Dodaj do ulubionych

* O pierdulach - odc.12

21.06.07, 09:53
Jutka, nie bij ;-))))
Pozwolilam sobie otworzyc "Twoj" watek.

- pierdula 1:
Zbliza sie pl.wikipedia.org/wiki/Noc_Kupały,
u nas midsommar en.wikipedia.org/wiki/Midsummer#Sweden

- pierdula 2:
Nareszcie wylazlam z paskudnego przeziebienia, ktore
rozlozylo mnie na trzy tygodnie.

- pierdula 3:
oto najpowszechniejsze slowo w Polsce:
nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kurwa
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 10:32
      Ja i bic? No wiesz? :-)))
      Dzieki za otwarcie - przegapilam. :-)
      • morsa Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 10:40
        Jak kulano? Lepiej?
        • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 10:50
          Dzisiaj mijaja 4 tygodnie od "wypadku", kolano wciaz w usztywniaczu, no i trzeci
          czy czwarty dzien boli mnie srodstopie. Ale idzie ku lepszemu. We wtorek
          nastepna kontrola u ortopedy.
          A poniewaz jestem w domu i niezbyt mobilna, wiec nawet pierdul nie mam zbyt
          wiele do komunikowania.:-)
          Dzisiejsze pierduly: pokustykam do sklepiku po mleko, i do ogrodu zerwac troche
          wisni. ;-)))
          • iwannabesedated Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 11:05
            Racja, to dzisiaj chyba przypada Kupalnocka, należałoby wyciąć jakiś numer,
            palić ognie świętojańskie, wić wianki i puszczać, a tutaj jakaś opadłość. Ja się
            wygrzebuję pomału z kolejnej infekcji, Pytun z kolana i jakoś nikomu nie jest do
            śmiechu, chociaż do płaczu raczej też nie.
            Cośby się poczytało dobrego, lecz nie ciężkiego. Ktoś już czytał Batalistę
            Pereza-Reverte?
            • chris-joe Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 11:46
              Kurna! U nas czeresnie nadal po 5 dolcow za funta! Kiedy sezon, bo sie nie
              mogie doczekac?!
              • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 11:56
                U nas w sklepiku 3PLN/kg.
                Sorry ;-)))

                PS. Muzyka doszla dzisiaj. Baaaaardzo dziekuje! :-D
                • morsa Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 12:17
                  U nas czeresnie kosztuja 40 PLN (99 koron) za kg,
                  truskawki tanie, bo tylko 40 koron (ok. 16 PLN)
                  Czeresnie importowane, truskawki tutejsze.
            • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 11:55
              To dzisiaj jest Jana???
              • lucja7 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 16:17
                Czy Jan wyprowadzil juz psa?
                • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 16:37
                  Jan rabie drewno w ogrodzie, w samych jeansach. ;-))))
                  • lucja7 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 17:21
                    Bez przepoconego podkoszulka?

                    Chodzisz do tego ortopedy, chodzisz, a rezultaty?
                    Serio, dziwie sie ze nie mozesz wykonywac ruchow po 4ech tygodniach od wypadku.
                    Sciegna nie powinny byc tak dlugo unieruchomione, istnieja cwiczenia zmuszajace
                    je do zycia bez nadwyrezenia. Ale wiem tez ze kazdy wypadek jest indywidualny.
                    Mowie ci, po moich wypadkach rehabilitacja zaczynala sie praktycznie
                    natychmiast, od np dlugich masazy, przez male i kontrolowane ruchy, do pelnych
                    ruchow, bardzo stopniowo.
                    Ktos tu tez pisal o grzaniu tego (!). Zawsze mi mowiono zeby ziebic, przykladac
                    przez kilka godzin po cwiczeniach workow wypelnionych lodem i glownie nie
                    eksponowac na slonce (pisalas ze sie wygrzewasz na sloncu). Kolano chore mialam
                    zawsze cieplejsze od drugiego i sie zaloze ze u ciebie tez tak jest, bo masz
                    albo mialas stan zapalny. Ale jeszcze raz: kazdy wypadek jest indywidualny. Tak
                    ci tylko mowie, moze popytaj twego specjaliste.

                    :-)
                    • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 17:29
                      Bez. ;-)))

                      Rozmawialam juz z ortopeda o rehabilitacji etc. Zdecydowal poczekac, dopoki
                      wiezadla nie dojda troche do siebie (bo to wiezadla, nie sciegna, sa problemem).
                      Poza tym usztywniacz zakladam tylko do chodzenia. Siedze etc. bez. I jak siedze,
                      to ostroznie zginam noge, ruszam kolanem delikatnie na boki, etc. Tak wiec cos
                      tam robie. I nawet juz te rychy nie bola.
                      Mam nadzieje, ze we wtorek "zdam egzamin" i zaczne powoli wracac do normalnej
                      aktywnosci. :-D
                      • lucja7 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 17:34
                        Daj bog, daj bog, powiedzial Jan, wkladajac podkoszulek.
                        ;-)
                        • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 21.06.07, 17:38
                          Ano. Tyle, ze koszule. ;-)))))
              • luiza-w-ogrodzie Jana jest 24go czerwca 22.06.07, 03:56
                Za to dzisiaj jest najkrotszy dzien w roku. Uf, wreszcie zacznie sie wydluzac.
                Wiecej pierdol nie mam do zaraportowania, tzn mam ale wszystkie ogrodowe, wiec
                ich Wam oszczedze.
                Luiza-w-Ogrodzie
                .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                Australia-uzyteczne linki
                • jutka1 Re: Jana jest 24go czerwca 22.06.07, 08:43
                  Juz sie dowiedzialam :-) Zawsze mi sie te dwie daty myla. :-)

                  Moje pierduly sa takie, ze musze pojechac "do miasta", zalatwic pare spraw w
                  banku i na poczcie, i zrobic zakupy. Pogoda pod zdechlym Azorkiem, i nie bardzo
                  mi sie chce wychodzic, ale mus to mus.
                  Niechciej jakos nie odpuszcza.

                  Milego piatku :-)
    • jutka1 Pelnia, now, niebiescy, czy co znowu? 22.06.07, 15:09
      Rozpelzniete zlosliwosci podzialaly na mnie depresyjnie. Co jest? Ksiezyc?
      Gwiazdy? Zbieg okololicznosci?
      Chyba idesenalac :-(
      Ale najpierw doslucham Carle Bruni w "The Promises", courtesy of C-J. Inna
      zupelnie plyta niz poprzednia, w nastroju i instrumentacji, ale slucham z
      przyjemnoscia.

      A galazke oliwna wsadze sobie gadupe, bo i tak tu nie pomoze.
      :-))))))))))
      • iwannabesedated Re: Pelnia, now, niebiescy, czy co znowu? 22.06.07, 18:18
        Pytonio, kolano i pogoda Cię nastawiają minorowo. Ja znajduję obecną dyskusję
        bardzo odkrywczą i odświeżającą. Jakież tu koalicje, duety, tryplety i chorały
        się zawiązują, jakież ciekawostki się pojawiają, jakiż wachlarz opinii i
        procesów myślowych zaskakujących.
        Nalej sobie koniecznie, z wsadzaniem sobie gałęzi to może się jednak strzymaj,
        bo to chyba może być niewygodne. Ja sobie zafundowałam wczoraj kolejną sesję
        midnajtolejowania z grubym tomem Anne Rice pt. Krew i złoto. Dyszcz poza tym
        pada, ślimaki się ślimaczą, bób sobie kupiłam świeży, czereśnie i małosolne
        ogóry i przeglądam linkę co mi ją kumpela podesłała www.sztukaulicy.pl, zaczyna
        się Warsaw Summer Jazz Days i koncerty na rynku Nowego Miasta, i chyba trzeba
        będzie tak jak Kan radzi wypełznąć, no bo co?
        • jutka1 Re: Pelnia, now, niebiescy, czy co znowu? 22.06.07, 19:53
          Moze racja, Stokrotujo. Kopytko mi sie widac na oczy rzucilo, z tententem. ;-D
          Wypelzac jeszcze nie moge, choc zrobilam dzis 10 krokow bez usztywniacza i NIC
          nie bolalo. Oczywiscie, stapalam ostroznie, ale jednak. :-)))
          • iwannabesedated Re: Pelnia, now, niebiescy, czy co znowu? 23.06.07, 17:04
            A ja dziś w nocy znów oddałam się czynności midnajtolejowania wskutek czego
            zerwałam się kole piętnastej z czerwonymi jak królik gałami. Wypiłam kawę,
            pomaluję pazurki u nóg, zjem obiadośniadanie i zastanowię się co dalej z tak
            mile rozpoczętym dniem.
            • jutka1 Re: Pelnia, now, niebiescy, czy co znowu? 23.06.07, 17:14
              Nabylam wieniec na pogrzeb sasiadki (tej z tego duzego domu obok, tej
              wszystkowidzacej gaduly).
              Dwa dni temu szla na przystanek, upadla na trawnik przed moim domem i zmarla na
              miejscu.

              Pewnie dlatego nic wczoraj nie rozumialam, bo mnom tomplo.
              • jutka1 PS 23.06.07, 17:15
                To nie pierdula, ale nie bede przeciez watku o naglych smierciach zakladac.
                • iwannabesedated Re: PS 23.06.07, 17:19
                  To człowieka zawsze rusza Pytonijo. We czwartek przejeżdżałam mostem
                  Siekierkowskim i widziałam zdachowane na skutek zderzenia z tirem auto. Nie wiem
                  czy kto tam przeżył. Też tąpnęło, choć to obcy ludzie przecież.
                  • luiza-w-ogrodzie Też tąpnęło, choć to obcy ludzie przecież 28.06.07, 01:12
                    Dopiero teraz doczytalam. Wspolczuje, Jutko. To zawsze tapnie, bo zapomnielismy
                    ze smierc nam cale zycie towarzyszy - o wlos, za rogiem, o kilka sekund czy
                    centymetrow. A gdy sie samemu przeszlo blisko kostuchy, potem zycie sie wydaje
                    i bardziej kruche, i piekniejsze, kazdy w nim moment, nawet jak zab boli. W
                    koncu czucie bolu oznacza ze zyjemy.

                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                    Australia-uzyteczne linki
    • ewa553 niektorzy panowie naprawde kochaja swoje auta 22.06.07, 18:36
      wydarzylo sie dzisiaj. uwazam ze zabawne, wiec Wam opowiem. Bylam na myjni przy
      stacji benzynowej i jak auto juz prawie bylo gotowe widze ze podjezdza nowe,
      dosc duze auto z glebokiej prowincji i staje w poprzek dwu ostatnich miejsc z
      odkurzaczem. Wysiadl pan, pochodzil naokolo, przyjrzal sie krytycznie.
      Nastepnie otwarl ostroznie drzwi i wysiadla - niezwykle ostroznie, niewatpliwa
      malzonka. Przeszli sie oboje naokolo auta, cos poszeptali, nastepnie chceli sie
      oddalic. Poszlam do nich i poprosilam, aby moze zdecydowali sie na jedno z tych
      miejsc, bo moje auto wlasnie gotowe i chcialam je odkurzyc. Pan skonsultowal
      pania, cos poszeptali i wycofal sie, stajac w poprzek dwu miejsc dla inwalidow.
      A pani mnie poinformowala, ze jej maz specjalnie tak staje, zeby mu nikt auta
      nie podrapal. Wiec znowu podreptali naokolo, poszeptali i poszli na stacje
      benzynowa. Pewnie przyjechali na kawe z pobliskiej wsi, bo benzyny nie brali.
      Na mnie zrobili wrazenie jak ludzie z innej planety. A moze byli z Marsa czyco?
      Wiele dowcipow na taki temat slyszalam, ale przezyc to to po prostu niesamowite.
      • ertes Re: niektorzy panowie naprawde kochaja swoje auta 23.06.07, 17:19
        Gdybys mieszkala w ameryce to podjechalabys na myjnie, zostawila auto a male
        meksyki malymi raczkami wupucowaliby ci na blyszczaco podczas gdy pilabys kawe.

        Ale wy woleliscie arabow, to se sami myjecie auta.
        • iwannabesedated Re: niektorzy panowie naprawde kochaja swoje auta 23.06.07, 17:21
          Ertes na litość boską!
          Tobie te meksyki chyba przy okazji wypolerowali na błyszcząco mózg.
    • iwannabesedated pierdoła na niedzielę 24.06.07, 14:25
      A dziś nie było nocnego czytania, dziś a właściwie wczoraj wybraliśmy się z
      kumplem na miasto coby się zabawić. Udawszy się w tym celu do lokalu
      klubokawiarnia, przeselekcjonowani pozytywnie, oddaliśmy się piciu, tańcom i
      takim tam nie tyle nawet do bladego świtu, co do całkiem już słonecznego
      poranka. Sumasumarum mam znów oczy czerwone jak królik i zauważyłam że na
      najjebliwszym forum Batalia o Polskę toczy się już na piątym wątku i nie wygląda
      na to jakby się miała wyczerpać. Co słabsze jednostki już odpadły od ściany, za
      to włączyły się z nowym wigorem inne, niektórzy nagle nieoczekiwanie prysnęli
      jadem, chociaż większość niczym nie zaskakuje pozostając na swoich okopanych od
      dawna pozycjach i powtarzając to samo.
      Ja zaś znalazłam w necie piękny obraz Sierko z indorami i umieściłam go sobie w
      kompie jako tapetę.
      • iwannabesedated pierdoła na wtorek 26.06.07, 10:38
        A teraz nagle w środku czerwcowego poranka nastała ciemność. Wichura i dyszcz.
        Siedzę sobie nad kawą z pianką i robię bransoletę z korala i hebanu.
        Skończyłam czytać powieść Krew i złoto i zastanawiam się. Czy ja bym chciała żyć
        zawsze?
        • jutka1 Re: pierdoła na wtorek 26.06.07, 11:08
          Wczoraj mialam 2 serie gosci: skacowanych niedzielnych solenizantow w porze
          obiadowej, a wieczorem lokalna przyjaciolke jeszcze od czasow szkoly
          podstawowej, z ktora rozpalilysmy ognisko. Byly kielbaski na patyku i ziemniaki
          pieczone w zarze: miekkie w srodku, z chrupiaca skorka, a do nich maslo
          czosnkowe domowej roboty (czesc "czosnkowe" domowej roboty, nie maslo jako
          takie). Siedzialysmy, gadajac, do polnocy.

          Dzis pojechalam na kontrole do ortopedy. Nastepne 2 tygodnie w usztywniaczu.
          :-(((((((((
          Powiedzial, ze takie kontuzje czasem i dwa miesiace sie goja. :-(

          No i takie to pierduly.
          :-/
          • morsa Re: pierdoła na wtorek 26.06.07, 11:27
            A kto ci odszkodowanie zaplaci
            za straty moralne, cielesne i finansowe?
            No kto? Kot?
            • jutka1 Re: pierdoła na wtorek 26.06.07, 12:13
              Kot? On sie ma swietnie, malpiszon jeden, ale odszkodowania nie zaplaci.
              Ubezpieczenie spoleczne mi odda jakies pieniadze za okres zwolnienia.
              Ale to groszowe sprawy.
              • lucja7 pierdula nocna 27.06.07, 23:42
                Przyszlam dopiero i zaraz ide spac.
                Wyslalam maly sssyk na watek o przyszlym i cudniusim zyciu starszych pan, zeby
                sobie nie myslaly.
                • lucja7 Jutro Gipfel 27.06.07, 23:46
                  A jutro mam Gipfel z burgmajstrem jednej z podparyskich miejscowosci. A po
                  Gipfelu obiad ;-)
                • jutka1 Re: pierdula nocna 28.06.07, 00:01
                  Nie czytalam pssssyt. Jeszcze nie.
                  A moje pierduly sa takie:

                  Melduje, ze w ramach poprawy nastroju wreszcie sie dzis zmanikiurowalam. Nastroj
                  troche sie poprawil, a i nikt nie powiedzial, ze kustyk-o-kuli (jak wychodze, to
                  zawsze z kula, na wszelki wypadek) nie moze miec wypielegnowanych dlugich
                  paznokci "French" ;-)))

                  W piatek mialam pojechac na jednodniowa konferencje, ale doktor nie pozwolil.
                  Trudno.

                  Ukladalam sobie dzis w glowie spis rzeczy do zalatwienia, ktore przez 5 tygodni
                  zaniedbalam. Typu zamowienie drewna do kominka i zalatwienie kogos do pilowania,
                  rabania i ukladania. Pogonienie panow od netu, zeby wreszcie zainstalowali
                  super-hiper-piecgigacostam nadajnik, cobym miala wreszcie 1.5 mega odbior netu
                  (jutro albo w piatek, juz dzis pogonilam). I zakup routera, zebym mogla
                  zsychronizowac PC i laptopa, i miec net w calym domu (zainstaluja w tym samym
                  czasie, kiedy nowy nadajnik). Glupie niby sprawy, ale jak czlek nie przypilnuje,
                  to sie rozlazi w szwach. Jak ze wszystkim, nespa? :-)

                  Tyle raportu. :-)
    • luiza-w-ogrodzie Swieci slonce 28.06.07, 01:27
      Swieci slonce i widze kawalek niebieskiego nieba. Ale zaraz pewnie zacznie
      padac, akurat jak bede chciala wyskoczyc na przerwe na lunch do ogrodu. Ech,
      ide dorzucic drewna do piecyka. Z innych pierdulow, ide dzis sie ciac do
      fryzjera, bo to co mam na glowie nie ma zadnego ksztaltu ani koncepcji.
      Zabralam sie za kolejna ksiazke Coelho "Fifth Mountain" czyli "Piata Gora".
      Jakos nie trawie jego biblijnego, mistycznym sosikiem podlanego stylu. Przedtem
      skonczylam powiesc Haruki Murakami, "Hard-boiled Wonderland and the End of the
      World" , bylo mi dziwnie przez dwa dni bo sie zastanawialam, czy zyje w
      rzeczywistym swiecie, czy tez w wytworze mojej podswiadomosci. Przyjelam, ze w
      rzeczywistym, mniej komplikacji :o)

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • morsa Re: Swieci slonce 29.06.07, 11:17
        Po deszczach, zimnie i wietrze mamy teraz slonce.
        Niedlugo ide do pracy. Jeszcze dwa dni i urlop...
        Siedze ze swoim Mac´em i laze po roznych stronach.
        Znalazlam to www.youtube.com/watch?v=Id_kGL3M5Cg
        Ja zawsze mialam Mac w domu, w pracy mamy PC.
        Wole jednak Maca. A wy?
        • jutka1 Re: Swieci slonce 29.06.07, 12:23
          PC czy Mac to kwestia przyzwyczajenia i potrzeb. Pare lat temu kupilam laptopa
          maca, bo tak mi dobre ludzie radzili. Moj glowny komputer, na ktorym mam od lat
          wszystko co zawodowe i prywatne, to PC. I ten tandem sie nie sprawdzil, nic a
          nic. Nie moglam bez problemu przerzucac plikow, etc. Sprzedalam wiec laptopa
          maca, i kupilam toshibe, teraz wszystko gra.

          A dla ludzi zajmujacych sie grafika, oczywiscie mac jest najlepszy. Przy tym
          jest niepodatny na wirusy, ktore sa tworzone z mysla o pecetach.
          No ale coz. Pozostaja mi programy antywirusowe. I zdaja egzamin. :-)
    • iwannabesedated pierdoła piątkowa 29.06.07, 21:26
      Był wczoraj u mnie znajomy co masuje dźwiękiem. Czyli za pomocą mis i gongów
      tybetańskich.
      Myślałam że się wykończę! Coś okropnego mnie zaczęło dusić i mymlać w splot
      słoneczny, znajomy powiedział że jeszcze czegoś takiego nie doświadczył u
      nikogo. Szatan panie! się objawił i znękał. Chuj z szatanem, robi bo musi, taka
      jego profesja, mnie natomiast po tym wszystkim zaczęły sny nawiedzać - że latam,
      przemieszczam się oraz rękami powoduję wzrost roślin!
      Ponado nistąd nizowąd pojawiła mi się na koncie kupa kasy. A już monitowałam
      ONYCH żeby mnie w piczkumacier zabrali stąd bo jest nudno, jałowo i mało magicznie.
      • asia.sthm Re: pierdoła piątkowa 29.06.07, 22:24
        Stokrotko, to Stokrotka nie wiedziala, ze nie ma nic za darmo? Albo kasa albo
        zle sny. Juz szatan wie co robi ;P
        Fajne sny za zupelnie darmo ...cholera, pic na wode...troche musi zawsze
        kosztowac. Wiec fajoskie sny sa gwarantowane przy plastrach nikotynowych.
        Nigdy tak szybko nie latalamm do lozka, jak wtedy ...kiedy na odwykowke
        papierosowa sama z siebie sie zgodzilam. Sni sie wtedy fantastycznie,
        serialowo, czyli co noc pojawia sie napis: dalszy ciag nastapi.Juz o osmej
        nioslo mnie w bety co wieczor. Z nalogu nikotynowego zrobilam myk w nalog
        snienia.
        • jutka1 Re: pierdoła piątkowa 29.06.07, 23:20
          Asiu, nie gadaj, bo ja na zwyklej nikotynie mam odlotowe sny, to jak sie
          zaklajstruje 2 lipca to strach sie bac co bedzie.

          Stokrotko, przyslij mi tego kolege, zebym z demonami stanela w oko w oko, co? :-)
          • asia.sthm Re: pierdoła piątkowa 30.06.07, 00:30
            Jutko, to nie byl zart, najprawdziwsza prawda to byla. Najpiekniejsze sny w
            zyciu mialam na plastrach. Normalnie tez snie pieknie, ale wtedy to byl
            maraton sensacji, chyba trzytygodniowy. Po plastach harmonijnie wytrzymalam pol
            roku bez papierosow ...i na koniec krach z hukiem nastapil.

            Bede trzymac kciuki za twoja kuracje, powodzenia! Otworz specjalny watek na
            sny, albo od razu napisz ksiazke. (ja sie zgapilam i przegapilam taka Okazje)
            • iwannabesedated Re: pierdoła piątkowa 30.06.07, 00:43
              Ale sny były zawaliste Asiu, coś niewyobrażalnie cudownego po prostu, tylko ten
              masaż i mymlanie przed - no basta. Pies mnie wspierał duchowo i jęczał cały czas
              a w kluczowym momencie kiedy już myślałam że po mnie ktuś znienacka wypadł z
              windy i się pożygał na klatce schodowej siarczyście.
              Co do szejtana, to jak się go już zobaczy i wie że un jest to jest już z górki,
              najgorzej to jest jak nęka a się o tym nie wie że to un, tak jak z tym
              kameleonem xurkowym.
              W temacie kulegi zaś to kulega kursuje pomiędzy Bielskiem a Wawą, jako
              flajbajnajt maser/grafikdizajner. Więc nie wiem jak Ci go mogę wysłać, w kupertę
              się nie zmiaści.
              • jutka1 Re: pierdoła piątkowa 30.06.07, 09:02
                Stokrotko, flajbajnajtow trudno jest zlapac i teleportowac na drugi koniec
                Polski, trudno sie mowi, i nie szkodzi. :-)
              • asia.sthm Re: pierdoła piątkowa 30.06.07, 21:21
                iwannabesedated napisała:
                > Ale sny były zawaliste Asiu, coś niewyobrażalnie cudownego po prostu...

                Teraz przeczytalam i az sie sama dziwie, ze tak glupio mi sie zinterpretowalo
                to latanie i powodowanie wzrostu rekami. Naucze sie kiedys czytac ze
                zrozumieniem. Teraz jak juz wiem, ze sie pies pozygal, to wiem, ze to wina
                onego szejtana. Psu na zoladek zaszkodzil, a mi na czytanie. Szatany mnie
                zawsze omijaly...z wyjatkiem jednego razu we wczasnej mlodosci, kiedy to
                nazbieralam cala mase pieknosci i nawleklam sobie na sznurek samych kapeluszy
                przywieszajac sobie do plecaka aby sie wysuszyly. Podczas wedrowki przez jedna
                wies w Bieszczadach chlop zagadal tak:
                - Oooo , dlugo nie pozyje po tych grzybach.
                Myslalam ze on tak z zawisci mowi, ale okazalo sie ze to same szatany byly.
                Gospodyni w zaprzyjaznionej chalupie potwierdzila - dlatego nadal zyje.
                :)
            • jutka1 Re: pierdoła piątkowa 30.06.07, 09:00
              Alez Asiu, ja wcale tego nie wzielam jako zart. I tez pisalam zupelnie powaznie. :-D
              Na forumie najjebliwszym nie bede blogu sennego prowadzic, bo przyznasz, ze to
              jednak deczko zbyt intymne. Ale poloze zeszyt obok lozka i bede notowac zaraz po
              przebudzeniu, zanim zapomne. :-)
              2 lipca juz pojutrze.
              • iwannabesedated Okazje 30.06.07, 14:32
                Okazje trzeba łapać, bo zwieją. Najlepiej łapać za ogon albo za nogę. Jak się
                okazji nie złapie to potem nęka. Mnie na przykład nęka przepuszczona Okazja
                która miała metr dziewięćdziesiąt, brzuch jak tarka, była rewelacyjnej piękności
                i miała na imię Gonzalo.
                Więc łapać, łapać, Okazja niezłapana mści się okrutnie.
        • chris-joe Re: pierdoła piątkowa 30.06.07, 15:43
          Co do mis i gongow- gie wiem, bo nie robilem. Co do opowiesci aski o snach
          plastrzanych- DOKLADNIUTKO to samo! Takie dyrdymaly nigdy jeszcze mi sie nie
          snily! Co dzien robilismy z brazem apel, by sie wysnionymi dyrdymalami wymieniac.

          Po powrocie z wakacji wracamy do plastrow. Juz sie nie moge doczekac! :))
          • iwannabesedated plaster 30.06.07, 19:32
            o kurde, ja jako fanka snów zaraz się podnieciłam tym. Czy jeśli ja, jako
            niepaląca, oblepię się tymi plastrami, czy jest ryzyko że na przykład zacznę
            palić? Bo mnie ochota wzięła na spróbowanie.
            • chris-joe Re: plaster 30.06.07, 21:20
              Pooblepiaj sie, stokrota. Palic z pewnoscia nie zaczniesz, wrecz przeciwnie (?!).
              Tyle, ze nikotyne sobie dasz w zyle.
              • asia.sthm Re: plaster 30.06.07, 21:27
                Bronciepaniebozeiwszystkieswiete Stokrotko.
                Uzaleznisz sie od nikotyny, to po pierwsze primo, a po drugie primo to bez tych
                snow nie sie tak samo zyc po kuracji. One uzalezniaja, posluchaj jak CJ nie
                moze sie doczekacz nastepnej sesji.
                Ja tez szczerze mowiac juz sie ciesze na srode. Ide do szpitala na dwa dni , co
                oznacza, ze plaster na tylek sobie przylepie. To jest chora radosc :)))))
                • asia.sthm sobotnia wazna pierdula 30.06.07, 21:41
                  Polska-Brazylia 1-0 jak na razie ..
                  www.sport.pl/sport/1,74735,4279170.html
                  • chris-joe Re: sobotnia wazna pierdula 30.06.07, 21:47
                    Moj znajomek quebecois wybral sie na to dzis z synem. Na wszelki wypadek on
                    wdzial polska koszulke (skad on to wytrzasnal? musze wypytac), syna zas
                    przyodzial w brazylijka. Win-win situation?
                    Przyjda do mnie z wieczora skladac relacje. Przy piwie (i lemoniadzie).
                    • asia.sthm Re: sobotnia wazna pierdula 30.06.07, 22:16
                      He he,
                      Ja kiedys z synami bylam na meczu Manchester U - Chelsea w Londynie , no i jak
                      nie moglismy sie zdecydowac co kupic na straganach to kupilismy co popadnie :
                      czapki, szaliki roznej masci. Po meczu ludzie nas zaczepiali:
                      - You are not living in the same house, are you?
                      Jakos zyjemy ;))
                    • asia.sthm Re: sobotnia wazna pierdula talalala :) 30.06.07, 22:35
                      0 min: Pięć minut?????????? O tyle przedłużył sędzia ten mecz. Skandal!!!
                      Kończ panie sędzio!

                      +1 min: Pachniało karnym, bo Fojut przewrócił Carlosa Eduardo. Karny chyba
                      nawet powinien być, zamiast tego Brazylijczyk dostał kartkę. To jest magiczny
                      wieczór, Brazylia nie może nam już niż zrobić.

                      +4 min: Komentator mówi cosś o gryzieniu sztucznej trawy w Montrealu, wszyscy
                      powariowali. I słusznie, bo Polska wygrywa z Brazylią. Minuta, została minuta!!!

                      +6 min: Polska wygrała z Brazylią!!!!
                      • chris-joe Re: sobotnia wazna pierdula talalala :) 30.06.07, 22:42
                        Mimo, ze to U20... swiat stanal na glowie! Polska. Z Brazylia. Futbol.
                        Wygrala?! Mam nadzieje, ze gdy Braz sie dowie (wraca za pare godzin), nikt nie
                        bedzie sie musial wyprowadzac :)))
                • iwannabesedated ulala... 30.06.07, 23:40
                  to ten plaser się na tyłek przylepia? aryyy...
                  A te sny potem, to czy one są ehem, erotyczne, czyco?
                  • chris-joe Re: ulala... 30.06.07, 23:48
                    Bron boze na tylek, aska i stokrota! Stoi jasno, ze TYLKO na gorna czesc ciala.
                    (Chyba, ze ktos ma fizjonomie o zaburzonych proporcjach... O jezu! wlasnie
                    sobie stwarzam obraz myslowy...)
                    • asia.sthm Re: ulala... 01.07.07, 00:10
                      U mnie nie stoi :) Dlaczego TYLKO?
                      Przylepiam na posladku tam gdzie sie wali zastrzyki. Ostatnio w samolocie do
                      Ameryki przylepilam na przedramieniu i wygladalo przeokropnie, zostawilo
                      fujaste znaki i nie dalo sie zeskrobac. Klej jakis betonowy czy co.
                      No i prosze mnie nie straszyc, bo ja przejmujaca.

                      Hmm, zaburzenia w fizjonomii...to niby jak to zobaczyles, bo ja mysle mysle
                      mysle i nie wiem jak gore z dolem zamienic...;)
                      • chris-joe Re: ulala... 01.07.07, 00:30
                        Przegladam wlasnie nicoderm.ca tam rzeczywiscie nt. gornej czesci ciala nic nie
                        ma, ale bylo w ulotce w opakowaniu. Oraz, zeby po naklejeniu w jednym miejscu,
                        zostawic to miejsce w spokoju przez klika dni. A moze ty innymi plastrami sie
                        szprycujesz, aska? Jakimi?

                        Z klejem w istocie sa klopoty- probowalem gabke, pumeks i pazury. Te ostatnie
                        byly najzdatniejsze.

                        Zreszta- co tam brudne smugi na torsie, rozkojarzony wzrok, zanik umiejetnosci
                        koncentracji, rezygnacja z podstawowej higieny osobistej i diety, belkotanie pod
                        nosem?! Byle dotrwac do lozka i snic! :))

                        A wizerunek zaburzonej fizjonomii juz z przerazeniem z glowy wyrzucilem. Moze
                        stokrota pomoze, ona ma wybornie plastyczna mysl wizualna :)
                        • jutka1 Re: ulala... 01.07.07, 10:00
                          Na plamy po plastrach najlepszy jest spirytus salicylowy albo zmywacz do paznokci.
                          Przetestowalam dwa lata temu.
                          A propos. To juz dwa lata?
                          Ja pierdziacze. Pardon.

                          PS. Czekam na sny plastrowe. Moze byc odlotowo. :-)))
                          • asia.sthm Re: ulala... 01.07.07, 13:36
                            Wiem Jutko, ale trzeba miec pod reka, a ten aceton to juz zupelnie mi nie lezy
                            przy nowo pomalowanych pazkciach. Wtedy pomocnikow trzeba wolac. To juz wole
                            miec poldupki w brudne placki :o)
                        • asia.sthm Re: ulala... 01.07.07, 13:41
                          > A moze ty innymi plastrami sie
                          > szprycujesz, aska? Jakimi?

                          He he, niedlugo dostane hormonalne, takie przeciw jędzowatości. Chetnie sie
                          podziele wrazeniami, one powinny tez miec jakies przyjemne dzialanie uboczne :P
                      • morsa Kroniki filmowe 01.07.07, 00:32
                        Dzisiaj obejrzalam CD, ktore bylo zalaczone jako dodatek do pewnego
                        tygodnika, ktore nabylam w czasie ostatniego pobytu w Polsce.
                        "Propaganda w PRL-u; lata 40-50"
                        Zaczelam sie bawic w wyszukiwanie na You Tube i znalazlam
                        takie perelki:
                        www.youtube.com/watch?v=LEm4FawyVng&mode=related&search=
                        www.youtube.com/watch?v=kScEU_UACJs&mode=related&search=
                        • jutka1 Re: Kroniki filmowe 01.07.07, 10:11
                          Boskie, Morsuniu. Malo nie oplulam laptoka. ;-)))))))
                          (szczegolnie te zyczenia: Oby nasza Izba stala sie twoim drugim domem, hehehehehe)
                          • asia.sthm Re: Kroniki filmowe 01.07.07, 13:43
                            Zawsze lubilam kroniki i mialam swieta racje :))))))))))))))))))
    • iwannabesedated Pierdoooołaaaa na niedzieeeeelę 01.07.07, 17:37
      Wczoraj nabyłam w drodze kupna książkę Batalista, co oczywiście doprowadziło do
      nadużyć w sferze chronologii czyli czytania do rana i wstania późno. Tym samym
      donoszę że w moim osiedlowym markecie zaczęli wypiekać bagietki, więc ja, co
      prawda białego pieczywa nie jadam bo oblepia przewód pokarmowy od środka, więc
      uległam i teraz siedzę obżarta bagietką, szynką diabelską (hahaha!) oraz serem
      St.Paulin i muszę zaraportować rzecz dla mnie straszną.
      Otóż ukochana moja pisarka dekadencko barokowo cudna, Anne Rice, nawróciła się i
      hobzdła książkę nt. Dżizusa. Ja, jak miałam do tej pory do Dżizusa podejście
      neutralne, to teraz go chyba znielubię. Bo sory, Dżizus, ale jako bohater
      powieści, nie umywasz się do wampirów i wiedźm.
      • jutka1 Re: Pierdoooołaaaa na niedzieeeeelę 01.07.07, 18:05
        Ann Rice o Dzizusie???
        Swiat sie konczy.
        • iwannabesedated Re: Pierdoooołaaaa na niedzieeeeelę 01.07.07, 18:16
          Dokładnie.

          www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,502021.html
          • iwannabesedated Kolejne mrożące krew w wątpiach 01.07.07, 19:46
            informacje.
            Led Zep jest grane na Radio Pogoda (easy listening) a w myspace Stevie Nicks
            jest jako Christian/Folk. Men, what next? To zaprawdę powiadam Wam jest kuniec
            świata!
            • jutka1 Re: Kolejne mrożące krew w wątpiach 01.07.07, 20:29
              Im sie wszystkim bzyk z orgazmem i z mielosciom pomieszaly. Ament. Skandal.
              Ament. Ciszej tam nad ta trumna. Bleee.
    • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 10:46
      No to sie zaplastrowalam. Rano zamiast kawy - zielona herbata. Teraz herbatka z
      melisy na skolatane nerwy. ;-)
      Dom sie wietrzy, popielniczki pochowane, i pelzne z tem koksem.
      Kciuki prosze trzymac. :-)))
      • asia.sthm Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 11:54
        Trzymam trzymam - od samusienkiego switu, ooo tak §¤§ !!! na obie rece i nogi
        • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 14:04
          Dzieki, Asiu! :-)
          Trzymam sie jakos. Zerwalam 3 kilo wisni, pokustykalam do sklepiku po strawe,
          robie pranie, jednym slowem: usiluje zajac czyms rece.
          Szkoda, ze z kolanem jest jak jest, bo bym gdzies w gory pojechala czycus.
          Nic to, ide sie dalej meczyc. :-)
          • asia.sthm Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 15:43
            Mozesz te wisnie recznie wydrylowac i upiec placek z wisniami.

            przypomne motto z KP : Zesraj sie a nie daj sie
            :))))
            Ciumaski serdeczne.
            • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 16:05
              Nie umiem piec, i nie lubie ciast. :-)))
              Sklaniam sie bardzie w strone zamrozenia na zime, wzglednie zalania spirytusem i
              zrobienia nalewki. Nie wiem jeszcze. :-)

              Mam inne, mniej moze skatologiczne ;-) powiedzenie: Ryjem do przodu. Tak tez sie
              i staram. :-)
              • asia.sthm Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 17:38
                > Nie umiem piec, i nie lubie ciast. :-)))

                Nie szkodzi, chodzilo mi glownie o drylowanie, paluszki zajmiesz i wesolo sobie
                na odleglosc poprztykasz pestkami. Na suficie fajnie sie odbijaja, pamiatke
                bedziesz miala :D Pluc na odleglosc tez mozesz, urzadz sobie zawody, kreskami
                znacz rekordy...
                Juz cicho siedze i nie denerwuje ;&
                • jutka1 Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 17:49
                  Urrra urrrom, a tutaj trzeba przetrwac. :-)))

                  Asiu, drylowanie wisni, rzucanie pestkami i plucie na odleglosc... wlasciwie
                  moze byc w ostatecznosci. Jesli zabraknie mi pomyslu, zabiore sie za wisnie :-)))
                  A na razie wyjelam bielizne z suszarki, poskladalam, obejrzalam jakis glupi
                  serial, zjadlam na obiad resztki leczo, wypilam szklanke soku pomidorowego...
                  Jakos odwracam uwage. :-) Wieczorem mam 2 rzeczy na BBC Prime i jedna na TVNie.
                  A potem pojde spac, uprzednio wypiwszy kubek cieplego mleka. :-D
        • chris-joe Re: * O pierdulach - odc.12 02.07.07, 17:17
          A za aska maszeruje pod trybuna delegacja kanadyjska i pozdrawia jutke w
          antynikotynowej solidarnosci! Urrra! Urrra! Urrra!
          (Do czynu przylaczymy sie niestety dopiero po wakacjach- uznalismy bowiem
          realistycznie, ze w Brazylii i tak bysmy sie urlopowo zlamali przy
          wszechobecnosci nikotyny za kopiejki).

          Zyczymy sennych odlotow :)
    • jutka1 Dzien drugi 03.07.07, 09:39
      Przezylam noc, choc przyznaje, ze spalam zle i krotko. O szostej musialam wstac
      (brrrr), bo o siodmej wieziono mnie do nadlesnictwa w celu zamowienia drewna do
      kominka. Cena nizsza o 30%. :-)
      Donosze, ze sny mialam dziwne, ale na pewno nie odlotowe. Moze dzisiaj?

      Wczoraj byla okropna burza i ulewa, podobno u nas spadlo 25 l. na m2. Wroclaw
      zalalo do polowy kol samochodow.
      Teraz slonce, mam nadzieje, ze sie utrzyma, bo chcialabym posiedziec na tarasie
      i poczytac.
      W ramach odwracania uwagi bede dzis czytac, gotowac leczo, myc naczynia,
      zajmowac sie bzdurami finansowymi, i pracowac zarobkowo. Powinno pomoc. :-)

      Milego dnia :-)
      • asia.sthm Re: Dzien drugi 03.07.07, 19:52
        Pierwsza noc sie nie liczy...to z nerwow tak. Dzis bedzie duzo lepiej.
        Milej nocy :-)
      • iwannabesedated sny o galaretach 03.07.07, 20:54
        Mnie się śniła galaretka z żurawiny. Że komuś zabrałam, czyteż on ukradł, kogoś
        częstowałam a ktoś się wkurwił. Cała hopa z tą galaretką, niesnaski różne
        tudzież zawarłam dwie korzystne znajomości za pomocą tej galaretki z VIPami
        jakimiś. Ktoś się też obraził, coś leżało w wielkiej bezładnej kupie, ale
        głównie ta galaretka, i tak się tym snem wymęczyłam, że się obudziłam cała zlana
        zimnym potem. A ja prziecież w ogóle nie lubię słodkości, a już żadnych
        galaretek, kiślów, budyniów i sereków różnych w szczególności. No i nic sobie
        nie nalepiłam nigdzie, więc ki chuj?
        No żurawina, tak, ostatnio przeprowadzam czyszczenie nerek za pomocą picia Ocean
        Spray (koktajl żurawinowy), jedzenia czereśni, aruzów i ogórów. Ale co to ma do
        galaretki, kurwa?
        • lucja7 ach, jak pieknie 04.07.07, 08:59
          Postanowilam byc dzisiaj bardzo mila i przyjemna, wiec musze napisac cos "na
          wysokosci" pierdul.
          Jest piekna pogoda, slonce, ale brak upalu, piekna pogoda na spacer.

          Caluje wiec wszystkich i zycze wszystkim bardzo przyjemnego dnia, przyjemnych
          robotek recznych, szydelkowania i prania ukochanych skarpetek ukochanego.
          • lucja7 Re: ach, jak pieknie 04.07.07, 09:34
            Ide na kawe, napiszcie cos do poczytania :-)
            • jutka1 Re: ach, jak pieknie 04.07.07, 13:35
              Moje pierduly to juz trzeci dzien horror rzucania palenia.
              Nie mam ochoty na kwiatki blawatki i te takie.
              Chce palic!
              Pogoda tez do dupy.

              Takie tam pierduly dzisiejsze.
              • lucja7 zapal 04.07.07, 15:24
                Mowisz ze chcesz palic, zrobic sobie przyjemnosc, a meczysz sie.
                Czy torturowanie sie dalo kiedys komus dobre rezultaty?
                Podobno skutki uboczne tortur sa bardziej szkodliwe dla zdrowia niz fakt
                niepalenia.

                :-)
                • lucja7 Re: zapal 04.07.07, 15:25
                  A myslalas juz o zmianie lekarza od kolana?
                  Albo przynajmniej o skonsultowaniu drugiego?
                  • jutka1 Re: zapal 04.07.07, 17:37
                    Myslalam. Daje "mojemu" do przyszlotygodniowej kontroli, i jakby co - pojde po
                    druga opinie do innego. Juz mam namiary. :-)
                • jutka1 Re: zapal 04.07.07, 17:35
                  Pierwszy tydzien to tortura, potem juz nie.
                  Nie zapale. ;-P
                  • luiza-w-ogrodzie Nie pal 05.07.07, 01:09
                    Nie pal. Pocierp, bedziesz piekna: po poczatkowych torturach przyjda dni
                    jasnosci spojrzenia, pieknej cery i wonnych wlosow, ze o zaniku kaszelku
                    palacza i zolci palcow nie wspomne.

                    Pozdrawiam i wspieram
                    Luiza-w-Ogrodzie
                    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
                    Australia-uzyteczne linki
    • ewa553 nowe auto 05.07.07, 09:47
      mysle i mysle i wyszlo mi na to, ze bylam baba-jendza. Nie mialam cienia
      zrozumienia dla Meza, ktory co pare lat zmienial auta. Ja to chcialam
      conajmniej 10 lat jezdzic tym samym, przyzwyczajalam sie.
      Dzis oddalam moje auto do warsztatu i dostalam na ten dzien najnowszy model
      tego samego auta, ktorym jezdze. I zakochalam sie. Jezdzi lepiej, lzej, ciszej,
      po prostu fajnie. Chyba odstapie od zasad i zamowie to nowe.... Troche tylko
      drogie, jak to u BMW. Ale nie moge sie przekonac do zadnej innej marki.....
      • lucja7 Marka 05.07.07, 09:59
        Czasy sie zmieniaja moja droga ;-)
        Obstaluj sobie katalog rowerow, sa piekne i jeszcze cichsze, nawet gdyby byly
        BMW.
        • lucja7 Re: Marka 05.07.07, 10:28
          Ewa,
          Rzucilam okiem na produkcje rowerowa BMW na internecie i znalazlam tam oprocz
          kilku typow rowerow takie rzeczy jak (cytuje nazewnictwo oryginalne):
          - rekawice ochronne,
          - zapiecie na rower,
          - pojemnik na napoje z uchwytem,
          - czapka z granatowym paskiem,
          - daszek Visor

          i wiele, wiele innych. Wszystkie te wyroby kontrybuuja w przyjemnosci jazdy
          rowerem i posiadaja, bo to dla ciebie wazne, bialo-niebieskie kolko w czarnej
          obwodce umieszczone w miejscach jaknajbardziej widocznych, co sie rozumie samo
          przez sie.

          ;-)))
          • ewa553 Droga Lucjo, 05.07.07, 11:31
            bedac w BMW widzialam te wszystkie niepotrzebne (dla mnie) rzeczy.
            Rower jest z pewnoscia wspaniala rzecza, tylko przekonac sie do niegoi nie moge.
            Nie mowiac juz o tym, ze jako kierowca samochodu z natury nie cierpie
            rowerzystow-zawalidrogow. Jezdza bezwstydnie wymuszajac pierwszenstwo, majac
            prawo jezdzenia pod prad w ulicach jednokierunkowych (u nas) jezdza srodkiem
            ulicy zmuszajac mnie niejednokrotnie do uciekania autem na uliczne latarnie,
            aby im tylko zrobic dosyc miejsca. Moj ogrodek np. jest pierwszym przy wjezdzie
            w ogrodowa alejke i jak tylko opuszczam ogrod to musze sie liczyc z tym, ze
            jakis dwukolowy kretyn wpadnie pedem przez bramke i rozjedzie mnie na placek.
            Moglabym tak wyliczac w nieskonczonosc, ale jestem pewna ze juz dawno
            zrozumialas, ze przy takiej niecheci do roweru musze pozostac przy aucie:))))
            PS Czym Ty jezdzisz?
            • lucja7 Re: Droga Lucjo, 05.07.07, 23:26
              Reagujesz jak wiekszosc wlascicieli BMW: wszystko co na drodze to wrog.
              Czytalam kiedys smieszny artykul o badaniach przeprowadzonych wsrod kierowcow o
              ich agresywnosci za kierownica oraz zwiazki miedzy tym a markami samochodu.
              Kierowcy BMW wyszli na autentycznych gangsterow drogowych.
              Poza tym wszystko to co napisalas moglby napisac rowerzysta o kierowcach BMW.

              A jesli chodzi o jazde na rowerze pod prad, moge tu zaswiadczyc ze mam wielka
              przyjemnosc to robic i patrzec w oczy kierowcom zgrzytajacych zebami ktorzy
              jada z naprzeciwka. Wytwarza sie rownowaga sil, widzimy sie i reagujemy.

              Ja jezdze wszystkim. Po miescie rowerem, taksowka, autobusem metrem. Za miasto
              albo metrem, albo pociagiem, albo samochodem, w zaleznosci od
              dystansu "czasowego".
              Od okolo 5ciu lat jest w Paryzu prowadzona energiczna polityka antysamochodowa
              ktorej celem jest wyeliminowac (raczej radykalnie zmniejszyc) z ruchu
              miejskiego samochod osobisty. Wyraza sie to zmniejszaniem szerokosci jezdni dla
              samochodow, zmniejszaniem ilosci miejsc parkingowych, poszerzaniem pasow dla
              autobusow, taksowek, rowerow, a glownie trotuarow dla pieszych. Zrobiono tego
              juz wiele i dalej sie kontynuuje. Miasto na tym naprawde zyskuje, tak w swoim
              obrazie jak w "uzyciu".
              • ewa553 Re: Droga Lucjo, 06.07.07, 10:34
                nie jestem typowym BMW-kierowca. Nie jestem agresywna, ale latwo sie denerwuje.
                Nie chce wcale, aby mi rowerzysci patrzyli w oczy:)))) Ale to odwieczna walka
                miedzy kierowcami aut i rowerow i masz racje, ze tyle co ja mam na ich temat do
                powiedzenia, tyle oni o mnie. Wiec aby uniknac rozdwojenia jazni, zdecydowalam
                sie tylko na auto, zrezygnowalam z roweru.
                • lucja7 Re: Droga Lucjo, 06.07.07, 11:09
                  ewa pisze:
                  "...aby uniknac rozdwojenia jazni, zdecydowalam
                  sie tylko na auto, zrezygnowalam z roweru."

                  Szkoda, przestrzen miejska jest dla wszystkich, do dzielenia sie, jak
                  ciastkiem. Samochod zzera miasto (to prawdziwe, europejskie) ktore nie bylo dla
                  niego przewidziane, wiec ograniczenie mu jego "wolnosci" wychodzi wszystkim na
                  dobre.
                  Widze ze masz 1 etap do przejscia ;-)
                  Nie masz wyboru, biorac pod uwage ewolucje sposobu zycia i bycia :-)
    • jutka1 Dzien 5... 06.07.07, 11:29
      ... bez papierosa...
      Juz troszke lzej. Troszke. Ale dobre i to.
      :-)
      • lucja7 Re: Dzien 5... 06.07.07, 11:39
        Pitou, proponujesz nam tu jakis horror.
        Mam juz koszmary ze pale i kaszle i mam zadyszki wchodzac po schodach, kolana
        tez mnie juz rozbolaly, uspokoj sie.
        Postrasze cie i powiem ze za dwa tygodnie bedzie jeszcze gorzej. Albo sie
        akceptuje, albo zrzedzi. Cos mi sie wydajesz na zlej drodze, Pitou.
        Allez :-)
        • jutka1 Re: Dzien 5... 06.07.07, 11:46
          Przeciez nie zrzedze, tylko mowie, ze jest troszke lepiej. :-)
          I caly czas mysle o pozytywach, naprawde.
          :-)))

          Ide zalozyc nowy odcinek. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka