Dodaj do ulubionych

Polaku, broń się ! (Dla jadacych do Polski)

28.09.04, 18:03
Moze sie przydac jadacym do PL

-------------------------------------------

Polaku, broń się!

Wciąż jeszcze nie umiemy korzystać ze swoich praw!

Policja wtargnęła do Twojego mieszkania bez nakazu rewizji? Listonosz
sprawdził, czy posiadasz telewizor? Ochroniarz obmacywał kieszenie i zaglądał
do torby? Kanar wyprowadził z tramwaju? Oni nie mieli do tego prawa!!! A Ty
naucz się wreszcie dochodzić swego!

JOANNA TOMCZAK 2004-09-28

Polacy nie potrafią korzystać z przysługujących im praw. Bo ich po prostu nie
znają. I wydaje się, że znać nie chcą, wychodząc z założenia, że Polska
dzieli się na „nas” i „onych”, i ci drudzy zawsze w sporze z „nami” będą
górą. Lepiej więc siedzieć cicho, bo zawsze może być gorzej.– Wszyscy niby
wiemy, że mamy jakieś prawa, np. do opieki zdrowotnej lub pracy, ale nie
potrafimy odnaleźć konkretnych przepisów, aby zawalczyć o swoje racje –
przekonuje prawnik Krzysztof Pawłowski z zarządu Polskiego Stowarzyszenia
Edukacji Prawnej.

– Ta bierność wiąże się z dziedzictwem kulturowym. W PRL wszystko zależało od
władzy, która była poza krytyką. Niestety, transformacja ustroju nie
pociągnęła za sobą przemiany osobowości społeczeństwa – uważa profesor Edward
Ciupak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Do dziś osoba, która dochodzi
swoich racji, często zyskuje miano pieniacza. Określenie to także
funkcjonowało za poprzedniego ustroju.

– Wciąż jeszcze nie umiemy korzystać ze swoich praw. Dopiero przyszłe
pokolenie ma szansę się tego nauczyć – stwierdza profesor Ciupak. – Właściwie
trudno się dziwić. Nasz system prawny jest za bardzo rozbudowany. Nasze życie
reguluje kilkadziesiąt ustaw. Każda z nich ma po kilka rozporządzeń
wykonawczych. Nawet osoby z wykształceniem prawniczym mają trudności z
ogarnięciem tego wszystkiego – dodaje Robert Smoktunowicz, prawnik.

To sprawia, że nie wiemy nawet, kogo nie musimy wpuszczać do mieszkania. Bez
mrugnięcia okiem pokazujemy swoje dokumenty tożsamości każdemu, kto tego
zażąda. Nie protestujemy, gdy ochroniarz w hipermarkecie grzebie nam w
torbie. I boimy się uśmieszków ludzi, gdy chcemy w sklepie oddać do
reklamacji spleśniały dżem.

– Tak postępując, godzimy się na bylejakość i sami kształtujemy
nieobywatelskie postawy – podkreśla profesor Edward Ciupak. – Wielu z nas
jest przekonanych, że instytucje panują nad nami i że jednostka zawsze
przegrywa. A skoro tak, to w ogóle lepiej nie walczyć. A jednak walczyć
warto, tym bardziej że w ciągu kilku ostatnich lat powstało wiele instytucji,
fundacji i stowarzyszeń, które pomagają, nie dość że skutecznie, to jeszcze i
bezpłatnie, przebić się przez gąszcz paragrafów.

Mój dom moim zamkiem

Zgodnie z artykułem 50. Konstytucji obywatel ma zapewnioną nienaruszalność
mieszkania. Dlatego nie musimy wpuszczać do niego każdego, kto zamacha nam
przed nosem jakąś legitymacją. Tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach mamy
taki obowiązek. Nie musimy np. wpuszczać policjanta, który mówi, że
hałasowaliśmy i chce sprawdzić porządek.

– Policjanci powinni mieć nakaz podpisany przez prokuratora lub sędziego.
Radzę zwracać uwagę na pieczęcie i podpisy na takim dokumencie – wyjaśnia
prawnik Robert Smoktunowicz. Poza tym policjant musi się nam przedstawić,
podać stopień, pokazać legitymację służbową i pozwolić zanotować swoje dane.

– Niedawno policjanci wpadli do mieszkania kolegi, w którym zebrała się nasza
grupa współpracująca z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Nie mieli nakazu, a
wszystkich porozstawiali pod ścianami i przeszukali – opowiada Arek
Zajączkowski „Owca”, anarchista. – Zaskarżyliśmy policję. Co prawda
funkcjonariusze, którzy nie mają nakazu, często powołują się na przepis
o „uzasadnionym podejrzeniu, że został popełniony czyn zabroniony pod groźbą
kary”, ale nawet wtedy, co prawda już po wejściu do mieszkania, policja musi
przedstawić nam na piśmie potwierdzenie podejrzenia przez prokuratora. Jeśli
takiego nie uzyska, możemy policję zaskarżyć.

Nie musimy też wpuszczać administratora budynku, w którym mieszkamy, jeśli
nas o tym wcześniej nie uprzedzi. Kilka lat temu do warszawskiej
restauracji „Pod Messalką” przyszedł przedstawiciel ówczesnych władz powiatu
w towarzystwie dwóch osiłków. – Nie zapowiedzieli wizyty, a mnie nie było –
opowiada właścicielka lokalu Urszula Gałecka. – Mojej pracownicy oznajmili,
że chcą zmierzyć lokal. Gdy ta zaprotestowała, usłyszała, że to on – urzędnik
jest właścicielem lokalu i ma prawo robić w nim wszystko, co zechce. A to
nieprawda.

– Nie mamy także obowiązku wpuszczać do domu listonosza – mówi z przekonaniem
Robert Smoktunowicz. – I nie ma podstaw prawnych do tego, aby listonosz
sprawdzał, czy mamy telewizor i czy płacimy abonament.

Nie daj się legitymować

Zbyt często pokazujemy nasze dowody osobiste osobom, które nie mają prawa ich
oglądać. I zbyt często podajemy za dużo naszych danych osobowych. – Chciałem
wypożyczyć w hipermarkecie samochodzik-wózek dla dziecka. Zażądano ode mnie
dowodu w zastaw – opowiada Andrzej, tata trzyletniej Natalii. – Odmówiłem,
proponując legitymację służbową, ale usłyszałem, że wózka nie dostanę.

Dowód powinniśmy pokazać kontrolerowi, który złapał nas na jeździe autobusem
czy tramwajem na gapę, ale nie musimy na jego żądanie z niego wysiadać. –
Zostawiłam w domu bilet miesięczny i dowód. Kontroler zażądał, żebym wysiadła
z autobusu – opowiada Agata, mieszkanka Bielan. – Odmówiłam, bo było późno, a
na następny autobus musiałabym długo czekać. Pokłóciłam się z nim, a on mnie
popchnął. – Kontroler nie ma prawa używać siły wobec pasażera ani zmuszać go
do opuszczenia pojazdu. Nie może także wdawać się z nim w dyskusję – zapewnia
Paweł Przychocki koordynator działalności handlowej Zarządu Transportu
Miejskiego.

– Jeśli gapowicz odmawia okazania dokumentów, kontroler powinien wezwać
policję. Przy zapisywaniu się do wypożyczalni filmów wideo, bibliotek i tym
podobnych instytucji, nie pozwalajmy kserować naszych dokumentów, ani
przeglądać innych stron niż te z podstawowymi danymi osobistymi. Np. nikogo
nie powinno obchodzić, czy mamy dzieci, czy nie.

Precz z łapami

Nawet policjant może nas wylegitymować tylko wówczas, gdy podejrzewa, że
popełniliśmy przestępstwo, albo gdy zakłócamy spokój. Może to zrobić także w
trakcie kontroli drogowej, ale w ściśle określonych warunkach. W dzień, w
mieście, policjant nie musi być umundurowany, ale musi nas zatrzymać tzw.
lizakiem i natychmiast, bez żądania z naszej strony, przedstawić się i okazać
legitymację służbową. Poza miastem funkcjonariusz musi być umundurowany i
stać przy oznakowanym radiowozie. W nocy, w mieście jest tak jak w dzień, ale
już poza miastem, policjant musi być w mundurze, a radiowóz mieć
włączony „kogut”.

Jeżeli jednak mamy wątpliwości, czy to rzeczywiście jest funkcjonariusz,
możemy się nie zatrzymać, ale natychmiast musimy powiadomić o tym policję,
dzwoniąc np. z komórki pod numer 112, albo zatrzymując się na najbliższej
stacji benzynowej i tam prosząc o pomoc.

Na żądanie policjanta musimy otworzyć bagażnik, ale – uwaga – gdy policjant
chce zajrzeć nam do torby, to poddaje nas już kontroli osobistej. A ma do
tego prawo, gdy istnieje „uzasadnione podejrzenie, że popełniliśmy
przestępstwo”. Jeżeli uważamy inaczej, zażądajmy spisania protokołu kontroli –
będzie podstawą do ewentualnej skargi.

Ale nawet mundur i nakaz nie zawsze uprawniają do dokonywania kontroli
osobistej. – Podczas nalotu na mieszkanie policjanci obmacali dziewczyny –
wspomina „Owca”. – Uznali
Obserwuj wątek
    • bozena_l 2 czesc 28.09.04, 18:05

      – Niedawno policjanci wpadli do mieszkania kolegi, w którym zebrała się nasza
      grupa współpracująca z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Nie mieli nakazu, a
      wszystkich porozstawiali pod ścianami i przeszukali – opowiada Arek
      Zajączkowski „Owca”, anarchista. – Zaskarżyliśmy policję. Co prawda
      funkcjonariusze, którzy nie mają nakazu, często powołują się na przepis
      o „uzasadnionym podejrzeniu, że został popełniony czyn zabroniony pod groźbą
      kary”, ale nawet wtedy, co prawda już po wejściu do mieszkania, policja musi
      przedstawić nam na piśmie potwierdzenie podejrzenia przez prokuratora. Jeśli
      takiego nie uzyska, możemy policję zaskarżyć.

      Nie musimy też wpuszczać administratora budynku, w którym mieszkamy, jeśli nas
      o tym wcześniej nie uprzedzi. Kilka lat temu do warszawskiej restauracji „Pod
      Messalką” przyszedł przedstawiciel ówczesnych władz powiatu w towarzystwie
      dwóch osiłków. – Nie zapowiedzieli wizyty, a mnie nie było – opowiada
      właścicielka lokalu Urszula Gałecka. – Mojej pracownicy oznajmili, że chcą
      zmierzyć lokal. Gdy ta zaprotestowała, usłyszała, że to on – urzędnik jest
      właścicielem lokalu i ma prawo robić w nim wszystko, co zechce. A to nieprawda.

      – Nie mamy także obowiązku wpuszczać do domu listonosza – mówi z przekonaniem
      Robert Smoktunowicz. – I nie ma podstaw prawnych do tego, aby listonosz
      sprawdzał, czy mamy telewizor i czy płacimy abonament.

      Nie daj się legitymować

      Zbyt często pokazujemy nasze dowody osobiste osobom, które nie mają prawa ich
      oglądać. I zbyt często podajemy za dużo naszych danych osobowych. – Chciałem
      wypożyczyć w hipermarkecie samochodzik-wózek dla dziecka. Zażądano ode mnie
      dowodu w zastaw – opowiada Andrzej, tata trzyletniej Natalii. – Odmówiłem,
      proponując legitymację służbową, ale usłyszałem, że wózka nie dostanę.

      Dowód powinniśmy pokazać kontrolerowi, który złapał nas na jeździe autobusem
      czy tramwajem na gapę, ale nie musimy na jego żądanie z niego wysiadać. –
      Zostawiłam w domu bilet miesięczny i dowód. Kontroler zażądał, żebym wysiadła z
      autobusu – opowiada Agata, mieszkanka Bielan. – Odmówiłam, bo było późno, a na
      następny autobus musiałabym długo czekać. Pokłóciłam się z nim, a on mnie
      popchnął. – Kontroler nie ma prawa używać siły wobec pasażera ani zmuszać go do
      opuszczenia pojazdu. Nie może także wdawać się z nim w dyskusję – zapewnia
      Paweł Przychocki koordynator działalności handlowej Zarządu Transportu
      Miejskiego.

      – Jeśli gapowicz odmawia okazania dokumentów, kontroler powinien wezwać
      policję. Przy zapisywaniu się do wypożyczalni filmów wideo, bibliotek i tym
      podobnych instytucji, nie pozwalajmy kserować naszych dokumentów, ani
      przeglądać innych stron niż te z podstawowymi danymi osobistymi. Np. nikogo nie
      powinno obchodzić, czy mamy dzieci, czy nie.

      Precz z łapami

      Nawet policjant może nas wylegitymować tylko wówczas, gdy podejrzewa, że
      popełniliśmy przestępstwo, albo gdy zakłócamy spokój. Może to zrobić także w
      trakcie kontroli drogowej, ale w ściśle określonych warunkach. W dzień, w
      mieście, policjant nie musi być umundurowany, ale musi nas zatrzymać tzw.
      lizakiem i natychmiast, bez żądania z naszej strony, przedstawić się i okazać
      legitymację służbową. Poza miastem funkcjonariusz musi być umundurowany i stać
      przy oznakowanym radiowozie. W nocy, w mieście jest tak jak w dzień, ale już
      poza miastem, policjant musi być w mundurze, a radiowóz mieć włączony „kogut”.

      Jeżeli jednak mamy wątpliwości, czy to rzeczywiście jest funkcjonariusz, możemy
      się nie zatrzymać, ale natychmiast musimy powiadomić o tym policję, dzwoniąc
      np. z komórki pod numer 112, albo zatrzymując się na najbliższej stacji
      benzynowej i tam prosząc o pomoc.

      Na żądanie policjanta musimy otworzyć bagażnik, ale – uwaga – gdy policjant
      chce zajrzeć nam do torby, to poddaje nas już kontroli osobistej. A ma do tego
      prawo, gdy istnieje „uzasadnione podejrzenie, że popełniliśmy przestępstwo”.
      Jeżeli uważamy inaczej, zażądajmy spisania protokołu kontroli – będzie podstawą
      do ewentualnej skargi.

      Ale nawet mundur i nakaz nie zawsze uprawniają do dokonywania kontroli
      osobistej. – Podczas nalotu na mieszkanie policjanci obmacali dziewczyny –
      wspomina „Owca”. – Uznaliśmy to za molestowanie seksualne, bo kontroli
      osobistej powinien dokonywać policjant tej samej płci.

      Absolutnie nie pozwalajmy się rewidować ochroniarzom w sklepach! – Przy kasie
      hipermarketu zapiszczał czujnik w bramce – opowiada Krystyna Skowrońska,
      emerytka z Ursynowa. – Przybiegł ochroniarz i zażądał, żebym otworzyła torebkę.
      Zrobiłam to, a on zaczął przeglądać moje rzeczy. Okazało się, że czujnik
      zareagował na kod kreskowy na starym dezodorancie. – Ochroniarz w sklepie nie
      ma prawa zaglądać klientowi do kieszeni ani torby. Gdy podejrzewa kradzież,
      powinien wezwać policję – wyjaśnia rzeczniczka Federacji Konsumentów Longina
      Lewandowska-Borówka.

      Składaj reklamacje

      Wciąż uważamy, że się ośmieszymy, albo że to nic nie da, jeśli odniesiemy do
      sklepu wciśnięty nam tam przeterminowany jogurt. Tymczasem mamy do tego pełne
      prawo, łącznie z wystąpieniem na drogę sądową. I niech nie zrażają nas
      wywieszki typu: „Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się”. – Takie
      napisy są niezgodne z prawem. Jeśli towar ma usterki, jest pozbawiony cech,
      które powinien posiadać, lub też sprzedawca zapewniał konsumenta o takich
      cechach produktu, których ostatecznie nie posiada, prawo do reklamacji zawsze
      przysługuje – wyjaśnia Dariusz łomowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i
      Konsumentów. – Co więcej, gdy od daty zakupu minie mniej niż pół roku, to
      sprzedawca pod rygorem przegrania sprawy musi udowodnić, że towar był bez wad.

      I nie rezygnujmy z reklamacji, nawet jeśli biegły ze sklepu uzna, że buty,
      które rozkleiły się nam po miesiącu, były dobre, tylko my „używaliśmy ich
      niezgodnie z przeznaczeniem”. Często już sama zapowiedź skierowania sprawy do
      sądu, skłania właścicieli sklepów do uznania skargi.

      Co możesz zrobić?

      – Ludzie często rezygnują z dochodzenia swoich praw, ponieważ z góry zakładają,
      że i tak nie zrozumieją wszystkich przepisów. Bo rzeczywiście jest ich bardzo
      wiele i często są napisane niezrozumiałym językiem – mówi Krzysztof Pawłowski z
      Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawnej. – Poza tym ludzie mają małe zaufanie
      do naszych sądów, w których sprawy leżą po kilka lat.

      Ale sytuacja nie jest tak zła. Jest wiele miejsc, gdzie możemy udać się po
      pomoc. Nawet anarchiści mają swój Komitet Pomocy Represjonowanym. – Może
      zgłaszać się do nas każdy, kto czuje się prześladowany za swoją działalność
      polityczną, społeczną czy ekologiczną – informuje „Owca”. Polskie
      Stowarzyszenie Edukacji Prawnej stawia na rozpowszechnianie informacji
      dotyczącej prawa. – Organizujemy szkolenia dla firm, uczniów szkół
      ponadpodstawowych, nauczycieli, pracowników ośrodków pomocy społecznej czy
      uchodźców. Wydajemy także materiały informacyjne – mówi Krzysztof Pawłowski.

      Do biura rzecznika ubezpieczonych trudno się dodzwonić. – W ciągu miesiąca
      dostajemy ponad czterysta skarg pisemnych. Poza tym ludzie telefonują do nas i
      przysyłają maile – informuje dyrektor Krystyna Krawczyk. – Najwięcej skarg
      dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych, odmowy wypłacenia odszkodowania przez
      agencję ubezpieczeniową lub wypłat zbyt niskich odszkodowań w przypadku
      uszkodzenia ciała.

      Do Polskiego Zrzeszenia Lokatorów najczęściej zgłaszają się najemcy, którzy
      toczą spory z właścicielami kamienic. – Wpływa do nas wiele skarg od osób,
      którym nieprawidłowo nal
      • bozena_l koniec + adresy + linki + source 28.09.04, 18:06
        Do Polskiego Zrzeszenia Lokatorów najczęściej zgłaszają się najemcy, którzy
        toczą spory z właścicielami kamienic. – Wpływa do nas wiele skarg od osób,
        którym nieprawidłowo naliczany jest czynsz lub od takich, które otrzymały
        trzyletnie wypowiedzenia umów najmu – mówi prezes Alicja Sarzyńska.

        Trzyletni termin wypowiedzenia nie zobowiązuje właściciela kamienicy do
        zapewnienia lokatorom innych mieszkań. – Tak, ale tylko wówczas, gdy on sam lub
        jego rodzina zamierzają zamieszkać w zwolnionym lokalu – podkreśla Sarzyńska. –
        Mieliśmy przypadek właściciela, który wręczył wypowiedzenie osiemnastu
        najemcom, a ma tylko jednego 4-letniego syna. Przykłady sytuacji, w których
        instytucje, czy osoby znajdujące się na uprzywilejowanych pozycjach drwią z
        prawa, bo wiedzą, że nic im nie grozi, można mnożyć bez końca.

        – Aby skorzystać z prawa, trzeba je znać. Inaczej mówiąc, jeśli nie zajrzymy do
        lodówki, to nie dowiemy się co w niej jest – przekonuje Krzysztof Pawłowski. –
        W sądach powinny być materiały informacyjne napisane przystępnym językiem,
        dotyczące przysługujących ludziom praw. Tak nie jest, dlatego nasze
        stowarzyszenie wydało ulotki informacyjne. Można się z nich dowiedzieć np.
        jakie mamy prawa, gdy występujemy w charakterze świadków czy oskarżonych.

        Paradoksalnie, tego, jak korzystać z prawa uczą nas... anarchiści. Na ich
        stronach internetowych zamieszczane są całe poradniki na temat zachowania się w
        przypadku zatrzymania, rewizji i w wielu innych trudnych sytuacjach. – Państwo
        jest strażnikiem swoich praw, a nie obywateli. Ale my je musimy znać, żeby nie
        dać się zrobić w konia – podkreśla Arek Zajączkowski.

        Gdy zatrzyma policja

        Policjanci w czasie zatrzymywania, dokonywania kontroli lub legitymowania są
        zobowiązani podać imię, nazwisko i stopień. Muszą także okazać legitymację
        służbową tak, aby obywatel mógł odczytać i zanotować nazwisko funkcjonariusza i
        nazwę organu, który ją wydał. Powinni podać podstawę prawną podjęcia czynności,
        czyli poinformować obywatela za co go zatrzymują. Po przewiezieniu do jednostki
        policji, funkcjonariusz powinien sporządzić protokół zatrzymania i doręczyć go
        zatrzymanej osobie. Wydana na piśmie decyzja o zatrzymaniu powinna określać
        jego czas co do minuty. Zatrzymany w terminie 7 dni ma prawo złożyć zażalenie
        do sądu rejonowego, który ma obowiązek niezwłocznie rozpoznać sprawę. Jeśli
        uzna, że obywatel został zatrzymany bezprawnie, powinien wydać nakaz zwolnienia
        go. Obywatel ma prawo domagać się powiadomienia rodziny, pracy, szkoły lub
        innych wskazanych przez niego osób. Przysługuje mu także pomoc lekarska.

        Czas zatrzymania nie może przekroczyć 48 godzin nawet o kilka minut, chyba że
        sąd lub prokurator wyda decyzję o tymczasowym aresztowaniu. Jego warunkiem jest
        formalne przedstawienie zarzutu popełnienia przestępstwa. Przesłuchiwać
        podejrzanego może tylko ten prokurator, który wydał decyzję o aresztowaniu.

        Adresy i telefony instytucji świadczących pomoc prawną:

        Helsińska Fundacja Praw Człowieka
        ul. Zgoda 11, Warszawa,
        tel. 828 10 08

        Rzecznik Praw Obywatelskich
        ul. Solidarności 77, Warszawa.
        tel. 551 77 00

        Rzecznik Praw Pacjenta
        ul. Grójecka 186, Warszawa,
        tel. 572 61 55

        Rzecznik Praw Dziecka
        ul. Śniadeckich 10, Warszawa,
        tel. 696 55 50,

        Rzecznik Ubezpieczonych
        Al. Jerozolimskie 44, Warszawa,
        tel. 333 73 26

        Komitet Pomocy Represjonowanym
        tel. 0 697 248 526

        Rada Krajowa Federacji Konsumentów
        pl. Powstańców Warszawy 1, Warszawa,
        tel. 827 51 05

        Bankowy Arbitraż Konsumencki
        ul. Smolna 10, Warszawa,
        tel. 828 14 09, 826 34 19

        Polskie Zrzeszenie Lokatorów
        ul. Blachnickiego 7a, Kraków,
        tel. (0 12) 422 65 47

        source : kulisy

        kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1190894&KAT=241
    • basia553 Re: Polaku, broń się ! (Dla jadacych do Polski) 28.09.04, 18:19
      Taki zajebisty wontek i to tylko dla wkrasa i anity? Nie zebym im nie zyczyla,
      ale to chyba przesada:))))))
      • ani-ta buahahahahhahahhahaha:)))))))))))) 28.09.04, 22:48
        basienko!!! dokladnie to samo mi do glowy przyszlo... tylko po przeczytaniu
        pierwszej czesci... na druga, niech bozena wybaczy, ale sil zabraklo:)))

        ja do wczoraj do domu wpuszczalam tylko dzieci i znajomych... od wczoraj
        wpuszczam wybranych:) z przyczyn oczywistych:))) listonosz jakos sam zna swoje
        miejsce na klatce:P chociaz moze pies robi na nim wrazenie?!:))))))))
        jedna osoba z forum widziala psa... i owa osobe prosze zeby sie zbyt glosno z
        jego mozliwosci nie smiala;)))))))))))

        ale cieszy fakt... ze ktos o maluczkich z zasciankowa pamieta;)))))))))

        kras! podziekuj pani!:)

        ja dziekuje:)

        a.:)))
        • wkrasnicki Re: buahahahahhahahhahaha:)))))))))))) 29.09.04, 15:09
          ani-ta napisała:
          kras! podziekuj pani!:)
          ________________________
          No ma się rozumieć, że dziękuję tym bardziej, że chcą mnie wychędożyć z
          mieszkania, które aktualnie zajmuję.
          Teraz to ja im dam dopiero lekcję pokory. ;-))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka