ani-ta
26.05.04, 22:35
dla kazdego cos... absurdalnego:P
absurd w moim zyciu siega juz zenitu, bo probuje pogodzic gleboka potrzeba
ucieczki z jeszcze glebsza potrzeba pozostania:) potrzebe pracy da idei z
potrzeba pieniadza:) oraz potrzebe kontaktow miedzyludzkich z potrzeba
zaszycia sie w mysiej norze i przeczekania:))
ale to nie o tym a byc...
ma byc...
o sloniach - tym razem:)
slonie lubie i szanuje bo... fajne sa i basta!:)
mialam kiedys mozliwosc poglaskania malego slonia i dania mu kawalka arbuza i
cenie sobie to wspomnienie na rowni z innymi wyjatkowymi:)
ale wracajac do sloni...
jako istota gleboko zasciankowa, cala swoja wiedze o florze i faunie czerpie
z programow przyrodniczych i czasopism popularnonaukowych (pseudonaukowych, a
raczej o robaczkach i roslinkach dla glupoli:P)...
i tak sobie myslalam... slon to fajne zwierze! takie duze i madre:)
a tu znajomy obiezyswiat mowi mi tak:
bylem se gdzies tam... i widzialem slonice w rui... i mowie ci! czyste zywe
KURESTWO!
bo jak wiadomo slonice z mlodymi zyja sobie w stadach... panowie slonie zyja
sobie osobno i zblizaja sie do stada tylko na czas rui...
i jak to jest?
wiec tak: stoi sobie slonica rozkraczona jak jakas lafirynda nie
przymierzajac... stoi sobie i czeka!
podchodzi sobie do niej slon (pan) robi co swoje i odchodzi... slonica
zatrabi sobie z radochy... i majta ogonem - jakby mowiac "nastepny prosze!"...
no to podchodzi nastepny slon (pan), robi swoje i odchodzi... slonica trabi z
radochy i majta ogonem...
i tak ponoc WIELOKROTNIE!!!!
slonie to fajne zwierzeta... takie duze... i madre... tylko lepiej bylo nie
wiedziec jak sie slonice prowadza:)))
c.d.n.
a.:)