alfa36
03.12.04, 20:16
Mój m. od jakiegoś czasu marudzi, że może rodzinna wigilia u nas w domu. Ja
jestem przeciwna. Przede wszystkim nie czuję się w tym domu (jego domu, ktory
jednak był kiedys rodzinnym domem jego żony, ktora zmarła)na tyle dobrze,
żebym mogła spędzic tu Wigilię. Dziś m. powiedział, że jeśli tak stawiam
sprawę to spędzimy Wigilię sami w domu. Na to oczywiście się nie zgadzam.
Chcę spędzic ten dzień ze swoimi rodzicami, tym bardziej że oni będa sami.
Oczywiscie zgadzam sie też na wizytę u teściów. Nie bardzo wiem jak z tego
wybrnąć. Nie chcę na siłę sprowadzać tu swoich rodziców, bo wiem, że by sie
tu źle czuli, podobnie zresztą jak ja. M. tego nie rozumie. Na razie po
krótkiej wymianie zdań przestałam się do niego odzywać (i on do mnie też).
Rozmawiamy tylko oficjalnie. Czy potraficie coś doradzić? Pozdrawiam.