xurek
04.04.07, 13:41
Wiec moj maz jest teraz artysta nie tylko domowy ale rowniez wystawiajacy.
Plusem takiego rozwoju wypadkow jest dodatkowa kasa i lepsze samopoczucie
wspolmalzonka, minusem dodatkowa praca, czyli tlumaczenie.
Wiec maz tworzy historie, ktore po stworzeni spisuje i ktore ogladajacy moze
sobie dzielo ogladajac poczytac. Ten nowy sposob postrzegania sztuki zrobil
przynajmniej na wystawie ena krowiej gorce furore no i zostal przez artyste
przejety jako jego osobisty standard wystawniczy.
Wszystko ladnie i pieknie, tylko ze te historie to ja teraz na teutonski i
lechicki przetlumaczyc musze. Z teutonskim radze sobie dobrze, z lechickim
gorzej, ale mamusia sie zjawila wiec wsparcie jest, wiec nie o tym chcialam.
Jedna z tych jego historii do obrazu jest o Nigerii, napisana w polowie po
angielsku i w polowie w pidgin. Przetlumaczenie angielskiego na niemiecki
badz polski to zaden problem, ale co mam zrobic z tym pigdin? Przetlumaczyc
tego „slangu“ na literacki jezyk nie da sie bez utraty atmosfery, ktora
oddaje, nie jest mi jednak wiadome, by istniaj jakis polski badz niemiecki
pidgin. Juz myslam o przetlumaczeniu tych wstawek na Schwyzertütsch i slaski,
ale jakos sztuczne mi sie to rozwiazanie wydaje. Jak zas nie przetlumacze
wcale i zostawie w pidgin, to niegramotny lud w Poslce i Szwajcarii
przeslania artysty nie zrozumie....
Ma ktos jakis genialny pomysl?