Dodaj do ulubionych

Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :)

26.12.08, 22:33
Jeszcze przed nami pare dni swiat rozmaitych, nie moge napisac ze to juz
poswiateczne! No i szczegolnie ale mnie swiateczne smile
Obserwuj wątek
    • dado11 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 26.12.08, 23:24
      Mammaju, mam wrażenie, że już mogę ci składać gratulacje z powodu
      zmiany statusu społecznego!!!!?
      Mam nadzieję, że Gościu jest dorodny, zdrowy i jego Mama szczęśliwa,
      że już jest!!!
      I oby był dobrym prorokiem dla Ciebie, twoich najbliższych i dla
      nas, twoich najdalszych najbliższychwink)))
      Życzę Mu, by słonko grzało jego wszystkie, nawet najbardziej
      zwariowane pomysły!!!
      Pozdrawiam, D.
      • en.ej Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 26.12.08, 23:59
        Mammajko, gratuluję smile
        Maluchowi życzę dużo zdrowia, uśmiechów, pisków, wrzasków i zabawy.
        Wam...łez szczęścia z pierwszego uśmiechu, ząbka, słowa, kroku, radości z tupotu
        malutkich nóżek i uścisków małych rączek.
        • jan.kran Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 00:15
          Bardzo dobry prezent świąteczny , gratuluję i trochę zazdroszczę tego co przed
          Wamismile
          Wychowanie takiego Małego Człowieka to życiowa awantura nieporównywalna z niczym
          innnym!!!
          Serdeczności przesyłam smile
          Ulasmile
    • jutka1 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 00:47
      Mammajko, gratulacje wielkie, ale tylko blagam nie dajta Mu Adam smile))

      Niech rośnie zdrowy i duży, i niech Wam przynosi radość każdego dnia.
      • monia.i Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 02:48
        Mammaju - graulacje dla całej rodziny smile No i najlepsze życzenia dla
        Gostka smile
    • ewelina10 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 10:14
      Mmko chyba nie można sobie wyobrazić piękniejszego prezentu na święta smile Wszystkiego najlepszego dla rodziny w powiększonym składzie.

      Witam w gronie babć smile

      Urodzaj chłopaków. W styczniu 2009 też już czeka u mnie na przyjście cioteczny siostrzeniec smile
      • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 11:26
        Slowo daje, wzruszylam sie do lez, takie piekne zyczenia i dobre slowa od Was!
        Wszystkim dziekuje bardzo, Wnusio uroczy oczywiscie ( na zdjeciu zrobionym przez
        syna), mam nadzieje dzisiaj pojechac go zobaczyc. No i narazie jest to temat
        zdecydowanie dominujacy w naszym domusmile
        • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 13:38
          Mammajko, jak sie ma Ciebie za
          • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 13:39
            Babcie, to dobre wrozki nie sa potrzebnesmile Moje najserdeczniejsze
            gratulacje!!!!
            • lablenka_x Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 11:00
              fedorczyk4 napisała:

              > Babcie, to dobre wrozki nie sa potrzebnesmile Moje najserdeczniejsze
              > gratulacje!!!!

              Fedorczyku, dlaczego babcie nie są potrzebne???
              Może jak są babcie to dobre wróżki nie są potrzebne?

              Hahaha wydaje mi się,że te dobre wróżki są potrzebne tak samo jak
              babcie, a czasami przywdziewają na siebie babcine sukienki.smile i wink
              • jutka1 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 11:08
                Fedo pisała w 2 odcinkach, bo jej urwało pierwszy wpis. Jak przeczytasz to
                będziesz wiedzieć smile)
        • verbena1 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 13:49
          Mammajko, jestes babcia! Gratuluje i ciesze sie ,ze juz po nerwowce i
          wyczekiwaniu. Niech malenstwo rosnie zdrowe i szczesliwe.

          Ja jeszcze u brata, tak jest tu milo i gwarno az nie chce sie wracac.
          Dojadamy poswiateczne resztki, piernik w miare ubywania staje sie coraz
          smaczniejszy i bardziej miekki, na indyka ,ktory nie miescil sie do piekarnika
          juz nie mozemy patrzec, a ciagle jest go sporo.
          Zrobilismy dzis nieduzy spacerek ale przejmujaco zimny wiatr zagnal nas
          spowrotem do cieplego domku.
          Milego odpoczynku poswiatecznego zyczesmile
          • foxie777 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 27.12.08, 19:43
            Czyli Jestes Mamajo babcia.Gratulacje.Ja na razie nie widze
            tego na horyzoncie.Piesio sliczny.
            Fed ,jak tylko naprawia mi ten "zasrany"monitor to wkleje kilka
            zdjec "swiatecznych"Swiatelka zawsze wygladaja slicznie.
            Dla mnie sniegowe zdjecie Dado jest nie do pokonania.
            Swieta sie udaly super,a teraz tylko zostal Sylwester,Idziemy
            do lokalu z grupa znajomych.
            Niestety jest cieplo i nawet nie moge zapalic w kominku.
            Moze styczen bedzie lepszy.
            Tez jestem ciekawa spostrzezen M z Kuby.Znam sytuacje bardzo dobrze
            i jestem ciekawa jakie beda jej wrazenia.
            pozdrawiam slonecznie

            • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 00:09
              BYlam z wizyta w szpitalu, teraz goszcze siostre synowej z mezem, mozna
              powiedziec pepkowe cala geba smile Fotki wrzuce do albumu jak obrobie smile
              • lablenka_x Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 10:56
                Mammaju, gratulacje dla Małego,że w takim czasie przyszedł na świat,
                dla Rodziców no i dla Dziadków.
                Witaj w gronie babć smile.

                U nas dziś mróz i mlecznoperłowa mgła będąca nadzieją na szadź.
                Dziś ostatnia partia dzieci na świątecznym spotkaniu, przychodzi ich
                tyle żeby max zmieścić sie przy stole, dlatego partiami.
                Jakże te spotkania są różne w zależności od składu towarzystwa, od
                bólu serca po radość dogłębną.
                Wczoraj odwiedziło nas nasze słoneczko (najmłodsze z wnucząt-
                Leonek) z rodzicami i wujkiem oraz kuzynką.
                Jego obecność dostarczyłam nam tyle radości,że powinnno starczyć
                jej na długo, takie to pogodne dziecko.

                Verbeno tylko nie puszczaj korzeni u bratawink

                Foxie, właściwie to Wy jaką teraz porę roku macie - zimę?
                Bo co prawda półkula północna to więc i zima powinna być, ale może
                ona się jakoś u Was inaczej nazywa?
                Bo co to za zima kiedy ciepło jest?

                Co słychać poświatecznie u innych?
                • foxie777 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 13:41
                  Lablenko, pora roku jest taka sama jak np w Nowym Yorku, ale poniewaz
                  jest tu tropik zima jest bardzo lagodna hi, hi tzn czasami nawet
                  20,24C.Dlatego tak mi brak sniezku w czasie Swiat.
                  W sumie okres od listopada do maja jest cudowny, ale wolalabym
                  troszke chlodniej.Zawsze planuje przyjazd do Polski jak jest chlodno.
                  Przykladem "zimy" u nas jest fakt,ze turysci z Europy czy Canady
                  kapia sie w oceanie i uwazaja ze woda jest ciepla.Dla mnie pogoda
                  kapielowa zaczyna sie w lipcu.Wtedy woda jest jak w wannie i dla
                  mnie wymarzona.Boze ,pamietam kapiele w Baltyku kiedy czlek
                  wychodzil fioletowy z wody.Inne czasy.
                  pozdrawiam Noworocznie.
                  • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 14:23
                    Ladny dzien, pojechali goscie ktorych nocowalismy (siostra synowej z
                    narzeczonym), troche wreszcie odpoczne ! Swiety spokoj - ot, co - czego mi
                    trzeba smile Moze na spacer?
                    • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 14:30
                      Jednoniowy Gostek

                      http://images49.fotosik.pl/43/25a837a4253e2896m.jpg
                      • fedorczyk4 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 20:28
                        Lo Matko jakie cudoooooo!
                        • verbena1 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 20:59
                          Witaj maly czlowieczku, badz szczesliwysmile

                          Juz powrocona na domowe lono, rozleniwiona byciem gosciem, wypoczeta
                          i zrelaksowana. Swieta i po swietach, czas na powrot do
                          rzeczywistosci. Jutro do pracy ale tylko trzy dni a potem znow
                          cztery dni wolnego i nowy roczek juz czeka za drzwiami.
                          • monia.i Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 22:18
                            Gostek jest śliczny, przesłodki smile Niech świat będzie mu przyjazny smile
                            Swięta, święta i po świętach..Mam za sobą dwa bardzo leniwe,
                            wypoczynkowe dni, dzięki za nie - jutro bez łobrzydzenia do pracy
                            pojadę smile A dziś mroźno tak, całkiem jak zimą, brak odrobiny śniegu
                            do szczęścia..Ale i tak całkiem miło smile
                            Uściski dla wszystkich smile
                          • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 28.12.08, 22:36
                            Witaj Verbeno w domowych pieleszach smile Milo wyjezdzac, milo wracac.
                            Milo jest siedziec w ciszy i milo miec ruch w domu. Jestam bardzo filozoficznie
                            nastrojona i mysle sobie jak bardzo zycie nas zaskakujesmile
    • dado11 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 29.12.08, 00:47
      Mammaju, jeszcze raz gratuluję pięęęknego przychówku, śliczne niemowlę, śliczny
      chłopaczek, niech zdrowo rośnie i przysparza rodzinie powodów do dumysmile)))
      nasz dzień był słodko leniwy, najpierw dłuuuugi sen, potem pyszne śniadanko,
      potem wizyta u przyjaciół (niestety Helana niedomagała...), a potem szybki i
      mroźny spacer po warszawskiej Starówce...
      no, i co tu dużo mówić... piękne nam się to miasto robi, choć podobno nie tak
      piękne jak inne miasta i miasteczka w naszej ojczyźnie....
      ale, jak dla mnie, to i tak jest na czym (z dumą) oko zawiesić...smile

      dado11.fotosik.pl/albumy/562627.html
      pozdrawiam, D.
      • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 29.12.08, 01:07
        Dado, dziekuje ! tez bym chciala zeby byl szczesliwy smile
        Piekne zdjecia, musze pojechac zobaczyc na wlasne oczy, bo jakos mnie tam nie
        zaprowadzilo w swieta. No a jeszcze zobaczone twoim oczkiem, to ho-ho!
      • jutka1 Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 29.12.08, 08:23
        Ojej, Dado, jak ślicznie! smile

        Ja w ramach dzisiejek donoszę, żem chora. sad Złapałam chyba wirusowe zapalenie
        oskrzeli, bo toto chodzi po okolicy, włącznie z moją rodziną. Z Sylwestra chyba
        nici, niech to jasny szlag trafi. sad
        Rozważam zaprzestanie przyjazdów do Polski na święta, bo zawsze jest ten sam
        scenariusz. sad
        • mammaja Re: Dzisiejki 283 - ciagle swiateczne :) 29.12.08, 13:41
          Bardzo wspolczuje, Jutko! Ale nie zaprzestawaj przyjazdow smile na Wielkanoc
          napewno bedzie cieplo i ladnie i zadnych wirusow. Kuruj sie !
          dzisiaj przywoza Gostka do domu, a ja mam zebranie w 10 cio osobowym skladzie,
          azplanowane dawno smile mam nadzieje, ze nie bede calkiem rozkojarzona smile
          • jutka1 Wtorek 30.12.08, 09:07
            Za oknem mróz, słońce.

            Dzisiaj powtórka z dnia wczorajszego, czyli pod kołdrą na sofie. Tyle, że w
            porze obiadu wpadną przyjaciele z gór, przywiozą wałówkę, nakarmią mnie, naniosą
            drewna, etc. Mieliśmy dziś jechać do mojej ulubionej knajpy w górach, taki był
            plan, no ale człowiek planuje a Niebiosa się śmieją. smile

            Czuję się - nie wiem czy lepiej, trudno powiedzieć po jednej dawce leku. Zobaczę
            wieczorem, jak druga dawka zacznie działać.

            Ale Sylwestra w winnicy coś czarno widzę... sad

            Miłego dnia smile
            • mammaja Re: Wtorek 30.12.08, 12:34
              A dzien piekny, zimowy - w nocy bylo -10, teraz juz tylko -3 i coraz wiecej
              sloncasmile Gdyby tak troszke sniegu! U ciebie pewno lezy sniezek, Jutko smile Kuruj sie!
              Kontemplowanie szczescia rodzinnego pietro wyzej jest bardzo pzyjemne, Gostek w
              calej okazalosci wyglada bardzo przyjemniesmile Jakos ciagle nastroj swiateczno -
              wakacyjny, tyle ze wczoraj wysprzatalam chalupe, Krasnoludka pojechala do mamy i
              pewno objawi sie po N.Roku.
              Milego dnia zycze, jade ubezpieczyc autko, bo mi termin minal w ferworze
              wydarzen smile
              • jutka1 Re: Wtorek 30.12.08, 13:08
                Śniegu na lekarstwo, Mammajko. W górach jest trochę, ale niezbyt dużo.
                • verbena1 Re: Wtorek 30.12.08, 19:36
                  Dzis bylo tak piorunsko zimno ,ze mi przerzutka w rowerze zamarzla i
                  jechalam na jednym biegusmile Az -8, przy pieknie wschodzacym czerwonym
                  sloncu i mroznej mgielce. Niech sobie bedzie taki mrozik,lepsze to
                  niz deszcz. Ciepla czapka, rekawice i jakos przezyje sie do wiosny.

                  Jutro pojde do kolezanki,moze ktos jeszcze sie napatoczy i bedziemy
                  ogladac fajerwerki o polnocy. Upieklam juz na jutro makowiec,jest
                  taki dobry ,ze nie moge sie oderwacsmile

                  Jutko, zmiana miejsc wyraznie Ci nie sluzy, moze wydobrzejesz do
                  jutra? Trzymam kciukismile)
                  • mammaja Re: Wtorek 30.12.08, 20:11
                    Podziekowanie dla Administracji za takie piekne Życzenia Noworoczne!
                    caly dom jakos przycichl, przed chwila popatrzylam jak rodzice kapia dzieciatko
                    smile Mily widoczek smile
                    • dado11 Re: Wtorek 30.12.08, 21:24
                      Za nami cały dzień wytężonej pracy... opracowanie nowego zamówienia, góra
                      przelewów, by jak najmniej długów zostało na nowy rok, jakieś zakupy
                      przedsylwestrowe... no i dopieszczanie dziecięcia, które było uprzejme walnąć
                      dużym paluszkiem u stopy we framugę, ojjjj.... bolało!
                      Poza tym na działkach cisza, jak makiem zasiał... chyba niewielu pracuje,
                      większość narodu siedzi w sklepach!
                      Mnie niestety nadal świat się huśta i wciąż jak jakiś inwalida muszę być wożona
                      i eskortowana...hmmm, czas zdrowieć, bo mam już tego powyżej...sad((
                      jutro od rana grzebię w pudłach z ciuchowymi skarbami, może znajdę cóśkolwiek do
                      włożenia na imprezkę...
                      pozdrawiam, D.
                      ps.- coś mi się widzi Mammaju, że tobie się szykuje piękny Sylwester w
                      "pieluszkach"wink))
                      • fedorczyk4 Sroda 31.12.08, 10:32
                        Za oknem slonce i mroz. Ja przed ekranem, bo nazbieralo mi sie
                        tlumaczen ze uch. Wczorajszy dzien spedzilam w urzedach, banku i na
                        poczcie. Ale przynajmniej juz po wszystkim, firma po trzech latach
                        cherlawienia, odeszla do zapomnienia.
                        Dado Kuzynko Hustana, bardzo Ci wspolczuje. Dziecieciu tez, bo znam
                        swietnie ten bol jak wiesz.
                        Mammajko troszke Ci w glebi duszy (chyba) zazdroszcze.
                        Jutka jak zdrowie? najwyrazniej czyste powietrze ci nie sluzy.
                        nastepnym razem nie w gory i rzeki, tylko do Warszawy na kwarantanne
                        przybywaj. Jak sie zaaklimatyzujesz w naszym powietrzu, to wirusy
                        beda Cie szerokim lukiem omijalysmile
                        Na mnie czekaja pazury, kudly i jak na Dado, wybranie ciuchow. A
                        wyjatkowa mam w czym wybierac. malo ze nakupowalam we Francji, to
                        jeszcze U.P. obdarowala mnie czescia (1/100)swojej gigantycznej
                        garderoby. Jedziemy do przyjaciol pod miasto, zabieramy Mala Czarna
                        i druga pare przyjaciol, a Dziecinka organizuje u nas fieste dla
                        swojej bandy. Troche sie tego boje, ale coz, zawsze jest pierwszy
                        raz. W sumie tylko dlatego zdecydowalam sie wyjsc, zeby udostepnic
                        jej "wolna chate". Bo mi sie nie chcialo, oj nie chcialo.

                        Wracajac do U.P. to na jej prozbe porzadkowalam z nia jej stan
                        posiadania odziezowo-obuwniczo-dodatkowego i musze Wam sie przyznac
                        ze jeszcze nie widzialam takiej ilosci ciuchow w prywatnym
                        posiadaniu. Mozna by zapelnic calkiem przyzwoity sklep. U.P. zawsze
                        kochala ciuchy i znala swietne miejsca do kupawania markowych za
                        cwierc ceny. Zawsze tez je kolekcjonowala. Niemniej wzmoglo jej sie
                        to do rozmiarow obsesji w zwiazku z choroba i leczeniem pewnego typu
                        lekami. Zostala zdiagnozowana jako ofiara T.O.C, czyli Troubles
                        Obsessionels Compulsifs - zespol zaburzen osesyjno-kompulsywnych i
                        jest leczona jeszcze innymi lekami, ktore ciekawe co wywolaja tym
                        razem poza tendencjami samobojczymi o ktorych lekarz poinformowal.
                        Ale nim zaczela sie leczyc zapelnila przestrzen ok. 50m kwadratowych
                        rzeczami i to tak ze chyba pusta koperta na zwykly list nie
                        zmiescilaby sie.
                        • verbena1 Re: Sroda 31.12.08, 16:33
                          Fed, mysle ,ze ludzie szczesliwi nie zapelniaja domu niepotrzebnymi
                          ciuchami. Szczescie ,kazdy chcialby je miec a ono jest wydzielane
                          tak skapo i niesprawiedliwie.

                          Kochani ,zycze Wam i sobie w Nowym Roku jak najwiecej szczescia,
                          zbierajmy jego okruchy i nie uronmy ani grama.
                          Sciskam Was mocnosmile
                          • fedorczyk4 Re: Sroda 31.12.08, 16:42
                            Madrze piszesz Verbeno. Ja takze Wszystkim Nam zycze szczescia
                            zdrowia, pomyslnosci, duzo forsy i milosci.
                            I nie zpominajmy ze zycie na naszym lez padole mamy jedno i jednak w
                            pewnej niewielkiej, ale jednak, mierze od nas zalezy czy wiecej
                            bedzie lez smutku, czy lez smiechu.
                            Szczesliwego N.R. zyczy Wasza F. z W. kraj P.
                            • jutka1 Re: Sroda 31.12.08, 16:57
                              Pozwólcie, że dołaczę do życzeń, i podpiszę się pod przepiśczyniami. smile
                              Oby ten 2009 rok był lepszy, obfitszy i szczęśliwszy.
                              Ściskam Was mocno,
                              J.
                            • mammaja Re: Sroda 31.12.08, 17:03
                              I mnie przedpoludnie zjadly banki i jakies platnosci, zmienilam tez
                              lokate (podobno ma sie pogorszyc oprocentowanie po N.Roku), a w
                              osiedlowym markecie kolejki do kas, jakby wszyscy kupowali zapasy na
                              dwa tygodnie! Sylwester w bardzo rodzinnym gronie, Gostek dostal
                              elektroniczna nianie pod choinke i siedzac przy obiedzie
                              nadsluchujemy jak sobie posapuje w lozeczku na gorze. Bardzo to
                              fajne urzadzenie! Mam nadzieje ze ten temat nie zdominuje moich
                              postow w przyszlym roku smile
                              W kazdym razie najserdeczniejsze życzenia wszystkim balujacym i tym
                              pozostajacym w domu. Żeby ten piekny NRok byl dla wszystkich baardzo
                              pomyslny!
    • dado11 Ostatni dzień roku 2008... 31.12.08, 17:50
      Kochani,
      życzę nam wszystkim zdrowia, radości i pięknej, pełnej miłych
      zdarzeń, podróży przez nadchodzący Nowy Rok!

      http://images46.fotosik.pl/44/0bf3c5ff9136cf44.jpg

      No i żeby w tej podróży nie zabrakło nam ani uśmiechu, ani marzeń
      ani kaski na ich spełnianiesmile
      Bardzo gorąco Was pozdrawiam, miłej zabawy, D.
      • ewelina10 Re: Ostatni dzień roku 2008... 31.12.08, 20:36
        Szczęśliwego nowego roku. Miłego wieczoru sylwestrowego i wesołej zabawy.
        Cieplutko Was pozdrawiam.
        • monia.i Re: Ostatni dzień roku 2008... 31.12.08, 21:28
          I ja też życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku smile
          Spełnienia marzeń, wszelkiej pomyślności i mnóstwa powodów do
          serdecznego śmiechu!smile
          • foxie777 Re: Ostatni dzień roku 2008... 31.12.08, 23:05
            Hello Girls!
            U Was juz Nowy Rok prawie za chwilke, no moze z wyjatkiem Luizy.
            U mnie dopier piata, a wybieramy sie wieczorem z grupa przyjaciol
            na celebracje.Dado, zdjecie sliczne.
            Mam wreszcie monitor Hurra!
            Zycze Wszystkim wspanialego Roku 2009.Mam nadzieje,ze uda mi sie
            poznac wiele z was osobiscie.
            pozdr
            • luiza-w-ogrodzie Noworocznie 01.01.09, 03:11
              Juz minelo ponad pol pierwszego dnia roku 2009 - na zegarze jest pierwsza po
              poludniu, za oknem goraco (34 stopnie) i pochmurnie, na szczescie wieczorem ma z
              poludnia przyjsc chlodna zmiana pogody. Bedzie pare chlodniejszych dni, ale w
              przyszlym tygodniu nadejdzie fala upalow do 40 stopni. Trzeba sie bedzie
              ewakuowac nad ocean, ktory jest juz bardzo cieply, plywam w nim co drugi dzien.
              Dzisiaj nie mam sily na rytualna noworoczna kapiel w Pacyfiku, bo po sylwestrowej imprezie
              jestem za bardzo zmeczona.

              Odespalam kilka godzin po brazylijskim party w klubie LeMontage, ale chyba zaraz
              utne sobie popoludniowa drzemke. Bola mnie nogi od tanczenia. Po powrocie zajelo
              mi duzo czasu odlepienie makijazu (krysztalki) i zmycie ton migotliwego lakieru
              z wlosow. Kicz i tyle :o)

              Zaczal sie nowy rok, wiec zawiesilam nowy kalendarz - od kilku lat kupuje kalendarz BiuraMeteorologicznego z pieknymi zdjeciami australijskiej pogody. Mozna brac
              udzial w konkursie na zdjecia do niego.

              Pozdrawiam wszystkich noworocznie i zycze pieknego roku - nie zeby sie cos
              automatycznie zmienilo z naszych zyciach ze zmiana daty, ale taki jest zwyczaj,
              podobnie jak obyczaj postanowien noworocznych, z ktorych wiekszosc nie przezywa
              trzech tygodni... Jak tam Wasze noworoczne przezycia i refleksje?

              Luiza-w-Ogrodzie
              ForumAUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Wigilia 01.01.09, 02:43
      To juz tydzien minal od Wigilii? Nie do wiary jak te dni gina wsrod fal oceanu.
      A Wigilie mialam najpiekniejsza jaka pamietam z doroslego zycia. Samo tak
      wyszlo, bez zadnych staran i wysilku (poza ulepieniem 124 uszek). Zaprosilam
      przyjaciol i swietowalismy w dziewiatke, znamy sie od kilkunastu lat ale mimo
      tego nigdy sie ze soba nie nudzimy. Przygarnelismy tez syna znajomych, ktory
      mial spedzic Wigilie sam. Potraw wigilijnych bylo zatrzesienie, bo kazdy cos
      przyniosl. I wszystkie prezenty byly trafione; oczywiscie panowie wdali sie
      zaraz w dyskusje nad elektronika a mlodziez roztrzasala tajniki aparatow
      cyfrowych :o) Pogoda dopisala bo bylo chlodno - jakies 25 stopni, pochmurno i
      kropilo.

      W drugie swieto bylam zaproszona przez przyjaciol na spiewanie polskich koled na
      punkcie widokowym Balls Head Point, co organizuja co roku i tez bylo cudnie.
      Siedzielismy przy stole wysoko na skale z widokiem na oswietlone City i most i
      spiewalismy do zachrypniecia.

      Poswiateczne wyprzedaze rowniez zaliczylam (nawet udalo mi sie obkupic Buszmena)
      ale nadal szukam nowego kostiumu kapielowego.

      Mam nadzieje ze i Wasze Wigilie byly przyjemne i spedziliscie je w dobrym
      zdrowiu. Widzialam ze MM doczekala sie malego goscia - gratulacje dla wszystkich
      zainteresowanych, niech sie dobrze chowa.
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • lablenka_x Pierwszy dzień Nowego Roku 01.01.09, 11:30
        Życzę Wam, moi Kochani
        Nowego 2009 Roku
        w zdrowiu i pomyślności,
        oby
        spełniły się Wasze marzenia,
        zrealizowały plany,
        a kryzysy Was omijały.

        Tak Luzio,ten czas pędzi jak szalony, już nie długo wiosna.
        U nas mrozik,dziś -8 i szaro.
        Ptaki nakarmione.

        Noc sylwestrowa spędzona w domusmile
        O północy wyszliśmy na balkon podziwiać sztuczne ognie.Mróz-9 i
        czyste niebo, a po wszystkich tych orgiach kolorów, dymach i
        hukach,zamrugał do mnie swym światłem Mars (moja planeta), potem
        całe niebo usiane gwiazdami piękniejsze było od wszystkich tych
        sztuczności.

        Mammaju,dziecina śliczna, czy już wiadomo jakie ma imię?

        Jakie wrażenia po sylewstrze?
        • mammaja Re: Pierwszy dzień Nowego Roku 01.01.09, 13:17
          Cala noc snilo mi sie, ze pieke bazanty! Totez rano zabralam sie do tej
          pionierskiej dla mnie czynnoscismile Mrozno, szaro.
          Z przyjemnoscia czytam Luize, wspaniale ze na australijskiej ziemi sa takie
          mile swieta!
          Lalenko, ciagle dwa imiona sa rozpatrywane i napisze, jak zapadnie decyzja.
          Staram sie nie wtracac smile
          Wszystkim Noworocznie serdeczne pozdrowienia!
          • fedorczyk4 Re: Pierwszy dzień Nowego Roku 01.01.09, 15:50
            No, no, bazant to brzmi dumnie. Ja odszorowalam przy pomocy acetonu
            i spirytusu, stol ktory "dzieci" bawiace sie u Dziumdzi, byly
            laskawe zafarbowac na niebiesko zalewajac czyms podstawki pod
            talerze made Ikea. Niech szlag trafi Ikee. Zajelo mi to prawie dwie
            godziny. Oraz usunelam, uprzednio okutawszy nos szaliczkiem,
            wymiociny blizej nie sprecyzowanej kolezanki, z kanapy. Zuzylam w
            tym celu okolo 100 litrow wody i dwa mydla, caly slownik przklenstw
            jakim dysponuje i okolo kolejnej godziny zycia w nowym roku.
            Ale za to Sylwestra mielismy bardzo udanego. Duzo smiechu, dobrego
            jadla i wina, tancow i jeszcze na dodatek uslyszalam jakas
            niebotyczna ilosc komplementow i dostalam przesliczny pierscionek z
            rubinami. Jedna moja przjaciolka zupelnie zwariowala i stwierdzila
            ze nikt nigdy nie zrobil dla niej tyle co ja i ze stalam sie
            nawazniejsza osoba w jej zyciu i w zwiazku z tym sciagnela wyzej
            wymieniony pierscionek po Babci z palce z zalozyla na moj.
            Zadzwonilam do niej dzisiaj z uprzejma prosba zeby sie stuknele w
            baniak i zabrala sobie bizuta z powrotem, ale kazala mi sie wypchac
            sianem. No to sie wypchamsmile
            A le Maz sie ululal i w zwiazku z tym byl uroczy, tanczyl jak wicher
            i uprawial konwersacje po polsku. Nie bardzo wprawdzie wiadomo na
            jaki temat, ani z kim dokladnie, ale i tak bylo milo.
            • mammaja Re: Pierwszy dzień Nowego Roku 02.01.09, 02:25
              Fed, ciesze sie, ze tak sie dobrze bawilas. A pierscionek widocznie byl ci
              przeznaczony i juz!
              Obiad noworoczny udal sie, bazanty (znowu dar od "drugiego dziadka")
              zrobilam faszerowane cielecina i pieczone wg wszelkich wymagan ksiazki "Polska
              kuchnia mysliwska" - specjalnie nabytej - bo zdaje sie juz nie mam ucieczki
              przed dziczyzna smile no i dobrze, przynajmniej zdrowe ! malutki w czerwonym
              ubranku zaszczycil nas krotka wizyta przy stole.
              • mammaja Re: Pierwszy dzień Nowego Roku 02.01.09, 13:03
                Mzonek zaziebil sie wczoraj. Wreszcie dopial swego! Moje walki zeby nie lazil w
                mroz do lodowatego kosciola, podczas kiedy w takiej samej odleglosci jest inny,
                cieplutki - nic nie daly tym razem. Odpuscilam i teraz ma! No ale i ja mam, od
                rana mierzenie temperatury, lekarstwa, sciaganie lekarza itd. Szlag by trafil! I
                taki mam poczatek roku sad
                • jutka1 Re: Pierwszy dzień Nowego Roku 02.01.09, 14:07
                  Chłopy to jednak są uparte jak kozły. uncertain

                  U mnie natomiast lekka poprawa, dzięki Niebiosom.
                  Jeszcze odpoczywam, pod wieczór zacznę się pakować, i jutro o 11:00 wyjazd. I już.
                  • fedorczyk4 Drugi dzień Nowego Roku 02.01.09, 14:40
                    Pada snieg, puszysty, bialy, miekki. Mammajko musi mial potrzebesmile
                    Jutko tos sie Pan ubawil jak pies w studni.
                    • jutka1 Re: Drugi dzień Nowego Roku 02.01.09, 14:53
                      U nas tez pada śnieg...

                      Fakt, użyłam jak pies w studni, nie ma co.
                      • dado11 Re: Drugi dzień Nowego Roku 02.01.09, 16:56
                        U nas już napadało, ale niezbyt dużo...
                        niemniej za oknem piękna zimowa atmosfera
                        http://images27.fotosik.pl/308/7435e62a7c13f9f5.jpg
                        popracowaliśmy w nieco weekendowym trybie, wyganialiśmy czworonogi w białym
                        puchu, teraz obiadek, i coś w rodzaju popołudniowej drzemki by się przydałosmile
                        dziecię moje pojechało nad morze, a tam kupa śniegu i mróz... jechali prawie 8
                        godzin. Chyba niewiele będzie z wdychania morskiej bryzy...
                        Juteczku może i nie użyłaś, ale co się naodsypiałaś to twoje. Zdrowiej!
                        Pozdrawiam Noworoczniesmile D.
                        • fedorczyk4 Re: Drugi dzień Nowego Roku 02.01.09, 17:10
                          www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bbabd6169c0ce387.html
                          Ciekawe czy sie wklei.
                          • fedorczyk4 Re: Drugi dzień Nowego Roku 02.01.09, 17:11
                            Wkleilo sie, ale ciut nadmiernie. Ale jesli chcecie to jeszcze dwa
                            zdjecia zobaczyc mozeciesmile
                            • 40plus Re: Drugi dzień Nowego Roku 03.01.09, 17:53
                              http://images38.fotosik.pl/45/bbabd6169c0ce387med.jpg

                              Fed, gdzie te 2 następne?
    • luiza-w-ogrodzie Trzeci dzien Nowego Roku 03.01.09, 04:23
      Dogorywam przed komputerem trzy godziny po zejsciu z plazy. Chyba przegielam z
      porannym plywaniem, po ktorym w dodatku zjadlam niemal kilo swiezych czeresni
      (jedzenie czeresni, arbuzow i winogron na plazy to dla mnie smak lata). Plywam
      codziennie od Swiat, na przemian w oceanie i na basenie, ale dzisiaj bylo bardzo
      zimno jak na te pore roku (22 stopnie) a po dwoch dniach wiatrow z poludnia
      (czyli od Antarktydy) ocean tez sie oziebil. Po dwoch kilometrach w oceanicznym
      basenie wyszlam z niego co prawda o wlasnych silach, ale rozgrzalam sie dopiero
      ze dwie godziny pozniej. Jade odebrac corke ze stacji, bo dzisiaj pracowala, a
      potem moze pojdziemy wreszcie do kina zobaczyc "Australie".

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ForumAUSTRALIA
      • jutka1 Re: Trzeci dzien Nowego Roku 03.01.09, 09:28
        U nas za oknem biało, błękitne niebo, zero mgły (ważne dla samolotów).
        Jestem już w 80% spakowana, choć ciągle niepewna, czy dopnę walizkę smile
        Zaraz prysznic, toaleta, i ostatnie dopinania - siebie i bagażu.

        Czuję się znów trochę lepiej. Chyba już jestem na prostej.

        W paryskim domu będę po 19:00, dam głos jak dojadę.

        Miłej soboty smile
        • mammaja Re: Trzeci dzien Nowego Roku 03.01.09, 17:07
          Swinstwo jakies mi weszlo do kompa (podejrzewam). Mam trudnosci z otwarciem
          forum sad Sytuacja w dmu kiepska, chociaz nie beznadziejna. Mzonek spacyfikowany
          w lozku, wczoraj byl lekarz, dal jednak antybiotyk bo cos mu sie w plucu nie
          podobalo. Mnie siadl akumulator i tak kleska za kleska pcha mnie w Nowym Roku,
          ze nawet na bal rodzinny nie pojde - a bardzo lubie. Trudno - mloda sie wybiera,
          niech zabaluje za nas obie. zmilego wieczoru, wiatr dzisiaj byl lodowaty!
          • foxie777 Re: Trzeci dzien Nowego Roku 03.01.09, 19:44
            U mnie slonecznie i wybieram sie na dlugi spacer do "mojego" parku ,
            porobie zdjecia.
            Fakt ze faceci uparci jak kozly.mam przyklady na swoim mezu, ale
            konsekwencje ponosze ja tak jak i u Mammaji.
            Choinka stoji i nadal jest sliczna.Nawet nie wiem kiedy ja
            rozbiore.Zawsze jak to robie przypomina mi sie Jan.Ch.Andersen i
            jest mi smutno.
            pozdr
            • jutka1 Re: Trzeci dzien Nowego Roku 03.01.09, 21:13
              Dotarłam w jednym kawałku smile))
              • foxie777 Re: Trzeci dzien Nowego Roku 04.01.09, 05:28
                Tak to wyglada u mnie
                [IMG]
                http://images50.fotosik.pl/45/1c6973f7661313d8m.jpg

                [/IMG]
                No prosze ,nawet nie moge teraz wkleic calego zdjecia.To sa
                skutki braku kompa przez prawie miesiac.
    • dado11 czwarty dzień roku za nami... 04.01.09, 21:05
      dziś poza odśnieżeniem podjazdu i ścieżki, nie zrobiłam prawie nic... no,
      jeszcze uprałam swetry, które czekały na tę chwilę naprawdę nieprzyzwoicie
      długo... dziecię zameldowało się spowrotem w stolycy, ale wraz z ostrzeżeniem o
      nadchodzącym prawdziwym mrozie... w Płońsku ok. 17-tej było już prawie -16
      stopni mrozu! brrrr...
      z całą pewnością to zimno do nas dotrze niebawem, ogrzewanie w domu i domku
      włączone, rośliny otulone, w kominku wesoło buzuje ciepłodajny ogień...
      a ja już wlączyłam tryb wyjazdowy, jadę do Paryża i zobaczę Picassa!!! Jutek
      nabył bilety, więc nic, tylko wsiadać do pociągu (no, niestety do samolotu nie
      mogę...) i jechać w świat poocierać się o cud sztuki wyższej...wink mruuuu,
      radość mnie rozpiera!!! jurto lub pojutrze okaże się czy przypadkiem nie pojadę
      nieco naokoło naszego kontynentuwink)))
      pozdrawiam D.
      • monia.i Re: czwarty dzień roku za nami... 04.01.09, 22:29
        O - ale fajnie, Dado smile Kiedy wyjeżdżasz? To na Twoje fotki też
        liczę, na razie z przyjemnością oglądam Fedowe. Brak mi trochę
        zaułkowo-podwórkowo-szczegółowych, takie klimaty lubię..Jutyldy
        taras był boski smile
        Piękna zima do nas zawitała, w Warszawie śnieg bardziej przybrudzony
        ale Ząbki białe, ładnie to wygląda smile A od jutra znów się zaczną w
        stolicy korki, więc ponownie odstawiamy autko do garażu i rankiem
        ruszamy do pociągu. Następne luzy miejskie już za dwa tygodnie.
        Pozdrowionka dla wszystkich smile
        • dado11 Re: czwarty dzień roku za nami... 04.01.09, 22:54
          witaj Moniu!
          jeszcze nie wiem kiedy konkretnie, wszystko zależy od połączeń i cen
          biletów, być może pojadę przez psiapsiółkę z "piskownicy" na
          południu Europy, ale jeśli będzie za drogo, to bezpośrednio do
          Paryżewa... wszystko w końcu stycznia!
          obfotografuję wszystko co się dasmile))) !
          • monia.i Re: czwarty dzień roku za nami... 04.01.09, 23:04
            A ciopągiem do Paryżewa jest taniej czy drożej? Rozumiem, że Ty
            samolotem chwilowo nie bardzo ze względu na kontuzję łepetynki?
            Koniec stycznia - to już bardzo niedługo smile)) Super!
            • dado11 Re: czwarty dzień roku za nami... 04.01.09, 23:11
              jeszcze też tego nie wiem, bo PKP jako jedyny przewoźnik, nie podaje
              konkretnych cen w necie... a "kontuzja łepetynki" niestety wyłączyła
              mnie z podróży na skrzydłach... na jakieś pół roku...sad
              pojadę tak czy tak, byleby tak zimno nie było!
              • monia.i Re: czwarty dzień roku za nami... 04.01.09, 23:22
                "Około pół roku" nie brzmi tragicznie, już kawałek pół
                przeminął...Na upartego latem możesz śmigać smile Aczkolwiek ja się nie
                znam i zależy, co to jest to "około" - może nie 11 miesięcy...?
                Mróz za dwa tygodnie ma zelżeć smile
                • dado11 Re: czwarty dzień roku za nami... 05.01.09, 00:11
                  buziaczki, Moniu! za parę dni idę do neurologa, to pewnie powie jak
                  długie ma być to pół rokuwink
                  dobranocki, D.
                  • mammaja Re: czwarty dzień roku za nami... 05.01.09, 01:16
                    Pozdrawiam po dniu spedzonym na lecznieu chorego, pisaniu sprawozdania ze
                    zrealizowanego projektu, i innych nudnych zajeciach. odsniezanie bylo
                    najprzyjemniejsze. Nawet do Gostka tylko raz zajrzalam, zeby nie zawlec
                    mezowskiej infekcji, w sumie marna niedziela , ale sniezek piekny smile
                    • mammaja Re: czwarty dzień roku za nami... 05.01.09, 20:10
                      Chyba mi się komputer zepsul ? Nikogo nie ma?
                      Melduje, ze zwalczylam drobne problemy typu zalozenie nowego akumulatora. Nasza
                      kochana rodzinna lekarka przyjechala wreszcie ze Slowacji i poogladala Gostka
                      fachowym okiem, jest zachwycona smile My tez. Rosnie i przybiera na wadze smile Jutro
                      bedzie mial 10 dni!
                      Mroz jak licho, u mnie 17 C, ale ladnie i zimowosmile Pozdrawiam!
                      • fedorczyk4 Re: czwarty dzień roku za nami... 05.01.09, 21:48
                        Nie wiem Mammajko ile jest u nas. Jak le Meza rano na dworzec
                        odwozilam bylo -13. Zaraz potem poszedlam z psica na godzinny
                        spacer. I teraz mam parchy na paszczy!
                        le Maz na pierwszy dzie nowej pracy starannie przygotowal sobie
                        tornister. Zabral piornik, zeszty, naklejki, gumke i linijke i
                        drugie sniadanie tez. Odstawilam do na dw. kolejki podmiejskiej i
                        udalam sie .... a tu dzwoni do mnie przez sen moj Syn Srodkowy i
                        belkocze mi ze tato zapomnial i szybko trzeba... po czym zachrapal.
                        No to dzwonie do Le M. I oczywiscie zpomnial podstawowej czesci
                        czlowieka, zabral etui, ale nie bylo w nim okularow. Zorietowawszy
                        sie, chcial dzwonic po pomoc, a tu gucio, bo nie sie okazalo ze
                        niewidzi co mu sie wyswietla. Pierwszy wymacany slusznie numer
                        (swoja droga ciekawa jestem kogo po drodze wymacujac na slepego
                        obudzil o poranku) okazal sie do Syna Srodkowego, ktory przekazal
                        jak umial.
                        Za to teraz wlasnie zakonczyla sie kolacja pozegnalna. Synek jutro
                        leci w godzinach wstrzasajaco porannych. Moj ulubiony sasiad wlaczyl
                        maszynke do rycznia juz po pol godzinie trwania dzikiej libacji, w
                        ktorej uczestniczyli moi Rodzice, le Maz, troje naszych dzieci,
                        Synusiowa, Wnucze, oraz przyjaciej Syna Srodkowego. Moim zdaniem
                        najbardziej schlali sie Pan Kot i Wnucze po czym zaryczeli gromkim
                        duetem goralskie piesni, wycinajac przy tym cholubce (czy pce? a
                        moze tez ho?)podkutym obuwiem na terakocie!

                        -
                        • dado11 Re: czwarty dzień roku za nami... 05.01.09, 22:42
                          cześć dziewczyny, hmmm... Babciesmile!
                          u nas zimno jak na Syberii, w tej chwili -16 stopni!!! piecyki i
                          kominek buzują jak szalone, w domu prawie 20 st. Nie jest źle. Dziś
                          od rana rozdzwoniły się telefony, a mail się grzał od zamówień
                          noworocznych, na wczoraj, oczywiście... jak zwykle, zresztą.
                          Niemniej, w przerwie na lunchwink zobaczyłam, że do naszego karmnika
                          zawitał kowalik, rzadki gość, no i stanęłam jak słup i prawie pół
                          godziny czekałam, żeby go złapać w kadr. No i nici, ale niesforna
                          gromada mazurków pozowała z wdziękiem

                          http://images38.fotosik.pl/46/ed05ad4339fe093b.jpg
                          http://images49.fotosik.pl/46/a52469b4fc032feb.jpg

                          potem tylko zakupy, bo większość zapasów wyszła i spokój.
                          Psy wychodzą tylko na chwilkę, bo im łapy przemarzają i trzeba je
                          nosić. Oby nam tylko brama nie zamarzła, to będzie supersmile
                          Pozdrawiam, D.
                          ps. w/g mnie : hołubce smile
                          • foxie777 Re: czwarty dzień roku za nami... 05.01.09, 22:58
                            Ja wiem ,ze moja palemka marnie sie prezentuje, ale zeby zupelnie
                            bez komentarza Fed?.
                            Dado, zima teraz sroga, ale pieknie na twoich zdjeciach wyglada.
                            Dziecko do mnie przyjezdza w czwartek i "popracujemy" nad komputerem.
                            Kiedy :rozbieracie " swoje choinki?.Moja nadal sliczna wiec mi zal.
                            Kocia bardzo ladnie sie zachowuja i nie wchodza za wysoko.
                            pozdrawiam jak zwykle slonecznie
                            • mammaja Re: czwarty dzień roku za nami... 06.01.09, 00:52
                              Foxie, palemka piekna - nie skomentowalam tylko z braku czasu smile
                              Fed, twoje krwiste pioro kresli tak wyraziste opisy, ze ppoprychalam sie ze
                              smiechu! A problem wybierania telefonow w komorce bez okularow juz
                              przecwiczylam! Rosyjska ruletka jest berdziej przewidywalna!
                              Dado, u nas tez byl dzisiaj nowy ptak, musze zajrzec do atlasu ptasiego celem
                              identyfikacji. Kot sjamski zwany Kocikiem zwiewal z dworu szybciej niz wyszedl !
                              Oj nie lubi takiego mrozu, nie lubi!
    • luiza-w-ogrodzie Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 02:42
      Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009, czas rozebrac choinke, co pewnie zrobie
      dzis wieczorem. Od wczoraj lato zdecydowalo sie rozpoczac, zobaczymy, jak dlugo
      potrwa. Dzis i jutro bedzie 39 stopni w cieniu, w srode wieczorem ma spasc
      deszcz i ochlodzi sie o 10 stopni. Takie lato mi odpowiada - okresy goraca
      przeplatane deszczem. Ogrod zostal postawiony w stan gotowosci bojowej: podlalam
      doniczki, kroliki ewakuowalysmy do toalety wychodzacej na kuchenny korytarzyk
      (leza na zimnych kafelkach i chlodza sobie brzuszki) a kurom zawiesilam
      prowizoryczny daszek z bialej plachty i nasaczylam woda ulubione miejsce gdzie
      sie wyleguja. Za trzy godziny pojedziemy na polnocna plaze i bedziemy tam do
      wieczora. Mam nadzieje ze nie bedzie alarmu z powodu rekinow, jaki przedwczoraj
      oproznil cztery plaze miejskie. Na szczescie na tej plazy jest basen, wiec w
      wypadku obecnosci rekinow mozna sie do niego przeniesc.
      A na razie siedze w domu zawinieta w bawelniany sarong i popijam zimna wode
      patrzac na nielitosciwe slonce za oknem. Z ulicy slychac dzwonek furgonetki
      rozwozacej lody, ktora objezdza okoliczne parki i place zabaw. Lato!
      ...w zwiazku z czym pozdrawiam cieplo a nawet goraco ;o)
      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń
      się. Całe życie? Załóż ogród...
      • fedorczyk4 Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 09:31
        Foxiku, jesli moge pozwolic sobie na taka poufalosc, przepraszam zem
        nie skomentowala to z zagapienia sie we wlasne sprawy. A palemka na
        miniaturce wyglada jak rozswietlony dizonaur (slownictwo Wnuczecia
        ktore posiada 4 dizonaury)smile)) Bardzo mi sie podoba.
        Dziecie odstawione na lotnisko, sasiad ryczy maszynka. Luizo jak
        patrze na to -18, a tyle bylo jak sie wraz z nim ewakuowalam z domu
        o 5 rano i jak czytam o sarongu nielitosciwym sloncu i polnocnej
        plazy, to ogarnia mnioe poczucie odrealnienia w realu wink
        Swoja droga widok za oknem jest cudowny. Siwy park w sloncu. Niebo
        bez jednej chmurki.
        Ide sprawdzic stan kry na Wisle. Stanela mi juz rzeka, czy jeszcze
        cigle plynie oleiscie i krawo.
        Mammajko dziekuje za dobre slowo. Dado ptaki to draniewink))
        • mammaja Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 13:10
          Dzisiaj pierwszy raz zostalam sama z Gostkiem, rodzice jada w
          sprawach urzedowych. Nakarmiony po uszy spi u siebie w lozeczku,
          kolo mnie odbiornik od elektronicznej niani no i emcje smile
          Pogoda wspaniala, ale mogloby byc troche cieplej! Mlodej autko nie
          odpalilo, chwilowo wziela moje. Mzonek dalej slabuje ale zaczal
          troche lazic po domu. I to tyle z prowincji, zadnej plazy, palm i
          sarongow! Polarowe spodnie i takaz kamizelka!
          • jutka1 Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 16:47
            Jestem dziwnie spokojna, Mammajko, że dałaś sobie radę bez problemu smile

            W Paryżu też zimno (jak na Paryż). Na szczęście jestem "na chorobie" i nie
            wychodzę. Mam krupnik (wczoraj ugotowałam), chleb, ser kozi, wino. Da się wyżyć.
            Jutro ciągle w domu, ale mam gościa na lunch - nakarmię krupnikiem i sałatką z
            zielonej soczewicy (cebulka, ogórek kiszony, prosty sos vinaigrette) z tostami.
            Do tego dobre białe wino. smile Może być, biorąc pod uwagę żem chora? smile

            Poza tym nic się nie dzieje. Oglądam TV, czytam, słucham Kasi Nosowskiej
            (Osiecka) i Marii Awarii. Fajne płyty. smile

            Pozdrawiam z łoża boleści wink))))
            • verbena1 Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 17:15
              Mammajko, ciesz sie wnukiem kazdego dnia bo zobaczysz jak szybko
              wyrosnie.
              Dzis dostalam email od mojej wnuczki. Pisze: "Babciu,nie mow na mnie
              dziecko, prosze, ja mam juz prawie 13 lat".
              No i co ja mam na to odpowiedziec. Nie mam juz zadnych dzieci do
              przytulania,buuusad
              Mrozik trzyma u nas tez mocno, cudne jasne slonce i niebieskie
              niebo ,to lubie.
              Wieczorem ide na babskie pogaduchy, dzis jedna z dziewczyn ma
              urodziny ,bedzie bardziej odswietnie.
              Poza tym ,jak u Jutki,nic sie nie dzieje, nie liczac metliku w mojej
              glowiesmile
              Trzymajcie sie cieplosmile))
              • verbena1 Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 17:34
                http://images34.fotosik.pl/431/33af35b4ad440c37.jpg

                kwiatek do kozucha
                • bystra2000 Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 19:58
                  Spóżnione, ale z całego serducha składam Wam
                  życzenia Noworoczne ;pogody ducha i mnóstwa optymizmu na całe
                  365 dni Nowego Roku .
                  Dziękuję za pamięć i życzenia smile
                  Muszę się pochwalić ,że dziecina stanęła na nogi !!!
                  w piątek opuści szpital rehabilitacyjny smile
                  • mammaja Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 20:43
                    Bystra, najlepsze zyczenia dla ciebie i rodziny. Mam nadzieje, ze
                    ten roczek przyniesie same dobre dni. A jak maluch ?
                    Rzeczywiscie dzien z Gostkiem, ktory stal sie Franciszkiem A. byl
                    bardzo mily, ale nie chce wpasc w maniere zwriowanej babci, w koncu
                    jeszcze w tym roku wybieram sie na narty.
                    • fedorczyk4 Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 06.01.09, 20:52
                      Franciszek?No to Mm nie chce Cie straszyc ale na moje oko masz
                      przechlapanesmile))) Nie musze Ci przypominac ze moj Dizonaur nosi to
                      samo dzwieczne imie i juz wszyscy powariowalismy ze szczetem na jego
                      temat. A najbardziej Macma i Syn Srodkowy. Verbeno metlik w glowie
                      jest zdrowym objawem, mam nadzieje w kazdym razie, bo tez mam. Przez
                      caly zeszly rok cogitowalam, i za dobrze mi to wyszlo. O kilka osob
                      za duzo "kupilo" moje calkiem z roznych polek i wiechci, pomysly.
                      Troche mnie to przeraza. Bo jako sila pomyslodawcza to jakos sie
                      bronie, ale jako wykonawcza nie istnieje i co gorsza nie mamochoty
                      zaistniec. Cale zycie marzylam o tym zeby robic nic.
                      • fedorczyk4 Bystra, 06.01.09, 20:54
                        Brawa dla Mlodej, ale przedewszystkim wyrazy wszelkie dla Ciebie. I
                        naj, naj, naj, nie tylko na ten, ale generalnie pa wsiem.
                        • fedorczyk4 Ufff 06.01.09, 21:14
                          Szwagra okrecik przwrocilo kolo przyladka Horn. Skubany przsiedzial
                          miotany od sciany do sciany ponad 24 godziny. Zero lacznosci, zero
                          wiedzy czy ktos nadciaga na pomoc.A my zero wiadomosci o tym czy
                          zywie czy nie. Horror w czystej postaci. Znalezli i wyciagli, nawet
                          mi sie nie chce opisywac z jaka polka. Szwagier zawodowiec, ale co
                          rodzina przezyla to przezyla.
                          • foxie777 Re: Ufff 06.01.09, 21:31
                            Fed, u Ciebie jakies niesamowite historie.Zupelnie jak w filmie.
                            Ciesze sie, ze Bystrej dziecku lepiej.Cale szczescie.
                            Verbeno, kwiatek mrozny sliczny.
                            Natomiast ja mialam swego rodzaju przezycie,bedac w sobote w moim
                            parku ok 5 PM Zobaczylam przepiekna sowe, ktora podleciala tuz kolo
                            mnie i zlapala w pazury duza mysz lub szczura i odleciala.
                            Ja stalam jak zamurowana, tym bardziej ze uwielbiam te ptaki i nigdy
                            by mi do glowy nie przyszlo ze cos podobnego zobacze.
                            Sowka byla dosc duza, zloto brazowa.Mam duzo fajnych zdjec z parku i
                            mam nadzieje, ze Dziecko mnie poduczy to kilka wkleje.
                            Mammajo, to musi byc niesamowite uczucie byc Babcia.Moze kiedys tez
                            zostane.
                            pozdr

                            pozdr

                • lablenka_x Re: Epiphany czyli Dzien Trzech Kroli 2009 09.01.09, 14:18
                  verbena1 napisała:

                  > http://images34.fotosik.pl/431/33af35b4ad440c37.jpg
                  >
                  > kwiatek do kozucha

                  Zaiste prawdzie to brylanty sa i biżu godne najdroższych sklepów
                  jubilerskich.
                  Oj Verbeno oko ty mosz(pis.zam) wink
    • dado11 wtoooorekkkk, minął już:-) 06.01.09, 21:59
      na szczeście, bo myślałam, że końca nie doczekam...
      po pierwsze, pół nocy słuchałam jak drewniane belki w konstrukcji
      dachu wydobywają z siębie głuche dźwięki, przypominające padające
      wiekowe olbrzymy przy wyrębie lasu, potem kaloryfery zaczęły
      gulgotać z niezwykłą regularnością, a piec dostał czkawki... nad
      ranem szyby w oknach rozbrzmiewały jak "taniec na tłuczonym
      szkle"... w nocy było -23 stopnie!!!
      w końcu przysnęłam, ale zniecierpliwiony handlowiec od sprzedawania
      czegośtam, wywlekł nas z pieleszy o prawie bladym świcie. I jakież
      było moje zdumienie, gdy po odsłonięciu zasłon, ujrzałam za oknem
      stado (ok. 30-40 ptaków) zziębniętych na kość SZPAKÓW!!! Po raz
      pierwszy od kiedy tu mieszkamy, widzieliśmy je tu, na Mazowszu,
      nieodleciane na południe!!! Wisiały na pnączach na ścianie domu,
      skubały owoce, były bardzo głodne i strasznie zmarznięte. Artur
      wywiesił im pokrojone na ćwiartki jabłka, w miejscach
      osłonecznionych, więc szybko zaczęły wsuwać. Ale dlaczego nie
      odleciały? oto jest pytanie...

      http://images46.fotosik.pl/46/0d1b6f246ee37f55.jpg

      poza nimi zjawiło się tyle innych gatunków, że nie mogłam
      się oderwać od okna... cykałam fotki, jedna za drugą, więc zrobiłam
      mały album, który wkleję do wątku o braciach mnejszychsmile
      poza tym gorączka w zawodowym-nowym-roku osiągnęła zenit, posypały
      się pierwsze pomyłki, niektóre wyłapane na czas, inne niestety
      nie... a to oznacza niezłą górkę kasy w plecysad(( ale i tak wolę
      mieć kupę roboty i popełniać małe błędy, niż drapać się w tyłek z
      nieróbstwa...
      no i tyle raportusmile
      acha, udało mi się jeszcze, przy okazji, strzelić piękny portret
      Pavarottiemu, który uważnie śledził rozwój sytuacji za oknem..

      http://images40.fotosik.pl/46/058b6ae00df8d5b1.jpg

      ps. Bystra, witaj i wszystkiego dobrego! cieszę się, że córa ma się
      lepiej!
      ps. Mammaju, wygląda na to, że już się całkiem zaprzyjaźniłaś z
      Franciszkiem...smile
      ps. Fed, rany boskie, kogo to nosi w najgorszą pogodę w takie
      odmęty...
      ps. Jutku! zdrowia życzę!
    • luiza-w-ogrodzie Siodmego stycznia 07.01.09, 00:24
      Czytam Dzisiejki i widze, ze przybyly same dobre wiadomosci: corka Bystrej znowu
      na chodzie (gratulacje!), Mammaja zakochana po uszy w Gostku, szwagier Fed
      ocalal, Jutka ozdrowiala i juz przyjmuje a Dado upolowala cale stada slicznych
      ptakow.

      U mnie spokoj, zadnych dramatycznych wydarzen. Wstalam pozno po 10 godzinach
      snu, widac bylo mi to potrzebne po wczorajszym sponiewieraniu w oceanie. Ale nie
      plywam ostatnio poza linia lamiacych sie fal przyboju = breakers (czyli jakis
      150 m od brzegu) bo znowu byl rekinowy alarm na jednej z miejskich plaz. Poza
      tym cieple wiatry przyganiaja z polnocy stada parzacych meduz zwanych zeglarzami
      portugalskimi (portugese man'o'war) albo popularnie niebieskimi butelkami (blue
      bottles). Corka z kolezanka szalaly na deskach na falach - corka miala
      surfingowa koszulke ale kolezanka byla w bikini i oberwala meduza przez plecy.

      Dzisiaj podleje ogrod, znowu ewakuuje kroliki i posiedze w szczelnie zamknietym
      domu (o sposobach radzenia sobie z upalem mozecie poczytac na forum AUSTRALIA).
      Mam ksiazke do przeczytania, maszyne do szycia do naoliwienia i kilka rzeczy do
      uszycia i wyprasowania (to ostatnie opcjonalne, ze wzgledu na temperature). A po
      poludniu zalicze znowu 2km w basenie.

      Pozdrawiam wszystkich i posylam nadmiar slonca
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • mammaja Re: Siodmego stycznia 07.01.09, 02:04
        Na dobranoc obejrzalam rewelacyjne ptaki Dado. U nas szpakow jest sporo, cale
        lato je widuje, ale zima? A co z kosami? Tez byl dzisiaj jeden przy karmniku!
        Luizo, milego dnia zycze bez meduz i rekinow!
        Fed, musisz cos wiecej napisac o przygodzie szwagra, moj syn az podskakuje z
        ciekawosci!
        • fedorczyk4 Re: Siodmego stycznia 07.01.09, 10:35
          Mammajko, szwagier jest skipperem. Zyje z brania udzialu w regatach
          zawodowcow i malej stoczni takowych posiadanej w Bretanii. Prosze
          bardzo sluze synowi info Vendee Globe:
          Le Cam o krok od śmierci
          środa, 07.01.2009
          O niezwykłym szczęściu może mówić startujący w regatach samotnych
          żeglarzy Vendee Globe, francuski skipper Jean Le Cam. Wczoraj około
          północy poinformował o pierwszych, znacznych kłopotach ze swoim
          jachtem VM Materiaux. Niestety, nie udało się uzyskać bliższych
          szczegółów na temat uszkodzenia jachtu, gdyż rozmowa została nagle
          przerwana. Po kilkunastu minutach chwilowy kontakt radiowy z Le
          Camem nawiązał inny żeglarz startujący w regatach Vendee Globe,
          Vincent Riou. Niestety ta rozmowa także nie trwała długo i nie udało
          się ustalić co aktualnie się dzieje z Francuzem. Vincent Riou
          zasugerował, że mogło dojść do wywrócenia jachtu. O godzinie 02:40
          odebrano pierwszy sygnał z radiopławy EPIRB. W tym momencie jacht Le
          Cama znajdował się 200 mil morskich na zachód od Przylądka Horn.
          Rozpoczęła się walka o życie samotnego żeglarza.

          I Riou stanal na strazy kolo wywalonego brzuchem do gory yachtu
          Jeana. Potem cos duzego i sterczcego (ja bym to nazwala prostacko
          kilem) zlamalo sie i w jakis sposob dzieki temu Jean mogl wydostac
          sie z wypelninego woda srodka. Plynie teraz z Vincentem.
          Usciski dla Gostka.



          • mammaja Re: Siodmego stycznia 07.01.09, 11:59
            Fed, skopiowałam i mydrukowalam synowi, dzieki. narazie nie mam
            czasu pisac, a jest o czym !
            • fedorczyk4 Re: Siodmego stycznia 07.01.09, 15:40
              Nim ja rozbiore to jeszcze Wam pokazesmile
              www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/dd51e866c44023a0.html
              • mammaja Re: Siodmego stycznia 08.01.09, 00:21
                Piekna choinka, co za elegancja!
                O incydencie szwagra mowili w teleekspresie, nawet pokazywali zagielek i
                kawalek morza.
                Dzien mialam potworny, rano obudzil mnie telefon od przyjaciolki corki, ktora
                teraz mieszka w mojej (dawnej ) pracowni na Saskiej Kepie, ze "cos sie
                przepalilo", nie ma swiatla a tym samym takze ogrzewania no i mialam dodatkowe
                zajecie z organizowaniem elektryka. Na szczescie najgorsze zalatwil syn, bo
                siedzial tam z elektrykiem i jezdzil po spalone urzadzenie dodalekich dzielnic.
                I tak caly dzien gonitwa, pieter zrobilam chyba setke - mzonek ciagle marny,
                chociaz nie ma juz goraczki. Jeszcze mlodej padl akumulator i znowu woze ja i
                psy, takie to moje pieskie zycie!
                Franio oczywiscie cudowny smile
                • fedorczyk4 Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 09:19
                  Autko we warstacie, le Maz w pracy. A ja mam chwile laby.
                  Wczoraj nareszcie udalo mi sie kupic mojej Dziumdzi kozaki. Ufff,
                  gorsze od wojny. I smiesznie bylo bardzo, bo ona juz wlasciwie byla
                  calkiem zrezygnowana. Nigdy nie znajde butow o ktorych marze. Nic mi
                  sie nie pôdoba, nienormalan jakas jestem (a i owszem). Zawlokalam ja
                  do sklepu firmowego jednej takiej firmy ktora ja osobiscie kocham i
                  uprawiam, a ona nienawidzi. Wlokalam zaparte kopytami zjezone
                  zwierzatko futerkowe. A w srodku, o cudzie, pokazane jej mamusi
                  paluszkiem oficerki, okazaly sie dokladnie tym o co Tygrysowi
                  chodzilosmile
                  I jeszcze przecenione byly!
                  Mammajko uwazaj bo za chwile padniesz scieta jak sosna. Strasznie
                  sie "naduzywasz"
                  • mammaja Re: Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 11:45
                    Fed, nie naduzywam sie - robie tylko to co jest konieczne. Poprostu sily nie te.
                    Dzisiaj mialam w planie wyspac sie porzadnie, to dyzur budzeniowy przejal kocik,
                    wieczorem nijak nie dal wygnac sie na dwor, to tez od 7 mej wszczal alarm. A
                    kocik "na sygnale" to gorsze dla uszu niz karetka pogotowia ! No i musialam
                    wstac... i tak juz poszlo.
                    Cudna pogoda, mroz zelzal, w domu cisza - a mnie sie tak nie chce wpisywac w
                    rubryczki "kosztow ze wzgledu na zrodlo finansowania" itp.
                    Moja corka tez znalazla kozaki marzen, juz nie wiem gdzie - sa super, tez
                    przecenione, ale widze juz ze ma cienko z kasa i ten akumulator chyba trzeba
                    bedzie zasponsorowac.
                    Ptakow paru udalo sie pstryknac, potem zobacze co warto pozkazac.
                    Milego slonecznego dnia!
                    • foxie777 Re: Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 15:49
                      http://images41.fotosik.pl/45/014a5a209bb0b437med.jpg
                      Tak to teraz wyglada u mnie w ogrodku
                      pozdr
                      • foxie777 Re: Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 16:10
                        http://images40.fotosik.pl/47/c8c42fab09673ccdmed.jpg
                        A tu jeszcze moje swiateczne.
                        Slowo daje, ze metody wklejania ciagle sie zmieniaja.
                        pozd
                        • mammaja Re: Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 18:40
                          Foxie, dla mnie jak w bajce!
                      • verbena1 Re: Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 18:42
                        Foxie ,mieszkasz jak w raju ,piekna zielen ,te duze liscie w rogu to
                        pewnie odmiana paproci? Zazdroszcze bardzosmile

                        U nas dalej zima zla,uhaha. Holendrzy ciesza sie jak dzieci bo moga
                        jezdzic na lyzwach. Pierwszy raz od 12 lat pozamarzaly kanaly i
                        jeziorka, dzis odbywaly sie juz pierwsze wyscigi. Prognoza pogody
                        pokazuje ,ze dalej zima bedzie mrozic.
                        Dzis bylo mgliscie, wietrznie i bardzo zimno. Jedyna pociecha byly
                        oszronione drzewa i krzewy, bajkowy krajobraz.
                        • monia.i Re: Osmy dzien roku lonskiego 08.01.09, 22:34
                          Och, Foxie - Twój ogród wygląda uroczo i tak...ciepło smile)) Chętnie
                          przysiadłabym sobie na jednym z fotelików i podgrzała plecki, w
                          które mi cos wlazło z lewej strony. I stopy gołe, które już mają
                          dość zimowych butów - a to dopiero początek podobno surprised
                          A my mamy teraz taką zimę, jaka chyba Ci się marzy - jest biało,
                          śnieżnie, mroźno..Momentami nawet aż za bardzo jak na moje
                          wymagania - ale lepiej to wygląda niż grudniowe opady deszczu,
                          zachmurzenie i ogólna ponurość pejzażu.
                          Tylko w tramwajach i autobusach mogliby lepiej grzać, bo zimno jak w
                          psiarni. (tak się mówi, ja tam nigdy nie byłam w psiarni, więc nie
                          wiem). Przedwczoraj byłam niemal pewna, że odmroziłam sobie dużego
                          palca u nogi lewej. Po powrozie do domu natychmiast ściągnęłam z
                          kończyny wszystkie warstwy odzieży (począwszy od butów zimowych,
                          żeby nie było!) i wlepiłam strwożone spojrzenie w odrętwiałego
                          biedaka - był częściowo biały i nieczuły na różne zabiegi...Odżył po
                          mniej więcej pół godzinie - a ja odetchnęłam...
                          Pozdrowionka dla wszystkich!smile
                          • foxie777 Re: Osmy dzien roku lonskiego 09.01.09, 00:49
                            Dzieki za mile slowa, oczywiscie ze ja marze o sniezku i mrozie,ale
                            nie na dlugo moze ze dwa tygodnie i wystarczy.
                            http://images34.fotosik.pl/432/fdb4ab4b5f375de0med.jpg
                            To drzewko nazywa sie "trabka aniola" a znane jest z tego ze te
                            piekne kwiaty maja wlasciwosci halucynacyjne i niektorzy robia sobie
                            z tego "herbatke" niestety jest to bardzo trujace i skutki sa czasami
                            tragiczne. ludzie sobie zawsze potrafia popsuc sytuacje wszedzie.
                            Moniu zycze sloneczka ,pilnuj abys sobie nic nie odmrozila.
                            pozdr


                            • mammaja Re: Osmy dzien roku lonskiego 09.01.09, 01:47
                              Foxie, u nas "traby anielskie" zronbily sie bardzo popularne, ale na zime
                              trzeba je wnosic do domu, totez naogol rosna w donicach. Rozmaite kolory, ja
                              mialam zolte, ale mi zdechly sad
                              • lablenka_x Re: Osmy dzien roku lonskiego 09.01.09, 14:20
                                Foxie przy naszym wybielonym świecie Twoje fotki faktycznie są jak z
                                raju.Taka soczysta zieleń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka