Dodaj do ulubionych

mąż sam na imprezie

25.01.08, 09:45
Witajcie
Dawno mnie tu nie było. Ale teraz mam problem i musze sie chociaż
wygadać
Kilka dni temu zostaliśmy zaproszeni na impreze do rodziny mojego
meża (w tą sobotę), ja tego dnia pracuje do późna wiec nie bede
mogła jechac, ale mąż oswiadczył że on pojedzie sam na kilka godzin.
Rozmawialiśmy już wczesniej na temat tego pomysłu, który mnie sie
nie podoba, po pierwsze uważam że na imprezy na które jesteśmy
zapraszani oboje powinniśmy chodzić oboje (albo wcale), po drugie
jestem w ciąży, kiepsko sie czuje i wolałabym żeby mąż zajął sie mną
kiedy wróce z pracy. Mąż niby na poczatku uznał moje argumenty, ale
później moja teściowa zaczeła sie wtrącac, truć że powinniśmy isc (a
przynajmniej on) bo sie ciocia obrazi bla bla bla i on zdecydował że
pójdzie
Co byście zrobiły?
Obserwuj wątek
    • madziaq Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 10:39
      ja nie widzę problemu. Oczywiście, jeżeli nie czujesz się na tyle źle, że możesz
      np potrzebować pomocy pogotowia, zemdleć w łazience itp. W takim przypadku mąż
      powinien zostać z Tobą. Ale jeśli pracujesz do póxna i dlatego nie możesz iśc,
      to chyba aż tak źle nie jest. A mąż ma prawo mieć ochotę na spotkanie z rodziną.
      Może następna okazja nadarzy się dopiero za kilka miesięcy. Czy gdyby sytuacja
      była odwrotna i to mąż nie mógłby albo nie chciał iśc na jakieś spotkanie z
      Twoją rodziną, nie doszłabyś do wniosku, że w takim razie wybierzesz się tam
      sama? Mnie się wydaje, że to byłoby bardzo rozsądne.

      Oczywiście sytuacja wygląda jeszcze inaczej, jeżeli mąż tak naprawdę nie chce
      tam iść i idzie tylko dlatego, że teściowa marudzi. Ale to nie wynika
      bezpośrednio z twojej wypowiedzi
      • annubis74 Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 10:52
        żeby było jasne - nie wymagam, żeby mąż siedział przy mnie w domu
        non-stop, nie zabraniam mu wyjść i imprez, ale rzeczywiście obecnie
        czuje sie kiepsko (fizycznie i psychicznie)i wolałabym żeby mąż
        został ze mną (np. odebrał mnie po pracy, zebym nie musiała sie
        jeszcze tłuc autobusem). Przyznam, że nie wyobrażam sobie, że w
        razie zaproszenia na impreze do mojej rodziny powiedziałabym - ok
        mój M nie może ale ja wpadne sama - tym bardziej, że była taka
        sytuacja, kiedy moja mama organizując impreze rodziną dostosowywała
        ją do czasu pracy mojego męża i nikomu nie przysżło do głowy
        powiedziec ok, to przyjdz bez niego.
        Mąż nie ma specjalnej ochoty tam iść (imieniny u ciotki to znowu nie
        taki fun- przynajmniej w tym przypadku), ale ulega swojej mamie.
        • qunegunda Re: mąż sam na imprezie 02.02.08, 13:13
          wolałabym żeby mąż
          > został ze mną (np. odebrał mnie po pracy, zebym nie musiała sie
          > jeszcze tłuc autobusem).

          Weź taksówkę, a mąż jest wolnym człowiekiem i moze chodzić gdzie
          chce. Twoja ciąża nie ma tu nic do rzeczy, zachowujesz się jak
          przyslowiowy pies ogrodnika.
          • panistrusia Re: mąż sam na imprezie 06.03.08, 13:03
            A co, jeśli przyjmiemy, że ciąża jest wspólna?
      • rosa_de_vratislavia Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 20:46
        madziaq napisała:

        > ja nie widzę problemu. Oczywiście, jeżeli nie czujesz się na tyle
        źle, że możes
        > z
        > np potrzebować pomocy pogotowia,

        Uważam,że mąż powinen iść do cioci.
        Nie musi się Tobą opiekować, skoro chodzisz do pracy!
        Poza tym, jak się źle poczujesz - dzwonisz na pogotowie i do męża na
        komórkę.
        Pomysł,że na imprezy chodzi się razem lub wcale na dłuższą metę się
        nie sprawdza.
        (stara mężatka)
    • pronovia Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 11:07
      z całym szacunkiem, ale nie zgadzam się z Twoją argumentacją, to że
      rodzina męża zaprosiła Was razem nie oznacza, że idziecie razem albo
      w ogóle!!! GDyby to Twój mąż nie mógł iść, to rzeczywiście głupio by
      było Tobie iść samej, ale to w końcu jego rodzina!
      PO drugie, jeśli masz siłę pracować, to nie ściemniaj, że źle się
      czujesz, tylko powiedz wprost, że nie chcesz, żeby poszedł na
      imieniny cioci tylko wolisz, żeby siedział i smyrał Cię po brzuszku
      bo masz na to ochotę po całym dniu ciężkiej pracy. Przynajmniej
      facet będzie miał jasność.
      Z Twojego drugiego posta wynika, że teraz wisicie nad głową biednego
      chłopaka, Ty i teściowa, i generalnie trwa rywalizacja, kto
      skuteczniej mu mózg zlasuje. No to wiedz, że kibucuję ci całym
      sercem i wyobraź sobie te tłumy na trybunach krzyczące dawaj,
      dawaj!!! ;)

      A może tak poluzowac smycz?
      • annubis74 Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 11:15
        zawsze uważam że z tych wypowiedzi wynika jakie mamy doświadczenia
        z Twojej jest dla mnie jasne
        Przyszło Ci do głowy, że pracuję bo muszę, a nie jestem jedną z
        paniuś które od 2 tc leca na zwolnienie, w mojej pracy (naukowo-
        dydaktycznej)nie ma przeciwskazań do pracy w przypadku ciąży, poza
        tym nie chce być jedną z tych, których zyciowe ambicje kończą sie na
        pieluchach, wiec zaciskam zęby i mimo złego samopoczucia ide do pracy
        jeśli chodzi o "trucie biednemu chłopakowi" to skutecznie robi to
        moja teściowa, wiec ja powiedziałam swoje i nie mam zamiaru sie
        powtarzać, generalnie nie staje do rywalizacji z tesciową, bo nie
        musze, chociaż wkurza mnie to, że mój maż w tym i kilku innych
        przypadkach wbrew własnemu zdaniu i rozsądkowi ulega tesciowej jak
        standardowy maminsynek
        • miaau Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 11:26
          mój często pracuje w weekendy i nieraz sama szłam na chwilę do jego rodziny i w
          naszym wspólnym imieniu składałam życzenia, jadłam przysłowiowe ciasto..
          zastanawiam się czy to kwestia charakteru czy hormonów, jeżeli to drugi, to
          ciążę chyba jeszcze w czasie przełożę
        • horpyna4 Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 11:55
          Powinnaś współczuć mężowi, jeżeli rzeczywiście nie chce mu się tam
          iść i robi to pod presją. Ale skoro jest cierpiętnikiem i zdecydował
          się iść, to chyba ten jeden raz mnie musisz być odwieziona do domu?
          A może da się jedno z drugim jakoś czasowo zgrać? Może pobędzie tam
          dwie godziny, zamiast np. pięciu?
        • madziaq Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 12:01
          No to może nie powinnaś chodzić do pracy, jeśli tak źle się czujesz. Co innego
          iśc z automatu na 9 miesięcy na zwolnienie, kiedy się zobaczy dwie kreski na
          tescie, a co innego wziąć zwolnienie, kediy jest uzasadniona potrzeba. I wcale
          to nie świadczy o tym, że czyjeś ambicje nie sięgają poza pieluchy.

          Co do chodzenia "pojedynczo" na imprezy rodzinne, to zupełnie nie rozumiem
          twojego podejścia. Jezeli facet ma prawo, dajmy na to, iśc na piwo ze znajomymi
          sam, to chyba tym bardziej powinien mieć prawo iść się spotkać ze swoimi
          rodzicami, czy jakimiś ciociami. Inna sprawa, czy faktycznie ma na to chęć, czy nie.
          • lenchen Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 14:10
            Co bym zrobila? Zgodzilabym sie na jego uczestnictwo w imprezie
            rodzinnej. Co najwyzej poprosilabym go, zeby sie nie zasiedzial i
            wrocil nieco wczesniej.
    • google.pl Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 15:38
      co bym zrobiła..
      w sprawie imprez rodzinnych - jeśli nie mogą iść dwie osoby warto wysłać
      reprezentanta rodziny, tutaj w osobie męża. Nie widzę żadnego problemu.
      w sprawie presji teściowej - byłabym zła jeśli mąż zmieniłby nasze ustalenia
      wewnątrzmałżeńskie pod wpływem kogokolwiek
      w sprawie pracy w ciąży - doskonale rozumiem, też pracowałam do 37 tc

      reasumując - zakazać pójścia mężowi do rodziny oczywiście nie można. Gdybym po
      pracy poczuła się naprawdę źle bez wątpienia wróciłabym do domu taksówką (i nie
      jest to moje doświadczenie, gdyż takiej sytuacji nie miałam, i wiem że to nie
      jest bezpłatna usługa), a na jakiekolwiek dziwne miny męża powiedziałabym, że
      każdego trzeba zrozumieć
    • mrs.solis Re: mąż sam na imprezie 25.01.08, 17:27
      Zrozumialabym gdybys byla niezadowolona z tego,ze maz chce isc z
      kolegami na dyskoteke sie zabawic,ale na litosc boska to sa tylko
      imieniny ciotki. CO stoi na przeszkodzie,zeby on tam wpadl chwile
      posiedzial i przyjechal wieczorem cie odebrac z pracy? Czy poczujesz
      sie lepiej gdy w czasie kiedy pracujesz on bedzie siedzial sam w
      domu?
      Ja jestem w 9 miesiacu ciazy i juz od dluzszego czasu nie
      wychodze,bo nie za dobrze sie czuje fizycznie,ale nie zabraniam
      mezowi wyjsc od czasu do czasu. Ja sama dostaje do glowy z powodu
      niemoznosci robienia roznych rzeczy,ale to nie powod zebym
      zabraniala ich rowniez mezowi. Niech korzysta z ostatnich chwil
      wolnosci,bo jak sie urodzi dziecko to sytuacja sie zmieni. Wtedy ja
      bede potrzebowala od czasu do czasu gdzies wyjsc chocby na basen
      zeby dojsc do formy w tym czasie maz bedzie zostawal z dzieckiem.
      • annubis74 Re: mąż sam na imprezie 26.01.08, 09:08
        nie zabraniam męzowi wychodzenia i towarzyskiego spotykania sie z
        kimkolwiek - w zeszłym tygodniu poszedł na spotkanie z kumplami i
        nie robiłam z tego dramatu
        niestety nie ma opcji żeby mąż był jednocześnie na imprezie i
        odbierał mnie z pracy, bo w grę wchodzą dwa inne miasta i odległość
        która wyklucza tego typu rozwiązanie
        Nie zakładam też że mąż musi korzystać z ostatnich chwil wolności
        teraz - bo kiedy urodzi sie dziecko to ani siebie ani jego nie mam
        zamiaru uwiązać za nogę do dziecka (są babcie, opiekunki)
        Myślę że pod wieloma względami okres ciąży jest dla mnie trudniejszy
        niż okres po (przynajmniej tak to sobie wyobrażam)
        nie nekam mojego męża ciążowymi zachciankami i humorami (i
        stwierdzam że to chyba błąd), bo wszyscy (mąż i teściowe)
        przyzwyczaili sie do myśli, że ja jestem taka dzielna że że
        wszystkim sobie swietnie poradzę
        mam nadzieję że wszystkie te które mnie tu skrytykowały są tak samo
        wyrozumiałe dla swoich mężów i takimi pozostaną kiedy w ciąży będą
        cierpieć z powodu mdłości i wymiotów (tak że bęą miały wrażenie, że
        zaraz wyrzygają własne dziecko wraz z żoładkiem i innymi
        wnetrznościami)
        a co do pomysłu z taksówką mam zamiar go zastosować bo nie wyobrażam
        sobie powrotu autobusem, gdzie robi mi sie słabi i boję sie że
        zemdleje).
        • emiliawo Re: mąż sam na imprezie 26.01.08, 16:57
          Nie to, żebym się czepiała albo krtykowała, ale dziewczyno - jeśli
          tak źle się czujesz to przestań udawać dzielną, idź na zwolnienie i
          zajmij się sobą. Od męża też zaznij egzekwować zajmowanie się Tobą
          zamiast teściową.
        • madziaq Re: mąż sam na imprezie 28.01.08, 14:59
          Ale przecież nikt Ciebie nie skrytykował. Pytałaś, czy według nas to OK, żeby
          mąż sam się wybrał na rodzinną imprezę. Większośc napisała, że nic złego w tym
          nie widzi, akurat tak się złożyło, że sądzimy inaczej niż ty. Jak się zadaje
          pytanie na formu, trzeba się liczyć z tym, że nie wszyscy myślą to samo.
    • emiliawo W kwestii autobusu... 25.01.08, 18:20
      dlaczego nie pojedziesz do pracy samochodem? Nie będziesz
      potrzebowała odbierania, po zajęciach szybciutko wrócisz do domu.
      • annubis74 Re: W kwestii autobusu... 26.01.08, 09:09
        bo samochodem na impreze wybiera sie mąż podwożąc przy okazji teściów
        • emiliawo Re: W kwestii autobusu... 26.01.08, 16:51
          Hmmm... nie moja sprawa, ale teściowie nie mają własnego auta? Pan
          mąż mógłby pojechać z nimi...
        • chicarica Re: W kwestii autobusu... 28.01.08, 14:31
          Jednym słowem, mąż musi jechać na imprezę, bo teściowie będą inaczej musieli
          jechać na imprezę na własną rękę? To sporo wyjaśnia.
          U mnie istnieje podobny problem, ale po ostatniej imprezie, która odbywała się 5
          min jazdy od naszego domu, a teściowie mieszkają 25 km stąd, przez co mój mąż
          spędził połowę świątecznego dnia wożąc wszystkich w kółko, oraz jeszcze był
          foch, bo nie zabraliśmy jeszcze szwagra, który mieszka w jeszcze trzecim
          miejscu, maksymalnie oddalonym od dwóch pozostałych punktów między którymi
          krążyliśmy, oraz bo nie chcieliśmy wyjść z imprezy wtedy, kiedy wyjść chciał
          teściu, postanowiliśmy że KONIEC tego wiecznego wożenia.
    • rejka Re: mąż sam na imprezie 27.01.08, 18:26
      Nie ma nic zlego w uczestniczeniu pojedynczo w imprezach rodzinnych.
      Skoro jednak zle znosisz ciaze, a do tego wyjazd meza pociaga za
      soba brak samochodu, to jest to inna sytuacja. Tym bardziej, ze
      impreza w innym miescie, wiec nie mozna zjesc przyslowiowego ciasta,
      i potem odebrac zone.
      Potrafie zrozumiec, ze czasami przychodzi taki czas, ze najbardziej
      na swiecie potrzeba nam tego "smyrania po brzuszku", jak to ktos
      ujal. Nie dla kazdego ciaza, to czas radosnego oczekiwania, ale, kto
      nie doswiadczyl na wlansej skorzy pewnych rzeczy, ten ich nei
      zrozumie.
      Maz, jak rozumiem stracony, a skoro zabiera samochod, zeby podwiezc
      tesciow, to wroc taksowka.
      Wiem, ze to nielatwe, ale sprobuj milo spedzic ten wieczor sama lub
      z kolezanka. plucie jadem na tesciow i rozmyslanie o tym jakim
      draniem okazal sie malzonek, tylko tobie szkode przyniesie. Wiem z
      doswiadczenia.
      Moze kosmetyczka? Paznokcie? Filmowy wieczor w domu?
    • siulaczek Re: mąż sam na imprezie 30.01.08, 18:37
      Pytasz co byśmy zrobiły na Twoim miejscu. Też uważam, że na takie imprezy powinno się chodzić "parami". Ale jeśli któraś strona nie może, to rozmawiając podejmujemy decyzję czy idziemy czy nie (oboje). Jeśli jest to rodzinna impreza, to dlaczego nie zrobić wyjątku - Twój mąż mógłby iść sam. Przecież nic złego nie zrobi. Posiedzi ze swoją rodzinkę, może jemu tego brakuje?
      Gdybym powiedziała mojemu mężowi, że źle się czuje - zostałby ze mną, bo wie, że skoro zależałoby mi na tym, to faktycznie coś musi być na rzeczy. Może podejdź do sprawy uczciwie i powiedz, że jesteś zmęczona, że nie czujesz się najlepiej, że chciałabyś z nim troche "pobyć" i może umów się z nim na następny wieczór, ale wtedy już cały.
      Pozdrawiam
    • kinkygirl Re: mąż sam na imprezie 02.02.08, 10:52
      w tej trudnej sytuacji transportowej serdecznie polecam najnowszy wynalazek
      ludzkosci: taksowke.
    • siasia842 Re: mąż sam na imprezie 02.02.08, 20:53
      SAMA TEŻ PRZERABIAŁAM TEN PROBLEM, W MOIM PRZYPADKU TO BYŁY "WAŻNE"
      URODZINY BABACI MĘŻA ALE CHODZI MI O TO ZE WSZYSTKO ZALEZY OD TWOICH
      STOSUNKÓW Z TEŚCIOWĄ. JAK JEST TAKA JAK W DOWCIPACH NO TO CHYBA
      PRZEGRAŁAS I LUBY BEDZIE SIE MUSIAL NA PRZYJECIU POJAWIC NAWET BEZ
      CIEBIE U BOKU ALE JAK TESCIOWA JEST W PORZADKU TO SPRAWA JEST DO
      WYGRANIA.POWIEDZ JEJ ZE WIERZYSZ W TO ZE TAK DOBRZE WYCHOWALA
      SWOJEGO SYNUSIA ZE NAPEWNO WIE ZE CIEZARNEJ ZONKI SZCZEGOLNIE
      PRACUJACEJ NIE ZOSTAWIA SIE SAMEJ BO WIADOMO JAK TO JEST W CIAZY I
      ZE WSZYSTKO SIE MOZE ZDAZYC I ZABOLEC. ALE JAK TWOJ SLUBNY JEDNAK
      POJDZIE NA IMPREZE BEZ CIEBIE TO ZAWSZE MOZESZ GO NEKAC MNIEJ LUB
      BARDZIEJ MILYMI TELEFONAMI LUB SMSAMI ALE TO JEST OSTSTECZNOSC PZDR
      KASIA
      • annubis74 Re: mąż sam na imprezie 04.02.08, 15:10
        mąż na imprezę poszedł, wrócił (wcześnie, podejrzewam że nękały go
        wyrzuty sumienia, oraz generalnie każdy pretekst był dobry, żeby sie
        zmyć wcześniej), więc do samej sprawy imprezy nie będę już wracać
        Nie chodzi tu o żadną walkę z teściową - kontakty mamy co prawda
        średnio-serdeczne ale poprawne, ja nie staram się z nią konkurować,
        krytykować, itp. Uczciwie powiem, że teściowa mnie personalnie
        oszczedza swoich dobrych rad. Pretensje o całą sytuację mam do męża
        a nie do teściowej. Najbardziej w tej sytuacji wkurzyło mnie to, że
        najpierw podejmujemy jakąś decyzję razem, a później mąż ją zmienia
        pod wpływem perswazji teściowej. Dotyczy to kwestii błahych oraz
        istotnych. Boję się tego, że po urodzeniu dziecka ingerencja teściów
        nasze zycie oraz presja na męża w róznych sytuacjach jeszcze się
        nasilą. Denerwuje mnie, że mąż ulega teściowej w sytuacjach kiedy
        sam ma inne zdanie lub jeśli już współnie podjęliśmy decyzję.
    • mikams75 Re: mąż sam na imprezie 03.02.08, 14:59
      co innego to balanga z kumplami i kumpelami a co innego impreza rodzinna. Niech
      idzie, bawi sie dobrze a ty sobie odpocznij w ciszy i spokoju w domu.
    • laleczka17 Re: mąż sam na imprezie 05.03.08, 20:48
      na takiej imprezie..rodzinnej- w porzadku, niech idzie sam i zabawia
      ciocie usmiechami a ty poczytasz sobie ksiazke, wezmiesz kapiel i
      odpoczniesz...inaczej impreza z kolegami i nieznanym towarzystwem bo
      kazdy sciagnie kogos znajomego, nieznanego dla reszty...tu absolutny
      zakaz, widzialam przykladnego meza z dwoma panienkami w lozku ...a
      jego zona w ciazy zostala w domu...tak mu ufala...
      no a co tesciowa powiedz mi bedzie wam mowic ze wypada czy nie
      ciocia sie obrazi...jak sie obrazi, to glupia, macie prawo miec
      swoje sprawy, swoje zycie, pracowac do pozna i nie miec sil, czasu i
      ochoty na wpadanie do cioci po calym dniu zapieprzu...a zwlaszcza ze
      jestes w ciazy.I powinna zrozumiec ze dobry maz zostanie z zona a
      nie ja zostawi i pojdzie na impreze.Bo co, wazniejsza ciocia czy
      Ty?.Takie moje jest zdanie.My nie jezdzimy nawet na swieta do
      rodziny bo wolimy sami.I nikt sie nie obraza-powiedzielismy
      dosadnie, ze nic z tego, mamy swoj dom, chcemy sami.Troche sie
      pofochala rodzinka, ale po tygodniu minelo...a my mamy spokoj.w
      swieta nie musze jezdzic, sie stroic, moge chodzic w dresie i miec
      niedomyte okna :))
      • michal_powolny12 Re: mąż sam na imprezie 05.03.08, 21:56
        Jakby facet o którym piszesz naprawdę kochał swoją żonęto by jej nie
        zdradził. Impreza była tylko narzędziem.
      • annubis74 Re: mąż sam na imprezie 06.03.08, 09:23
        Sprawa imprezy jest już zamknieta, jak napisałam
        Napisałam też że nie chodziło o imprezę jako taką, tylko o
        okoliczności (moja ciąża, złe samopoczucie i zmiana podjetej przez
        nas decyzji pod wpływem teściowej). Powiem tylko że tak czy inaczej
        postawiłam na swoim:)
        moje obawy absolutnie nie dotyczą puszczania męża na imprezy tak w
        ogóle, i powiem szczerze ze bardziej bym zrozumiała, że ciężko mu
        zrezygnować z imprezy z kumplami, niż w ciotką, mój mąż nie ma
        zakazu spotykania sie z kumplami, podobnie jak ja spotykam się z
        koleżankami 9czy z kumplami właśnie - chociaż ostatnio dość rzadko).
        Nie wierzę w to, że mąż puszczony sampopas na imprezę od razu mnie
        zdradzi bo to akurat nietyp mojego męża.
        Ale dzieki i za taką opinię
        • grafix2 Re: mąż sam na imprezie 06.03.08, 13:11
          Znam tylko 1 idealne małżeństwo, mój niedościgniony wzór. 3 tygodnie
          po urodzeniu dziecka przez moją koleżankę zobaczyłam jej męża z
          nartami. Byłam mocno zniesmaczona, jak to tam małe dziecko,
          pieluchy, buteli a on na narty. Po 3 latach tego samego męża
          spotkałam na naszym osiedlu z 2 dzieci (3 i 2 latka) i się pytam co
          on tu robi i bez żony. A on na to, że żona ma sesję i musi się uczyć
          w spokoju więc na kilka dni zjechali do rodziców z dziećmi, a żona
          została w domu... darowałam mu te narty.
          • annubis74 Re: mąż sam na imprezie 06.03.08, 17:47
            My nie jesteśmy idealnym małżeństwem, ale wydaje mi się, że mamy
            dobry, fajny i udany związek (jeśli o czymkolwiek można wyrokować po
            zaledwie dwóch latach). Opisana przeze mnie sytuacja była jedną z
            niewielu "kryzysowych" więc chyba należy sobie życzyć by tylko takie
            kryzysy zdarzały sie w związku. ale tak jak napisałam w sumie chyba
            ja wygrałam w tym starciu w teściową:) co więcej nie wchodząc z nią
            w konflikt:)
            a nawet udało mi się osiągnąć długofalowy skutek wychowawczy -
            teściowa próbowała nas znowu wmanewrować w świąteczne wizyty u
            jakiejś rodzinki - wiedząc że mamy na ten dzień inne plany, znowu
            zaczęły się gadki typu, że powinniśmy wpaść chociaż na godzinę,
            półtorej, bo się obrażą, itd. Na co mój mąż stwierdził, że mamy inne
            plany, nie przyjedziemy, poza tym ja nie czuję się na tyle dobrze,
            by spedzać pół dnia na podróżach z miejsca do miejsca, a on sam też
            nie wpadnie, bo w święta chcę być z Żoną:))
            w sumie to mam super męża:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka