19.05.05, 15:10
...ze przy kilku osobach nadajacych tutaj z Kanady, nikt nie wspomina ani
slowem o politycznym bajzlu jaki mamy tutaj od kilku tygodni. Zlodziejstwo,
klamstwa, arogancja, polityczna prostytucja a tu cisza? Zastanawia mnie skad
sie bierze slepota elektoratu Ontario - jak mozna popierac kogos, kto az tak
lekcewazy swoich wyborcow? Caly kraj to widzi oprocz tej prowincji?
Obserwuj wątek
    • emerytus Re: Dziwne... 19.05.05, 15:40
      A po co mowic.Ja wypowiem swoje zdanie NOGAMI.
      • foxal Re: Dziwne..., ale prawdziwe. 19.05.05, 16:03
        To prawda co piszesz, ale mysle, ze to forum jest raczej polskie, zaprawiane
        polskim sentymanetalnym sosem i nikt, kto nadaje z Polski nie jest
        zainteresowany tym co sie dzieje tutaj w Kanadzie. Poza tym, tutejsze
        wiadomosci nadaly by duze rozgrzeszenie wszystkim machlojkom uprawianym w
        Polsce - widzicie inni tez to robia.

        Politycy, ogolnie mozna powiedziec zachowuja sie w podobny sposob, tyle,
        ze "gdzie indziej" po zlapaniu ich na uprawianej korupcji, sa w jakis sposob
        badani, karani, kopromitowani i okresowo narod wyrzuca ich na zbity pysk, jak
        to mialo miejsce z Mulroonim, kiedy partia z 220 MP (poslow) w czasie wyborow
        uzyskala tylko 2. A w Kraju, takiej wersji jeszcze nie bylo - wszyscy sa
        pochodna KC z milionami ze sprzedarzy przemyslu i Narod ich nieustannie wybiera
        i wybiera w mysl zasady, ze stary diabel jest lepszy, bo go znamy, ze oszukuje
        a nowy? - jeszcze cos wymysli i co wtedy biedny Narod ma zrobic?

        To jest moja wersja, a inni musza napisac swoja.
        • jej_maz Re: 19.05.05, 16:47
          Owszem - jest to polskie forum i sprawy tego kraju tu przewazaja, ale ta nasza
          garsta emigrantow tez powinna wymieniac opinie dotyczace o krajach ktore -
          jakby nie bylo - sa naszym domem. Poza tym ja czytam opinie o Polsce i Europie
          z zaineresowaniem i mysle, ze z podobnym zainteresowaniem ktos moze czytac o
          naszych sprawach.

          Wracajac do tematu to miales racje podajac przyklad Mulroney'a i to bylo cos co
          napawalo optymizmem i wiara w demokracje. Przyszedl Chretien i nie wiem jak
          inni, ale czasami musialem sie szczypac aby upewnic sie ze nie jestem znowu w
          komunistycznym PRLu - tak odbieralem jego aroganckie zachowanie. Nawet nie
          jestem zaskoczony sponsorship scandal - to bylo absolutnie do przewidzenia i
          nawet styl jest podobny do komunistyczno-mafijnych powiazan i ukladow. Czego
          nie moge zrozumiec, to jakim cudem ci ludzie sa ciagle u wadzy. Nawet
          dzisiejsze glosowanie wyglada na to ze skonczy sie dla nich pomyslnie dzieki
          politycznej prostytucji Belindy. Mysle, ze jest to kolejny dowod na to, ze
          dobry program i plan to nie wszystko - trzeba miec rowniez lidera z charyzma,
          ktory potrafi ten plan i idee sprzedac. Harper'owi niestety tego brakuje.
          • ertes Re: 19.05.05, 17:53
            Podoba mi sie to co powiedzial emerytus. Ja zaglosowalem nogami gdy stalo sie
            jasne ze w Ontario wygrywaja socjalisci a w Ottawie idioci. I coraz wiecej osob
            glosuje w ten sposob.
            Przygladam sie wiec z daleka temu co sie dzieje i mnie przeraza ze Kanadyjczycy
            daja sie wodzic za nosy juz tyle lat. Powoli przestaje sie dziwic Quebecowi ze
            chce sie oderwac. To co zrobila Stranach jest jakzesz typowe dla tych rozlazlych
            politykierow ktorym zalezy na wlasnej kieszeni li tylko i wylacznie. Drugim
            przykladem powiazanie sil konserwatystow z partia Quebec z piekla rodem. Jedni
            chca utrzymac Kanade i drudzy ja rozwalic co zreszta rozlozenie na lopatki tego
            rzadu wybitnie pomaga.
            Ten wieloletni balagan rowniez wyjasnia dlaczego ludzi zupelnie nie interesuje
            co sie dzieje w Kanadzie. Kanada po prostu stracila jakakolwiek pozycje w
            Swiecie. Naczelnym przykladem jest odmowa udzialu kanadyjskiemu wojsku w ramach
            NATO w Afganistanie czy stawanie okoniem sasiadowi wtedy gdy nie potrzeba.
            Niskie naklady na szkolnictwo i nauke powoduje odplyw wysoko wyksztalconej kadry
            ktora na sile sie uzupelnia imigracja z krajow 3-go swiata gdyz Europejczycy
            przestali przyjezdzac.

            A dlaczego sa u wladzy? Glownie dzieki zgrabnej propagandzie rzadow Chretien'a i
            idiotyzmie konserwatystow ktorzy do tej pory nie potrafia sie podniesc po
            porazce bodajze w '93 roku.
            Jest jeden czlowiek ktory moglby pociagnac za soba ludzi: Mike Harris ale
            obawiam sie ze ludzie sa za bardzo skomunizowani i jeszcze nie gotowi na rzady
            silnej reki co widac bylo kilka lat temu w Ontario.
      • jej_maz Re: Dziwne... 19.05.05, 20:38
        Wyprowadzasz sie (jak Ertes) czy uzyjesz ich do wykopania Liberalow przy
        najblizszej okazji/wyboroach (jak ja)? smile
    • glodn_y Re:witajcie w demokracji:)) 19.05.05, 19:32
      A rydze u was rosną?
      A na kaczki to kiedy okres ochronny? u wassmile))

      Czujcie się jak w domu rodzinnym.
    • skiela1 Re: Dziwne... 19.05.05, 19:41
      Widzisz,polityczny bajzel znajdziez w kazdym kraju( wink) a USA to juz na
      pierwszym miejscu w bajzlowaniu )i jak ja to mowie"sila gadac",wystarczy ,ze
      zaczniemy rozmawiac o polityce albo o religii -chcac nie chcac wkladamy kij w
      mrowiskosmile
      • ertes Re: Dziwne... 19.05.05, 19:52
        USA to juz na
        > pierwszym miejscu w bajzlowaniu

        hehe jakie to typowe dla Kanady... jak w tym dowcipie o wezu, trabie slonai i
        egzaminie.
      • jej_maz Re: Dziwne... 19.05.05, 20:32
        Uwazam, ze bardzo waznym jest rozmawiac i byc w pelni zaangarzowanym w zycie
        ktaju zamieszkania. Nie chodzi mi tu o wielkie wiece i od razu o czlonkostwo w
        jakiejs partii, ale sam fakt dokladnego informowania sie, uczenia wszelkich
        aspektow sytuacji politycznej, pozwala na wyrobienie sobie wlasnej opinii i w
        konsekwencji swiadome glosowanie uwazam za jednym z podstawowych obowiazkow
        kazdego. Zwlaszcza to glosowanie jest niezwykle wazne - to rozume a nie na
        bazie impulsu jakiegos reportarzu w mediach. Jezeli nie bedziemy rozmawiac,
        uczyc sie zdarzen, czy glosowac, to bedziemy zawsze jedynie bezwolnymi
        narzedziami w rekach politycznych cwaniakow. Tak; polityka nie jest czysta gra,
        ale wierze, ze wsrod wielu chorych z ambicji czy wsciekle chciwych sa ludzie,
        ktorych celem jest dobro ogolu.

        Tak czy inaczej dzisiaj w parlamencie jest bardzo wazny dzien i chociaz nie
        wyglada na to (dipstick Belinda), to wierze ze PC i BQ jakos zdobeda wiekszosc
        i wypieprza tych zlodzieji.
        • skynews Re: Dziwne... 19.05.05, 21:28

          Nie ma madrych i inteligentnych politykow.
          Jest to genetycznie niemożliwie.
          Sa tylko bystrzy i cwani,swietnie bawiacy sie w swojej kurewskiej roli.
          Wiec HGW po co brac udzial w wyborachsad((
        • ertes Re: Dziwne... 19.05.05, 23:01
          Nie, ze tu akurat skiela1 stawiam do tablicy ale to co napisal w swoim poscie
          jest tak bardzo typowe ze trudno sie dziwic kto rzadzi Kanada.
          To porownywanie sie do USA i podkreslanie na sile ze przeciez u nas jest i tak
          lepiej prowadzi do zupelnego braku zainteresowania rodzima scena polityczna
          bo... jest lepiej.
          Przeciez prawie z kazdym Kanadyjczykiem w rozmowie padnie cos na temat jak to
          zle jest w Stanach.
          Ja, osobiscie, mam nadzieje ze ten rzad padnie bo to moze byc poczatek konca Kanady.
          • jej_maz Re: Dziwne... 19.05.05, 23:49
            Mysle, ze nawet poczatek konca juz nastepuje a pozostanie Liberalow przy wladzy
            jedynie przyspieszy proces; na taka wiesc Francuzi juz calkowicie straca
            nadzieje na dogadanie sie z Ottawa i wcale bym sie nie zdziwil szybkiemu
            referendum... jakie sa mozliwosci pracy w Twoim rejonie Californii wink))
            • jej_maz ...damn it... :(( 20.05.05, 00:15
              No coz - zdziwienia nie bylo... dipstick Belinda...
            • ertes Re: Dziwne... 20.05.05, 01:01
              Kalifornia pali na wszystkich cylindrach.
              Pracy coraz wiecej smile
              • jej_maz wlasnie... 20.05.05, 01:07
                Jak wyglada wygladja sprawy z work permit dla nas w US?
                • ertes Re: wlasnie... 20.05.05, 01:16
                  Bardzo prosto: NAFTA
                  A w praktyce wyglada to tak:
                  znajdujesz prace w jednej z kategorii NAFTA, pracodawca pisze list opisujacy co
                  masz robic. Bierzesz swoje degrees, certificates, resume, ten list, pakujesz
                  Uhaul'a i jedziesz na granice. Tam mowisz ze jedziesz do pracy, pokazujesz
                  wszystkie dokumenty i dostajesz wize nazywajaca sie TN-1, placisz $56. Trwa to
                  zwykle 10-15 minut. Wiza wazna rok, przedluzalna w nieskonczonosc.
                  I to wsio smile (z grubsza)
                  Potem zmieniasz wize na emigracyjna, zielona karta, obywatelstwo i po ptokach smile
                  • jej_maz Re: wlasnie... 20.05.05, 01:28
                    Hmmmm... czekam jeszcze na wiadomosci o warunkach w Unii a potem zobaczymy. Juz
                    dziewiec lat na jednym miejscu - czas na zmiane a wiec kto wie wink
                    • skynews Re: wlasnie... 20.05.05, 01:45


                      UE: Gdzie praca dla Polaków po 1 maja?
                      bi.gazeta.pl/im/2/1904/m1904502.jpg
                      • ertes Re: wlasnie... 20.05.05, 02:29
                        Pozwolenie na prace to chyba nie jest znowu az taki problem.
                        Fachowcy zawsze znajda prace i dostana pozwolenie.
                        Ja po 10 latach w Toronto i 4-ch tutaj nie mam watpliwosci co do miejsca
                        zamieszkania. Do Europy, do Polski, pojade na emeryture.
                      • jej_maz Re: wlasnie... 20.05.05, 02:31
                        thx Sky

                        Irlandia, eh? Wolalbym Wlochy.
                        • jej_maz OK, ale... 20.05.05, 02:35
                          Jakie zawody, albo spytam inaczej; jaki poziom odpowiedzialnosci i zarobkow.

                          PS... cholera, karta mi cos dzisiaj nie idzie...
                          • ertes Re: OK, ale... 20.05.05, 03:09
                            Nie obrazajac nikogo ale Europa to jest dobra na wakacje...
                          • foxal Re: OK, ale... 20.05.05, 19:31
                            Moj znajomy, po paru latach pobytu w Silocon Valley (California) wrocil z
                            niesmakiem. Najpierw byl milionerem z danych mu shares, ktorych ne wolno mu
                            bylo sprzedac a ktore spadly na leb jak wszyskie inne. Wynajecie mieszkania
                            bardzo kosztowne w porownaniu do Kanady (dom wlasny) inne wydatki tez.

                            Czy wrocil z jakims zyskiem czy ze stratami, to niechetnie sie przyznawal, co
                            moze znaczyc, ze nie kazdemu udaje sie wpasc w tecze pelna kolorow, siegajaca
                            do ziemi.

                            Mark, dobrze odbadaj zanim rzucisz to co masz (jako fachowiec), pojeziesz i
                            ramiona tej teczy nie beda siegaly ziemi. Taka eskapada to ryzykowna i
                            kosztowna zabawa. Powedzenie o wrobelku i kanarku napewno znasza. Ach te
                            porzekadla - wszedzie psuja czlowiekowi humor. Trzym sie.
                            • ertes Re: OK, ale... 20.05.05, 20:05
                              Od roku 2000 w Kalifornii przybylo 4 mln ludzi. Do 2010 bedzie 6 mln wiecej.
                              Wsrod takiej liczby znajdzie sie jakis tam odsetek tym co sie nie podoba, tym co
                              sie nie udalo itp. Stan o najwiekszym przyroscie ludzkim. Jak widac ludzie
                              glosuja nogami co notabene wcale nie jest takie wspaniale gdyz robu sie tu tlok.
                              I zalezy tez co kto uwaza za zysk. Dla jednych to szmal, dla innych cos innego.

                              Jak juz wspomnialem wczesniej: 10 lat w Kanadzie, 4 w Kalifornii. Nie mam
                              najmniejszej watpliwosci gdzie jest lepiej.

                              > Wynajecie mieszkania
                              > bardzo kosztowne w porownaniu do Kanady (dom wlasny) inne wydatki tez.

                              Jestem ciekaw na jakiej podstawie to napisales gdyz ceny wynajmu mieszkan sa
                              porownywalne do tych z Toronto. I co to sa te "inne" wydatki?

                              Z mojego doswiadczenia wynika ze ceny zywnosci sa podobne, benzyna tansza,
                              atrykuly gospodarstwa domowego tansze, elektronika tansza, bilety lotnicze
                              tansze, odziez tansza, samochody tansze.
                              • skiela1 Re: OK, ale... 20.05.05, 22:08
                                No wlasniesmile)i kazdy jest tam gdzie mu dobrze.
                                • bodzio49 Re: OK, ale... 20.05.05, 23:17
                                  "Zlodziejstwo, klamstwa, arogancja, polityczna prostytucja a tu cisza?"
                                  ---------
                                  Wszędzie jest podobnie tylko nie wszędzie maja takie fajne komisje smile Nasi
                                  bonzowie pewnie im teraz zazdroszczą luzu. Nawet miłościwie nam panującym
                                  dobierają się do tyłka. A nasze ludki co? Wybrzydzają, psy na nich wieszają,
                                  dzieci nimi straszą. A podziękować powinni.
                                  • glodn_y Re: OK, ale... 20.05.05, 23:36
                                    Podziękują i smile)))
                                    Ptasiego napoleona wybiorąsmile))))
                                    Wszędzie to samo! Badziewie.
                                    • fedorczyk4 Re: OK, ale... 20.05.05, 23:44
                                      Nie wybiorą a wybierzemy, to nie jest bierna forma, w jakims znikomym stop[niu
                                      to jednak zalezy od nas. Mojego głosu nie dostaną
                                      • jej_maz Re: OK, ale... 21.05.05, 15:36
                                        Ciesze sie ze przynajmniej jedna osoba zgadza sie ze mna o potrzebie brania
                                        udzialu w wyborach smile

                                        Czy kazdy jest tam gdzie mu dobrze jest kwestia dyskusyjna, ale z pewnoscia
                                        kazdy powinien robic wszystko, aby tam gdzie jest bylo mu jak najlepiej. Mam tu
                                        na mysli rowniez zaangarzowanie w sprawy polityki lokalnej. Bo czymzesz jest ta
                                        polityka jak nie walka o ochrone interesow daniej grupy. Ja wole brac czynny
                                        udzial w pilnowaniu, aby moja opinia byla uslyszana i kto wie; moze nawet
                                        wzieta pod uwage.

                                        Opinie o wyjezdzie tu czy tam, sa bardzo zalezne od indywidualnego charakteru i
                                        doswiadczen zyciowych. Generalnie uwazam, jest zdecydowanie latwiej przeniesc
                                        sie np; z Toronto, Ontario do San Diego, California, jezeli sie zdecydowalo na
                                        wyjazd z domu w W-wa, Mazowieckie. Inna sprawa jest zmniejszenia sie odleglosci
                                        nie tyle fizycznych, ale emocjonalnych; naprawde robimy sie globalna wioska.
                                        Jako przyklad - moj telefon do lokalnego banku w sprawie technicznej dotyczacej
                                        internetowego bankowania odbierany jest w Indiach. Doswiadczenia o ktorych
                                        pisze Foxal, ewidentnie byly zwiazane z Nasdaq bubble, czyli fenomenem narodzin
                                        nowej technologii. Dzisiaj zupelnie normalnym jest rozmowa o objeciu stanowiska
                                        w innym miescie, kraju czy nawet kontynencie. Aby nie byc goloslownym, moja
                                        firma prowadzi rozmowy (miedzy innymi ze mna) na temat dlugoterminowago wyjazdu
                                        do Wloch na obsluge Olimpiady, a z drugiej strony inna firma chce mnie sciagnac
                                        do Montrealu. Kto wie; a moze wlasnie niebawem zaczne nadawac z Californi, bo
                                        akurat tam znajde cos, co uznam za interesujacy stopien w rowoju zawodowym?
                                        Osobiscie nie widze w tym niec niezwyklego, ale jak juz pisalem; to ja i ten
                                        typ juz tak ma wink
                                        • glodn_y Re: OK, ale... 21.05.05, 15:49
                                          Marku!
                                          wybieraj Wlochy,to zaraz za Ochotą a z Wawra to jak "Plunać"'
                                          Na piwo bedzie każdemu bliskosmile))))))
                                          • jej_maz Re: OK, ale... 21.05.05, 16:02
                                            smile) Tez bym chcial, ale jest to raptem na szesc miesiecy i pozniej musialbym
                                            sie przeniesc z tym dzialem do Vancouver (zimowa olimpiada) a tego nie chce.
                                            Chodzi mi tez o pokazanie zmian, jakie nastepuja na naszych oczach; pamietacie
                                            sensacje kaltlatora w naszej szkole sredniej? A dzisiaj dzieciaki ucza sie
                                            pisac na komputerze "stukajac" kilkadziesiat slow na minute juz piatej klasie.
                                            Podobnie jest z rynkiem pracy; moj ojciec cale zycie pracowal w jednym
                                            zakladzie - dzisiaj za cholere nie moze zrozumiec co sie dzieje. Przyklad
                                            Ertesa, ktory znalazl prace przez internet, zapakowal samochod i przeniosl sie
                                            kilka tysiecy kilometrow dalej do innego kraju nie jest odosobnionym a zaczyna
                                            byc regola. Z reszta - czy Wy nie znacie nikogo, kto wychechal ostatni do
                                            Irlandii, Niemiec, czy innej Francji wlasnie do pracy w ramach Unii?

                                            A piwo to i tak bedzie! wink
                                            • foxal Re: OK, ale... 21.05.05, 16:59
                                              Ertes, ja pisalem o przypadku znajomego, ktoremu tak sie ulozylo i t bylo jego
                                              doswiadczenie, co wcale nie zmienia warunkow Twojego doswiadczenia.

                                              Przyrost ludnosci w Californii jest fenomenem ni ekoniecznie polepszajacych sie
                                              warunkow pracy, czy zycia, ale pogody, Hollywoodu i poludniowego sasiada, nie
                                              mowiac o warunkach innych stanow.

                                              Zawsze tak bylo, ze trawa u sasiada jest zielensza i kosic nie trzeba.
                                              • mantra1 Re: OK, ale... 23.05.05, 09:51
                                                Zapis autentycznej rozmowy radiowej przeprowadzonej
                                                między amerykańskim okrętem wojennym a Kanadyjczykami.
                                                Miała ona miejsce w październiku 1995 r. u wybrzeży Nowej Funlandii.
                                                Została ujawniona przez szefa operacji morskich US Navy.

                                                Kanadyjczycy:
                                              • ertes Re: OK, ale... 23.05.05, 16:54
                                                OK, to o Kalifornii podyskutowalismy. Dowcip swiadczacy tak sobie o piszacym
                                                jest rowniez.
                                                A teraz moze zgodnie z poczatkowym postem podyskutujemy o Kanadzie?
                                                • skiela1 Re: OK, ale... 23.05.05, 17:07
                                                  ertes napisał:

                                                  > OK, to o Kalifornii podyskutowalismy. Dowcip swiadczacy tak sobie o piszacym
                                                  > jest rowniez.
                                                  > A teraz moze zgodnie z poczatkowym postem podyskutujemy o Kanadzie?

                                                  Najlepsza obrona jest ataksmile
                                                  • ertes Re: OK, ale... 23.05.05, 17:36
                                                    Mozesz rozwinac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka