Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 468

02.06.21, 12:32
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Środa, słonecznie 02.06.21, 12:33
      Na razie od rana słonecznie, prawie 20 C.

      Zaliczyłam drugie szczepienie, oddałam laptop do reanimacji, zrobiłam małe "miejskie" zakupy. Zakupy małe, bo ludzi strasznie dużo w markecie przed dlugim weekendem. Resztę przywiezie pan od sklepiku.

      Dałam sobie dzisiaj i jutro 2 dni wolne od pracy, "poszczepienne". ;-)
      Mam zaległości w czytaniu, to akurat się przyda.

      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Środa, słonecznie 02.06.21, 13:35
        Lato wraca.
        Sasiednia rownolegla ulica zamieniona na deptak od wczoraj do konca sierpnia.
        Tarasy restauracyjne i kawarniane sie wysypuja. W sumie fajnie, zycie tetni, tylko moja ulica nie do konca gotowa na to..
        Zatarte malowania na jezdni, kierowcy smigaja powyzej limitu, albo stoja w korkach .
        W zeszlym tygodniu zostal potracony na pasach czlek na wozku inwalidzkim.
        Plany na modernizacje ulicy sa od 2005 i nadal nic az do 2024 jak skoncza przebudowe szpitala dwie przecznice dalej..


        Gratuluje dziebniecia. Ty zapowiadaja skrocenie odstepu pomiedzy dawkami. Teraz jest ponad 3 miesiace... do 8 tygodni. System jeszcze nie gotowy na przebukowywanie.

        Forum na laptopie nadal raczej nie dziala, error proxy 400- powiadom wlasciciela strony.

        Na piatek robie brisket. Bedzie garden party, on and off, caly weekend. O ile pogoda dopisze.


        W sprawach remontu lazienkowego drgnelo. Czekam na kontrakt, po zatwie4dzeniu kosztorysu. Troche sie boje ile bedzie kosztow dodatkowych, ale jest szansa , ze w 30k sie zmieszcze...
        • maria421 Re: Środa, słonecznie 02.06.21, 15:25
          Trzeci dzien pieknej pogody i jako ze powoli wychodzimy z lock downu, wczoraj zaprosilam kolezanke na obiad na tarasie. Nie widzialysmy sie ponad 8 miesiecy przez te pandemie, wiec bylo duzo opowiadania przy butelce chardonnay :-)

          A dzisiaj ide wreszcie do fryzjera i nie potrzebuje zadnego testu, tylko maske.

          Powoli idzie ku lepszemu.

    • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 468 03.06.21, 00:31
      W Oregonie upal. Heatwave- rekordy bijemy. Wczoraj 95F - czyli 35F. Ale na weekend ma sie ochlodzic do mojego ulubionej temp letniej - 75F (24C). Czekam bo w tym ukropie to sie mozna tylko przemknac do auta. Przebywanie na zewntrz odpada.
      Gorac mnie tak trzyma od wyjazdu do Chicago, gdzie nam spalilo nosy. Dziecko dochodzi do zdrowia, girlfriend go rozpieszcza. Matka przyjechala i sprawdzala, jak to mnie podsumowali. Rehabilitacja/cwieczenia pare razy w tygodoniu. Ma lekki niedowlad lewej reki, oczywiscie ja baaaardzo przesadzam, no ale taka juz moja rola. Po powrocie z rozpedu pojechalismy na krotkie wakacje w okolicy, naszym malym camperkiem. Jakos powoli dochodze psychicznie do siebie, siwienie wlosow chyba zatrzymane.

      Wrzuce pare zdjec z chicago i z campingowania.

    • luiza-w-ogrodzie Zimny, deszczowy (hura!) czwartek 03.06.21, 05:58
      Widze ze po wpisach o chorobach i problemach z poprzednich Pierdul na forum powialo cieplejsza pogoda i lepszymi nastrojami. Oby zdrowie wszystkim dopisywalo a lato rozwinelo sie Wam piekne ale nie za gorace!

      U mnie jak zwykle, czyli wessal mnie swiat namacalny :) Dobiega konca drugi tydzien tzw. wolnego (czyli nie mialam platnych zajec), od soboty rusza nawal pracy, mam 6 dni pod rzad warsztatow, w tym cala niedziela na eko-festiwalu.

      Od polowy maja kiedy ostatnio pisalam, zaliczylam ostatnie grzybobranie tego sezonu, rozne zebrania organizacji w ktorych jestem wolontariuszka ale przede wszystkim pracowalam w ogrodzie i w domu robiac rozne zaprawy. Zebralam 5 kilo kolczastych ogorkow, 6.4 kg topinamburow, z dziesiec kilo mandarynek i grejfrutow, 2 kilo yaconu. Troche cytrusow i ogorkow powymienialam na sloiki kimchi, swieze boczniaki i duze ilosci natki pietruszki, ktora posiekalam w mikserze z pokrzywa, nasturcja, czosnkiem i imbirem, wymieszalam z sola i teraz fermentuje na zielona paste (jest fantastyczna na serach, miesie, jako dodatek do zupy etc). Zrobilam tez twarog na poniedzialkowy warsztat i teraz go fermentuje wymieszawszy z soda oczyszczona. Na bananach sa dwa peki, wczoraj zalozylam na nie worki dla ochrony przed possumami i nietoperzami.

      Bylo slonecznie, sucho i chlodno, w dzien w sloncu pracowalam w krotkim rekawie, za to w nocy sa jednocyfrowe temperatury. Dzisiaj przyszedl deszcz, jest zimno i mokro, ale ogrod potrzebowal podlania, wiec sie ciesze. W zwiazku z deszczem zaplanowalam na dzis zalatwienie roznych rzeczy (rano dwugodzinne badania krwi, potem zebranie na Zoom, fryzjer, zakupy), wczoraj zaszczepilam sie przeciwko grypie a za dwa tygodnie pojde po szczepionke przeciwko koronawirusowi.

      Jutro deszcz ma przejsc, ale wroci w srode. Do tego czasu posieje wiecej marchwi, rzodkwi i rzodkiewek. Wynajelam znajomego zeby dobudowal daszek do drewutni, bo mialam dosyc Buszmenowej prowizorki. Jutro przyjdzie i wykonczy pare rzeczy, jestem bardzo zadowolona z solidnosci konstrukcji i tego, ze uzyl na dach blachy falistej "z odzysku".

      To tyle u mnie. Za oknem leje zimny deszcz a za piec minut wychodze do fryzjera. Po powrocie napale sobie w kominku, upichce obiad, zakisze polowe topinamburow i bede czytac ksiazke "Sand Talk" o Aborygenskiej kulturze i sposobach przekazywania wiedzy.

      Milego czwartku!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Zimny, deszczowy (hura!) czwartek 04.06.21, 02:52
          jutka1 napisała:

          > Cześć Luizo dawno nie widziana! :-)
          > Jak zwykle już czytanie o Twoich aktywnościach sprawia, ze jestem zmęczona. :-)))

          Eee, przesadzasz, to sa aktywnosci z trzech tygodni a nie jednego dnia :)

          > Czy to na zdjęciu to boczniaki?

          Tak, odmiana Grey Oyster. Wlasnie sie doczytalam ze po polsku pelna nazwa to boczniaki ostrygowate i ze pierwsze komercyjne hodowle byly w Niemczech podczas I wojny swiatowej (you know me, useless trivia is my thing).

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
          • jutka1 Re: Zimny, deszczowy (hura!) czwartek 04.06.21, 08:37
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > Tak, odmiana Grey Oyster. Wlasnie sie doczytalam ze po polsku pelna nazwa to bo
            > czniaki ostrygowate i ze pierwsze komercyjne hodowle byly w Niemczech podczas I
            > wojny swiatowej (you know me, useless trivia is my thing).
            **********

            Ta odmiana jest bardzo popularna w PL.

            Mam je nawet teraz w lodówce. W weekend coś z nich zrobię, jeszcze nie wiem co.
            Siostra jest wegetarianką i często goszczą u niej na stole. :-)
    • jutka1 Czwartek, dzień wolny, słońce 03.06.21, 08:24
      Słonecznie, bezchmurne niebo, i tak ma być caly dzień. 21 C dzisiaj, może być.

      Wczoraj przeszłam przez poszczepienne skutki uboczne, były podobne do tych po pierwszej dawce. Spałam niespokojnie, ale jakieś 6 godzin snu udało się złapać, więc wrakiem dzisiaj nie jestem....

      Zaraz nastawię rosół wołowy, niech popyrkoli kilka godzin.
      Zaległości w czytaniu nadrobię na tarasie.
      Będę się byczyć "poszczepiennie". :-)

      Miłego dnia Wam. :-)
      • roseanne Re: Czwartek, dzień wolny, słońce 03.06.21, 13:40
        Tu leje. Super, bo zielen tu tez deszczu potrzebowala.
        Jest to tez dzien, w ktorym ekipa stude ncka miala przyjsc myc okna u mnie i sasiadki to organizujacej. Oczekuje wiec emaila, ze beda przekladac.
        Studenci uniwersyteccy, zeby nie bylo, ze wyzysk na dzieciach

        Mala zaszczepiona pierwsza dawka wczoraj, wieczorem lapa bolala, zobaczymy, jak bedzie dalej

        Podpisuje dzis kontrakt na lazienke. Prace maja sie rozpoczac 16.08.

        Ciesze sie, ze u Ani sie prostuje
        Zazdroszcze Luizie dostepu do kimchi.
        • ania_2000 Re: Czwartek, dzień wolny, słońce 03.06.21, 19:36
          Troche sie ochlodzilo - no i zapowiadaja deszcze na weekend. W sumie bardzo dobrze, bo ostatnie miesiace nienormalnie suche i kazda kropla deszczu sie przyda. Po naszych "wojazach" niepodlewane kwiatki w koszykach padly, no troche sie zmartwilam, niepotrzebnie zostawialam na patio, moglam wniesc do garazu.
          Mam w baskets glownie te wave petunia, mam nadzieje, ze odzyje. Podlewam teraz jak szalona.

          Znajomi kupil dom. Jestesmy troche w szoku, bo to co sie teraz dzieje to masakra. Maly, stary dom - w nienajlepszej dzielnicy - a ludzie sie o niego bija! Pare razy ich oferta na wczesniejsze domy byla przebita, to teraz dali 45 tys wiecej niz sprzedajacy chcieli i napisali jeszcze proszacy list. No i teraz radosc, bo sprzedajacy zaakceptowal. Ludzie z Californii zaczeli przyjezdzac tlumnie, i podbijaja rynek. Zawsze byl ich najazd, ale teraz to juz naprawde. Smiejemy sie z innych znajomych, bo chca sie przeniesc do San Diego (poludniowa Calif), ze im cos sie pomerdalo bo nie znaja sie na kierunkach i robia pod prad :)

          Cieszy wiadomosc od Rosy, ze Canada sie szczepi. Moze w koncu otworzy granice? bo my tu przebieramy nogami na wycieczki do pieknej krainy:) U nas Biden zapowiedzial free piwo, jak do lipca bedzie zaszczepionych 70 %. Szczepionki sa dostepne wszedzie, bez zapisow. Kazdy kto chce moze sie szczepic, tylko jakos krzywa chetnych spadla.
          Jutko, mam nadzieje ze nie mialas ubocznych bolow po szczepieniu! Odpoczywaj w kazdym razie jak sie da i ile sie da. Z mrozona lemoniadka na przyklad w reku albo innym adult refreshement;)
          Luizo, tak sobie czasem mysle, ze musisz miec wspaniala kuchnie i przedewszystkim ogromne pantry na te wszystkie przetwory ktore wyrabiasz! Wszystko wyglada wspaniale!

          Ojeny juz czwartek!
          • jutka1 Re: Czwartek, dzień wolny, słońce 03.06.21, 22:19
            ania_2000 napisała:

            > Jutko, mam nadzieje ze nie mialas ubocznych bolow po szczepieniu!

            *********

            Dałam radę. Wczoraj jak pisałam stany podgor., bóle mięśni i stawów, dzisiaj jeszcze 37.5, ale mięsnie i stawy odpuściły. Od jutra, mam nadzieję, będę już w pełni na chodzie. Odpukać. :-)
          • luiza-w-ogrodzie Kuchnia, sytuacja jest jaka jest :) 04.06.21, 03:15
            ania_2000 napisała:

            > Znajomi kupil dom. Jestesmy troche w szoku, bo to co sie teraz dzieje to masakra. Maly, stary dom - w nienajlepszej dzielnicy - a ludzie sie o niego bija!

            U nas jest to samo, jakies wariacje cenowe, domy ciagle ida w gore a kupujacych jest wiecej niz sprzedajacych. Agenci od handlu nieruchomosci co chwile przysylaja mi wyceny i propozycje sprzedazy, na razie doszli do 2.4 miliona dolarow co to jest nienormalne (mam duza dzialke, na ktorej mozna postawic ze dwa blizniaki). Mlodzi ludzie tacy jak moje dzieci nie maja szansy kupic domu nie pakujac sie w trzydziestoletnie pozyczki.

            > Luizo, tak sobie czasem mysle, ze musisz miec wspaniala kuchnie i przedewszystkim ogromne pantry na te wszystkie przetwory ktore wyrabiasz! Wszystko wyglada wspaniale!

            Ale bys sie zdziwila gdybys zobaczyla moja kuchnie. Mam oryginalna kuchnie z lat 80-tych z ohydnymi szafkami, zle zaprojektowana, mala, z niedostateczna powierzchnia blatow i fatalnym piecem (wyglada dokladnie tak jak na zalaczonym zdjeciu z agencji zanim kupilam dom).

            Czesto pracuje przy stole na tarasie albo w jadalni, bo w kuchni nie mam miejsca, szczegolnie teraz gdy na blacie mam poustawiane sloiki z kiszonkami: tej chwili dwa wielkie sloje na ocet (jeden z platkow rozy, drugi z mandarynkowych obierek), cztery sloje z kombucha i jun (mnoze kultury na warsztat), cztery sloiki z kiszona czerwona kapusta, miska z fermentujacym serem, kamionka z kwaszacym sie mlekiem, dwa sloiki kiszonych rydzow a takze kilkanascie wysterylizowanych sloikow zeby zakisic dwie miski topinamburow. I suszarka do zywnosci, w ktorej w tej chwili susza sie liscie pokrzyw i grzyby.

            Spizarni nie mam wcale, tylko kilka wysokich szafek z polkami, natomiast zaprawy przechowuje na polkach w garazu pod domem, ktory latem jest stosunkowo chlodny.

            Mimo to jakos sobie radze gotujac i zaprawiajac a po cichu przeliczam pieniadze na rozbudowe. Kuchnia to drogi biznes a ja bym chciala na tyle ja rozbudowac zeby wstawic tam jadalnie i zrobic panoramiczne okno z widokiem na ogrod. W dodatku jest za malo budowlancow, bo wszyscy remontuja i rozbudowuja!

            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
            • maria421 Re: Kuchnia, sytuacja jest jaka jest :) 04.06.21, 08:46
              Widze ze sytuacja na rynku nieruchomosci jest w USA czy w AU podobna do EU.
              W ubieglym roku w mojej okolicy ktos porozwieszal plakaty "Dom kupie" i nr telefonu, a krotko przed Wielkanoca znalazlam w skrzynce pocztowej kartke podpisana przez jakas mloda pare z prosba o kontakt gdybym chciala sprzedac dom, lub znala kogos kto chce sprzedac.

              Moje dzieciaki przymierzaja sie do przeprowadzki w przyszlym roku, szukaja czegos poza Frankfurtem. Dzialek pod budowe nie ma. Alternatywa jest albo kupienie starego domu do renowacji, albo do wyburzenia.
              Zobaczymy co znajda.

              W nocy padalo, teraz jest mile swieze powietrze i zakwitl moj pierwszy irys w ogrodku, ma piekny brazowo-purpurowy kolor.

              Milego dnia :-)
        • jutka1 Re: Czwartek, dzień wolny, słońce 03.06.21, 22:15
          roseanne napisała:

          > Podpisuje dzis kontrakt na lazienke. Prace maja sie rozpoczac 16.08.
          *********
          Congrats!

          > Zazdroszcze Luizie dostepu do kimchi.
          *********
          Rose, gdzie jak gdzie, ale w Montrealu - ze wszystkimi sklepami azjatyckimi - możesz zrobić sobie kimchi sama!
          Jakby co, podpytam przyjaciółkę o przepis.
          Ty masz dostęp do wszystkich składników - w odróżnieniu ode mnie, dlatego owa przyjaciółka robi kimchi, i wymieniamy się: Ona 5-litrowy słój kimchi, ja zwracam słój z ogórkami kiszonymi z polskiej stronie gór. :-)))
          • roseanne Kimchi, bardzo chetnie 03.06.21, 22:59
            jutka1 napisała
            > Jakby co, podpytam przyjaciółkę o przepis.
            > Ty masz dostęp do wszystkich składników - w odróżnieniu ode mnie, dlatego owa p
            > rzyjaciółka robi kimchi, i wymieniamy się: Ona 5-litrowy słój kimchi, ja zwraca
            > m słój z ogórkami kiszonymi z polskiej stronie gór. :-)))
            >
            >
            Przed plaga bywały "sidewalk sale days".
            Na równoległej ulica są dwa kościoły koreańskie, które mają bardzo aktywna grupe/community

            Wystawiali kimchi i naleśniki z fasolki mung.
            Kupowałam sobie kilka opakowan litrowych

            No ale teraz jest, jak jest.
            Gotowca nie znalazłam. Może bliżej centrum. Rzadko bywam, jak nie musze, preferując spacery nad transport publiczny
            • ania_2000 Re: Kimchi, bardzo chetnie 04.06.21, 00:40
              Probowalam kiedys zrobic sama, przepisy sa na youtubach - ale mi totalnie nie wyszlo. Stwierdzialam, ze jak juz to tylko z orginalnego zrodla - czyli koreanskiego sklepu.
              A wogole to preferuje polska kapuste kiszona (szczegolnie te robiona przez Jutke hehe)

              Rosa, fajnie ze juz masz termin na lazienke ustalony - ale tez wspolczuje troche dzialalnosci, bo domowe remonty to sodomia z gomoria - kurz wszedzie i upierdliwosc ogromna! Najlepiej sie na ten czas wyprowadzic lol
              • roseanne Re: Kimchi, bardzo chetnie 04.06.21, 02:20
                mam termin, ale wrecz mam uczucie ze pomysl jest cursed

                tyle jezdzenia i umawiania sie zarowno z kontraktorem, jak i designerem
                ani jedno ani drugie nie wspolpracuje za bardzo
                dzis chcialam zaplaci za czesc kontraktu, a tu zonk, czekow nie chca przyjac, choc pieniadze na koncie sa i bank twierdzi, ze nie ma powodu by nie dzialalo...
            • jutka1 Re: Kimchi, bardzo chetnie 04.06.21, 08:34
              roseanne napisała:

              > Przed plaga bywały "sidewalk sale days".
              > Na równoległej ulica są dwa kościoły koreańskie, które mają bardzo aktywna grupe/community
              >
              > Wystawiali kimchi i naleśniki z fasolki mung.
              > Kupowałam sobie kilka opakowan litrowych
              *********

              Wrócą z sidewalk sales. Cierpliwości. :-)
        • luiza-w-ogrodzie Re: Czwartek, dzień wolny, słońce 04.06.21, 03:01
          roseanne napisała:

          > Mala zaszczepiona pierwsza dawka wczoraj, wieczorem lapa bolala, zobaczymy, jak bedzie dalej.

          Widze ze ja ze szczepieniami jestem daleko za Wami. Ale spoko, zaczynam za dwa tygodnie, lapa bolala wczoraj po szczepieniu na grype.

          > Podpisuje dzis kontrakt na lazienke. Prace maja sie rozpoczac 16.08.

          Gratulacje! Jesli moge cos doradzic, oproznij jak najlepiej pomieszczenia przez ktore beda przechodzic robotnicy, szczegolnie w fazie rozbiorkowej, uszczelnij drzwi do innych pomieszczen. Do dzis znajduje w niektorych zakamarkach po przeciwnej stronie domu kurz z remontu lazienki z 20216 roku...

          > Ciesze sie, ze u Ani sie prostuje

          Dobre wiadomosci ale co sie biedna nadenerwowala to jej...

          > Zazdroszcze Luizie dostepu do kimchi.

          Kimchi jest latwe do zrobienia a najwazniejsze jest to ze nie trzeba sie trzymac przepisu, mozna zastepowac jedne produkty innymi. Ja w ramach barteru zamowilam kimchi z sosem sojowym zamiast rybnego i z jak najmniejsza iloscia chili. Jesli robie sama, uzywam np glabow od kapusty (reszta idzie na zrobienie kiszonej kapusty), czarnej rzepy, marchwi czosnku, cebuli, slodkiej papryki. Podaje przepis z dobrego zrodla, skopiuj metode a robiac wlasna wersje kimchi powsadzaj zamienniki jak Tobie pasuja. Bajdeuej, nie ma czegos takiego jak jedna receptura na kimchi, kazda koreanska rodzina ma wlasna, sa nawet slodkie kimchi uzywane na deser!

          Luiza-w-Ogrodzie
          Forum AUSTRALIA
          • roseanne Re: Czwartek, dzień wolny, słońce 04.06.21, 13:23
            Po qymianie drzwi i okna swietlikowego nad sprzatalam 4 dni. Ciegle mam wrazenie, ze jeszcze mi cos chrzesci i lata.
            Z ta lazienka bedzie trudniej, bo przy family room. Miekka sofa i dwa fotele to mozna przykryc przrscieradlami, podobnie elektronike.
            Dywan zwine i wyniose,ale co z biblioteczka?
            Mebel staly, od podlogi do sufitu

            Bede sie martwic, jak juz przyjdzie pora
    • jutka1 Sobota, raczej słonecznie 05.06.21, 12:41
      Słońce takie trochę zamglone, ale jest. 22 stopnie w cieniu. Może być. :-)

      Rano popracowałam, teraz zaczynam weekend. Za chwilę wybiorę się do ulubionej sąsiadki z prezentem w podzięce "za wszystko". Kiedyś dawno wspominała, że chciałaby mieć jarzębiny w różnych kolorach, ale nigdzie w ogrodniczych ich nie ma. No to "załatwiłam" dwa młode drzewka: czerwona jarzębinę i zółty jarząb (nawet nie wiedziałam, że mają różne nazwy), oba w doniczkach. Niech sobie posadzi i niech jej cieszą oczy.
      A moja wdzięczność "za wszystko"? Tyle dobra, pomocy i wsparcia od niej zaznalam, że aż trudno opisać. Zawsze mogę na nią liczyć.
      Do tego bardzo lubię z nią rozmawiać, bo mimo diametralnie różnego podejścia do życia czy polityki, jest otwarta i nie narzuca niczego nikomu.
      Każdemu bym życzyła takiego sąsiada...

      Miłej soboty :-)
      • jutka1 Re: Sobota, raczej słonecznie 05.06.21, 22:53
        Podsumowanie soboty - Boskość, Inc. :-)

        NIC się nie działo, robiłam co chciała, niespodzianka dla sąsiadki wywołała takie zdziwienie i szczęście na twarzy, że nigdy, przenigdy czegoś takiego z mojego powodu nie widziałam, naprawdę.

        Na obiad zrobiłam zielone szparagi na parze z dipem z jogurtu i pesto. Super.

        Zadzwonił stolarz od konserwacji moich mebli tarasowych. Miał być jesienią 2 lata temu (konserwacja końca sezonu), ale trafił wtedy do szpitala. Wiosną 2020 - wiadomo. Teraz ma się zjawić w przyszłym tygodniu, i doprowadzić meble do porządku: czyszczenie, ścieranie, olejowanie. Najwyższy czas, bo już wyglądają mizernie po prawie 2 latach bezhołowia. :-)

        Jutro mam nadzieję na c.d. dolce far niente. Z wyjątkiem spaceru, ale to jest relaks, a nie robienie czegoś.

        Bonne nuit. :-)
        • roseanne Re: Sobota, raczej słonecznie 06.06.21, 01:23
          tu bezpardonowej przepychanki, pod tytulem plany renowacji lazienki ciag dalszy
          juz dwa tygodnie zekam, by kontraktoe podal wymiary do designera, by wiedziec, czy sie moj wymysl sprawdzi, czy tez mam szukac elementow od nowa...
          kpowanie poninnam zaczac najpozniej z koncem lipca, bo elementow brakuje, pustki w magazynach sa na porzadku dziennym i obsow w wypelnianiu zamowien jest spory

          designerka ma przerobic liste, by byla czytelna i wymailowac dalaj, moze bedzie odpoweidz na przyszly weekend.
          w miedzyczasie moja wymarzona wanna podrozala o prawie 30%...

          zjadlam z dzieciatkami burgery,
          rozegralam partyjke planszowki azul

          w miedzyczasie przetoczyla sie przez miasto porzadna ulewa z niewielka burza,
          super, nie musze zapylac w konewka

          warunki powietrzne po burzy zdecydowanie sie pogorszyly, wiekszosc wody wisi w powietrzu
          • jutka1 Re: Sobota, raczej słonecznie 06.06.21, 22:45
            Rose, bardzo współczuję przepychanek. Kurczę, chyba wszędzie dzisiaj kłopoty z wykonawcami.

            "Mój" pan od koszenia sobie wziął i wyjechał na zagraniczne zlecenie. :-( Nie zawiadomił. :-( Po czym z poczucia winy napisał smsa, że skontaktował się i ktoś do mnie zadzwoni. Psinco. Nikt nie zadzwonił.
            I teraz będę musiała zatrudnić drogą firme z powiatu.
            I mam dość usługodawców (albo niby-"dawców").

            No nic. Jakoś dam rade, muszę.

            PS. Dzień był super. :-)
    • xurek poniedzialek 07.06.21, 08:47
      taki zachmurzony, ze musialam lampe nad compem zapalic. jeszcze nie leje, ale za chwile zacznie i ma tak byc ponoc az do czwartku. od piatku zapowiadaja podwyzszenie temperatur i slonce.

      wstalam wczesnie, wypilam kawe i zabralam sie do roboty. Rain troche poszalala po domu a teraz spi. Mam wrazenie ze w takie deszczowe dni jest znacznie bardziej pasywna niz w sloneczne.

      Nie mam zadnych planow procz pracy i zjadania zamrozonych resztek pozostalych po wizycie zwiazanej z przywiezieniem kota.
      • jutka1 Re: poniedzialek 07.06.21, 13:44
        U mnie poniedziałek też od rana pracowity. Właśnie skończyłam na dzisiaj.

        A co do reszty tzw. aktywności, to mam mega niechcieja. I naSRUj też nie teges. Może to przez dzisiejszy sen, gdzie śniło mi się, że moja siostra na moich oczach wyskoczyła z okna i się zabiła. :-( Obudziłam się zlana potem i z hertzklekotami.

        Apetytu też nie mam. Ech. No nic, bywają czasem takie nieudaczne dni. Najważniejsze, że obrobiłam dzisiejszą "działkę" pracy.

        Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: poniedzialek 08.06.21, 00:19
        tu mamy heatwave, na szczescie tylko kilkudniowy
        w chaluie na gorze 28, na dole 25, w mjej sypialni, zaciemnonej na maksa i zamknietymi drzwiami 23

        niby tylko 32, ale dczuwalna pod 40
        AC nie moge zainstalowac, bo czekam na studentow, zeby mi okna pomyli
        zamowieni jeszcze w kwietniu, mieli by w czwartek, ale akurat tego dnia deszcz padal, wiec sie odwolali
        • ania_2000 Re: poniedzialek 08.06.21, 00:40
          A u nas odwrotnie - schlodzilo sie teraz, i zdeszczylo. Caly tydzien bedzie taki, ze mozna siedziec zawinietym w kocyk. Pogoda taka jak u Xurka.
          Jutko - fajnie ze masz takie cudowne sasiedztwo:) I to co piszesz jak fajne - ze ludzie o diametralnie roznych pogladach na zycie potrafia nie narzucac swojego innym. Kwintesencja ludzi, ktorych rowniez lubie.
          Weekend uplynal mile - urodzinwe party z wyjazdem nad ocean bardzo przyjemny. Chociaz mogloby byc cieplej - wiatr glowy urywal, no mozna powiedziec, ze piz..galo jak w Kieleckim :)
          Na nastepny weekend wybieramy sie w podobne miejsce przyczepka. Kurcze, oby przyszedl heatwave od Roseanne, bo inaczej bedziemy miec mokre nosy!
          Na plazach ostatnio popularne sa takie "rysowania" - esy floresy robione grabiamy, kola wieksze mniejsze - sciezki - taki plazowy art, ktory trwa od jednego przyplywu do drugiego. Fala wizerunek zmywa i mozna zaczac od nowa.
          Wsrod znajomych moda teraz na Keto diet. Wszycy tylko keto keto i keto. A tutaj jakiegos torcika by sie chcialo zjesc. Albo drozdzowke!

    • xurek wtorek 08.06.21, 08:50
      Nastapilo lekkie polepszenie pogody, jest chlodno, ale wychodzi niesmiale slonce. Po 15-tej ma ponoc padac a nawet ma byc burza, super, bo o 16-tej musze pojechac do miasta.

      Plany na wczoraj ulegly radykalnej zmianie, gdyz moj telefon przestal odbierac sms-y. Po polgodzinnym wydzwanianiu do Salt okazalo sie, ze...... moja sim-card jest za stara :). Nadal dzwonila, odbierala whatsapy i emaile, ale sms-ow nie :). No wiec musialam do miasta i zmienic sim-card, ale w tym sklepie takie tlumy, ze czekalam 2 godziny! Na dodatek Pan Mundry twierdzil, ze nie ma kontaktow na SIm-card tylko w telefonie, uwierzylam mu a dzisiaj stwierdzilam, ze polowy kontaktow brakuje. Dobrze, ze nie wyrzucilam starego sim-a, mam nadzieje, ze uda sie je uratowac, no ale musze do geszeftu jeszcze raz.

      Na dzisiaj tez plany nijakie: praca, pranie, gotowanie i wypad do miasta. Piranha w szkole do 19-tej, S. zapowiedzial, ze po pracy jedzie do Niemiec i wroci poznym wieczorem, wiec czuje sie jak bezdzietna wdowa :). Tylko kot rozsial plik dokumentow po calym biurze, wiec bede musiala sortowac.

      Zamowilam nowe drzwi balkonowe z wyjsciem dla kota - okres oczekiwania 2 miesiace! Chyba ludziska poszaleli z kupowaniem materialow budowlanych albo przestano je produkowac :(.
    • xurek sroda 09.06.21, 09:20
      pogoda sie poprawia, slonce, ale chlodno. w planie praca, spacer polaczony z wypadem do wiejskiego sklepu po brakujace ingrediencje by zrobic na kolacje krolika w smietanie. poza wies sie dzisiaj nie wybieram.
      • jutka1 Re: sroda 09.06.21, 10:55
        Wróciłam z laptopem i jestem wściekła. Bez mojej wiedzy i zgody wymienili mi program operacyjny, wprawdzie (chyba) pliki są zachowane, choć nie tam gdzie trzeba, ale np. nie wszystkie programy skopiowali - będę musiała wgrywać na nowo, bookmarks w przeglądarce (miałam je posegregowane i uporządkowane) wgrały się bez ładu i składu i będę musiała je porządkować na nowo, a jest ich kilkaset. A największy problem to to, że nie mogę się połączyć ze swoim routerem, bo nie przyjmuje mi hasła (router działa, bo pożyczony sprzęt ma połączenie...). Facet w kopii poprzedniego systemu szuka teraz, w czym problem.
        Skończy się pewnie koniecznością wymiany routera, no jasny gwint.
        Niefrasobliwość tych panów mnie powaliła. Zanim się komuś wprowadza tak radykalne zmiany, to chyba wypadaloby zapytać. Ja wiem, że bym się nie zgodziła na wymianę. :-(((

        W ten sposób zepsuli mi cały dzień.

        Niech ich dunder świśnie.
          • roseanne Re: sroda 09.06.21, 16:19
            eh te technologiie i klopoty z tym zwiazane
            tez bym sie wsciekla,jak by mi system zmienili, o zakladkac nie wspomnajac
            do tej pory mam gorzki zal na update na windws 10, po ktorym mi ulubiona gra przestala dzialac na stacjinarnym kompie. teraz sprzet ten zostal zeslany do family room, na dolnym poziomie i sluzy jako skarbnica filmow


            wymwmlalabym, tych IT bezzebnymi dziaslami


            co do simow - wymieniam czesto miedzy kanadyjska karta, szwajcarska i czasami polska - nigdy nie bylo klopotow z kontaktami, wszystkie byly takie same

            upal trwa
            • xurek Re: sroda 09.06.21, 20:39
              zalezy gdzie kontakty zapamietujesz: ja mialam czesc w telefonie a czesc na sim-ie, teraz juz wszystko znow gra, caly nowy telefon zainstalowany.
        • ania_2000 Re: sroda 09.06.21, 20:37
          Jutko! Gosh, normalnie masakra! Bardzo wspolczuje, bo czlowiek bezsilny. A rzecz nie dziala jak trzeba, wrrr..
          Trzymam kciuki za pomyslne ustawienia!

          Ja dzisiaj w pracy w ramach "team building" mam grupowe malowanie obrazu. Dostalismy poczta plotno, farby, pedzelki etc - i mamy malowac pod okiem fachowca wodospad. Jako ze osobicie maluje tylko sciany jestem cala podekscytowana co mi wyjdzie. Nie mam zadnych tzw. craft umiejetnosci, wiec nigdy sie w to nie bawilam. I tylko z opowiadan kolezanek, ktore na takie rzeczy chodzily kiedys w realu slysze, ze to mila rozrywka. Szczegolnie po szklance wina hehe, bo takie rzeczy to sie robi grupowo przy winie/piwie. No ale czasy sie zmienily, malujemy na Zoomie.
          • jutka1 Re: sroda 09.06.21, 21:03
            ania_2000 napisała:

            > Jutko! Gosh, normalnie masakra! Bardzo wspolczuje, bo czlowiek bezsilny. A rzec
            > z nie dziala jak trzeba, wrrr..
            > Trzymam kciuki za pomyslne ustawienia!
            **********

            Na razie ze względu na zlecenia i terminy - nawet się za to nie zabieram. Zacznę pewnie na urlopie.
            Wifi mi przywrócili i nie muszę kupować nowego routera.
            I tak kupię, przed wrześniem jakoś, bo mój już bardzo wiekowy, z 7 lat ma.

            Teraz kontynuuję sagę koszenia. Pan od koszenia, co mnie wystawił do wiatru, obiecywał w smsach, że dzwonił do "kolegów" i że się skontaktują. Nikt się nie skontaktował, mimo codziennych moich smsów do "winowajcy", i codziennych zapewnień.

            Jutro najmę firmę ogrodniczą, niech z tym zrobią profesjonalny porządek, a z tymi zrywam współpracę. I wystawię im na necei niezadowolone punkty. Qźva.

            Jutro wysyłam 1/2 zlecenia czyli część pierwszą, potem zabiorę się za część drugą.
            Przy okazji wpadło mi dzisiaj mini-zlecenie (pierwsze) od potencjalnego klienta - nieduże, ale klient perspektywiczny.
            No i tak - albo posucha, albo wszystko na raz.
            Nie narzekam... :-)
            • xurek Re: sroda 09.06.21, 21:39
              dzisiaj mi wyszedl dzien kulinarnych hajlajtow. Najpierw na obiad zrobilam sobie "wariacje na temat fety a la Rose" z tego, co mialam, czyli papryka, pomidor, chleb z ciemnej maki z orzechami oraz wedzona poledwica wieprzowa. wszystko wymietoszone w ziolach z ogrodu z oliwa i posypane feta. ze swiezymi truskawkami smakowalo bosko.

              potem zrobilam reszte zebranych wczoraj na polu truskawek z lodem "salty caramel", tez bylo boskie.

              a na dinner byl krolik w smietanie z mlodymi ziemniaczkami i mizeria z ogroka. wysmienite.

              wklejam fete i truskawkowy deser, krolika jakos nie sfotografowalam, bo wlasnie jak chcialam to zrobic, to sie Mlody ze Starym scieli w kuchni na temat karmienia kota i mi wylecialo z glowy :).
    • xurek czwartek 10.06.21, 15:23
      taki jak sroda a ta taka jak wtorek a ten taki jak poniedzialek. oprocz odkrycia we wsi szczepionkowego Drive In zadnych zmian. Znacie ten film "Dzien Swistaka"?
      • roseanne Re: czwartek 10.06.21, 15:51
        tu troszke urozmailcen

        przyszlla wczoraj ekipa studencka od mycia okien - owszem plus, bo przetarte, minus, ze tak sobie, ale wyszlo dopiero jak wszytko powysychalo w ostrym sloncu,
        polamali mi drabina prawie wszystkie daylillies z przodu,

        wiecej ich nie wezme

        potem mi synus pomogl zamontowac AC i w koncu zrobilo sie znosne 25 w srodku

        w miedzyczasie okazalo sie , ze swiezo zaistalowany dzwonek u drzwi nie dziala, zajelo specowi z godzine na przykrecenie wlasciwej 4 drucikow i przykrecenie spowrtem = ale to remont gwarancyjny
        oraz sie okazalo ,ze okno na drzwiami ma niewlascie wykonczenia i bedzie wymiana, znow... jakbym cholera miala za malo kurzu od poprzednich, nadzieja, ze tylko usuniecie samego elementu, bez pracy nad rama, ale co moje do sprzatania , to moje
        wciaz nie moge ustawic mebli w najwygodniejszej konfiguracji...


        ma sie dzis ochlodzic, zobaczymy

        filmu nie znam, ale monotonie owszem, choc w zwiazku z nawalem wizyt medycznych i przygod okoloremontowych jest troche urozmaicenia


        knuje tez troszke, jak tu ogladac mecze pilki kopanej, EURO, bo nie dosc , ze o wczesnych porach, to jeszcze nie wiadomo gdzie.
        Lokalne stacje telewizyjne sie tym sportem nie interesuja, wszedzie tylko hokej...
        • ania_2000 Re: czwartek 10.06.21, 20:10
          Rose, to jest Groundhog Day:) z Bill Murray, jak budzi sie ciagle tego samego dnia?
          Z opisow widze, ze wkroczylas w home improvement sezon. Oby najbardziej bezbolesnie.

          Jaka to jest Roseanne Feta Potrawa ktora tak chwalicie? przeoczylam, a w kuchni nie widze przepisu?

          Xurku, obiad luksusowy. Chociaz jezeli chodzi o krolika, to nie wiem... CHyba nigdy nie jadlam! Pasztet - owszem, ale tak w calosci? (O:) nie przypominam sobie. Jak smakuje? Szkoda, ze nie dalas rady zrobic zdjecia.

          Wczorajsze malowanie skonczylo sie sukcesem w sensie, ze nie rozlalam wody po myciu pedzelkow, nie rozchlapalam farby na dywanie, i ogolnie nic nie zalalam przy kompie. Sam Zoom byl fajny, prowadzacy nas rozbawiali przy muzyce opowiastkami i dowcipami, pani co pokazywala jak malowac wyjasniala prosto jak sie do tego zabrac. Strasznie sie rozbawila, ze ma grupe ksiegowych, wiec wszyscy sa bardzo strict i pedantyczni, a to trzeba bylo sie wykazac raczej rozmachem i nie martwic niedociagnieciami.
          Efekt w zalaczeniu ponizej.
          Wodospad

          Jutro juz piatek, musze wymyslec jakies dwa szybkie obiady na camping - bo sie pakujemy w nasza przyczepke i wyruszamy nad ocean na weekend. Pogoda sie zapowiada do duu..y - 50% szans na deszcze i raczej chlodno. Ale ciagle mam nadzieje, ze przepowiednie sie nie spelnia haha

          • xurek Re: czwartek 10.06.21, 21:26
            eee no, nie jest zle :). Ale wyobrazam sobie konfrontacje artysty z grupa buchalterow :).

            Rose kiedys zapodala tutaj przepis, na ktorys pierdolach dla Jutki, moze zapoda jeszcze raz. Jezeli nie zapoda, to za zapisze "wersje uproszczona", ktora stosuje. Danie szybkie w zrobieniu, w czasie pieczenia dom pachnie cudnie i smakuje bardzo dobrze.

            Krolka przywiozla mama na zyczenie S. Starszego, bo on lubi. No ale jak to mama, lubi przesadzac, wiec przywiozla 10 porcji po dwa udka. Krolik zdominowal teraz zamrazalke, wiec trzeba go serwowac. Tak ze na pewno bede miaja jeszcze okazje zrobienia wielu zdjec :)

            Ale smakuje calkiem calkiem, jezeli masz zamiar zrobic, to podam przepis.
            • jutka1 Re: czwartek 10.06.21, 21:37
              xurek napisała:

              > Krolik zdominowal teraz zamrazalke, wiec trzeba go serwowac. Tak ze na pewno bede miaja jeszcze okaz
              > je zrobienia wielu zdjec :)
              >
              > Ale smakuje calkiem calkiem, jezeli masz zamiar zrobic, to podam przepis.
              **********

              Robisz w sosie musztardowym, jak Francuzi?
              A propos, podają z pates czyli pastą, i pamiętam jak kiedyś w Paryżu miałam fazę na zero węglowodanów i w knajpie zamawiałam królika bez makaronów, to... kelner odmówił przyjęcia zamówienia. :-) Bo królik musi być z makaronem i już. No to zamówiłam antrykot. :-)))
              • xurek Re: czwartek 10.06.21, 21:44
                no bo psze pani Chrancuz z Paryza to wie, co sie nalezy :). Ale ja jestem zascianek ze Slaska i robie jak mi akurat przyjdzie do glowy :)

                Po zamarynowaniu obtaczam krolika w mace i ostro przypiekam na sklarowanym masle. Jak jest przypieczony to dolewam bulionu warzywno - cielecego i wina i w tym go dusze. Dolewam zawsze mala procje i dodaje, jak sos robi sie za gesty. Pod sam koniec (jakies 15 minut przed serwowaniem) dodaje do sosu slodka smietane. Ta maka, w ktorej go obtaczam daje lekkie zageszczenie, sos jest dokaldnie taki, jak lubie. Ja podalam z mlodymi ziemniakami i mizeria. U nas w domu byl albo z gotowanymi ziemniakami, albo z puree albo z kluseczkami i przewaznie byly do niego buraczki.
                • ania_2000 Re: czwartek 10.06.21, 22:12
                  szczerze mowiac nie widzialam chyba miesa z krolika w zadnym ze sklepow. Inna rzecz, ze sie nie rozgladalam. Ale chyba nie jest wogole popularne, ludzie raczej traktuja kroliki jako swoje pets, czyli niebardzo jadliwe:)

                  Ciekawostka z tym makaronem - jaki do tego ma byc? bo jakos mi nie pasuje zaden - ziemniaczki natomiast ( jak z kazdym duszonym miesem w sosie) jak najbardziej.
            • ania_2000 Re: czwartek 10.06.21, 22:08
              xurek napisała:

              > eee no, nie jest zle :). Ale wyobrazam sobie konfrontacje artysty z grupa bucha
              > lterow :).

              hehe - wiekszasc z nas miala problemy z malowaniem KRZYWYCH drzew i galezi, jakos zawsze wychodzily nam bardzo proste lol
          • roseanne Re: czwartek 12.06.21, 03:36
            Ha, mam ostatnio pomroczność i nie skojarzylam

            Malunek niczego sobie
            Przepis na ser, feta z pieca jest na wątku kulinarnym data 26.02
            Wyszukiwarka tu na forum mi wyszperala

            W ramach malowania zbiorowego, to ten bohomaz jest wynikiem pracy zbiorowej ok 12osob.
            Nasze 40urodziny. Jednym z prezentów był zestaw farb, pędzli i płótno malarskie na największej dostępnej ramie.
            Wymagania były dwa,
            1)każdy ma zostawić po sobie choć jedno ciapniecie farba-pędzlem, palcem, szpachelka..
            2)ma być to abstrakt

            No i wisi sobie to dzieło i straszy :)
    • jutka1 TGIF... 11.06.21, 09:07
      Za oknem zamglone słońce. Ładnie, choć wieje silny wiatr. Appka mówi, że ma być dzisiaj 23 C.

      W planach praca. Weekend też niestety pracujący. :-(

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: TGIF... 11.06.21, 10:26
        u mnie swieci slonce, ja pracuje a Rain spi. Ona bardzo lubi byc tam, gdzie ktos jest, wiec wstawilam do biura drugie krzeslo, umoscilam poduszka i teraz "pracujemy" razem :).

        Po poludniu wybieram sie do Zurychu w waznej sprawie, wyjazd polacze z wizyta w "sklepie kolonialnym" gdzie mam zamiar uzupelnic zapas ziol, min. chce kupic pieprz "kubebe": nie slyszalam przedtem o tym ziole, ale znalazlam przepis za dzem truskawkowy z tym wlasnie pieprzem i mam zamiar sprobowac.
        • xurek Re: TGIF... 11.06.21, 21:40
          bardzo udany wypad do Zurychu pod kazdym wzgledem. Spotkanie przebieglo sympatycznie i pomyslnie, mialam rowniez sporo czasu by sie poszwendac po Niederdorf. Troche mnie to kosztowalo, bo nabylam kolczyki z labradorytem pasujace idealne do mnie i mojej kolii, dwie branzoletki z labradorytu ktore takoz oraz pierscionek z cyrkoniami przytrzymujacy moja obraczke co sie zrobila za duza i spada.

          Bylam rowniez w "sklepie kolonialnym" i nabylam kilka ziol i dwie herbaty. Fajnie bylo powdychac atmosfere duzego miasta i poogladac co nowego na ulicach i w witrynach.

          Wklejam tutaj sklep i moje "zdobycze" a na zdjeciach moje impresje z Niederdorf
    • jutka1 Sobota 12.06.21, 12:39
      Pochmurno, ochłodziło się. Zapowiadają deszcze i burze.
      Firma ogrodnicza, która wczoraj mówiła, że dzisiaj przyjedzie wycenić koszenie - nie zjawiła się. Nie zadzwonili, nic.
      A ja specjalnie nastawiłam wcześniej budzik. Jestem więc niedospana i zmęczona. A muszę pracować. :-(

      No nic. Mam jeszcze jedną opcję do rozważenia.

      Miłej soboty :-)
      • xurek Re: Sobota 12.06.21, 21:59
        A tutaj pogoda byla piekna. Cieplo, slonecznie. Bylismy na zakupach, na truskawkach oraz "na ogorkach". Potem byl "dzien gotowania". Zrobilam pierwsze w moim zyciu ogorki malosolne, zobaczymy co z nich wyjdzie. Chcialm tez zrobic dzem truskawkowy, ale zabraklo czasu, wiec odlozylam na jutro. I zrobilam nastepnego krolika, historie tworzenia w obrazkach specjalnie dla Ani wklejam na zdjecia. Za chwile zakoncze dzien lampka wina, co zostalo od gotowania krolika :)
        • jutka1 Re: Sobota 12.06.21, 22:25
          Była burza, na szczęście bez gradu - jaki zapowiadali.

          Dzień wyszedł średni, no ale cóż...

          Jutro rano praca, potem - jeśli sie obrobię z pracą - pogaduchy.
          A tak ogólnie, to jest lekko do kitu.
    • jutka1 Poniedziałek 14.06.21, 11:42
      Wyszło słońce, ma być dzisiaj 20 stopni, ale z dnia na dzień ma być cieplej, i nawet ma dojść do 30 stopni.

      Pracowałam cały weekend, dzisiaj od nowa, już z innym zleceniem. I tak codziennie do samego wyjazdu nad morze.

      Poza tym nic się nie dzieje, a jeśli - to nic o tym nie wiem (i wiedzieć nie chcę). :-)

      Miłego dnia :-)
      • maria421 Re: Poniedziałek 14.06.21, 11:51
        Po wielu, wielu miesiacach wybralam sie na zakupy inne niz "pierwszej potrzeby". Naocznie stwierdzilam ze zycie wraca do normalnosci, ludzie siedza przy stolikach w ogrodkach kawiarnianych, kreca sie po sklepach.
        Zjadlam loda, kupilam sobie bluzke koszulowa, kupilam toner do dukarki (czyli to, po co pojechalam) i wrocilam podbudowana do domu. Poza tym wreszcie mamy prawdziwie letnia pogode.

        Milego dnia :-)

    • ania_2000 Poniedzialek popoludniu 14.06.21, 21:39
      Wrocilismy z campingowania, tym razem glownie w deszczu. Sobota wieczor, cala noc i cala niedziela lalo wiadrami, dawno takiej ulewy nie bylo - oczywiscie musiala sie odbyc w weekend. Na campground bylo sporo ludzi z namiotami - no nie wiem, pewnie wyplyneli, bo jak patrzylismy w niedziele rano to juz nikogo nie bylo na nich - zostali tylko ci co mieli cabins, yurts i w przyczepach. Dobrze ze jeden dzien byl sloneczny, to sie wyplazowalismy.
      Ale obojetnie co - kazdy taki wyjazd gdzie sie robi co innego, wymeczy w zimnie, brudzie, wodzie i blocie - bardzo laduje mozgowe akumulatory i relaksuje. Odskocznia od codziennej rutyny.
      Highlight weekendu bylo to, ze raccony w nocy nam otworzyly!! cooler i zezarly ciasto. Tylko ciasto - reszte rzeczy zostawily (byly w ziplockach, to fakt) - ale bananow nie roszyly. Bylismy w szoku, ale widzielismy w nocy raccons na oczy jak lazily przy przyczepce, nic sie nie baly. Ale zeby otworzyc cooler? No to im sie nalezalo ciasto za te umiejetnosci haha.
      Na zdjeciach wsadze pare pics znad oceanu.
      • jutka1 Re: Poniedzialek popoludniu 14.06.21, 23:09
        Moja reszta dnia była dość intensywna.
        Negocjacje z narajonym przez Mańka rolnikiem w sprawie koszenia "łąki". Ma przybyć w środę. Kciuki!

        C.d. zlecenia. Kurczę, daje popalić...

        Korpo namolniakujące - chyba muszę wyznaczyć granicę, bo kurnia za darmo nie pracuję, koniec i kropka.

        No i ogólnie, męczy mnie to wszystko.
    • jutka1 Wtorek, słońce i ciepło 15.06.21, 11:23
      Pobudka koło szóstej, kawa etc., potem praca.

      Teraz przerwa i odpoczynek.

      Podobno jutro ma się zjawić rolnik z sąsiedniej wsi z maszyną do koszenia i rozdrabniania. Odpukać...

      Też na jutro planuję początek pakowania na wyjazd. Jakieś pranie itp. Niby jadę tylko na tydzień, ale kompletnie nie mam pojęcia, co wziąć. Ale czy to w sumie ma jakiekolwiek znaczenie? Chyba nie. :-)

      Miłego dnia :-)
    • xurek sroda 16.06.21, 09:27
      trzeci dzien upalow 30+. jak na razie chalupa trzyma jeszcze chlod, ale obiad na tarasie przestaje byc przyjemny.

      zapowiada sie dzien jak codzien: praca, troche administracji osrodka, posilki i moze wieczorem spacer, jezeli upal zelzeje.

      kot aktywny i smieszny jak codzien :)
      • jutka1 Re: sroda 16.06.21, 11:02
        Tutaj wprawdzie nie 30 C, ale też ciepło: 24 C.

        Pan od koszenia się nie zjawił i nie odbiera telefonu. Co to za plaga tutaj, nie rozumiem. :-(

        Za to objawił się stolarz od konserwacji mebli tarasowych. Miał być w zeszłym tygodniu i się nie odezwał do dzisiaj.

        Dzień mam raczej zakręcony - trochę pracy, trochę przygotowań do wyjazdu, teraz stolarz. Wszystko na raz.

        No nic. Jakoś dam radę. Miłego dnia :-)
        • roseanne Re: sroda 16.06.21, 13:15
          Tia... mialam niedawno rozmowe z M na temat fachowcow wszelakich , po obu stronach wielkiej kaluzy.
          Wyglada na to, ze olewanie klienta, nie trzymanie terminow to plaga dotykajaca wszedzie.
          Szczerze wspolczuje, odczuwam na wlasnej skorze tez...

          Tu pogoda dosc mila.
          Kwitna duze dzwonki i male stokrotki


          Psychicznie nie najlepiej...
          • xurek Re: sroda 16.06.21, 14:57
            Jutka, ktos chyba rzucil urok na te Twoja lake. Trzymam kciuki za znalezienie rozwiazania. I wspolczuje nerwow i niezalatwionych spraw krotko przed urlopem.

            My tez przymiezamy sie do wymiany ogrzewania, z 3 firm, ktore zrobily oferty, na wynikajace pytania odpowiada tylko jedna :). Chyba cala branza uslogowa zostala zauroczona.

            Mlody idzie dzisiaj z kotem do weterynarza, musi dostac dawke na odrobaczenie i mamy cala liste pytan :). Kupil sobie "plecak na kota" i z tym plecakiem udadza sie w podroz do Vet-a autobusem. Ciekawa jestem, jak im pojdzie. Bede sie chyba niepokoic az nie wroca.
            • roseanne Re: sroda 16.06.21, 16:32
              fajny pomysl z takim nosidlem - zwierz czuje bliskosc i zapach wlasciciela to pewnie spokojnieszy niz w klatce/ transporterku

              Kicia tego nie cierpiala
              • xurek Re: sroda 16.06.21, 18:40
                Wrocili. Rain zniosla podroz i wizyte bardzo spokojnie, wyszla z plecaka bez pospiechu, ale troche ja chyba zmeczylo, bo mimo iz byla to pora karmienia to nie rzucila sie do michy tylko polezala przez chwile na fotelu.

                Oczywiscie, jakzeby inaczej, Szwajc ma swoj wlasny bank zwierzat, wiec chip musial zostac przerejestrowany oraz szczepienie na leukoze jest w przeciwienstwie do EU obowiazkowe. To akurat uwazam za dobre, bo co z tego ze ludzie sie nie zaraza, jezeli kot moze umrzec. Tak wiec zostala zaszczepiona w przednia lape, niestety Mlody nie zrobil zdjecia i nie bede mogla umiescic na facebooku :(. Nastepne szczepienie 13 lipca i potem mamy spokoj na rok.

                Vet powiedziala, ze pokryc najwczesniej w wieku 1.5 roku, lepiej w wieku 2 lat i ze moze wychodzic na zewnatrz 2 tygodnie po drugim szczepieniu, by nie ryzykowac zarazenia od innego kota (ktory tez musi byc zaszczepiony, wiec gdzie tu logika, widze pewne paralele, ale nie bede sie wyklocac i zastosuje do zalecen).

                Tutaj Rain i Mlody wyruszajacy w droge
                • roseanne Re: sroda 16.06.21, 20:09
                  wielkie to nosidlo

                  zupelnie nne podejscie tutaj weterynaryjne, szczepienia moze i podobne, ale reszta nie

                  Mala ma odwiedzajacego kolege, mam cyrk sluchajac ich rozmowy ,
                  • xurek Re: sroda 16.06.21, 21:25
                    no i fajnie, rozrywka za darmo :). plecak duzy, bo kot jeszcze urosnie. dno jest twarde i wyslane futerkiem, wygladalo, ze czuje sie calkiem OK.

                    co masz na mysli, ze zupelnie inne podejscie?
                    • roseanne Re: sroda 16.06.21, 21:59
                      Operacje kastrowania kotki polecają tu w wieku 6 miesięcy, niedopuszczenie do pierwszej rójki

                      Operacja polega na usunięciu wszystkiego..
                      • xurek Re: sroda 17.06.21, 08:47
                        az tak sie to nie rozni, u nas polecaja kastracje po pierwszej cieczce w wieku ok. roku. nie ma oficjalnej rekomendacji "po pierwszym miocie", bo jej byc nie moze, poniewaz nie ma co zrobic z tymi kociakami - wiekszosc wyladowalaby w schronisku, wiec bylaby to rekomendacja "kontraproduktywna". Sterylizacja zas jest w Szwajcarii zabrioniona.

                        to, ze ja zdecydowalam sie na "po pierwszym miocie" wynika z moich kontaktow z weterynarzem w Niemczech sprzed 20 lat :) oraz prywatnych z zaprzyjaznionym weterynarzem z Pl. Ale juz teraz szukam "domu dla kociakow" i mam juz byt na 2 oraz jednego sobie zostawie.
    • xurek czwartek 17.06.21, 09:00
      Pewnie taki sam jak sroda. upal, praca, obiad, kolacja, social media, krotko mowiac ta sama bida.

      Mlody znoszacy pandemiczne obostrzenia ze stoickim spokojem po raz pierwszy dzisiaj rano "zamarudzil" na maske w srodkach komunikacji mowiac, ze sie w niej dusi. Pewnie skutek upalow i kataru siennego - mam nadzieje, ze temperatury niedlugo spadna do ponizej 30-ci.
      • jutka1 Re: czwartek 17.06.21, 12:11
        Tutaj też koło 30 stopni. Pinkolę, nie wychodzę.

        Od samego rana pracuję, właśnie zrobiłam sobie przerwę. Lunch, pranie, czytanie.
        W sumie dzień jak co dzień.

        Pan od koszenia jeszcze nie został zlokalizowany. :-/

        Jutro z samego rana wypad z siostrą na zakupy spożywcze na wyjazd. Potem pakowanie. A w sobotę rano w drogę. Z powodu poprzedniego &%##%^* projektu i potem pandemii nie byłam na urlopach, więc czuję się trochę jak dziecko przed wyjazdem na wyczekane wakacje. :-)))

        Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: czwartek 17.06.21, 12:48
        Z praktyki, maska zmniejsza objawy katartu siennego - bariera dla pylkow
        Ale ma to sens tylko, jak sie maske zaklada przed wyjsciem z domu i dopiero po powrocie zdejmujac

        My wczoraj mielismy spotkanko towarzyskie sasiedzkie, mieszkancy condo
        Mialo byc 5/7
        Bylo 6/10, w porywach do 11
        Kto wie, gdyby nie fakt, ze to srodek tygodnia i fakt obowiazkow rodzicielskich rano dla jednej pary to moze by i bylo dluzej

        Bylo przemilo
          • ertes Re: czwartek 17.06.21, 18:57
            Ale masz fajnego kociaka!
            Nasz niestety troche dzikus jest a zwlaszcza chyba nie lubi mojej zony bo ja potrafi zaatakowac i ugryzc.
            Najbardziej sie tuli do mnie i czasami jest to upierdliwe. Jak tylko rano uslyszy ze sie obudzilem to natychmiast wskakuje na lozko i kladzie sie na mnie, mruczy, pompuje lapki i tryka glowa zeby ja drapac.
            Za to pies jest 100% jej psem :)
            Jak ona jest w domu to niechce wychodzic na spacer, a jej nie ma to lezy pod drzwiami nieszczesliwy.
            Jakies dwa miesiace temu szalal bigajac za kotem i cos mu sie stalo w noge. Zaczal kulec.
            Okazalo sie ze wyskoczyla mu lekotka i teraz ma cos co sie nazywa Stage 1 luxating patella :(
            Czasami jak biegnie to potrafi mu wyskoczyc. Trzeba mu wtedy wyprostowac noge i wlozyc spowrotem.
            Miejmy nadzieje ze leczenie pomoze...
            • ania_2000 Re: czwartek 17.06.21, 21:47
              Jak mi lekotka wyskoczyla to 6 tygodni noge w gipsie mialam, no ale pies duzo mlodszy i mniejsza ma lekotke, to mam nadzieje, ze nie bedzie stukal gipsem.

              Kotka Xurkowa cudna, no ja nie wiem, czy ja tak oddasz dziecku jak sie wyprowadzi spokojnie :)

              Jutko - wspanialych wakacji - jedziesz nad morze tak? o ile dobrze pamietam? Oby pogoda dopisywala CODZIENNIE!

              U nas tez zaczyna sie lato pelna geba - codziennie od 25-30 C slonecznie, idealnie. Wczoraj z malzonkiem siedzielismy do 1 w nocy na patio, przy naszym stole -ognisku co prawda, wiec bylo cieplo - ale wydudlalismy cala flaszke wina, nie chcialo sie isc spac tak przyjemnie juz jest wieczorami na zewnatrz.

              Dzisiaj rano w pracy przyjemna niespodzianka. Okazalo sie, ze ustanowione co przez Kongres nowe swieto narodowe - Juneteenth - juz bedzie przez nasza firme obchodzone w tym roku. Mamy dzien wolny jutro. Nie protestuje :)
    • jutka1 TGIF 18.06.21, 09:00
      Zaraz wyruszam z siostrą "do miasta" na zakupy urlopowo-prowiantowe. Potem pranie, suszenie, pakowanie. A jutro rano w drogę.

      Nadal upalnie. No i dobrze. :-)

      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: TGIF 18.06.21, 20:16
        Odpoczywaj i ładuj baterie.

        Niby nie gorąco, ale nieprzyjemnie, szklarnia.

        Zakupiłam nowe sadzonki tymianku, no mi nie wiedzieć czemu zmarniał w skrzynce.
        Podobnie bratki-z dwóch opakowan po tuzinie trzymaja się 4roslinki...

        W domu pięknie pachnie, robię konfiturę z truskawek z limetka i mięta czekoladowa
    • xurek sobota 19.06.21, 20:59
      a wlasciwie juz jej koncowka. bardzo upalny i leniwy dzien. jest tak goraco, ze po poludniu nie da sie wytrzymac ani w ogrodzie ani na pietrze domu. wiec spedzilam go w salonie przy zaslonietych zaslonach czytajac ksiazke. przy gotowaniu kolacji spocilam sie jak mysz. poczekam jeszcze godzine i zapodam sobie lampke wina na ogrodowej hustawce.

      Rain pobila dzisiaj rekord niszczyciestwa: zrzucila z parapetu trzy aloesy (pogon za mucha) oraz rozwinela po calym domu rolke papieru toaletowego (2 godziny kiedy bylismy na zakupach a Mlody jeszcze spal). Moze chciala zmienic wystroj wnetrz?
      • jutka1 Re: sobota 19.06.21, 23:44
        Dojechałyśmy szybko i bez problemów koło 16:00. W samochodzie klimatyzacja, ale jak wyszłyśmy -masakryczny gorąc! Apartamencik rozgrzany, słabo mi się zrobiło, dobrze że siostra uraczyła mnie elektrolitami.
        Koło 18:00, poszłyśmy na plażę, piękny piasek, mało ludzi. Woda niewiarygodnie ciepła.
        Jutro znowu upały, zapowiadają 33 C w cieniu. Plaża więc tylko wczesnym rankiem i wieczorem.

        Na razie muszę trochę odpocząć po podróży i po deficytach snu z wczorajszej nocy. 5 godzin to dla mnie zdecydowanie za mało.

        Bardzo miła miejscówka nam się tu trafiła. :-)

        Trzymajcie się ciepło. Ale nie jak tutaj upalnie. :-)
        • xurek Re: sobota 20.06.21, 10:50
          Twoje zyczenie chyba sie ziszcza, bo upal dzisiaj nieco odpuscil - jest 28 zamiast 32 i zachmurzone niebo.

          Plazuj, odpoczywaj, tankuj energie i raportuj nam biednym uziemionym w homeoffisie :)
    • xurek niedziela 20.06.21, 10:53
      wstalam, wypilam kawe, poszwendalam sie i za chwile idziemy do nowo otwartej wiejskiej restauracji na brunch.

      upal jak pisalam nieco odpuscil, niebo jest zaciagniete, podle telefonicznej pogodynki po poludniu maja byc burze. chicielismy po poludniu isc na basen, ale chyba sobie podarujemy i ewentualnie wykapie sie w strugach deszczu w ogrodzie :)
      • jutka1 Re: niedziela 20.06.21, 13:20
        Tutaj upał nie odpuścił, wręcz przeciwnie - dzisiaj 33 C w cieniu. Nie da się oddychać. Dopiero wieczorem pójdziemy na plażę. Jutro podobno ma być nie lepiej. Pan ze sklepiku po drugiej stronie ulicy stwierdził, że takich upałów w czerwcu to jeszcze tu nie widzieli.

        Poza tym relaks i odpoczynek. :-)
        • xurek Re: niedziela 21.06.21, 15:08
          wczoraj byl dzien odkryc kulinarno-towarzyskich. najpierw poszlismy na bruch do nowo otwarteje restauracji w naszej wsi. koncept jest taki, ze w "czesci przemyslowej" mieszczacej miejscowe biznesy otwarto restauracje mieszczaca sie w hali fabrycznej wychodzacej na wielka przestrzen zamieniona na "mini - zoo". resstauracja ma duzo miejsca w srodku i duzo na zadaszonym terasie wznoszacym sie powyzej laki z fauna. nowoczesny wystroj, bardzo przestrzennie, udane polaczenie metalu, drewna, szkla i elementow dekoracyjnych z pchlego targu. menu bardzo ograniczone: 4 rodzaje burgera, z tego dwa miesne i dwa weganskie, kilka dodatkow, risotto, spaghetti i gratin w miesnym i weganskim wydaniu oraz kilka deserow. ceny dosc wysokie. z tarasu furtka ktora mozna wejsc na teren zoo: wszystkie zwierzeta moga lazic gdzie chca, nie maja zandych ograniczej. ludzie moga chodzic wszedzie oprocz wyznaczonych "oaz spokoju" dla zwierzat, w ktorych owe moga sie schronic przed ludzka nataraczywoscia. byly tam: gesi, indyki, nandus, maras, swinie, kozy, owce, osly, kury, kroliki. wszystko pozbawione jakiejkolwiek kontroli ale rowniez jakiejkolwiek agresji: ani gesi ani napuszony indor ani rozcapierzone nandus ani rogate kozy nikogo ani siebie na wzajem nie atakowaly. nam sie bardzo spodobalo, czulismy sie jak na wakacjach. Zjedlismy po miesnym burgerze, smakowaly bardzo dobrze, dla mnie nie do zjedzenia, ale S. podolal swojemu i polowie mojego :).

          "Na fali" postanowilismy po poludniu pojechac do innej wsi i na panoramicznym tarasie znajdujacego sie tam kurortu zjesc loda przygladajac sie burzy. Z tego nic nie wyszlo, bo mimo zadaszenia taras zostal zamkniety. Pojechalismy wiec w strugach deszcz dalej przypominajac sobie, ze w jeszcze innej wsi byla fajna knajpka i ze moze tam zalapiemy sie na loda badz ciacho. Dojechalismy w ulewie i.... oniemieli. Knajpka zmienila wlasciciela i profil. Przejela ja ok.40-letnia para Hipisow, ona pochodzi z tej wsi. Pod starym dachem stodoly zamontowana zostala ogromna plandeka w kolorach flagi rastafari tworzac wielkie zadaszenie chroniace od deszczu. Pod tym kolorowym dachem mnostwo stolikow i krzesel z demobilu - kazdy innej masci i ksztaltu. W kacie maly woz drabiniasty pelny kolorowych kocow, ktorymi mozna bylo polepszyc sobie komfort siedzenia. Knajpka pelna ludzi w naszym wieku, z siwymi rastas do pasa, golymi torsos, tatuarzami od stop do glow, udercuts na glowie w fikusne wzrory, bosych, palacych najprzerozniejsze rodzaje "skretow". miedzy nimi kilka psow i dzieci bawiacych sie do spolu. nikt nie mial maseczki, nikt nie wymagal wypelnienia "rejestracji", nie pytalam, czy ktokolwiek byl zaszczepiony :). ludzie niesamowice otwaraci, rozmowni, poczulismy sie jak w raju. no i potrawy, ktorych juz prawie nigdzie nie mozna zjesc: starodawna, tradycyjna szwajcarska kuchnia. Ja zjadlam tzw. "markbein", czyli ogromna kosc, przekrojona pila na dwie czesci, z ktorej mozna bylo wyjesc szpik. Do tego czarny chleb z orzechami oraz geste pesto z pietruszki. spedzilismy tam kilka godzin, ja zakrapianych, S. niestety nie, bo musial jechac do domu. Ktos przy stoliku obok zasugerowal, bylsmy w przyszla niedziele wsadzili materac do samochodu i przespali rausz a potem pojechali do domu :). W sumie czemu nie? Wies jest ok. 5 km od nas, ale trzeba wjechac na gore a potem z niej zjechac.
          • roseanne Re: niedziela 21.06.21, 15:32
            Interesujacy biznesik. Daj nazwe/ namiary, przekaze M.
            Moze kiedys obmacamy... pytanie kiedy...

            Tu pogoda raczej przyjemna. Jest cieplo, ale nie upalnie. Dzis pochmurnie. Jedyny mankament to duza wilgotnosc, no ale tak to juz jesy.

            Gra w podchody i gluchy telefon nadal trwa. Zaczynam kupowac sprzety w tym tygodniu.
            • xurek Re: niedziela 21.06.21, 15:54
              www.maro-s.ch przy okazji wlazlam na ich stronke i stwierdzilam, ze potraw tam wiecej niz w restauracji :), ale ze rowniez organizuja czasem prawdziwy brunch (napewno pojdziemy) oraz ze mozna stac sie sponsorem zwierzaka. naprawde interesujacy biznesik :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka