Dołączyłam do was bo potrzebuję wsparcia, nie krytyki, nie złośliwości, tylko paru ciepłych słów. Nie wiem, może to normalne, a może ja jestem inna? Przejrzałam kilka wątków, ale nie znalazłam nic na ten temat, a wszystkiego czytać mi się nie chce

Dwa lata temu, z już mężem, zamieszkaliśmy razem. Od tego momentu urwał mu się kontakt z córką, twierdziła, że nie chce przychodzić. Nie sądzę aby miało to coś wspólnego ze mną, bo ani wcześniej, ani teraz nie było między nami jakiś nieporozumień, wprost przeciwnie, Młoda twierdzi, że bardzo mnie kocha. Podejrzewamy, że to sprężyna mamy, albo babci, ale nie wnikam.
2 tygodnie temu zadzwoniła, że chce przyjść. Była w poprzedni weekend, przyjdzie jutro wieczorem, a mnie szlag trafia. Najzwyczajniej jestem zazdrosna. Wiem, że to głupie i zupełnie bez sensu, ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Może gdyby była u nas od początku, byłoby inaczej, a tu nagle po dwóch latach pojawia się w moim domu, zupełnie obce (przynajmniej dla mnie), dziecko i przytula się do mojego męża
Wiem, zachowuję się jak rozkapryszony bachor, ale szlag mnie po prostu trafia!!!
I staram się jak mogę, i tłumaczę sobie to cały czas, ale to silniejsze...