smile)
                        • ada296 Re: Alez ...przeciez...Kiedys 11.05.05, 00:13
                          Hibi przejdź na Marki smile
            • lablafox Re: Ten to ...przeciez... 10.05.05, 23:37
              magga napisała:

              > ada296 napisała:
              >
              > > Lx założyła, że może jest bezpłodny...
              >
              > Z takiego zakladania mozna wywnioskowac ze kobita sie stosunkowala raz i
              wpadla
              > .
              > Glupia ze gumy nie uzywala. Problem by byl z glowy ani ona matka ani on ojcem
              > by nie byli.
              > >
              >
              >
              Mimo ,że już zadobranockowałam sie , przed zamknieciem oczków (ort.zam) wpadłam
              tu jeszcze i dodaję iż mogła się ona stosunkować celowo , aby dziecko jakieś
              wogóle mieć .
              Czyli wpadłaby celowo.
              Oczywiście teoretyzując dalej, a może....
              Teraz juz na 100% dobranoc , bo jeszcze mi się przyśni w 99,99% pijane dziecko
              we mgle po 40-tce.
    • luiza-w-ogrodzie Ojcostwo, DNA i rozne roznosci 11.05.05, 01:44
      Temat naciagany ale przypomnial mi kilka ciekawych spraw wsrod znajomych
      blizszych i dalszych oraz fakt, ze okolo 10% dzieci w malzenstwach nie jest
      dziecmi mezczyzny uznanego jako ich ojca (wsrod panow majacych podejrzenia i
      poddajacym sie badaniom DNA prawie cwierc dzieci nie jest ich).

      Moje dzieci wcale nie sa podobne do ich ojca, za to sa bardzo podobne do mnie.
      I o czym to swiadczy?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      .·´¯`·.. ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
    • pijane_dziecko_we_mgle Re: Historia prawdziwa 11.05.05, 12:24
      Dla wyjasnienia: ta historia jest prawdziwa.
      Dlaczego zaoytalem glownie panow?. Bardzo prosto, reakcje Pan byly do
      przewidzenia, prawie wszystkie usiluja w takim przypadku atakowac tego
      wstretnego meza i ojca, nie baczac na krzywde jaka jemu (i dziecku rowniez)
      wyrzadzila ta kobieta. Podswiadoma samoobrona?
      Dla pan jeszcze chce dodac, ze on nie ma zamiaru rozstawac sie z dzieckiem
      tylko z zona. Corce wytlumaczyl po prostu, ze po prostu chce sie rozwiesc i
      rozpoczac nowe zycie, bez dokladnych wyjasnien. Mala przyjela to spokojnie bo w
      koncu rozwodow w niemczech nie brakuje. On ma zamiar wyjasnic jej swoje powody,
      gdy dziewczyna bedzie miala 18 lat.
      pozdrawiam
      dziecko
      • jan.kran Re: Historia prawdziwa 11.05.05, 12:38
        Ostatnio przez niemiecka prasę przetoczyła się burza na temat testów DNA. Chodzi
        o to ze panowie nie bedący pewni swojego ojcostwa nie mogą przeprowadzać testów
        DNA bez zgody współpartnerki.
        Ja szczezrze powiedziawszy nie mam zdania na ten temat.
        Z jednej strony rozumiem wiezy krwi i chęć posiadania pewności do ojcostwa.
        A z drugiej strony jezeli się dziecko kochało przez wiele lat i nagle się je
        odrzuca to dla mnie tez jakieś nienormalne.
        Bardzo popieram akurat w sytuacji opisanej przez PDWM że ojciec chce dziecku
        wyjaśnic powody odejscia oraz nie ma zamiaru rozstawac się z dzieckiem.
        Ciekawe jak to bedzie w praktyce...
        Kran Rozwiedziony.
      • lablafox Re: Historia prawdziwa 11.05.05, 14:53
        pijane_dziecko_we_mgle napisał:

        > Dla wyjasnienia: ta historia jest prawdziwa.
        > Dlaczego zaoytalem glownie panow?. Bardzo prosto, reakcje Pan byly do
        > przewidzenia, prawie wszystkie usiluja w takim przypadku atakowac tego
        > wstretnego meza i ojca, nie baczac na krzywde jaka jemu (i dziecku rowniez)
        > wyrzadzila ta kobieta. Podswiadoma samoobrona?
        > Dla pan jeszcze chce dodac, ze on nie ma zamiaru rozstawac sie z dzieckiem
        > tylko z zona. Corce wytlumaczyl po prostu, ze po prostu chce sie rozwiesc i
        > rozpoczac nowe zycie, bez dokladnych wyjasnien. Mala przyjela to spokojnie bo
        w
        >
        > koncu rozwodow w niemczech nie brakuje. On ma zamiar wyjasnic jej swoje
        powody,
        >
        > gdy dziewczyna bedzie miala 18 lat.
        > pozdrawiam
        > dziecko

        Alez ja go nie atakowałam , ja mu współczułam ,że rozwalił sobie rodzinę na
        własne życzenie - bo teraz nie ma żony i córki też.
        Bo to przeciez nie jego córka, ale żony, wg.jego ideologii, więc podczas
        rozwodu prawa rodzicielskie zostaną przyznane matce , a nie "obcemu facetowi".
      • rzepicha5 Re: Historia prawdziwa 11.05.05, 22:08
        znam podobną historie ale że w Polsce oczywiście badań i wyników w % nikt nie
        robił. Dziecko z wiekiem było coraz bardziej podobne do przyjaciela rodziny, aż
        przy jakiejś okazji wyszło na jaw, żona po kilku kielichach zdradziła się. A
        Ojciec? udał, że nie słyszy, chyba się domyślał. Po jakimś czasie rozeszli się,
        bo i tak nie było to wzorowe małżenstwo. Płaci alimenty za wszystkie dzieci,
        zajmuje się nimi wszystkimi tak samo i nigdy ani mru mru na ten temat. 18 tka
        juz dawno stuknęła, podobieństwo do biologicznego ojca coraz większe...i co?
        Nie ma wzorca zachowania w takiej sytuacji, tak źle i tak nie dobrze, a dla
        dziecka to zawsze dramat. Nie wiem co bym zrobiła ani w jednej, ani w drugiej
        roli, bez ogromnego uczucia sprawa nie do przejścia
    • skrzydlate Re: Oytanie do panow na forum 12.05.05, 11:18
      podobno - oczywiscie amerykanie to zbadali - sporo jest ojcow wychowujacych ie
      swoje dzieci a to dlatego, ze mezczyxni znakomici na ojcow to nie ci krtorych
      odbieramy wyjatkowo seksualnie, tak juz jest

      nie jestem mezczyzna i nie wychowuje cudzego dziecka, (chociaz osobiscie nie
      widze problemu i moglabym wychowywac nie swoje dziecko, milosc nie zna granic),
      wiec nie wiem jak bym sie zachowala w takiej sytuacji,
      z innej beczki: mnie osobiscie trudno jest traktowac powaznie kogos, kto mnie
      oklamuje
      z innej beczki - jakie byly okolicznosci, dlaczego ta kobieta podjela taka a nie
      inna decyzje? znam uklad gdzie kobieta zaszla w ciaze na skutek gwaltu ale z
      uwagi na rozne .... dodatkowe implikacje nie wyjawila tego, no i przynajmniej ma
      dzieci a maż nawet sie nie domysla smile
      • rzepicha5 Re: Oytanie do panow na forum 12.05.05, 12:55
        z beczki - myślę,ze to była głupota, ciężka w konsekwencje ale nie decyzja.
        Najgorsze jest to, że wszyscy wkoło po cichu wiedzą, wszyscy z wyjątkiem
        najbardziej zainteresowanej osoby czyli dziecka
        • skrzydlate Re: Oytanie do panow na forum 12.05.05, 18:41
          no akurat w tym przypadku, ktory ja opisalam nie wie nikt, natomiast
          odpowiednikiem tego co opowiedzialo dzieciątko dla kobiety jest sytuacja, kiedy
          wylazi w jakis sposob na jaw, ze sie malzonek zabawia na boku.... malenstwa nie
          pocznie, bo nie ale... jakze czesto spotykana sytuacja... skutek niby inny, ale
          uczucie oklamywanej osoby podobne, wiec ja bym pewnie jednak zwinela manatki i
          sobie poszla...
          • magga Oklamywanie... 12.05.05, 19:10
            To ze mezczyzna jest oklamywany to tylko czesc problemu. Druga czesc to
            odebranie mozliwosci decyzji. Potraktowanie kogos jak marionetke.
            Sorry, ja uwazam ze macierzynstwo, ojcostwo to powazna decyzja i nie wolno
            kogos w to "wrabiac" w tak perfidny sposob. Jezeli zaszla w ciaze z innym to
            powinna poniesc tego konsekwencje a do mezczyzny wtedy nalezy podjecie decyzji
            czy chce byc ojcem tego dziecka czy nie.
            W wielu wypadkach mezczyzni jednak wybieraja aby wziasc wychowanie dziecka na
            siebie. Zaoszczedzone by bylo wszystkim przejscie wlasnie ujawnienie takiej
            tajemnicy.
            W dzisiejszych czasach wybiera sie aby adoptowanym dfzieciom mowic ze sa
            adoptowane z wielu przyczyn. Trauma gdzy sie dowiedza jako dorosle jest czesto
            przygnebiajaca i odbija sie na calym zyciu. Lepiej zeby zyly w swiadomosci od
            dziecinstwa. A prawda wyplywa bardzo czesto. Np. wystarczy zeby dziecko
            zachorowalo i potrzebowalo krwi, albo jakies dziedziczne choroby...
            I jak by na to nie patrzec to ta kobieta jest winna rozpadowi rodziny a nie on.
            • rzepicha5 Re: Oklamywanie... 12.05.05, 20:45
              słusznie prawisz Magga
              • skrzydlate Re: Oklamywanie... 13.05.05, 19:16
                tak, paskudna sytuacja
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka