Dodaj do ulubionych

Zbuntowana nastolatka prowokuje

26.10.04, 18:42
Czesc Dziewczyny!

Mam 29 lat ( no, prawie 30 wink) i jestem mama trojki uroczych dzieciakow (
czwarte i mam nadzieje ostatnie urodzi sie w lutym). Moje pociechy maja 7lat
5 lat i poltora roku ( Cyprian, Gaja i Faustynka, zmieszczam zdjecie w
linku).Mieszkam niedaleko Paryza.

Moj maz ma lat 40. jest Francuzem polskiego pochodzenia i ma 15 letnia corke
z pierwszego zwiazku. Na poczatku nie bardzo mi to przeszkadzalo ale teraz
sytuacja staje sie nie do zniesienia. moja pasierbica, Amélie skonczyla z
trudem collège i rozpoczela tzw CAP w szkole handlowej w paryzu. Na poczatku
miala mieszkac w internacie ale jakos tak wyszlo ze zadomowila sie u ojca (
czyli u nas). Mamy dosc duze mieszkanie i wlasciwie wszystko byloby ok gdyby
Amélie nie prowokowala konfliktow. Uwazam ze robi to celowo. Ubiera sie
prowokacyjnie, nie sprzata po sobie, po domu walaja sie tampaksy i brudna
bielizna. Ostatnio w buzi mojej 15 miesiecznej coreczki znalazlam kolczyk (!)
a takze inne drobne rzeczy ( na szczescie w raczkach) ktore malutka moglaby
polknac.
amélie szpera w moich rzeczach, bierze np moja bielizne, bez pytania.
Ostatnio przeklula sobie nos. Nie chodzi o to ze jest niesympatyczna, wrecz
przeciwnie, star sie byc mila ale ma w sobie cos "jadowitego", czego nie moge
okreslic.
W domu rozmawiamy po polsku, a tym jezykiem Amélie nie wlada. Ostatnio moj
siedmioletni syn zapytal mi sie czy to prawda " ze jezyk polski to jezyk dla
polinteligentow" ( bo Amélie mu tak powiedziala. Po prostu rece opadaja.

Staram sie byc mila i sprawiedliwa ale psychicznie nie wytzymuje zwlaszcza ze
mam problemy z ciaza. Amélie jest inteligentna, ona to doskonale widzi i
prowadzi ze mna gre w ktorej pokazuje jaka jest "wspaniala" ( np sprzatajac
ze stolu, odprowadzajac Cypriana do szkoly, robiac z nim zadania) a z drugiej
strony mnie prowokuje. Takze trym ze mimo zdolnosci nie chce sie dalej uczyc.
ona znalazla sie w tej handlowce bo sobie po prostu olewala.

No i ten balagan...maz uwaza ze jestem przewrazliwiona. Byc moze. sama mialam
kiedys 15 lat i zielone wlosy. Dlatego staram sie zrozumiec Amélie ale mi to
nie wychodzi.

A jak Wy sobie radzicie?

pozdrawiam cieplo

Magda i Tomasz
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: Zbuntowana nastolatka prowokuje 26.10.04, 23:09
      Ja wiem że ciężko Ci tolerować gówniarskie zachowania Twej pasierbicy, na
      dodatek w tym stanie. W ciazy wszystko człowieka bardziej denerwuje.
      Tym niemniej Twoja pasierbica nie odbiega od normy, w stosunku do reszty
      nastolatek.
      Mam 16-stoletniego syna, wiec przećwiczyłam na swym zywym organiżmie (czytaj
      nerwach) durne zachowania osobnika w tak głupawym wieku.
      Luzik, spox, full lightowo, to tylko niektóre opisy i okreslenia, którym darzy
      mnie mój synalek kiedy rycze na niego aby posprzatał swoj pokój, który czesto
      przypomina stajnię.
      Ambicji tez nie ma prawie zadnych.
      Przepchnac, zakuć, zaliczyć, od ...do i nic wiecej.
      Oni tak maja po prostu!
      Ja do niego staram sie bez przerwy gadac i gadac.
      wiem ze i tak w porownianiu z jego rówiesnikami zachowuje sie "cool".
      Nie ćpa, nie pali cygarów, nie pije alkoholu.
      Jego namietnoscia sa gry komputerowe.
      Potrafi grac namietnie na kompie calymi godzinami.
      Ksiażek nie czyta wogóle.
      Pewnie, że zasadniczo uczy się nie najgorzej.
      ale gdyby poswiecal wiecej czasu na nauke mialby lepsze wyniki.

      Nie wiem co Ci poradzic...
      Ja mojego wyrosniętego (jest o głowe wyższy ode mnie) dzieciaka kocham ponad
      życie, bo jestem w koncu jego matka.
      Milosc daje nam chyba siłę zeby znosic tą głupawkę która w tym wieku ich
      ogarnia.
      Tym postem chcialam Ci tylko uświadomic, że pasierbica jest zupełnie normalna.
      Zycze cierpliwosci i spróbuj potraktowac ja jak dorosła osobę, moze przekaz jej
      cześć obowiazków.
      Gdy bedzie za cos odpowiedzialna a Ty okażesz jej szacunek i pochwalisz jak cos
      dobrze zrobi szybciej dorosnie.
      Nic poza cierpliwoscia i miloscia nie mozna doradzic komus kto musi wychowywac
      nastolatka.
      • capa_negra Re: Zbuntowana nastolatka prowokuje 27.10.04, 09:57
        Matko jak czytam wasze posty o nastolatkach to tez sobie przypominam jak
        - pozwoliłam aby koleżanka obcieła mi włosy ( ooouuuuu) to co fryzjerce udało
        sie potem z tego zrobic układałam na wodę z cukrem ( w komunie pianek i
        lakieruw do włosow nie było)zeby wogóle jakos wyglądało, a nie jak mycka na
        głowie
        - potem tył miałam długi, a u góry jeż smile
        - do kompletu jakaś panieńska kiecka matki, przepasana skórzanym paskiem,
        jadowicie pomarańczowe skarpetki i cielaki ......
        - dwa kolczyki
        - papieroski ukradkiem popalane w oknie, albo " w terme" - siadało sie na
        wannie puszczało wode i dmuchało dym w terme - kiedyś jak sie zapsuła wyleciało
        z jej dna małe wiaderko popiołu....
        - lewe zwolnienia lekarskie - na szczęscie miałam na tyle "rozumu". że zamiast
        isć na wagary szłam do lekarza i zawsze cos wysymulowałam smile
        I masę innych równie "cieszących" rodziców wyczynów, które serwowałam im w
        liceum.
        O czasach studeckich to lepiej nie wspominać ....... my studenci my szlachta
        ( czytaj tańce, hulanki, swawole smile

        I kto by teraz widząc kobietę zawsze w kostiumie, z grzecznie upietymi włosami
        z tyłu głowy, po szkołach smile, stawiającą obowiązek i termin zawsze przed
        przyjemnościami pomyslał, że kiedys "taka" byłam smile.
        Prawie sama nie wierze...
    • m-m-m Re: Zbuntowana nastolatka prowokuje 27.10.04, 09:55
      Ubiera sie
      > prowokacyjnie

      Ale to norma w tym wieku, wiele też zależy od wychowania: jeśli np . jej
      matka też podobnie się ubierała, to ona "papuguje" ten styl. Cżesto też jest to
      sposób zwrócenia na siebie uwagi, sprawdzenia, na ile dorośli pozwolą. Masz o
      tyle źle, że Twój mąż nie widzi problemu
      Może to stereotyp, ale Francja kojarzy się z "lekkimi obyczajami", podejrzewam,
      że na pewno są różnice kulturowe między Polską bardziej konserwatywną , a
      ową "rozwiązłą" Francją. Po prostu Ty byłaś wychowana - jak mniemam w Polsce i
      stąd taka ocena.
      Jak pracowałam w szkole, moje niektóre uczennice podobnie wyglądały, ich
      rodzice nie widzieli nic złego w tym sposobie ubierania się .I tu jest pies
      pogrzebany, bo keśli rodzic, czyli Twój mąż nie widzi nic złego to Ty nic nie
      poradzisz.


      amélie szpera w moich rzeczach, bierze np moja bielizne, bez pytania


      A to już inna parada: tu powinnaś jej zwrócić uwagę, że sobie tego nie życzysz.
      Mój M. też walczy ze swoim synem, a moim pasierbem o uszanowanie naszych rzeczy.
      Pasierb jest surowo karcony przez ojca za branie rzeczy bez pozwolenia
      właściciela, tym bardziej, że sam daje sobie prawo do grzebania w nie swoich
      rzeczach, anie lubi jak ktoś grzebie mu w jego. Ojciec wykazuje mu
      niekonsekwencję postępowania. Tu musisz współdziałć ze swoim mężem i musicie
      dawać odpór takim próbom.

      Takze trym ze mimo zdolnosci nie chce sie dalej uczyc.
      > ona znalazla sie w tej handlowce bo sobie po prostu olewala


      Tu jest jedna prawda: jak sobie pościele tak się wyśpi (w przyszłości),
      niestety nie da się żyć życiem dziecka i wiem, że mnie łatwo mówić, bo sama
      dzieci nie mam, ale tak jest. W tym wieku są problemy z koncentracją i jeśli we
      wczesnym okresie szkolnym dziecko do nauki nie było wdrożone, to w okresie
      zawirowania jakim jest dojrzewanie - chęć do przyswajania nowej wiedzy
      drastycznie spada.
      Po za tym Ty jesteś dla niej TYLKO macochą, praw rodziecielskich, ani
      wychowawczych nie masz żadnych, więc Twoje zadanie to ogólna obserwacja i
      informowanie jej ojca, chyba, że on i w tym przypadku nie widzi problemu wink
    • lilith76 Re: Zbuntowana nastolatka prowokuje 27.10.04, 09:58
      witaj na forum smile
      nadchodzi w końcu ten dzień kiedy słodkie dzieciątko zamienia się nagle w
      tolkienowskiego Nazgula i masz wrażenie, że w domu szaleje ciemna strona mocy.
      to mija w okolicach 18-19 urodzin.
      cóż, jako nastolatka rodzoną matkę wykańczałam perfekcyjnie (gdyby instynkt
      macierzyński pozwoliłby jej mnie zadusić pewnie by to zrobiła). zachowanie
      pasierbicy mieści się w kanonie "upiorna nastolatka". chybabym po prostu to
      ignorowała. zapowiedziała uprzejmie, że każda jej sztuka bielizny, czy inny
      drobiazg rozrzucony poza jej pokojem ląduje w koszu na śmieci (nadal uważam, że
      pokój nastolatka może przypominać stajnię i dorosłym nic do tego). gorzej
      jeżeli takim drobiazgiem może sobie zrobić krzywdę młodsze rodzeństwo - jeżeli
      twój mąż uważa to za czepianie, to chyba bardzo boi się konfliktu w rodzinie.
      pożyczanie cudzej bielizny uważam za kuriozalne i jestem pełna podziwu dla
      szerokiej granicy intymności tej dziewczyny. też pewnie by mnie cholera wzięła -
      może po prostu szuflada zamykana na klucz? co do pozyczanai ubrań i stylu -
      miałam krańcowo odmiene gusta od mojej matki, za to pożyczałam... ubrania od
      ojca, chodziłam w jego koszulach i marynarkach. zniósł to z dzielnym uśmiechem.
      co do polskiego języka - skoro jej ojciec jest z pochodzenia Polakiem, to i w
      tej biedulince krąży kropla półinteligenckiej polskiej kropli krwii. może
      uświadomić to jej? na uprzedzenia rasowe nic nie poradzisz. nadzieja w tym, że
      z nich wyrośnie.
      skoro wybiera sobie taką drogę życiową - to jej problem, pod warunkiem, że nie
      będzie wisiała finansowo na ojcu do emerytury (jej, nie jego). ale wierz mi -
      pomimo ciężkiej sytuacji na rynku pracy w Polsce - nadal i tu zdarzają się
      olewające nastolatki.

      nie przejmuj się, postaraj się zdystansować.

      PS: pamiętam cię z innego ciekawego forum dzięki fajnym imionom dzieci smile))
    • turkuc_podjadek i nie tylko prowokuje... 27.10.04, 11:14
      Czesc dziewczyny!

      Tak naprawde to ja nie jestem odpowiedzialna za Amélie tylko moj maz i
      jego "byla" ale skoro Amélie mieszka w moim mieszkaniu...powinnam chyba
      wprowadzic jakies reguly, co o tym sadzicie? No bo przeciez 15 lat to chyba
      troche za malo zeby:
      - spedzac noc poza domem
      - przyprowadzac kolegow i robic ruch do polnocy ( w pokoju obok spia Gaja i
      Faustynka !)
      - chodzic po domu w bieliznie i to jeszcze przed oknem zeby sasiedzi mogli
      podziwiac
      - Podpytuje mnie na wiele tematow typu: " co bys powiedziala gdybym byla homo?"
      albo " kiedy ty to robilas pirewszy raz? Bo ja mialam 13 lat"( dziewczyny
      przepraszam za takie szczegoly ale ja to slysze kilka razy dziennie i juz po
      prostu nie wytrzymuje...)
      - wisiec godzinanmi na telefonie kiedy jej sie skonczy kredyt na komorke (
      ostatni rachunek 235 euro!!!) i to w nocy np o 4 nad ranem, godzinna rozmowa!
      Poza tym dziecinne zachowania typu:
      - "chowanie dla zabawy" vantolinu Cypriana ( synek ma astme oskrzelowa), na
      szczescie mam druga zapasowa. Schowala a potem zapomniala gdzie.
      - Do butelki z mlekiem Faustynki wsypala sol, dla zabawy
      - wie, ze walcze z tym zeby Gaja skonczyla ze spaniem "ze smokiem" to ona jej
      specjalnie optacza smoczek w cukrze i mowi na ucho ze to dobrze. Przy okazji
      chowa jej ulubionego misia.
      - Pokazuje Gai podpaski mowiac " ty tez bedziesz tak miala"

      poza tym, co mi bardzo sie nie podoba, to fakt, ze Amélie bardzo nadaje na
      swoja matke, wyraza sie o niej w sposob ordynardy, z pogarda i uzywa ostrych
      slow. jakos nie umiem sobie z tym poradzic. No i fakt, ze to nie jest moje
      dziecko...byc moze ona to czuje, ale przeciez to nie moja wina...staram sie
      naprawde ale mi nie wychodzi.

      Czasami wolalabym zeby Amélie byla mniej "cool" zeby sie wykrzyczala,
      wyzloscila a ona mi to wszystko mowi ( i robi) z anielskim usmiechem.A mi rece
      opadaja...

      przepraszam za ten dlugi wywod ale dzisiaj czuje troche gorzej, jest sroda (
      dzien bez szkoly) dzieci sa w domu, ruch straszny a dzidzia kopie mocno...

      pozdrawiam

      Magda
      • m-m-m Re: i nie tylko prowokuje... 27.10.04, 11:56
        spedzac noc poza domem
        - przyprowadzac kolegow i robic ruch do polnocy ( w pokoju obok spia Gaja i
        Faustynka !)
        - chodzic po domu w bieliznie i to jeszcze przed oknem zeby sasiedzi mogli
        podziwiac


        A czy o północy jej ojciec, a Twój mąż jest w domu? I co on na to?

        Twoja pasierbica jest jedynaczką, pewnie dlatego nie czuje, że swoim
        zachowaniem przeszkadza innym, jeśli jej matka na to pozwalała.
        Robi głupie kawały, bo byc może jej nigdy niky takich kawałów nie robił i nie
        zna ich konsekwencji. I co na to jej ojciec?


        wisiec godzinanmi na telefonie kiedy jej sie skonczy kredyt na komorke (
        > ostatni rachunek 235 euro!!!)

        I co na to jej ojciec? Płaci potulnie te rachunki?

        Amélie bardzo nadaje na
        > swoja matke, wyraza sie o niej w sposob ordynardy, z pogarda i uzywa ostrych
        > slow. jakos nie umiem sobie z tym poradzic


        Może jakiś psycholog rodzinny by pomógł? Ona jest w fazie buntu, ale nieznane
        sa przyczyny takiego zachowania, mogą nie tylko z buntu wynikać.

      • bei yyyyyyyyyyyyyyyyyyy 27.10.04, 12:04
        wiesz.... umnie niekiedy pomieszkiwały "takie "dziewczynki....a to była z
        rodziny daaaaleka kuzynka....a to corki koleżanki.....a to młodsza siostra męża-
        mojego eks męża.....
        Wiek róznie- 12, 15, 17 , 19 lat....
        im też się przydarzały takie WPADKI....czyli- dziewczyny potrafią TAKIE być....
        tylko ja je miałam WAKACYJNIe.....
        a Ty masz codziennie......
        Na pewno rozmowy nie pomagają....
        moze wywies regulamin- taki zabawny- pierwszy niech wisi w jej pokoju- tak by
        Twój synek za wiele z niego nie czytywał...np- kobiety w tym domu wrzucają
        środki opatrunkowe (tampony itp ) do wiadomego miejscasmile
        Hm....chyba głupie....
        Nie- lepiej z nią rozmawiaćsmile
        Widzisz......
        nie wiadomo- jak Ona była wychowywana, jaki wpływ na te wychowanie mieli
        rodzice, mama, otoczenie, koleżanki, szkoła...reszta świata.....
        Na pewno przy Tobie poczuła sie pewnie- i ma odwagę postępować niefrasobliwie-
        ba pewnie wszystkie hamulce jej znikają....
        Moze......ZAPRZYJAŹNIJ sie z nią....
        albo- wprost przeciwnie- pokażs ie jako ta konserwatywna kobieta opiekunka....
        KOMPROMIS...łatwo mówić.....
        Musicie jej wyraźnie zaznaczac, podkreslać- jakie zasady panują w WASZYM DOMU...
        W TWOIM DOMU.....
        Jednorazowa tyrada nic nie pomoze.....będzie dłuuuuuga...nudna...mdla.....

        Pamiętam- gdy Anioł probowal jednorazowo zaingerować w naszego P.....zaczął
        wymagać by zbierał ze stołu po sobie, zmywał, odkładal na suszarkę....
        Wówczas ię wtrąciłam- i poprosiłam- że teraz to pracujemy nad 1punktem-
        odnoszenie ze stołu do zlewu....
        W pokoju utrzymanie porządku- to punk 1- to wrzucanie rzeczy noszonych- to
        kosza na pranie....
        W hallu- to wieszanie kurtki na wieszak, stawianie butów na miejscu...
        w łazience- toaleta...

        Tylko po jednym punkcie- bo od P- nik nic nie wymagal.....aż tu nagle P za
        głowe sie lapal- ileż to musi na raz pamiętać...
        gdy cos mu wchodzi w nawyk- to dopiero dokładam mu następną czynnosć
        ale P jest młodszy...
        Ma 9 i pół roku...
        i tu jest Polska

        Ale moze spróbujesz wyłuskac to co dla Ciebie jest teraz naj...i konsekwetnie
        tego WYMAGAJ- np- rzeczy drobne maja byc poza zasięgiem malutkiej Faustynki!

        Twoja pasierbica jest w wieku- gdzie ciągnie ją dorosłoscsmile...a jest jeszcze
        dzieckiem....
        miejmy nadzieje- że wyrośnie!
        A Ty- w tym BIEDNA sama- dla swojej i swoich dzieci wygody musisz jej pomóc.....
        ja mam dobry sposób- SKARŻĘ Aniołowi.....taki trochę tchórzowski.....ale
        skuteczny
        Chociaż ostatnio- to nie poskutkował- P bawil sie ze swoim bratem- tym w
        brzuszku- dotykal górek, przepychał....w tym mocowaniu użył
        sformulowania "bydlaku"...zwróciłam mu uwagę- jak Ty mówisz do brata?- czy ktos
        tak mówi do Ciebie?- P nie odpowiedzial ( ech- pewnie nawet nie rozumial słowa,
        które użył)....A obok czytał ksiażkę- nie zareagował....
        Na drugi dzionek wypomniałam mojemu A- że nie zareagował- A tlumaczył, że P nie
        użył tego słowa złosliwie, że nie rozumiał- ja- mówiłam o tym, jak mi było
        przykro i przykro- ze nie było reakcji
        Wczoraj P chcial podotykać brzuszka- aja- będąc w skrajnie złym chandrycznym
        usposobieniu- zaraz go zakryłam i powiedziałam NIE.....
        A miał zaszklone oczy- pytał, dlaczego nie pozwoliłam.....
        Nie mówiłam nic.....sam sie domyślił....

        Wiem...... tego zdarzenie nie powinno być...tak tylko piszę- na dowód- że
        jestesmy ludxmi...i EMOCJE nie są nam obce....
        JejQ...
        nie będziesz miała łatwo.....
        ojej ojej ojej- myślę sobie....ale wierzę, ze sobie po troszku poradziszsmile

        Pozdrawiamsmile
      • madalenka25 Re: i nie tylko prowokuje... 27.10.04, 12:06
        imienniczko kochana
        chyba trzeba wprowadzic jasne zasady i ich przestrzegać
        a chłopu do głowy kłaść

        ok odpowiedzialni są rodzice ale ona mieszka w twoim domu i powinna
        przestrzegać twoich zasad - i nie wyjeżdzajcie mnie tu że dom ojca itp.

        wg mnie to ona chce by ktoś w końcu zwrócił na nią uwagę, zeby ustalił jej
        zasady, by w końcu poczuła że gdzies należy - tu zadanie dla tatusia

        odpoczywaj i dbaj o siebie i Dzidzie
        • bei Re: i nie tylko prowokuje... 27.10.04, 12:35
          no tak...niby to samo- a o ile krócejsmilesmilesmile
      • lilith76 Re: i nie tylko prowokuje... 27.10.04, 13:15
        > - spedzac noc poza domem
        > - przyprowadzac kolegow i robic ruch do polnocy ( w pokoju obok spia Gaja i
        > Faustynka !)

        och, to jest podstawowe prawo, o które walczy "młoda kobieta" - być wyzwolona i
        hedonistyczna jak te dojrzałe na pewno są. robiłam to samo i pamiętam straszne
        awantury i zakazy. kiedy dorosłam przestało być to zabawne, może dlatego, że
        już mogłam smile))

        > - chodzic po domu w bieliznie i to jeszcze przed oknem zeby sasiedzi mogli
        > podziwiac
        > - Podpytuje mnie na wiele tematow typu: " co bys powiedziala gdybym byla
        homo?"
        >
        > albo " kiedy ty to robilas pirewszy raz? Bo ja mialam 13 lat"( dziewczyny
        > przepraszam za takie szczegoly ale ja to slysze kilka razy dziennie i juz po
        > prostu nie wytrzymuje...)

        nie wiesz, w jakiej kulturze, otwartości, liberaliźmie była wychowana. w Polsce
        też zdarzają się parady nago, w bieliźnie na oczach sąsiadów. to jej ciało i
        jej poczucie wstydu.
        co do pytań - albo traktuje cię jak sobie równą w dyskusji, albo prowokuje cię
        do kontrowersyjnych polemik, aby potem na boku krytykować. to takie straszne,
        że kobiety rozmawiają o życiu intymnym ??? - nie wiem, może we francuskich
        rodzinach to norma, taka kultura. jeśli jakaś rozmowa cię krępuje, to mów jej o
        tym. ja w wieku 12-13 lat przeprowadzałam takie rozmowy z o dziesięć lat
        starsza ciotką! z matką - nigdy!!!!! ciotka była ok. może to jej dowód uznania
        dla ciebie?

        > poza tym, co mi bardzo sie nie podoba, to fakt, ze Amélie bardzo nadaje na
        > swoja matke, wyraza sie o niej w sposob ordynardy, z pogarda i uzywa ostrych
        > slow.

        klasyka - ja w jej wieku uważałam, że moje pokrewieństwo rodzinne z matką to
        jakaś pomyłka.

        jakos nie umiem sobie z tym poradzic. No i fakt, ze to nie jest moje
        > dziecko...byc moze ona to czuje, ale przeciez to nie moja wina...staram sie
        > naprawde ale mi nie wychodzi.

        właśnie dlatego może ona stara się znaleźć jakieś standardy zachowań pomiędzy
        wami. nie matka, to kto? może przyjaciółka?



        z twojego opisu wynika, że pannica baaaaaaardzo chce mieć przywileje dorosłych
        i dzieci zarazem, i jeszcze do niej nie dociera, że to niemożliwe.
        dziewczyna potrzebuje zasad i ram, ale od tego ma ojca.
        • turkuc_podjadek no wlasnie: ojciec 27.10.04, 13:47
          Tomasz wyszedl w dyskusji na "dziwolonga" ktory nie bardzo wie jak sie
          zachowac. Od razu sprostuje bo w tym moim " rodzinnym dramacie" zapomnialam
          napisac ze moj maz to pracoholik: wsteje o 6 rano, wraca o 21 ( ma poltorej
          godziny jazdy metrem )... a jak wraca to pobawi sie z dziecmi 10 minut przed
          spaniem, porozmawia ze mna, podpyta Amélie, ktora z reguly jak ojciec wraca,
          zamyka sie w swoim poloju i wlacza discmana.

          nasze mieszkanie juest duze, zajmujemu wlasciwie cale ostatnie pietro gdzie
          bylo piec kawalerek ( niedawno kupilismy a remont jest zrobiony od maja). pokoj
          dziewczynek i pokoj dla gosci ( teraz pokoj Amélie) sa przedzielone malutka
          lazienka i kazdy ma osobne wejscie na korytarz. Oczywiscie dzrzwi wejsciowe Gai
          i Faustyny sa zabarykadowane, natomiast Amélie ma osobny klucz i moze sobie
          chodzic i wychodzic ile dusza zapragnie. Tomasz na poczatku byl sceptyczny ale
          potem mi powiedzial ze jego "byla" zawsze wychowywala Amélie w "zaufaniu i
          swobodzie". Nie bardzo mi sie podobala ta swoboda w wieku lat 15, no ale za
          duzo nie mialam do gadania. Wiec jest mniej wiecej tak:
          Tomasz przychodzi, je kolacje, caluje dzieci na dobranoc i najczesciej pada
          zmeczony. nasz pokoj jest na drugim koncu wiec tego co wyprawia Amélie
          prawdopodobnie nie slyszy. Slysza to natomiast dziewczynki a i ja, przyznam
          sie, podsluchuje troche. Nic takiego sie nie dzieje: jest ruch, muzyka,
          papierosy ( mam nadzieje ze tylko papierosy). Do tej pory zaden z kolegow nie
          zostal na noc ( chyba tego by Tomasz nie tolerowal!)

          Probowalam rozmawiac z Amélie, ona faktycznie mnie traktuje jak przyjaciolke
          mowiac ze jestem " cool", wszystko jest "cool", zycie jest piekne. Wprost
          niemozliwe sie na nia skarzyc.

          Probowalam ja namowic do wizyty u psychologa ale bez skutku. Ona ma swoje
          zdanie i twierdzi ze psycholog sam ma problem. A ona sobie sama radzi. nie
          zabezpiecza sie, lyka tabletki wczesnoporonne ktore sa we francji
          ogolnodostepne i prawdopodobnie bezplatne...

          Co do telefonu to zaznaczylam na zolto na rachunku ( mamy wykaz) wszystkie
          rozmowy z nieznanymi mi "komorkami" i po naradzie z mezem postanowilismy
          zazadzac sume czuli 160 euro z konta Amélie ( w szkole ma co dwa tygodnie staz
          i zarabia ok. 200 euro miesiecznie). jest to moze drastyczne ale to chyba
          jedyne wyjscie.

          A tak to sobie jakos radze i straszie sie ciesze ze moge sie tym problemem tu
          podzielic bo mnie przerastal, naprawde....kochane jestescie!

          Magda i Tomasz
          • lilith76 Re: no wlasnie: ojciec 27.10.04, 14:53
            jeżeli ktoś dawał dziecku przez lata swobodę, to teraz niemal niemożliwe
            jest "wychowanie" go, wpojenie zasad. za późno. faceci lubią uciekać w
            pracę smile)) ale zapewne bez tej pracy nie byłoby takiej stopy życiowej.

            co do jej życia intymnego, hmmm. pogratulować problemów hormonalnych na
            horyzoncie i chyba trzeba jej wytłumaczyć, że seks bez zabezpieczenia to nie
            tylko ciąża, ale też np. wirus HIV, czy wirusowe zapalenie wątroby. urocze
            przypadłości.

            to jej życie. nie zbawiaj ją na siłę.
            chyba wiele z nas ma czasami pokusę "ulepszenia pasierba" - dla jego dobra - za
            pomocą gierek wychowawczych, różnych kroków. ale to rola rodziców.
            • turkuc_podjadek no wlasnie... 27.10.04, 15:55
              lilith76 napisała:

              > jeżeli ktoś dawał dziecku przez lata swobodę, to teraz niemal niemożliwe
              > jest "wychowanie" go, wpojenie zasad. za późno. faceci lubią uciekać w
              > pracę smile)) ale zapewne bez tej pracy nie byłoby takiej stopy życiowej.
              >
              No wlasnie dla dobra moich dzieci...tak sie zastanawiam czy takie uciekanie w
              prace i harowanie nie odbije sie pozniej na naszych pociechach? Przeciez one
              wlasciwie nie widuja ojca. tylko w weekendy a to przeciez tak malo...Czy nie
              lepiej "zwolnic" tempo, zyc skromniej ale "rodzinniej"?

              Oh to takie "gdybanie" ciezarnej kobiety wink. Dobrze mi robi jak sie wyzale.
              fajne jest to forum.

              Pozdrawiam was wszystkie!

              magda


              >
              • bei Dziewczyny! 27.10.04, 19:28
                Stersy Magdę nam poturbowały.....
                zaczęła krwawić- buuuuuuu- i pojechała do hospitalasadsadsad((((((


                myślę, że całe dnie na nogach- wielki dom...i dzieci...i ona sama do
                wieczora...i stresy...och.....
                Dobrze, że Amelia zajęła sie dziecmi- do przyjazdu ojca....

                Oceniam po sobie- więc mówie- to kłopoty z przejmowaniem funkcji przez łożysko-
                miałam tak 3 razy....
                Magdzia musi poleżeć...naszpikują ją jakimiś progesteronowymi
                wspomagaczami...odpocznie...i wróci TU do NASsmile
                Martwie sie o nią......już Faustynka przybiegła na swiat jako szesćset gram
                szczęścia......och...ona ma termin dopiero na lutego! Bu....smutno sie
                zrobilo.....
                • capa_negra Re: Dziewczyny! 27.10.04, 19:51
                  Widze, że jesteście w kontakcie - pozdrów ja gorąco od nas.
                  I mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
                  • bei mój jedyny kontakt- to forum 27.10.04, 19:54
                    forum Trudna Ciąża...tam przeczytałam- jak pakowała rzeczy do szpitala.....
              • m-m-m Re: no wlasnie... 28.10.04, 09:04
                No wlasnie dla dobra moich dzieci...tak sie zastanawiam czy takie uciekanie w
                > prace i harowanie


                Moja droga, coś za coś: 5 dzieci + dom + nie pracująca żona to ogromne
                wydatki. Nie namawiam Cię do zmiany, Twoja sprawa, tyle, że nie da sie zjeśc
                ciastka i go równocześnie mieć.
                Wracając do pasierbicy, mam pasierba w wieku Twojej Amelii, lat 15, też z nim
                mieszkam pod jednym dachem od 6 lat.
                Powiem Ci tyle: NIC nie zdziałasz z owa pasierbicą jeśli ten ojciec nie
                weźmie jej w karby i nie będzie jej wychowywał. Jeśli nie ma dla niej czasu, to
                niech ona wraca do matki, albo włśnie do owego internatu, jakiś
                nadzór "odgórny" mieć musi.
                Oczywiście, że ona teraz nie będzie się łatwo naginała do sytuacji,
                praktycznie pewne rzeczy są nie do wyeliminowania: typu stosunek do nauki,
                wolność w sposobie spędzania wolnego czasu. Jedyne co można, to zagonić Twojego
                M., by : ustalił zasady panujące w Waszym domu, konsekwentnie ich przestrzegać
                i mówić mu o wszystkich próbach złamania tych zasad przez pasierbicę, ale i to
                widzę czarno: ona jest rozwydrzona, w trudnym wieku i będzie problem.
                Przykro mi To powiedzieć, ale jeśli chcesz mieć normalnie działający dom, to
                ona pewnie będzie musiała wrócić do matki lub tego internatu, bo Twój facet juz
                sie przyzwyczaił, że dziećmi sie nie zajmuje i wg męskiego punktu widzenia -
                będzie to teraz nierealne by nagle chciał to zmienić...
    • bei :) 28.10.04, 19:33
      ale dlaczego - jak ktoś przebywa w domu- to jest posądzany o niepracowanie?smile
      Ja pomijam kierat obowiązków domowych....
      ale niejednokrotnie towarzyszy nam w domu praca zawodowa...
      niekiedy jest łatwiej- dom z dziećmi na oku....
      niekiedy trudniej- terminy terminami- a nam zostaje noc czarna i czarna rozpacz
      zmeczeniasmile

      Nie wiem, czy Magdzia teraz stopuje (pomijajac hospitalizację) czy pracuje w
      domu....
      Wiem, że ma taką możliwosć- pomijając fizyczne dysponowanie czasemsmile


      Pozdrawiam...wszystkie zapracowane bardziej i odrobinkę mniej
      Bea wakacjowiczka- wiecznie wakacjująca wakacjowiczka...smile
    • bei Magda... 29.10.04, 10:02
      leży z rozwarciem na 2...lozysko się odkleja.....jestem przerażona-
      przechodziłam przez to 3 razysad...a teraz boję się- jakby to znowu mnie
      dotyczyło....dziewczyny...DZIEWCZYNY...trzymajcie wirtualne kciuki...
      • lilith76 Re: Magda... 29.10.04, 10:32
        cholera...
        sad(((((((((((
        • konkubinka Re: Magda... 30.10.04, 21:40
          jeju trzymm kciuki, do lutego kupa czasu, matko.......
          tez niezbyt pracowita Anka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka