10.08.06, 21:38
Każdy z nas ma coś, czego wartość przekracza przyjętą społecznie normę. Coś
co jest dla niego warte "wzsystkie pieniądze", albo ktoś kto jest nam bliski
ma "szjjbę" której nie podzielamy, ale ponieważ osoba jest nam bliska, więc
jej "szajba" również. Jśli jest to hobby, pasja zbieracza, to jest to łatwe
do zrozumienia, ale jeśli jest to mania religijna, zespół zachowań
autystycznych, poglądy na świat których całkiem nie podzielamy, to co wtedy?
Jak można pogodzić nasze "ja" i jego niezależność z cudzą "szajbą"i jej
wybrykami i jak nasi bliscy godzą się z naszymi "szjabami". Od razu przyznaję
się że ostrych "szajb" mam co najmniej trzy. Ale przyznam sie do nich później.
Obserwuj wątek
    • skynews Re: "Szajba" 10.08.06, 21:43

      "co wtedy?" - postarac sie lub zaimprowizowac anty-szajbe, tak zeby bylo po rowno,
      i niech wtedy "szajbiarze" sie zastanawiaja co zrobic z tym fantem - gotowosc ich
      strony do kompromisow zagwarantowanasmile
      • tadeuszx Re: "Szajba" 10.08.06, 22:14
        Ot i zagwozdkę mi dała?! Czy ja mam jakąś "szajbę"? Najlepiej zacząć od
        siebie... więc stwierdzam: u innych nie widzę, bo jestem sam jedna wielka
        "szajba"... zapewne? wink
        • nepomucena1 Re: "Szajba" 10.08.06, 22:24
          Uwielbiam swoje ,jak to określacie-szajby.Jest mi w nich wygodnie i dobrze.
          • monia.i Re: "Szajba" 10.08.06, 22:32
            Mam w domu męża z "szajbą" - da się żyć smile Bywam nawet dumna, że ją posiada -
            a czasem mu nawet jej zazdroszczę - że taka "pokazowa". Te moje przy jego są
            bezbarwne, nudne i niewarte wzmianki smile
            P.S. Chociaż, oczywiście, są momenty, że zgrzytam zębami i się sierdzę...smile
          • fedorczyk4 Re: "Szajba" 10.08.06, 22:33
            To je, proszę nazwij, to nie zabawa powiedzieć tylko że się je ma. Od razu
            zacytuję jedną z trzech moich podstawowych i kompletnie idiotycznych. Mam
            wielki wieszk na ubrania w przedpokoju. Jest piękny, rozłożysty.
            Odrestaurowanie go zjeło mi kilka tygodni. I nie jestem w stanie znieść żadnego
            odzienia zwirzchniego wiszącego na nim. Żeby nie wiem ile osób do nas przyszło
            i nie wiem ile paletek powiesiło. Wszystkie z niego usuwawm i wynoszę do
            garderoby. A z założenia po to żeby na nim wisiało, stawiałam go w przedpokoju
            i poświęciłam mu tyle czsu. Czasem naet jestem w stanie powstrzymać się
            przed "wynioską" przez godzinę, albo dwie. ale nie dłużej. W trakcie serwowanie
            najwykwintniejszego jadła, nagle wszystko rzucam i wynoszę odzież.
            • skynews Re: "Szajba" 10.08.06, 22:47

              Ten wielki wieszk na ubrania w przedpokoju to musi byc prawdziwe dzielo sztuki -
              tez bym tak postepowal. W koncu porzadek musi byc - na ciuchy jest garderobasmile
              Tak wiec to nie zadna szajba - nastepny przypadek prosze...smile
              • monia.i Re: "Szajba" 10.08.06, 23:01
                Ależ oczywiście - to jest całkowicie uzasadnione działanie. W końcu taki piękny
                i cudownie odnowiony wieszak nie zasługuje na zasłanianie stertą ciężkich
                ciuchów smile
                Hmmmm...Z budzącą zniecierpliwienie lubością studiuję etykiety na produktach
                spożywczych - szczególnie na winach smile Kocham wczytywać się w opisy regionów,
                szczepów i smakowych niuansów typu "maślana nuta z akcentem korka w finiszu".
                Sięgam po kolejne butelki, głuchnę na ewentualne zniecierpliwione
                pomruki...Najchętniej kupuję wino sama - po uprzednim przestudiowaniu
                kilkudziesięciu etykiet. I niekoniecznie owa lektura jest mi niezbędna do
                podjęcia decyzji odnośnie zakupu - lubię sobie poczytać nawet nie kupując...
                Tylko nie wiem, czy to pod szajbę podchodzi - czy pod upierdliwe nawyki..smile
                • fedorczyk4 Re: "Szajba" 10.08.06, 23:53
                  No pewnie że tak, szjba nasza ukochana, bywa dla innych upierdliwym nawykiem.
    • jutka1 Re: "Szajba" 10.08.06, 22:59
      Mysle i mysle...

      Potem sie wpisze smile)))
    • luiza-w-ogrodzie Re: "Szajba" 11.08.06, 00:06
      Skad mialabym wiedziec jakie mam szajby? Toc dla mnie nie sa to szajby a
      normalne zachowanie :o)
      Musze przepytac otoczenie, jak sie nie beda bali, to pewnie powiedza na jakim
      punkcie jestem szajbnieta.
      PS Dziekuje za przypomnienie tego pieknego poznanskiego slowka z mojego
      dziecinstwa

      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jutka1 Re: "Szajba" 11.08.06, 00:21
        Luizo, prosze nie anektowac tego slowka! wink
        Ono nie poznanskie.
        U nosz tez sie tak gado smile
        • luiza-w-ogrodzie Re: "Szajba" 11.08.06, 00:28
          jutka1 napisała:

          > Luizo, prosze nie anektowac tego slowka! wink
          > Ono nie poznanskie.
          > U nosz tez sie tak gado smile

          A bo my przecie wszystkie Niemcy :o)
          • fedorczyk4 Re: "Szajba" 11.08.06, 00:30
            A guzik, ja warszawianka, a od dziecka Babcia mi mówiła (też warszawianka) że
            kompletna szajba mi odbija.
            • fedorczyk4 Re: "Szajba" 15.08.06, 16:14
              No i wątek zdechł, bo najwyraźniej poza mną nikt tu nie ma szajb. No to dodam
              kilka własnych: Moją podstawową szajbą jest luksus przebywania wyłącznie pośród
              ludzi których lubię i cenię. Nie oceniam, tylko cenię. Oczywiscie mam relacje
              profesjonalne do których zmusza mnie życie, ale w chałpie ich nie
              doświadczycie. Goszczą u mnie wyłącznie ludzie "chceni". tak więc przy jednym
              stole spotyka się fachmen który zrobił mi mieszkanie z producentem TV,
              niewierząca ginekolożka z zakonnicą Franciszkanką która kestueje na rzecz
              ociemniałych, kiądz po sorbońskiej filozofii z agresywnie wyglądającą
              feministką, asystentką pani prof. Janion. Że juz nie wspomnę o babskich spędach
              na które przychodzą sobie obce, jeno mnie znane i wychodzą (przewaznie)
              pozaprzyjaźniane.
              Mam tez szajbę na pukcie zalegających na widoku rzeczy, wszystko chowam i na
              punkcie obuwia. Wprawdzie z przymusu jestem skąpa, ale mówci emi Imelda, mam
              kolekcje butow z całego zycia, z sześdziesiąt par. Dbam o nie, nigdy nie
              wywalam, czego nie da sie juz nosić zostaje zapakowane do waliz i wędruje
              do "archiwum" zycia piechurasmile)
              • lablafox Re: "Szajba" 15.08.06, 17:24
                Kiedyś to ja miałam szajby i SZAJBY, na punkcie książek , motorów ,zwierząt
                archiwów,stoliczka na koguciej nózce i takich innych -ów.
                Teraz moja szajba przysiadła gdzieś w kątku i czeka na odbicie.
                Tak sobie myślę.
                • fedorczyk4 Re: "Szajba" 15.08.06, 17:53
                  A ja nadal i ciagle mam kompletna odpałę na punkie "żywiny". Nie jestem
                  wegetarianką (no prawie, bo pożeram tylko ryby i owoce morza), ale staram sie
                  zachować w moich szajbach jakiś tam umiar. Niemniej moja szajbą totalną są
                  zwirzęta, czemu dałam wyraz osobnym watkiem. Mam odbite na punkcie psim, kocim,
                  świnnym, ptasim, krecim i innym.
                  • jutka1 Re: "Szajba" 15.08.06, 18:05
                    Ciagle mysle i mysle, jakie by sobie szajby przypisac.
                    I ciagle nic nie moge wymyslic... sad
                    Lubie to i tamto i owanto, ale szajby nie mam (chyba).
                    Flaki z olejem, ot co.
                    smile
    • dado11 Re: "Szajba" 15.08.06, 18:05
      Ze smutkiem stwierdzam, że chyba nie mam żadnych szajbsad(( Jestem nudna do bólu...
      I żaden bzik nie utrzymywał mi się dłużej na stanie, niż to było niezbędne...
      Artur mówi, że jedyny bzik, który może wymienić, to zamiłowanie do kucharzenia, ale czy to jest
      bzik??? To nawyk, codzienny kieracik, który ubarwiam odrobiną fantazji, żeby nie zdechnąć z
      nudów...smile)) Z całą resztą odmienności od rutyny godzę się bez protestu, a wręcz z radościąsmile))
      Nooo, qurcze, nuuudaaa....
      • lablafox Re: "Szajba" 15.08.06, 19:26
        hahaha , własnie odezwała się we mnie moja "szajba wiekuista",aż niemożliwe
        żebym o niej nie pamiętała .
        Własnie słucham IX Symfonii Bethowena pod dyrekcją von Karajana ( bardzo
        podobny do mojego dziadka - ojca, ojca , to tak na marginesie) i gdy zaczęły
        się partie wokalne , "ona sie ujawniła - z trudem powstrzymuję się na
        koncertach , tudziez w operze by nie pomgac solistom , od sopranów po basy.
        W domu mogę sobie folgować , więc im pomagam.
        To jest poza moja możliwościa opanowania się .
        Wyję więc na rózne głosy.I mam taką wewnetrzną radochę.
        W zakamarku mojego mózgu przechowuję też "Carskuju apieru" fenomenalny utwór na
        sytuacje stresogenne i inne takie , śpiewam ją wówczs w duchu ,a oczy mi się
        tak śmieją ,że napastnik głupieje.
        • oktoberka Re: "Szajba" 16.08.06, 10:29
          Z radością Fed oznajmiam,że namierzyłam swoją pierwszą prawdziwą szajbę! A już
          się bałam,że nie jestem szajbnięta, co z jednej strony może świadczyć o
          totalnej nudności rzeczonej, z drugiej zaś o kompletnym zszajbieniu - no bo
          który wariat wie o tym,że jest wariatem??wink)))
          Otóż choćby mnie kroili, palili i ćwiartowali, jeśli pójdę gdzieś na imprezę
          (wszystko jedno jakiej wielkości), to jeśli w celu powrotu do domu nie muszę
          się udać na lotnisko czy dworzec i nawet jeśli ledwo przebieram nogamismile-
          wracam do domu! Nie znoszę u kogoś nocować i nie lubię jak ktoś nocuje u mnie,
          a zbyt zasiedziałych gości uprzejmie wypraszamsmile) Szajbę tą dzieli ze mną mój
          mżonek i nie powiem, narasta ona wraz z wiekiemsmile Najgorzej jest, jak
          gospodarze zaczynają prawie siłą nas zatrzymywać i prawie się szarpiemysmile Stąd
          apel do tego rodzaju gospodarzy - błagam, zrozumcie,że nie chodzi o
          podejrzenie,że macie brudną pościel i inne niecne zamiary!wink- niektóre typy tak
          mają - go home i już!
          smile))
          O.
          • jan.kran Re: "Szajba" 16.08.06, 18:17
            Moja szajba jest to ze kocham sie uczyc , glownie jezykow.
            Ostatnio nie jadlam , nie pilam , nie spalamsmile tylko czytalam HP po angielsku.
            Angielski znam bardzo z widzenia ale to byla dla mnie znakomita zabawa i
            lamoglowka umyslowa.
            Chce mie sie znowu do szkoly , chce miec piornik i zeszyt i Pania Nauczycielkesmile
            I uwielbiam dyskutowac bez koncasmile)))
            Kran
            • zbyfauch Re: "Szajba" 17.08.06, 20:25
              jan.kran napisała:
              > czytalam HP po angielsku

              Ja czytam HP po niemiecku. To znaczy zanim ją podłączę nastawiam język na niemiecki.
              • fedorczyk4 Re: "Szajba" 18.08.06, 13:24
                Jou, ja z kawa mam też ciężką szjbę. Jestem całkowicie uzależnina od kofeiny,
                bo mam ciśnienie zdychającej iguany, ale wolę paść niz wypić zalewaną, lub
                rozpuszczalną. Od samego aromatu mi się cafa. Tylko z ekspessu i już. Za to w
                ilościach porannowstrząsających.
          • joujou Re: "Szajba" 17.08.06, 19:22
            >Dzisiaj w pracy kolega zaparzył poranną
            kawę,podaje mi filiżankę,a ja....roześmiałam się
            serdecznie-oczywiście,że nie jestem wyjątkiem i mam
            swoją szajbę wink Kawę muszę mieć nalaną do pełna,a nawet
            z czubkiem big_grin Wiem,że to nieelegancko,ale szajba to szajba
            i nic na to nie poradzę(w kawiarniach zachowuję się należycie,ale
            tam,gdzie mogę nie odpuszczam).
            Teraz już właściwie nie pijam kawy parzonej "po turecku",ale
            miałam swój rytuał:postronny widz zawsze się dziwował co też ja
            wyczyniam wink
    • joujou Re: "Szajba" 17.08.06, 20:12
      >Do moich szajb aż wstyd się przyznawać,ale co tam...
      Mam w domu zestaw kieliszków,które są dla mnie bezcenne,
      tym bardziej,że pamiątkowe.Kiedyś mój mąż nieoczekiwanie
      wyjął szampanówki,by ich użyć w wiadomym celu.
      Mnie oblał zimny pot,a w oczach pojawiły się wrogie błyski wink
      Za póżno było jednak na reakcję,gdyż goście przy stole.
      Przeżywałam prawdziwe męki zanim kieliszki zostały opróżnione
      i można je było zebrać(oczywiście musiałam zrobić to osobiście).
      Teraz już wszyscy domownicy wiedzą,że lepiej ich nie tykać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka