Dodaj do ulubionych

Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu

06.05.05, 14:02
Przykro mi, będzie trochę liczb. Załapałam doła i tak sobie pomyślałam, że
warto by skalkulować to, co zainwestowałam w siebie i to, co teraz z tego mam.
Zaczynam:
Wiek - 29 lat
Doświadczenie zawodowe - 5 lat
Prywatna nauka angielskiego w czasie pierwszej pracy - 2 lata
Roczne studium podyplomowe - 1 rok
Pół roku inwestowania w siebie jako stażystka za pensję stażysty (w tym
czasie opuszczenie dziecka na rzecz ewentualnej przyszłej świetnej pracy)
Prośba o podwyżkę i odmowa.
Zarabiam jako specjalista, uwaga! 1000 zł.
Zamiast podwyżki dostałam propozycję dalszego inwestowania w siebie, w ramach
dodatkowych obowiązków, z których być może w przyszłości skapnie coś.
Za przeproszeniem, rzygać mi się już chce. Ile można w siebie inwestować? Jak
długo mam czekać, aż zacznę zarabiać normalne pieniądze? Czy to w ogóle już
norma, czy tylko ja taka głupia i naiwna byłam, że to się opłaci?
Chyba jednak powinnam szukać innej pracy.

A jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • beata32 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 06.05.05, 14:07
      no dobrze to nie wygląda - przyznaję

      w każdym razie uważam, że przynajmniej warto się za inną pracą rozjerzeć, żebyś
      wiedziała jaką masz alternatywę
      • beatas72 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 07.05.05, 14:38
        Dołączam się do Beaty32, myślę, że warto rozejrzeć się za pracą, gdzie docenią
        Twoje doinwestowanie:)
    • pentera :))) 06.05.05, 15:07
      Pomyśl sobie tak:" kurcze nie jestem taka stara, 5 lat doświadczenia, dziecko
      odchowane, 1000 zł piechotą nie chodzi":), a z mojej strony wygląda to trochę
      inaczej. Zainwestowałam w siebie, a raczej w mój sprzęt i powiem, że widać
      światełko w tunelu i nie czuję się totalnym darmozjadem. Nie poszłam na staż,
      bo nie chciałam zostawiać tak małego dziecka z obcymi, a nie ma jak mama:) a za
      grosze prędzej, czy później i tak znajdę pracę i pewnie będą to mniejsze
      pieniądze niż 1000 zł:)
    • izelka Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 07.05.05, 16:14
      Ja nie wiem w jakim regionie pracujesz i w jakim zawodzie ale u mnie (Śląsk)
      1000 zł to zarabia pracownik fizyczny na hali, który językow obcych nie zna.
      Więc chyba warto rozejrzeć sie za nową pracą.
      • mama-zuzi Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 07.05.05, 23:04
        Sorry, ale ja (na Śląsku) mając wyższe wykształcenie- skończone 3 kierunki studiów, zarabiam niecałe 1000zł. Podobnie większość znanych mi osób, z nielicznymi wyjątkami, które dostają w granicach 1500-2000zł za siedzenie w pracy po 10-12h dziennie, będąc najczęściej na stanowiskach kierowniczych. Co do tego pracownika fizycznego na hali to mogę się zgodzić, ale nie wiem czy zwróciłaś uwagę na charakter pracy i czy miałabyś ochotę ją wykonywać. Na linii możesz dostać nawet więcej, jeśli posiedzisz w pracy po 12h i do tego wszystkie weekendy- może koło 2000zł by wyszło.
        Szczerze mówiąc mi praca na taśmie nie bardzo pasuje i nie chciałabym jej wykonywać (pomimo niby "dobrych" zarobków), a muszę dodać że kończy mi się umowa i jestem na etapie szukania czegoś.
        Pozdrawiam.
        • mamaemilii Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 09.05.05, 08:56
          mama-zuzi napisała:

          > Sorry, ale ja (na Śląsku) mając wyższe wykształcenie- skończone 3 kierunki
          stud
          > iów, zarabiam niecałe 1000zł. Podobnie większość znanych mi osób, z
          nielicznymi
          > wyjątkami, które dostają w granicach 1500-2000zł za siedzenie w pracy po 10-12
          > h dziennie, będąc najczęściej na stanowiskach kierowniczych

          No właśnie, tu (w Szczecinie) jest podobnie. Te najbardziej ambitne i
          inwestujące w siebie osoby, które znam - zarabiają nieco ponad 1000 albo
          mieszkają już i pracują za granicą.
          Dzisiaj mam zupełnego doła, więc może przesadzam i moje wizje są zbyt czarne.
          Ale zastanawia mnie GDZIE znajdę taką pracę, w której doceni się moje
          wykształcenie i zaangażowanie. Bo jak na razie widzę tylko, w jaki sposób
          pracodawcy znająć upiornie beznadziejną sytuację na rynku pracy wykorzystują na
          maksa tych, którzy zgadzają się na ich upokarzające warunki pracy.

          P.S.
          Szczególne pozdrowienia dla rówieśniczki mojej córy (07.07.03) :)
    • maggs1 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 08.05.05, 14:17
      Witam. Zaczęłam pracować niecały miesiąc temu, chętnie dołączę do waszego grona. Pracuę w urzędzie skarbowym , na wstępie dostałam pensję trochę powyżej tysiąca, z dużą szansą na podwyżkę. Minusem jest, że praca jest bardzo odpowiedzialna. No ale nie mam co narzekać - mieszkam w rejonie dotkniętym naprawdę dużym bezrobociem, mam 27 lat, studia i niezły angielski. Moją najlepszą inwestycją w siebie jest to, że poszłam do tego urzędu na staż - tyrałam tam przez rok za 400 zł, bez prawa do urlopu. Potem urodziłam dziecko,ma już 14 miesięcy, a teraz właśnie szukali kogoś do mojego dawnego dzialu. I oto jestem:)
      • sandraa1 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 08.05.05, 16:28
        Sorry ze sie wogole wtracam. Ale wy ludzie po studiach 1000 zloty macie? az mi
        sie nie chce wiezyc. To pewnie pieprzona polska zeczywistosc. Ale Moj brat na
        trzy zmniany w magazynie ktory jest po zawodowce mial 1100 zloty. To po jaka
        cholere ludzie sie w polsce maja uczyc? Bo napewo nie zeby dostac 1000zl i
        uczyc sie 5 lat na uniwerku.
        • maggs1 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 08.05.05, 16:59
          No właśnie, zastanawiamy się z mężem jak wytłumaczymy kiedys naszemu synkowi, że powinien się uczyć. Spyta pewnie: po co? i co odpowiem - żeby poszerzyć horyzonty? To wcale nie jest fajnie żyć za niewielkie pieniądze mając szerokie horyzonty:). no, ale ja się ciesze na razie z tego co mam. pozdrawiam.
        • patatajowa Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 13.05.05, 17:14
          Do biura pośrednictwa pracy przychodzi mężczyzna i pyta czy znajdzie się praca
          dla jego syna.
          Pracownik urzedu pyta go:A co syn umie i jakie ma wykształcenie?
          Ojciec odpowiada że nic i że jest bez żadnego wykształcenia.
          Wobec tego urzednik proponuje dla syns pracę pomocnika murarza za 1500 zł
          miesiecznie.
          Ojciec myśli i mówi:A coś innego? ...bo za dużo by mu zostało na wódkę.
          W takim razie urzednik proponuje:Pomocnik pomocnika murarza, troche cięższa
          praca ale 800 zł za miesiąc...
          Ojciec myśli i mówi: Nie to jeszcze za dużo...
          Na to urzędnik wstaje,nerwowo zamyka papiery i podniesionym głosem mówi:
          Prosze Pana,żeby zarabiać 500 zł, to trzeba studia skończyć!

          No cóż ten dowcip(jakby nie było śmieszny :))) chyba najlepiej oddaje polską
          rzeczywistość
          • pentera Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 13.05.05, 20:22
            <hahaha> dobry dowcip
    • hondzia Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 09.05.05, 15:34
      zarobki w Polsce są podobne ( poza Warszawa)-1000zł stało się standardem,ale
      inwestowanie w siebie to coś więcej niż uzyskanie lepszych perspektyw- to
      przede wszystkim poszerzanie wiedzy w interesującym nas kierunku.
      U mnie to wygląda tak:30 lat,11lat pracy zawodowej na róznych stanowiskach i za
      różne pieniądze,nauka angielskiego dla siebie od szkoły średniej z 5letnią
      przerwa- teraz chce zdawac FC( dla siebie,nie dla pracodawcy),studia prawnicze
      bez aplikacji(żal mi było robic aplikacje za grosze,musiałam utrzymać dom i
      dziecko,i nie żałuję).Obecnie pracuję w prywatnej firmie i zarabiam na rekę
      1700zł,co uważam jest jednym z lepszych wyników od wielu lat.Szef docenia moje
      kompetencje,choć robię coś na czym kompletnie się nie znałam dopóki nie
      zaczęłam tu pracować( księgowość).
      Najlepszą inwestycją jest elastyczność,możność podejmowania każdej pracy,której
      jesteś w stanie się nauczyć,szukanie pracy,która poza pieniędzmi przyniesie
      także satysfakcję i dobrą atmosfere w biurze..a propos inwestowania w siebie to
      za rok chcę zadawać na sztuki( dla własnej satysfakcji) i zrobić papier ze
      znajomości francuskiego( na rynku pracy jest on jeszcze nie tak popularny,a
      kiedyś może okazać się przydatny).
      • sandraa1 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 09.05.05, 16:56
        Ciesze sie ze sa ludzie ktorzy maja ambicje. Ja tez je mam choc zapalu do nauki
        troche mniej. Pozatym mam pytanie do wszystkich pracujacych i studiujacych mam.
        Jak godzicie nauke z praca i wychowaniem dzieci???? Ja nie wiem czy jezeli
        zdecyduje sie na jakies studia to czy wogule bede miala czas na nauke i jak mam
        to pogodzic razem z prowadzeniam domu. Pracuje 40 godzin tygodniowo i od
        wrzesnia zaczynak kurs niemieckiego. Chcialabym studiowac dla siebie ale nie
        wiem ani jaki kierunek ani czy bede miala na to czs. Jak wyglada to u was???
    • natka28 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 09.05.05, 17:06
      Wiek: 26 lat
      Doświadczenie zawodowe-8 lat( wcześnie zaczęłam,teraz owocuje)
      Studia magisterskie obronione 2 lata temu(czyli tak planowo)
      Stanowisko kierownicze od 4 lat
      Obecnie po macierzyńskim - córeczka ma 12 miesięcy, wróciłam do pracy
      Zarobek na rękę 4.500zł.
      Do 30-stki planuję zrobić doktorat i otworzyć własną firmę
      Pozdrawiam
      Natalia
      • jasma76 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 09.05.05, 17:30
        No to gratuluję natka48.
        Ja z tych po studiach, lat 29, 6lat pracy, w W-wie, na rękę 1000zł równiótko,
        naukowiec, Polska Akademia Nauk, studia skończone z wyróżnieniem, Angielski w
        mowie i w piśmie (też fachowym) - prezentacje ustne na Konferencjach po ang,
        egzamin FCE zdany, doktorat ku końcowi, po doktoracie 40 zł (słownie
        czterdzieści!!)podwyżki......
        No comments....
        Jedyny plus - 36 dni urlopu rocznie.
        Jeszcze siedzę w pracy........
        • anna-pia Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 13.05.05, 22:56
          na litość, dziewczyny, po kiego dzioba wam to FCE? jeśli macie taki świetny
          angielski, to dlaczego nie zdacie chociaż CAE czy CPE? FCE to tylko papiererk,
          że umiecie zamówić kawę po angielsku... (to mi powiedziała anglistka, którą
          poprosiłam o pomoc w przygotowaniu do FCE - mówię, piszę i tłumaczę angielski,
          tyle że bez papierka - jak skończyła się smiać...)
          pozdrowienia
          • jasma76 Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 14.05.05, 22:18
            FCE zdawałam jeszcze na studiach i myslę, że wtedy nie byłabym w stanie zdać
            CAE. Potem w pracy duzo się nauczyłam ale głównie fachowego, specjalistycznego
            języka, co też mnie nie przybliżyło do umiejętności wymaganych na CAE, tak mi
            się wydaje. A FCE przydał mi się bardzo i na studiach, bo zwolnił mnie z
            egzaminów z ang i własnie teraz (6 lat po studiach), bo jestem zwolniona z
            egzaminu z języka do doktoratu, co jest dla mnie ogromną ulgą, bo nie mam czasu
            teraz się uczyć i stresowac do kolejnego egzaminu, który pewnie byłby
            formalnością ale zawsze.....
            To tyle........
      • yvonnek2 DO NATKA 28 10.05.05, 10:49
        DO NATKA28: NA INNYM POŚCIE TWIERDZISZ ŻE MASZ 35 LAT I DOKTORAT. Już przestań z
        tymi bajkami, bo to żałosne.
        Oto cytat Natki 28:

        Re: Czy Wy wszystkie żyjecie z miesiąca na miesiąc
        Autor: natka28
        Data: 09.05.2005 12:10

        "Miałam 20 lat kiedy wyprowadziłam się od rodziców.Skończyłam studia(24 lata),
        obroniłam magisterkę a w 3 lata pózniej(27 lat) zrobiłam doktorat.Teraz mam 35
        lat, fajnego męża,trójkę cudownych dziewczynek, pracuję zawodowo i bynajmniej
        nie jestem po 17:00 w domu !
        Natalia"

        No comment ...????
      • dorota.mk Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 10.05.05, 10:51
        Hej Natka28, a ja myślałam, że masz 35, lat fajnego męża i troje dzieci.
        Doktorat też już podobno zrobiłaś.
        Przynajmniej tak o sobie piszesz na forum "Niemowlę":
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=23670228&a=23671791
        • livja Re: Inwestycja w siebie i jej stopień zwrotu 12.05.05, 19:31
          A tu się okazuje, że natka28 nawet tytułu magistra jeszcze nie posiada:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=22770916&a=22770916

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka