hajota
28.06.07, 17:44
Żyję, tylko łeb mam jak bania, bo przeziębiłam się w drodze powrotnej, w
pociągu, i już po powrocie dopadł mnie katar.
A na Sołowkach było +5, w porywach +11, wiatr z północy, przez prawie 3 dni
padało uporczywie, gęsto i jednostajnie. Sam posiołek dokładnie odpowiada
opisowi Wilka z pierwszej części "Wilczego notesu" (a raczej opis odpowiada
rzeczywistości, choć pochodzi sprzed 10 lat). Można normalnie wziąć książkę do
ręki i traktować jako przewodnik.
Natrzaskałam ponad 700 zdjęć (Petersburg, Pietrozawodsk, Kiży,
Miedwieżiegorsk, Sołowki, Kiem, Petersburg). Muszę je przebrać, posortować i
będę sukcesywnie wrzucać na fotoforum.
Z wrażeń przyziemnych: zaopatrzenie wszędzie niezłe, człowiek z głodu na pewno
nie umrze, hoteliki (te najtańsze) całkiem na poziomie, ceny produktów
żywnościowych - jak u nas.
Na razie mam dość turystyki zorganizowanej/zbiorowej, ale to inna historia.
Grupa była co prawda sympatyczna (każdy z osobna i jako całość), ale na
dłuższą metę taka forma zwiedzania jest jednak męcząca.