skoro zaczely sie pojawiac na Forum watki o obawach, to moze i ja sie
dolacze

otoz, jak pisalam kiedys, 'nasza ex'

gna przez pol Polski,
zeby .. no wlasnie nie wiem, po co tak naprawde

byc moze to jej podroz
poslubna, byc moze jeszcze przedslubna, w kazdym razie wybrala sobie miejsce
na urlop w bardzo bliskiej odleglosci od naszego miejsca zamieszkania
super, bo potem zabieramy dzieciaki na wakacje z nami (odpada nam podroz po
nie) z drugiej strony (tez juz pisalam) czuje jakis ciezki oddech na plecach
heh. mnie jest dobrze jak jest, nie znamy sie, nie czuje potrzeby jej
poznawania, nie wyobrazam sobie jej obecnosci w moim domu (podobnie jak
kiedys pisala Pom) dzieciaki M lubie i mamy dobry kontakt. (o tym ex sie juz
przekonala) a ona jakos dazy do niepotrzebnego 'zblizenia'

miedzy nia a M
caly czas iskrzy (ona lubi prowokowac, a M sie wscieka), wiec na zdrowy rozum
po co sie pcha? hmm, czyzby chciala zamanifestowac ze ma nowego faceta i jest
szczesliwa? M juz go widzial .. wiec co, mi go chce pokazac??

mnie sobie
obejrzec i oplotkowac z kolezankami?? ech, jak czasem trudno jednej kobiecie
zrozumiec druga

pozdrawiam