Dodaj do ulubionych

Oblicza Rosji

09.08.04, 19:24
http://respublica.onet.pl/25637,recenzja.html

Wasilij Szczukin


Wdzięczne znaki pamięci

Boris Jegorow, Oblicza Rosji. Szkice z historii kultury rosyjskiej XIX
wieku, Wydawnictwo Słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002



Cesarstwo Romanowów. Znienawidzone imperium fasad, "grattez le Russe et vous
verrez le Tartare" , Sybir, karamazowszczyzna, potiomkinowskie
wsie, "razgowariwat' po polski ne razrieszajestsia"... A jednocześnie
Zbrodnia i kara, Anna Karenina, Dziadek...


Cesarstwo Romanowów. Znienawidzone imperium fasad, "grattez le Russe et vous
verrez le Tartare" , Sybir, karamazowszczyzna, potiomkinowskie
wsie, "razgowariwat' po polski ne razrieszajestsia"... A jednocześnie
Zbrodnia i kara, Anna Karenina, Dziadek do orzechów, latające krowy Chagalla,
balety Diagilewa, ekumenizm Sołowjowa. Jaka jest naprawdę ta "stara" Rosja, o
której w Polsce przypominają skromne dworce w Białymstoku czy Augustowie,
kilka ponurych cerkwi, prawosławny cmentarz na Woli, żółte klasycystyczne
gimnazja i byłe gubernialne urzędy w Kaliszu, Łomży czy Ostrołęce, kieleckie
kocie łby zamiast porządnie wykończonego bruku, co zdobi pobliski Kraków?

Na te pytania opowiadać można w przeróżny sposób. W polskich rozmyślaniach o
Rosji najczęściej dominuje polityka, i trudno się temu dziwić. Dzienniki i
tygodniki również chętnie przedrukowują wypowiedzi bardziej kontestujących
publicystów z Moskwy i Petersburga, z obserwacji których czasami wynika, że
zarówno dzień dzisiejszy jak i dawne dzieje ich ojczyzny stanowią jedną
wielką próbę budowy chimerycznej potęgi za cenę niekończących się cierpień
jednostki. Odwieczne rosyjskie "nie jak u ludzi", odwieczna nienormalność bez
żadnej nadziei na poprawę. Nieusłyszany pozostaje głos świętej pamięci
Andrzeja Drawicza, który kiedyś stwierdził: "Zaryzykuję myśl, że jest nie
tyle inna (nie inniejsza od innych), ile - banalnie - ogromna, że jej cechy
mnożą się i podbijają o ten wymiar, a patrzącym, zwłaszcza ze skróconej
perspektywy, wszystko dodatkowo fantasmagorycznieje, oczy łzawią, a ręce z
lornetkami trzęsą się ze strachu, co sprzyja zamazaniu obrazu. Toteż niejeden
ucieka w krzaki i stamtąd krzyczy światu, że widział potwora. A to tymczasem
stworzenie wprawdzie przerośnięte i płochliwe, ale oswajalne...".

I oto mamy tę książkę. Przede wszystkim bardzo ładną: solidną, okazałą,
zdobioną unikalnymi ilustracjami, w białej superokładce, na której na
szczęście nie ma ani cebulastej kopuły cerkwi ani ikony, ani czerwonej
gwiazdy -umieszczono natomiast Portret rodzinny we wnętrzu, autorstwa
nieznanego malarza, z lat czterdziestych XIX wieku: przestronny pokój we
dworku, wysokie drzwi z mosiężną klamką, otwarty fortepian, nad nim
sczerniały wizerunek prababci; na fotelu ojciec rodziny, a wokół niego aż
cztery córki, wszystkie gładko uczesane, w sukienkach z dekoltem według
ówczesnej mody i w pantalonikach; nawet najmłodsza, pięcioletnia na wygląd
córunia, co siedzi na kolanach ojca trzymając w rękach lalk, też w takiej
samej sukience. I tylko lalka przywdziała (narzuciła na ramiona) hiszpańską
mantylkę. A dookoła panuje niewzruszony spokój i ład, promieniująca zewsząd
normalność głęboko zanurzonego w tradycji i kulturze życia całkiem
zwyczajnej, średnio wykształconej rodziny. Czymże innym była półtora stulecia
temu szlachecka czy mieszczańska rodzina polska, szwedzka, włoska, węgierska,
jednym słowem europejska - mówiąca na co dzień po francusku, czytająca
Goethego i Balzaka, śpiewająca arie z Normy Belliniego? Nie mogę oprzeć się
wrażeniu, że właśnie te długie dziewczęce sukienki, ten fortepian i te
mosiężne klamki (a dookoła ogród, ścieżka w krzakach, drewniany mostek
przerzucony przez rzeczkę, brzozowe gaje i cerkiewka na wzgórzu...) są
najbardziej trafną metaforą rosyjskości, tej prawdziwej, codziennej,
normalnej...

Jakże ładnie wydaje książki gdańskie wydawnictwo Słowo/obraz terytoria!
Monografia Borysa Jegorowa nie jest pierwszą i zapewne nie będzie ostatnią z
serii studiów o rosyjskiej kulturze, w ramach której w ostatnich latach
ukazały się tak cenne pozycje jak Historia i semiotyka (1998) oraz Religia i
semiotyka Borysa Uspieńskiego (2001), Rosja i znaki Jurija Łotmana (2000),
Miasto i mit Włodzimierza Toporowa (2001), a także tomy zbiorowe, na
przykład: Cudowny Kinemo. Rosyjska myśl filmowa (2001), Sztuka w świecie
znaków (2002).
Zauważmy: na stronach tytułowych każdej z wymienionych pozycji widnieje
nazwisko Bogusława Żyłki, profesora Uniwersytetu Gdańskiego, którego zasługi
w propagowaniu rosyjskiego dorobku w zakresie semiotyki kultury i sztuki są
ogromne. Polscy humaniści przynajmniej od dwóch dziesięcioleci wiedzą o
istnieniu tartusko-moskiewskiej szkoły semiotycznej i wysoko oceniają dorobek
jej reprezentantów. Problem polega na tym, że prace Łotmana, Uspieńskiego lub
Toporowa ukazywały się w niskonakładowych, trudno dostępnych zbiorach prac
zbiorowych lub w słynnych tartuskich "Semiotykach" (Trudy po znakowym
sistiemam), które ani w Moskwie, ani w Petersburgu były nie do kupienia i aby
coś takiego zdobyć, należało mieć odpowiednie dojścia. Polscy tłumacze i
wydawcy kulturoznawców spod znaku Tartu bardzo często docierali do samych
źródeł: wieloletnia przyjaźń łączyła zarówno Bogusława Żyłkę jak i innych
znanych propagatorów tej szkoły, warszawskich slawistów Jerzego Farynę oraz
Wiktorię i René Śliwowskich i z jej patriarchą, legendarnym "Jurmichem"
(tylko najbliżsi mogli tak się zwracać do Jurija Michajłowicza Łotmana) wraz
z jego kolegami. Dzięki wysiłkom tych pasjonatów mamy w świecie więcej
polskich edycji szkoły tartuskiej aniżeli jakichkolwiek innych poza
rosyjskimi, nawet włoskich, chociaż Włosi nie mniej wysoko ceną rosyjską
semiotykę. Dawniej teksty te były wydawane w znanej PIW-owskiej serii "Plus
minus nieskończoność" (na przykład legendarna Semiotyka kultury, opracowana
przez Elżbietę Janus i Marię Renatę Mayenową, 1975), później ukazywały się
nakładem różnych wydawnictw. W tym miejscu wypada wspomnieć o innych
tłumaczach i autorach opracowań trudnych nieraz tekstów. Są to: autor
przekładu książki Borysa Uspieńskiego Poetyka kompozycji (Katowice 1997)
śląski slawista Piotr Fast oraz prawosławny duchowny, profesor Akademii
Teologicznej w Warszawie ks. Henryk Paprocki, który opracował i przełożył
jeszcze dwa tomy studiów Uspieńskiego - Car i patriarcha (Katowice 1999) oraz
Car i imperator (Katowice 2002), a wcześniej napisaną wspólnie przez Borysa
Uspieńskiego i Wiktora Żywowa monografię o deifikacji monarchy - Car i Bóg
(Warszawa 1992). Aby ten wykaz był w miarę pełny, wymienię jeszcze dwie
pozycje: tom studiów Semiotyka dziejów Rosji (wybór i przekład Bogusław
Żyłko, Łódź 1993) oraz ostatnią, ukończoną rok przed śmiercią książkę Jurija
Łotmana - Kultura i eksplozja (przełożył i słowem wstępnym opatrzył Bogusław
Żyłko, Warszawa 1999). Zaiste imponujące źródło wiedzy o Rosji, wiedzy
opartej na żmudnej pracy filologów, z których każdy nie jeden rok spędził w
archiwach lub w bibliotekach czytając prywatne listy, doniesienia,
pamiętniki, stare gazety, czasopisma lub almanachy!

Oblicza Rosji Borysa Jegorowa (właściwy tytuł oryginału w przekładzie na
polski brzmi Szkice z historii kultury rosyjskiej XIX wieku, Moskwa 1996) w
znakomity sposób uzupełniają wyżej wspomniane studium Łotmana Rosja i znaki
(w oryginale Rozmowy o kulturze rosyjskiej. Życie i tradycje rosyjskiej
szlachty, XVIII - początek XIX wieku, Sankt Petersburg 1994). Obie te książki
zawierają opowieść o cesarstwie Romanowów w okresie jego najwyższego
rozkwitu - są to wieki XVIII i XIX. Rosja przedstawiona w tych książkach
dawno odeszła do historii i już nigdy nie powróci. Tym niemniej nostalgia za
starą Rosją istnieje i nie jest to rzecz oczywista nostalgia za czasami Iwana
Groźnego lub Dymitra Samozwańca: rosyjskie elity intelekt
Obserwuj wątek
    • ardzuna cd. 09.08.04, 19:25
      intelektualne już w czasach chruszczowowskiej odwilży tkwiły marzeniami właśnie
      w XIX stuleciu, podobno jak polskie warstwy oświecone wciąż wracały do Złotego
      Wieku szesnastego.
      Rosyjska kultura potrafiła dać światu arcydzieła pochodzące z różnych epok: są
      między nimi ikony Rublowa, symfonie Prokofiewa i powieści Bułhakowa - ale
      kultura jako całość, obejmująca życie codzienne chłopa i naukowca, budowę
      statków i kamienic czynszowych, chemiczne laboratoria i literackie salony,
      najlepiej prezentuje się w Rosji dziewiętnastowiecznej. Dlatego Rosja okresu
      petersburskiego jawi się teraz jako zwykła rosyjska normalność, jako
      upragniony, idealny, a zarazem najbardziej naturalny stan rosyjskiej substancji
      narodowej. Analityczny opis tego stanu w pracach Łotmana i Jegorowa w związku z
      tym pomaga w zrozumieniu prawdziwej istoty rosyjskości w jej najpełniejszym
      wydaniu. Cóż ważniejszego może być w charakterze narodowym niż pamięć o
      wszystkim, co było najlepsze w życiu codziennym, dążeniach intelektu, badaniach
      naukowych, twórczości artystycznej? "Kultura to przede wszystkim pamięć" - tak
      brzmi pierwsze zdanie monografii Jegorowa. Teraz, dzięki wysiłkowi polskich
      tłumaczy i wydawców, możemy bliżej poznać owe wdzięczne znaki pamięci,
      przedstawiające - przy zachowaniu pełnego obiektywizmu - najcenniejsze skarby
      rosyjskiej kultury w okresie jej największego rozkwitu.

      W tym miejscu chciałbym zwrócić Szanownym Czytelnikom uwagę na pewną
      okoliczność. Otóż, jeżeli mamy zamiar naprawdę poznać to wszystko, nie możemy
      ograniczyć się lekturą jednej z książek opowiadających o XIX wieku - przeczytać
      tylko Łotmana lub tylko Jegorowa. Są to bardzo różne teksty - nie tylko
      dlatego, że Łotman zajmuje się wyłącznie szlachtą, jako że właśnie ta warstwa
      tworzyła ogólnonarodowe wzorce kultury, Jegorow zaś poświęca swoją uwagę różnym
      warstwom społecznym: chłopstwu, duchowieństwu, raznoczynnej inteligencji.
      Ważniejsze jest to, że ci dwaj współpracownicy i bliscy przyjaciele zawsze
      różnili się metodą naukową. Otwórzmy studium Łotmana i porównajmy z monografią
      Jegorowa. Pierwszy to jednak prawdziwy semiolog, niedawni
      zwolennik "wytrawnego" strukturalizmu, i chociaż stara się nie teoretyzować i
      nie używa takich określeń jak "wtórny system modelujący" lub "indeks ilościowy
      entropii z kanale informacji", wciąż opisuje świat, w tym przypadku rosyjską
      kulturę, za pomocą szeregu binarnych opozycji, mówi (i słusznie!) na przykład o
      szpadzie jako umownym znaku przynależności do stanu szlacheckiego, opisuje
      rozmaite "kody kulturowe", z których składa się "sztuka życia": bale, swatanie
      i zamążpójście, pojedynki, gry karciane. Drugi to, jeżeli można tak się
      wyrazić, pozytywista najwyższej próby - zbieracz faktów z najrozmaitszych
      dziedzin, który szanuje same te fakty bardziej aniżeli opisujący je metatekst.
      I taki pozytywista nie tylko że przetrwał w samym oku tartuskiego
      semiotycznego "cyklonu", lecz także czynnie wspierał ten "cyklon"! Wspierał,
      pomagał, zasłaniał Łotmana przed najrozmaitszymi ciosami grożącymi zewsząd, ale
      naukę uprawiał zupełnie inaczej.

      Przyjrzyjmy się więc bliżej najnowszej monografii Borysa Jegorowa. Dodany przez
      wydawców polski tytuł - Oblicza Rosji - jest nieco mylący, aczkolwiek brzmi
      efektownie. Nie chodzi tu o mniej czy bardziej korzystne obrazy z życia
      kulturalnego dziewiętnastowiecznego imperium Romanowów, lecz o różne aspekty
      kultury tego kraju, które w sumie składają się na pełną immanentnej harmonii
      całość. Są to (wymieniam w tej samej kolejności co autor): rosyjski charakter
      narodowy (to na tyle obszerny i skomplikowany przedmiot rozważań, że nie sposób
      omówić go w krótkiej recenzji, ale gorąco zachęcam Czytelników do lektury
      właśnie tego rozdziału), oficjalna ideologia, stany, tytuły, etykieta, życie
      religijne i charakterystyka duchowieństwa, różne filozoficzne podstawy
      światopoglądu uczonych, publicystów i pisarzy, ówczesne utopie, polityczne i
      kulturalne kółka, system edukacji, stan rozwoju nauki i najważniejsze
      osiągnięcia Rosjan w tej dziedzinie, życie muzyczne, kultura materialna,
      obyczaje i moralność chłopów, wzajemny stosunek pracy i wypoczynku. Rzecz
      jasna, nie jest to cała kultura: brakuje na przykład architektury, urbanistyki,
      malarstwa, wojskowości i jeszcze wielu innych rzeczy - ale nie chodzi przecież
      o absolutną wszechstronność, chodzi o znaki naszej pamięci o wielkiej kulturze
      rosyjskiej, i w tym sensie książka Jegorowa spełnia swoją rolę.
      Przedstawiony przez autora portret Rosji bynajmniej nie jest idylliczny. Jest
      to czasami drastyczny obraz wielkiego zacofania, prymitywizmu, zabobonów,
      jeżeli chodzi o tak zwaną rosyjską "glebę" czyli lud, który zbyt często stawał
      się niestety obiektem idealizacji w umysłach wielu obserwatorów życia
      rosyjskiego, od Radiszczewa i Mickiewicza począwszy i na Sołżenicynie
      skończywszy, a także despotyzmu, tchórzostwa i tępoty, jeżeli chodzi o
      konserwatywne kręgi władzy. Tak na przykład w rozdziale o kulturze materialnej
      wsi czytamy, że pieluchy dla niemowląt nie prano, lecz suszono przy piecu, a
      jeżeli zawierały "jakąś bardziej istotną treść", to tak samo suszono, a
      następnie "strząsano to co zaschło, i znowu puszczano w obrót" (s. 288). Albo
      jak wiele warte jest jedno tylko zdanie, charakteryzujące koniec żywota jednego
      ze znanych teologów Waleriana (Orłowa): "Zmarł pijany na ulicy, pod płotem" (s.
      86)! Mimo to Jegorow sporo pisze o czymś, czego Rosjanie nie muszą się
      wstydzić, a przecież czegoś takiego było w dziewiętnastowiecznej Rosji również
      niemało, zarówno w obyczajach ludu jak i w kulturze elit. A więc mamy w książce
      z jednej strony informacje o pieluchach, o tym, czego używali chłopi zamiast
      żelazka (pierwsze żelazka pojawiły się na wsiach na początku XX wieku), o
      stosowaniu popiołu i piasku zamiast mydła, z drugiej zaś autor objaśnia
      podstawy nieeuklidesowej geometrii Mikołaja Łobaczewskiego, przypomina genialną
      tablicę pierwiastków chemicznych, która przyśniła się Dymitrowi Mendelejewowi,
      opowiada o tym, jak lekarz wojskowy Mikołaj Pirogow po raz pierwszy w historii
      zastosował narkozę podczas amputacji nogi. Czytelnik książki ma możliwość
      poznać kogoś, kto na pierwszy rzut oka występuje jako żywy relikt Średniowiecza
      w epoce banków, kolei żelaznych i wszechobecnego praktycyzmu - prawosławnych
      starców Tichona Zadońskiego, Serafima Sarowskiego, optyńskich "ojców" -
      Leonida, Makarego i Ambrożego (ten ostatni posłużył jako prototyp starca Zosimy
      z Braci Karamazow, ale nie we wszystkim przypominał bohatera Dostojewskiego). I
      tak samo nie jako postacie, lecz jako ludzie żywi występują w książce pisarze,
      rewolucjoniści, wyżsi urzędnicy, wielcy książęta, studenci, czyjeś żony,
      siostry i towarzyszki życia, robotnicy, lekarze... Znajdziemy w tej książce
      także ciekawe informacje o zasłużonych dla kultury rosyjskiej Polakach,
      przedstawionych z niezmienną sympatią - o wielkich podróżnikach, odkrywcach
      syberyjskich łańcuchów górskich, o inżynierach, naukowcach, wojskowych. Przy
      tej, i nie tylko przy tej, okazji Czytelnik może się dowiedzieć wielu
      interesujących rzeczy o tym, jak traktowano w Rosji katolików, żydów lub
      protestantów, jakie procedury były związane z zawarciem mieszanych małżeństw i
      z wychowywaniem pochodzących z nich dzieci. I wszędzie fakty, bardzo ciekawe
      fakty, niesamowite i przejmujące historie z życia stanowią chyba
      najwartościowszą stronę tej książki. Kultura kraju i narodu jawi się w niej nie
      w postaci eleganckiego, dobrze przemyślanego systemu (tak to wygląda u Łotmana
      i ma to również swój niepowtarzalny urok), lecz w postaci wielkiej ilości
      opowiadań z prawdziwego życia, według niegłupiej pozytywistycznej zasady: "Było
      tak i inaczej, a innym razem było to i tamto - a więc wyciągnijmy wnioski, ale
      ostrożnie". Właśnie tak - bardzo ostrożnie, nigdy nie wpadając ani w
      schematyzm, ani w uproszczen
      • ardzuna cd. 09.08.04, 19:27
        uproszczenie, ani w stereotypowość - wypowiada Jegorow ogólniejsze sądy o
        kulturze Rosji, o charakterze narodowym, o dalszych, dwudziestowiecznych losach
        kraju, a więc zachęcam Szanownych Czytelników do tej pasjonującej lektury.
        I jeszcze jedno - co zupełnie do pozytywizmu nie pasuje - obraz autora. Po
        prostu widzimy go na każdym kroku, w każdej linijce tekstu, słyszymy jego głos,
        wiemy dokładnie, jakie są jego sympatie i antypatie, co lubi, a co tylko
        szanuje. Wielkie szczęście, że czytelnik tej książki wędruje przez meandry
        rosyjskiej kultury w towarzystwie wspaniałego człowieka Borysa Fiodorowicza
        Jegorowa (dla najbliższych Borfioda) - syna nauczyciela z nadwołżańskiego
        miasteczka Bałaszowa, petersburżanina z wyboru, inżyniera i filologa,
        przyjaciela Jurija Łotmana i Dymitra Lichaczowa, jednego z najwybitniejszych
        rosyjskich umysłów, który niezmiennie uważa drogę europejskiego rozwoju za
        jedyną możliwą dla Rosji, a jednocześnie kocha prawie wszystkie jej
        specyficzne, nieznane u innych narodów cechy.

        Sapienti sat!... Ten kto zdecyduje się sięgnąć po tę książkę, nie uzyska
        wprawdzie gotowych odpowiedzi na temat tego, co na zachodzie naszego kontynentu
        nazywają "zagadką Rosji", ale lektura ta z całą pewnością pomoże Polakom
        obiektywniej, bez niepotrzebnych emocji zrozumieć kulturę ich
        wschodnioeuropejskiego sąsiada, co w następstwie może wytłumaczyć wiele
        niejasności w naszych trudnych wzajemnych stosunkach.
    • fanta-girl Re: Oblicza Rosji 10.08.04, 12:43
      Tu Wam wkleje linki trzy , zwiazane z obliczami Rosji

      primo- quasi historyczny:

      soviet history
      www.marxists.org/history/ussr
      segundo:
      to swietny link ze statystyka swiata

      www.hella.ru/converter/worldometers.htm
      terzo:
      ng.ru/politics/2004-08-02/2_tv.html
      to b.ciekawy artykul zwiazany z kolejnym aktaulanym obliczem Rosji-НА
      ТЕЛЕВИДЕНИИ ЗАЧИЩАЮТ ТЕРМИНОЛОГИЮ, czyli Запрещено произносить «Чечня»
      и «замена льгот деньгами»...







Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka