Dodaj do ulubionych

...zycie nasze

29.08.06, 20:57
Niedawno przeczytalam cos takiego "powinnismy wyzyc nasze zycie jak
najlepiej".
Zastanawiam sie co dla poszczegolnych ludzi oznacza "wyzycie zycia".
Zobaczenie jak najwiecej swiata,zrobienie kariery i dorobienie sie
czegos,poswiecenie sie dla innych czy skorzystanie ze wszystkich okazji aby
sie w zyciu zabawic.
Czy ktos ,kto spedza zycie w tym samym miejscu wychowujac np.dzieci przezywa
zycie mniej intensywniej od wiecznego podroznika znajacego kazdy zakatek
ziemi? Czy artysta czuje sie bardziej spelniony przetwarzajac wizje swej
wyobrazni od robotnika czy naukowca.

Wiekszosc z nas ma juz pol zycia za soba. Jak myslicie,wyczerpalismy z zycia
wszystko co sie dalo,czy moze teraz dopiero wiemy jak zyc a na niektore
rzeczy jest juz za pozno?
Moze nie na tym polega wszystko,moze kazdy z nas dostal od losu tylko pare
mozliwosci i to wszystko. Wiecej nie dostaniemy chocbysmy probowali.

Odwieczne pytania,wszystko juz bylo....moze jednak ktos chce pogadac.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: ...zycie nasze 29.08.06, 22:18
      Verbenko, musze pomyslec troche.
      Ale kazdy realizuje sie inaczej, co dla jednych nie dla innych, i chyba nie ma
      uogolnien..
      Jutro przemysle.
      smile
    • jan.kran Re: ...zycie nasze 30.08.06, 00:25
      Wiekszosc z nas ma juz pol zycia za soba. Jak myslicie,wyczerpalismy z zycia
      wszystko co sie dalo,czy moze teraz dopiero wiemy jak zyc a na niektore
      rzeczy jest juz za pozno?


      ---------> Verbeno ,ja mogę ocenić tę już przebytą połowę mojego życia
      która minęła , o ile będę żyła sto latsmile

      Ja mam za sobą bogatą w przeżycia emigrację , nieudane małżeństwo , bardzo
      udane macierzyństwo i życie które uważam za ciekawe choc niełatwe.
      Za swój sukces uważam m.in. poznanie jako_tako zupełnie nowego języka
      w wieku 40 + , w tymże czasie nauczenia się podstawowej obsługi komputera ,
      przetarcia szlaku do nowego zawodu absolutnie nie mającego nic wspólnego z moim
      wykształceniem.
      Mam czasem wrażenie ża moje życie stoi na głowie bo najpierw długo szukałam
      swojej drogi a teraz kiedy większość z moich rówieśników osiągnęło
      stabilizację ja zaczynam od zera.
      Bardzo mi się to podobasmile)))
      Poza tym mam wspaniałą Rodzinę w Polsce , sporo przyjaciól na całym świecie
      i lekką duszę. Nareszcie.
      Na razie nie przychodzi mi nic na myśl na co by było za późno w moim wieku.

      Kransmile
      • witekjs Re: ...zycie nasze 30.08.06, 02:31

        /.../
        > Na razie nie przychodzi mi nic na myśl na co by było za późno w moim wieku.
        >
        > Kransmile

        Bo nic nie jest. smile

        Witek
    • e1114 Re: ...zycie nasze 30.08.06, 10:09
      Jeśli spojrzeć na wniosek prof. Kotarbińskiego z Traktatu o
      szczęściu: "Szczęście to zadowolenie z życia wziętego w całości", to - jak się
      zdaje - jasno wynika, że życie jest jednym wielkim procesem, ciągłym i
      dynamicznym. Miejsce, w którym jesteśmy, to tylko punkt: tyle za nami ile przed
      nami. Nie trzeba zresztą czytać Kotarbińskiego, aby to dostrzec. Jak również
      nie trzeba zbyt mocno wsłuchiwać się w Twoje słowa, by zauważyć, że "wyżywasz"
      swoje życie harmonijnie i pozytywnie - bez krytycznych przełomów i tragedii,
      które zawsze pozostawiają widoczny ślad (przepraszam za poufałość - chodzi o
      wrażenie). Jeśli pytasz o takie sprawy na sposób, na jaki to robisz, to już
      dużo - jesteś szczęśliwa, stać cię na nostalgię smile
    • ewelina10 Re: ...zycie nasze 30.08.06, 11:06
      Nie oszukujmy się, jest wiele rzeczy na które jest za późno, ot chociażby
      macierzyństwo ... ale ciągle wciąż jeszcze dużo przed nami smile

      A cóż to za określenie "wyżyć nasze życie" ?

      Nie będę tutaj wyrażać poglądów filozoficznych, chociaż temat jak najbardziej
      taki się wydaje smile

      Odnoszę wrażenie, że nie jest istotne, czy jest się podróżnikiem czy domatorem,
      pracownikiem naukowym czy robotnikiem, artystą czy urzędnikiem, bizneswomen czy
      gospodynią domową ... ale czy i jak umiemy z życia czerpać, na ile mamy w sobie
      miłości by darzyć sympatią ludzi i nasze otoczenie i nie rezygnuje z życia.
      Czasami mała rzecz, wydarzenie ... a tak cieszy.

      Pewnie zabrzmi to zbyt staroświecko na dzisiejsze czasy ... dla mnie, źródłem
      mojego wewnętrznego życia jest Dom, reszta "spełnień" jest tylko pochodną. Nie
      wyobrażam sobie, żeby cokolwiek mogłoby mieć dla mnie znaczenie, gdybym miała
      wracać do "Pustego" domu.
      • jutka1 Re: ...zycie nasze 30.08.06, 12:07
        Gdybym sie tak naprawde spiela wink, to i macierzynstwo moglabym sobie
        zafundowac, tylko nigdy mnie jakos nie ciagnelo, stad tez z wlasnego wyboru nie
        zaznam.

        Na cala reszte przezyc i doznan nigdy nie jest za pozno.

        Jak juz wspomnialam wczoraj, i jak nadmienila Ew., kazdy realizuje sie i
        "wyzywa" swoje zycie na swoj sposob, czy to oddajac sie pasji zawodowej, czy to
        realizujac sie domowo, kazdemu wg. potrzeb.
        Czasem tylko nie starcza odwagi lub okolicznosci, zeby wyjsc z kolein, w ktore
        sie zyciowo wjechalo i sprobowac czegos innego, do czego nas ciagnie.
        Mam duzo szacunku i podziwu dla ludzi, ktorzy na taki krok sie zdobywaja.
        Wlasnie zeby "wyzyc" swoje zycie do pelna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka