Dodaj do ulubionych

dlaczego niektore ex chca poznac next?

28.07.04, 15:48
skoro zaczely sie pojawiac na Forum watki o obawach, to moze i ja sie
dolacze wink otoz, jak pisalam kiedys, 'nasza ex' wink gna przez pol Polski,
zeby .. no wlasnie nie wiem, po co tak naprawde wink byc moze to jej podroz
poslubna, byc moze jeszcze przedslubna, w kazdym razie wybrala sobie miejsce
na urlop w bardzo bliskiej odleglosci od naszego miejsca zamieszkania wink
super, bo potem zabieramy dzieciaki na wakacje z nami (odpada nam podroz po
nie) z drugiej strony (tez juz pisalam) czuje jakis ciezki oddech na plecach
heh. mnie jest dobrze jak jest, nie znamy sie, nie czuje potrzeby jej
poznawania, nie wyobrazam sobie jej obecnosci w moim domu (podobnie jak
kiedys pisala Pom) dzieciaki M lubie i mamy dobry kontakt. (o tym ex sie juz
przekonala) a ona jakos dazy do niepotrzebnego 'zblizenia' wink miedzy nia a M
caly czas iskrzy (ona lubi prowokowac, a M sie wscieka), wiec na zdrowy rozum
po co sie pcha? hmm, czyzby chciala zamanifestowac ze ma nowego faceta i jest
szczesliwa? M juz go widzial .. wiec co, mi go chce pokazac?? wink mnie sobie
obejrzec i oplotkowac z kolezankami?? ech, jak czasem trudno jednej kobiecie
zrozumiec druga wink pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aagacia Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 15:54
      wiesz ja tak sobie mysle, ze chcialabym poznac kobiete z ktora beda spedzaly czas moje dzieci...moze po prostu to nia kieruje...?
    • chalsia Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 15:55
      Już o tym na tym forum pisałam - bo w przyszłości moje dziecko będzie z next
      spędzać sumarycznie prawie kwartał w roku. A jest to dla mnie obca osoba.
      Jak się oddaje dziecko do przedszkola itp, to matki tez chcą poznać opiekunki,
      przedszkolanki etc.
      To takie proste !!!

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • jayin Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 16:22
        To ja tak na wstępie, lekko przekorniesmile
        Przecież (prawie) wszystkie samodzielne mamy będące Ex, jak jeden mąż (sic!)
        piszą, grzmiąco niektóre nawet, że to nie z Next ma dziecko spędzać czas, tylko
        ze swoim ojcem...wink No więc...?

        A odpowiadając na pytanie - powody mogą być rózne. Te bardziej i te mniej
        chwalebne. Każda Ex - jak to ludzie mają we zwyczaju - jest z pewnością inna. I
        nie da rady "uogólnić" powodów, jakie nimi kierują przy narodzeniu się chęci
        poznania Next. Dobro dzieci, własny spokój ducha (to w przypadkach niektórych
        tych, "macochowych" Naszych, kiedy Ex ma dzieci z mężem/mężczyzną Next), ale
        może też i w niektórych przypadkach zazdrość (chęć konfrontacji i sprawdzenia,
        która lepsza?smile.

        W moim przypadku - Ex nie wykazuje chęci poznawania mnie i vice versa. Ja po
        prostu nie czuję takiej potrzeby, żeby ją znać. Ani też nie czuję potrzeby
        bycia poznawaną przez nią. Jeśli usilnie by starała się to zrobić (w co wątpię:-
        ) - chyba poczułabym się lekko "przypierana do muru" i tym bardziej
        unikała "zapoznania".
        Jeśli natomiast zupełnie przypadkiem, lub przy okazji trafiłybyśmy na siebie -
        i zostały sobie przedstawione - to oczywiście, że nie uciekałabym z krzykiem :-
        ) tylko się "zaprezentowała" uprzejmie.


        Nie zdażyło mi się być Ex-żoną nigdy, ale Ex i owszem smile
        I czasem "przy okazji" towarzysko poznaję swoje Next (do dzisiaj smile).
        Ale nie powiem, żebym jakoś pałała żądzą poznawania ich smile Wręcz przeciwnie.
        Staram się nie uczestniczyć w aż tak prywatnym życiu ludzi, związanych z moją
        przeszłością. Tak jakoś mam.

        (zdarzyły się dwie Ex-nieżony, co to chciały mnie koniecznie poznać i jedna
        Next co to też chciała - we wszystkich trzech przypadkach szło o konfrontację
        Next-Ex smile żeby porównać się do poprzedniczki/następczyni wizualnie, albo i w
        rozmowie - ynteligencko smile - która lepsza. mnie to dość bawiło, ale one
        traktowały to nader ze śmiertelną powagą...smile

        Gdybym miała dziecko i ono spędzałoby czas ze swoim ojcem, który miałby już
        jakąś Next - nie spieszyłabym się z jej poznawaniem. Nie wiem, czy w ogóle
        miałabym chęć ją poznawać. Nawet w kontekście "dziecka". No, jakaś tam
        ciekawość - owszem. Wchodziłoby to w grę. Ale PRZY OKAZJI, a na pewno nie jadąc
        przez pół Polski, specjalnie po to żeby ją zobaczyć...wink
        Ale to ja. Może inne kobiety mają inaczej.
        • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 20:15
          jayin napisała:

          > W moim przypadku - Ex nie wykazuje chęci poznawania mnie i vice versa. Ja po
          > prostu nie czuję takiej potrzeby, żeby ją znać. Ani też nie czuję potrzeby
          > bycia poznawaną przez nią. Jeśli usilnie by starała się to zrobić (w co
          wątpię:
          > -
          > ) - chyba poczułabym się lekko "przypierana do muru" i tym bardziej
          > unikała "zapoznania".

          Jayin, jak ja Ci zazdroszcze.. bo wlasnie sie tak czuje, przyparta do muru. i
          to budzi moj opor. a nie bardzo mam mozliwosc manewru, bo obawiam sie, ze skoro
          zadala sobie tyle trudu, nie odpusci wink przeciez nie zabarykaduje sie w domu
          wink rozumiem powody dotyczace dzieci, ale .. jest jedno ale .. jesli kontakty
          miedzy ex i moim M nie ukladaja sie w miare poprawnie, a raczej towarzysza im
          spiecia i nieporozumienia (byly utrudniane kontakty z dziecmi wlacznie z jazda
          z policja, teraz sa ustalone ale ex sobie zmienia terminy w zaleznosci od
          urlopu narzeczonego) to ja spodziewam sie raczej, ze ona bedzie chciala
          sprowokowac awanture 'na moim terenie' niz spotkac sie na towarzyskie plotki w
          kawiarence. i to mi sie nie podoba. takie dzialanie -jak Mahomet nie przyszedl
          do gory to gora przyszla do Mahometa. tfu... a moze to tylko moja rozszalala
          wyobraznia wink oby, bo jestem osoba pokojowo nastawiona do swiata. dopiero, gdy
          mi ktos nadepnie na odcisk... hmm no i wlasnie, obawiam sie, ze taka
          konfrontacja na sile zrobi wiecej zlego niz dobrego.. bo nie chcialabym patrzec
          na dzieciaki przez pryzmat zachowan ich matki.. obym sie mylila, jakby co..
          zdam relacje za jakis czas smile
          • lideczka_27 Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 20:21
            triss, czy miałyście ze sobą jakieś personalne spięcia? Uważam, że jeśli Ty nie
            masz na spotkanie ochoty, to ono nie powinno się odbyć. Do tego trzeba woli i
            przekonania dwóch stron! A co to? Casting na opiekunkę, czy co? No sorry, ale
            jak Ty nie chcesz, czujesz, że to wbrew Tobie, to to jakieś niepoważne jest...
            To jak rozmowa mamy z panią w szkole, gdy człowiek się modlił, by mama nie
            wiedziała o wywiadówce wink))
            • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 20:39
              widzisz Lideczko.. personalne spiecia ... pisalam juz, ze oni po rozstaniu, ale
              jeszcze w trakcie rozwodu znalezli sobie 'nastepcow'. z tym, ze Ex ukrywala ten
              fakt i starala sie wykorzystac to, ze M jest ze mna - jak sie dowiedziala, to
              chciala orzekac o winie itd itp, przeciagala sprawe.. ale obluda i klamstwa
              maja krotkie nogi, w koncu wydalo sie, ze mieszka z facetem i dziecmi u swojej
              matki .. no i skonczylo sie na ugodzie, gdy pogonila ja adwokatka M. tak,
              probowala mnie wmieszac w pranie brudow rozwodowych, zdarzylo sie kilka tel i
              smsow ignorowanych z mojej strony. wiec domniemywam, ze mnie nie lubi, bo nie
              udalo sie jej pogonic M smile z drugiej strony, pan Bog nierychliwy ale
              sprawiedliwy wink
            • jayin Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 29.07.04, 09:43
              lideczka_27 napisała:

              > co to? Casting na opiekunkę, czy co? No sorry, ale
              > jak Ty nie chcesz, czujesz, że to wbrew Tobie, to to jakieś niepoważne
              jest...

              DOKŁADNIE.

              Ja rozumiem, że niektóre matki mogą chciec poznac Next ze względu na dzieci..
              Chociaz to bez sensu w kontekscie stanowiska niemal ogolnego, ze to nie NExt ma
              sie dzieckiem opiekowac, ale ojciec.
              Ale żeby tak na siłę??

              Moze sobie sprawdzac ciebie, pozanwac, ale jesli TY TEGO CHCESZ. co to znaczy,
              ze ona MUSI cie zobaczyc... bez sensu.... Ocenic? Czy nadajesz sie do czego?...
              JAKIEJ OPIEKI?... przeciez to nie twoja rola ponoc smile nie?
              A nawet jesli... To o jesli się jej "nie spodobasz" jako "opiekunka"?
              Zabroni dzieciom przyjazdów do ojca, bo ty jestes nie taka, jaka ona by
              widziala "przy opiece nad dziecmi"?smile Albo powie, zebys sobie poszla, bo ona
              woli inną panią do opieki, jesli juz jakas musi się "szwędać" przy jej Exie?smile)

              Paranoja jakaś........
            • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 29.07.04, 11:05
              lideczka_27 napisała:

              > A co to? Casting na opiekunkę, czy co? No sorry, ale
              > jak Ty nie chcesz, czujesz, że to wbrew Tobie, to to jakieś niepoważne
              jest...

              aha a co do castingu na opiekunke, to troche za pozno wink weekendow wspolnych
              juz troche bylo. ja obstawiam raczej ze ex bedzie chciala sie 'pokazac' z nowym
              chuopem i zamanifestowac rodzinne szczescie wink byc moze .. skoro w trakcie
              rozwodu stracila tzw klase (o ile ja miala),to teraz chce sobie poprawic
              samopoczucie.. moze jej glupio i faktycznie chce, zeby kontakty sie poprawily??
              hmm, to ta wersja bardziej optymistyczna winkech ten moj analityczny umysl, nie
              mam sie chyba czym dreczyc w piekne letnie poludnie wink pozdrawiam
              • jayin Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 29.07.04, 12:14
                Wiesz, triss...
                Zawsze inaczej kobieta patrzy na związki i życie swojego Exa
                (męża/mężczyzny/chłopaka) - kiedy jest sama i inaczej - kiedy sama znajduje
                kogoś dla siebie.

                Może teraz faktycznie przeszły jej negatywy związane z twoim M (i moze te
                związane z tobą, jeśli takie były) - i jakoś chce unormować te stosunki
                międzyludzkie? Skoro sama ma faceta, nie będzie się czuła "wyobcowana",
                albo "trzecia" (w kontekscie: na przyczepne) w waszym towarzystwie. Albo tez
                chce pokazac Exowi, ze sobie daje rade i tez zycie uklada sobie ciekawie i
                niezle (troche w tym "msciwej" albo zwykłej satysfakcji moze byc tez).

                Pomysl optymistycznie smile

                Ale nie daj sie wkręcić w coś, na co nie masz ochoty.
                Jak nie chcesz jej widziec, to niech się spotkają w trójkę z twoim M, jesli juz
                musi się z nim spotkac przy okazji dzieci/urlopu.

                J.
                • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 29.07.04, 12:39
                  hmm Jayin.. ona jest z tym swoim narzeczonym juz kawal czasu, znali sie ze
                  szkoly jeszcze .. nie wiem, nie interesowalo mnie kiedy gdzie itd itp a
                  negatywy jej nie przejda az do podzialu majatku wink jak sadze. (tylko nie
                  bardzo jest co dzielic) w kazdym razie mysle optymistycznie wink a wkrecic sie
                  nie dam.. tzn postaram.. tzn ona wie, ze ja sie nie garne do poznawania - nie
                  odwoze z M dzieci, nie przyjezdzam z nim po nie.. a z racji odleglosci nie moze
                  mnie spotkac w miescie np smile ona stosuje cos w rodzaju rywalizacji..
                  finansowej, kto ma lepszy komputer, samochod, aparat cyfrowy itd smieszne,
                  prawda? Maly zawsze podpytuje i porownuje, chyba ktos go tego uczy, nie? wink
                  takiego materialistycznego podejscia do zycia. ostatnio zameldowal, ze ma
                  nowych kuzynow wink wiec moze tym razem, ona chce sie scigac kto pierwszy wstapi
                  ponownie w zwiazek malzenski? wink ech, bo trafil mi sie taki egzemplarz
                  mlodszej exi i ona chyba wciaz dojrzewa smile bo ja nie z tych macoch, co to
                  mlode i blondi ;-PP moj M teraz wybral madrzejsza heheh (roznica roku a czuje
                  jakby cale pokolenie) koncze, bo wyjdzie na to, ze innych problemow nie mam smile
                  pozdrawiam
      • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 20:28
        chalsia napisała:

        > Już o tym na tym forum pisałam - bo w przyszłości moje dziecko będzie z next
        > spędzać sumarycznie prawie kwartał w roku. A jest to dla mnie obca osoba.
        > Jak się oddaje dziecko do przedszkola itp, to matki tez chcą poznać
        opiekunki,
        > przedszkolanki etc.

        hmm Chalsiu, znasz swoja next? rozmawialas z nia? pojechalas do niej do domu?
        i druga sprawa, zakladamy ze nie ukladaja Ci sie kontakty z bylym, jak patrzysz
        na jego next? czy nie przez pryzmat tych zlych stosunkow? czy nie uwazasz, ze
        lepiej byloby sobie odpuscic te znajomosc do czasu normalizacji kontaktow z
        bylym? tym bardziej, ze dzieciak ma komorke i relacjonuje na biezaco, co sie
        dzieje, co robi itd to nie jest moje pierwsze spotkanie z dziecmi i ona wie,
        ze sie zaakceptowalismy.
    • lideczka_27 Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 19:39
      Jeżeli eksia traktuje partnerkę byłego poważnie, szanuje jej wybór związania
      się z byłym (jeśli next nie była przyczyną rozpadu związku, to chyba jest to
      możliwe?) i wychodzi z założenia, że druga żona eksa jest członkiem rodziny jej
      dziecka, to może chce po prostu poznać osobę, pod której opieką wespół z ojcem
      te dzieciaczki będą przebywać? Jeżeli kobieta nie każe next siedzieć w cieniu,
      to taką chęć poznania rozumiem. Przy okazji powiem, że mi by taki układ bardzo
      odpowiadał. Dziecko przecież często było z nami. Czy nie byłoby normalne,
      gdybym np. mogła zadzwonić i zapytać "słuchaj, mała zachowuje się tak i tak,
      kaszle czy coś tam, co mam robić?". Dla eks to też byłaby komfortowa sytuacja,
      gdyby zadzwoniła, porozmawiała ze mną, bo ja nie ubliżając tu mojemu M. chyba
      bardziej "czuję" dzieci niż on - facet. Zdrowy układ, gdzie byłabym ciotką, pod
      której opieką (także) matka zostawiałaby dzieci. No i byłyby te wszystkie
      rozmowy, jakie przeprowadza się właśnie z ciotką, przedszkolanką itd. Nie
      chodzi tu o wychowywanie (karanie, besztanie, nagrody itd.), bo od tego jest
      ojciec, matka i koniec, ale po prostu chciałabym być traktowana jak osoba
      dorosła, której można zaufać i na której można polegać. I pewnie są takie eks,
      które podchodzą w podobny do tego sposób. Natomiast jeśli eks wymaga, by next
      udawała powietrze, nie miała prawa nawet zwrócić uwagi dziecku, starała się być
      zupełnie obcą osobą, to uważam, że oglądanie mnie przez taką osobę nie jest OK.
      Myśmy spotkań nie mieli, zobaczyłyśmy się pierwszy raz przypadkiem na spacerze,
      no a potem podczas zabierania młodej do nas, odprowadzania itd. Bywało, że eks
      przyprowadzała mi dziecko, gdy M nie było albo je ode mnie odbierała. Kazała
      dziecku mówić od mnie "pani" i nazywała mnie "wstrętną obcą kobietą", ale gdy
      było jej na rękę (miała swoje plany), to nie widziała przeciwwskazań, bym się
      dzieckiem nie zajęła gdy M. także nie mógł.
      Mam pytanie: ilu Waszych M poszło na spotkanie z partnerami swoich byłych żon?
      Czy mieli prawo sprzeciwić się wspólnemu zamieszkaniu eksi z jej partnerem pod
      jednym dachem z jego dzieckiem? Czy chociażby zostali o tym uprzedzeni? Wiem,
      głupie pytanie, ale…

      Pozdrawiam
      lida
    • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 22:49
      skoro zdominowalam watek, to pociagne moj monolog do konca wink bo nie mam z kim
      o tym pogadac, M jak slyszy o ex, to sie wscieka, ze jeszcze i ja mu o niej
      przypominam. taak.. pozyjemy, zobaczymy. w kazdym razie, czuje sie przyparta do
      muru, ale nie dam sie zwariowac. myslalam po prostu, ze taka sytuacja (nie
      znamy sie) odpowiada obu stronom, a tu niespodzianka wink pozdrawiam
      PS. ja bym nie chciala chyba poznac swojej next, gdyby moj dzieciak byl w
      wieku, w ktorym sam by mi opowiedzial jak ona go traktuje i wszystko bylo OK.
      tak sadze.
      • lideczka_27 Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 28.07.04, 23:04
        triss, bo to jest ta zasadnicza sprawa - małe dziecko, większe dziecko. Gdy
        masz w domu brzdąca, to może chciałabyś wiedzieć z kim przebywa, jaki on jest,
        bo na malucha może jakoś oddziaływać; gdybym była eks, pewnie chciałabym
        wiedzieć z kim mój maluch prócz ojca będzie przebywał. Z drugiej strony znam i
        mam zaufanie do M. więc wiem, że nie dałby swojej babie zrobić naszemu dziecku
        krzywdy smile Istotnie, gdy dzieci są duże i już w miarę samodzielne, to matce
        chyba wystarczy relacja dzieci.
    • kkokos oj dziewczyny 29.07.04, 10:05
      nie, nie ma w tym sprzeczności: że z jednej strony nie chcemy, by to next
      zajmowała się naszymi dziećmi, tylko uważamy, że powinien zrobić to ojciec, z
      drugiej strony chcemy znać kobietę, z którą nasze dziecko spędza czas. Bo
      założenie, że to ojciec się będzie zajmował, jak pokazuje praktyka i życie,
      jest idealistyczne. Tak, uważam, że to ojciec powinien i nie życzę sobie, by
      moim dzieckiem zajmowała się macocha, ale wiem, że ojciec ma moje życzenie
      serdecznie gdzieś i nie uprzedzając mnie (oczywiście) zostawia dziecko macosze
      na cały dzień, bo ma ważniejsze sprawy. Ja jestem w takiej sytuacji bezradna. A
      macochy, jak widać, traktują eksiowe odczucia jak fumy.
      Po drugie, dlaczego uważacie, że eks ma obowiązek zaakceptowania was jako
      osoby, która przez częste kontakty z dzieckiem ma na nie wpływ? Bo co, bo
      ojciec tego dziecka wybrał was na towarzyszkę życia? Ale kiedyś wybrał eksię,
      prawda? I co z tego? Mało tu było wpisów, w których macochy zwijały się z
      zazdrości o to, że w ogóle była jakaś eks? Uważacie, że takie uczucia są
      naturalne, ale kiedy eksią targają różne złe wobec was uczucia, to eksia zła
      kobieta jest..
      NO i podstawowe pytanie:
      Wy byście eksi swoich dzieci pod opiekę tak chętnie nie oddały, prawda?

      Dla ułatwienia dodam:
      byłam next, jestem eks, i nie miota mnie zawiść, co najwyżej ręce mi opadają:
      moje dziecko właśnie wróciło z wakacji z ojcem. "A wiesz, że tata ma kolejną
      narzeczoną?" To już trzecia, żadna się na kolejnych wakacjach nie powtórzyła.
      Ja ich nie chcę poznawać. Ja się tylko modlę, by tatuś poznał narzeczoną na
      tyle wcześnie przed wakacjami, by szczytowy okres godowy był już poza nim. Bo
      inaczej tokuje m.in. metodą musztrowania mojego syna, żeby pokazać, jaki to on
      ma posłuch i porządek zaprowadzić potrafi....
      • chalsia Re: oj dziewczyny 29.07.04, 10:41
        Kkokos, dzięki, bo jak poczytałam, to mi ręcę opadły z niemocy.
        Przecież to takie oczywiste, zwłaszcza jak dzieci są małe.
        Ja po prostu na takim spotkaniu z next chciałabym jej poopowiadać JAKIE jest
        moje dziecko i przekazać coś w rodzaju "instrukcji obsługi". I ton ie stoi w
        sprzeczności z założeniem, że to GŁÓWNIE ojciec powinien się zajmować dzieckiem
        a nie next. Ale życie życiem. Po za tym, next jako kobieta (a zwłaszcza jak
        samna jest matką) może lepiej rozumiec pewne kwestie/problemy etc związane z
        dzieckiem i lepiej rozumiejąc jego potrzeby może tez jakoś "pozytywnie" wpłynąć
        na ojca dziecka.
        I tylko tyle.
        Wracając do fragmentu wypowiedzi Lideczki - nawet jeśli ta next przyczyniła się
        do rozpadu małżeństwa, z mojej strony jest możliwe spokojne spotkanie się z
        next tylko i wyłącznie by pogadać o dziecku (bo potrafię wmocje odłożyć na bok
        i zająć się kwestią mertyoryczną). A ja myślę, ze ona może nie chcieć z
        wieeeluuu powodów min. zazdrości o przeszłość a także poczucia winy bo ciężko
        jest spojrzeć prosto w twarz osobie, którą się akrzywdziło.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • lilith76 Re: oj dziewczyny 29.07.04, 10:45
          czasami warto posłuchać wyważonych wypowiedzi z drugiej strony barykady.
          zgadzam się z i z jedną, i z drugą w 100%.

          PS: macochy boją się, że jeśli dzieci tylko z ojcem będą spędzać czas, to one
          wyjdą na chłodne, zimne i nie interesujące się dziećmi. i boją się, że dzieci
          je po prostu zawsze będą traktowały jak obca osobę, doczepkę do taty.
        • pysia-2 Re: oj dziewczyny 29.07.04, 11:00
          A ja wczułam się w sytuację i doszłam do wniosku, że gdybym była ex, to
          chciałabym poznać next z czystej ciekawości. Żeby zobaczyć jaką kobietę wybrał
          sobie mój były mąż. Tak samo jak z ciekawości chciałam zobaczyć ex. Żeby
          przekonać się, z jaką kobietą mój mąż był związany przede mną.
          Bo ja generalnie z tych bardziej ciekawskich jestem.

          Oczywiście sytuacja kiedy pragnie się poznać next w związku z troską o dziecko
          jest również jak najbardziej naturalna i zrozumiała.
        • lideczka_27 zdaje się 29.07.04, 20:22
          że o tym napisałam w swoim poście?

          Widzisz chalsia, przeze mnie nie musiałabyś się denerwować... wink


          pozdrawiam
          lida
        • night_irbis Re: oj dziewczyny 30.07.04, 12:22
          Jestem i next i eks.
          I twój głos, chalsia, wydał mi się najbardziej rozsądny w tej dyskusji.
          Przyznam, że jako eks, chciałam zobaczyć next, i to z powodów bardziej
          przyziemnych, niż dziecko - bo takiego nie mam.
          Po prostu, byłam w takiej depresji po tym jak zostawił mnie mąż, którego bardzo
          kochałam, że musiałam pozbierać się (po półroku liczenia pajęczyn na suficie i
          wycia do poduszki) i udowodnić samej sobie (nawet na siłę wink ), że nie jestem
          gorsza i nie moja w tym wina: nie jestem brzydsza, grubsza, głupsza i etc.
          Spoko. Nie jestem smile Next jest 10 lat młodsza i o niebo bardziej rozrywkowa.
          Może to płytkie, wybaczcie, ale wystarczyło do podbudowania własnego JA. Jestem
          inna. Ale nie jestem gorsza. Wygrzebałam się z tej depresji, spotkałam fajnego
          faceta...
          I teraz jestem next smile
          I tu już inna bajka. 5-letnia córka M. bywa z nami często. M. jest wspaniałym
          ojcem, ale ciężar niektórych niezbyt miłych sytuacji spada zazwyczaj na mnie.
          Córka siedzi M. na głowie smile On czuję się winny za rozpad swojego poprzedniego
          małżeństwa (i ma rację zresztą). Nie zmienia to faktu, że, gdy córka urządza
          histerię, bo nie chcę np. przed snem myć zębów - "Bo nie! Bo nie będę!", to M.
          zwija się i gotów jest jej w każdym calu ustąpić - byle by nie płakała (a ta
          mała cwaniara to chętnie wykorzystuje wink ). Więc muszę na spokojnie wejść na
          arenę konfliktu i postarać się, bez używania zbędnego przymusu przekonać
          dziecko, że mycie zębów nie jest takie straszne, a w przyszłości zdrowe zęby
          jej się przydadzą smile
          Chciałam więc spotkać się z next. Porozmawiać z nią. Dostać od niej "instrukcję
          obsługi" smile. Co ona w takich sytuacjach robi. To jest jej dziecko. I nie będę
          tu wprowadzać nowych porządków. Ale to dziecko często bywa ze mną i chciałbym
          wiedzieć, co ona mi poradzi w takich sytuacjach.
          Opory były straszne.
          Nadal Ex nie specjalnie chcę ze mną rozmawiać (choć to nie ja byłam powodem
          rozpadu ich małżeństwa). Ale już jest lepiej. I czasami nawet do mnie dzwoni.
          Nie musi być moją przyjaciółką. Zresztą mi też na tym nie zależy, ale
          chciałabym móc się z nią poradzić w kwestii jej dziecka, co do którego czuję
          się odpowiedzialna, gdy jest pod moją opieką.
          Mam nadzieję, że się w końcu dogadamy.
          Pozdrawiam
          • domali Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:00
            night_irbis napisała:

            > Przyznam, że jako eks, chciałam zobaczyć next, i to z powodów bardziej
            > przyziemnych, niż dziecko - bo takiego nie mam.
            > Po prostu, byłam w takiej depresji po tym jak zostawił mnie mąż, którego
            > bardzo kochałam, że musiałam pozbierać się (po półroku liczenia pajęczyn na
            > suficie i wycia do poduszki) i udowodnić samej sobie (nawet na siłę wink ), że
            > nie jestem gorsza i nie moja w tym wina: nie jestem brzydsza, grubsza,
            > głupsza i etc. Spoko. Nie jestem smile
            > Może to płytkie, wybaczcie, ale wystarczyło do podbudowania własnego JA.

            Ale zapewne Ty na 'oblookaniu' poprzestalaś smile
            Za to eks mojego męża, której podobno ja mam czegoś zazdrościć, rozsyla swoim
            znajomym moje zdjęcia (swoją drogą ciekawe jak zdobyte) i na pytanie 'która to'
            odpowiada 'ta najbrzydsza, blądynka (pisownia oryg)'.
            To się dopiero nazywa mieć kompleksy (znaczy się, ja je mam oczywiście smile )


            • jayin Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:28
              domali napisała:

              > To się dopiero nazywa mieć kompleksy (znaczy się, ja je mam oczywiście smile )

              No jak to??
              Dominika... Ja bym na twoim miejscu miała... te kompleksy...
              Być BLĄDYNKĄ to przecież straszne....wink

              (ale z tymi zdjęciami to już "letka" przesada......uncertain zde-gustowana jestem
              normalnie... Trochę rozbawiona, ale zdegustowana wink
              Kiedyś, dawno, jakaś lala usiłująca się poseksić i "poyntelektyualizować"
              wspólnie z J - mówiąc krótko i ją cytując z naszej rozmowy
              niegdysiejszej: "chciała zająć moje miejsce, bo ona bardziej na to miejsce
              pasuje" - kiedy J dobitnie wyraził jej swoją niecheć i brak zgodysmile na tego
              typu "atrakcje" - zdobyła skądś foty moje i J i rozsyłała naszym znajomym z
              mało pochlebnym opisem...wink Oj, mówię ci... Jakie ja wtedy powinnam mieć
              kompleksy... Boże... Jak stąd do Honolulu wink
              Mieliśmy trochę stresu, ze złości chyba bardziej, że ktoś się tak bawi kompami
              i cudze foty kradnie, niż przez te opisysmile bo opisy przysporzyły wszystkim
              rozzbrajającej lektury..wink

              Okazało się, że lala foty "wyciągnęła" z pomocą kolegów z kompa J (koledzy-
              "chakierzy"smile. Na szczęście potem ucichła, jak się dowiedziała, że za takie
              szperanie po cudzych kompach można zdrowo usiąść w obliczu sądu.

              Na szczęście nie była to Ex smile Ex ma z tego co wiem/widzę/nie widzę/nie wiem -
              za dużą klasę na takie młodzieżowe zabawy foto-internetowesmile Chyba. Ale tak
              myślę. I bardzo dobrze. Dorośli ludzie powinni być raczej dorośli. Nie?

              J.
              • domali Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:34
                jayin napisała:


                > No jak to??
                > Dominika... Ja bym na twoim miejscu miała... te kompleksy...
                > Być BLĄDYNKĄ to przecież straszne....wink

                Hehe, no straszne, strzaszne. Do tego jeszcze w butach na koturnie chodzę,
                podobno smile

                > (ale z tymi zdjęciami to już "letka" przesada......uncertain zde-gustowana jestem
                > normalnie... Trochę rozbawiona, ale zdegustowana wink


                Zaraz po wizycie Kuby u nas eks się zastanawiala, skąd by tu skaner wytrzasnąć,
                bo na jakimś tam zdjęciu, zrobionym przez Kubę, ja się przypadkiem (?)
                znalazlam (bo raczej staralam się do zdjęć nie pozować smile )
                No i cala sytuacja mnie bawi, szczególnie w zderzeniu z tekstami, jak to ja
                zazdroszczę tej wspanialej, yntelygentnej i w ogóle 'ach' eks.
                No ale w sumie czy ja mogę bronić komukolwiek dowartościowywania się moim
                kosztem?
                • jayin Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:37
                  domali napisała:

                  > Hehe, no straszne, strzaszne. Do tego jeszcze w butach na koturnie chodzę,
                  > podobno smile

                  O, mamo. Ja też...
                  Znaczy się, to jakieś nienormalne jest?...smile


                  > No i cala sytuacja mnie bawi, szczególnie w zderzeniu z tekstami, jak to ja
                  > zazdroszczę tej wspanialej, yntelygentnej i w ogóle 'ach' eks.
                  > No ale w sumie czy ja mogę bronić komukolwiek dowartościowywania się moim
                  > kosztem?

                  Wiesz, zazdrość ludzka rzecz smile Jeśli jest czego, to ja sobie zazdroszczę do
                  woli smile) (nie mylić zazdrości z zawiścią).

                  I oczywiście - nie możesz bronić nikomu niczego. Bo jak?
                  Chyba, ze foty nielegalne smile
                  Pomyśl natomiast, że dzięki tobie więcej zadowolonych ludzi na tym świecie
                  chodzi. Też się dowartościujesz smile Pozytywnie.

                  pozdr.

                  J.
                  • domali Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:46
                    jayin napisała:

                    > O, mamo. Ja też...
                    > Znaczy się, to jakieś nienormalne jest?...smile


                    Wiesz, no nienormalne calowicie i w calej rozciaglosci smile
                    Pomijam fakt, że tym moim butom (podeszwa ma grubość 1 cm) trochę do koturna
                    brakuje smile Ale cóż, ja też mam klopoty ze wzrokiem, a dziecko mi okulary
                    zniszczylo smile


                    > Wiesz, zazdrość ludzka rzecz smile Jeśli jest czego, to ja sobie zazdroszczę do
                    > woli smile) (nie mylić zazdrości z zawiścią).


                    No wlasnie, jesli jest czego smile)


                    > I oczywiście - nie możesz bronić nikomu niczego. Bo jak?
                    > Chyba, ze foty nielegalne smile

                    Sęk w tym, że nie wiem, skąd foty. Chyba że te zeskanowane.

                    > Pomyśl natomiast, że dzięki tobie więcej zadowolonych ludzi na tym świecie
                    > chodzi. Też się dowartościujesz smile Pozytywnie.

                    Taaa smile
                    I mogę pośpiewać: 'od rana (znaczy sie poludnia) mam dobry humor" smile
              • lubstej Re: oj dziewczyny 30.07.04, 14:08
                dziewczyny, zaczynam sie bac!

                eksia jest w posiadaniu materialu filmowego na ktorym jestem w calej okazalosci
                material przygotowany na jej zlecenie przez jej tatusia, nagrany przy kosciele
                po komunii - qrcze, szlam wprost na filmujacego faceta, ale nie spodziewalam
                sie ze to wlasnie mnie wybral na "gwiazde" o czym uswiadomila mnie pozniej
                rodzina m

                jak myslicie, jak moga wykorzystac taki material (bole w roznych czesciach
                ciala juz odczuwam wink))
                • domali Re: oj dziewczyny 30.07.04, 14:17
                  lubstej napisała:

                  > jak myslicie, jak moga wykorzystac taki material (bole w roznych czesciach
                  > ciala juz odczuwam wink))

                  Zapewne w niecnych smile
                • jayin Re: oj dziewczyny 30.07.04, 14:23
                  Lubstej - bać się?? No coś ty! Masz szanse na zostanie drugą Avą Gardner!smile
                  Popularność murowana.

                  ...tylko pamiętaj, żeby prawnie zabezpieczyć sobie ściągalność tantiem od
                  rozpowszechniania tej produkcji...wink)))

                  J.
            • mikawi Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:50
              cokolwiek nie powiedzieć o "naszej" eks - przynajmniej nie zachowuje sie jak
              dzieciak, który ma wielką radochę (może potrzebę?) w udowadnianiu (?) sobie i
              innym że jest lepsza od next. I to w taki sposób na dodatek. Ubawiłam się smile

              • jayin Re: oj dziewczyny 30.07.04, 14:26
                mikawi napisała:

                > cokolwiek nie powiedzieć o "naszej" eks - przynajmniej nie zachowuje sie jak
                > dzieciak, który ma wielką radochę (może potrzebę?) w udowadnianiu (?) sobie i
                > innym że jest lepsza od next. I to w taki sposób na dodatek. Ubawiłam się smile

                Właśnie, Mikawi.
                Dla mnie to też dziecinne zachowanie.
                I chyba cieszę się, że sama nie muszę udowadniać że jestem lepsza od kogoś. Ani
                Ex też nie robi tego (a przynajmniej ja o niczym takim nie wiemsmile

                To chyba kwestia poczucia własnej wartości.
            • kamila77 Re: oj dziewczyny 30.07.04, 14:26
              Wiesz co, twoja glupota mnie po prostu poraza. Nie twoje zdjecia wysylalam, nie
              ty bylas najbrzydsza "blądynką". (blad oczywiscie celowy, bo owa pani na
              zdjeciu jest "blądynką" mentalną).

              Przy okazji - myslalam, ze ci sie juz znudzilo podgladywanie moich rozmow na
              czacie. Ale coz, jakies hobby miec trzeba.

              PS. Skaner mam w pracy, podziwiam wyobraznie.
              • jayin Re: oj dziewczyny 30.07.04, 14:34
                Kamila... Nie wystarczyło napisać tego samego, ale oszczędzając nam i sobie
                tej "porażajacej głupoty", jaką wg ciebie prezentuje Domali?...

                O ile ona opisuje jakąś sytuację związaną ze swoją Ex (tak się składa, że to o
                ciebie chodzi) - my ją odczytujemy tak jak napisała i oceniamy sobie i
                żartujemy z sytuacji i zachowań ludzkich w nią wplecionych. Akurat dla mnie to
                mało ważne o kogo chodzi bo i tak was nie znam. A sama sytuacja wydała mi się
                (i nadal wydaje) komiczna. Sytuacja w takiej postaci jak ją opisała Dominika.

                Ty masz najoczywistsze prawo (jesli chcesz nas "naprostować" na fakt, żebyśmy
                nie miały mylnego osądu jakiegoś w 100%) wyjaśnić, ze tak nie było jak pisze
                Domali. I wtedy mamy obrazek z dwóch stron wzięty... I kazda z nas wtedy
                wyciaga wlasne wnioski na temat "jak to naprawde było",
                najczęściej "pośrodkując" te wnioski pomiędzy postami Domali a Twoimi.

                I ok.

                Ale z tą głupotą to przesadziłaś lekko......

                J.
              • domali Zaraz, zaraz, jak to bylo... 30.07.04, 14:39
                'winny się tlumaczy'? 'uderz w stól'?


                PS Ja wiem, że w końcu tej polonistyki nie skończylaś, ale chyba jednak
                powinnaś wiedzieć, że podgladać można, podglądywać raczej nie...
                • jayin Domali... 30.07.04, 14:45
                  domali napisała:
                  ...Nie powielaj nieładnych wzorów zachowań.
                  Bo będę wrednie kasować takie posty jak ten twój powyższy i Kamili wcześniejszy.

                  Nu nu... (tu J grozi palcem smile
                  • domali Re: Domali... 30.07.04, 14:47
                    Ta jest, Pani Matko smile
                    • jayin Re: Domali... 30.07.04, 15:18
                      domali napisała:

                      > Ta jest, Pani Matko smile

                      No!

                      (powiedziała srogo Pani Matka i odeszła dostojnym, acz chwiejnym krokiem. A
                      skrzydła wykrochmalonego czepca na jej głowie zachwiały się mocno, kiedy
                      ukradkiem przechyliła butelkę Ballentines`a, żeby łyknąć "co nieco", jak to
                      mawiał Kubuś Puchatek...wink
                      • domali Re: Domali... 30.07.04, 15:21
                        jayin napisała:


                        > (powiedziała srogo Pani Matka i odeszła dostojnym, acz chwiejnym krokiem. A
                        > skrzydła wykrochmalonego czepca na jej głowie zachwiały się mocno, kiedy
                        > ukradkiem przechyliła butelkę Ballentines`a, żeby łyknąć "co nieco", jak to
                        > mawiał Kubuś Puchatek...wink

                        jak na wzorową macochę przystalo big_grinDDD
                        • jayin No, ba! ;-)))) [n/t] 30.07.04, 15:22
                • kamila77 Re: Zaraz, zaraz, jak to bylo... 30.07.04, 15:36
                  Dziękuję za zwrocenie uwagi na bład, polecam jednak blizsze przyjrzenie sie
                  definicji: "przyjrzec sie komu lub czemu ukradkiem, niepostrzezenie, w chwili
                  gdy ktos nie chce byc widzianym; podpatrzyc, wysledzic>

                  W domu tez mam podsluch?
                  Aparat na fotokomorke w toalecie?
                  • jayin Kamilo... 30.07.04, 15:40
                    ...Kwestie podsłuchów i ustronnych miejsc w mieszkaniu to już sobie na prv
                    wyjaśnijcie. OK?

                    ŻÓŁTA.
                    po raz drugi.
      • atiwoj2 Re: oj dziewczyny 29.07.04, 11:11
        A mnie wlasciwie jedno zastanawia. moge zrozumiec ze Ex chce poznac kobiete z
        ktora jej dzieci w mniejszym lub wiekszym stopniu beda spedzac czas, ale z
        drugiej strony ile mozna sie dowiedziec o czlowieku widzac go tylko przez
        chwile, zamieniwszy z nim tylko kilka slow....
        Jak wiemy czasem pozory bardzo myla i np. ci co robia dobre wrazenie okazuja
        sie niewatrymi poznania albo odwrotnie.
        Niestety (albo stety) nie ma na to regul.
        Zakladam rowniez, ze matka (w tym przypadku Ex) wysylajac dziecko pod opieke
        ojca - ma do niego zaufanie (gorzej jak "musi miec")i do jego decyzji -
        szczegolnie jesli chodzi o Ich wspolne dziecko.
        --------------------

        • chalsia Re: oj dziewczyny 29.07.04, 11:45
          > Zakladam rowniez, ze matka (w tym przypadku Ex) wysylajac dziecko pod opieke
          > ojca - ma do niego zaufanie (gorzej jak "musi miec")i do jego decyzji -
          > szczegolnie jesli chodzi o Ich wspolne dziecko.

          Jesli dziecko i ojciec mieszkali ze soba przez dłuższy czas (np. 1,5 roku) to
          jest prawdopodobne,że ojciec zna dziecko wystarczająco dobrze i matka może miec
          do niego jakieś zaufanie.
          Jeśłi natomiast ojciec od maleńkości dziecka jest "dochodzący", to bardzo
          prawdopodobne jest, że jego wiedza o dziecku jest raczej nikła. Wtedy jest
          sytuacja, gdy matka "musi mieć" zaufanie do ojca i jego decyzji. A raczej
          oczywiste jest, że nie ma.
          Pozdrawiam,
          Chalsia
      • lideczka_27 Re: oj dziewczyny 29.07.04, 21:04
        nie, nie ma w tym sprzeczności: że z jednej strony nie chcemy, by to next
        zajmowała się naszymi dziećmi, tylko uważamy, że powinien zrobić to ojciec, z
        drugiej strony chcemy znać kobietę, z którą nasze dziecko spędza czas. Bo
        założenie, że to ojciec się będzie zajmował, jak pokazuje praktyka i życie,
        jest idealistyczne.

        A to dlatego, że zdarzają się czasem wypadki losowe. Naprawdę. I bywa, że
        dziecko zostaje z macochą. Tak jak pewnie matce czasem ktoś pomoże w opiece nad
        dzieckiem (mama, babcia, ciocia, sąsiad, partner???). Oczywiście mówię tu o
        wypadkach, a nie o normie. Dzień, czy dni ojca, to jest dzień kontaktów OJCA Z
        DZIECKIEM i powinien być tak spędzony. No, ale bywa różnie, wiem. Gdybym
        posyłała młodego do ojca, a on by wiecznie gdzieś latał, to nie minęłaby nas
        rozmowa. I już nie dlatego, że nie życzę sobie, by obca kobieta siedziała z
        moim dzieckiem, czy wymagam, by ojciec wypełniał swój obowiązek jaki mu
        wyznaczył sąd, ale dlatego, że wiem, iż dziecko na ten dzień bardzo czekało
        (pamiętam jak nasza młoda stęskniona przychodziła do ojca) i próbowałabym
        gamoniowi uświadomić, że przez swoje sprawy zaniedbuje i krzywdzi DZIECKO, bo
        nie spełnia jego oczekiwań.

        Tak, uważam, że to ojciec powinien i nie życzę sobie, by
        moim dzieckiem zajmowała się macocha, ale wiem, że ojciec ma moje życzenie
        serdecznie gdzieś i nie uprzedzając mnie (oczywiście) zostawia dziecko macosze
        na cały dzień, bo ma ważniejsze sprawy.

        Do tego już wyżej się ustosunkowałam.

        Ja jestem w takiej sytuacji bezradna. A
        macochy, jak widać, traktują eksiowe odczucia jak fumy.

        Ja wiem? Naprawdę rozumiem takie potrzeby matki, o ile oczywiście wcześniej nie
        usłyszałabym, że mam się odpierd... (co usłyszałam) od jej dziecka.

        Po drugie, dlaczego uważacie, że eks ma obowiązek zaakceptowania was jako
        osoby, która przez częste kontakty z dzieckiem ma na nie wpływ?

        Ja nie wiem, czy to pytanie do mnie? Bo pisałam o akceptacji, ale o akceptacji
        mnie jako partnerki byłego, która jest stała (byłam żoną M., matką przyrodniego
        brata naszej młodej, a nie sezonową panienką) i wymyśliłam sobie, że jeśli
        matka nie ma do mnie uprzedzeń (dlaczego miałaby mieć, gdybym jej nigdy w życiu
        nie skrzywdziła, ani jej dziecka?), to mogłaby bez stresu podejść do mnie
        właśnie jak do ciotki czy opiekunki i zbudować relacje o jakich pisałam i o
        jakich pisała chalsia (bo też uważam, że jako baba lepiej "czuję" potrzeby
        dziecka niż facet, zwłaszcza, że mam własne)... Wszyscy dorośli, przebywający
        dość często z naszymi dziećmi, mają na nie wpływ. Czy nam się to podoba, czy
        nie sad

        Bo co, bo ojciec tego dziecka wybrał was na towarzyszkę życia?

        kkokos, czy nie wolałabyś, by ojciec dziecka normalnie podchodził do faktu
        istnienia Twojego partnera? Czy nie byłoby dobrze, gdyby zwyczajnie uznawał, że
        to normalne, iż dziecko przebywając z Twoim partnerem/mężem jest niejako pod
        jego wpływem (może to mieć przecież dobre skutki, jeśli masz w domu porządnego
        człowieka). Bo ja, gdybym była eks, uznałabym ich związek. Jeśli tylko by
        macocha swoim postępowaniem dała świadectwo, że to przyzwoity, porządny
        człowiek, w którego towarzystwie osoba mi najdroższa – dziecko - czuje się
        dobrze, jest zadbane, lubi ją, to dlaczego nie? I chciałbym tej wzajemności. By
        ojciec dziecka nie podważał autorytetu mojego nowego partnera. By dziecko
        wracając od ojca nie było nabuntowane przeciw ojczymowi, zwłaszcza gdybym
        widziała, że mój partner jest po prostu dla niego dobry i nigdy nie wchodzi w
        kompetencje ojca, bo ojciec dziecka istnieje.

        Ale kiedyś wybrał eksię,
        prawda? I co z tego? Mało tu było wpisów, w których macochy zwijały się z
        zazdrości o to, że w ogóle była jakaś eks? Uważacie, że takie uczucia są
        naturalne, ale kiedy eksią targają różne złe wobec was uczucia, to eksia zła
        kobieta jest..


        Wiesz kkokos, ja Ci się do czegoś przyznam. Ja nie wiem i już nigdy się nie
        dowiem, ale jest we mnie takie pytanie... Czasem wraca, gdy czytam forum: co
        miała mi do zarzucenia eks? Rozliczam się z tych lat, z traktowania córki w
        sposób, w jaki to zawsze robiłam. Pamiętam nasze relacje wśród dorosłych i
        uwierz - nie mam sobie nic do zarzucenia. Może tylko to, co ona mi kiedyś przez
        telefon wykrzyczała: że zniszczyłam wszystko, cały jej plan, bo po jej odejściu
        M. cyt. "miał zdechnąć pod płotem" i zapowiedziała, że i tak nas zniszczy.
        Wiem, że moja eks nie jest standardowa, wiem, naprawdę. Ale to żadna pociecha.
        Czułabym się dobrze, gdyby kiedyś powiedziała "doceniam to, że jesteś taka,
        jaka jesteś". Bo uważam, że na to zasługiwałam. I tyle (wybacz brak skromności,
        ale jestem po prostu szczera, skoro poruszamy tu temat uczuć i emocji).

        NO i podstawowe pytanie:
        Wy byście eksi swoich dzieci pod opiekę tak chętnie nie oddały, prawda?

        W życiu. O tym już pisałam kiedyś mag. Ale nie dlatego, że to była żona mojego
        męża. Ja naprawdę okres zazdrości o ich przeszłość mam za sobą, poza tym
        przechodziłam to niezwykle krótko i łagodnie. Nie wnikam w te relacje eks –
        next. Myślę, że nie w tym rzecz. Znam siebie i wiem, że moja next mogłaby być
        spokojna, gdyby jej dziecko przyszło do mojego domu np. w odwiedziny do mojego
        syna a swojego brata. Tu chodzi o to, z jakim człowiekiem mamy do czynienia.
        Dlatego nie dałabym mojego malucha mojej eks. Ja nawet nie chciałam, by
        patrzyła mi do wózka. Choć to trochę nierealne (w końcu M. był zawsze przy mnie
        i refleks ma), ale bałabym się, że zrobiłaby mojemu dziecku jakąś krzywdę.
        Wiem, do czego była zdolna. Niestety..

        pozdrawiam
        lida
        • kkokos Re: oj dziewczyny 30.07.04, 09:51
          wiesz lideczko, twoja sytuacja rzeczywiście jest szczególna i odbiegająca od
          normy. I na pewno przebrnięcie przez to wszystko wymagało od ciebie hartu
          ducha. Ale sorry za przykre słowa: strasznie jesteś w siebie wpatrzona i w tę
          swoją sytuację. Jeśli uważasz, że "to pytanie nie do ciebie", to widocznie tak
          jest. To po co w ramach odpowiedzi wypisujesz mnóstwo oczywistości i banałów...
          I nigdy, ale to nigdy w życiu nie mów, że ty "na czyimś miejcu" albo "w jej
          sytuacji". Bo nie wiesz ani co byś czułą, ani jak byś sobie z tymi uczuciami
          umiała poradzić, ani co byś zrobiła. Tego się nigdy nie wie, dopóki się na
          własnej skórze nie odczuje.
          • lideczka_27 Re: oj dziewczyny 30.07.04, 13:29
            kkokos napisała:

            > wiesz lideczko, twoja sytuacja rzeczywiście jest szczególna i odbiegająca od
            > normy. I na pewno przebrnięcie przez to wszystko wymagało od ciebie hartu
            > ducha. Ale sorry za przykre słowa: strasznie jesteś w siebie wpatrzona i w tę
            > swoją sytuację.

            Nie, ja nie jestem zapatrzona w to, co przeszłam. Ale po prostu dużo rzeczy
            widzę przez pryzmat własnych doświadczeń, czasem trudno się od tego oderwać.
            Jak większość z nas zresztą. Ty też nawiązałaś do swoich przeżyć, jak to
            jest "u Was". Bo na tym się opieramy, gdy dyskutujemy, a nie w większości na
            tym, co nam ktoś powiedział, prawda? Staram się zawsze zachować obiektywizm i
            na szczęście często mi się to udaje. A jeśli nie... Jestem człowiekiem i czasem
            mnie ponosi.

            Jeśli uważasz, że "to pytanie nie do ciebie", to widocznie tak
            > jest.

            A widzisz. I po co ten atak? to było PYTANIE. Bo nie zrozumiałam, czy
            nawiązujesz do mnie, nie zrozumiałam. I założyłam, że jeśli do mnie, do
            rozudowałam swoją odpowiedź, bo pomyślałam, że może w tamtym poście nie
            wyraziłam się dość jasno i mnie nie zrozumiałaś. I tyle.

            To po co w ramach odpowiedzi wypisujesz mnóstwo oczywistości i banałów...

            Te oczywistości i banały to moje zasady. Wolałabym, byś mnie nie obrażała, ale
            jeżeli musisz...

            > I nigdy, ale to nigdy w życiu nie mów, że ty "na czyimś miejcu" albo "w jej
            > sytuacji". Bo nie wiesz ani co byś czułą, ani jak byś sobie z tymi uczuciami
            > umiała poradzić, ani co byś zrobiła. Tego się nigdy nie wie, dopóki się na
            > własnej skórze nie odczuje.

            Mam dość doświadczenia, sytuacji w jakich byłam, by już pewne swoje zachowania
            przewidzieć. Możesz mi wierzyć, lub nie, nie musisz przecież. Znam siebie.
            Przykro mi, że ta rozmowa nabrała takiego charakteru, no ale nie musimy się
            wszyscy rozumieć, czasem to niemożliwe najwidoczniej...

            Proszę, zakończmy już ten temat. Dziś w nocy dowiedziałam się, że zmarła moja
            przyjaciółka. Nie mam siły na kolejne emocje. Nie jestem w stanie normalnie
            rozmawiać, jeśli chcesz - najwyżej odłóżmy to na później.

            pozdrawiam
            lida
            • jayin Lida... 30.07.04, 13:34
              ...przykro mi z powodu twojej przyjaciółkisad

              przytulam ciepło...
              J.
              • lideczka_27 Re: Lida... 31.07.04, 19:14
                Dziękuję. Jak znajdę już trochę siły, to Wam o niej napiszę. To wspaniały
                człowiek, wiecznie zatroskana nad drugim człowiekiem, a sama niewiele miała.
                Samodzielna, od dawna sama z dwójką dzieci. Nie umiem jeszcze tego pojąć. Ani
                się z tym pogodzić.

                pozdrawiam
                lida
            • kkokos Re: lideczka 30.07.04, 16:05
              przepraszam, lideczko, uważam, że z kolei ja powinnam odpowiedzieć na twój post
              i coś wyjaśnić, ale oczywiście nie w tej sytuacji.
              K.
              • lideczka_27 Re: lideczka 31.07.04, 19:10
                Hej smile Jeśli chcesz, możemy pociągnąć ten wątek. Nie będę teraz często zaglądać
                na forum, ale w miarę możliwości odpowiem.

                pozdrawiam
                lidka
    • lubstej Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 29.07.04, 11:29
      no to jeszcze sytuacja u nas
      przypomne ze caly czas trwa stan wojenki
      eks dazyla do spotkania ze mna, z nami wspolnie, zebysmy sie poznali, dzieci
      zobaczyly ze ONA nie ma nic przeciwko mnie itp, ale, koniecznie chciala zeby
      spotkanie odbylo sie u nas w domu (jezu, jak ona strasznie zazdrosci m tego
      mieszkania, dziwne, tym bardziej ze ma wlasne kompletnie i na dzien dzisiejszy
      lepiej wyposazone)
      na to m powiedzial ze sie zastanowi
      bylam nawet gotowa sie z nia spotkac ale... na neutralnych gruncie, w jakiejs
      restauracji czy cus
      na taka propozycje eksia stracila zainteresowanie i ....powrocila do dawnych
      dzialan wojennych wink
      tak jak sie domyslalismy zalezalo jej tylko zeby to nieszczesne mieszkanie
      zobaczyc, zreszta poradzila sobie inaczej doglebnie przesluchujac mlodego na
      oklicznosc tegoz mieszkania co z kolei wykorzystala w jednym z pism sadowych

      dl apelnego obrazu dodam jeszcze ze eksia ma stalego partnera, z ktorym
      zamieszkiwala na dlugo przed rozwodem co oczywiscie skrzetnie ukrywala
      (oczywiscie wszyscy wiedzieli) zeby moc grac pokrzywdzona zone i jakos nie
      uznala za stosowne nawet poinformowac m ze z ich dziecmi mieszka jakis facet

      a kiedys to sie w glupi sposob wydalo, bo nauczyla dzieci wierszyka pt "kogo
      kochasz" wiec jak babcia zapytala kogo kochasz to dziecko wyrecytowalo: mame,
      siostre/brata i neksia wink
      • chalsia Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 29.07.04, 11:59
        Ja to bym się wolała spotkać na neutralnym gruncie. Zwłaszcza, że next mieszka
        z eksem w mieszkaniu, w którym jako małżeństwo mieszkaliśmy kilka lat.
        I dość dawno temu sugerowałam eksowi, że (zważywszy na wiek dziecka) poiwnniśmy
        się za wczasu informowac o znaczących zmianach w jego/moim życiu jak np.
        zamieszkanie z kimś czy nowe dziecko w drodze.
        Efekt był taki, że ojciec nie powiadomił synka, że będzie miał rodzeństwo, choć
        mały był u ojca (i next) na kilka dni przed porodem jak równiez już gdy
        urodziło się dziecko. Ja musiałam synka przygotowywać do tych zmian.
        Jak również eks nie widzi potzreby nawet byśmy ustalili między sobą jakąś
        zbieżną (i dostosowaną do wieku dziecka) wersję nt. dlaczego nie mieszkamy
        razem i inne tego typu trudne pytania.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • konkubinka Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 30.07.04, 10:26
          ja krociotko:dziwi mnie kiedy ex nie interesuje sie z kim spedza czas jej
          dziecko i wolalaby nie znac next.Tak samo jak dziwi mnie to , ze darzy
          negatywnymi uczuciami next , ktora bardzo dba o komfort psychiczny (i nie
          tylko )jej dziecka.Ja tam jestem zadowolona ze moja next sprawia ze moj syn
          dobrze sie czuje u ojca.W kazdym razie nie sprawia ze czuje sie on tam zle.No
          ale z tego wynikaja problemy ojcow z kontaktami z dziecmi.Zazwyczaj te
          kobiety , ktorym zalezy aby ojciec nie widywal dzieci najchetniej chca aby next
          byly czarownicami , bo to im ulatwia dazenia do ich celu.
          • jayin Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 30.07.04, 11:19
            konkubinka napisała:

            > Zazwyczaj te
            > kobiety , ktorym zalezy aby ojciec nie widywal dzieci najchetniej chca aby
            next byly czarownicami , bo to im ulatwia dazenia do ich celu.

            Ja tak zupełnie na poważnie i bez złośliwości - gdzieś (bodajże na
            Samodzielnych) przeczytałam w jednym poście, że duża część kobiet
            zabraniających spotkań dziecka z ojcem, odgrywa się w ten sposób za swój
            nieudany związek z tym facetem. Nie lubi faceta - więc nie pozwoli, żeby miał
            kontakt z dzieckiem (w podtekscie byc moze: zeby dziecko go kochalo/lubilo).

            Oczywiscie sa panie, ktore zupelnie sensownie motywuja swoj "zakaz" spotkan,
            kiedy facet jest patologicznie nieodpowiedzialny, chamski, brutalny,
            alkoholizujący się itd (w podtekście: może swiadomie zrobic dziecku krzywdę). I
            ich mój post zupełnie nie dotyczy. ZAZNACZAM WYRAŹNIE...smile

            W zwiazku z tym - taki zakaz "przekorny", uprawiany przez tą pierwsza czesc
            kobiet ("BO TAK!") przeciez nie umotywują swojego "wyboru" tym, ze nie cierpią
            faceta (one same, a nie ze dziecko ma problem z ojcem), tylko beda sie
            doszukiwaly "negatywow" najpierw w ojcu dziecka, a jesli on wykaze chec
            widywania sie z dzieckiem, odpowiedzialnosc finansowa i to wszystko, co
            powinien - to wtedy zaczynają szukać negatywów w osobach z otoczenia Exa -
            głównie w jego partnerce/zonie. Bo ona moze miec wplyw na dziecko. Itd.
            Takie "doszukiwanie sie" na sile.

            Moze to jakas forma szukania usprawiedliwienia własnej
            decyzji? "Ddemonizowanie" Exa, Next, teściów też nierzadko... (chodzi
            o "demonizowanie" bezpodstawne, licząc na potwierdzenie się tego w
            rzeczywistości).
            Ale przed kim?
            Otoczeniem?...
            Dzieckiem?...
            • konkubinka Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 30.07.04, 11:35
              Jayin
              Juz kiedys to pisalam - nasza mecenas mowi ze to sie nazywa BEZINTERESOWNA
              ZAWISC
              • jayin Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 30.07.04, 11:44
                konkubinka napisała:

                > Jayin
                > Juz kiedys to pisalam - nasza mecenas mowi ze to sie nazywa BEZINTERESOWNA
                > ZAWISC

                No i ja tego nie rozumiem właśnie...

                ...Może dlatego, że nie jestem ani BEZINTERESOWNA ani ZAWISTNA...?smile
                (a już te dwa w jednym to kompletne udziwnienie smile

                pozdr. z zasłonecznionej dzisiaj Łodzi

                J.
    • chalsia No i w końcu poznam swoją next ....... 30.07.04, 15:48
      ..... ale zupełnie nie w taki sposób jakbym chciała (opisany wcześniej- co i
      tak pewnie pozostało by w sferze marzeń) - mianowicie w RODK bo sąd zdecydował,
      że ona też ma poddać się badaniom.
      Szczerze mówiąc zdziwiłam się.

      Pozdrawiam,
      Chalsia
      • domali Re: No i w końcu poznam swoją next ....... 30.07.04, 15:49
        Chalsia, a jaka to będzie sprawa? Tzn przy okazji jakiej sprawy będzie badanie
        w RODKu?
        • chalsia Re: No i w końcu poznam swoją next ....... 31.07.04, 15:45
          Ustalenia kontaktów ojciec-dziecko z mojego wniosku.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • lideczka_27 Re: No i w końcu poznam swoją next ....... 31.07.04, 19:02
            Widzicie, dziewczyny i tak to jest - eks, sobie nie życzy, next sobie nie
            życzy, a sąd zrobi jak zechce i szlus.

            chalsia, jeśli wnioskowałaś o kontakty poza domem, to może wzięli pod uwagę, że
            dziecko będzie przebywało w ich wspólnym domu i chcą ją na tę
            okoliczność "przesłuchać"?
            A może przeciwnie, a on złożył jakąś odpowiedź do wniosku i tam np. napisał, że
            nie chce kontaktów u Ciebie, bo np. źle to wpływa na nową rodzinę (że może next
            się buntuje) i chcą to wybadać?
            Sama wiesz coś tam naszrajbała i pewnie sama dojdziesz dlaczego ją też wołają...

            Ale do gadania wiele nie będzie miała, bo to nie jest przecież przedmiot tej
            sprawy.
            Napisz chociaż jak poszło i czy po Twojej myśli (bez szczegółów, tylko, czy
            jesteś zadowolona).

            pozdrawiam
            lida
            • chalsia Re: No i w końcu poznam swoją next ....... 31.07.04, 22:53
              Ja wnioskowałam o dwie soboty na miesiąc u ojca - co jest utrzymaniem stanu
              faktycznego od dawna (lub u mnie - jeśli dziecko chore) oraz jeden dzień
              powszedni u mnie 17-19.30 co jest zmniejszeniem o jeden dzień ale za to czasowo
              wychodzi mniej więcej tak jak było. (W sobotę to jest prawie 10 godzin).
              Kwestia sporna - on na sprawie wniósł, że chce dużo więcej a zwłaszcza chodzi
              mu o weekendy od piątku wieczorem.
              Ja się nie zgadzam na noclegi po za domem - mały ma 2,5 roku.
              Więc domyślam się, ze chodzi o jej stanowisko co do noclegów oraz stosunek do
              obecności małego na dłuzej niz jeden dzień w sytuacji gdy ma 8 miesięczne
              dziecko.

              Na razie mamy tymczasowe ustalenie sądowne - soboty jak były (z tym, że na mój
              wniosek ukonkretyzowane do parzystych) oraz w tygodniu z sobotą jeden dzień w
              powyższych godzinach u mnie i w tygodniu bez soboty - dwa dni j.w.

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • lideczka_27 Re: No i w końcu poznam swoją next ....... 01.08.04, 01:08
                chalsia, staram się zawsze patrzeć obiektywnym okiem, uważam, że kontakty z
                ojcami są sprawą bardzo ważną, ale na Twoim miejscu - i tu jestem pewna - w
                życiu nie zgodziłabym się na nocleg poza domem tak małego dziecka. Uważam, że
                Twój syn jest naprawdę jeszcze na to za mały. Nasza młoda zaczęła sypiać u nas
                mając skończone 4 lata, już dobrze nie pamiętam dokładnie, ale na pewno 4 i z
                tego co pamiętam nie był miód - M. usypiał ją i potrzebowała jeszcze bliskości
                taty. Co prawda nie spała z nim w łóżku, bo takich praktyk M. nie uznaje, ale w
                naszym pokoju, na osobnym łóżku. W małym pokoju zaczęła spać jak miała jakieś 5
                lat. Nie wiem jak to oni sobie wyobrażają, może next z maluchem w jednym pokoju
                (8-miesięczniak jeszcze - jeśli cycowy - potrzebuje nocnego wstawania), a Twój
                eks w drugim pokoju z synem, ale tak czy siak, uważam, że Twój synek jeszcze
                nie jest w takim wieku, by zostawać bez Ciebie w obcym domu (narazie jeszcze
                chyba należy to tak traktować). Jeżeli to przegrasz (mam nadzieję, że nie, ale
                jeśli), to może chociaż niech on się zgodzi żeby na wypadek płaczu małego w
                każdej chwili odwiózł go do Ciebie (nocą). Nie wiem... Taki maluch to ma swój
                rytuał, kąpiel, jedzenie, usypianie z mamą lub chociaż w swoim pokoju, w swoim
                łóżeczku. Moim zadaniem to zdecydowanie za wcześnie, naprawdę...

                pozdrawiam
                lida
    • amfenix A dlaczego niektóre next........... 01.08.04, 01:30
      No właśnie, pozwolicie,że dolepię się do tego wątku i zapytam o sytuacje
      odwrotną.Czemu niektóre next szukają kontaktu z ex.? Narzeczona mojego exa,
      była jedną z przyczyn rozpadu naszego związku.Mimo to przestałam ją
      nienawidzieć,bo po gruntownym przemyśleniu sprawy i przeczytaniu tysięcy postów
      tutaj i na samodzielnej doszłam do wniosku,że przecież na siłę mi go z domu nie
      wyciągnęła.Poza tym czas powoli robi swoje. POgodziłam się z myślą, że
      mieszkają razem, że będą mieli dziecko, że mój syn ją lubi.Przez półtora roku
      unikałam wszelkich kontaktów, żeby nie bolało.Gdy podjeżdżała samochodem z moim
      jeszcze mężem, odwożąc mi syna, odwracałam głowę.Gdy w kościele przechodziłam
      obok nich, patrzyłam w podłogę.Teraz zaczęła odbierać obydwie komórki mojego exa
      ( dodam od razu, że dzwonię sporadycznie, w szczególnych okolicznościach ) i
      rozmawiać ze mną, jakbyśmy były conajmniej przyjaciółkami.Przecież mogłaby po
      prostu nie odebrać, mój numer się wyświetla.Ex oddzwoniłby w innym czasie.
      Na początku lipca syn spędzał u nich tydzień.Wiedziałam, że ex odpękał trzy dni
      i zostawił młodego next a sam wyjechał za granicę.Dla świętego spokoju
      przemilczałam.Ale ona dzwoniła i pytała czy nie sprawi mi problemu, jak
      popierze młodemu rzeczy, bo przecież my niedługo wyjeżdżamy a ja ciągle pracuję
      to mogę nie zdąrzyć.......Mogłybyście dokonać analizy jej zachowań, na
      podstawie swoich doświadczeń? Dziwnie się czuję.Nie wiem jak reagować.Jestem
      również bardzo uprzejma, ale nie jest mi dobrze z tą sytuacją... Czego ona ode
      mnie oczekuje? Tego , że ją polubię? Przecież to niemożliwe.
      • lideczka_27 Re: A dlaczego niektóre next........... 01.08.04, 03:44
        amfenix, odpowiem za siebie. Gdybym nastała po Tobie, ale jakiś czas po Waszym
        rozstaniu (czyli, że nie byłabym kochanką Twojego męża), to zachowywałabym się
        tak jak Twoja next. Widzisz, ja jestem taka, że myślę iż na "nielubienie", czy
        wprost niechęć, nienawiść, trzeba sobie zasłużyć. W kontaktach z ludźmi jestem
        bardzo prostolinijna, no więc gdybym czuła się "czysta", to po prostu
        starałabym się Ci czasem bezinteresownie pomóc (choćby takie pranie). Ale na
        pewno przez telefon zapytałabym, czy nie masz nic przeciwko. Gdybyś nie
        chciała, uszanowałabym. Rozumiem bowiem pewną "osobliwość" sytuacji. Tu
        dziewczyna postępuje tak, jakby chciała pokazać, że zależy jej na dobrych
        stosunkach z Tobą, chce się zachować dorośle, by nie było konfliktów, by
        dziecko nie miało źle. Tak myślę. Ale, jeśli wolno mi tu ocenić, to powiem, że
        po prostu nie jest taktowna. Z uwagi na przeszłość nie powinna tak się
        zachowywać, gdyż stawia Cię w niezręcznej sytuacji i sprawia Ci przykrość.
        Jeśli nie ma między Wami wojny to wspaniale, bo korzysta na tym Twoje dziecko,
        ale żeby jakaś przyjaźń... Ja tego "nie czuję". Podziwiam chalsię, bo nigdy nie
        ukrywałam, że nie mogłabym się montować do czyjegoś życia na trzeciego i
        rozumiem niechęć czy nawet nienawiść do kogoś, kto przyczynił się do rozpadu
        rodziny. Chyba nie umiałabym nawet patrzeć na taką osobę...
        Myślę, że dla Twojego komfortu powinnaś jej po prostu powiedzieć
        prawdę, "dziękuję, doceniam, ale źle się z tym czuję, na drugi raz proszę sobie
        nie robić kłopotu", "pani pozwoli, że sprawy będę załatwiać z X, nie chcę pani
        mieszać w NASZE sprawy" czy dosadniej, jak potrafisz i jak tam czujesz. A może,
        jeśli dla Ciebie to kłopotliwe, to powiedz byłemu, na spokojnie, że ta sytuacja
        jest dla Ciebie krępująca i by załatwił temat ze swoją partnerką i już.

        pozdrawiam
        lida
      • jayin Re: A dlaczego niektóre next........... 02.08.04, 10:42
        amfenix napisała:

        > Mogłybyście dokonać analizy jej zachowań, na
        > podstawie swoich doświadczeń?

        Niestety nie mam takich doświadczeń jako "Next-z-żądzą-poznania-Ex" smile
        Z kolei mam taką Next (nie jako Ex-zona, ale jako Ex-kobieta) ktora usilnie
        chciala mnie poznać, i jako "mająca wiele wspólnego" (czyt. "tego samego
        faceta - ja kiedyś - ona obecnie" - nawet się chciała zaprzyjaźnić. jako, że
        nie mam do niej nic prywatnie, nie miała nic wspolnego z moim rozstaniem się z
        Exem, no to nawet probowalam wykrzesac z siebie troche dobrej woli przyjaznej,
        ale nie dałam rady, bo to typ człowieka z zupełnie innej bajki niż ja i za
        cholerę nie potrafiłam poza polubieniem jej standardowym - zaprzyjaźnić się z
        nią bardziej.

        W moim przypadku sytuacja się "rozwiązała" sama - bo przeprowadziłam się do
        innego miasta i styczność z ową Next automatycznie się urwała smile

        Ale to dosc męczące, jak tak ktos narzuca się z sympatią, a my nie mozemy/nie
        chcemy/nie umiemy jej odwzajemniac.
        co taką NExt moze kierowac? czy ja wiem... poczucie winy? (wątpliwe, ale
        mozliwe - piszesz, ze byla powodem waszego rozstania), chec pokazania innym,
        jaka jest OK i wyrozumiała? nie mam pojęcia.
        na ogół nie wierzę w "czyste" przyjaznie między Ex i Next - chyba, że obydwie
        mają taką chęć i faktycznie się polubią. Ale na siłę, dzwonic, wchodzic w role
        przyjaciolki, kolezanki? w życiu...wink
    • triss.m Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 17.08.04, 11:25
      chcialam powiedziec, ze juz nie czuje oddechu ex na plecach smile znikam na 2
      tyg, bo bierzemy dzieciaki (wreeeeeeeszcie). jesli chodzi o ex, to pogadalysmy
      sobie telefonicznie -jednak zabraklo jej tupetu, zeby sie pchac do mieszkania.
      ona ma taki charakter, ze lubi plesc androny, zeby troche podenerwowac druga
      strone - jeszcze sie nie przyzwyczailam smile taaak, w sumie oczyscilam
      atmosfere, bo powiedzialam, ze nie jest w tym domu (moim) mile widzianym
      gosciem. i tyle... dotarlo. chyba wink pogadalysmy tez na temat dzieci, ze
      swojej strony zapewnilam, ze beda pod dobra opieka, zeby sie nie martwila. to
      chyba jedynie powinno byc dla niej wazne, tak mi sie wydaje ? a reszta -
      komorke ma Maly, kontakt bedzie na biezaco.. spox, a doskonale zdaje sobie
      sprawe, ze dzieci mnie lubia. to ja wkurza, wiem heh no ale trudno. a dzieciaki
      lecaaaaa do Taty smile ciesze sie, bo z racji odleglosci kontakty nie sa zbyt
      czeste. bedzie dobrze. pani "uczycielka" wink PS. po powrocie zdam relacje,
      trzymajcie kciuki zeby tylko nic zlego, tfu tfu, sie nie zdarzylo smile
      • jayin Re: dlaczego niektore ex chca poznac next? 17.08.04, 11:29
        Trzymam kciuki i miłego wypoczynku smile)

        J.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka