Gość: n0str0m0
IP: 61.148.195.*
30.03.03, 08:47
poniedzialek 17 marca 2003
list michael'a moore do goerge'a w bush'a
w przededniu wojny
Szanowny gubernatorze Bush:
nadszedl dzien nazwany przez pana "momentem prawdy", dzien w ktorym
"francja i reszta swiata musi odslonic swe karty". Cieszy mnie, iz dzien ten
w koncu nadszedl. Gdyz, musze panu powiedziec, z trudem przetrwalem 440 dni
panskich klamstw i matactw i nie bylem pewien czy przetrwam wiele wiecej.
Ciesze sie wiec na ten dzisiejszy "dzien prawdy", szczegolnie z tego powodu
iz ja rowniez mam pare prawd ktorymi sie chcialem z panem podzielic:
1. Praktycznie NIKT w Ameryce (oprocz szczekaczek radiowych i Fox News) nie
jest zainteresowany wojna. W tym moze mi pan ufac. Prosze wyjsc z Bialego
Domu, przejsc sie dowolna ulica w Ameryce i sprobowac znalezc pieciu
PASJONATOW zainteresowanych w zabijaniu Irakijczykow. NIE ZNAJDZIE ICH PAN.
Dlaczego? Coz, zaden Irakijczyk nie przychodzil tu zabijac nas! Zaden
Irakijczyk nas nawet tym nie straszyl. Widzi pan, my - amerykanie, myslimy
sobie tak: Jesli taki-czy-owy nie zagraza naszemu zyciu, to - wierz lub nie -
nie chcemy go zabijac! Zaskakujace, ale prawdziwe!
2. Wiekszosc amerykanow - tych ktorzy pana nie wybierali - nie dadza sie
oszukac panskim broniom masowego oglupienia. Wiemy z jakimi problemami
borykamy sie na codzien - a zaden z nich nie zaczyna sie na I i nie konczy
na K.
A oto nasze codzienne problemy: od czasu gdy objal pan urzad przybylo nam
dodatkowe dwa i pol miliona bezrobotnych, gielda zaminila sie w farse, nikt
nie jest pewnien wyplacalnosci emerytur, benzyna kosztuje prawie dwa dolary -
liste ta mozna ciagnac w nieskonczonosc...
Bombardowanie Iraku nie usunie powyzszych problemow. By poprawic stan rzeczy
nlezaloby raczej usunac pana.
3. Tydzien temu Bill Maehr powiedzial: trzeba byc niezla oferma by przegrac
konkurs popularnosci z Saddamem Husseinem. Caly swiat sprzeciwia sie panu,
panie Bush. Wliczajac w to amerykanow.
4. Papiez powiedzial, ta wojna nie jest sprawiedliwa, ta wojna to GRZECH.
Papiez! Co gorsza, nawet Dixie Chicks sie panu sprzeciwiaja! Kiedy w koncu
zrozumie pan, ze w tej wojnie reprezentuje pan jednoosobowa armie?
Oczywiscie, nie bedzie pan musial walczyc osobiscie. Dokladnie tak jak
zdezerterowal pan w czasie gdy biedniejsi byli wysylani do Vietnamu zamiast
pana.
5. Z 535 czlonkow Kongresu tylko JEDEN (sen. Johnson z Pd Dakoty) ma dziecko
w silach zbrojnych! Jesli obrona Ameryki jest panu na sercu - prosze wyslac
do Iraku swoje blizniaczki by mogly zalozyc chemiczne kombinezony ochronne.
Zlozmy dzieci wszystkich kongresmanow na oltarzu tej wojny. Co pan na to?
Nie WYDAJE sie panu? No, coz... i nam sie nie wydaje!
6. I jeszcze jedno - Francje kochamy. Tak, to prawda, ze zdarzalo im sie
niezle namieszac. Tak, to prawda, niektorzy z nich sa nieznosni. Ale czy
zapomnial pan, ze bez francuzow Ameryki by po prostu nie bylo? Ze ich pomoc
w Wojnie Secesyjnej byla nam niezbedna? Ze nasi ojcowie narodu, najwieksi
mysliciele jak Thomas Jefferson, Ben Franklin i inni spedzili w Paryzu lata
cale prcujac nad ideami prowadzacymi w prostej drodze do Deklaracji
Niepodleglosci i Konstytucji?
Ze to Francja dala nam Statue Wolnosci, francuz zbudowal Chevrolet'a, dwoje
francuskich braci wynalazlo kino?
A obecnie robia to co tylko prawdziwy przyjaciel robic potrafi - mowia ci
prawde, cala prawde o tobie, bez owijania w bawelne. Przestan oczerniac
francuzow i podziekuj im raczej za to, ze zrobili cos dobrze.
Wie pan, powinien pan czesciej (chocby raz w zyciu) wybrac sie w podroz za
morze. Panski brak wiedzy o swiecie nie tylko powoduje, ze wyglada pan na
glupca, stawia pana w sytuacji bez wyjscia.
Coz,pociesz sie - nie jest jednak az tak zle. Jesli zacznie pan te wojne,
najprawdopodobniej zakonczy sie ona dosc szybko, gdyz jak zgaduje nie bedzie
im tak bardzo zalezalo na umieraniu za Saddama Husseina.
A po "wygranej" wojnie popularnosc panska w badaniach opinii wzrosnie -
kazdy lubi zwyciezcow - no a ktoz nie lubi od czasu do czasu ogaldac dobrze
spranego dupska (szczegolnie gdy nalezy ono do zasciankowego kraiku w
trzecim swiecie)
Moze sie uda panu utrzymac ten stan ekstazy az do nastepnych wyborow w
przyszlym roku. Oczywiscie, to jest kwestia odleglej przyszlosci a do tej
pory przyjdzie sie nam wszystkim napatrzec na panskie zalosne widowiska w
czasie gdy ekonomia splukiwana bedzie w toaletowa niepamiec!
Ale coz, kto wie - moze znajdzie pan Osame na pare dni przed wyborami!
Widzi pan, tak trzymac! Nie poddawac sie i nie tracic nadziei!
I zabijac irakijczykow - w koncu maja oni nasza rope!!!
www.michaelmoore.com/words/message/index.php