05.01.05, 09:50
Przeglądam samotne od pewnego czasu, co by mieć pewien "obraz", i doszłam do
wniosku, że większość wątków dotyczy tematu od wieków spornego, czyli
alimentów* Szkoda mi tych dziewczyn, naprawde.. ale czasem otwiera mi sie noz
w kieszeni jak czytam i nawet nie musze widziec dziewczyny, zeby wiedziec ze
ma cos kolo 18tki, blond wlosy i nikle pojecie zarowno o ortografii jak i o
antykoncepcji.. moze i mam uprzedzenia, ale czasem zastanawiam sie w jaki
sposob nasza byla przedstawiłaby naszą sytuację, skoro nie tak dawno jak
przed świętami próbowała wmówić dziecku, że tata chciał do niej wrócić.. z
czego usmialismy sie jak zwykle, bo paradoksalnie w swieta - zaręczyliśmy
się smile
*patrz: jak wydębić wiecej..
Obserwuj wątek
    • geos Re: wnioski 05.01.05, 09:54
      No to gratuluję i widzę, że nie tylko ja miałam takie miłe doświadczenia w
      świeta jak zareczyny ;O))))
    • e_r_i_n Re: wnioski 05.01.05, 09:59
      Co do wnioskow - to bystra z Ciebie dziewczyna smile
      Co do koncowej czesci postu - gratuluje serdecznie. I sciskam mocno!
    • jayin Re: wnioski 05.01.05, 10:10
      Alu, gratulacje smile))!

      A co do wniosków - to też takie czasami wyciągam z lektury. Nie tylko "samotnych" (chodzi pewnie o "samodzielne"?). Na szczęście nie jest to przeważająca grupa pań. I uff.
    • capa_negra Re: wnioski 05.01.05, 10:29
      No , no ...mamy wysyp zaręczonych - serdeczne gratulacje.

      Wracając do tematu postu - częśc dziewczy to zapewne "mlode siksy", które nagle
      musza zacząć ponosic konsekwencje własnych czynów i braku wiedzy.

      Ale spora część, jak nie wiekszość to normalne kobiety , które często nagle i
      zupełnie niespodziewanie dostały kopa od zycia.
      Jesli sa samodzielne finansowo to jeszcze pól biedy, ale czesto jest tak że
      wraz z pojawieniem sie dziecka z róznych powodów ta samodzielnośc finasowa sie
      kończy.
      Bo więcej wydatków, bo nie moga tyle czy w takich godzinach pracowac ..różnie
      bywa.
      Nie daj boże kłopoty zdrowotne.
      I tu zaczyna sie problem alimentów.
      Oczywiście pomijam sytuacje kiedy kobieta dostaje alimenty w wysokości bądż
      wielokrotności średniej krajowej, a z ojca najchetniej zdarła by ostatnia
      koszule i pusciła w skarpetkach gdyby tylko mogła.
      Sa równiez kobiety, które dostaja naprawde dobre alimenty, często na granicy
      mozliwości finanowych ojca, a i tak im zle ...

      Ale niestety w większości przypadków, alimenty sa kroplą w morzu potrzeb i to
      często kroplą, której bez pomocy komornika niełatwo wycisnąc ..a i z nim
      czasami trudno.
      Wiem jak wyglądało "płacenie" almentów na mnie i na brata - wyciśniete krople.
      Smaczku dodaje fakt, że alimenty płaciła matka.

      Ciesze się i potrafie sie do tego przyznac, że mąz ma dorosłe dzieci i nie
      płaci alimentów - bo to było nie było poważne uszczuplenie każdego budżtu
      domowego.
      Równoczesnie nie wyobrażam sobie sytuacji ze miałby sie wypiąc na własne dzieci
      i nie realizowac obowiązku alimentacyjnego, gdyby go dotyczył.
      Jeżeli człowiek nie jest w stanie wykrzesac z siebie elementarnej pzyzwoitości
      jaka jest pomoc w utrzymaniu własnych dzieci to co to za człowiek?

      Zreszta w sytuacjach kiedy w gre wchodzą alimenty najażniejszy jest umiar - z
      obu stron.
      Bo jeśli jedna strona "doji", a druga czuje sie głowne "wydojona" to trudno
      oczekiwać przyzwoitości ze strony "wydojonego"
      • e_r_i_n Re: wnioski 05.01.05, 10:39
        Capo, ja odebrałam post alki jako refleksje dotyczącą nie wszystkich
        samodzielnych, a pewnej ich grupy. Oczywiście, że inna jest sytuacja kobiety -
        żony, czy długoletniej partnerki, która zachodzi w ciążę, często planowaną i
        nagle zostaje sama, a inna panienki, która 'wpada', a potem dzieją się
        takie 'cyrki', jak na przykład o olenki75 (chyba taki ma nick), czyli
        (nie)uznawanie oraz krytykowanie faceta za to, ze ma watpliowsci, czy to jego
        dziecko, choc moze ma ku temu podstawy.
        • capa_negra Re: wnioski 05.01.05, 11:03
          e_r_i_n napisała:

          > Capo, ja odebrałam post alki jako refleksje dotyczącą nie wszystkich
          > samodzielnych, a pewnej ich grupy.

          Napisałam dokładnie to samo - refleksje dotyczą tylko części, odnoszenie ich do
          ogółu byłoby naduzyciem.

          Oczywiście, że inna jest sytuacja kobiety -
          > żony, czy długoletniej partnerki, która zachodzi w ciążę, często planowaną i
          > nagle zostaje sama, a inna panienki, która 'wpada', a potem dzieją się
          > takie 'cyrki', jak na przykład o olenki75 (chyba taki ma nick), czyli
          > (nie)uznawanie oraz krytykowanie faceta za to, ze ma watpliowsci, czy to jego
          > dziecko, choc moze ma ku temu podstawy.

          Ja nie neguję prawa ojca do nabycia pewności, że dziecko, które ma z kobietą
          nie będąca jego zoną jest faktycznie jego dzieckiem.
          Szkoda jedynie, że te wątpliwośi pojawiły sie dopiero w 13 wiośnie zycia
          dziecka - czyżby, az tak niepodobne ???
          I mimo zrozumienia dla wszystkich stron konfliktu ......poprostu dziecka żal.
          I nadal uważam, że kwestie ojcostwa należało rozstrzygnąc daleko wcześniej, a
          takie "ocknięcie" sie po 13 latach placenia alimentów i uznawania dziecka za
          swoje jest conajmniej dziwne.
          • e_r_i_n Re: wnioski 05.01.05, 11:11
            capa_negra napisała:

            > I nadal uważam, że kwestie ojcostwa należało rozstrzygnąc daleko wcześniej, a
            > takie "ocknięcie" sie po 13 latach placenia alimentów i uznawania dziecka za
            > swoje jest conajmniej dziwne.


            Capo, ja przywołałam przyklad olenki75 nie dlatego, że popieram jej działania.
            Chodziło mi po prostu o pokazanie, jakie konsekwencje może mieć 'przypadkowe'
            posiadanie dziecka z przypadkowym mężczyzną.
            • capa_negra Re: wnioski 05.01.05, 11:25
              Ok - masz racje chodzi konsekwencje.

              Tylko nasze społeczeństwo ( to juz taki wolny wniosek) czasami jest dziwne.
              Dziewczna "wpadła" i ponosi konsekwencje.
              Ale przepraszam bardzo..faceta przy tym nie było ??? czyzby wiatropylna , albo
              kolejny przypadek niepokalanego poczecia ???
              Zauważ często jest taka ocena sytuacji przez osoby trzecie.
              Ona taka nieodpowiedzialna wzieła i wpadła.
              On biedaczek - i to pewnie nie jego

              Konsekwencje swojej głupoty/roztargnienia/uniesienia , ktorego skutkiem jest
              ciąza i dziecko powinni ponosic oboje.
              Nie mniej faktem jest, że kobieta ponosi większe.
              Troche więcej edukacji, troche mniej zakłamania ..... i paru tragedii zyciowych
              dałoby sie uniknąć.
              • e_r_i_n Re: wnioski 05.01.05, 11:49
                Ja też uwazam, ze oboje (facet i kobieta) powinni ponosic konsekwencje swoich
                czynow. Rowniesz w wymiarze finansowym. Taksamo karygodne jest 'wypiecie sie'
                faceta na ciezarna dziewczyne, jak i jej oczekiwanie, ze skoro on jej 'zrobil'
                dziecko, to i ja,i dziecko musi utrzymyuwac.
                Tak juz jest, ze facet moze zniknac bez slowa, a kobieta dziecko w sobie nosi,
                rodzi i potem (zazwyczaj) wychowuje, wiec sila rzecz (bo tak ustalila to
                natura) ona sie 'nie uwolni' od odpowiedzialnosci tak latwo, jak facet.
                I dlatego, choc to mocno niesprawiedliwe, kobieta powinna sie trzy razy mocniej
                zastawiac, idac z kims do lozka. Dla SWOJEGO swietego spokoju w przyszlosci.
                Co do ocen spoleczenstwa, to sa one rzeczywiscie niesprawiedliwe. Ale nie tylko
                w tej kwestii i pewnie niewiele z tym mozna zrobic.
                • e_r_i_n Re: wnioski 05.01.05, 11:51
                  e_r_i_n napisała:

                  > Rowniesz

                  równieŻ (s mi sie przypadkiem wkleiło)
    • alka23 Re: wnioski 05.01.05, 12:13
      dzieki za gratulacje!! Jestem po prostu mega szczesliwa.. podzas no..
      samodzielncyh smile lektury przeczytałam jeszcze jedną taką złosliwośc bodjaze pod
      adresem domali, ze poczekamy moze tez cie zostawi z dzieckiem. i zaczelam sie
      zastanawiac, co by bylo gdyby mi sie to przytrafiło. Z brzuchem i bez NIEGO.
      Doszłam do wniosku, że owszem, byłoby ciężko, ale dzięki temu że mając lat
      naście intensywnie się doszkalałam nie muszę mysleć co by było gdyby.. Robiąc
      ze swojego życia poligon doswiadczalny, wiem, ze pomoge mojemu dziecku dobrze
      wejsc w zycie, a to chyba jest najwazniejsze..

      no i jeszcze jedno - moja refleksja dotyczy tych wybranych smile reszcie po prostu
      wspolczuje z calego serca.. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=571&w=18876857, nie wiem czy dobrze wkleiłam, więc zamieszcze te wypowiedz:

      Mam problem ,bo nie wiem co mam sama wymyslec.Otorz tatus malutkiej totalnie
      sie okreslil co do mnie za co go nienawidze,twierdzi ze tylko mala jest dla
      niego warzna(a moze nie-tylko to jest chwilowy przeblysk).Zyjemy razem ale to
      jest horror szukam nowego mieszkania ale na razie nie ma szans,wiec sie
      katujemy pod wspolnym dachem,za to co mi zrobil nienawidze go bo przez jego
      nieodpowiedzialnosc i moja naiwnosc,nie umiem wybrnac z sytuacji.
      Stwierdzilam jednak no trudno jest cham ale mala??Trzeba sie jakos
      dogadac ,musze tez troche powychochodzic poznac kogos jak tatus ma mamuske
      gdzies.
      Moi rodzice mieszkaja daleko wiec nie ma mowy o zostawieniu malej od czasu do
      czasu u dziatkow.
      Rozmawialam z nim on powiedzial nie ma problemu.Ostatnio wiec poprosilam go o
      zajecie sie mala -tylko nie moge zniesc ze ja bierze nie informujac mnie
      gdzie i idzie z nia gdzies.Ostatno nawet odwalil numer idiotyczny kupil malej
      ubrania Diora i poszedl z nia do swojej rodzinki.
      Nie wiem czy powinnam to znosic ale mnie to upakarza jak tatus bez mojej
      wiedzy robi co chce a to tez moje dziecko,no i te ubrania-co robicie w takich
      przypadkach jak mam to zniesc i co z opieka ,czy lepiej zostawiac ja z obcymi
      czy pozwolic zeby tatusiek kontynuowal???
      Chciałoby się zacytować Stuhra z Seksmisji: "Wszystko to jakieś
      popieprzone.." smile
      • ashan Re: wnioski 05.01.05, 12:39
        alka23 napisała:

        "i zaczelam sie zastanawiac, co by bylo gdyby mi sie to przytrafiło. Z brzuchem
        i bez NIEGO. Doszłam do wniosku, że owszem, byłoby ciężko, ale dzięki temu że
        mając lat naście intensywnie się doszkalałam nie muszę mysleć co by było
        gdyby.. Robiąc ze swojego życia poligon doswiadczalny, wiem, ze pomoge mojemu
        dziecku dobrze wejsc w zycie, a to chyba jest najwazniejsze.. "

        czasami życie pisze paskudne scenariusze, wystarczy jedna z tych dwóch
        sytuacji: ciężka choroba Twoja albo dziecka i Twoje samozadowolenia i poczucie
        wyższości w stosunku do innych może rozpaść się w pył.

        pozdrawiam życząc więcej wyrozumiałości w ocenianiu innych oraz zdrowia,
        zdrowia i jeszcze raz zdrowia
        a.
        • alka23 Re: wnioski 05.01.05, 13:12
          moje poczucie wyższosci zostalo brutalnie juz jakis czas temu zdeptane i to
          bynajmniej nie przez była. Nie czuje sie lepsza, a moze po prostu bardziej
          realna i odpowiedzialna. Moze i mialam farta, bo wszystko w moim zyciu ma
          swoja kolej, ale musiałam na to sobie zapracowac..
          A ironiczne zyczenia zdrowia na pewno mi go wiecej nie przysporza i chron mnie
          Panie Boze przed takowymi.
          • ashan Re: wnioski 05.01.05, 13:21
            alka23 napisała:

            > A ironiczne zyczenia zdrowia na pewno mi go wiecej nie przysporza i chron
            mnie
            > Panie Boze przed takowymi.

            ?????????

            życzenia były jak najbardziej szczere, sama borykam się od pewnego czasu z
            problemami ze zdrowiem i jest to motyw przewodni większości moich pozdrowień i
            życzeń. Przykro mi, ze zostałam opacznie zrozumiana.
            a.
    • kicia031 Re: wnioski 05.01.05, 12:21
      Przykro mi, ale odebralam twoj post jako niesprawiedliwy. Czesto czytam formu
      samodzielne mamy, poniewaz, mimo, ze jestem w nowym zwiazku, mojego Babelka do
      konca zycia bede wychowywac samodzielnie. Zgadzam sie, z tego Forum bije
      rozgoryczenie, czesto takze niechec do mezczyzn i nienawisc do kobiet, ktore
      zajely miejsce autorek w zyciu ich partnerek. Zgadzam sie, jest tam troche
      postow po prostu zdumiewajacych - ale podobnie niestety jest na Forum macochy -
      czasami bardzo zal mi dzieci uwiklanych w opisywane przez niektore osoby
      sytuacje.
      Nie chce sie kreowac na jakiegos arbitra, ale wydaje mi sie, ze mam w tych
      sprawach poglad może troche bardziej obiektywny, ze względu na „bogate”
      doświadczenia życiowe. Jak pisałam, jestem samodzielna matka, przez wiele lat
      bylam tez matka samotna, która musiala wziąć na siebie cala odpowiedzialność za
      wychowanie dziecka –alergika, mającego ciagle problemy zdrowotne. To ja
      musiałam walczyc by związać koniec z koncem, chodzic do sadu by uzyskac
      alimenty, i mimo ze mój pierwszy maz nie robil jakis specjalnych problemow,
      stresy jakie przezylam kosztowaly mnie bardzo wiele. Teraz tata Babelka ma nowa
      zone, a wkrotce także nowe dziecko. Dochodzi wiec stres, jak pomoc wrażliwemu
      12latkowi odnaleźć się w tej sytuacji – a wierz mi, nie jest to latwe. Sama tez
      jestem macocha – wyzwaniem wiec jest nie faworyzowanie zadnego z dzieci i
      traktowanie Malej tak, jak bym chciala by mój syn był traktowany przez nowa
      zone swojego ojca. A wkrotce będziemy mieli nowe, wspolne dziecko – kolejne
      wyzwanie – i dla nas jako rodzicow i dla naszych dzieci. Eks mojego partnera
      tez nie jest zbyt sympatyczna osoba, trudno mi ja lubic, i za to, co zrobila
      mężczyźnie którego kocham i za to, jak traktuje nasza Mala. Ale kiedy
      dowiedziałam się wiecej o jej rodzinie, o kolejach jej zycia, nie mogę już jej
      potępiać. To wszystko sprawia, ze trudno mi jest wypowiadac się o kimkolwiek
      jednoznacznie krytycznie – wole raczej odonosci się do konkretnych zachowan, a
      nie do osob.
      Piszesz o blonwlosych 18latkach z niklym pojeciem o ortografii i antykoncepcji –
      a nie myslisz o tym, mze wiele z nich wywodzi się ze środowisk, które nie
      ułatwiły im zdobycie tej wiedzy, która my posiadamy. Grzesza naiwnością, to
      prawda, ale tym bardziej zasługują na współczucie i pomoc, a nie na ironie.
      Piszesz tez o waszej eksi, która zapewniala dziecko, ze tata do niej wroci.
      Rozumiem, ze może cie to irytowac, ale dla mnie jest strasznie smutne.
      Niezależnie od tego, co zrobila w przeszłości, mówiąc to odsłoniła swoja
      samotność i cierpienie, poczucie kleski. Szkoda, ze dla was to było smieszne.
      Sama już nie wiem, jak zakończyć to, co chciałam powiedziec, ale czulam, ze
      musze jakos zareagowac na to, co przeczytałam. Może apelem o troche wiecej
      zrozumienia dla problemow innych – w koncu kiedys każdy z nas może mieć
      podobne, nie życzyłabym nikomu być zmuszona uczyc się zrozumienia poprzez
      jakies drastyczne osobiste sytuacje.
      Kicia

      • alka23 Re: wnioski 05.01.05, 13:09
        > Niezależnie od tego, co zrobila w przeszłości, mówiąc to odsłoniła swoja
        > samotność i cierpienie, poczucie kleski. Szkoda, ze dla was to było smieszne.

        Przeszlosc nie tlumaczy NASZYCH zachowan, sami jestesmy odpowiedzialni za swoj
        los, ale w swietle takiego myslenia, ja powinnam sie juz stoczyc... chylę czola
        przed twoim doswiadczeniem i przyznam sie szczerze - taka osoba bardzo by mi
        sie na mojej drodze przydała, a ze cała ta sytuacja nas rozbawiła? Ja już nie
        chcę płakać.. po prostu..
      • pelaga Re: wnioski 05.01.05, 13:33
        Chyle czola przed madroscia zyciowa Kici, Capa_Negry i Ashan.
        Pozdrawiam serdecznie smile
        • kicia031 Re: wnioski 06.01.05, 14:40
          Ale mi glupio wink)). Napisalam tak, jakbym byla jakas Matka Teresa, a tymczasem
          mnie tez nie raz krew zalewa jak czytam rozne rzeczy, w tym wlasnie post
          przytoczony przez Alke jako przyklad.
          Tak tylko mysle, ze warto patrzec zwlaszcza na samotne matki z troche wieksza
          zyczliwoscia i poblazliwoscia - ja tam sie nie dziwie, ze ludzion w takiej
          sytuacji z lekka odbija, bo wiem, jak mi czesto odbijalo kiedy nie moglam sobie
          poradzic sama z setka problemow zwiazanych z samotnym wychowywaniem dziecka.
          Pozdrowienia
          Kicia
          • pelaga Re: wnioski 06.01.05, 14:55
            > mnie tez nie raz krew zalewa jak czytam rozne rzeczy,

            Oj kazdego zalewa. Mnie tez niektore posty na samodzielnej draznia, tylko nie
            odpowiadam na nie, tak jak nie na wszystkie drazniace posty odpowiadam na
            macochach. Napisze wiecej, ja mam kilka samodzielnych, ktore regularnie draznia
            mnie swoimi wypowiedziami, oczywiscie podobnie jest z macochami. Jak w zyciu smile
            Jednych lubimy, innych nie, niezaleznie do tego, czy sa ex, czy next, pannami,
            czy mezatkami. Najwazniejsze jest umiec sie wczuc w czyjas sytuacje, a jesli
            nawet nie umiemy to choc sprobowac smile
            Pozdrawiam
          • e_r_i_n Re: wnioski 06.01.05, 15:02
            kicia031 napisała:

            > Tak tylko mysle, ze warto patrzec zwlaszcza na samotne matki z troche wieksza
            > zyczliwoscia i poblazliwoscia - ja tam sie nie dziwie, ze ludzion w takiej
            > sytuacji z lekka odbija, bo wiem, jak mi czesto odbijalo kiedy nie moglam
            > sobie poradzic sama z setka problemow zwiazanych z samotnym wychowywaniem
            > dziecka.
            > Pozdrowienia

            Ja nie potrafię się wczuć w sytuację samotnych mam, bo nigdy takową nie byłam
            (i mam nadzieję, nie będę - mam nadzieje, że laleczki voo0doo zbyt dużej mocy
            nie mają tongue_out) i mogę sobie tylko wyobrażać, jak sie ktos taki czuje, ale te
            wyobrażenia mogą być bardzo dalekie od rzeczywistosci.
            Co do 'taryfy ulgowej', to taką można stosować wobec osób, które rzeczywiście
            zostały skrzywdzone i póki nie staną na nogi, powinny być otoczone raczej
            życzliwością, ale już niekoniecznie wobec takich, których 'obijanie' bardzo
            negatywnie wpływa na życie innych i trwa parę dobrych lat i raczej nie widac
            szans na zmiany. Samo bycie samodzilnym rodzicem nie powinno byc
            usprawiedliwieniem pewnych zachowan.
    • ashan dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 12:28
      lustrzanym wink forum?
      może dlatego, że:
      1. pieniądze są jedyną rzeczą, którą można w miarę realnie od drugiego rodzica
      wyegzekwować. Do zainteresowania, uczucia miłości, opieki, poczucia
      współodpowiedzialności za dziecko nikogo się nie zmusi, do partycypowania w
      wydatkach na utrzymanie - można próbować.

      2. większy udział w samotnym rodzicielstwie mają matki, co w połączeniu z
      gorszą sytuacją kobiet na rynku pracy (mniejsza dyspozycyjność, gorsze
      uposażenie ze wzgl. na płeć) powoduje, że więcej kłopotów finansowych mają
      kobiety samotnie wychowujące dzieci, a nie ojcowie.

      3. czas po rozstaniu ze współmałżonkiem (w niektórych przypadkach po porzuceniu
      przez współmałżonka) jest szczególnie trudny, gdy pozostaje się bez środków do
      życia na utrzymanie siebie i dziecka (w Polsce ciągle jeszcze w lwiej części
      dom utrzymuje mężczyzna, gdy nie ma jego "udziału" często wali się w gruzy cały
      domowy budżet) - proszę zwrócić uwagę na ilość wątków z prośbą o pomoc
      bezpośrednio po rozstaniu/rozwodzie/wiadomości o rozpadzie związku

      dlatego mam wiele zrozumienia dla postów na samodzielnej mamie - sama taką
      byłam, wiem, jak gorzko może smakować takie rodzicielstwo i nikomu tego nie
      życzę. Teraz jestem macochą - czasem myślę, że gdyby eks mojego męża poczytałaa
      forum, na którym obecnie piszę, mielibyśmy z nią o wiele więcej kłopotów i
      zadrażnień. Ja sama nabrałam tutaj sporo nieufności, co do intencji mojego eksa
      i jego żony.

      pozdrawiam
      a.
      • alka23 Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 13:23
        ja tez powiedziałam, ze jest mi szkoda tych kobiet, sama jestem mamą chrzestną
        przeslicznej Oli, ktorą wychowuje samodzielnie moja kuzynka. Moje rozgoryczenie
        ma bezposredni zwiazek z nasz EKSIA (to w ramach porzucen - ona znlazła sobie
        innego facia, co moj M bardzo mocno przezyl.. bojac sie kosmicznie ze mna
        zwiazac, zreszta zostalo mu to do dzis -wszedzie szuka zdrady, musze byc czysta
        jak łza, choc z tym problemu akurat nie mam smile ).
        Pozdrawiam.
      • konkubinka Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 13:35
        Po pierwsze juz kiedys pisalam , ze nie rozumiem celu zkladania podobnych
        watkow.Poza tym po drugie:tyle samo gadania o alimentach na samodzielnej ile
        tutaj na macochach.
        Forum Samodzielna Mama jest po to aby grupa dziewczyn w podobnej sytuacji
        wspierala sie - nie widze nic zlego w pytaniach dotyczacych alimentow na
        forum.Czemu niektore z macoch tak to razi?
        Tak jak wspomniala Ashan zycie pisze rozne scenariusze.Bycie samej z dzieckiem
        to sprawa piekna ale takze ciezka- zwlaszcza dla niektorych.
        Nie widze rowniez powodu aby ktos potepial osiemnastoletnia czy tez troche
        starsza dziewczyne za to ze wpadla czy za wczesnie i bez wczesniejszego madrego
        przemyslenia sytuacji zdecydowala sie na dziecko.W koncu nie wpadla
        samodzielnie- ktos jej w tym pomogl.
        Juz parokrotnie insynuowano mi ze nie moge stac po stronie samodzielnych i
        macoch jednoczesnie i powinnam wybrac.A ja wciaz zastanawiam sie czemu?Mnie los
        napisal taki a nie inny scenariusz - odnajduje sie i tu i tu.
        I proponuje troche wiecej pokory.Ja tez pare swiat wstecz sie zareczylam.I
        mimo , ze troche bardziej niz niektore z Pan na forum bylam swiadoma wyboru i
        koniecznosci sprawiedliwego dzielenia wszystkiego wlacznie z osoba taty i jego
        kasą miedzy dzieci to i tak do slubu do dzis dnia nie doszlo.
        I jeszcze cos - chyba nie jest rzecza normalna , ze dziewczyna po 30 stce nie
        znajduje chlopa wolnego w swoim wieku tylko pozostaje jej taki z odzysku z
        garbem?Tak samo nie jest to normalne i zmusza do myslenia jak to , ze
        nastolatka zachodzi w ciaze i potem zostaje sama z dzieckiem.
        To moze na samodzielnej zalozyc taki watek?Rozpetamy kolejna burze i bedzie
        fajowo...
        • alka23 Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 13:44
          no masz racje co do tej burzy.. jest nie potzrebna jakby co.. ja chyba zbyt
          otwarcie mowie o pewncyh rzeczach, nie umiem ich ładnie artykułować, zeby kogoś
          nic nie zabolało.
          aha i wydaje mi sie, ze po 30 trudno jest znaleźć faceta bez dobytku, tak mi
          sie wydaje..
          • konkubinka Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 14:19
            tak samo jak majac nascie lat trudno miec niebywala madrosc zyciowasmilesmile
            • konkubinka Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 14:21
              poza tym czasem lepiej przemilczec , nie czytac, nie denerwowac sie- przeciez
              wszyscy wiemy ze sa ludzie i taborety.
          • agusia12344 Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 14:50
            Wiesz Alka gdy się czyta twoje posty ma się faktycznie ochotę, odpowiedzieć Ci
            coś złośliwego.
            Wziełaś sobie faceta z odzysku. Gość miał już jedną żonę, miał pewnie inne w
            między czasie i wcale nie jest powiedziane że Ty sama nie znajdziesz się w
            sytuacji matki żebrzącej o alimenty bo Next bedzie miała swoje widzi misię na
            ten temat.
            Dziewczyny mówią o alimentach bo ich Ex parnerzy nie stają na wysokości zadanie
            i nie łożą na wspólne dzieci ot i cała tajemnica, Do tego dochodzą świetne
            pomysły Next które wyliczają ile dziecko może wypić Kubuśiów i podwarzają po 13
            latach wiarygodność matki bo tylko 3 razy spali z kobietą….. A niektórzy ludzie
            to sukinkoty.
            Co do tego czy sama dasz sobie radę gdyby twój M cie zostawił, tak sądzi
            większość kobiet na początku, Potem życie weryfikuje ich poglądy, zmęczenie,
            mniejsza dyspozycyjność w pracy, nie daj boże choroby…Ale cóż Ty się
            dokształcałaś więc pewnie Ciebie nie bedzie to dotyczyć…
            • capa_negra Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 16:05
              Oj agusia czy sie aby troszke nie zagolopowałas ???
              Doprawdy nie wiem dlaczego posty alki maja wywoływac w kimkolwiek agresywna
              reakcje.
              Przeważnie dziewczyna pisze o swojej konkretnej sytuacji i z tego co pisze nie
              wynika, ze jest wredna złosliwą neks, która odciaga chłopa od dziecka i nie daj
              boże płacenia alimentów.
              Jedyny problem ma z eks.. i wiesz nie dziwie sie jej, że reaguje tak na nie
              inaczej - poprostu człowiek na swoje drodze spotyka w zyciu takich ludzi,
              którzy mawet jak by nie byli dla nas eks czy neks to tez byśmy ich nie lubili
              czy oni tez byliby złośliwi.
              I tyle
              • konkubinka Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 16:20
                wiesz, gdybym ja miala zycie i humory podporzadkowywac temu jaka mamy eks to w
                ogole nie bralabym alimentow na syna.A post Alki byl srednio o jej sytuacji a
                raczej o tym kto odwiedza samodzielne i w jakim stopniu zasluguje na Jej
                szacunek.Ja to tak odebralam co nie znaczy ze czytajac wszystkie posty Alki
                jestem juz anty nastawiona do niej.Poprostu ten watek jest wedlug mnie
                niepotrzebny i jemu podobne rowniez.Rowniez te na samodzielnej , ze macochy sa
                beeeeeee
                • capa_negra Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 16:43
                  Konkubinko ja sie odniosłam do wszystkich postów alki - nie tego ostatniego.
                  Ten o ile pamięc mnie nie myli jest pierwszym alki "nie na temat" czyli na
                  temat inny jak jej eks.
                  Przedmówczyni - ta do której postu sie ustosunkowałam ( nie pamietam nicku)
                  zaatakowała alke " za całokształt" - uważam, że nie słusznie wiec sie odezwałam.
                  Natomiast jeśli chodzi o mój stosunek do tez zawartych w poście alki w tym
                  wątku to wypowiedzam sie na wstepie.
              • agusia12344 Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 16:52
                Capa, nie zagalopowałam się, specjalnie użyłam tego mocno ironicznego tonu.
                Wątki Alki są w większości agresywne i mają na celu wywołanie gwałtownych
                reakcji. Chyba najlepszym przykładem jest wątek o żebractwie. Drażni swoją
                wyższością i tekstami, które mają na celu prowokacje i zresztą to znowu działa.
            • gosza26 Re: alka... 05.01.05, 16:32
              Przeszlosc nie tlumaczy NASZYCH zachowan, sami jestesmy odpowiedzialni za swoj
              los, ale w swietle takiego myslenia, ja powinnam sie juz stoczyc..
              -------------------------------------------------------------------------------
              Nic bardzdziej mylnego alko.Wielokrotnie w sprawach wychowawczych, czy
              stosunków z next pisałysmy i wydawało mi się,żę Cię rozumiem. Jednak w związku
              z Twoimi wypowiedziami o alimentach i przyczynach postępowań kobiet i mężczyzn
              czegoś nie rozumiem??

              Bardzo łatwo rzucasz na wiatr ocenami. Czasami jak czytam Twoje wypowiedzi to
              tak jakbym słyszła siebie ale sprzed znajomości z niemężem. U mnie zycie bardzo
              zweryfikowało moje czarno-białe poglądy a u Ciebie wiele spraw ma bardzo prostą
              przyczynę i jeszcze bardziej prosty skutek. Niestety to w jaki sposób byliśmy
              wychowani i w jakim środowisku bardzo nas determinuje. Dla mnie jednak drogi
              mogą sie rozjechać, bo czasami ukształtowania charakteru nie można zmienić a
              czasami poprostu się niechce. I właściwie dopiero wtedy kiedy się rozróżni
              przyczyny motywacji lub konkretnego postepowania można spróbować ocenić
              sytuację.

              Rozumiem rozgoryczenie z powodu kłopotów z eks (którz go lepiej nie rozumie niż
              ja), ale nie wyobrażam sobie stworzyć jednego szablonu i przystawiać go do
              wszystkich.

              Przykład choć nie z relacji eks , next. Nie byłam zwolennikiem związków
              homoseksualnych, zreszta wogóle nie zabierałm w tym temacie głosu bo i po
              co.Kila miesięcy tem moja, bardzo bliska koleżanka odeszła od męża do
              kobiety...Czy zmieniłam zdanie? właściwie nie ale wiem że nie należy jednakowo
              oceniać wszystkie sytuacje nawet jesli mają wspólne mianownik.
          • agamagda Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 16:28
            Generalnie mam podobne odczucie jak konkubinka (nie widzę sensu w takich
            wątkach) i agusia (ironia z poczucia własnej lepszości alki). Znowu wrzucanie
            kontrowersyjnego postu przez alkę. Capa, zwróć uwagę że komentarze alki zawsze
            są takie że wzbudzają dużą konfliktowość, z nutką agresji i zarozumialstwa.
            Wiadomo że generalnie na forach, ludzie mówią o sprawach które najbardziej ich
            interesują, bolą czy pasjonują. Na e-dziecku jest o kolorze kupek co denerwuje
            samotne bezdzietne, ale za to interesuje młode matki, na samotnych jest o
            alimentach, nie dla przyjemności ale dlatego że jest to bolączką samotnych
            matek.
            A co do tego że alka przeważnie pisze o swojej konkretnej sytuacji to się nie
            zgodzę, wręcz mam wrażenie że na podstawie swojej konkretnej sytuacji wyciąga
            wnioski i obraża nimi większość samotnych matek.
            • nooleczka Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 16:43
              Siedzi sobie alka przed komputerem i mysli sobie: "boszzzz jak tu nudno na tych
              macochach, dawno nie było żadnej zadymy, echhh, wrzucę może jakiś wątek
              samozapłon to bedzie goręcej i będę miała więcej zabawy".

              Nie do wiary, że to zawsze działa smile
              • krokusowo Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 06.01.05, 08:51
                smile

                Dlaczego mam takie same odczucia? Czyżby trafne podsumowanie smile
            • capa_negra Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 17:03
              Ze mna to jest tak - czytam co ktos napisał i nie zastanawiam sie co "autor
              mial na mysli" i czy chciał kogos urazic czy poczuc sie lepszym.
              Czytam i ..sa posty z którymi sie nie zgadzam wiec piszę swoje zdanie , są
              takie z ktorymi sie zgadzam i jak wyżej.
              Sa tez takie posty które wywołuja we mnie tak skraje reakcje, że wole nie
              odzywać sie wcale.
              Chodzi mi o to ze generalnie staram sie nie emocjonowac (dziwne słowo i nie
              wiem czy prawidłowe)
              Do postu alki, który był początkiem tego watku odnioslam sie jako jedna z
              pierwszych i raczej nie jest to poklask do jej wypowiedzi.
              Jednak nawet przez pryzmat tego postu nie mam negatywnych emocji w stunku do
              poprzednich wypowiedzi alki.
              Ludzie są rózni.
              Znam osoby nie zaliczające sie ani do eks, ani do neks , których zachowania sa
              wypisz wymaluj w ten sam deseń co zagrania byłej alki.
              I ludzie na takie zagrania reaguja róznie ...jedni kpina, drudzy płaczem inni
              obrazą.
              Byc może wiec alka w odczuciu części "czytaczy" reaguje "nierawidłowo"
              Wszystko wiec zalezy od perspektywy z poziomu której patrzy się nadana
              wypowiedź i od własnch doświadczeń i przeżyc związanych z danym tematem.
              • pelaga Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 20:59
                > Jednak nawet przez pryzmat tego postu nie mam negatywnych emocji w stunku do
                > poprzednich wypowiedzi alki.

                Bo Ty Capa_Negra jestes tolerancyjna nad wyraz smile))) Wynika to z wiekszosci
                Twoich postow. Ja osobiscie mam negatywne emocje w stosunku do postow alki.
                Zazdroscic Ci moge jedynie Capa podejscia do zycia. Staralam sie byc kiedys
                taka tolerancyjna i przebaczajaca, naprawde taka bylam, dawno temu... Ale to
                sie czasem nie oplaca. Mam jednak nadzieje, ze Tobie sie oplaci!!!
                Pozdrawiam
                • ania_rosa Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 22:12
                  To może taki literacki eksperyment:
                  " Przeglądam macochy od pewnego czasu, co by mieć pewien "obraz" i doszłam do
                  wniosków, że większośc wątków dotyczy tematu od wieków spornego, czyli
                  alimentów. Szkoda mi tych dziewczyn, naprawdę... ale czasem otwiera mi sie noz
                  w kieszeni jak czytam i nawet nie musze widziec dziewczyny, zeby wiedziec ze
                  ma cos kolo 18tki, blond wlosy, zerowe zasady moralne w zakresie odbijania
                  męzów prawowitym zonom i nikle pojecie zarowno o ortografii jak i o
                  antykoncepcji..
                  *patrz: jak oskubać dzieci Eksa bardziej"

                  Powyższy wniosek mogłam sobie wykoncypowac na podstawie postów np. Lali 2002.
                  Też macocha, też 18 lat, pasierbowie w jej wieku, mąz o dwadzieścia lat starszy
                  i pochłania Ją kwestia zmniejszenia alimentów na dzieci Eksa.
                  No i co z tego? Bogu dzieki to tylko jeden taki- nomen omen- Kwiatekwink)) Może
                  znalazłoby się i więcej, ale nie chodzi chyba o obraźliwe charakterystyki
                  ogólne, a o indywidualne podejście do przypadków.
                  Poza tym zgadzam się z Kicią, Ashan i Capa_Negra

                  Rosa
                  • lara27 Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 05.01.05, 22:53
                    Witajcie kochane macoszkismile

                    Mam rozwiązanie!!!!big_grin
                    Na głównej stronie naszego forum powinien widnieć napis

                    ***KAŻDY TEMAT ROZPATRUJEMY INDYWIDUALNIE***

                    MACOSZKIwink



                    Pozdrówka cieplutkie i pochować te siekiery!wink
                    lara
                    • naturella Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 06.01.05, 08:50
                      Eeee... może by tak połączyć Samodzielne i Macochy w jedno forum? Skoro lista
                      uczestników jest w każdym wątku generalnie taka sama, a co więcej, i na
                      Samodzielnych i na Macochach nie można napisać złego słówka na swoją eks, żeby
                      się stado wron nie zleciało... smile))

                      Potwornie mnie to wkurza. Ta poprawność polityczna, która powstała w wyniku
                      stałych "oburzeń" eks, jak tylko któraś rozsierdzona śmiała napisać o swojej
                      eks inaczej niż "ta wspaniała była żona mojego męża". Przyzwyczaiłam się już
                      troszkę do tego przebierania w słowach, do tego beznamiętnego podchodzenia
                      większości macoch, do tych mało emocjonalnych postów, ale nadal mnie to
                      denerwuje. I dlatego chwała Alce, że nie ulega tym naciskom i że emocje ją
                      ponoszą w postach. Jak to w życiu...
                      • poxywka Re: dlaczego alimenty są głównym tematem na 06.01.05, 09:27
                        O, nie zauwazylam na tym forum przebierania w slowach jesli chodzi o exsie;
                        czesto jest natomiast sluszna walka o to, by nie generalizowac za mocno - na
                        wlasna exsie mozna ponarzekac (przynajmniej dopoki zainteresowana sie nie
                        pojawi osobiscie na forum); poza tym to chyba normalne, ze exsie chca wyzszych
                        alimentow a nexie i exowie nizszych; no nie znam przykladu, w ktorym jest
                        odwrotnie; zgadzam sie wiec z opinia, ze watek sluzyl rozruszaniu macoszek, bo
                        cos nudno bylo ostatnio; trzeba podgrzac atmosfere od czasu do czasu, bo sie
                        wszystkie moacoszki na samodzielna przeniosa
                        ja mam generalnie za niskie cisnienie wiec takie watki mi sluza
                        pozdrawiam
                        poxywka
                • capa_negra pelago :-))) 06.01.05, 12:08
                  Dłuuuugo na ta tolerancje pracowałam - wczesniej głownie sie szarpałam i z
                  zyciem i z ludźmi - dopracowałam sie nerwicy serca i paru lat bezsenności
                  A teraz juz mi sie poprostu nie chce....
                  Dalej sa rzeczy i sprawy, które mnie ruszaja , ale jest ich coraz mniej...
                  I chwale sobie ten stan - rodzina zadowolona, mąż zadowolony i z była stosunki
                  nad wyraz dobre smile

                  Szkoda tylko, ze z wlasna matka od 20 lat nie rozmawiam...ale to juz sie nie
                  zmieni - może gdybym kiedys była bardziej tolerancyjna byłoby inaczej
                  • madalenka25 Re: pelago :-))) 06.01.05, 12:32
                    capa_negra napisała:

                    >
                    > Szkoda tylko, ze z wlasna matka od 20 lat nie rozmawiam...ale to juz sie nie
                    > zmieni - może gdybym kiedys była bardziej tolerancyjna byłoby inaczej

                    ale jeszcze możesz to zmienić
                    ja dziś cieszę się że potrafiłam wybaczyć i że kiedy Tata odszedł do krainy
                    wieczności jest mi lżej? łatwiej? nie potrafię ciągle tych uczuć ubrać w słowa
                    • capa_negra magdalenko 07.01.05, 09:38
                      niepotrafie poprostu niepotrafie.
                      Wychodząc za mąz myslałam, ze to może ten moment..nawet zaczełam się łamać.
                      Ale potem poczułam paniczny strach...
                      Zbyt długo walczyłam o spokój swojej duszy, aby poddać go takim eksperymentom
                      • madalenka25 Re: magdalenko 07.01.05, 10:40
                        znam tem strach
                        u mnie trwało to kilka lat a wiesz co przeważyło
                        stałam nad trumną mojego jedynego i ukochanego Dziadka i mignął mi gdzieś w
                        tumie ludzi ojciec - i zaczełam się zastanawiać co by było gdyby i cała złość i
                        nienawiaść wyparowały ze mnie i przypomniałam sobie ostatnią rozmowe z
                        Dziadkiem, kiedy siedząc przy kuchennym stole, podziekowałam mu za wychowanie,
                        powiedziałam że go strasznie kocham i wtedy Dziadek stwierdził że może czas
                        wybaczyć, ze życie jest kruche itp. ale mineły kolejne dwa lata zanim doszło do
                        rozmowy z Ojcem - i teraz gdy stałam nad trumną Taty..

                        bez względu na to co było i co zrobił albo czego nie zrobił - nie miało to dla
                        mnie znaczenia

                        sama będziesz wiedziała czy nadszedł czas jesteś bardzo mądrą Kobietą

                        a ja życzę Ci żebyś nie musiała żałować gdy będzie za późno...
                        • capa_negra Re: magdalenko 07.01.05, 11:33
                          Nie wiem jak było u ciebie,e pewnie na waszych stosunkach mocno zawazyło to, że
                          ojciec miał "nowe dzieci" i "nowa rodzinę"
                          U mnie tego nie było - ani matka, ani ojciec z nikim sie nie związali, równiez
                          romans nie był powodem rozwodu.
                          Poprostu inne cele w zyciu co doprowadziło, że mogli patrzeć na siebie juz
                          tylko z nienawiścą.
                          Kochalam obydwoje rodziców, ale matka nie mogąc osobiście "dosiegnąć" ojca
                          zaczeła posługiwać się dziecmi.
                          No i nie udało sie ..starsze dziecko (czyli ja) miało juz wtedy skończone 17
                          lat i nie było takie głupie, a i z każdym rokiem mądrzejsze...
                          Skończyło sie to tym, ze gdy byłam studentką to wszystkie ciosy matki były
                          wymierzone we mnie.
                          Kobiety wykształconej, nie głupiej, nie pijącej ...zadnej patologii.
                          Gdybyś wtedy posłuchała "rewelacji" wygłaszanych na mój temat w sądzie ( na
                          sprawach rozwodowych - mozna było pomyśle, że rozwodzi sie z dziecmi, a nie z
                          ich ojcem) i przezyła pare bezposrednich akcji mamuśki z grożeniem mi nożem
                          włacznie .... to bys pomyslał, że masz doczynienia nie ze mną tylko z
                          anychrystem.
                          Są rzeczy niewybaczalne.
                          Zresztą - ilu sędziów kilkanaście lat temu ( a i teraz) w sytuacji kiedy matka
                          jest wykształcona, niepijąca, pracująca i zdrowana ciele i umyśle ( ?)
                          przyznało by dzieci ojcu, matce ograniczyło władzę rodzicielską, dało eksmisje
                          domu ????
                          "po drodze" miala sprawę o psychiczne i fizyczne znęcanie sie nad rodziną -
                          wyrok 2 w zawieszeniu na 4 lata.
                          A jak to wpłyneło na nasze zycie ? - jestem pierwsza, która odwazyła sie je
                          sobie ułozyć ...szkoda tylko, że dopiero w 36 wiośnie, ale nie wiem czy
                          starczy mi odwagi mieć dzieci.
                          Brat prawie 3o letni - szuka szczęścia w świecie i jest sam.
                          Podobnie jak mój ojciec - nigdy sie juz nikim nie związał, a kiedy został
                          wolnym człowiekiem miał nagle 50 lat...
                          Z tego co wiem matka tez jest sama.
                          Dopiero niedawno przestałam mówic, że wolę psy od ludzi....
                          A matka - ona ju z chyba dla mnie umarła prawie 20 lat temu.
                          • alka23 Re: magdalenko 07.01.05, 14:57
                            coz moge powiedziec.. sercem jestem przy tobie.. to straszne co rodzice moga
                            zrobic swoim dzieciom.. czesto nie zdajac sobie z tego sprawy.. sad
                          • gosza26 Re: capa_negra 07.01.05, 15:13
                            No właśnie też sie wczoraj u znajomej zastanawiałm czy rodzic zawsze pozostanie
                            matką i ojcem dla swoich dzieci?

                            Opowiadała mi, że gdy ona się urodziła jej matka wyjechała z nią na wakacje na
                            wieś.Gdy wróciły (ona miała wtedy 3 miesiące) i zastały prawie puste
                            mieszkanie, tzn. ojciec zostawił matce kubek na mleko, łóżeczko dla dziecka i
                            przybornik matki resztę wywiózł w siną dal.

                            Gdy dorosła spytała czy to prawda i dlaczego to zrobił? Nie odpowiedział jej
                            nic. Powiedziała,że wtedy on dla niej umarł.

                            W takich wypadkach jeśli miłość dziecka do rodzica zabardzo boli to myślę,że
                            dziecko instynktownie zaczyna sie bronić odsuwając się od rodzica. Ale wtedy to
                            już tylko wina dorosłych,że zniszczyli ten kruchy świat dziecka...
    • alka23 Re: wnioski 06.01.05, 09:02
      wybaczcie.. no już taka jestem, już to pisałam, nie umiem ubierać w słowa tego
      co myślę. Zresztą widzę, że wiele dziewczyn czyta mnie regularnie, więc pewnie
      też pamięta, że wspominałam o tym, że nie wrzucam wszystkich do jednego wora,
      znam osobiście kilka macoch i eks i jakoś potrafię się z nimi porozumieć. O co
      zapytałam, chyba tak to mogę ująć, w tym watku, to czy nie udałoby się uniknąć
      paru tragedii gdyby się miało troche bardziej poukladane w glowie?
      I przyznaje temat "zebractwo.." wywolal wiele kontrowersji, choc piszac go
      czulam jedynie rozgoryczenie, zlosc, zal. Jak jedna z nas madrze zauwazyla
      roznie ludzie reaguja, ja akurat tak.. No i.. rzeczywiscie moja obecnosc na
      forum aktywuje sie zawsze w momencie jakichs numerow eks.
      Co do uprzedzeń - czasem warto się przyznać ze je mamy... domali tez co
      niektore nie lubia..
      Ps. w realu podobno nie jestem az tak antypatyczna smile)))
      • e_r_i_n Re: wnioski 06.01.05, 09:07
        alka23 napisała:

        > Ps. w realu podobno nie jestem az tak antypatyczna smile)))

        Netowo też nie jest tak źle smile
        • alka23 Re: wnioski 06.01.05, 09:45
          smile
      • madalenka25 Re: wnioski 06.01.05, 09:33
        wiesz, czasem czytam Twojego bloga( kiedys podałaś linka i tak zostało) i
        całkiem miła z Ciebie dziewczyna ale czasem mam wrażenie że czujesz się troszkę
        zagubiona w tym związku - reakcja Twoich rodziców na Twój wybór, życzenia które
        w sumie nie wiem czy wysłałaś do eks - to tak jakbys sie podświadomie bała że
        co będzie gdy się nie uda?? Zyczę Ci wszystkiego dobrego a przepis na kokosanki
        wypróbuje w sobotę
        magda
        • alka23 Re: wnioski 06.01.05, 09:45
          no dzieki smile)) bardzo mi milo. zyczen nie wyslalam!!! No co ty!! Ja z nia w
          ogole nie rozmawiam!! smile Tak sie umowilismy z Krzyskiem. A ze jestem zagubiona?
          To chyba normalne.. Jak juz wiekszosc zauwazyla brakuje mi do doroslosci ciut i
          jeszcze troche sad Nie wiem co bedzie gdy sie nie uda, zawsze moze cos peknac..
          tylko jak juz sie pewnie zorientowalas z blogasa strasznie rodzinny i ciepły
          stwór ze mnie, na czym mam zamiar bazowac smile
          • madalenka25 Re: wnioski 06.01.05, 09:56
            tak myślałam - a Mikołaj no,no.. czasem też pisuje by odreagować - potem czytam
            i mi lżej ale nie publikuje - potem napiszę od razu i będzie to hit smile))))

            mądra dziewczyna z Ciebie - nauczysz się jeszcze patrzeć na to z dystansem i
            zauważać szarość życia - tego Ci bardzo zyczę



            • alka23 Re: wnioski 06.01.05, 10:43
              własnie dopiero przy nim przestałam ją zauważać smile Będąc z nim pierwszy raz
              otwarłam kiedyś tam rano oczy i pomyślałm: jak dobrze jest żyć smile po czym
              wykopałam go z wyra, żeby kawę zrobił smile
              • konkubinka Re: wnioski 06.01.05, 12:42
                Alka
                Poltora roku temu tez bylam na tym etapie.Pamietaj tylko o jednym - jesli
                problemy z eks sie skoncza ,wspolne zycie powinno nadal byc fascynujace.
    • lilith76 gratulacje 07.01.05, 13:20
      w swieta - zaręczyliśmy
      > się smile

      GRATULACJE!
      • kwiatek1974 Re: gratulacje my zaręczyliśmy sie w nowy rok a... 07.01.05, 21:45
        pobieramy się 29.01.2005 roku jestem taka szczęśliwa, wszystko już
        przygotowane, małe przyjęcie dla rodziny, obrączki, tort, czym bliżej tej daty
        tym bardziej to przeżywamsmile życzę ci tego samegosmile
        • lilith76 Re: gratulacje my zaręczyliśmy sie w nowy rok a.. 08.01.05, 12:24
          kwiatku, jednak przesunięcie terminu nie było takie odległe smile
          miłego ślubu smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka