verbena1
24.10.06, 21:11
Podziele sie z wami pewna historia z zycia wzieta.
Znajomy nasz,mezczyzna okolo czterdziestki,rozwiedziony, pragnie nawiazac
przez internet kontakt z kobieta. W celu jak najbardziej przyziemnym czyli
bycia razem.
Mezczyzna dosyc przystojny no i kobiety rzucaja sie na niego tlumnie. Pisza
listy o tym,jak bardzo jest w ich typie,o zakochaniu od pierwszego wejrzenia
itd.
Tak pieknie jest do jego pierwszej odpowiedzi....poniewaz. No wlasnie.
Mezczyzna ten nie chce nikogo oszukiwac,zwodzic czy dawac nadzieje.
Pisze o swojej chorobie. Ms czyli stwardnieniu rozsianym.
O tym,ze ma coraz wiecej problemow z chodzeniem,z utrzymaniem rownowagi, ze
musi czesto odpoczywac.
Rowniez o tym ,ze jest seksualnie sprawny i nie szuka pielegniarki tylko
partnerki.
Po takim postawieniu sprawy najczesciej nie ma odpowiedzi. Jest zaskoczone
milczenie.
A ja sobie mysle tak.
Jak postapilabym sama w takim wypadku?
Pewnie tez nie chcialabym wiazac sie z kims chorym z widocznym kalectwem.
Akceptujemy partnera,ktory zachoruje w czasie trwania zwiazku ale nie
kogos ,kto ma byc tym wymarzonym.
Co o tym myslicie?