Dodaj do ulubionych

relatywizm...

10.08.11, 09:42
Opinie moich pasierbów o nowych związkach rodziców:
Ojciec związał się ze mną, bo porzucił rodzinę.
Matka związała się ze swoim przyjacielem, bo przecież człowiek potrzebuje partnera w życiu uncertain

To, że rozwód był wspólną decyzją, że nie orzeczono winy, że mąż poznał mnie już po rozwodzie nie jest ważne.
Ważna jest jedynie wizja, którą matka zaszczepiła dzieciom.
No ręce mi opadająsad

Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: relatywizm... 10.08.11, 10:00
      Mnie też ręce opadają. Co gorsza w zaszczepianiu takich ocen celują kobiety. Tak, jakby nie rozumiały, jaką krzywdę wyrządzają dzieciom. Panowie zaś "rewanżują" się im spojrzeniem pt. nie będę tej zdzirze płacił alimentów (przeoczając fakt, że owe alimenty płaci swoim dzieciom).

      Ale już nie czuję się na siłach zbawiać świata. Tylko, jak mawia moja znajoma macoszka - są ludzie i taborety, czasem nawet z Ikei wink
      • ciociacesia eee 10.08.11, 11:10
        to nie dlatego ze kobiety sa zle a panowie cacy tylko raczej ze specyfiki rozdziny po rozstaniu - ojciec jest sam - znaczy opuscil rodzine - matka zostala z dziecmi. to raczej jest oczywiste rozumowanie diecka z rozbitej rodziny i wymaga pracy rowniez ze strony matki zeby to naprostowac
        • 13monique_n Re: eee 10.08.11, 11:48
          A kto mówi, że panowie cacy?
          Dziecko "z rozbitej rodziny" powinno być poinformowane stosownie do swojego wieku o rozstaniu rodziców i jego przyczynach. Najlepiej (optymalnie) przez oboje, ale jeśli jedno z rodziców ma tendencje do uciekania od faktów i kłamstw, także wobec dzieci, to wtedy pozostaje to na barkach drugiego rodzica.
          • ciociacesia z tym 'cacy' chodzilo mi o to 10.08.11, 13:00
            ze napisano ze kobiety przoduja w kreowaniu takiego obrazu - wydaje mi sie ze nie tyle przoduja co dominuje sytuacja dzieci z matka tata osobno, ktora sprzyja interpretacji ze 'tata nas opuscil'. i to nie chodzi o realna sytuacje czy o informowanie dzieci o powodach rozstania, tylko o uczucie opuszczenia ktore dzieci moga miec nawet jak tata je co weekend zabiera i o poczucie ze zastapil sobie 'stara' rodzine nowa partnerką. trudno z tym walczyc. a jak jeszcze matka ma do ojca jawny zal, jak jest glupia i wredna, jak nowa partnerka faktycznie zmiejsza czas poswiecany przez dochodzacego ojca dzieciom - nie oszukujmy sie najczesciej jednak troche zmniejsza jego dyspozycyjnosc, jesli wczesniej byl na zawolanie, to wiadomo ze zwiazawszy sie z kobieta juz nie bedzie w takim stopniu, jak wczesniej olewal, to latwiej dziecku obwinic ze jhakby nie nowa baba to by sie czesciej widywali.
            • 13monique_n Re: z tym 'cacy' chodzilo mi o to 10.08.11, 13:13
              Ja napisałam, że kobiety przodują. I podtrzymuję swoją opinię. Z racji kontaktów, mam dosyć spore pole obserwacji. Niestety, nie świadczy ono dobrze o kobietach en masse. Tak, wiem, że to jest rodzaj uogólnienia, ale wynika z pewnych konkretnych faktów.
              • polifonia1983 Re: z tym 'cacy' chodzilo mi o to 10.08.11, 15:38
                Ja mam podobne obserwacje. Spotkałam paru toksycznych ojców, niszczących dzieci i nastawiających je źle do matek, ale chyba więcej kobiet. Poza kilkoma uzasadnionymi przypadkami, poznałam masę bab narzekających na byłych mężów i karzących ich latami za sam fakt, że postanowili się z nimi rozwieźć, oczywiście używając do tego dzieci.
                Relatywizm? Z mojego ogródka - ja i m jesteśmy małżeństwem, ale i tak jestem albo podłą konkubiną, albo macochą (wymawiane jako obelga). Ex jest od kilku lat z facetem, ale nie mieszkają razem - jest jej "partnerem", w stosunku do młodej na prawach większych niż ojciec np. może odbierać młodą ze szkoły,a M nie (ex zabrania mu, chociaż M ma takie prawo, zastraszyła dziecko, by nie szło z ojcem).
                Młoda lubi i mnie i partnera matki, ale nerwica u niej kwitnie dzięki takiej sytuacji.
                • 13monique_n Re: z tym 'cacy' chodzilo mi o to 11.08.11, 09:07
                  Wierz mi, że gdyby Eks chciał się od czasu do czasu udzielić kiedyś w szkole, to byłabym mu wdzięczna zwyczajnie - ale po co???? I dziwi się gość, że jak od 5 lat pobyty w naszym mieście zredukował z jednego na miesiąc poprzez jeden na kwartał, a teraz raz na pół roku, to dzieci, a właściwie nastolatki mają w dupie takie ochłapy "tatusiowej" uwagi. On nawet kiedy syn poprosił go sms-em (z powodu braku środków na koncie) o telefon, bo miał coś ważnego, co chciał z nim omówić, oddzwonił po 3 dniach!!! I wtedy syn wcisnął czerwoną słuchawkę.
                  • ciociacesia bo sa ludzie i taborety 11.08.11, 10:05
                    z lektury tego forum znam kilka exi z piekla rodem z zycia znam kilu exow w tym wlasnego, oraz ojca przyjaciolki z ktorym nawiazala kontakt po ponad 20 latach. mial czelnosc wmawiac jej ze nie kontaktowal sie bo myslal ze ona nie jest jego plus glodne kawalki o tym jak to jej matka sie puszczala
                    ale we wczesniejszej wypowiedzi chodzilo mi o asymetrie sprzyjajaca takiemu relatywizmowi z pierwszego postu - trudno byloby ojcu dochodzacemu skutecznie oczerniac matke pozostajaca z dziecmi
                    • edw-ina Re: bo sa ludzie i taborety 11.08.11, 10:20
                      ja exa takiego małżeńskiego nie mam, ale znam całą masę ludzi w takiej sytuacji i ich historie, sposób zachowania, postępowania są tak skrajnie różne, że wręcz trudno w to uwierzyć: - ojciec mojej siostry, który nie kontaktował się z nią przez ponad 20 lat stwierdził, że to wina matki, bo nie przekazywała dziecku listów. No biedny misiu. Mój dobry kolega - pozostaje w dobrych, wręcz kumpelskich układach ze swoją ex, chodzi na wywiadówki, odbiera dziecko ze szkoły, spędza z nim całą masę czasu. Inny kolega przez pierwszy rok po rozwodzie przychodził codziennie do swego już wówczas byłego mieszkania i kiedy ex żona była w pracy zajmował się synem (wolny zawód), aha - przy okazji opłacał pełne raty za mieszkanie, bo wychodził z założenie, że najpierw jego ex musi sobie poukładać życie, a przecież dziecko musi mieć gdzie żyć.
                      Ilu ludzi, tyle historii.
                      • 13monique_n Re: bo sa ludzie i taborety 11.08.11, 10:48
                        Jednym słowem - gdzie wola, tam sposób. I to zarówno można odnieść do matek, jak i ojców.
                      • trinity_2011 Re: bo sa ludzie i taborety 11.08.11, 12:49
                        Oto to to...
                        Mi się tez wydaje, że jest miliony różnych sytuacji, a wszystko zależy od człowieka.

                        U mnie mój nm też jest z tych, którzy to i chodzą na wywiadówki, i spłacili cały kredyt na mieszkanie, i chodzą z dziećmi do lekarza, etc.
                        Ale pewnie są i tacy, którzy odcinają się od swoich dzieci.

                        Nasza exia, ma wirowania. Kiedyś zachowywała się jak przysłowiowa jędza: wrzeszczała na dzieci, żeby szły do ojca, wyzywała mnie i ciągle narzekała na nm, że jest beznadziejnym ojcem, etc. Podburzała dzieci przeciwko mnie, nie pozwalała się spotykać dzieciom z nami. Próbowała ograniczać różne rzeczy.

                        Po jakimś czasie się to unormowało. Teraz ex ma nastawienie: verrrry friendly... pozwala dzieciom kupować prezenty w wakacji nm, BA nawet mi dzieci przywożą coś, chce być wielką, szczęśliwą rodziną...

                        Mi osobiście najbardziej odpowiada coś pośrodku... Nie kłótnie i wrzaski na siebie, wzajemne obwiniane się, kto zły kto dobry, ale też nie pozasadzanie, że teraz będziemy rodziną w całą 5 i będziemy żyli długo i szczęśliwie, bo ja póki co nie chcę być w haremie wink









                    • polifonia1983 Re: bo sa ludzie i taborety 11.08.11, 16:07
                      ciociacesia napisała:
                      trudno byloby ojcu dochodzacemu skutecznie ocze
                      > rniac matke pozostajaca z dziecmi

                      A co ty, nie ma nic prostszego. Tyle, że trzeba być potworem, żeby robić to swojemu dziecku.
                      • ciociacesia no ta 11.08.11, 19:43
                        ale ciezko wmawiac dzieciom ze ta pozostajaca z nimi matka je opuscila na rzecz nowego gacha
                        • polifonia1983 Re: no ta 11.08.11, 20:00
                          No tak, ale można wymyślić bez problemu coś innego. Wierz mi, nie lubię zachowania ex w stosunku do małej i mojego M. Młoda mnie kocha i wystarczyłoby kilka uwag z mojej strony, żeby jej obrzydzić do reszty matkę. Ani ja ani M nigdy tego nie zrobimy i bardzo się pilnujemy, żeby młoda była do matki dobrze nastawiona, ale robimy to dla dobra młodej, nie dla ex.

                          A przecież można: wyśmiać jakąkolwiek decyzję matki, powiedzieć, nie słuchaj jej, ja jestem lepszym opiekunem niż ona i poprzeć to prezentami, słodyczami itd. To banalne i nie jeden porąbany rodzic tak robi.
                  • polifonia1983 Re: z tym 'cacy' chodzilo mi o to 11.08.11, 16:11
                    No widzisz, tyle, że twój ex zasłużył sobie na to, by jego syn wciskał czerwoną słuchawkę. Mój M od 10 lat walczy o to, by móc być ojcem obecnym w życiu dziecka, a nie może nawet zabrać dziecka do lekarza, bo ex robi piekło.
                    • 13monique_n Re: z tym 'cacy' chodzilo mi o to 12.08.11, 09:01
                      Wracamy do określenia "są ludzie i taborety". I wierz mi, że jeśli ojciec stara się być obecny w życiu dziecka, to ono wcześniej, czy później to zauważy. Być może jako całkiem dorosła osoba, jesli matka tak zdominowała dziecko.
                      A swoją drogą - powtórzę za którąś z dziewczyn wyżej - ile ludzi, tyle historii.
            • tully.makker Re: z tym 'cacy' chodzilo mi o to 10.08.11, 14:31
              wydaje mi sie ze n
              > ie tyle przoduja co dominuje sytuacja dzieci z matka tata osobno, ktora sprzyja
              > interpretacji ze 'tata nas opuscil'. i to nie chodzi o realna sytuacje czy o i
              > nformowanie dzieci o powodach rozstania, tylko o uczucie opuszczenia ktore dzie
              > ci moga miec nawet jak tata je co weekend zabiera i o poczucie ze zastapil sobi
              > e 'stara' rodzine nowa partnerką

              Sprawdz, ilu panow wystepuje o opieke nad dziecmi (niekoniecznie skutecznie, ale choiciaz zabiega o to na drodze sadowej), a dowiesz sie, dlaczego w powszechnej opini pokutuje stereotyp, ze tata opuscil rodzine
    • jowita771 Re: relatywizm... 18.08.11, 14:40
      Eksia mojego męża powiedziała kiedyś mojej teściowej, że ich małżeństwo się skończyło, bo M babę poznał (czyli mnie). Fakt, że wtedy wniósł pozew o rozwód, ale jak się poznaliśmy, to ona już mieszkała od roku z facetem, swoim obecnym mężem. Chyba, że M miał czekać na wypadek, jakby jej się tamten pan znudził, no to rzeczywiście, nie poczekał.
    • kara_mia Re: relatywizm... 18.08.11, 17:24
      Była żona mojego męża zostawiła go i wyprowadziła się z domu razem z całym majątkiem.
      Po roku zamieszkaliśmy razem.
      Jego rodzice twierdza do dziś, że porzucił swoja żonę dla mnie.
      • optymist75 Re: relatywizm... 29.11.11, 17:31
        smile
        ja pojawiłam się 2 lata po rozwodzie(z wniosku eks)
        a i tak ta nie darowała sobie i przyszła do naszego mieszkania,wyzwała mnie od najgorszych,a na końcu stwierdziła,że przyszłam do jej domu(mieszkanie M) i że nie jestem dla nie żadną konkurencją...
        Teraz wystąpiła do sądu z wnioskiem o całkowite obcięcie kontaktów z ojcem,ponieważ jego nowa rodzina(ja) źle wpływa na rozwój dzieci(dzieci są za bardzo zadowolone po powrocie do mamusi)...
        ---
        Przeszłość i przyszłość nie istnieją ,jest tylko TERAZ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka