bystra2000
10.10.07, 13:55
Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że w klasach integracyjnych zdrowe maluchy przejmują schorzenia od chorych. Niepełnosprawnej dziewczynce powiedział: nie puściłbym swojego dziecka do takiej klasy.
Całe zajście miało miejsce w ostatnią niedzielę podczas prawyborów we Wrześni. W pewnym momencie na mównicy pojawił się Janusz Korwin-Mikke. Wygłosił szokującą tezę, że w klasach integracyjnych dzieci zdrowe przejmują schorzenia od niepełnosprawnych.
Jedna z działaczek Partii Kobiet, której córka od kilku lat porusza się na wózku inwalidzkim, nie wytrzymała. Podeszła do Korwina i powiedziała mu, aby powtórzył swój pogląd patrząc jej dziecku w twarz. I on to zrobił. Podszedł i powiedział tej biednej dziewczynce w twarz, że on swojego dziecka nie puści do jednej klasy z dzieckiem niepełnosprawnym. Bo zarazi się niepełnosprawnością - relacjonuje świadek zdarzenia - Łukasz Nanczas, polityk SLD.
Rozmowa miała ciąg dalszy. Pochylił się nad moją córką i zapytał: "A ty ćwiczysz na lekcjach wychowania fizycznego? Przecież ty nie jesteś w stanie ćwiczyć?" Ona odpowiedziała, że ćwiczy. Korwin zapytał: "Ale jak? Na wózku?" Odpowiedziała, że owszem - relacjonuje matka. To są hasła zahaczające o wykluczenie społeczne i zakazane konstytucyjnie. Byłem tak zdenerwowany, że koledzy musieli mnie trzymać - opowiada Nanczas.
Korwin opisał to wydarzenie na swoim blogu:
Podleciała do mnie jakaś narwana Partyjna Kobieta i zaczęła mnie ciągnąć do stoiska Partii Ekshibicjonistek, żądając, bym podszedł do ich namiotu i powiedział to w oczy jej córce, siedzącej na wózku inwalidzkim. Poszedłem. Powiedziałem. Była to miła panienka, bardzo inteligentna na oko.
Wczoraj reporter "Dz" rozmawiał o sprawie z JKM. Polityk tłumaczył:
Swojego dziecka bym nie posłał. Oczywiście, że nie. Dlatego, że jeśli ja sam się jąkam i przebywam z człowiekiem, który się jąka, to ja zaczynam się jąkać jeszcze bardziej. (...) To rodzice powinni decydować, do jakiej klasy poślą swoje dziecko, a nie jacyś faszyści z SLD.
Roman Giertych, który startuje w wyborach razem z Korwinem, był mocno zaskoczony wypowiedzią swojego nowego koalicjanta.
Bardzo dziwna sytuacja. Nie wierzę, że to powiedział. To byłoby głupotą.
Każda partia ma swojego Palikota - dodał były minister edukacji.
Analizując całe zajście przestaje dziwić fakt, że Unia Polityki Realnej była zawsze kanapową partyjką, pielęgnującą wizerunek klubu oderwanych od rzeczywistości postrzeleńców.
Wojtek Wowra