meow_meow1
30.06.05, 17:53
Kochani, chcialbym sie z wami podzielic moja dzisiejsza "przygoda".
Otoz podroz do pracy zajmuje mi ok. 10 min. Wczoraj niestety zrobilem rzecz
raczej karygodna i wypilem 3 piwa :((( Normalnie nie reaguje najlepiej na
piwo. Dzis rano nie bylo najwspanialej, ale chyba lepiej niz sie
spodziewalem. No i w samochodzie, prawie ze zaraz po odpaleniu silnika, czuje
ze chyba mi sie chce (znacie to uczucie, chyba sie chce, a moze jednak sie
chce? wytrzymam, nie wytrzymam?). No i ujechawszy jakies dwie minuty jakos
instynktownie zacząłem sobie WIZUALIZOWAĆ moje jelito, ze jest grube,
piękne :))) i bardzo stabilne, zwieracz pieknie zwarty, sciana jelita
niepodrazniona, a wypoczeta i zrelaksowana. I co?? I dojechalem do pracy bez
problemu, z lekkim jedynie uczuciem dyskomfortu.
Zauwazylem, ze nastawienie gra duza role, a podenerwowanie zwiazane z lekiem
bardzo pogarsza sytuacje. Moze warto w tych krytycznych, okropnych
znienawidzonych sytuacjach podejmowac ryzyko i postarac sie uspokoic? Moj
kolega (lekarz z reszta--zdrowy jak koń) powiedzial mi kiedys
dobitnie "Pomysl sobie w takich sytuacjach 'Trudno, najwyzej popuszcze'".
Wymaga to jednak duzego opanowania i mysle tez po prostu cwiczen, bo
naturalna reakcja w takich sytuacjach jest panika. Moze to wlasnie o to
chodzi, o zapanowanie nad lekiem??
Tymczasem pozdrawiam Was wszystkich,
M