01.06.11, 09:51
Witam.
Chciałam poruszyć pewien aspekt który ostatnio mnie gryzie.
Nm ma z mniejszą lub większa częstotliwością utarczki z eks, powody są różne w tym często powodem jest kasa.Eks alimenty nie wystarczają wszak ma kredyty i inne wydatki więc co i raz prezentuje tryb roszczeniowo-zastraszający nie podskakuj za bardzo bo dziecka możesz potem nie zobaczyć jakiś czas (nie uregulowane kontakty)
Jak nm się sprzeciwia lecą wyzwiska obelgi, krzyk, rzucanie słuchawką itp.a nm potulnie z uszami po sobie daje się tak traktować bo jej przejdzie i dziecko będzie mógł dalej brać bez problemu.i tym sposobem pani eks raz na jakiś czas jak jej coś w życiu nie wychodzi lub ją coś w d..ugryzie może pojeździć na byłym i sobie ulżyć.
Ja po takich akcjach popadam w dziwny stan.
Nm w moich oczach nie szanuje się daje sobą pomiatać i za przeproszeniem za użyty wyraz po prostu szmacić..
Mój szacunek do niego jako mężczyzny zwłaszcza mojego leci w dół i mimowolnie zaczynam do niego podchodzić z lekceważeniem i na pół serio.
Moim zdaniem człowiek powinie się szanować w każdej sytuacji.
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • kara_mia Re: Szacunek 01.06.11, 09:58
      Mój szacunek do niego jako mężczyzny zwłaszcza mojego leci w dół i mimowolnie zaczynam do niego podchodzić z lekceważeniem i na pół serio

      zupełnie normalne.
      Pytanie co cie trzyma przy mężczyźnie , który tak postępuje? i pytanie nie jest z gatunku : "widzisz idiotko, masz go zostawić" , tylko jest to sugestia zastosowania rewelacyjnego sposobu na odkrycie takich fragmentów SWOJEJ osoby , o jakie byśmy się nigdy nie podejrzewali smile smile

      poniżej link do mojego własnie co napisanego postu na ten sam temat :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14479,125725463,125726085,Re_Znowu_o_eks_.html
    • bellinea Re: Szacunek 01.06.11, 10:15
      I tu wlasnie facetow zrozumiec nie moge. Czemu pozwalaja, zeby eks miala na nich taki wplyw? czemu jej ulegaja? czemu durne komentarze eks wprawiaja ich w takie poczucie winy, ze sa w stanie sie jej podporzadkowac choc zdaja sobie sprawe, ze dzieci w takich sytuacjach sa uzyte tylko i wylacznie dla osiagniecia celu, a nie dla ich dobra czy interesu. Czy ktos rzeczywiscie sadzie, ze jakby sie facet eks postawil to ona naprawde by te dzieci zabrala i ucuekla gdzie pieprz rosnie? cos nie sie nie wydaje, bo od kogo by wtedy kase wyciagala, i kto by dzieci zabieral jak ona chce spedzic weekend z nowym facetem?
      • erillzw Re: Szacunek 01.06.11, 14:29
        bellinea napisała:

        > I tu wlasnie facetow zrozumiec nie moge. Czemu pozwalaja, zeby eks miala na nic
        > h taki wplyw? czemu jej ulegaja? czemu durne komentarze eks wprawiaja ich w tak
        > ie poczucie winy, ze sa w stanie sie jej podporzadkowac choc zdaja sobie sprawe
        > , ze dzieci w takich sytuacjach sa uzyte tylko i wylacznie dla osiagniecia cel
        > u, a nie dla ich dobra czy interesu. Czy ktos rzeczywiscie sadzie, ze jakby sie
        > facet eks postawil to ona naprawde by te dzieci zabrala i ucuekla gdzie pieprz
        > rosnie? cos nie sie nie wydaje, bo od kogo by wtedy kase wyciagala, i kto by d
        > zieci zabieral jak ona chce spedzic weekend z nowym facetem?

        Zdziwiłabys sie.
        Znam taka sytuacje, gdzie eks wyprowadzila sie na srugi koniec polski zeby dostrac bylemu, ze ma czelnosc miec wlasne zdanie i nie daje soba pomiatac. Dziecko widuje raz na pol roku.
      • altz Re: Szacunek 01.06.11, 21:32
        > I tu wlasnie facetow zrozumiec nie moge.
        Co tu rozumieć? To jest pojedynek z kimś silniejszym Facet zazwyczaj ma przechlapane, bo występuje z pozycji słabszego. Mężczyzna opiekujący się dziećmi nie robi takich numerów, jak kobiety. Kobiety takie już są i mężczyźni kalkulują swoje działania analizując skutki.
        • trinity_2011 Re: Szacunek 12.07.11, 10:24
          > Co tu rozumieć? To jest pojedynek z kimś silniejszym Facet zazwyczaj ma przechl
          > apane, bo występuje z pozycji słabszego. Mężczyzna opiekujący się dziećmi nie r
          > obi takich numerów, jak kobiety. Kobiety takie już są i mężczyźni kalkulują swo
          > je działania analizując skutki.

          Nie rozumiem - dlaczego facet występuje z pozycji słabszego? Moim zdaniem to jest właśnie błąd, takie myślenie powoduje, że facet wewnętrznie ustawia się SAM w pozycji słabego i daje się wrabiać i spełniać zachcianki Ex. Totalnie tego nie kupuję!

          Wałkowałam to swojemu nm. On ma takie same prawa jako ojciec jak matka - sądownie przyznane. Moim zdaniem faceci sami sobie robią krzywdę!! A później się dziwią, że są źle traktowani, że dzieci ich nie szanują, etc.

          Mnie denerwuje, że mój nm stara się być bardzo akuratny wobec ex przy dzieciach, żeby widziały że rodzice się dogadują. Różnie bywało w drugą stronę i różnie bywa ze zwracaniem się do mnie przy dzieciach...

          • 13monique_n Re: Szacunek 12.07.11, 13:14
            > Nie rozumiem - dlaczego facet występuje z pozycji słabszego?
            Dlaczego występuje z pozycji słabszego? odpowiedź - bo mu to pasuje! Jak przestanie mu pasować, zmieni swoje podejście.

            > Wałkowałam to swojemu nm. On ma takie same prawa jako ojciec jak matka - sądown
            > ie przyznane. Moim zdaniem faceci sami sobie robią krzywdę!! A później się dziw
            > ią, że są źle traktowani, że dzieci ich nie szanują, etc.
            Prawa, owszem. A o obowiązkach też mu przypominasz? Tych obowiązkach względem dziecka, z którym nie mieszka? Jakoś tajemniczo ludziom naturalnie przychodzi upominanie się o "prawo", zaś "obowiązek" to niechciana i zapomniana sierotka. A szkoda - połączenie obu daje optymalny skutek.

            > Mnie denerwuje, że mój nm stara się być bardzo akuratny wobec ex przy dzieciach
            > , żeby widziały że rodzice się dogadują.
            To mu się akurat chwali, dba o psychikę dzieci.
            >Różnie bywało w drugą stronę
            A byłaś przy tym? jeszcze - jeśli nie byłaś, a facet się żalił, to może powiedz, żeby sam zareagował, a nie jojczał.
            >i różnie bywa ze zwracaniem się do mnie przy dzieciach...
            Proszę????? Czyli jak? Mówi do Ciebie X, Ty ulicznico? <sarkazm>, ale nie bardzo rozumiem pretensje.
            >
            • trinity_2011 Re: Szacunek 12.07.11, 13:37
              > > Nie rozumiem - dlaczego facet występuje z pozycji słabszego?
              > Dlaczego występuje z pozycji słabszego? odpowiedź - bo mu to pasuje! Jak przest
              > anie mu pasować, zmieni swoje podejście.

              Pewnie tak.

              > Prawa, owszem. A o obowiązkach też mu przypominasz? Tych obowiązkach względem d
              > ziecka, z którym nie mieszka? Jakoś tajemniczo ludziom naturalnie przychodzi up
              > ominanie się o "prawo", zaś "obowiązek" to niechciana i zapomniana sierotka. A
              > szkoda - połączenie obu daje optymalny skutek.

              Ja nie muszę przypominać o obowiązkach, gdyż mój partner świetnie wypełnia obowiązki ojca. Dzieci mieszkają z nami praktycznie pół na pół, także w naszym przypadku raczej bywały przypadku braku tych praw - ale to kiedy....

              > > Mnie denerwuje, że mój nm stara się być bardzo akuratny wobec ex przy dzi
              > eciach, żeby widziały że rodzice się dogadują.
              > To mu się akurat chwali, dba o psychikę dzieci.

              Chwali mu się, jeśli jest naturalne, a nie na siłę, żeby przypadkiem coś złego się nie stało...

              > >Różnie bywało w drugą stronę
              > A byłaś przy tym? jeszcze - jeśli nie byłaś, a facet się żalił, to może powiedz, żeby sam zareagował, a nie jojczał.

              Reagował! A prawo żalić ma każdy człowiek wink Nawet facet. I chyba przyznasz, że złe traktowanie ex może też źle wpływać na dzieci? Czy w tym przypadku to nie działa...

              O sobie wspomniałam w kontekście tego, że czasami mój facet potrafi mi odburknąć przy dzieciach, co mi się nie podoba. Nie pilnuje się przy mnie tak, jak do ex. Rozumiesz?
              • 13monique_n Re: Szacunek 12.07.11, 14:27
                Prawa i obowiązki zainteresowany, jesli nie jest niewydolny społecznie, powinien sam sobie w sposób satysfakcjonujący ustalić. Kropka. Nie da się ich odważyć co do miligrama, i takie próby trącą zwyczajną małostkowością.

                Na siłę, czy nie na siłę, zachowanie uprzejmie wobec byłej żony świadczy o klasie faceta. Nie żyją ze sobą na co dzień, więc łatwiej mu to przychodzi. Ja na Twoim miejscu byłabym zadowolona.

                Opryskliwość wobec Ciebie - no sorry, ale trochę się uśmiechnęłam. Ex to ex, Ty to Ty.

                Mój mąż i ja oboje jesteśmy dla siebie w drugim związku. I nigdy nawet przez chwilę nie przyszło nam do głowy porównywanie "nie mówisz do mnie tak, jak do Twojej poprzedniej żony/męża!!!"(no, ja myślę - ze mną mąż się komunikuje mam nadzieję, ze dojrzalej, nauczywszy się na błędach i vice versa; "nie kochasz mnie tak samo!!!"- no ja myślę! wink

                Trinity, mam nieodparte wrażenie, że masz Eksi za złe, że istnieje (to po pierwsze) i że była PRZED Tobą kobietą Twojego obecnego mężczyzny, co więcej, kobietą, z którą on chciał mieć i ma dzieci.
                • trinity_2011 Re: Szacunek 12.07.11, 16:18
                  > Trinity, mam nieodparte wrażenie, że masz Eksi za złe, że istnieje (to po pierw
                  > sze) i że była PRZED Tobą kobietą Twojego obecnego mężczyzny, co więcej, kobiet
                  > ą, z którą on chciał mieć i ma dzieci.

                  Masz racje - pisałam o tym na innym wątku. Jestem zazdrosna o ex nie jako o kobietę, ale o to, że mój NM ma z nią dzieci, coś - czego ja nie mam, a bardzo chciałabym mieć sad
    • 13monique_n Re: Szacunek 01.06.11, 11:32
      Myślę, że to pytanie warto by zadać mężczyznom.
      Od strony "wrednej" eks zaręczam, że dziećmi nigdy nie grałam, nie miałam i nie mam takiej potrzeby. A raz zostawiwszy eksa za sobą, nie odwracam się do niego. Tym bardziej, że on coraz częściej w dupie ma nasze dzieci (jedyny ewentualny temat rozmów). Mogę pokusić się o ocenę "szmacenia" przez eksię - kobieta ma coś bardzo nie po kolei z głową i poczuciem własnej wartości. A chłop ma poczucie winy, że od takiej wariatki uciekł, ale zostawił z nią dziecko .... (to jedno z wyjaśnień).
    • rybkka24 Re: Szacunek 01.06.11, 12:23
      >"kobieta ma coś bardzo nie po kolei z głową i poczuciem własnej wartości. A chłop ma >poczucie winy, że od takiej wariatki uciekł, ale zostawił z nią dziecko .... (to jedno z >wyjaśnień). "

      samo sedno.

      >Czy ktos rzeczywiscie sadzie, ze jakby sie facet eks postawil to ona naprawde by te dzieci >zabrała i ucuekla gdzie pieprz rosnie? cos nie sie nie wydaje, bo od kogo by wtedy kasę >wyciągała, i kto by dzieci zabieral jak ona chce spedzic weekend z nowym facetem?

      nie rozumiesz.jakby się facet postawił to kontakty byłyby mocno utrudnione i przerzedzone.
      do czasu ustalenia odwiedzin przez sąd czyli do sprawy i przez czas trwania rozprawy nm dziecka by nie widział..później też mogłoby być różnie przynajmniej na początku dopóki by eks furia nie minęła że jak on śmiał itp.
      już raz nm postawił się konkretnie to nie widział dziecka ok.2 m-ce a była go przekonała że lepiej dla dla niego żeby nie szedł do sądu bo bardziej mu się opłaca dogadać się z nią a że za cenę jej humorów to drugorzędna sprawa.
      raz również eks zagroziła dziecku że go wyrzuci jak nie będzie się jej słuchało to dzieciak bał się przyjeżdżać do ojca przez dwa miesiące....
      w perspektywie nie widzenia dziecka jakiś czas wcale, a potem nie wiadomo jak i kiedy i walki myślę że ok. pól roku-rok to wszystko mogłoby trwać zanim by się poukładało a była by ochłonęła z tej "zniewagi" dawać się "szmacić" raz na jakiś czas nie jest dla nm-a takie straszne.
      ja mam na to patrzeć kolejne powiedzmy 10 lat??
      jak ja mam traktować TAKIEGO FACETA?


      • erillzw Re: Szacunek 01.06.11, 14:48
        Ale co to znaczy "była go przekonała"???
        Kobieta jest niezrównoważona i on dał się jej przekonać, że lepiej nie iść do sądu?
        On naprawdę myśli, że takie nadskakiwnie jej z powodu poczucia winy, że ją zostawił dobrze robi jego dzieciom? Zdaje sobie sprawe jaki przykłąd daje dzieciom? Ze facet jest od pomiatania?
        Nie wiem na czym polega taka krótkowzrocznosc bo az trudno mi uwierzyc, ze poczucie winy moze zabijac wszelką logikę. Ja wiem, ze sady sa stronnicze ale przynajmniej mozna sie czym poprzec, poprosic o kuratora, zebrac dowody na to, ze matka sie psychicznie zneca nad dzieckiem. A tak to on chodzi na kazde jej skinienie a ona ma wladze.
        Wydaje mi sie, ze to nie brak szacunku do siebie tylko strach przed podjeciem trudnych decyzji i przed ich konsekwencjami.

        Moj maz nigdy nie dal sobie wchodzic na glowe. Ex probowala, nie raz i nie dwa ale zawsze odbijala sie od sciany. Zdarzaja sie sytuacje typu "jestem chora, nie mam kasy" i wtedy on jej pomaga ale to nie jest na podlozu szantazu "albo mi doplacisz albo pozegnaj sie z wizytami". Poki co tylko raz zdarzyla sie sytuacja w ktorej pojawily sie jakims echem na malej nastroje ex ale na szczescie cora meza jest bystrym dzieckiem, szanuje tate i liczy sie z jego zdaniem (nie rzadko bardziej niz z mamy) i szybko doszla do wniosku, ze sama wie jak wyglada sytuacja.

        Najgorzej jest odkrecac to, ze dalo sie komus wladze i kontrole i zaczac to ograniczac. Jak sie od poczatku wyznaczylo granice to druga strona wie gdzie one sa i ze nie ma opcji by je przekroczyc. Na poczatku, jeszcze w czasach gdy nie mieli rozwodu miala akcje typu umawiala sie ze tata przyjedzie a potem wychodzila z domu i nie odbierala telefonow. Ale od momentu uregulowania wszystkiego prawnie (w sensie rozwod a nie separacja) uklad jest chlodno-dyplomatycznie-poprawny. Mimo, ze ja slyszac jaki to typ czlowieka spodziewam sie ze akcje moga sie jeszcze pojawic np. w momencie gdy pojawia sie nasze dzieci.
        • rybkka24 Re: Szacunek 01.06.11, 15:20
          dał się przekonać bo była zaproponowała mu dogadanie a to lepsza opcja od ciągania się po sądach dodatkowo i była perspektywa częstszych kontaktów niż byłyby sądownie przyznane.

          > On naprawdę myśli, że takie nadskakiwnie jej z powodu poczucia winy, że ją zost
          > awił dobrze robi jego dzieciom? Zdaje sobie sprawe jaki przykłąd daje dzieciom?
          jest jedno dziecko i to na go zostawiła.
          > Ze facet jest od pomiatania?
          dziecko już wie że to mama rządzi.samo to powtarza.

          >zebrać dowody na to, ze ma
          > tka sie psychicznie zneca nad dzieckiem.
          jakie dowody?ona dziecku czasem coś pogada i wszystko.dziecko jest bardzo lojalne wobec niej.nie mówi nic.widać po jego zachowaniu tylko.
          dobra.sytuacja jest patowa.
          żaden sąd nie zabierze matce dziecka na podstawie przesłanek że nie szanuje jego ojca albo czasem mu coś powie nie tak.
          jak będzie się podkładał i wysłucha grzecznie czasem wyzwisk to będzie miał lepszy kontakt z dzieckiem jak zacznie walczyć to się tylko naszarpie i nerwy zje i będzie miał mniejszy kontakt niż obecnie.cały problem w pigułce.
          • erillzw Re: Szacunek 01.06.11, 19:14
            Mylisz czesty z lepszym. Nie wiem o ile lepszy moze byc kontakt dziecka z ojcem ktore owo dziecko nie szanuje bo widzi, ze moze skoro mamuska go wyzywa i pomiata nim jak najgorsza szmata.
            Lepiej sie naszarpac w sadzie i miec ustalone wizyty za ktorych nieudostepnianie sa grzywny niz dawac sie ponizac na oczach kogos dla kogo winno sie byc autorytetem.
            • sofija_biala Re: Szacunek 01.06.11, 20:51
              Popieram.
              U nas też najpierw byly próby dogadania się. Ponieważ dogadanie się skuteczne było tylko wtedy, gdy to pasowało ex, sprawa wylądowała w sądzie. Na czas załpżenia rozprawy i kilku pierwszych spotkań w sądzie było gorzej, ale teraz lepiej jest z tygodnia na tydzień. I to lepiej nie dotyczy ex, tylko dzieci, które coraz odważniej chcą ponownego dobrego kontatu z ojcem.
              Wcale CI się nie dziwię Rybko, że tracisz szacunek do chłopa. Może warto z nim szczerze pogadac, również o tym, że nie tego od niego oczekujesz jako kobieta, partnerka, macocha jego dzieci? Czasem zimny prysznic jest facetowi poitrzebny...
            • altz Re: Szacunek 01.06.11, 21:43
              > Lepiej sie naszarpac w sadzie i miec ustalone wizyty za ktorych nieudostepniani
              > e sa grzywny niz dawac sie ponizac na oczach kogos dla kogo winno sie byc autor
              > ytetem.
              Prawda, ale to wszystko trwa i jest zupełnie nierównoważnie szybko załatwiane.
              Załatwienie komornika to kilka dni, a ustalenie kontaktów, gdy kobieta jest mściwa i umie przeciągać sprawę może się ciągnąć nawet 2 lata i przez ten czas ojciec może wcale nie widzieć dziecka. To nie przenośnia, znam takie sprawy.
              • sofija_biala Re: Szacunek 01.06.11, 22:20
                Biduuuulki ci ojcowie, oj oj.
                kobieta hetera to jedna strona medalu, facet (za przeproszeniem) dupa, to druga

                Nasza ex powinna przejść terapię, bo sobie z rozwodem nie radzi i te emocje na dzieci przeniosła.

                Jak ex zabraniała chłopu odbierania dziecka z przedszkola, to się sprawa skończyła "na dywaniku" u dyrektorki, bo się chłopu chciało powalczyć i udowodnić ex, że nie ma racji.
                Jak ex utrudniała kontakt ze starszakiem, buntowała go przeciw ojcu, nie informowała o tym, co dzieje się w szkole, to chłop poszedł do wychowawczyni i był ze sprawami dziecka na bieżąco. A dziecko o tym, że ojciec się interesuje, też wiedziało.

                Obstawiam, że 90 % facetom się nie chce prawdziwie zawalczyć, odpuszczają ZA szybko. Użalają się, zamiast działać i bez emocjonowania się exią zając się sprawą dzieci.
                Nikt nie mówi, że to łatwa sprawa, nie raz widziałam świeczki w oczach chłopa, jak zamiast spotkania z dziećmi była awantura z głupią ex. Tyle, że mój chłop wiedział czego chce, a ja go naprawdę na wiele sposobów wspierałam.
                • altz Re: Szacunek 01.06.11, 23:50
                  > Biduuuulki ci ojcowie, oj oj.
                  Zdajesz sobie sprawę, że takie gadki, to też jest agresja?

                  > Obstawiam, że 90 % facetom się nie chce prawdziwie zawalczyć, odpuszczają ZA sz
                  > ybko. Użalają się, zamiast działać i bez emocjonowania się exią zając się spraw
                  > ą dzieci.
                  Pewno masz rację z tą kwotą. Ale nawet Twoje wsparcie by niewiele dało, gdyby była partnerka faceta umiała namieszać, jak to niektóre panie potrafią.

                  Odbierać z przedszkola nie zabroni, tak samo dowiadywania się o dziecku, ale może nagle zmienić przedszkole, wyprowadzić się gdzie indziej czy do rodziców, zmienić numer telefonu, nagle zacząć chorować razem z dzieckiem, nie otwierać drzwi, wyjechać za granicę, ustawiać dziecko przeciwko ojcu, dostać grzywnę i nie pozwalać nadal dziecku na widywanie ojca itd. Metod jest sporo i można tak przeciągać przez kilka lat. Tym łatwiej to robić, gdy dziecko jest bardzo małe (i np. musi być karmione piersią), może przez ten długi czas zapomnieć rodzica.
                  • sofija_biala trochę off topic 02.06.11, 10:19
                    altz napisał:

                    > > Biduuuulki ci ojcowie, oj oj.
                    > Zdajesz sobie sprawę, że takie gadki, to też jest agresja?

                    Jeśli już, to autoagresja, bo tak się ojcowie sami przedstawiają.

                    > Odbierać z przedszkola nie zabroni, tak samo dowiadywania się o dziecku, ale mo
                    > że nagle zmienić przedszkole, wyprowadzić się gdzie indziej czy do rodziców, zm
                    > ienić numer telefonu, nagle zacząć chorować razem z dzieckiem, nie otwierać drz
                    > wi, wyjechać za granicę, ustawiać dziecko przeciwko ojcu, dostać grzywnę i nie
                    > pozwalać nadal dziecku na widywanie ojca itd. Metod jest sporo i można tak prze
                    > ciągać przez kilka lat. Tym łatwiej to robić, gdy dziecko jest bardzo małe (i n
                    > p. musi być karmione piersią), może przez ten długi czas zapomnieć rodzica.


                    Altz. Przerobiliśmy: zamykanie drzwi, wyjazdy bez poinformowania ojca, nastawianie dzieci (wymagające obecnie pomocy specjalisty), choroby które wypadały w dni, kiedy chłop miał zabrać dziecko (w przypadku jednego z dzieci mam podejrzenie, że Młody ucieka w choroby, ponieważ nie radzi sobie z konfliktem dorosłych, a gorączka pozwala mu być i z matką i z ojcem), były też prowokowane kłótnie, wyrzucanie na klatke rzeczy, które przywiózł ojciec, szczucie starszego syna, przyzwolenie na wyzwiska kierowane do ojca, wyrzucanie chłopa za drzwi, oczernianie rodziny, przyjaciół i nowej żony na bardzo wiele sposobów - wszystko po to, by ojciec kojarzył się jak najgorzej. Ex przy tym nie jest marginesem społecznym, więc akcje robi w sposób wyjatkowo wyrafinowany.

                    Mądrością chłopa było, że nie wchodził w emocjonalne jazdy z ex. Jak go wyrzucała, to potem spokojnie dzwonił lub przyjeżdzał, nie komentował, i dalej zajmował się dziećmi. A od jakiegoś czasu po każdym spotkaniu robił notatkę - w sądzie bezcenne.
                    Nie skupiał się na ex, ale na tym co dla dzieci będzie lepsze. Na pewno lepsze okazało się założenie sprawy o uregulowanie kontaktów. Próby dogadania się, kończyly się ta samo, jak w przypadku chłopa Rybki - próbą deprecjonowania ojca,

                    W sądzie ex jeszcze próbowała rządzić, ale badanie w RODK sporo spraw wyprostowało, choć ex podzczas badań była słodka, jak miód, a mój chłop zrobił pani psycholog awanturę, bo ta próbowała przekonać go, że chce za dużo.
                    Efekty już są - w postaci lepszego kontaktu z dziećmi, który wcale nie wynika z większej ilości spotkań. ALe chyba do dzieci dotarło, że mama nie we wszystkim ma rację, a tata naprawdę je kocha, mimo, że w wielu sprawach od nich wymaga więcej niż matka, mimo, że powtórnie się ożenił i że mają rodzeństwo przyrodnie.

                    Wspomniałeś o wyprowadzkach matek z dziećmi - znam kilka takich przypadków. Z jednej strony rozumiem ojców, bo znacznie utrudnia to kontakt, z drugiej popieram matkę, która zabiera dziecko i jedzie do WB czy Irlandii, bo tam ma pracę i może o siebie i dziecko zadbać lepiej. Sama pochodzę z pokolenia, w którym ojcowie nagminnie wyjeżdżali na "kontrakty". Ale ani przez chwilę braku ojca nie czułam, bo i on do nas pisał listy i my do niego, były telefony, były prezenty dla dzieci. Owszem tęskniłam za tatą, byłam z nim bardzo związana, ale nie niosło to negatywnych konsekwencji. Czyli jakość zamiast ilości.

                    Nasza ex na złość potrafiła zrobić wiele. Na pewno też jest marginalna grupa całkiem ześwirowanych ex, które potrafią na złość dobremu ojcu zrobić wszystko, i uważam, że w takich wypadkach powinno się matce dziecko zabrać.
                    Tylko, że ja nie do końca wierzę, że ten ojciec jest całkiem bez winy. Tak samo, jak uważam, że mój chłop też część winy za problemy z dziećmi ma po swojej stronie. Bo podczas rozwodu kompletnie odpuścił rozmowy z dziećmi na tem temat. Za to ex i jej rodzice wręcz przeciwnie - z tym, że oczywiście przerzucili całą winę za rozstanie na chłopa. Tyle, że on miał odwagę się do tego przed sobą przyznać i błąd naprawić.

                    A tak już całkowicie na marginesie - wszystkimi kończynami podpisałabym petycję o wprowadzenie takiego prawa, które NAKAZYWAŁOBY rozwodzącym się RODZICOM przejście przez OBOWIĄZKOWĄ terapię/mediację , która pomogłaby poukładać rodzicielstwo po rozwodzie tak, by wyciszyć emocje i skupić się na jedynym wspólnym celu rozwodzących się- dobrym wychowaniu własnych dzieci.
                    • altz Re: trochę off topic 02.06.11, 11:58
                      Trochę przeszliście, facet się ożenił ze świrem i nie zdawał sobie z tego sprawy. sad
                      Dla mnie to jest patologia i nieważne, ile pieniędzy ma matka i jak się ubiera.

                      > uważam, że w takich wypadkach powinno się matce dziecko zabrać.
                      Też tak myślę. Wtedy ta druga strona by się postarała o opiekę naprzemienną, która faktycznie taka by była.
                    • karolana Re: trochę off topic 03.06.11, 19:58
                      >A od jakiegoś czasu po każdym spotkaniu robił notatkę - w sądzie
                      > bezcenne.

                      Mam wielką prośbę. Kiedyś napisaliśmy jedną notkę po jednym ze spotkań, ale nie wiemy co w zasadzie powinno tam być. I czy w ogóle czemuś to służy?
                      Czy możesz do mnie napisać na prive i powiedzieć coś bliżej?
                      U nas zaczyna się dziać coraz gorzej. Właśnie dostaliśmy telefon od dziecka, że "nie chce przyjechać w najbliższy weekend". Jest to baaardzo ciekawe, bo w niedzielę pytał, czy może do nas przyjechać za tydzień i był bardzo niepocieszony, że dopiero za 2 tyg.
                      Mm próbował dzwonić żeby dowiedzieć się o co chodzi, ale telefon jest wyłączony,.
                      Teraz mm zastanawia się co robić - żądać przestrzegania decyzji sądu o tym, że najbliższy weekend ma prawo spędzić z dziećmi, czy odpuścić "na prośbę" dziecka.
                      Czuję, że cokolwiek nie zrobi, będzie źle. Już pomijam problemy ze zmianą grafika w pracy mm, bo ma tak ustalony żeby mieć wolne w weekendy z dziećmi. Ale teraz tak, jeśli zażąda wypełnienia decyzji sądu, będzie darcie mordy, że nie respektuje uczuć dziecka. Jeśli odpuści, będzie darcie ryja, że nie chce mu się z dziećmi spotkać. Jak mu się nie uda zamienić grafiku, będzie darcie ryja, że dzieci zamiast z ojcem spędzą kilka godzin ze mną.
                      Tak więc, gdybyś mogła poradzić, byłabym wdzięczna.
                      Pozdrawiam.
                      • altz Re: trochę off topic 03.06.11, 20:31
                        Może pojechać w ten dzień do dziecka i porozmawiać o powodach takiej decyzji?
                        Jeśli to będzie jakiś mecz między kolegami czy jakiś inny rzeczywisty powód, to przecież ojciec może pójść z dzieckiem na to, potem zabrać dziecko do siebie. Jeśli to jest wymuszone, to sam zobaczy, a może dziecko się wygada?
                        • karolana Re: trochę off topic 04.06.11, 08:05
                          altz napisał:
                          > Może pojechać w ten dzień do dziecka i porozmawiać o powodach takiej decyzji?
                          > Jeśli to będzie jakiś mecz między kolegami czy jakiś inny rzeczywisty powód, to
                          > przecież ojciec może pójść z dzieckiem na to, potem zabrać dziecko do siebie.
                          > Jeśli to jest wymuszone, to sam zobaczy, a może dziecko się wygada?

                          Gdyby były jakieś rzeczywiste powody, dowiedzielibyśmy się we czwartek, bo się z nimi widzieliśmy. Nie ma żadnego meczu, jeśli chodzi o spotkanie z kolegami, spotkanie z kolegą też nie jest powodem, bo koledzy bardzo lubią do nas przyjeżdżać a dla nas nigdy to nie było problemem, że jest jakieś dodatkowe dziecko.
                          Poza tym w ostatnią niedzielę dzieci chciały przyjechać już teraz, był płacz, że muszą wracać do matki.
                          We czwartek była awantura, bo mm odbierał dzieci ze szkoły i przedszkola, więc była jazda jakim prawem. I nie miało znaczenia, że ją uprzedzał, że we środę był Dzień Dziecka, że mm chciałby dzieci na lody zabrać, itd.
                          Spotkanie było pod znakiem stresu dzieci, które non stop powtarzały, że mama kazała wracać, a przy pożegnaniu stwierdziły, że nie mogą się doczekać przyjazdu do nas.
                          Więc nagłe stwierdzenie, że dziecko chce zostać na dwa kolejne weekendy z matką jest dla mnie bardzo dziwne.
                          • altz Re: trochę off topic 04.06.11, 08:40
                            Wszyscy wiedzą o co chodzi, dziecko też. To jest taka gra, zamiast normalnego załatwiania spraw. Najgorsze, że zmusza się dziecko do wcześniejszego dojrzewania i postawienia się matce, albo stałego życia w poczuciu winy. Słaby wybór.
                            Dlatego ten przyjazd ojca i porozmawianie może dać dziecku argument i spowodować, że to dorośli będą ze sobą rozmawiać, a nie dziecko załatwiać sprawy między dorosłymi.
                            Może by jednak spróbować porozmawiać z matką dziecka, żeby przestała włączać dziecko w swoje gry? Warto zrobić cokolwiek, byle tylko odciąć od całej awantury dziecko, a nie zrobić dziecku długotrwałych dodatkowych kłopotów, więc jeśli ostre cięcie, to jednorazowe.
                            • karolana Re: trochę off topic 04.06.11, 11:15
                              altz napisał:

                              > Wszyscy wiedzą o co chodzi, dziecko też. To jest taka gra, zamiast normalnego z
                              > ałatwiania spraw. Najgorsze, że zmusza się dziecko do wcześniejszego dojrzewani
                              > a i postawienia się matce, albo stałego życia w poczuciu winy. Słaby wybór.

                              No, niestety.

                              > Dlatego ten przyjazd ojca i porozmawianie może dać dziecku argument i spowodowa
                              > ć, że to dorośli będą ze sobą rozmawiać, a nie dziecko załatwiać sprawy między
                              > dorosłymi.

                              Też uważam, że powinien pojechać, tym bardziej że jest jeszcze młodsze dziecko, a nie wierze, że ono poszło do matki i powiedziało "mama, nie chcę w następny weekend jechać do taty", bo po pierwsze jest strasznie ze mną zżyte i chce przyjechać nawet bardziej do mnie niż do mm, a po drugie nie potrafi nawet wyartykułować takiej prośby.
                              Więc mm ma święte prawo pojechać, zabrać młodsze dziecko, a przy okazji zobaczyć się ze starszym i wybadać o co naprawdę chodzi.
                              Jeśli szanowna pani nie wyrazi zgody na zabranie młodszego, będzie jasne, że to jej pomysł i wiemy co z tym dalej robić.

                              > Może by jednak spróbować porozmawiać z matką dziecka, żeby przestała włączać dz
                              > iecko w swoje gry? Warto zrobić cokolwiek, byle tylko odciąć od całej awantury
                              > dziecko, a nie zrobić dziecku długotrwałych dodatkowych kłopotów, więc jeśli os
                              > tre cięcie, to jednorazowe.

                              Wiesz, gdyby z tą osobą można się było dogadać, nie byłoby takiej jatki.
                              Niestety, to taki człowiek, który potrafi obiecać coś dzieciom, nam, a potem zmienić zdanie w ciągu kilku godzin ze stwierdzeniem, że przecież ona do niczego się nie zobowiązywała i to było tylko luźne stwierdzenie, że być może... Ona cały czas twierdzi, że to mm uprawia gierki i manipuluje dziećmi.
                              Ona chce osiągnąć jedną rzecz - żeby mm widywał dzieci tylko i wyłącznie u niej w domu.
                              Teraz jest decyzja sądu, że mm może dzieci zabierać do nas, więc exowa dostaje piany, że straciła kartę przetargową, bo do tej pory była metoda kija i marchewki - mm jest grzeczny, ona ma swoje plany, to dzieci jadą do nas; mm jej czymś podpadł (wszystko jedno czy to coś realnego czy fikcja), więc dzieci nie mogą do nas jechać i lądują u jej rodziców albo przyjaciółki.
                              A cięcie jednorazowe musiałoby polegać chyba na tym, że mm zrezygnuje z kontaktów z dziećmi i ograniczy się do płacenia alimentów.
                              Myślisz, że to wchodzi w grę?
                              • altz Re: trochę off topic 04.06.11, 15:04
                                > A cięcie jednorazowe musiałoby polegać chyba na tym, że mm zrezygnuje z kontakt
                                > ów z dziećmi i ograniczy się do płacenia alimentów.
                                > Myślisz, że to wchodzi w grę?
                                A co by wtedy robiła pani Była? smile Przecież ta kobieta żywi się emocjami.
                                Nie o to chodzi. Raczej o zebranie konkretnych i mocnych dowodów i na przykład przejęcie opieki nad dzieckiem, albo zmianę proporcji opieki na odwrotną, albo wysłanie baby na księżyc. wink
                                Chodzi mi o to, żeby nie robić czegoś, co nie przynosi efektów, wydłuża całą awanturę, dzieci cierpią cały czas, a kobieta w swoim żywiole walczy na całego i szantażuje.
          • tully.makker Re: Szacunek 02.06.11, 10:59
            perspektywa częstszych kontaktów niż byłyby
            > sądownie przyznane.
            Moj chlop dostal w sadzie - lata temu, kiedy o prawach ojca nikt specjalnie nie mowil:

            Weekend of piatku po poludniu do niedzieli wieczorem co 2 tygodnie, w tydzien z weekende, takze cale popoludnie we wtorek i w czwartek. W tydzien bez weekendu cale popoludnie w poniedzialek, srode i piatek.
            Mozna.
    • rybkka24 Re: Szacunek 01.06.11, 13:08
      może z innej strony co wybrać szacunek do siebie czy w miarę regularny i stały kontakt.
      a matka jako folklor..
      • konstancja16 Re: Szacunek 01.06.11, 14:08
        No, u nas do straszenia typu “nie zobaczysz dziecka” to na pewno nie dojdzie. Wszyscy wiedza ze nie o to Ex chodzi. Dla niej jeden weekend z dzieckiem to juz rwanie wlosow z glowy. Przeciez ona musi miec czas dla siebie.

        A tak powaznie, na poczatku moj NM tez chodzil jak w zegarku: telefon poznym wieczorem przyjedz odbierz i rzuca wszystko i leci. Przyjedz wczesniej, odwiez go prosto do szkoly, odbieranie bez ciuchow. Ale z czasem zaczal podnosic glowe, ustalac, a nie tylko spelniac zyczenia. Jak Ex zaczyna wrzeszczec to konczy rozmowe, bo jak ona musi swoje nerwy upuscic to niech sobie poszuka innej ofiary. Toksyczny zwiazek skonczony definitywnie, reguly odbierania dziecka ustalone, a jak raz doszlo do eskalacji to byla rozmowa przez adwokatow. w rzeczowej rozmowie wyszlo szydlo z worka, Ex na poczatku spokojna i opanowana skonczyla histeria i teatralnym darciem papierow. Musiala zrezygnowac z paru poronionych pomyslow i przypomniano jej ze do niej nalezy zapewnienia dziecku odzienia i nie moze go wydawac na weekend bez ciuchow na zmiane.

        Ustepowanie jest ponizajace i generalnie prowadzi na rownie pochyla – za kazdym razem druga strona posuwa sie dalej. Dlatego trzeba ustalic jasne granice, sprecyzowac obowiazki obu stron i trzymac sie ustalen bez wdawania sie w niepotrzebne dyskusje. A jak sie nie da rozmawiac to trudno, adwokat, sad, nawet komornik jak trzeba. Facet, ktory zasadniczo chce i umie spelniac obowiazki ojcowskie nie powinien sie bac jakiejs niezrownowazonej baby. I vice versa, bo baby nie maja monopolu na glupote, poronieni faceci tez sie zdarzaja.

        Acha, warto pamietac ze facet nie ma obowiazkow wobec bylej, tylko wobec dziecka (pomijajac ekstremalne przypadki). I ma tez prawa, tak samo jak matka. Nie same obowiazki. Mozna i nalezy je egzekwowac.
      • sofija_biala a może 02.06.11, 12:17
        szacunek do siebie ORAZ stały i regularny kontakt?

        Wasza ex jeździ po chłopie, bo jej pozwolił. Bo dużo łatwiej zrzucić winę na ex niż samemu wziąć się do roboty i konkretnie zobowiązać.
        Nie sądzę, żeby kiedyś dorosłe dziecko podziękowało ojcu za to, że było świadkiem, jak matka go upokarzała a on nic z tym nie robił.
    • rybkka24 Re: Szacunek 02.06.11, 22:03
      >zmienić numer telefonu, nagle zacząć chorować razem z dzieckiem, nie otwierać drzwi, >ustawiać dziecko przeciwko ojcu, dostać grzywnę i nie pozwalać nadal dziecku na widywanie >ojca itd. Metod jest sporo i można tak przeciągać przez kilka lat

      jest strach...strach potrafi mocno przytrzymać w miejscu, albo myśl mogłoby być gorzej..dziecko jest na tyle małe że wierzy matce we wszystko boi się jak go np straszy że jej więcej nie zobaczy, jest na tyle mały że przez najbliższe kilka lat nie przeciwstawi się jej.
      nm ponoć stawia się jej po swojemu.a czasem nie zdąża bo to furiatka.
      z nią nie ma problemu żeby dziecko dała z nią jest problem bo zachowuje się jak wulgarna prostaczka przy byle okazji a o możliwości konstruktywnego dialogu można zapomnieć (przynajmniej z nm nie potrafi) jak nie jest po jej myśl to musi sobie ulżyć kobieta a nm chyba się przyzwyczaił do jej sposobu bycia mnie rzuca i odrzuca i ciśnienie skacze.
      sofija podziwiam Cię, za to że dajesz radę to przetrwać i jeszcze wspierać faceta.

      pzdr.
      • sofija_biala Re: Szacunek 03.06.11, 08:51
        Rybko.
        Zanim chłop poszedł do sądu, wykorzystał wszystkie pozasądowe środki - były awantury, które na początku jeszcze czase skutkowały, mediacje poprzez rodzinę i współnych znajomych, były próby wyciągnięcia ex i dzieci na terapię rodzinną, były próby ustawiania spotkań z mediatorem z ośrodka.
        I jesli cockolwiek pomagało, to na góra 3 tygodnie. O terapii oczywiście mowy być nie mogło, bo "przecież ex nie ma problemów"
        Większe kryzysy były zawsze przy świętach, potem jak ex dowiedziała się o naszym ślubie, a jeszcze jak dowiedziała się o dziecku, to możliwości dogadania się zostały ucięte.

        Można było siedzieć, nic nie zrobić i patrzeć, jak się więź rozsypuje, jak dzieci pod wpływem matki pomiatają ojcem, i wmawiać siobie, że siedzimy z założonymi rękoma dla dobra dziecka. My doszliśmy do wniosku, że do stracenia nie ma już nic, bo będzie tylko gorzej, a do zyskania wiele. Też było wiele obaw, też lliczyliśmy się, że na czas rozprawy kontakty będą (i długo byly) baaaardzo oschłe.

        Ale było warto. Nam bardzo pomogła opinia z RODK, która była zaprzeczeniem tego, co exia dzieciom kładła do głowy. I przypuszczam, że starsze ją przeczytały, bo naprawdę jest zmiana w zachowaniu dzieci. ALe inna sprawa, że chłopu nie można nic zarzucić, jeśli chodzi o postawę ojcowską. I to pod względem częstotliwości kontaktu, niezależnie od okoliczności (czyli tak samo po rozwodzie, jak po poznaniu mnie, slubie dziecku, czy konfliktach z ex), jak i jakości spotkań. I na to RODK zwrócił szczególną uwagę.
        DLatego uważam, że jak facet nie ma sobie nic do zarzucenia, to be wahania powinien sprawy uregulowac - dla dobra dziecka i własnego.
        W Waszym przypadku przerażająca jest też matka, która potwornie manipuluje dzieckiem. Nie myśleliście, żeby przejąć opiekę?

        A co do mnie w tym układzie, owszem bywa cięzko, ale w końcu to "nie moja ex żonawink", jak się za bardzo wkręcę emocjami, to stracę obiektywizm, a tym najbardziej chłopu pomagałam. I zdecydowanie wolę kontakty uregulowane sądownie, bo przynajmniej wiem, na czym stoję, mogę zaplanować cokolwiek, uwględniając zobowiązania chłopa, czy też, jak to było wcześniej, również moje spotkania z dziecmi.
        • aragorna71 Re: Szacunek 03.06.11, 14:03
          podpisuje sie pod tym, co napisala Sofija i dodam, ze u nas skonczylo sie na przejeciu opieki nad corka. Zaczelo sie od problemow ze spotkaniami, potem po poznaniu mnie Eks zupelnie oszalala wiec chlop zaczal dzialac. Kilka spraw wygranych o utrudnianie kontaktow, badania w RODK i wreszczie decyzja sadu pozytywna dla mojego chlopa. Trwalo to prawie 2 lata i kosztowalo mojego chlopa sporo kasy i siwych wlosow. Przez 2 lata widywal mala glownie w szkole i progu mieszkania Eks, ale mimo to dziecko nie zapomnialo ojca i zamieszkanie z nami to dla niej najwieksze szczescie (tak powiedziala kiedys do kuzynki).
          Mysle, ze ustepowanie Eks to najgorsza rzecz jaka moze zrobic ojciec. Metoda uleglosci krzywdzi najbardziej dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka