15.07.09, 19:20
Mówią, że dla kobiet najlepszy czas jest po 30-tce, a ja twierdzę, że jeszcze
fajniejszy jest po 40-tce. To co do tej pory absorbowało mamy już za sobą,
przyszedł czas, żeby myśleć o sobie....swoich przyjemnościach, odkładanych "na
potem" sprawach.Znasz swoje ciało, potrzeby jest tylko jeden szkopuł......
faceci nie dotrzymują nam kroku...
Obserwuj wątek
    • flisy Re: 40+ 15.07.09, 19:56
      Nie miałem jeszcze przyjemności poznania jak to jest byc z kobieta po
      czterdziestce sad
      • fedorczyk4 Re: 40+ 15.07.09, 20:06
        Flisy nie załamuj się wszystko przed Tobą.
        Czy ja wiem Natko, to chyba jest bardzo indywidualne. U mnie
        rzeczywiście dekada 30/40 była najlepsza. A kończaca się i
        dobiegajaca truchtem do 50tki był głównie złożona z ostrej jazdy bez
        trzymanki. I nie koniec jeszcze.
        Natomiast co do facetów to zgadzam sie całkowicie. Ci którzy
        ewetualnie nadaja się, patrzą a te z poprzedniej ligi, a Ci którzy
        pzy nas trwaja, nawet jeśli są równolatkami, to wyglądają i
        zachowują się jak tatuśkowie. Oczywiście są chlubne wyjatki, ale to
        rodzynkiwink
        • cieplanata Re: 40+ 15.07.09, 20:25
          bo faceci w naszym wieku oglądają się za 20-30 latkami i zupełnie nie rozumieją
          dlaczego nam się podtatusiali faceci nie bardzo podobająbig_grin
          • kan_z_oz Re: 40+ 16.07.09, 04:00
            Jokos nie zauwazylam tego u mojego 'pana'. U innych mnie to nie
            interesuje, wiec nie obserwowalam.
            Wyraznie po 40-stce rozluznilismy sie z tej cholernej powagi oraz
            tego jak rzeczy 'musza byc'.
            Nic nie musi byc, ani nikt nie musi byc az tak zatwardzony...to moim
            zdaniem odbiera radosc zycia i powoduje tatusienie/mamusienie.
            Zmiana myslenia powoduje tez moim zdaniem natychmiastowa zmiane w
            wygladzie fizycznym....hihihihi

            Obecnie wiec najbardziej ztatusialym czlonkiem naszej rodziny jest
            nasz 21 letni syn...hiihihi - pozwalamy mu na ta powage, robiac
            sobie z tego przeokropne zarty.
            Przejdzie mu z wiekiem...

            Pozdrawiam
            Kan
            • fedorczyk4 Re: 40+ 16.07.09, 08:23
              Kanie, na szczęscie są chlubne wyjątki. Dadowy Artur tez do nich
              należy. Mój le Mąż niestety nie. Tyle że nie fizycznie, bo fizycznie
              niedrgnął od conajmniej 10 lat.
              Też mnie cieszy młodości powaga i pryncypialnośćsmile
              Ja tak jak mawiał mój Tato, najstarsza byłam w wieku 17 lat. POtem
              to już mi tylko przechodziło.
            • cieplanata Re: 40+ 16.07.09, 11:32
              mój małżonek ma 55 lat, wygląd i usposobienie nie zdziadziałe, jest pełen
              wigoru werwy, po górkach mnie przeciąga jak "łanię" Ale ja mam swoja teorię. Jak
              kobieta dba o siebie i ma w środku "18 lat" to i mąż stara sie jej dotrzymać
              kroku. A jak kobieta "zbabieje" to i jej mąż albo poszuka młodszej albo sam
              będzie stetryczałym
              • kan_z_oz Re: 40+ 16.07.09, 12:00
                cieplanata napisała:

                > mój małżonek ma 55 lat, wygląd i usposobienie nie zdziadziałe,
                jest pełen
                > wigoru werwy, po górkach mnie przeciąga jak "łanię" Ale ja mam
                swoja teorię. Ja
                > k
                > kobieta dba o siebie i ma w środku "18 lat" to i mąż stara sie jej
                dotrzymać
                > kroku. A jak kobieta "zbabieje" to i jej mąż albo poszuka młodszej
                albo sam
                > będzie stetryczałym

                ODP: Ta teoria pokrywa sie niejako z moja...nieco inaczej wyrazona;
                Jesli jedno chociaz ma werwe mlodziencza to drugie jakos dotrzymuje
                kroku.
                Do tego, co pewien czas Ja sama znajduje sie z tylu...potem znowu w
                przodzie.
                Taki maraton przez zycie. Tak wiec nie ma znaczenia wiekszego gdzie
                ktos w obecnej chwili jest.

                Jesli ktos ma partnera gdzie sam ciagnie - no coz, najlatwiejsze
                moze to nie jest ale czy to oznacza, ze drugie ma zwolnic aby
                obydwoje mogli z dziadziec???

                Pamietam, ze gdy sama mialam momenty wlasnego dziadzienia/mamusienia
                chlop moj rwal do przodu i to mnie motywowalo bardziej niz gdyby
                razem ze mna plakal...

                Uszy wiec do gory - wszystko jest do przejscia...cokolwiek to znaczy.
                Probowac nalezy roznych, robic rzeczy z serca i szalone. hehehe

                Moj chlop wyslal mnie w zastepstwie na swoja wyprawe z kolegami z
                rocznika studenckiego do Kanady. No zeby scislej bylo; On nie mogl,
                a mnie szkoda bylo organizatora wiec sie wyslalam sama, z
                blogoslawienstwem meza, ku przerazeniu zon (chyba) oraz samych
                kolegow. Dalo mi to niesamowity wglad, z czego jedno pamietam
                dobitnie; mezczyzni sa prosci (kompement nie obraza) i maja tak
                proste wymagania, ze w kazdej chwili wole z tabunem dzikich chlopow,
                niz z tabunem pan. Swiat kobiecy jest zdecydowanie bardziej
                skomplikowany i postuluje aby go uproscic...dla dobra samych
                zainteresowanych hihihi

                Zreszta porywnywalna wyprawe w towarzystwie damskim tez odbylam;
                bylo cudownie ale wymagalo to zdecydowanie wiecej wysilku. Koorwa,
                czy czesc kobiet naprawde musi sie tak martiwc
                wszystkim, 'przewidywac' jesli nic sie nie dzieje, okrywac kocem juz
                zawczasu gdy slonce grzeje rownym 30C???

                I miedlic, jeden problem 15 tysiecy razy???

                Kan

                • fedorczyk4 Re: 40+ 16.07.09, 12:49
                  Mój Boże wychodzi na to że ja jestem zbabiaławink)))
                  Ale pocieszam sie ze nieświadomie!
                  • kan_z_oz Re: 40+ 17.07.09, 04:42
                    fedorczyk4 napisała:

                    > Mój Boże wychodzi na to że ja jestem zbabiaławink)))
                    > Ale pocieszam sie ze nieświadomie!

                    ODP: Nie ma zadnego problemu w byciu 'zbabialym. W szczegolnosci gdy
                    sama zaczynasz rozpoznawac, ze sie zdarza. Kazda 'baba' miedli i
                    inne robi - Ja tez (w szczegolnosci gdy jestem zdenerwowana). Rzecz
                    polega tylko na tym aby to rozpoznawac i pozwalac drugiej osobie na
                    chwile ulgi. Poza tym inaczej brzmi np; gdy mowisz; wiem , ze
                    miedle, ale mnie to uspokaja...niz gdy tylko miedlisz.

                    Moj maz nie moze powstrzymac sie zreszta od dawania mi rad. Jest to
                    przekomiczne gdyby ktos z boku posluchal - naprawde, mozna boki
                    zrywac.
                    Brzmi to mniej wiecej tak; kochanie potrzebuje sie wygadac...nie
                    potrzebuje zadnych Twoich rad...no i co??? w trakcie slysze co mam
                    robic...
                    No przeciez mowie...potrzebuje sie tylko wygadac...potrzebuje byc
                    przytulona i masz powiedzic tylko; kochanie ROZUMIEM Cie - nie martw
                    sie, wszystko jest OK. Nic wiecej...
                    No wiec w koncu ze skryptem, jakos miedzy tymi rady te slowa w koncu
                    padaja, Ja sie uspokajam - a maz oddycha spokojnie, ze sie
                    skonczylo...hihihihi
                    A ja, ze przyzylam te 'rady' - az do nastepnego razu i tak wkolo
                    macieju.

                    Pozdrawiam
                    Kan
                • dado11 Re: 40+ 16.07.09, 14:43
                  Kan, od dziś jestem twoją fankąsmile
                  pozdrawiam i lecę na koniki
                  d.
    • jej_maz Re: 40+ 03.01.10, 06:37
      Hmmm... a dlaczego mezczyzni nie dotrzymuja Wam kroku? Moze za bardzo myslicie
      "o sobie... swoich przyjemnosciach, odkladanych na potem sprawach". O mezczyzne
      nalezy dbac a nie zostawiac go samemu sobie. Jezeli jest samopas, bo pani tylko
      "o sobie..." to moze ta pani nie zauwazyc, ze jej pan nie tylko ze dotrzymuje
      kroku ale i przeganiaja a wowczas nie ze on ogladaja sie za tymi trzydziestkami
      ale te trzydziestki za nim, co? wink
      • tetika Re: 40+ 03.01.10, 09:36
        Kochani dziekuje za Wasze wypowiedzi , czesciowo nazwaly i okreslily moj problem.Wlasnie widac jestem na etapie dziadzienia smilei nie ma mnie kto pociagnac za uszy.Dobrze chociaz poczytac,moze jakies wnioski wycigne z tego dla siebie.
      • pendzacy_krolik Re: 40+ 12.02.10, 21:39
        pleciesz bzdury. z wami nie wiadomo jak postepowac. moja tesciowa
        dbala o meza, jak rzadko ktora kobieta w tym kraju, a i tak ogladal
        sie za innymi i ledwie ja tolerowal na starosc. a to swieta kobieta
        jest. wiec ja postanowilam,ze absolutnie taka nie bede dla meza. i
        co? dokladnie takie zachowanie,jak jego ojca. nie mam ochoty na
        starosc byc czyjas opiekunka. a jesli juz ni bede sobie dawala rady
        sama to zamieszkam w domu opieki.
        • fedorczyk4 Re: 40+ 12.02.10, 22:28
          Oczywiście masz rację. Ale tylko teoretycznie. Praktyka ma to do
          siebie że teorię jebie....
        • jej_maz Re: 13.02.10, 02:33
          pendzacy_krolik napisała:

          > pleciesz bzdury. z wami nie wiadomo jak postepowac.

          smile Dziekuje za potwierdzenie mojej meskiej opinii swoim kobiecym podejsciem smile A
          gdziez jest powiedziane ze "dbanie o meza" jest rownoznaczne ze sluzeniem jemu?
          Tu od razu podkreslam wlasna opinie o supremacji kobiet nad mezczyznami w wielu
          sprawach a juz w tzw. "dojrzalosci" to bijecie nas na leb i szyje wink ale moze
          wlasnie dlatego wiele pan uwaza, ze mezczyzna najedzony, majacy wyprane gacie i
          wyprasowana koszule to znaczy mezczyzna szczesliwy. Nic bardziej blednego! Te
          kobiety tracac czas w kuchni i przy desce doprasowania (plus okazjonalne wyjscie
          do fryzjera czy z kolezanka na kawe), sila rzeczy puszczaja meza samopas. My
          potrzebujemy partnerstwa, poparcia, zrozumienia, afirmacji a czasami nawet kopa
          w odwlok, wytargania za uszy czy sciagniecia na ziemie. Inaczej mowiac balansu i
          partnerstwa! Jak bede chcial sluzaca, to zobie zatrudnie taka, ale jako zona to
          byloby strasznie nudne wink

          Temat jest bardzo szeroki i trudny - mam nadzieje, ze panie przyjma moj wpis
          jako szczery i "po lebkach" okreslajacy moja opinie, to jednak z pewnym
          przymruzeniem oka wink
          • dorkasky Re: 14.02.10, 18:30
            bardzo mnie zainteresowaly twoje opinie juz nie pamietam kiedy takie slyszalam
            ale czesciowo to prawda niestety prawie kazda milosc konczy sie na tym ze facet
            najedzone i majacy wyprane gacie sam nas utwierda w przekonaniu ze jest
            szczesliwy i oto mu chodzilo przynajmniej w polsce mieszkam w irlandii i coby
            sie o irlandczykach nie mowilo to nie mozna powiedziec ze zostawiaja wszystko na
            glowie kobiety nawet czasami jest odwrotnie i nie maja o to pretensji jakos to
            tak jest urzadzone ze kobiety maja tu duzo wiecej do powiedzenia a co sie z tym
            wieaze sa pewniejsze siebie i nie rezygnuja tak latwo jak polski ze swoich
            planow dla tak zwanedo dobra rodziny
            • pendzacy_krolik Re: 14.02.10, 20:10
              znam tylko z teorii mezczyzn innych nacji.ale nieraz myslam,ze
              pasowalby do mnie bardziej facet z jakiegos zachodniego kraju.nasi
              faceci (i kobiety) sa do tylu,jesli chodzi o podejscie do zwiazku
              partnerskiego. to jest wina kobiet,ktore tak wychowuja swoich synow.
              ale tez i mezczyzn. u mnie w domu duzy wplyw na to,jak sie traktuje
              kobiety i partnerstwo ma maz, ktory wyreczal zawsze we wszystkim
              syna i krytykowal moje poczynania, jako kobiety. juz widze w synu
              zadatki na meskiego szowiniste.boje sie tego, bo z takim podejscie
              nie ulozy sobie zycia z jakas sensowna kobieta.
          • pendzacy_krolik Re: 14.02.10, 20:05
            wiesz, to ja staralam sie o partnerstwo w malzenstwie. to,ze robilam
            mnostwo rzeczy w domu sama wynika z roznych sytuacji.
            stalam zawsze po stronie meza,kiedy mial problemy. ale potrafilam tz
            skrytykowac.dla mojego meza i tak znalazla sie zawsze jakas
            madrzejsza kobieta niz wlasna zona. co zawsze wzbudzalo moj sprzeciw
            i zazdrosc.czulam sie niedowartosciowana w tym zwiazku jako
            kobieta,mysle,ze on czul to samo.przy czym to dowartosciowanie
            inaczej kazde z nas pojmowalo.ech.tyle juz na ten temat
            powiedzialam,ze nie chce mi sie gadac. dobra,wszystko to moja wina,
            jestem zla kobieta.przyjmuje to na klate i zyje dalej.
            • jej_maz Re: 15.02.10, 05:42
              Drogie Panie. Nie ma zlotego srodka, szablonu na perfekcyjne malzenstwo,
              idealnej zony, kobiety, czy idealnego mezczyzny lub meza (no... oprocz mnie
              oczywiscie! wink). Mysle, ze najwazniejsza rzecza jest umiejetnosc wspolnej
              rozmowy... w koncu tylko to pomaga rozwiazywac problemy na poczatku i w trakcie
              malzenstwa, a na starosc to tylko to, co nam zostaje. Nie wierze w zlo zony,
              ktora popiera meza (i odwrotnie) - wierze jednak, ze niektore charaktery mogly
              zle sie dobrac a czasami potrzeba lat aby stalo sie to ewidentne. Wowczas nawet
              rozmowy nie pomoga... one nawet sie "nie kleja". Tak a propos rozmowy -
              rzeczywiscie troszeczke trudno sie czyta tekst gdzie wszystko jest razem, takze
              jakbym mogl prosic... bedzie latwiej smile

              Uklony
    • gazeta_mi_placi Re: 40+ 04.01.10, 22:18
      Po 40-tce to już tylko idzie się załamać sad
      • jej_maz Re: 40+ 05.01.10, 16:17
        W sumie masz duzo racji, ale podkreslibym, ze dotyczy to raczej tylko poczatku
        dekady. Czworka z przodu niejako potwierdza, ze mlodosc minela, zauwaza sie
        mlodych-ambitnych w pracy, ktorzy konfrontuja pozycje starszych. Tu wlasnie
        kilka dni temu glosno dyskutawany u nas byl
        przypadek
        42-latka
        , ktory zostal zwolniony z pracy bo... byl za stary. Finansowo
        mozna dostac cholery, bo w koncu w tym wieku chce sie cos "miec" - jest to nawet
        potrzebne dla wlasnej satysfakcji i potwierdzenia jakistam osiagniec w zyciu.
        Problem polega na tym, ze jak splacamy to "fajne" autko, ktore zawsze
        chcielismy, placimy hipoteke, a dzieciaki doja jak moga to stres finansowy siega
        zenitu. W domu juz kilkanascie lat z partnerem, "motylki" raczej juz odfrunely i
        chyba dobrze, ze nie ma czasu na nic - nawet na zastanowienie sie nad sytuacja
        wink Nie pozwalaja na to dzieci, ktore sa w wieku przysparzajacym wielu
        niespodzianek natury wychowawczej... taaaak... jest to na pewno bardzo
        czasowo/nerwowo absorbujaca dekada i mozna sie "zalamac". Mysle nawet, ze wielu
        to robi - w koncu statystycznie rzecz biorac to wlasnie srednia wieku
        rozwodnikow w moim kraju jest
        43.4 dla mezczyzn i
        40.8 dla kobiet
        . Jest jednak nadzieja: dzieci wyrastaja ze swojego okresu
        i przechodza na swoje, nagle (i w koncu!) zaczyna sie miec czas dla siebie i
        swoich zainteresowan, w pracy... no coz... glowa muru nikt nie przebije ale
        wiele lat doswiadczenia ugruntowuja pozycje, stres finansowy mija, ze
        swiadomoscia ze swiata sie zmieni gniew mlodosci juz mija kompletnie zastapiony
        przez dojrzaly spokoj i wyrozumialosc, a i motylki dziwnie odzywaja na widok
        drugiej polowy wink Tak - o ile poczatki "40+" nie sa latwe to koncowka otwiera
        zupelnie inne mozliwosci... hmmm... chyba naprawde powinnismy tu pomyslec o
        forum 50+, zostawiajac to malolatom wink)))

        Uklony - Mark
    • pendzacy_krolik trafione-zatopione 12.02.10, 21:36
      milo jest przeczytac to ,co samemu sie mysli.
      ja tez odbieram moje 40+ jako wazny przelom. nawet blizej mi juz do
      50,ale jakos nie czuje tego. zmienia sie moje cialo i zmienia sie
      moja psychika. cialo , wiadomo, na minus, dusz i psyche na plus.
      postawilam na prace nad moim umyslem. z cialem niewiele zdzialam,
      natomiast moge zmienic moje myslenie na takie, abym byla znosna dla
      innych.
      • cieplanata Re: trafione-zatopione 15.02.10, 08:16
        podobno im dalej od 40 a nawet dalej od 50 tym bardziej kobieta robi się
        "przyjazna środowisku" już tak dużo rzeczy nie przeszkadza, już dużo rzeczy się
        widziało i dużo słyszało. Prawie wszystkie staruszki są miłe prawda?
    • hawela Re: 40+ 26.02.10, 18:14
      Ja mam wrażenie, ż enajlepsze lata za mną - własnei były to te po
      30tce. Teraz się sypię - psychicznie, emocjonalnie i fizycznie
      • cieplanata Re: 40+ 26.02.10, 20:46
        Często zastanawiam się, dlaczego kobiety gdy przekraczają czterdziestkę zaczynają się "sypać" nie wiem czy na tym Forum ale gdzieś opowiadałam, jak mnie żona kolegi z pracy postawiła do pionu, powiedziała
        kobieto, masz już tyle za sobą, ale i tyle przed sobą, masz już prawie odchowane dzieci, jesteś już w wieku kiedy jesteś ustawiona zawodowo, nawet z mężem już się po tylu latach powoli dogadujecie i zaprzyjaźniacie. Teraz przed tobą najpiękniejszy czas, jeszcze nie młoda ale daleko do tego żeby być stara, uroda dojrzała, no po prostu bądź ryczącą czterdziestką Mnie pomogło, już przekroczyłam pięćdziesiątkę a cały czas jestem twarda nie miętka, cały czas pamiętam i powtarzam sobie w myślach Natka, poradzisz, nie poddawaj się
        • hawela Re: 40+ 27.02.10, 19:33
          Może moim problemem jest właśnie to, że jestem miętka, nie twarda
        • monia.i Re: 40+ 28.02.10, 00:10
          Natko - ja sie z Tobą generalnie zgadzam, ale tak ogólnie to myslę
          sobie, że różni mają różnie.Są tacy, którzy kolejny dziesiątek lat
          witają niczym kolejna przeszkodę do pokonania - i biorą ją w biegu,
          radośnie. A są tacy, którzy wcześniej padają na plecki, ewentualnie
          jojczą, ewentualnie poraża ich bezmiar. Nie każdy radzi sobie z
          barykadami w podskokach.
          • mammaja Re: 40+ 28.02.10, 00:18
            Zwlaszcza, ze zycie przynosi niespodzianki - raz jest lepiej raz
            gorzej - bez wzgledu na wiek. Ale akurat wiek - to jest ostatni
            powod do zmartwien, jezeli nie ma zasadniczych problemow ze zdrowiem.
            • kan_z_oz Mity 04.03.10, 13:20
              Nie wszystkie staruszki sa mile na starosc, przyjazne i przyjemne -
              podobnie jak nie wszyscy staruszkowie. Jesli ktos naprawde chce
              wytestowac to moge dac telefon do mojej 'mamusi' hihihi

              Po 40-tce zmieniaja sie w wiekszosc - kobiety oraz mezczyzni.
              Partnerstwo dochodzi wiec do wniosku, ze takowym tak naprawde nigdy
              nie bylo, bo jedna strona musiala jakos sie dostosowywac do wymogow
              drugiej...zmiana glownie polega, ze zaczyna to przeszkadzac.
              Ogolnie tez, Panowie sa latwi w okresleniu tego co
              wymagaja/oczekuja - Panie natomiast wciaz myla swoje nastroje z
              komunikowaniem. Punkt widzenia zalezy tylko od punktu siedzenia.

              W tych tez punktach wystepuja 'dziadzienia' i nie musza.

              Kan
              • jej_maz Re: Mity 04.03.10, 19:28
                kan_z_oz napisała:

                > Po 40-tce zmieniaja sie w wiekszosc - kobiety oraz mezczyzni.
                > Partnerstwo dochodzi wiec do wniosku, ze takowym tak naprawde nigdy
                > nie bylo, bo jedna strona musiala jakos sie dostosowywac do wymogow
                > drugiej...zmiana glownie polega, ze zaczyna to przeszkadzac.
                > Ogolnie tez, Panowie sa latwi w okresleniu tego co
                > wymagaja/oczekuja - Panie natomiast wciaz myla swoje nastroje z
                > komunikowaniem.

                Ten fragment wrecz wydrukuje sobie jako referencje na "zas" i inny "wszelki
                wypadek" wink Fantastycznie powiedziane!
                • ind-is Re: Mity 05.03.10, 22:32
                  40-stka jest do d.....
                  nigdy już nie wróci wdziek i świeżość . wyglądam jak babo-chłop a podobaja mi
                  sie 30-latkowie. nie mogę sie nadal przyzwyczaić do swojego nowego "imagu "
                  • monia.i Re: Mity 06.03.10, 00:44
                    Ale co - jakoś Ci się gwałtownie zmienił image po 40-tce, że nie
                    możesz się do niego przyzwyczaić, czy działa magia kodu z przodu i
                    tej nieszczęsnej, wyższej cyferki? Ta faktycznie może nieco dołować,
                    no ale trzeba się przyzwyczaić i polubić - zanim przeminie
                    bezpowrotnie...
                    • bbetka Re: Mity 10.03.10, 10:40
                      A ja uważam, że po 40 jest całkiem fajnie wink
                      Może dlatego, że bardzo późno doszłam sama ze sobą do jako-takiego ładu,
                      ustaliłam o co mi chodzi i co jest ważne (miałam jakieś 35 lat). Nie żebym od
                      razu mogła to wszystko wcielić w życie, ale powoli trzymając się własnych
                      ustaleń doszłam do tego, że życie nie uwiera za bardzo, a nawet jest całkiem,
                      całkiem przyjemne, chociaż bywa okropnie męczące wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka