Pytanie do Ex

26.08.04, 17:43
Mysle ze Ex rowniez goszcza na forum, moze pytanie powinnam zadac na
samodzielnych, ale zobaczymy jaki bedzie odzew:
Dlaczego z taka premedytacja i wytrwaloscia wiele (powtarzam, wiele, nie chce
oskarzac tych, ktore nie maja nic wspolnego z tym procederem) z Was odciaga
dzieci od ojcow? Dlaczego mscicie sie na ojcach zabierajac im dzieci, tak
jakbyscie nie byly swiadome jaka krzywde wyrzadzacie swoim wlasnym dzieciom?
I znowu wyjasniam - nie mowie o patologicznych przypadkach kiedy ojciec dran,
lajdak i pijak. Mowie o przypadkach kiedy ojciec chce partycypowac w
wychowaniu,dba, kocha tylko Wy mu na to nie pozwalacie sprowadzajac go
jedynie do funkcji bankiera ?
DLACZEGO ?
    • femalespirit Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 18:05
      To niewlasciwe forum na zadanie tego pytania, ale sprobuje Ci odpowiedziec z
      mojego doswiadczenia zyciowego (znam wiele Ex):
      Dlatego, ze dzieci, to jedyny i bardzo skuteczny sposob oddzialywania na bylego
      malzonka, zreczny sposob szantazowania go, manipulowania nim i uzyskiwania
      odpowiednich korzysci. Jedyny sposob, by sie na nim zemscic za realne lub
      urojone krzywdy, bo wywoluje prawdziwy bol. Co wiecej, akceptowany spolecznie,
      bo pozwala Ex nosic korone meczennicy, ktora sama sie zmaga w wychowaniem
      dzieci. Same korzysci. Fatalnych skutkow dla samych dzieci zwykle nie widac od
      razu, a subtelna manipulacja dziecmi (nawet bez mowienia im "wasz ojciec, ten
      s...syn) potrafi sprawic, ze dzieci, bojace sie utraty takze tego jedynego
      rodzica, ktory im zostal, beda sie zachowywac dokladnie tak, jak mamusia tego
      oczekuje (czyli np. nie rozmawiac z ojcem, mimo, ze tego pragna, bo czuja, ze
      mamusi to sprawi przykrosc). Robia to dla siebie. Banalne, ale prawdziwe.
    • kamila77 Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 18:19
      Treść i ton twojego postu są dla "nas" (eks) obrazliwe. Oczywiscie, kazda z nas
      ma rozne doswiadczenia i roznych znajomych, ja jednak nie znam zadnej kobiety,
      ktora by utrudniala ojcu kontakt z dzieckiem. Znam natomiast od groma
      pseudotatusiow, ktorych wymowka "bo ona mi nie pozwala" przypomina faceta z
      dowcipu, ktory zalil sie Bogu, ze nie wygrywa na loterii (a nie gral).
      Sceptycznie podchodze do kategorycznych stwierdzen o nastawianiu dziecka
      przeciwko ojcu, o stosowaniu szantazu emocjonalnego wobec potomstwa. Ja tez
      wysluchiwalam takiego zarzutu. Z prawda mial tyle wspolnego, co twoj post z
      obiektywizmem.
      • tropicana Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 18:24
        Jestem wprawdzie neksią (nietypową), ale bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź.
        • mamaadama4 Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 19:11
          No cóż, "szantazowanie dzieckiem" nie jest znowu takie niespotykane. Nie byłam
          co prawda eksią, bo z ojcem Hanki slubu nie miałam, ale nie mieszkalismy razem.
          Nie utrudniałam mu kontaktów, ale jak kiedys próbował "wywrzeć na mnie presję
          fizyczną" dałam mu "szlaban" na kontakty z dzieckiem na 3 miesiące. Oczywiście
          powiedziałam, że jak chce może z tym iść do sądu. Nie ukrywajmy, jest
          to "świetna" metoda i najprostsza, a w końcu chodzących aniołów jest niewiele.
          Nasza eksia niestety wykorzystuje dzieci w szantażu w sposób dokładnie
          odwrotny, ale ona jest nietypowa - delikatnie mówiąc.
          • chalsia Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 19:57
            W moim przypadku nawet "presja fizyczna" w wykonaniu eksa nie spowodowała z
            mojej strony takich akcji odwetowych.
            Natomiast wystapiłam do sądu o ustalenie kontaktów ojciec-syn i badanie w RODK
            i tam zamierzam powiedziec, że nie uwazam, by bardzo częsty o długi kontakt z
            ojcem był dobry z racji zachowań i wzorów postepowania eksa.

            Pozdrawiam
            Chalsia
            • justinka_s Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 20:49
              ja utrudnialam kontakt z eksem, bo się zachowywał jak kretyn w stosunku do mnie
              co rzutowało na wychowanie mojej córki
              nie wyzywam go przy dziecku, wisi mi on a przyczyny prawdziwe:
              - bo co on , który zdradza żonę w ciązy, oszukuje, porzuca z malutkim dzieckiem
              moze swojej córce przekazać? nauczyć ją zdradzac przyszłego meża? albo sposobów
              jak zrobić żeby małżonek nie dowiedział się o zdradzie?
              - po co moja córka ma mieć weekendowego tatusia, który 2 razy w mies. ją widzi,
              pobawi się a potem co? wychowanie to już nie łaska?
              - po co mącic małemu dziecku psychikę, facet porzucił i ja i mnie i po czasie
              obejrzał sie, zę jednak ma rodzinę? ( ten wniosek jest mojego kumpla, który
              wychował się bez ojca i twierdzi, ze woli nie mieć wcale niż na weekendy)
              - wolałabym sama wychowac dziecko, nie musiec jej tłumaczyć dlaczego tata nie
              przyjechal, dlaczego pojechał, lepiej jest powiedziec, nie masz taty, ale mama
              jest dla Ciebie za obojga rodziców, i moze kiedyś bedziesz miała prawdziwego
              ojca ( który wychowa a nie spłodzi)


              ale przychylam się do odpowiedz Kamili, Twój post jest obraźliwy bo zadajesz to
              pytanie samodzielnym amtkom piszacym tutaj, wiec uważasz że tutaj takie są
              nie uwazam bym sie do nich zaliczała, ale sam sposób pisania nie budzi
              sympatii...wręcz przeciwnie
              • chalsia Re: Pytanie do Ex 26.08.04, 22:48
                Napisałam "nie uwazam by zbyt czesty i długi kontakt ojcem był dobry z racji
                zachowań i wzorów postepowania eksa"

                Miałam na myśli takie zachowania jak:
                - okazywanie braku szacunku i lekceważenie innch oraz ich uczuć
                - stosowanie szantażu emocjonalnego
                - nieumiejętność opanowania emocji wyrażające się agresją słowną lub fizyczną
                (np. w sytuacji gdy ktoś doprowadza go do pasji - wystarczy, że odmiennym
                zdaniem lub uporem).

                Natomiast nie zgadzam się z podejsciem Justinki_s i nie uważam by którykolwiek
                z punktów, wymienionych przez nią był wystarczającym powodem do
                utrudniania/ograniczania kontaktów.

                Pozdrawiam,
                Chalsia
              • justinka_s Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 00:05
                pierwsze dwa powody stosowałam, fakt przez krotki czas bo jakoś sama wszystko
                zrozumialam, ale zrozumiem każda kobiete, która postępowała jak ja w mojej
                sytuacji...niestety cios bhył tak wielki że słoniowi zorałby psychike
                natomiast powód podawany przez mojego kumpla...to słowa dziecka, o którym
                ojciec zapomnial...więc licze się z jego zdaniem

                wiem, ze żaden powód nie jest wystarczający by zabraniać kontaktów z ojcem (
                noo poza alkoholizmem i innymi patologiami) bo to jego dzieci...i one kiedyś
                wszystko zrozumieją
                ale do tego trzeba dojrzeć...a przynajmniej otrzasnąc się po przezyciach jakie
                np ja przeszłam
                • amfenix długie 27.08.04, 08:47
                  Znam tylko jeden przypadek, gdzie matka zabrania kontaktów ojcu.U brata
                  ciotecznego mojego ex męża.Ale to jest zupełna patologia.Para kłociła się jako
                  para, chodzili ze sobą wiele lat, kłócili się tez całe małżeństwo, potem
                  urodził się mały i tez się kłócili.POtem zaczęli się tłuc.Przy dziecku, przy
                  sasiadach, przy rodzinie.Obydwoje niby wyksztalceni, nibysympatyczni.Sprawa
                  rozwodowa i wzajemne sprawy o pobicia ciągną się od wielu lat.Sprawy o podział
                  majątku równiez.Dziecko ma psychikę zwichrowaną totalnie.I jest to wojna
                  rodzin.Z jednej strony tatuś z zupełnie nieodciętą pepowiną, spędzający czas z
                  mamusia i siostra starą panną, z drugiej matka ze swoimi rodzicami.Po środku
                  biedne dziecko.Im nie chodzi nawet o dziecko.Im chodzi o to kto bedzie górą.Kto
                  wykończy psychiocznie i materialnie druga strone.Przypadek patologiczny jak
                  mówiłam.
                  Poza nim sytuacji świadomego zabraniania kontaktów ojcu nie znam.

                  Za to od miesiąca czekam aż mój ex zadzwoni chociaż do naszego syna.I wczoraj
                  ryczałam w wannie.Bo wiem, że mój syn tęskni strasznie.Wiem, ze wali mu się
                  świat bo czuje się porzucony i odtrącony i nie rozumie dlaczego.Wiem, że mnie i
                  tylko mnie obarcza winą za ten stan.A wiesz dla czego?"Bo jak tatus odszedł, to
                  powinnaś była stanąc pod jego nowym domem i stac tak długo, aż by nie wrócił,
                  nawet do zimy"...."I to wszystko jest przez ciebie, bo ta Dorota co tata z nią
                  mieszkał to była tylko jego koleżanka, a to ty powiedziałaś, że to jego
                  narzeczona i teraz jest narzeczoną, to wszystko przez ciebie!!"
                  Narzeczona jest w ciąży.
                  POwiedziała to mojemu małemu przy ostatniej wizycie.Ona, nie ojciec, bo ojciec
                  nie wiedział jak.
                  I tyle małego widzieli.Mijają wakacje.Mały czeka.I tęskni.A tata jest na
                  wyciągnięcie ręki.Ale mały nie chce już dzwonic i prosić , żeby go zabrał.Czeka
                  aż tata sie odezwie.Aż sobie przypomni.Raz tylko zapytał, czym tata może być
                  tak zajęty, że nie pamięta o nim? POwiedziałam, że pewnie ciężko pracuje.
                  I patrzę na krzywdę swojego dziecka i mam ochotę zrobic coś, żeby ten człowiek
                  nigdy go juz nie zobaczył, żeby już nigdy go nie skrzywdził.
                  Jak to dziecko ma być normalne i szczęśliwe skoro ojciec i dziadkowie,
                  mieszkający dwie ulice dalej, mający firmę 50 metrów od naszego domu po 10
                  latach małżeństwa, nagle zapominaja o dziecku??!!! Zapominają na dwa miesiące
                  jak rok temu, albo na miesiąc jak teraz.A potem znowu kilka prezentów, kilka
                  pośpiesznych spotkań i znowu długo nic.Kiedys dzwoniłam, prosiłam.Teraz już nie
                  chcę.
                  Mój mąż nie jest alkoholikiem, nie uzywa przemocy fizycznej, nie jest tez
                  hazardzista.Czy uważasz, że zasługuje na to by nazywać go ojcem?
                  Uważasz, że jak kiedys nie wytrzymam i złoże sprawę w sądzie o ograniczenie
                  kontaktów, albo wyjadę nie pozostawiając adresu zwrotnego to będę złą ex.
                  Żeby rozjaśnić kwestię pieniędzy, nigdy nie występowałam o alimenty, "tatuś"
                  płaci je dobrowolnie, 500 zł.I uwierz mi zapłaciłabym mu dwa razy tyle, żeby
                  zadzwonił dziś i zabrał małego do kina.

                  Nie wiem co ex mąż i jego narzeczona mówią na temat kontaktów z małym.Może
                  niedługo dołączą do wrogów wrednej ex, która zabrania widzenia z dzieckiem i
                  tylko kasę bierze.Może.
                  • kkokos Re: długie 27.08.04, 09:07
                    o matko, amfenix, strasznie ci współczuję...
                    Tak, najprawdopodobniej dołączą do tego grona... Skoro to narzeczona informuje
                    twoje dziecko o rodzeństwie w drodze, bo tatuś "nie wie, jak to
                    powiedzieć"!!!!! Kolejna męska dupa wołowa. Za to next ma jak widać więcej
                    charakteru, więc być może będzie aktywną macochą na tym forum...
                    To strasznie bolesne jest, że tak naprawdę walczą te nexie i eksie między sobą,
                    a ci faceci są gdzieś obok. TAk łatwo i wygodnie jest przyjąć postawę "mnie to
                    przerasta, nie wiem, co robić". A zakochane neksie w ogóle nie widzą, jakich
                    mięczaków mają u boku. Albo nie chcą widzieć. I wtedy dla własnego zdrowia
                    psychicznego przyjmują postawę taką, jak autorka tego wątku.
                    Ocyzwiście nie dotyczy to wszystkich macoch. Ale też, jak się wgryźć w to
                    forum, to wcale nie jest rzadkie...
                    • skrzyniaa Re: długie 27.08.04, 09:30
                      Kkokos masz rację co do "męskich dup wołowych", mój M. okazał się następną
                      taką "dupą wołową". Ale nie o tym tu mowa, ojciec mojej Marysi (4,5 roku)
                      widział, ją ostatni raz kiedy miła ze dwa miesiące. Od tego czasu, ani jednego
                      telefonu, nic, cisza, spotkaliśmy sie tylko trzy razy,w sądzie i podpis do
                      paszportu dziecka. Rok temu w przypływie ojcowskich uczuć zapragnął poznać
                      swoją pierworodną (od paru m-cy ma nowego dzidziusia). Wytłumaczyłam mu wtedy
                      tylko, co to znaczy być ojcem i jakie są tego konsekwencje.
                      Powiedziałam "przyjdziesz, powiesz oto ja - Twój Tatuś - i co potem, znikniesz
                      znowu na zawsze?". Po tej rozmowie, cisza do tej pory, a minął kolejny rok,
                      moje dziecko dla niego nie istnieje. Ponoć modli się codziennie, żebym
                      wychowała Marysię na porządnego człowieka, hahahaha. Dobre nie? Nie pozwolę,
                      żeby "ktoś taki" zburzył spokój mojego dziecka i go skrzywdził. Nie wystąpiłam
                      do sądu o ograniczenie praw rodzicielskich tylko z powodu własnego lenistwa.
                      Sędzia przy ostatniej sprawie o podwyższenie alimentów, powiedział, że w takiej
                      sytuacji sprawę wygram z marszu.
                      A jego obecna żona prawdopodobnie nawet nie wie nic o mnie, o jego pierwszym
                      dziecku, a na 100% nie wie, że on płaci alimenty (powiedział mi sam). Mój eks
                      jest szanowanym człowiekiem , wykładowcą na uczelni, pedagogiem. Podobało mi
                      się stwierdzenie sędziego: "Jak Panu nie wstyd uprawiać taki zawód".
                      Skrzyniaa, która woli, żeby "tatuś" jej dziecka był tylko wspomnieniem na
                      fotografii.
                      • kkokos Re: długie 27.08.04, 09:45
                        >Ponoć modli się codziennie, żebym
                        > wychowała Marysię na porządnego człowieka

                        no, to masz sprawę załatwioną. siła modlitwy wszak jest wielka, nieprawdaż?
                        a bardziej serio: w gruncie rzeczy twój next okazał się całkiem odpowiedzialnym
                        facetem, jeśli po rozmowie o konsekwencjach ojcostwa - kiedy zdał sobie z nich
                        sprawę - się nie odezwał...
                        kurczę, znowu nie wyszło mi serio. no dlaczego ja nic poważnego o tych
                        ojcowskich uczuciach napisać nie mogę, no?
                        • skrzyniaa Re: długie 27.08.04, 10:52
                          Kkokos nawet nad tym się nie zastanawiałam smile. Pewnie to i jest
                          odpowiedzialne. Ciesze się, że nam w życiu nie miesza. A jego życie i on sam
                          mnie nie interesują. Fajnie jest, nie trza psuć smile.
                          skrzyniaa
                    • jayin Re: długie 27.08.04, 10:08
                      kkokos napisała:

                      > Kolejna męska dupa wołowa.

                      Dobre określenie smile
                      Nie znoszę takich typów. Na nieszczęście dla kobiet większość (jak nie wszyscy)
                      facetów to wygodnickie stworzenia. Jeśli mogą uniknąć sytuacji dla siebie
                      nieprzyjemnych lub niewygodnych to zrobią to, a potem jeszcze dorobią teorię
                      słuszności swojego postępowania.

                      Na szczęście natomiast są też tacy, co to dupy wołowe nie są, niezależnie od
                      sytuacji.
                      Ale to marny odsetek.

                      J.
                      • darcia73 Re: długie 27.08.04, 11:26
                        jayin napisała:

                        >Na nieszczęście dla kobiet większość (jak nie wszyscy)facetów to wygodnickie
                        stworzenia. Jeśli mogą uniknąć sytuacji dla siebie nieprzyjemnych lub
                        niewygodnych to zrobią to, a potem jeszcze dorobią teorię słuszności swojego
                        postępowania.


                        jayin: święte słowa
                        tak dobrze to ujęłaś, że mogłabym oprawić Twoją wypowiedź w ramki i powiesić
                        nad biurkiem. Powinni to przeczytać niektórzy biedni tatusiowie, którzy uważają
                        się za pokrzywdzonych, chociaż nie mają do tego podstaw. Ale teraz modne jest
                        być pokrzywdzonym tatusiem, któremu ogranicza się kontakty z dzieckiem.
                        • jayin Re: długie 27.08.04, 11:50
                          darcia73 napisała:

                          > Ale teraz modne jest
                          > być pokrzywdzonym tatusiem, któremu ogranicza się kontakty z dzieckiem.

                          Darciu,

                          Modne/niemodne - to chyba raczej jest tak, że są na tym świecie faktycznie
                          pokrzywdzeni ojcowie i tacy, co albo wyolbrzymiają swoje krzywdy, albo idą na
                          łatwiznę/wygodnictwo/premedytację i niesłusznie korzystają z istnienia takiej
                          grupy ojców i chętnie się "podczepią" pod nich, żeby mieć jakies (nie wiem
                          jakie?) korzyści ze swojego statusu "pokrzywdzonego tatusia".
                          Marne typki.

                          J.

                          --
                          My Star Of The County Down!"

                          pl.rec.zeglarstwo.szanty
                          pl.rec.modelarstwo.
                          • femalespirit Re: długie 27.08.04, 14:15
                            Wasi ex-faceci, ktorzy opuscili Wasze dzieci to po prostu niedojrzale
                            szmondaki. Ich next z pewnoscia zbiora tego owoce predzej czy pozniej.
                            Pytanie w watku dotyczylo jednak zupelnie innej sytuacji, takiej ze ojciec CHCE
                            i sie stara, a matka sie nie zgadza. Tak wiec zupelnie Was nie dotyczy.
                • krokusowo słowa dziecka, o którym ojciec zapomniał.... 27.08.04, 12:10
                  > natomiast powód podawany przez mojego kumpla...to słowa dziecka, o którym
                  > ojciec zapomnial...więc licze się z jego zdaniem

                  Ja tez jestem dzieckiem, o którym ojciec zapomniał... i mma zupełnie odmienne
                  zdanie. Nie jestem w stanie wybaczyć mu, że go nie było..., że nie uczestniczył
                  w moim wychowaniu..., że nie interesuje go to, że sama urodze lada dzień... Nie
                  widziałam go z ponad 10 lat, ale mimo to mam takie zdanie. Uważam, że Ojciec
                  nie tylko ma prawo uczestniczyć w wychowaniu dziecka... ale i obowiazek...
                  Teraz gdy mam już swoje 30. lat, nic nie jest w stanie usprawiedliwić mojego
                  ojca w moich oczach!!!
                  Mam też starsze rodzeństwo, każde z nas inaczej to wszystko przeżyło.. każde
                  miało inne potrzeby. Siostra mimo, ze nie czuje akceptacji ojca, ma potrzebę
                  miec z nim kontakt.. Brat, czując, że go nigdy nie akceptował odizolował się...
                  ja natomiast, jako ukochana córeczka tatusia... zostałam z ogromną pustką...
                  Każde z nas inaczej to przeżyło, ale każdemu z nas brakowało Ojca, który
                  kochałby nas, opiekował się nami.. myślał o nas...
              • wertig Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 15:01
                justinka_s napisała:



                > po co moja córka ma mieć weekendowego tatusia, który 2 razy w mies. ją widzi,
                > pobawi się a potem co? wychowanie to już nie łaska?
                > - po co mącic małemu dziecku psychikę, facet porzucił i ja i mnie i po czasie
                > obejrzał sie, zę jednak ma rodzinę? ( ten wniosek jest mojego kumpla, który
                > wychował się bez ojca i twierdzi, ze woli nie mieć wcale niż na weekendy)
                > - wolałabym sama wychowac dziecko, nie musiec jej tłumaczyć dlaczego tata nie
                > przyjechal, dlaczego pojechał, lepiej jest powiedziec, nie masz taty, ale
                > mama jest dla Ciebie za obojga rodziców, i moze kiedyś bedziesz miała
                > prawdziwego ojca ( który wychowa a nie spłodzi)


                Patrząc na Twoje argumenty stwierdzam, że z dzieckiem nie powinnien się
                spotykać żaden facet, który mieszka na tyle daleko, że nie jest w stanie być
                przy dziecku codziennie.
                Z drugiej jednak strony, gdyby owe spotkania miały miejsce codzinnie, pewnie
                też nie byłabyś zadowolona - ile na samodzielnej mamie postów o tym, że eks
                mąż 'pałęta się' po mieszkaniu...

                • jayin Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 15:46
                  wertig napisała:

                  > Patrząc na Twoje argumenty stwierdzam, że z dzieckiem nie powinnien się
                  > spotykać żaden facet, który mieszka na tyle daleko, że nie jest w stanie być
                  > przy dziecku codziennie.

                  No właśnie...
                  A co np. z dziećmi marynarzy, czy wojskowych?
                  Tacy faceci powinni mieć zakaz posiadania dzieci, czy jak?:/... Ech.
                  Bo przecież są poza domem nierzadko i dłużej niż miesiąc, czy dwa...

                  J.
                  • mamaadama4 Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 15:58
                    O to mój mąż też nie powinien widziec się z dziećmi, bo czasami nie ma go w
                    domu przez dwa lub więcej dni i chłopcy nawet będąc u nas go nie widzą. Nie
                    mówiąc juz o najmłodszym, który chodzi dość wczesnie spać.
      • jayin Kamilo... 27.08.04, 09:39
        ...Z tego co doczytałam, to ten post nie dotyczył WSZYSTKICH EX, tylko tych,
        które tak robią.
        A określenie "wiele" w poście brooklynki może wynikać stąd, że właśnie "wiele"
        z Ex, które ona zna mniej lub bardziej osobiście - tak robi.

        Więc wg mnie te Ex, które zupełnie nie poczuwają się do "separowania" dzieci od
        ojca - nie powinny się czuć urażone, bo to nie post o nich przecież...

        Pozdrawiam.

        J.
        • kamila77 Re: Kamilo... 27.08.04, 10:40
          Pytanie autorki watku zostalo skierowane do Eks Bywajacych Na Tym Forum. Nie do
          jej znajomych, nie do wszystkich eks. Gdyby mialo byc skierowane do bardziej
          reprezentatywnej grupy - byloby na samomamie. Nie poczulam sie urazona, jedynie
          zobligowana do zabrania glosu, jako -bylo, nie bylo- eks.
          • jayin Re: Kamilo... 27.08.04, 10:47
            kamila77 napisała:

            > Nie poczulam sie urazona, jedynie

            No, to OKsmile
            • kamila77 Re: Kamilo... 27.08.04, 11:13
              No to ok, ze ok wink

              Faktem jest jednak, ze jakos mi to przypomina (znaczytsja ten watek) pytanie w
              stylu: Czy przestal pan juz bić swoją żonę?
              • jayin Re: Kamilo... 27.08.04, 11:36
                Fakt.
                Treść wątku nie jest przyjemna - jeśli chodzi o temat.

                Nie da się jednak ukryć, że takie Ex o których pisze brooklynka też istnieją na
                świecie.

                Na szczęście nie dotyczy to "naszej"smile
                • kamila77 Re: Kamilo... 27.08.04, 14:23
                  Fakt.
                  Treść wątku nie jest przyjemna - jesli chodzi o jego ujęcie. Bo np. mozna by
                  (ale po co?) wysmarować wątek ma samomamie o tresci mniej wiecej: Dlaczego
                  wiekszosc next nie znosi (nie)swoich eks, obarcza je winą za swoje (czasami
                  nieudane) zycie i dlaczego tak kwiczą z radosci, kiedy eks z dzieciakami
                  mieszkają w odleglosci uniemozliwiajacej kontakt. Tez bylby piekny przyklad
                  generalizacji, prawda? A calosc dyskusji i tak mozna by podsumowac jednym
                  zdaniem: Są ludzie i taborety.

                  > Na szczęście nie dotyczy to "naszej"smile

                  I mnie, i mnie wink

                  Pozdrawiamsmile
                  • mamaadama4 Re: Kamilo... 27.08.04, 14:26
                    Nasza eksia zdecydowanie zalicza się do taboretów. I bardzo żałuję, że nie jest
                    taka eks jak wiekszość których posty czytam tu i ówdzie. Cóż, marzenie ściętej
                    głowy. Własnie nie chce utrudniac dziecku (18letniemu) kontaktów z ojcem i dwa
                    tygodnie po operacji kolana chłopak spędzi u nas, bo ona pracuje a ja nie.!
                    • jayin Re: Kamilo... 27.08.04, 14:29
                      Dokładnie ten tekst leciał: "Są ludzie i parapety, stołki i taborety" smile

                      A generalizacja jest zawsze krzywdząca.
                      • mamaadama4 Re: Kamilo... 27.08.04, 14:37
                        Penie, że jest krzywdząca. Ale umówmy się. Na tym forum człoweik wyrzuca swoje
                        emocje i pisząc post czasami wpada w manierę manifestu i generalizuje. Nie
                        nalezy po prostu wszystkiego brać do siebie. (heh, powiedził to największy
                        luzak tego forum).
                        • jayin Re: Kamilo... 27.08.04, 14:51
                          Danusiu - ja o tej generalizacji to nie tylko w kontekście jakiegokolwiek
                          forum smile

                          Jasne, że każdy ma prawo do wylewania z siebie emocji, gdzie o generalizację
                          nietrudno - a raczej: trudno dodawać wszędzie formułkę pt. "Oczywiście są też
                          wyjątki liczne/nieliczne".

                          Na szczęście generalizacji jakoś ostatnio u nas na forum nie widzę.
                          Zawsze jest wyraźnie zaznaczone, że pisze się o KONKRETNEJ sytuacji, albo o
                          NIEKTÓRYCH Next/Ex. Nie pisze się już raczej "wszystkie".
                          Pozytywnesmile

                          J.
    • kruffa Re: Pytanie do Next 27.08.04, 14:08
      To ja z innej paki. Tak czytając ten post, mogłabym napisać własny. Ja jako
      dziecko, już co prawda dawno wyrośnięte.
      Dlaczego next dążą za wszelką cenę do odsumięcia ojców od ich dzieci z
      poprzednich malżeństw. Nie powiem co mi się nasuwa na myśl jak pomyślę o
      małżonce mojego ojca...
      A przeciez nie wszytskie next są takie. Choć jak myślę sobie o drugich zonach,
      które poznały swych przyszłych meżów, kiedy ci byli jeszcze z eks to brzydkie
      słowa cisną mi się na usta. Bo widzicie, ja jestem w takiej śmiesznej sytuacji,
      że sama jestem eks i mam też swoją next, a na dodatek tatuś ma drugą małżonkę,
      więc wszystkie te konfiguracje znam z autopsji uncertain
      A swoją drogą to dla mnie i siostry byłoby lepiej gdyby matka starała sie
      organiczać nasze kontakty z ojcem. A nie jest on jakimś menelem, sadystą, tylko
      wydawałoby się człowiekiem z klasą, obytym panem mecenasem.

      Bardzo nie lubię uogólnień.

      Kruffa
      • pom Re: Pytanie do Next 27.08.04, 14:25
        Odpowiem Ci dlaczego niektóre next tak robią:

        z wyrachowania

        egoizmu

        braku wyobraźni

        braku dojrzałej miłości do ojca tych dzieci

        a czasami z bezdennej głupoty
      • lilith76 Re: Pytanie do Next 27.08.04, 14:51
        ja dorzucę jeszcze z:

        wygody - po co się przemęczać, ładować energię w cudzy materiał genetyczny, gdy
        własny piszczy o uwagę.

        szkoda mi takich kobiet - mężczyznę bierze się z całym "dobrodziejstwem
        inwentarza" (mam nadzieję, że nikogo tym wyrażeniem nie uraziłam - to
        żartobliwe!)
        • pom Re: Pytanie do Next 27.08.04, 15:31
          No tę wygodę rozumiem jako egoimzm.
    • wertig Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 14:56
      Ja myślę, że wiele eks wprost kontaktów nie utrudnia. Ale spotkania owe są
      obwarowane takimi warunkami, że często trudne bywa ich spełnienie. I wtedy eks
      mogą triumfować - bo wychodzi na to, że to facet jest do niczego, ma dziecko w
      nosie itd.Tak, triumfować, bo wiele eks, wbrew zapewnieniom, nie zawsze kieruje
      się tylko i wyłącznie dobrem dziecka.
    • lilith76 Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 16:05
      jestem next, ale mam kumpla z eks walczącego o kontakt z dzieckiem jak lew.
      czasami to odciąganie dziecka od ojca udaje się przy ogromnej pomocy i
      lenistwie zainteresowanego, który przy najmniejszym kłopocie, rysie na honorze
      zwija urażony żagle.
      widzę jak kumpel egzekwuje przyznane przez sąd trzy godziny co sobota - kiedy
      to bawi się z synem przy asyście byłej żony i teściowej patrzących mu na ręce,
      gdy czasami trzyletni syn wita go kopniakiem (nie wiadomo skąd i dlaczego), gdy
      dziecko jest wyrywane w połowie zabawy i zamykane w pokoju obok, bo musi zjeść
      a on nie może się nawet pożegnać, gdy panie mówią do chłopca o ojcu per "ten
      pan" (sam nauczył chłopca słowa "tata"). kumpel po takiej wizycie ma problemy z
      żołądkiem, ale zaciska zęby i za tydzień wraca. ilu facetów ciągnęłoby taki
      cyrk co tydzień? ilu dało by sobie spokój i przestało przychodzić? ilu odłoży
      dumę na kołek i będzie szukało kontaktu z dzieckiem nawet za cenę upokorzeń?
      eks bywają winne, ale czy faceci są zawsze dość zdeterminowani?
    • lideczka_27 Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 18:01
      W naszym przypadku powód dość banalny: kasa. A było to tak (w skrócie): na
      sprawie o podwyższenie alimentów mąż wykazał wszystkie nieścisłości i kłamstwa
      zawarte we wniosku. Do tego udowodnił, iż ponosi spore wydatki niezależnie od
      płaconych alimentów, do tego spędza z dzieckiem bardzo dużo czasu. Na podstawie
      tego sędzina nakazała im RÓWNY wkład w finansowanie dziecka, gdyż opieka jak
      się okazało wychodziła nawet na plus dla ojca. Eks została poinformowana iż z
      uwagi na duże zaangażowanie ojca - w bezpośrednią opiekę, w ekstrasy itd, nie
      ma podstaw do zwiększania alimentów a także usłyszała, iż jest zobowiązana do
      dokładania się finansowego (wcześniej on miał spełniać finansowo całość potrzeb
      a ona opiekę). Na rozprawie sędzina powiedziała też, że główną podstawą do
      zwiększonej alimentacji jest uchylanie się ojca od obowiązków wychowania
      (kontakty), gdzie można ubiegać się o ograniczenie władzy itd. Po tej sprawie
      zaczęły się schody. Bez ukrywania, bez jakiegoś ściemniania, po prostu eks
      postanowiła iż jeśli uda jej się zdobyć dowody na to, że ojciec przebywa z
      dzieckiem mniej (tzn. tylko w weekendy), to dostanie gotówkę do ręki. Na
      sprawie była właśnie poruszona kwestia ekstrasów. Eks twierdziła, że ojciec
      ponosi na dziecko zbędne wydatki i że zamiast nich mógłby te dodatki dawać
      bezpośrednio do jej rąk, to ona by je spożytkowała lepiej. I tak np.
      powiedziała, że po co dziecku kino: ona ma kolegę co ma komputer i dziecko może
      u niego oglądać bajki za darmo. Po co płatna opieka stomatologiczna, skoro
      dziecko ma małe dziurki, na ból się nie skarży a ząbki już się ruszają i zaczną
      wypadać bo to mleczaki (z tym bólem to akurat przekręt, bo dzieciak wył, że
      wytrzymać nie szło) itd. Wtedy M już się wkurzył, a ponieważ eks nie umiała na
      pytanie sędziny odpowiedzieć na co jej wobec tego pieniądze skoro dzieciak ma
      co mu potrzebne, to ją pouczyła, trochę to nawet ostro było z tego co opowiadał
      M i na tym koniec. Utrudnianie trwało miesiąc, po tym M. wniósł sprawę o
      ustalenie kontaktów, napisał z jakiego powodu był zmuszony założyć sprawę i
      uzyskał wszystko, o co wnioskował.

      Pozdrówka
      lidka
      • justinka_s Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 21:26
        ...Patrząc na Twoje argumenty stwierdzam, że z dzieckiem nie powinnien się
        spotykać żaden facet, który mieszka na tyle daleko, że nie jest w stanie być
        przy dziecku codziennie.
        Z drugiej jednak strony, gdyby owe spotkania miały miejsce codzinnie, pewnie
        też nie byłabyś zadowolona - ile na samodzielnej mamie postów o tym, że eks
        mąż 'pałęta się' po mieszkaniu...

        to czy byłabym, zadowolona czy nie to nie mozesz wiedzieć wieć nie pisz "pewnie"
        moze i tych postów o pałętaniu jest wiele
        ja wcaje nie ukrywam, ze byy to moje argumenty na poczatku samotności, i wcale
        nie bede się ich wstydzić, dlaczego? bo ja nie jestem wszechwiedząca, nie
        jestem mądrością swiata i tez popełniam błedy, postawiono mnie w takiej
        sytuacji bez żadnego przygotowania, że każdej kobiecie trudno by było ocenic
        sytuację, nie tylko swoją ale i dziecka
        i w pewnym momencie przychodzi zastanowienie i liczenie za i przeciw, co za
        spotkaniami dziecka i moimi, co przeciw,
        ojciec dziecka robiąc mi takie drąnstwo powinien sie liczyć z konsekwencjami
        swojego postępowania i rpzynajmniej przez miesiąc , dwa dac mi święty spokój,
        po co? na ochłonięcie, na dostosowanie się

        a meżowie marynarze...Boze jaka różnica zapewne, przyjeżdżają, pytają o dziecko
        i przez pobyt na lądzie wychowują je a mój eks...nie powiem ze teraz jest zły,
        ale on nic o dziecku nie wie, nie pyta...jest jak wujek, który kupi cukierka,
        pobawi się...a to w życie dziecka wiele nie wnosi bo dziś po wizycie mała tylko
        płacze "tata ciem" i co mam jej powiedziec????
        • lideczka_27 Re: Pytanie do Ex 27.08.04, 21:44
          justinka, to Twoje życie, Twoja córka i Twój wybór jak postąpisz. Czas pokaże
          czy słuszny, czy nie, a dziecko "rozliczy" i "podsumuje". Może być tak, że
          ojciec będzie dla niej jak wujek, bo na przestrzeni lat nie zdołają zbudować
          wzajemnych silnych relacji mimo iż będą mieć częste kontakty (tak się też
          dzieje w pełnych rodzinach...). Ale powiem Ci z czego mi się zwierzyła moja
          ukochana ciotka, teraz już jest młodą babcią, jej córka ma 24 lata. Gdy młoda
          miała ze 3 lata, ojciec ich zostawił - dla innej kobiety. Z tego co wiem ten
          związek nie przetrwał, ale w końcu założył z kimś rodzinę. No i ciotka -
          poprzez urażoną ambicję własną i lęki podobne do Twoich (jakie on ma
          kompetencje wychowawcze, skoro postąpił w taki sposób?), utrudniała te
          kontakty. Jakoś mimo tego one się odbywały a gdy dziewczyna była nastolatką, to
          były już kontakty zażyłe - on po prostu nie odpuścił i zbliżył się do córki,
          gdy już nie była pod przemożnym wpływem matki. I kiedyś, w jakiejś tam kłótni
          zbuntowana nastolatka-kontra matka młoda wykrzyczała jej, że jest strasznie
          nieżyciowa, okropna i że ona się ojcu nie dziwi i że dobrze zrobił iż ją
          zostawił i ułożył sobie życie, ale że ona straciła ojca... przez nią. Pamiętam
          tę nasza rozmowę, siedziałyśmy, żłopałyśmy kawę, ja jej opowiadałam o życiu w
          skórze drugiej żony, a ona mi o cieniach samotnego macierzyństwa. I
          powiedziała, że żałuje, bo ma przeświadczenie, że przez jej upór dziecko
          straciło ojca "podwójnie".
          Myślę, że przychodzi taki czas, gdy można już na faceta patrzeć tylko i jedynie
          jak na ojca swego dziecka a nie na byłego partnera/męża, który okazał się
          nieuczciwym draniem. Bo to, że nie sprawdził się jako mąż, nie zawsze znaczy,
          że będzie złym ojcem.

          pozdrawiam i życzę Ci, by się wszystko dla Was poukładało
          lidka
          • justinka_s Re: Pytanie do Ex 28.08.04, 00:13
            dzieki Lideczko, mnie wtedy brakowalo takich rad bo poprostu niek wśród moich
            bliskich takiej sytuacji nie maiał
            ale jeszcze jedno...nocne gotowanie dla córki spowodowało, ze zaczeła glowka
            pracowacwink)
            i tak sie zastanawiam, że strasznie krytycznie siebie oceniam...
            moje utrudnianie kontaktów to chyba trochę za dużo powiedziane

            mąz mnie porzucil, chciał sie widzieć z córką, sama mu to zaproponowalam, nie
            przyjechał bo brak kasy
            potem przyjechal chyba z 1,5 mies po rozstaniu
            potem zadzwonił,ze za pół godz będzie w mieście to oaka, spotkalam się
            raz zadzwonił że jest i za kilka godzin chciał sie widziec, odmówiłam bo miałam
            plany a on mógł mnie powiadomić dzień wczesniej chociaż
            poźniej znowu zadzwonił, ze jest i widzial małą po pół godz od telefonu
            potem po drugim podaniu mnie na policję nie wytrzymałam i poprostu nie
            odbieralam jego telefonów i nie reagowałam na smsy
            po 3 tyg. była sprawa o alimenty gdzie powiedział, zę mu sie na mój widok chce
            rzygać...wiec stwierdziąłm, ze to chyba nie ja jestem nienormalna...bo tak do
            niego nie mówię
            i później za 2 tyg. sprawa, gdzie powiedzialam że nie mam nic przeciw wizyt o
            ile nie będzie mnie obrażał i wymyslał, neich widzi córkę a do mnie nie musi
            sie odzywac
            teraz mija rok czasu i przyjeżdża co 2 tyg. od tamtej pory nie robiłam żadnych
            problemów, nawet widzi małą więcej niz w postanowieniu sądu, a dziś przyjechał
            do żłobka i będzie widział ją jutro, mimo że sąd wyznaczył mu tylko soboty

            więc...chyba nie jestem taka straszna...chociaż sama przez nawet kilka
            tych "niepozwoleń" mam wobec córki wyrzuty...a ona miałam wtwedy 8 mies...wiec
            moze mi nie wypomni

            jeszcze raz dzięki Ci Lideczko za słowa..takie słowa powinno sie kierowąc do
            każdej świeżo porzuconej kobiety...
            a moze by tak stworzyć podręcznik postępowań po rozstaniu?wink))
            • brooklynka Re: Pytanie do Ex 30.08.04, 11:57
              Och, nie wiedzialam ze taka burze rozpetam...nie rozumiem oburzenia kamilli -
              przeciez wyraznie napisalam do ktorych ex kieruje pytanie, co w tym
              obrazliwego?
              Nie jest trudno sie domyslic ze zadaje pytanie bo mamy z moim M wlasnie taki
              problem, i naprawde staram sie zrozumiec ta ex na wszystkie mozliwe sposoby,
              ale nie znajduje zadnego usprawiedliwienia na takie zachowanie.

              I niestety odejscie od zony i proba ulozenia sobie zycia z kims innym nie jest
              ZADNYM powodem do odciagania dzieci od ojca, oczerniania go, upakarzania w ich
              obecnosci, wyzywania i wszelkich innych sztuczek prowadzacych do zerwania wiezi
              pomiedzy ojcem a dzieckiem. Wszystko to ma na celu poprawic jej samopoczucie ze
              udalo jej sie mu dokopac, bo faktycznie innych sposobow poza manipulacje
              dziecmi nie posiada i nigdy nie posiadala.

              Moge wiele zarzucic mojemu M ale nie to, ze nie jest dobrym ojcem - pomijam
              oczywiscie drobny i pewnie nic nieznaczavy fakt ze ex nie pracuje i otrzymuje
              kosmiczne alimenty na siebie i dzieci (zeby je chociaz na nie wydawala, ale
              koszty utrzymania dzieci i domu zabieraja niecale 40% swiadczen
              alimentacyjnych. Sa takie wysokie bo ona oswiadczyla ze tyle wydaje, i sedzina
              jakos uwierzyla nie weryfikujac ZADNYCH wydatkow. Matki sa przez te konkterna
              sedzine traktowane jak swiete krowy )> Wiec niech juz je otrzymuje, ja moge
              utrzymywac mojego M, bo po oplaceniu alimentow i polis dla dzieci niewiele mu
              zostaje, ale zeby chociaz pozwalala laskawie na jakiekolwiek kontakty.
              Tak, jestem zla i rozgoryczona, rowniez na to ze system prawny w Polsce kazdego
              mezczyzne traktuje jak potencjalnego bandyte - szybko i skutecznie potrafi
              jedynie zasadzac wysokie alimenty dla biednej, pokrzywdzonej CZAROWNICY , ale
              juz palcem nie ruszy kiedy naruszane sa prawa ojca do wychowania dziecka.
              ach, nie ma wylawac zalu, to nic nie pomoze, a takie mamuski bezkarnie wmawiaja
              dzieciom ze tatus to dran - bo musi byc dran skoro od nich odszedl. W wieku lat
              kilkunastu jak widac nie jest trudno zrobic dziecku pranie mozgu.
              • kamila77 Re: Pytanie do Ex 30.08.04, 13:08
                Brooklynko, nie jest trudno sie domyslec, ze na zadane przez Ciebie TUTAJ
                pytanie, odpowiedza "next" TUTAJ bywajace. A jakos nie zauwazylam, zeby byl
                wsrod nich samomamski odpowiednik pani kwiatek pseudo "nowszy model". Troche to
                tak, jakbys na zamknietym przyjeciu zgarnela blondynki do kupy i zapytala "A
                dlaczego wy takie glupie jestescie?"
    • judytak Re: Pytanie do Ex 30.08.04, 15:22
      brooklynka napisała:

      > Dlaczego z taka premedytacja i wytrwaloscia wiele (...)
      z Was odciaga
      > dzieci od ojcow? Dlaczego mscicie sie na ojcach zabierajac im dzieci, tak
      > jakbyscie nie byly swiadome jaka krzywde wyrzadzacie swoim wlasnym dzieciom?

      dziewczyno, czy ty naprawde myślisz,
      że jeśli ktoś naprawdę tak robi,
      to jest świadom tego, że tak robi?
      a nie uważa (szczerze!), że robi to wszystko w interesie dziecka?

      a zakładając, teoretycznie, że "świadomie wyrządza krzywdę dziecku",
      to myślisz, że się do tego przyznaje, i będzie się tłumaczył???

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja