Dodaj do ulubionych

Wyprowadzka

16.01.14, 12:45
I mamy kłopoty ze starszym chłopakiem M. Coraz poważniejsze. Tj. kłopoty ma przede wszystkim M i babcia chłopaków, ale chcąc nie chcąc - też się przejmuję. Po pierwsze - z dnia na dzień doszedł do wniosku, że zamierza się wyprowadzić i zamieszkać z kolegą. Po długich pertraktacjach, by nie robił tego z dnia na dzień, przesunął termin o kilka miesięcy. Gwoli wyjaśnienia - nikt go w domu nie bije, nie straszy itp. Przeciwnie, babcia dba o nich zdecydowania za bardzo.
Babka jest wkurzona, bo wiadomo było, że w pewnej chwili się wyprowadzi, w końcu staje się coraz bardziej dorosły, ale po pierwsze - nie sądziła, że zrobi to jeszcze w trakcie szkoły, po drugie była przekonana, że będzie to jakiś proces, który pozwoli pewne sprawy ustalić. Jak choćby pieniądze.
Druga sprawa - szkoła. Zawalił ostatni rok, nie poszedł na egzamin, dzięki któremu przeszedłby do kolejnej klasy. Obiecywał solennie, że będzie się uczyć w tym roku, a teraz znowu z tego przedmiotu ma już pałę, którą być może poprawi, choć w to wątpię. M się wkurzył i powiedział, że skoro go ciągle okłamuje i wymiguje się, to ma dość sponsorowania mu super atrakcji i nie zabiera go na zimowy wyjazd na śnieg. Na co chłopak jedyne co powiedział, to to, że trzeba go było o tym poinformować wcześniej, to by coś sobie zorganizował.
DO tego wszystkiego dziwne znajomości, masa kłamstw. M opada z sił. Ja nie wiem co mu poradzić. Może któraś z Was ma jakiś pomysł?
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Wyprowadzka 16.01.14, 14:05
      udać się do najbliższego ośrodka zwalczania/zapobiegania narkomanii, zasięgnąć odpowiedniej informacji i poddać testom na narkotyki i inne tego typu substancje
      • edw-ina Re: Wyprowadzka 16.01.14, 14:08
        naprawdę sądzisz, że to mogą być dragi? Jakoś nie wygląda mi na dragowego, ale ja już stara jestem wink
        • chalsia Re: Wyprowadzka 16.01.14, 23:19
          jak napisałaś jeszcze, że ten znajomy to nowy znajomy jest i jakieś szacher macher z kasą było - to jak najbardziej brałabym pod uwagę (jako jedną z możliwości) narkotyki/leki

          znałam studenta ćpuna - leki uspakajające itp i hera dożylnie, studia skończył, pracuje, ma się dobrze - wyszedł z ćpania iles tam lat po studiach na jakimś odwyku za granicą
          efekt - ma totalnie zrąbaną wątrobę, musi okresowo brać interferon
          czyli i tak w miarę pozytywne zakończenie

          zaręczam Ci, że on też nie wyglądał na dragowego, a jeśli pasierb nie używa twardych narkotyków, to tym bardziej nie będzie na takiego wyglądał
    • konstancja16 Re: Wyprowadzka 16.01.14, 14:09
      niewesolo. M zbiera plony wychowywania na odleglosc? a moze to naturalna kolej rzeczy, chlopak juz ma chyba okolo 18 lat, tak? no to chce udowodnic sobie i swiatu, ze jest juz dorosly.

      moim zdaniem niewiele juz mozna zrobic w tym wieku. dla mnie jedna sprawa jest jasna: jak jest dorosly to albo sie uczy albo pracuje. jak nie chce sie uczyc to do roboty; nie widze powodu zeby utrzymywac mlodzienca. pozostaje probowac wiedziec kim sa jego znajomi i po prostu byc kiedy mu sie doroslosc przeje i zapragnie wrocic. albo kiedy wpadnie w klopoty... nie mam pojecia jak sie przed tym uchronic. mam nadzieje, ze jednak przejdzie przez okres buntu i pseudodoroslosci i dojrzeje... trzymajcie sie.

      btw, M (albo babcia) znaja tego kolege? fajny gosc? alkohol, narkotyki itede? czy w miare pod uporzadkowany koles?
      • edw-ina Re: Wyprowadzka 16.01.14, 14:27
        Oczywiście, że wychowywanie na odległość jest do bani. Nawet kiedy kontaktują się niemal codziennie, a tak jest od dłuższego czasu. Chłopak w czerwcu skończył 18 lat. Mnie nie dziwi chęć samodzielnego mieszkania, sama w tym wieku już ponad dwa lata mieszkałam poza domem rodzinnym. Ale w moim przypadku powodem była szkoła. A on do szkoły ma wiecznie pod górkę. I najzabawniejsze jest to, że nie dlatego, że ktoś mu kłody pod nogi rzuca, czy jest głupi - jemu się nie chce. Miał dwa miesiące żeby przygotować się do jednego egzaminu i kilka osób chętnych do pomocy. To go po prostu olał.
        Ja też jestem zdania, że na siłę się go nie zatrzyma. Z drugiej strony mam pełną świadomość, że go ta samodzielność przerośnie. Bo jemu nie można wytłumaczyć, że to nie takie fajne i proste. Że o masie spraw nie ma pojęcia, jak choćby o tym ile pieniędzy idzie na rachunki, jak rozplanować budżet, o codziennych zakupach i jako takim utrzymaniu mieszkania nie wspominając.
        Kolega pojawił się jakoś niedawno. Nie wiemy kto to. Babcia go zna, ale zdaje się, że nie pała do niego wielką sympatią. Wyszły na jaw jakieś wyjazdy o których nikomu nie mówił (a raczej mówił, że będzie gdzie indziej), jakieś dziwne układy z pieniądzmi w tle, których nie ogarniam.
        M chciałby to chwycić mocną ręką, ale nie może, bo jak sama zauważyłaś - jest za późno. Przyznaje, że przez lata skakał nad nim, jak nad jajkiem, bo miał wyrzuty sumienia i teraz nie ma już jak wywrzeć na nim jakiejkolwiek presji.
        • konstancja16 Re: Wyprowadzka 16.01.14, 14:39
          to moze niech chlopak w ramach przygotowan do samodzielnego mieszkania przygotuje maly arkusz przychodow i wydatkow na 6 miesiecy? skad zamierza miec kase, ile kosztuje wynajecie mieszkania, rachunek za prad i internet itede.

          ten biznes z kasa o ktorym wspominasz nie wyglada czysto. smierdzi raczej.... A M mu bedzie dawal kase jak sie nie bedzie uczyl? Co on w ogole na to? Ma jakis pomysl od ktorej strony to ugryzc?
          • edw-ina Re: Wyprowadzka 16.01.14, 14:52
            Najlepsze jest to, że on nie potrzebuje kasy od M, bo:
            a) dostaje rentę po mamie
            b) ma pieniądze z klubu sportowego
            M nie ma pojęcia jak to ugryźć. Szamocze się. Rozumiem to, bo wygląda na to, że jakakolwiek rozmowa z chłopakiem niczego nie wnosi. Boli to, że przez jego nagłą wyprowadzkę pieniądze może stracić babcia i młodszy brat, bo dostaje dodatkową forsę na większe mieszkanie dla wszystkich. A jemu wisi to, że przez jego nagłą decyzję babcia z bratem prawdopodobnie będą musieli się wyprowadzić. Ma to w tzw. odwłoku.
            • jayin Re: Wyprowadzka 16.01.14, 16:02
              Siłą nie zmusicie go do zmiany zdania.
              Wg mnie pozostaje:

              1) renta rodzinna (po mamie) - ale to chyba też tylko do czasu, kiedy się UCZY? Jak zawali szkołę i przestanie się uczyć, to bezrobotnemu czy pracującemu modzieńcowi chyba już ta renta przysługiwać nie będzie (?)

              2) M mógłby popatrzeć na to z innej perspektywy: ile on sam miał lat, kiedy zaczynał "żyć samodzielnie"? A jeśli chodzi o kasę dla syna, to wg mnie nie ma problemu: Uczy się? Dostaje kasę od ojca, ale musi co jakiś czas rodzicielowi pokazywać "wyniki w nauce", jeśli nie "postępy" (tutaj "u mnie", w DE, jeśli dziecko olewa szkołę i przeciągają je za uszy z klasy do klasy, rodzic ma prawo wstrzymać alimenty na dziecko, jeśli ono jest juz wystarczająco duże/dorosłe, by podjąć pracę, a nie się obijać i życ za pieniądze rodziców). Nie uczy się? Nie dostaje od ojca nic, bo w końcu chce żyć jak dorosły w osobnym mieszkaniu - więc może poszukać sobie pracy. Bo chyba "zdolny do pracy" jest...?

              3) dać mu "zasmakować" tej dorosłości, pozwolić odciąć pępowinę i być w zasięgu, gdyby jednak potrzebował waszej pomocy. Wcześnie zaczyna, ale... To nie tragedia. Albo się nauczy pływać sam, albo się przytopi. Wtedy pozostaje robić za "Słoneczny Patrol" smile Taka już rola rodziców...
              • batka.makatka00 Re: Wyprowadzka 16.01.14, 17:52
                Jeśli z dnia na dzień podjął taką decyzję to coś się pewnie wydarzyło. Skoro jednak przełożył wyprowadzkę o kilka miesięcy to znaczy, że nie jest zdeterminowany. Może to próba zwrócenia na siebie uwagi. Skoro wcześniej M obchodził się z nim jak z jajem a teraz trochę odpuścił to młody (mimo, że pełnoletni) mógł odczuć to jak rodzaj odrzucenia.

                Przerabiałam podobny temat czas jakiś temu. Po rozmowach i analizach okazało się, że tak naprawdę nasz syn (mojego m) nie miał ochoty opuszczać domu, tyle że czuł się w nim niepotrzebny i trochę na zasadzie: na złość babci odmrożę sobie uszy, zamiast wprost pogadać chciał sprawdzić czy jest nam na tyle obojętny, że nie będziemy go zatrzymywać.

                U Was nie wiem jak trudno opierać się na zdaniu babci. To różnica 2 pokoleń, często jednopokoleniowo to przepaść w porozumieniu. Może trzeba bardziej przegadać temat. Nie doszukuję się tu żadnych niepokojących okoliczności. Dorosłość bywa zaskoczeniem dla najbliższych a czasem nawet dla samego zainteresowanego
                • edw-ina Re: Wyprowadzka 17.01.14, 09:27
                  Wydarzyło się tyle, że chce maksimum swobody, a babcia nie na wszystko się godzi, choć i tak granice tolerancji ma daleko posunięte. Zaciekawił mnie pomysł z poczuciem bycia niepotrzebnym, podpowiem M, może to jest jakiś trop, kto wie?
              • edw-ina Re: Wyprowadzka 16.01.14, 19:38
                M jest daleki od finansowania chłopaka w celu miłego życia na swoim. Nie wiem, jak wygląda kwestia renty po mamie. Nie mam pojęcia.
                Ja M od dawna sugerowałam rozwiązanie takie, jakie ja miałam w domu: czyli kieszonkowe zależne od wyników w nauce. Tak samo ekstrasy. Nawet kilka razy próbował to wprowadzić, ale się rozmyło. Poza tym to i tak doooopsa, bo chłopak ma niezłe pieniądze z klubu. Oczywiście niezłe, jeśli weźmie się pod uwagę, że nie płaci rachunków itp. Ale są na tyle duże, że pieniądze od M niejako mu wiszą.
                Ale oczywiście nie bierze pod uwagę, że pieniądze z klubu mogą przestać spływać i coś będzie musiał ze sobą zrobić. Bez szkoły średniej to nie takie proste. Zawalił klasę przedmaturalną, wiele wskazuje na to, że zawali po raz kolejny i nawet nie wiemy, co dalej? Będzie trzeci raz robił tę samą klasę?
                Odnośnie Słonecznego Patrolu wink - to by zdało egzamin, gdyby M był bliżej. Tak, jak miałam to ja, że moje mieszkanie a domy rodziców dzieliło 20-kilka kilometrów i w każdej chwili mogli się zjawić. Przy niemal tysiącu nie jest to takie proste.
                Ale macie rację i potwierdzacie moją opinię - trzeba po prostu mu na to pozwolić i mieć nadzieję, że nic strasznego się nie wydarzy.
        • proszepani13 Re: Wyprowadzka 18.01.14, 13:53
          A ja znam taki przypadek. Dziewczyna pełnoletnia z poczuciem ogromnej dojrzałości, bycia pępkiem świata i najmądrzejszą osobą na świecie. Tak dojrzała, że zawaliła szkołę. Tata stwierdził, że skoro tak, to jesteś dorosła i koniec z kasą. Dziewczyna straszyła sądami, fochami, buntami. Po pół roku poszła do pracy fizycznej, małopłatnej i nagle oczy się otworzyły. Tata przestał być idiotą, życie przestało być bajką. Poszła do szkoły, ale już za własne zarobione pieniądze, bo kurek mamony został zakręcony raz na zawsze. Była to dla niej fenomenalna szkoła, najlepsza jaką mogła dostać.
          Życzę Wam, żeby w Waszym przypadku właśnie tak było
    • tully.makker Re: Wyprowadzka 17.01.14, 09:33
      z dnia na dzień doszedł do wniosku, że zamierza się wyprowadzić i z
      > amieszkać z kolegą. Po długich pertraktacjach, by nie robił tego z dnia na dzie
      > ń, przesunął termin o kilka miesięcy.

      A moze nie ma powodu do niepoju na razie (w kwestii wyporowadzki)skoro podejrzanie szybko zrezygnowal. Porownuje z moim nastarszym synem, ktory wyprowada sie z roznymi kolegami od 3 juz lat i poki co dalej mieswzka a nami wink
      Gorzej z nauka. Ale tu tez sobie wyrobilam podejscie filozoficzne - sa szkoly wieczorowe dla doroslych i moze kiedys zmadrzeje, to skonczy taka szkole, apotem studia zaoczne. Z doroslym czlowiekiem niewiele przewalczysz, jak sie urze - polecam wierszyk Brzechwy o jajku -0 kazdy madra w koncu zbierze zyciowa lekcje:

      Jajko

      Było sobie raz jajko mądrzejsze od kury.
      Kura wyłazi ze skóry,
      Prosi, błada, namawia: "Bądź głupsze!"
      Lecz co można poradzić, kiedy ktoś się uprze?

      Kura martwi się bardzo i nad jajkiem gdacze,
      A ono powiada, że jest kacze.

      Kura prosi serdecznie i szczerze:
      "Nie trzęś się, bo będziesz nieświeże."
      A ono właśnie się trzęsie
      I mówi, że jest gęsie.

      Kura do niego zwraca się z nauką,
      Że jajka łatwo się tłuką,
      A ono powiada, że to bajka,
      Bo w wapnie trzyma się jajka.

      Kura czule namawia: "Chodź, to cię wysiedzę."
      A ono ucieka za miedzę,
      Kładzie się na grządkę pustą
      I oświadcza, że będzie kapustą.

      Kura powiada: "Nie chodź na ulicę,
      Bo zrobią z ciebie jajecznicę."
      A jajko na to najbezczelniej:
      "Na ulicy nie ma patelni."

      Kura mówi: "Ostrożnie! To gorąca woda!"
      A jajko na to: "Zimna woda! Szkoda!"
      Wskoczyło do ukropu z miną bardzo hardą
      I ugotowało się na twardo.
      • edw-ina Re: Wyprowadzka 17.01.14, 16:41
        Dobre smile Tylko jednak wolałabym, żeby się chłopak nie ugotował na przekór babci i ojcu wink
        • anula36 Re: Wyprowadzka 17.01.14, 18:33
          ale nie badz taka pesymistka, sama pisalas ze w tym wieku mieszkalas bez rodzicow i sie nie ugotowalassmile Czy ten chlopak to naprawde taki matolek bez zadnego pomyslunku zeby od razu po spuszczeniu z oka robic najgorsze glupoty?
          • edw-ina Re: Wyprowadzka 17.01.14, 18:44
            Tak, ja mieszkałam bez rodziców, ale ogólnie byłam samodzielna. Poza tym nie miałam problemów z nauką i wyprowadziłam się nie przez widzi-mi-się, tylko właśnie przez to, by nie marnować czasu na dojazdy kolejką podmiejską.
            Czy jest matołkiem? Życiowo tak. Pieniądze i to skąd pochodzą ma za nic, sprawami domowymi nie zajmuje się w stopniu minimalnym. Wszystko byłoby do przejścia, gdyby e nie szkoła. Teraz widoki na jej ukończenie są marne. Po wyprowadzce na swoje jak dla mnie zerowe.
            • anula36 Re: Wyprowadzka 17.01.14, 18:54
              to chyba zostaje jakas przymusowa wojskowa akademia gdzie go wezma do galopu.
    • aragorna71 Re: Wyprowadzka 18.01.14, 08:26
      rozumiem twoje obawy ale nic nie mozesz. Mozesz tylko wspierac chlopa i tlumaczyc mu pewne sprawy, ktorych jako zaangazowany uczuciowo nie dostrzega.
      1/to dorosly facet i musi uczyc sie na wlasnych bledach.
      2/jego zachowanie jest spowodowane tym co go spotkalo w zyciu: smierc matki, naopiekunczosc babci oraz ojciec na odleglosc probujacy wynagrodzic mu wszystko.
      3/jesli polozy szkole to tez tego nie zmienicie, moze obudzi sie za kilka lat i skonczy cos wieczorowo/zaocznie.
      4/nawet gdyby jest/bedzie uzalezniony to na leczenie musi sie zgodzic sam. Nawet mieszkajac u babci ona go nie zmusi oni ojciec.
      5/ma rente po mamie wiec jakosc bedzie zyl a jak mu zabraknie to ewentualna pomoc moim zdaniem nalezy uzaleznic od tego jak daje sobie rade, czy sie uczy itp.
      6/musi miec swiadomosc, ze ojciec go wspiera, ale tez oczekuje, z e doroslosc to nie tylko wyprowadzka z domu ale wziecie odpowiedzialnosci za swoje zycie, praca, nauka, pranie, sprzatanie itp.
      7/a moze na pol roku juz nie bedzie mial ochoty na samodzielnosc, moze pozna innych ludzi, dziewczynewink W tym wieku wszystko sie zmienia raz w tygodniu a pol roku to wiecznosc.
      • edw-ina Re: Wyprowadzka 20.01.14, 09:39
        Zobaczymy w niedługim czasie, co z tego wszystkiego wyniknie. Wygląda na to, że jest gorzej niż się spodziewaliśmy, bo problemy w szkole ma też młodszy, który do tej pory nie miał takich akcji. teraz ma dwie niedostateczne na semestr. A M, który niedawno twierdził, że jak się nie uczą nie będzie im sponsorował ekstrasów, zaczął jakby nigdy nic planować wyjazd w góry. Kiedy go zapytałam dlaczego to robi, skoro jeszcze niedawno sam im mówił, że przy takim traktowaniu szkoły nie będzie drogich rozrywek, to się na mnie obraził. Ja czasami przestaję mieć do tego wszystkiego siłę.
        • aragorna71 Re: Wyprowadzka 20.01.14, 13:09
          no z takim podejsciem tatusia to nie wroze mu sukcesow wychowawczych.
          Chlopaki cokolwiek zrobia to i tak tata frajer da kase. Szkoda zdrowia, zwlaszcza, z e masz malucha, ktory wymaga twojej uwagi. Na szczescie chlopcy z wami nie mieszkaja i mozesz sie odciac.
          • edw-ina Re: Wyprowadzka 20.01.14, 14:11
            Szkoda zdrowia, pewnie, że szkoda zdrowia. Mi się to we łbie nie mieści. Może głupio mnie wychowano, ale gdybym zawaliła szkołę, to nie miałabym szansy na nic ekstra, a ferie spędziłabym ewentualnie chodząc do kina, najbliższego MDKu i koleżanki. No ale M musi spędzić z synami czas. Tylko na pytanie dlaczego musi go spędzać w kurorcie, stwierdził, że przecież inaczej by się nudzili. I to są chwilę, kiedy tracę do własnego faceta szacunek i oznajmiam, by nie mieszał mnie w ich sprawy, nie informował o problemach, nie szukał moje rady, bo ja po prostu umywam ręce przy takiej postawie.
            • konstancja16 Re: Wyprowadzka 20.01.14, 16:41
              dokladnie. ja tez gdybym zawalila szkole to bym siedziala w chacie. i byla codziennie odpytywana z przepracowanego materialu.

              ale skoro facet ma takie podejscie, ze tylko kurort niezaleznie od niczego to rece opadaja. nie kop sie z koniem, bo bedziesz miec siniaki.
              • edw-ina Re: Wyprowadzka 20.01.14, 17:17
                Wiesz, ja nie kumam jak dorosły i zwykle w większości kwestii rozsądny człowiek, może traktować jako poważny argument: bo oni będą się nudzić. No oczy mi wyszły na wierzch i okręciły się kilka razy wokół głowy. Jak nie będą uprawiać sportu w fajnym miejscu, to normalnie kanał i mogiła. Bo faktycznie spędzenie czasu z ojcem np. na oglądaniu filmów, rozmowach, grach itp. jest tak okropne, że mimo iż chłopcy pokpili sprawę, nie można ich zmuszać do takiego zaniżania lotów.
                Swoją drogą ja sama takie momenty z rodzicami wspominam najlepiej. Nie koniecznie te pełne atrakcji, zresztą 90 proc. z nich nie pamiętam, tylko te zwykłe, spokojne, niemal nudne. Pamiętam na przykład święta, które po dłuższym niewidzeniu spędziłam tylko z mamą. Dwa dni nie wychodziłyśmy z domu, jadłyśmy różne smakołyki oglądając głupie komedie. I to były jedne z najfajniejszych świąt w moim całym życiu i wiele lat obie je wspominałyśmy. Ale do M nie dociera, że z dziećmi należy też spędzać czas zwyczajnie, czasami na nic-nie-robieniu. Jak nie ma przynajmniej jednej atrakcji dziennie, to nie spełnił swojego obowiązku.
                • tully.makker Re: Wyprowadzka 21.01.14, 17:04
                  Edwino, chodzi o to, ze w domu TATA sie bedzie nudzil, nie ze chlopaki. Facet na mysl o spedzeniu z synami czasu na popraweianiu ocen w skzole spanikowal po prostu. A tak latwo bedzie wszsaytkich zagospodarowac przy pomocy nart.

                  Niestety postawa u facetow powszechna.
                  • chalsia Re: Wyprowadzka 21.01.14, 22:13

                    > Edwino, chodzi o to, ze w domu TATA sie bedzie nudzil, nie ze chlopaki. Facet n
                    > a mysl o spedzeniu z synami czasu na popraweianiu ocen w skzole spanikowal po p
                    > rostu. A tak latwo bedzie wszsaytkich zagospodarowac przy pomocy nart.

                    trafiony - zatopiony

                    > Niestety postawa u facetow powszechna

                    ano niestety
                    • edw-ina Re: Wyprowadzka 22.01.14, 10:18
                      Logiczne i pewnie trafione. Co nie zmienia faktu, że mnie załamałyście...
                      W ogóle ostatnio mam jakieś takie wrażenie, że od narodzin małej żyjemy pod takim wielkim balonem coraz bardziej wypełniającym się poczuciem winy M. I ten balon tak rośnie i rośnie i coraz niżej go mamy nad głową. Na szczęście nie przekłada się to na jakieś odrzucanie malutkiej. Nie, jest dla niej naprawdę świetnym tatą, nie mogę mu niczego zarzucić pod tym względem. Ale coraz częściej odnoszę wrażenie, jakby chciał jakimś cudem sprowadzić chłopców do poziomu wieku, w którym rozstał się z ex i zrobić to wszystko od nowa i na takich zasadach, jak zrobiłby przy kilkulatkach. A to już dawno kilkulatkowie nie są. Nawet młodszy jest już jego wzrostu i postury i patrząc na niego trudno myśleć: mały chłopczyk.
                      • edw-ina a jednak cuda się zdarzają 23.01.14, 10:13
                        Nie wiem skąd ta łaska na mojego M spłynęła, ale oznajmił mi, że faktycznie nie powinien premiować niedostatecznych na semestr wyjazdem na śnieg i postara się wymyślić inny sposób spędzenia z chłopcami czasu, by z jednej strony ani im, ani sobie tego nie odbierać, a z drugiej nie robić akcji, że nie ważne co i jak się dzieje to super ekstrasy należą się jak psu buda. Szczęka mi opadła kompletnie, jak widać człowiek potrafi mnie zadziwić nawet po 11 wspólnych latach.
                        • chalsia Re: a jednak cuda się zdarzają 23.01.14, 10:57
                          eeeee tam cuda
                          Twój M na jakieś fora chodzi/gadał z jakimś kolegą i ktoś mu unaocznił gupote jesgo podejscia
                          • edw-ina Re: a jednak cuda się zdarzają 23.01.14, 11:08
                            Choćby to była trójca święta, to i tak jestem wdzięczna smile Bo jeszcze rok, dwa lata temu nikt i nic nie było w stanie wybić M z głowy pewnych pomysłów. Kiedyś, kiedy musiał zmodyfikować ustalone spotkanie z chłopakami był tak tym roztrzęsiony, że dopiero godzinna tyrada babci chłopaków go uspokoiła. A babcia, jak to normalna i niegłupia kobieta, wyjaśniła, że chłopcy muszą przecież wiedzieć, że świat nie kręci się wokół nich, że czasami zdarzają się po prostu sytuacje, które zmuszają do zmiany wcześniejszych ustaleń i tyle. Nie ma powodu do rwania szat. Także ja widzę postęp smile
                        • damka9 Re: a jednak cuda się zdarzają 25.01.14, 17:13
                          edw-ina napisała:

                          > Nie wiem skąd ta łaska na mojego M spłynęła, ale oznajmił mi, że faktycznie nie
                          > powinien premiować niedostatecznych na semestr wyjazdem na śnieg i postara się
                          > wymyślić inny sposób spędzenia z chłopcami czasu


                          Cud to by był, gdyby chłopak zmądrzał i odstąpił od przeprowadzki..
                          • edw-ina Re: a jednak cuda się zdarzają 25.01.14, 18:53
                            Obawiam się, że takie cuda to tylko w Hogwarcie wink Ponoć olał już szkołę dzienną. Wymyślił sobie, że wyprowadzi się i zmieni szkołę na wieczorową. nie będę nawet komentować. Zapytałam tylko M, czy ma świadomość, że w takiej sytuacji to szkoły raczej nie ukończy. Odpowiedział, że zdaje sobie z tego sprawę, ale ma związane ręce. Argumenty M do syna nie docierają.
                            Powiedzcie mi proszę, jeśli macie taką wiedzę - jak wygląda kwestia alimentów na pełnoletnie dziecko, które wybiera szkołę dla dorosłych i pracujących? Nie żebym chciała zaoszczędzić na alimentach, ale pomyślałam, że jeśli w takiej sytuacji mogą zostać wstrzymane, to może to stanowić jakiś argument w dyskusji z młodym.
                            • chalsia Re: a jednak cuda się zdarzają 27.01.14, 01:50
                              jeśli szkoła wieczorowa DLA PRACUJĄCYCH i jest pełnoletni, to jak najbardziej mozna sądownie alimenty skasować
                            • proszepani13 Re: a jednak cuda się zdarzają 27.01.14, 14:39
                              Dokładnie jak chalsia pisze. Tylko w przypadku szkoły/studiów dziennych przysługują alimenty (choć słyszałam i o przypadkach, że sąd miał inne zdanie, ale to rzadkość). A pieniądze są zawsze ogromnym argumentem ze wszechwiedzącymi nastolatkami. Oczywiście po miesiącu, kiedy na chleb zacznie brakować....
                      • tully.makker Re: Wyprowadzka 24.01.14, 09:21
                        Poczucie winy w kwestii wychowywania dzieci to niestety permanentlyt stan wiekszosci rodzicow. Zawsze w koncu moznabylo mnostwo rzeczy zrobic inaczej, czy lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka