jej_maz
08.08.03, 18:37
Duzo sie tu czyta o stosunku do W-wy. Mysle, ze to piekne miec takie miejsca,
gdzie kazdy kamien usmiecha sie na twoj widok jak do starego przyjaciela. Ja
nie mam takiego miejsca. Moze wlasnie dlatego tak latwo zostalem emigrantem?
Na takie podejscie wplyw mialy dzieje rodzinne. Wyrwane sila "wieczne"
korzenie ze Lwowa i rzucenie na obca, wroga do dzisiaj przybyszmom ziemie,
jedynie utrwalalo poczucie "osierocenia". Dziedek, najwspanialszy czlowiek
jakiego znalem, spiewal przed w hurze "Macierz" we Lwowie. Ten sam zespol
zalozyl Opere Slaska. Pomimo, ze sam urodzilem sie juz "na wygnaniu" (wedlog
rodziny) to poprzez obcowanie, oddychanie na codzien ta niesamowita,
artystyczna, ultra-romantyczna atmosfera i kultura wschodu, mam niejako
genetyczny sentyment do tego miasta. Troche ciekawych wspomnien pod
lwow.com.pl/