polifonia1983
01.03.10, 16:53
Witajcie,
już się przedstawiałam, ale nie w osobnym wątku, więc jeszcze raz się
witam i wpraszam do grona macoch.
Od jakiegoś czasu poczytuję to forum, z różnymi uczuciami. W końcu
postanowiłam napisać, bo sobie nie radzę z sobą. Mimo różnych
mniejszych lub większych kłopotów uwielbiam małą i nie jestem w
stanie znieść rozstań z nią. Od jakiegoś czasu wszystko kręci się
wokół małej, jej przyjazdów, pobytu, i to ja wymuszam taki obrót
spraw. A potem, po odwiezieniu jej nie jestem w stanie nie płakać.
Wiem, że mogę sobie powiedzieć, że dziecko ma swoją matkę, nie jest
moje i włażę w nie swój ogródek. Ale kocham ją, dbam o nią, uczę ją
nowych rzeczy, uczestniczę w jej wychowywaniu, wiem, jak jestem dla
niej ważna i jak bardzo, z różnych względów, mnie potrzebuję. I
tęsknię, jak kot w pustym mieszkaniu.
Jak sobie z tym poradzić, któraś z Was też tak ma?