Dodaj do ulubionych

poprawnosc forumowa

25.02.05, 11:10
Znowu zaraz wywołam jakiegoś tasiemca ale muszę się zapytać bo mnie to gnębi
od czasu wątku alfy i wypowiedzi naszego nieocenionego kwiatkasmile

Więc tak. Jak to jest z tą poprawnością forumową. Bo dla mnie to jakaś
dyskryminacja, przeciw której się buntuję. Czy jak dzieci M. się źle
zachowują albo po prostu są niesympatyczne z natury to nam, macochom, nie
można słówkiem pisnąć, a jak już to wzorem Amerykanów mam go
nazywać "zachowującym się inaczej" czy co? Przecież dorośli też są mili albo
nie, mądrzy albo głupi, sympatyczni albo wredni, uczciwi albo pazerni, albo
pracowici albo leniwi itd itp. A dzieci to niby wszystkie takie cacy. To od
kiedy przepraszam jest ta granica, że nagle jak sie staje dorosłym to takie
cacy dziecko pokazuje swoje prawdziwe ja? 16 lat, 18, 25? Bo ja tam myślę, że
to raczej płynnie przebiega a pewne rzeczy to i od maleńkości można
obserwować.

Ja tam widzę, że dziecko jednej mojej przyjaciółki to słodki chłopczyk, a
dziecko drugiej przyjaciółki to sama matka w przypływach rozpaczy by na targu
sprzedała (żart oczywiście). Mało tego, uważam, że córka mojego M. to słodka
dziewczynka zaś chłopca w mej głowie określam sobie dość często jako
rozpieszczonego bachorka. Ale gdybym tak na forum zapuściła takie określenie
to zaraz by się z tego zrobiła awantura na cztery fajerki. To co,
przepraszam, pasierb to jakiś nieboszczyk że albo o nim dobrze albo wcale?

Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:14
      balladynka napisała:

      > To co, przepraszam, pasierb to jakiś nieboszczyk że albo o nim dobrze albo
      > wcale?

      Moim zdaniem nie ma takiego wyboru. Jest tylko wcale, bo nawet za 'dobrze' po
      głowie można dostać smile
    • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:21
      No a tak powaznie, na temat tego, co napisalas. Generalnie macochom przypisuje
      sie generalnie negatywne cechy, zle zachowanie faceta to czesto zdaniem
      niektorych wina next (vide watek chalsi na samodzielnej), wiec
      okreslenie 'gowniarz' czy inne w ich ustach odbiera sie nie jako obiektywna
      ocene dziecka (rzeczywiscie niewychowanego czy tez niegrzecznego), tylko jako
      niechec (bo to nie nasze dziecko). I coz, dzieci macoch to 'owoce dupczenia'
      i 'produkty prokreacji' smile, a dzieci z pierwszych malzenstw wzorce dobrych
      zachowan smile
      • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:25
        a czy o swoim dziecku mówi się "gówniarz" ? jako obiektywna ocena...
        • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:26
          Zdarza sie.
          • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:28
            mnie nie, ani o swoim ani o przyszywanym...
        • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:31
          Ja nie oceniam ludzi po tym czyimi są dziećmi, czy są samodzielne, czy macochy,
          czy biedni czy bogaci, czy robią błędy ortograficzne czy nie itd. Liczy się
          człowiek i dlatego nie lubię wszelkich stereotypów więc chciałabym usłyszeć
          konstruktywny komentarz. Owszem, ja słyszałam moją mamę jak mówiła do mojego
          brata "ty gnojku jeden, dzieci w Afryce głodują a ty mi tu wybrzydzasz" np. i
          nie sądzę, że była złą mamą bo jakoś na ludzi wyrośliśmy i bardzo ją kochamy.
          • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:32
            Otoz to, albo 'zachowujesz sie jak gowniarz' itd - te slowa padaja czasami z
            ust rodzicow. I nie jest to oznaka braku milosci czy szacunku.
            • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:34
              a dla mnie są, mnie nikt w domu tak nie nazywał i nigdy do moich dzieci bym tak
              nie mówiła, choć bywam na nie zła...
              • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:35
                No coz, Twoje zdanie, Twoje prawo smile
              • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:40
                No dobrze Dyrgosia, zostawmy na razie dziecko na boku.

                Ale jeśli o jakimś dorosłym uważasz np., że jest taki czy inny to może nie
                biegniesz do niego od razu z tym komunikatem ale w zaciszu domowym tak tę osobę
                określisz do swojego M. czy przyjaciółki itd bo cię np. zdenerwowała. To
                dlaczego my nie możemy powiedzieć (nie dziecku wprost, nie M.) tylko tu na
                forum, gdzie bądź co bądź są kobiety w podobnej sytuacji, co my myślimy o
                jakimś tam człowieku (dziecku)? To uważam za dyskryminację i przesadę.

                A poza tym odnieś się do meritum i np. skomentuj od kiedy wolno mi będzie
                powiedzieć co myślę. Ile jeszcze lat mam czekać?
                • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:48
                  Problem polega na tym ,że nie da się "zostawić dziecka na boku".

                  Umiejetność opowiadania o swoich emocjach bez obraźliwych okresleń ułatwia
                  komunikację.
                  Nawet w rozmowach o dorosłych staram się krytykować problem nie osobę...
                  • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:57
                    Zgadzam się z Tobą i Capa_Negra co do tego, że co do zasady nie powinno używać
                    się obraźliwych określeń w stosunku do NIKOGO podczas dyskusji czy też w
                    sytuacjach życiowych. Niemniej jednak nie podoba mi się fakt, że w takim razie
                    nie krytykuje się kultury danej osoby tylko fakt, że używa takiego słownictwa
                    bo jest wredną macochą.

                    Poza tym na tym forum zwróciłam uwagę, że nie tylko obraźliwy sposób krytyki
                    małych ale również jakakolwiek krytyka jest w ten sposób odbierana. A to mi już
                    jest trudno tolerować bo tak jak pisałam, różne są sytuacje i macocha też
                    człowiek i nie rozumiem tego zakładania aureoli takiemu dziecku tylko dlatego
                    że jest dzieckiem.

                    Wychodzi mi na to, że to nie sposób w jaki taka krytyka jest przeprowadzana
                    razi niektórych tylko sam fakt, że pochodzi ona od macoch a to aż się prosi o
                    komentarz.
                    • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:00
                      balladynka napisała:

                      > Wychodzi mi na to, że to nie sposób w jaki taka krytyka jest przeprowadzana
                      > razi niektórych tylko sam fakt, że pochodzi ona od macoch a to aż się prosi o
                      > komentarz.

                      Dokładnie to miałam na myśli. MOże słowo 'gówniarz' było nieodpowiednie smile
                      Problemem jest jakakolwiek krytyka, nawet najbardziej dyplomatyczna, bo wg
                      niektorych nie jest ona obiektywna czy tez spowodowana jakimis problemami,
                      a tylko i wylacznie zlosliwa (bo pochodzi od macochy).
      • mikawi Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:35
        powiedz "syn" to cię zakrzyczą że żaden twój syn i wara od niego,
        powiesz "synal" - jeszcze gorzej

        upraszczam, ale tak to mozna odebrac, zero konsekwencji, było juz kilka watków,
        po których lekturze wiem że nic nie wiem w kwetii traktowania dzieci mojego
        partnera - opiekowac się zbytnio nie wolno, bo to ojciec powinien, bo jestem
        obcą osobą, więc z dala od rajstopek i kanapek itp. Jak macocha ma dystans - to
        nie traktuje dziecka zyczliwie, a może go nawet nie lubi? a juz nie daj Boże
        jak zwroci uwagę - przecież powinna to powiedzieć męzowi a on dopiero dziecku.
        Wiem - upraszczam, ale to moje odczucia. Dziecko M. jest kryształowe i bez wad.
        Złośliwa jest tylko macocha, dziecku trzeba wiecznie wynagradzać rozwód
        rodzicow. A i dziecko macochy i M. powinno znać swoje miejsce w szeregu, w
        końcu jest następne.
        Na samodzielnej takiej poprawności politycznej nie ma - tam dziewczyny mogą
        sobie "ulac" wieszając psy na eksach i nexiach do woli. I OK. Nie mam nic
        przeciwko, tylko miejmy takie samo prawo na macochach, bez natychmiastowych
        komentarzy samodzielnych jakie to be jesteśmy. Mamy takie same prawo
        do "ulewania" wink A dziwi tym bardziej że forum powstało własnie po wyraźnym
        wyproszeniu macoch z samodzielnej, ok - powstało nasze forum, na ktorym to
        znowu samodzielne mamy dyktują co i jak pisać.
        • kwiatek1974 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:48
          wiec może my powinnyśmy wyprosić samodzielne z tego forum, bo chyba mamy takie
          prawo. I odrazu mówie że nie piszę tego złośliwie bo zaraz na mnie naskoczą
          samodzielne tylko się pytam.
          • mikawi Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:55
            tu nie chodzi o wypraszanie samodzielnych i tworzenie TWA, tylko o to aby
            uszanowane zostało prawo macoch do "ulania" sobie bez ciągłego krytykowania;
            tez jesteśmy tylko ludźmi, też możemy mieć dość, też mamy swoje problemy i tez
            mamy prawo o nich pisać
            • kwiatek1974 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:01
              zgadzam sie z tobą w 100% nie chodzi mi żeby je wywalić, ale o to że każdy ma
              prawo powiedzieć co myśli ja muszę sie jeszcze nauczyć inaczej opisywać moją
              sytuację, bo też jest to źle odbierane. mnie nie uczono okazywać tego co czyję
              i może dlatego nie potrafię tego przelać na "papier"
              • chalsia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:44
                > zgadzam sie z tobą w 100% nie chodzi mi żeby je wywalić, ale o to że każdy ma
                > prawo powiedzieć co myśli ja muszę sie jeszcze nauczyć inaczej opisywać moją
                > sytuację, bo też jest to źle odbierane. mnie nie uczono okazywać tego co
                czyję
                > i może dlatego nie potrafię tego przelać na "papier"

                W związku z czym, ja równiez mam prawo powiedzieć co myślę.
                Cieszę się Kwiatku, że wiesz juz gdzie leży Twój problem - bo możesz zacżać z
                tym coś robić.
                Chalsia
        • kwiatek1974 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:56
          A i na ex też nie mamy prawa źle powiedzieć, one mają prawo wyzywać, od ku...w
          zaczepiać na ulicy i robić awantury, wedzwaniać, do nas i obrażąć a my mamy
          siedzieć cicho, i na forum też nie możemy o niej źle powiedzieć bo jesteśmy
          krytykowane, odrazu.

          Powinnyśmy traktować sie na równi, a nie jedno gorsze od drugiego, ale jedna
          strona sama tego nie zdziała tylko dwie, wiec wszystko zacznie sie od początku
    • capa_negra Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:27
      balladynka napisała:

      Ale gdybym tak na forum zapuściła takie określenie
      > to zaraz by się z tego zrobiła awantura na cztery fajerki. To co,
      > przepraszam, pasierb to jakiś nieboszczyk że albo o nim dobrze albo wcale?
      >

      Myślę, że az tak zle nie jest.
      Ale....no właśnie ale.
      Pisza tu dziewczyny będące w róznej sytuacji zyciowej i wróżnym punkcie zycia.
      I macochy, które boja sie jak ułożą sie ich stosunki z dzieckiem M ( czy
      dziecko nie będzie ich ignorować?, czy nie będzie bezpodstawnie zlośliwe etc. i
      samodzielne , które maja podobne lęki ale w druga stronę czyli czy macocha
      będzie dobra dla ich dziecka, czy nie będzie traktowac je jak piate koło u wozu
      i intruza??
      Powoduje to, ze momentami sprawa sie staje delikatna tym bardziej, że dzieci o
      stosunki z którymi wszyscy sie boja tez potrafia dołożyc swoje trzy grosze.
      Nie o znacza to że o pasierbie czy pasierbicy mozna sie wyrażać tylko dobrze
      albo wcale.
      Chodzi poprostu o zwykły dobór słów, a raczej unikanie pewnych określeń, które
      gdyby pojawiły sie równiez w ustach matki nie tylko macochy dla wielu byłyby
      kontrowersyjne.
      Nie rańmy sie na wzajem.
      Zamiast pisac o szczeniaku mozna napisac o nieodpowiedzialnym zachowaniu
      nastolatka.
      Zamiast skrótu myslowego "bachor" bo sądze że o skrót myslowy chodzi można w
      paru słowach opisać konkretny przykład który by nas skłonil do uzycia tego
      słowa.
      Jeśli to jest poprawność forumowa to ja jestm za.

      Słowa moga bardzo ranic i wywoływac wiele negatywnych emocji.
      Wydaje mi sie , ze wiele z nas ma zbyt poważne problemy aby marnotrawić czas i
      energie na przepychanki i wałkowanie "co autor miał na myśli"
      Zreszta zasada jest prosta - nie wyrażajmy sie o cudzych dzieciach tak jak
      bysmy nie chcieli aby któs mówił o naszych.
      Krytyka tak - uzywanie kontrowersyjnych określeń zdecydowanie nie.
      • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:30
        Zgadzam sie z tym, co napisalas. Tez uwazam, ze uzywanie dosadnych slow na
        forum powoduje niepotrzebne agresywne reakcje. Tyle tylko, ze na tym forum
        czesto nie mozna, nawet w najbardziej dyplomatycznych slowach, skrytykowac
        zachowania dziecka, zeby nie bylo 'konstruktywnego' odzewu.
        • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:32
          a jak reagujesz na "konstruktywną' krytykę zachowań swojego dziecka ???
          • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:32
            Na konstruktywna dobrze, na 'konstruktywna' kiepsko smile Tyle tylko, ze jakos
            niespecjalnie ktos moje dziecko krytykowal do tej pory.
          • capa_negra Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:44
            Niestety nie moge reagowac bo nie mam.
            Macochą w zasadzie tez nie jestem bo dzieci M ma dorosłe i z własnymi
            rodzinami.
            Ale chyba moge spojrzeć na sprawe z boku?? smile
            I spoglądając z boku nie widze nic złego w "konstruktywnej" krytyce zachowań
            dziecka.
            Zgoda - to matka i ojciec wychowują dziecko, ale skoro spędza ono
            niejednokrotnie wiele czasu z macochą czy macochem to trudno nie reagować na
            pewne sprawy.
            Nie oznacza, że sa to "braki wyniesione z domu" - tak jak napisałam dzieci
            potrafią dorzucić swoje trzy grosze i "próbuja" partnera rodzica na ile moga
            sobie pozwolic jak i samego rodzica z którym na stałe nie mieszkają.
            Ale żadna nawet najsłuszniejsza czy odwrotnie niesprawiedliwa krytyka nie
            upoważnia nikogo do uzywania słów powszechnie uważanych za obraźliwe.
    • kwiatek1974 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:41
      nie wiem co miałąś na myśli mówiąc nieoceniona ale to szczegół, wypowiem sie
      też jak można.

      My macochy musimy się odnosić jak najlepiej do dzieci naszych mężów, partnerów,
      nie mamy prawa się żle odezwać do niego źle na niego powiedzić, i lepiej na
      forum o tym nie mówić bo czeka nas lincz. Ale śąmotne mają prawo mówić na nasze
      dzieci z ich byłymi mężąmi że to benkary, bachory z nieprawego łoża, nieślubne
      dzieci i wiele innych. Przekonałąm się na własnej skórze jak to ex mojego
      mówiła na mojego synka, pisał w pozwach listach, w pozwie do sądu napisałą żę
      jej byłęmu mężowi urodził się cytuję" Dnia 04.05.2003 roku urodził sie mojemu
      mężowi nieślubny bękart wiec nie jest stać mojego męża na płacenie alimentów w
      kwocie 400 zł bo musi utrzymywać kochankę i benkarta." Co nie było prawdą bo
      mój płacił długi z pensji a ja utrzymywałam nas z pieniędzy które dostawałam z
      macierzyńskiego, sąd był tak zbulwersowany że dostała, pouczenie żę każde
      dziecko jest równe i nie ważne czy to jest ślubne czy też nie, na tej sprawie
      sąd uznał mnie za prawną konkubinę mojego Męża, i tamta wpadła w histerię,
      Ja nigdy nie powiedziałam na jego dziecko źle, dla mnie to jest córka mojego i
      tyle, a ja na temat mojego dziecka nasłuchałąm się wile nawet od ojca ex który
      mi powiedział że gdyby ten bachor zdechł to mój mąż wróciłby do jego córki.

      My powinnyśmy dmuchać na dzieci męża i przy tym odtrącać swoje, bo jak jedno
      jest be to i drugie też musi być takie, tak bedzie zawsze to macochy będą winne
      rozpadowi małżęnistwa samodzielnej i wszystko co spotka samodzielne to wina
      next. Tak jest przyjęte nie tylko tu na forum ale na całym świecie. i My z tym
      nic nie zrobimy musimy się pogodzić z taką sytuacją bo usłyszymy że mamy to co
      chciałyśmy
    • m-m-m Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 11:57
      Uważam, że tekstami samodzielnych nie należy się przejmować. One widzą tylko
      swoją stronę, mało tego : parę razy tam napisałam, a że miałam czelnośc mieć
      inne zdanie niż piszące, dowiedziałam się, że jestem bezduszna. Tam nie ma
      żadnej nawet próby obiektywnego spojrzenia na sprawy: zawsze winny jest facet i
      jego next.
      Najlepiej ignorować i nie odpowiadać na zaczepki "wszystkowiedzących"
      kryształowych Matek-Polek, które z racji nieudanych związków mają inne (czyt.
      lepsze prawa): im się wszystko należy tak jak ich dzieciom.
      Na ataki trzeba się uodpornić: oczywistym jest, że to przestrzeń wirtualna,
      ogólnodostępna, a najlepiej nawet napisany post ie odda całości i zlozoności
      danej sytuacji, siłą rzeczy nastepuja więc uproszczenia.
      • agamagda Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:15
        Sorry, jeśli nazywasz czyjeś dziecko bękartem, stworem, szczeniakiem, (nieważne
        czy jesteś matką, ciotką, next czy ex) to tylko świadczy o Twojej kulturze i
        wychowaniu. Język polski jest wystarczająco bogaty, żeby nieznośnego dziecka
        nie nazywać szczylem.
        Wiem, że w niektórych środowiskach jednym słowem można opisać całą historię,
        ale cóż niekoniecznie musimy schodzić do takiego poziomu na forach.
        Abstrahując od powyższego, trzeba też pamiętać, że macocha we wszystkich
        językach i kulturach ma wydźwięk wybitnie negatywny, więc jeśli do tego określa
        dzieci z poprzedniego związku jako gówniarz czy gnój to agresywna reakcja Exiar
        jest absolutnie zrozumiała.

        Ponieważ tematy poruszane na tym forum i tak są konfliktowe, to mimimum
        poprawności wypowiedzi pozwoliłoby uniknąć wielu tasiemcowych wątków (np. o
        żebractwie Ex).
        Normy zachowań wprowadzone właśnie po to żeby uniknąć niepotrzebnej agresji .
        Więc jestem za unikaniem określeń cytowanych powyżej na forum .
        • m-m-m Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:48
          Sorry, jeśli nazywasz czyjeś dziecko bękartem, stworem, szczeniakiem


          Nigdy tak nie nazwałam ani mojego pasierba, ani żadnego innego dziecka.
          pomyliłaś moje posty z czyimiś.



          dzieci z poprzedniego związku jako gówniarz czy gnój to agresywna reakcja Exiar



          za to dzieci next to "produkty prokreacji" (co ciekawe to pozytywne określenie
          na samodzielnych)
          • agamagda Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:56
            MMM, nie pisałam bezpośrednio do Ciebie, ale do Next generalnie. Powyższe
            okreslenia spotyka się na tym forum właściwie ciągle. Co do "produktu
            prokreacji" zdecydowanie jest to lepsze niż wulgaryzmy jakimi okeśla się dzieci
            z poprzedniego zwiazku.
            • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:59
              agamagda napisała:

              > Co do "produktu prokreacji" zdecydowanie jest to lepsze niż wulgaryzmy
              > jakimi okeśla się dzieci z poprzedniego zwiazku.

              Kontekst, w jakim uzyto 'produktu prokreacji', sprawia, ze nie jest ono moim
              zdaniem lepsze od tych 'wulgaryzmow' (na przyklad 'stwor' spod palcow alki...).
              • agamagda Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 14:09
                Cześć Pani, tak samo tylko trochę inaczej, nie zgadzam się z tobą. Jakim pb
                jest użycie słowa Młoda, Mała, Ruda a nie stwór? Stwór ma negatywny kontekst,
                nawet, jeśli jest to pieszczotliwie, nie chciałabym żeby jakakolwiek osoba
                trzecia, a tym bardziej MACOCHA tak mówiła na moje dziecko.
                Zresztą, o ile dobrze, pamiętam Alka też czuje się dotknięta, gdy Ex na nią
                mówi wieloryb?
                Trzeba zachować formy w tematach spornych czy drażliwych
                • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 14:53
                  agamagda napisała:

                  > Jakim pb jest użycie słowa Młoda, Mała, Ruda a nie stwór?

                  A jakim problemem jest użycie słowa dziecko zamiast 'produkt prokreacji'?

                  > Stwór ma negatywny kontekst, nawet, jeśli jest to pieszczotliwie, nie
                  > chciałabym żeby jakakolwiek osoba trzecia, a tym bardziej MACOCHA tak mówiła
                  > na moje dziecko.

                  Tak samo jak 'produkt prokreacji' w tym konkretnym wątku na samodzielnej. I tez
                  nie chciałabym, żeby ktokolwiek mówił o moim dziecku w ten sposób.
                  A szczególnie nie życzyłabym sobie, żeby tak mówiła EKS.

                  > Trzeba zachować formy w tematach spornych czy drażliwych

                  ZGADZAM się z Tobą (i nie przerabiam tego na 'po swojemu').
                  • agamagda Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 14:59
                    Nie bardzo kojarzę o jakim wątku piszesz w związku z tą prokreacją (generalnie
                    dzieci powstają z aktu prokreacja, aczkolwiek wolę mówić ze się kocham z moim
                    mężemwink))), więc się nie ustosunkowuje do tego. Bez watpienia, tez wolę
                    słowo "dziecko" w każdym przypadku.
                    • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 16:02
                      Chodzi o ten post:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=20602411&a=20622130
                      (mam nadzieje, ze sie chalsia nie obrazi, ze to 'kawalek' jej watku).
                      I owszem, dziecko powstaje w trakcie prokreacji (chociaz jakos tak malo
                      uczuciowe to okreslenie i tez go nie uzywam), co jednak nie zmienia faktu, ze
                      srednio brzmi, jak sie mowi o nim wlasnie jak o jakims produkcie. No ale tu
                      miedzy nami nie ma roznicy zdan smile
                      • chalsia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 16:26
                        he he he, jakbym była Kwiatkiem to bym się chyba strasznie obruszyła na
                        przenoszenie watków smile))
                        (uwaga TO BYŁ ŻART)
                        Chalsia
                        • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 16:29
                          chalsia napisała:

                          > he he he, jakbym była Kwiatkiem to bym się chyba strasznie obruszyła na
                          > przenoszenie watków smile))

                          Eee, to nie było przenoszenie smile Ale na wszelki wypadek poprosilam o
                          wyrozumialosc smile

                          > (uwaga TO BYŁ ŻART)

                          Powaznie??? smile)))
                        • kwiatek1974 HEHEHE bardzo smieszne 25.02.05, 18:24
                          przyczepiłaś sie mnie, jak rzep psiego ogona zmieni temat, bo mnie to przestaje
                          bawić
                      • agamagda Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 19:25
                        Przeczytałam wątek.
                        Faktycznie użycie sformułowania ”prokreacja” w takim kontekście jest mocno
                        niesympatyczne i użyte w określonym celu. Ale wg mnie sformowanie, (mimo że,
                        użyte w sposób, który może być odebrany jako obraza) pozostaje poprawne.
                        Oczywiście, że autorka chciała delikatnie mówiąc dopiec, ale z drugiej strony
                        jeśli cały czas będziemy kontrolować treść, to fora stracą cały swój sens , tu
                        można wymieniać poglądy, i doświadczenia i nawet jeśli są one kontrowersyjne,
                        rodzi się dyskusja. I nie koniecznie poglądy muszą się wszystkim podobać.
                        Ale co innego cenzura treści, a co innego cenzura formy, trudno żebyśmy wszyscy
                        nawzajem się obrażali , naszych bliskich its dlatego że różnimy się poglądami.
                        Dlatego uważam, że o ile jest do zaakceptowania powiedzenie komuś, kto ma
                        ewidentne braki w wiedzy, „ale z ciebie intelektualista,” to powiedzenie „doucz
                        się głupolu” już nie.
            • m-m-m Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:03
              A mnie nie odpowiada ani jedno, ani drugie określenie.
              Dziecko to dziecko, na świat się nie prosiło.
              Ja mojego pasierba nazywam pasierbem, bo imnienia na forum używała nie będę, a
              krewny to mój nie jest.
              A więc jak to jest: "gówniarz" z "produktem prokreacji" idą sobie do parku. No
              co za fantastyczny skład. A Ci rodzice to kto, skoro ich dzieci to produkty,
              albo gnoje? Okropne.
              • agamagda Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:41
                O tym pisałam w moim poście. Można dziecko nazwać nieznośne, zle wychowane, czy
                nieumiejące się zachować a nie określać go epietetam. Dlatego uważam, że
                poprawność na forum jest konieczna.
      • kicia031 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 16:40
        m-m-m- przesadzilas.
        Skad w tobie tyle jadu?
        Masz wielkie szczescie, ze nie stoisz okrakiem po obu stronach barykady, bedac
        jednoczesnie ex i next i nie musisz borykac sie z problkemami, z jakimi wiele z
        nas musialo albo musi sobie radzic na codzien. Ale masz tez pecha, bo czesto
        wlasne cierpienie uwrazliwia na cierpienia innych, pomaga wczuc sie w ich
        sytuacje i postawic sie na ich miejscu. A wtedy zyje sie pelniej.
        Juz pisalam kiedys, ze wspolczuje ci muru za jakim sie chowasz. Ale przyznaje,
        trudno ci wspolczuc kiedy piszesz cios takiego.
        Kicia
        • m-m-m Re: poprawnosc forumowa 28.02.05, 12:19
          kicia031 napisała:

          > m-m-m- przesadzilas.
          > Skad w tobie tyle jadu?
          > Masz wielkie szczescie, ze nie stoisz okrakiem po obu stronach barykady,
          bedac
          > jednoczesnie ex i next i nie musisz borykac sie z problkemami, z jakimi wiele
          z
          >
          > nas musialo albo musi sobie radzic na codzien. Ale masz tez pecha, bo czesto
          > wlasne cierpienie uwrazliwia na cierpienia innych, pomaga wczuc sie w ich
          > sytuacje i postawic sie na ich miejscu. A wtedy zyje sie pelniej.
          > Juz pisalam kiedys, ze wspolczuje ci muru za jakim sie chowasz. Ale
          przyznaje,
          > trudno ci wspolczuc kiedy piszesz cios takiego.
          > Kicia



          No tak, jestem bezduszna Twoim zdaniem.
          Coś wiem o samodzielnych, bo taką miałam matkę: moi rodzice byli rozwiedzeni, a
          moja matka tzw. samodzielną.
          Znam z autopsji za i przeciw w postępowaniu samodzielnej matki.
          Choć podziwiam Ją dzisiaj, bo a) nigdy mi nie broniła kontaktów z ojcem; b)
          ojciec miał prawo bywania w naszym domu kiedy chciał widzieć się ze mną i to
          niezależnie od tego, czy ojczym był wtedy za ścianą, czy nie, a mama miała
          swoje powody, dla których mogłaby nie chcieć go widzieć na oczy i mnie wysyłać
          do niego na ulicę, lub gdziekolwiek - tak jakby to moja wina była, że ona miała
          nieudane małżeństwo.; c)zawiozła mnie na jego pogrzeb.
          To jest widzenie dziecka rozwiedzionych rodziców, a nie macochy, którą teraz
          faktycznie jestem.
    • 7em kot odwrócony ogonem o 360 stopni 25.02.05, 12:00
      95% dziatków nie cierpi macoch i ojczymow poniewaz natura tak czlowieka
      skonstruowala. 5% za nimi przepada [smierc biologicznego rodzica, zwyrodnienie
      biologicznego rodzica, zwyrodnienie dziecka]. pedały stosuja podobna taktyke
      jak zalozycielka watku - z normalnej wiekszosci robia wynaturzenie [heterycy
      ktorzy ponoc nie odkryli jeszcze swego pedalskiego pierwiastka]. czy nie
      prosciej bylo by wam pogodzic sie z rzeczywistoscia?

      5040
      • maxxi26 Re: kot odwrócony ogonem o 360 stopni 25.02.05, 12:34
        7em napisał:

        > 95% dziatków nie cierpi macoch i ojczymow poniewaz natura tak czlowieka
        > skonstruowala. 5% za nimi przepada [smierc biologicznego rodzica,
        zwyrodnienie
        > biologicznego rodzica, zwyrodnienie dziecka]. pedały stosuja podobna taktyke
        > jak zalozycielka watku - z normalnej wiekszosci robia wynaturzenie [heterycy
        > ktorzy ponoc nie odkryli jeszcze swego pedalskiego pierwiastka]. czy nie
        > prosciej bylo by wam pogodzic sie z rzeczywistoscia?

        95 % społeczeństwa nie cierpi macoch, ojczymów, bękartów, homoseksualistów,
        Żydów, myślących inaczej, mających wiecej, inteligentniejszych, ładniejszych od
        nich samych... "Dzień swira" - nieźle to pokazał. Zawiść, zazdrość
        nietolerancja. Ciekawe na ile jest to cecha nasza narodowa, czy
        ogólnoświatowa...

        Wypracowywanie porozumień w naszych przypadkach chyba jest szczególnie trudne.
        Rozbija się o to "komu więcej się należy". Każdy wyprawowuje sobie jakieś
        teoryjki, które mu jak najbardziej pasuja. Wypośrodkowanie. Chyba nie ma innego
        wyjścia w takiej sytuacji.

        A co do nazewnictwa, to na wszystkie dzieciaki mówię "bachor". Zaczęło się od
        własnego młodszego brata, który do tej pory jest dla mnie "bachorem". Wszytko
        zależy od tego kto z jakim "błyskiem Oka" wypowiada dane słowa.
        • agamagda do maxxi26 25.02.05, 12:44
          Czesc Maxxi,
          Przyznaj że, na forum "błysku oka" nie widać, a słowa te pisze macocha -
          generalnie postrzegana negatywnie. W związku z tym, używanie przez nią słowa
          bachor jest wg mnie niewskazane, albo wywoła siłą rzeczy reakcje lawinowąwink)
          • maxxi26 Re: do maxxi26 25.02.05, 12:55
            Ja tam Balladynki nie postrzegam negatywnie smile.

            Jasne, ze nie widać 'błysku oka" na forumach. Ten błysk zastępuje kontekst
            wypowiedzi. My tutaj właśnie mozemy "łapać sie" tylko za słówka, bo nie znamy
            się nawzajem. Są przeciez kobiety, które nie szaleją za dziecmi w ogólności i
            na wszystkie mówią "dzieciar" "bachor" (ja do takich należę, na co mój m. na
            początku patrzył z przerażeniem wink, bo dla niego wszystkie dzieci to
            dzieciaczki). A są takie które mówią na wszystkie "dzieciaczek" a na tego
            właśnie - "bachor". Ale tutaj nie znamy sie właśnie na tyle żeby to ocenić,
            dlatego oceniamy po wypowiadziach.

            Tak na marginesie, rola macochy jest postrzegana tak bardzo negatywnie, ze
            miałąm ochote wiele razy wypisać się z układu z moim m. PO co sobie życie
            utrudniać. Ale ten jego zachwyt co do mojej osoby wink od trzech lat i
            właśnie "błysk w oku" skutecznie mnie powstrzymują". W przeciwnym razie już bym
            dawno czmychnęła wink.

            Niestety tak jest, ze niezaleznie od tego co czesto takiemu dziecku by sie dało
            i jak bardzo by sie miłym było, zawsze będziesz "tą paskudną macochą".. Chyba
            do rzadkości nalezą pozytywne układy i realacje rodzinne. A szkoda. Natura
            silniejsza od rozumu chyba smile
            • agamagda Re: do maxxi26 25.02.05, 13:09
              Ja do Balladynki nic też nie mam aczkolwiek jest dla mnie wysoko drażniące że
              nie chce zaakceptować faceta w całości (w packtage'u a wybiórczo i odciąga go
              od dzieci, ale nie w tym rzecz.
              > Tak na marginesie, rola macochy jest postrzegana tak bardzo negatywnie, ze
              > miałąm ochote wiele razy wypisać się z układu z moim m. PO co sobie życie
              > utrudniać. Ale ten jego zachwyt co do mojej osoby wink od trzech lat i
              > właśnie "błysk w oku" skutecznie mnie powstrzymują". W przeciwnym razie już
              bym dawno czmychnęła
              Wiem, szczerze miałam kiedyś faceta z przychówkiem - baaaardzo krótko.
              Osobiście trudno mi było zaakceptować całosć i zrezygnowałam. Dlatego podziwiam
              Ciebie i Twoją cierpliwość w sytuacji.

              ".. Chyba
              > do rzadkości nalezą pozytywne układy i realacje rodzinne.
              Ja mam obiektywnie dobry układ - ale spotykać na herbatkach bym sie nie
              chciaławink))0
    • ashan Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:04
      Wg mnie czym innym jest krytyka czyjegoś zachowania (konstruktywna lub nie)
      czym innym nadawanie innym epitetów (bo gówniarz, bachor, bękart etc to
      epitety). I o ile rozumiem, że czasami można mieć na tyle dosyć czyjegoś
      zachownia, że można wywnętrzyć się na forum i spuścić trochę pary, o tyle
      uważam, że używanie epitetów świadczy li jedynie o kulturze osoby
      wypowiadającej się, natomiast nic o problemie, który chce opisać.
      a.
    • omama Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:05
      Balladynko. Nie będę mówić o gałach co wiedziały, wysnobuję się na
      anglojęzyczne "it comes with a package".
      Każda decyzja życiowa trochę nas na przyszłość ogranicza. Także pod względem
      językowym. Kiedy decydujesz się na jakąś funkcję społeczną (minister, macocha,
      matka, ministrant, moderator, mąż, milicjant) - żeby wymienić tylko funkcje
      na "m" - na własną prośbę zawężasz sobie prawo do pewnych zachowań. Także
      językowych. A jeśli ich sobie nie zawęzisz, spotykasz się z ostrzejszą krytyką.
      Zwłaszcza na forum internetowym, gdzie oceniamy się wzajemnie po słowach
      właśnie.
      A decyzja na związanie się z facetem z zaszłościami ogranicza wyjątkowo
      dotkliwie, bo w dziedzinie najgłębszych emocji. Ale to jest właśnie ten "pakiet
      promocyjny" na który wy się mniej czy bardziej świadomie zdecydowałyście.
      Tak, na dzień dobry społeczeństwo patrzy na macochę podejrzliwie. I albo zbiera
      oklaski i bukiety za zachowania, które w przypadku matki, ciotki, babci byłyby
      oczywiste, albo bierze w dziób za zachowania, które w przypadku matki, ciotki
      czy babci byłyby generalnie tolerowane - a w każdym razie nie wiązałyby się z
      natychmiastową oceną "no oczywiście, ale to przecież MACOCHA".
      To jest właśnie ta paczka.
      Pociesz się, że jako matka, nie mogąca wytrzymać z własnym dzieckiem też
      brałabyś w dziób, bo także jest to związane ze stereotypem matki. Jako
      ministrant byłabyś bardziej ostracyzowana za przeklinanie niż jako nie-
      ministrant (chyba że byłabyś matką, hi hi). Jako milicjant - za złamanie prawa,
      jako minister - vide Środa - za wypoiedziane publicznie poglądy, które
      niekoniecznie są tożsame z poglądami rządu. I tak dalej, i tak dalej. Więc nie
      ma co się dziwić - nawet jeżeli forum macoch zamknie się, ukryje,i stanie
      dostępne wyłącznie dla osób o potierdzonym prawnie macochowaniu, to i tak twoje
      zachowania będą publicznie oceniane (i piętnowane, a jakże) przez twoje
      bezpośrednie otoczenie. Tyle, że z uwagi na inne obowiazujące tam normy
      społeczne owe oceny będa się odbywały bardziej za twoimi plecami niż w oczy.
      I comes with a package, moja droga.
      • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:13
        omama napisała:

        > Nie będę mówić o gałach co wiedziały, wysnobuję się na anglojęzyczne "it
        > comes with a package".

        No to jak tam może w tej konwencji... (ale tylko na temat forum).
        Wchodząc na forum 'samodzielna mama' trzeba liczyć się z tym, że tam zazwyczaj
        zli i niedobrzy beda eks i jego next. I generalnie odpuszczac sobie emocje,
        bo 'it comes with a package' - takie forum, taki lajf smile (kolejne popularne
        ostatnio stwierdzenie).
        I to samo mozna zastosowac do naszego forum - to jest forum dla 'macoch', wiec
        sila rzeczy pojawiac sie moga narzekania na eks naszych facetow, na problemy z
        ich dziecmi - bo po to jest to forum. I tez - decydujac sie "mniej lub bardziej
        swiadomie" na czytanie postow tutaj, trzeba zaakceptowac to, co "comes with a
        package". Taki lajf smile
      • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:14
        Bosz, znowu ten packagesmile
        Ale Twoja wypowiedź trzyma się kupy chyba więc trochę mi wyjaśniła.
        • omama Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:24
          Miło mi że się trzyma. Kupy, znaczy.
          • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:31
            A tego już nie rozumiem. Łapiesz mnie za słówka bo jestem niekulturalną macochą
            czy co?
            • omama Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:37
              Ha! oto przykład na rolę sterotypu w naszym życiu (tym razem w twoim
              wykonaniu).
              Palnęłaś mi komplement. Zrobiło mi się przyjemnie. Dałam temu wyraz.
              I ćwiczenie: czy gdybym była macochą, to odebrałabys mój komentarz tak samo?
              • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:45
                Hmmm. Skłamałabym gdybym powiedziała tak.
                Cholercia.
                Balladynka, siadaj, dwója!
                • omama Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:42
                  No. W ogóle to jest fascynujące - ukryte znaczenia i odcienie słów. Kobiety są
                  w tym lepsze od mężczyzn. Ach, te podteksty i insynuacje! Przeciekawe.
        • milcha1 Re: kwiatka 25.02.05, 12:30
          Zgadzam się z balladynką. Z poprwawnością nie przesadzajmy.
          W Polsce konkubinat nie jest zalegalizowany. Skąd więc termin prawna konkubina?
          • kwiatek1974 Re: kwiatka 25.02.05, 12:42
            Wiem że w polsce nie ma jeszcze zalegalizowanego konkubinatu, ale sędzia
            stwierdził że, jeśli żyjemy razem i razem mieszkamy i mamy dziecko żyjemy w
            konkubinacie i powiedział do mnie i mojego męża że on uważa mnie za prawną
            konkubinę i czy łądniej mówiąc narzeczoną, i bierze pod uwagę wszystkie moje
            dokumenty i zeznania, które dostarczyłam do sądu, wiec tak napisałam jak
            usłyszałam. Na każdej sprawie którą miał mój mąż albo byłam już jego narzeczoną
            albo konkubiną, zazwyczaj sędzia określał to jako prawne stwierdzenia, aby
            uświadomić drugiej stronie że mam prawo do zeznań i wypowiedzi.
    • kkokos Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:47
      Kiedy odkryłam oba te fora, a było to w czasie, gdy domali zabijała się z
      kamilą, a inne forumowiczki rzucały kamieniami, pluły jadem i kopały, gdzie
      popadło - no więc wtedy akurat samodzielne były znacznie łagodniejsze dla next,
      natomiast na macochach panował styl pisania o samodzielnych en mass w stylu,
      jakiemu dziś hołduje głównie kwiatek. I wtedy sobie myślałam, jak to fajnie, że
      na samodzielnych jest głównie poradniczo i że to jednak prawda, że neksie to
      żmije...
      Teraz nagle macochy się oburzają, że na samodzielnych już nie jest tak miło, bo
      akurat tam teraz wieszają psy na neksiach (choć i tak moim zdaniem neksie tam
      nie dostają tak po tyłku jak eksie dostawały tu). Kochane, przyganiał kocioł
      garnkowi, a forutuna kołem się toczy. Miną dwa miesiące i znów tam będzie
      spokój, a tu będzie się jad wylewał z monitora na eksie.... a potem znów
      nastąpi zmiana... i tak wkoło... czasem tu, czasem tam zbierze się grupa, która
      akurat swoim eksiom (neksiom) ma za złe, nie wiem, czy zależy od pory roku, czy
      od ciśnienia, czy od napięcia przedmiesiączkowego. ale nie ma co histeryzować!
      • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:54
        chciałam rownież zauważyć ,że granica pomiędzy samodzielnymi a macochami jest
        bardzo płynna....
        jak również , że nie wiadomo kiedy nx zostaną ex, bo i tak bywa...
        • e_r_i_n Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:01
          dyrgosia napisała:

          > jak również , że nie wiadomo kiedy nx zostaną ex, bo i tak bywa...

          A jakie to ma w tym momencie znaczenie? Czy fakt, ze teoretycznie moge zostac
          samodzielna mama sprawia, ze nie powinnam powiedziec, ze matka, ktora na
          przyklad uniemozliwia dziecku kontakt z ojcem jest zla?
          Poza tym moze sie tez zdarzyc, ze jakas samodzielna zostanie macocha...
          • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:09
            Poza tym moze sie tez zdarzyc, ze jakas samodzielna zostanie macocha...

            przeciez to napisałm w pierwszym zdaniu....
      • nareene Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:06
        A mi się tu oberwało, jak napisałam, że eksia jest ok wobec mnie. Czasem nie
        wiem co jest grane wink
        • dyrgosia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:10
          jako ex, nx i obecna radzę się nie przejmować....
    • chalsia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 12:58
      Czapka z głowy przed Capa_Negra, Ashan i Omama.
      Jak widać nie umiem tak dobrze jak one ująć, o co mi chodzi.

      I dla przypomnienia - jest zasadnicza róznica między określeniem iż ktoś się
      jakos zachowuje a oceną bezpośrednią/zaszufladkowaniem tej osoby.
      Prosty przykład- inaczej się odbiera stwierdzenie, że X się upił / zachowywał
      jak pijak a inaczej stwierdzenie, ze X to pijak.
      I wystarczy o tym pamiętać w komunikacji z ludźmi - nieistotne z kim i kiedy
      czyli ZAWSZE.
      Chalsia
      • balladynka Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 13:33
        Oczywiście, że inaczej się odbiera obie te wersje. Ale popełniłaś chyba Chalsiu
        podobny błąd jak ja trochę wyżej z reakcją na osobę a nie wypowiedź, bo Twój
        komentarz do postu kwiatka nie dotyczył języka którym się posłużyła tylko
        odnosił się do faktu, że kwiatek jest macochą gdyż stwierdzał, że nic dziwnego,
        że my macochy jesteśmy tak postrzegane. A co ma fakt bycia macochą do
        vocabulary, jak już tak z angielska?

        A tak na marginesie, dla mnie jak X się parę razy za dużo upije na umór to jest
        pijak i jużsmile
        • chalsia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 16:15
          > bo Twój
          > komentarz do postu kwiatka nie dotyczył języka którym się posłużyła tylko
          > odnosił się do faktu, że kwiatek jest macochą gdyż stwierdzał, że nic
          dziwnego,
          >
          > że my macochy jesteśmy tak postrzegane. A co ma fakt bycia macochą do
          > vocabulary, jak już tak z angielska?

          Ta część mojej wypowiedzi mówiła o tym samym czyli o tym, ze pewne słowa niosą
          za sobą konkretny (pozytywny lub negatywny) ładunek emocjonalny. Jakiekolwiek
          powody by tego nie były - słowa macocha, szczeniak (w odniesieniu do
          człowieka), gówniarz etc, mają wydzwięk pejoratywny.
          A pisałam pod Kwiatkiem, bo akurat ona użyła słowa szczeniak (potem kwestia
          niewłasciwego doboru słow została przez nią wyjaśniona).
          Tak więc nie była to reakcja na osobę (gdyby Kwiatek była swoją eks i pisała na
          samodzielnych i pisała w tym samym stylu co tu, to równie czesto bym
          komentowała jej posty - w ten sam sposób).
          Chalsia
      • capa_negra Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 20:48
        Boszzz jestem prawie zażenowana.
        Aplauzu nijakiego sie nie spodziewałam.
        Wręcz smiem twierdzic, że niejednokrotnie mam niepopularne poglądy.
        Ale dla mnie zawsze aktualny będzie cytat ze skeczu :"Jasiu : weż ołowek i
        pisz : ..chamstwu, chamstwu Jasiu nalezy sie zawsze przeciwstawiac
        siłom ...siłom Jasiu i godnosciom i godnościom osobistom Jasiu"
        I tak to jest, ze obojetnie czy jestesmy neks czy eks podstawa wzajemnych
        kontaktów jes szacunek, wyrazumiałość i cierpliwość.
        A odpłacanie "pieknym za nadobne" przeważnie dla wszystkich żle się kończy.
        A tym bardziej uzywanie inwektyw w stosunku do dzieci męza czy byłej zony.
        Prawda jest taka, że jesli nie zapracujemy czy nie wypracujemy sobie ich
        szacunku to nie będziemy ich mieć i vice versa.
        To akukarat wiem z własnego doświadczenia.
    • balladynka Re: eksperyment 25.02.05, 14:00
      No dobra. To teraz eksperyment. Postaram się nie używać epitetów.

      Lubię córkę mojego M. Ale bardzo nie lubię syna mojego M. Właściwie to mnie
      denerwuje na maksa i ledwo na niego patrzę. Nie chcem ale muszem. Denerwuje
      mnie jak zachowuje się jak rozpieszczony bachor, kładzie się na podłodze i wali
      rękami w posadzkę jak mu Tata nie kupi pięćdziesiątej zabawki. Uważam też że
      czasami zachowuje się jak niewdzięcznik jak mówi Tacie, że go nie będzie kochał
      jak mu nie da tego czy tamtego. Irytuje mnie, że jest pazerny i wszystko
      zabiera siostrze bo trawa jest zieleńsza a mała płacze. Jestem zniesmaczona
      tym, że jego jedynym sposobem komunikacji (pomimo uporczywych prób M.
      wpłynięcia na to wychowawczo) jest histeria. Najchętniej to bym go w ogóle nie
      widywała w swoim życiu - oszczędziłabym dużo nerwów. I wcale bym go nie chciała
      zabrać na wakacje z nami - ło matko! po moim trupie! wykrzyknęłabym na taki
      pomysł.

      No i co my na to? No odciąga od dzieci macocha! Albo biedne dziecko, na pewno
      przeżywa rozstanie, to stres, tęsknota, trzeba mu pomóc. Proszę...... Rzadko
      kiedy nasza poprawność forumowa pozwoliłaby na obiektywność albo chociaż próbę
      zrozumienia bo przecież przemawia macocha.

      Dobrze chociaż że jest jeszcze córeczka. To mnie jakoś ratuje w ludzkich oczach
      bo gdyby nie to przegwizdanesmile

      • agamagda Re: eksperyment 25.02.05, 14:17
        Takie przedstawienie sprawy jest dużo jaśniejsze i klarowne niż twoje
        poprzednie posty, w których pojawia się jakaś nawiedzona wyrośnięta nastolata,
        której w tworzeniu związku przeszkadzają dzieci i przeszłość partnera.
        W tym poście jest zdefiniowany pb – wychowanie i zachowanie jednego dziecka, a
        nie jakieś wydziwnienia i nieuzasadnione pretensje do rzeczywistości ,w które
        się znajdujesz z własnej woli
        • balladynka Re: eksperyment 25.02.05, 14:58
          No widzisz. A ty znowu nie rozumiesz. A to są dwie różne sprawy.

          1. Jedna to fakt, że dziecko nie należy do najgrzeczniejszych.
          2. A druga to, że takiej "nawiedzonej wyrośniętej nastolacie" jak ja choćby
          było najgrzeczniejsze to i tak nie jest łatwo zaakceptować tak bez problemu
          przeszłość bo ona to więcej niż same dzieci czy ich zachowanie. To czas, środki
          do życia, eksia, jeśli upierdliwa, konieczność dostosowania swoich planów itd.
          Zwłaszcza jeśli dzieci są młode i wymagają częstych kontaktów. Nie wiem jak Ci
          to wytłumaczyć więc już przestanę próbować. Może spróbuj sobie np. wyobrazić,
          że w każdą sobotę i niedzielę, kiedy ty własnie nie pracujesz, bo w tygodniu to
          ja zapylam jak motorek, przychodzi Twoja teściowa na całe dnie. Ukochana i w
          ogóle. Tylko na dłuższą metę robi się męcząca nawet ona. Ale nie ma przebacz.

          A z twoich postów naprawdę nic konstruktywnego nie wynika poza jedną jedyną
          prawdą, którą powtórzysz i w odpowiedzi na ten post, a mianowicie: "musisz
          zaakceptować przeszłość M. bo związałaś się z dzieciatym." Prawda, ale nijak
          się ma do rzeczywistości bo w rzeczywistości trzeba sobie trochę na to po
          prostu ponarzekać dla zdrowia psychicznego a twoja prawda tak powtarzana robi
          się po prostu nudna. A nuda zabija każdą dyskusję.
          • agamagda Re: eksperyment 25.02.05, 15:40
            Wszystko zależy, co, dla kogo jest konstruktywne......
            Dla jednych narzekanie, dla drugich szukanie wyjścia z niekomfortowej sytuacji,
            Ty należysz do tych narzekających.
            Nie musisz mi tłumaczyć, co to jest akceptacja kogoś czy sytuacji, gdyż sama
            tego pojęcia nie rozumiesz.
            Poza tym obiektywnie, w perspektywie czasowej moja nudna prawda niewątpliwie
            Cię pokona.
            • balladynka Re: eksperyment 25.02.05, 15:51
              To, że mam trudności z zaakceptowaniem czegoś nie znaczy że nie rozumiem
              pojęcia "akceptacja". Gdyby tak było to trąbiłabym wszem i wobec że akceptuję,
              a jakże, a owszem, jak najbardziej! a robiła swoje. Twoje wywody świadczą o
              tym, że ty nie rozumiesz różnicy między rozumieniem co oznacza dane słowo a
              robieniem tego, co ono oznacza. Wiem co to znaczy sklonować owcę ale nie
              oznacza to że byłabym w stanie to zrobić w domowym zapleczu.
              Bosz!

              A z narzekaniem masz rację. Za dużo tego u mnie i własnie nad tym pracuję
              dzięki m.in. radom dziewczyn z tego forum. Jak to się skończy w moim przypadku
              nie wiem, to się okaże za jakiś czas. Niemniej jednak niezależnie od efektów
              będę zawsze mile wspominać i dziękować za rady większości dziewczyn z tego
              forum ale za Twoje nie, bo ty mi żadnej nie udzieliłaś jak dotychczas.
              • agamagda Re: eksperyment 25.02.05, 16:50
                Balladynko, jakkolwiek nie grałabyś na słowach akceptacja, rozumienie, Ty nie
                rozumiesz mojej sytuacji itp. Itd., fakt pozostaje faktem, że odbieram Cię jako
                egoistycznie nastawioną kobietę, próbującą zbudować swoje szczęście i drugą
                rodzinę kosztem dzieci z poprzedniego związku. I żadne tłumaczenia jak ty
                jesteś nieszczęśliwa, niezrozumiana i jakie dzieci są bee, nie zmienią tego
                faktu.
                Obiektywnie rzecz ujmując, poza tym forum, gdzie dziewczyny głaszczą Cię po
                główce, gdyż patrzą z perspektywy własnych doświadczeń i próbują Cię pocieszyć
                tak jak pewnie nie były pocieszone w swoim czasie. (Zwróć zresztą uwagę że
                wszystkie dziewczyny, którym się ułożyło zaakceptowały dzieci z poprzednich
                związków).Twoje postępowanie to znaczy wściekanie się, że ojciec spędza za dużo
                czasu z dziećmi zamiast siedzieć przy tobie i głaskać ci rączkę, jest i będzie
                odbierane jako naganne. Po pięciu latach związku nadal masz trudność z
                zaakceptowaniem czegoś, co dla twojego partnera i większej części społeczeństwa
                jest normą dobrego i odpowiedzialnego zachowania po rozwodzie.
                Wybacz takie zachowanie jest dla mnie okropne i nie umiem go ZAAKCEPTOWAĆ.
                • balladynka Re: eksperyment 25.02.05, 17:01
                  Agamagda,
                  Bardzo cię przepraszam ale mój post dotyczący akceptacji dzieci partnera jaki
                  dałam na tym forum był rozpaczliwym wołaniem na puszczy o pomoc w
                  ZAAKCEPTOWANIU przeszłości bo zdawałam sobie sprawę, że bez tego związek nie
                  odniesie sukcesu. Nie wydaje mi się, że był on wyrazem egoizmu, raczej wołaniem
                  o pomoc. Ja chciałam zmieniać siebie a nie namawiać mojego partnera do nie
                  widzenia się z dzieciakami.
                  Przeczytam sobie mój post jeszcze raz. Ale jeśli nie dopatrzę się w nim więcej
                  egoizmu niż prośby o pomoc w zmianie MOJEGO zachowania to uznam, że to przez
                  ciebie przemawia jakieś dziwne, jednostronne nastawienie. Nie możesz się zdobyć
                  na to, żeby nie patrzeć na ludzi przez pryzmat tego jaki jest ich stan cywilny
                  czy jaką grupę reprezentują?
                  • agamagda Re: eksperyment 25.02.05, 20:44

                    A jak interpretować słowa gdzie mówisz, że nie możesz zaakceptować przeszłości
                    M i że cierpisz z powodu ISTNIENIA dzieci M? – wiążąc się z facetem z
                    przeszłością??? Albo że ojciec BAWI SIĘ w tatusia i nie poświęca Tobie czasu?
                    Tu nawet nie trzeba specjalnych interpretacji. Ciskasz się ze Twój Ma jest
                    dobrym ojcem cóż......
                    Stwierdzenie, że ja patrzę przez pryzmat grupy czy stanu cywilnego to raczej
                    gruba przesada, ale prawdą jest, że wybitnie drażnią mnie ludzie nie
                    przestrzegający podstawowych zasad społecznych i nie szanujący swoich
                    zobowiązań.
                    Prosisz o pomoc dziewczyn w zmianie Twojego zachowania, nie akceptując
                    jednocześnie przeszłości swojego M., jego dzieci, tego co on kocha, - mówisz o
                    miłości??? Każdy inaczej rozumie słowo miłość. Sama zdrowa egoistyczna
                    logika. ...
                    Nawet, jeśli jesteś bardzo nieszczęśliwa z sytuacji, w jakiej się znajdujesz
                    nie umiem oprzeć się wrażeniu, że znajdujesz się w niej z własnego wyboru.
                    Może masz racje – Twoja postawa denerwuje mnie, bo nie lubię egoistów
                    zapatrzonych we własny pępek, ale koniec końców to nie moje małpy nie moje zoo
                    jak mówią starzy górale. Życzę Ci powodzenia w poszukiwaniu rozwiązania Twojego
                    (nie Waszego ) pb.
                    • balladynka Re: eksperyment 26.02.05, 12:39
                      Dziekuje. A lubic mnie nie musisz - nie narzekam na brak przyjaciolsmile I nie
                      spotkalam sie dotychczas z zarzutem bycia egoistka zapatrzona we wlasny pepek
                      ale popytam wokol i dam Ci znac.

                      Ja jednak na Twoim miejscu przeanalizowalabym jeszcze raz wszystkie moje posty.
                      Tym razem na spokojnie. I schowaj na razie w kieszen swoja opinie na temat jaka
                      to jestem egoistka. Zdaje sie, ze jestes zwiazana z mezczyzna nie bedacym ojcem
                      biologicznym Twojego dziecka. Zastanow sie, ze moze On tez sie czasem czuje
                      podobnie? Mniej, bardziej, jego moze bardziej boli tu, mnie gdzie indziej,
                      jeszcze kogos w innym miejscu. Mam nadzieje, ze nie macie (ok, on nie ma)
                      takich problemow i wbrew pozorom wcale Ci tego nie zycze. Ale zdaje mi sie, ze
                      to m.in. powinno byc celem Twojej tu obecnosci na tym forum. Zrozumienie
                      drugiej strony a przynajmniej proba i przyjrzenie sie swojej sytuacji w tym
                      kontekscie celem unikniecia podobnych problemow. No ale Ty to bys pewnie
                      wykopala tego swojego biednego M. bez zbednych dyskusji jak by Ci tylko
                      podskoczyl i wypalil cos na temat gal, ktorych sie nie spodziewal.

                      Koncze dyskusje bo jest bezowocna i nie dotyczy watku glownego. Jak chcesz
                      pokontynuowac to zapraszam na priv albo utworz nowy watek. Proponuje tytul jak
                      napisy pod kadrem z programu Drzyzgi: "Balladynka, 29l, egoistka, nawiedzona
                      wyrosnieta nastolata."
                      A kto wie, moze i mnie zaprosza do programu i czeka mnie slawasmile
      • m-m-m Re: eksperyment 25.02.05, 14:19
        Denerwuje
        > mnie jak zachowuje się jak rozpieszczony bachor, kładzie się na podłodze i
        wali
        >
        > rękami w posadzkę jak mu Tata nie kupi pięćdziesiątej zabawki. Uważam też że
        > czasami zachowuje się jak niewdzięcznik jak mówi Tacie, że go nie będzie
        kochał
        >
        > jak mu nie da tego czy tamtego. Irytuje mnie, że jest pazerny i wszystko
        > zabiera siostrze bo trawa jest zieleńsza a mała płacze. Jestem zniesmaczona



        To, że mały tak się zachowuje to kwestia niekonsekwencji w wychowaniu przez
        jego rodziców. Dziecko tak postępuje, gdy widzi,że tym coś uzyska, takim
        wymuszeniem. Obserwowałam dziecko moich znajomych. Poradzili sobie tak, że nie
        reagowali na krzyki i próby wymuszeń ze strony ich syna. Dziecko widząc, że nic
        w ten sposób nie uzyska, zaprzestaje takich wyczynów.
        No, ale tu potrzebna jest współpraca między rodzicami. Skoro syn Twego M.
        stosuje takie metdy wymuszania na dorosłych, to znaczy, że zdążył to już
        wypraktykować na nich (np. na Twoim M., na swojej matce, babce, czy ciotce).
        Tak ja to widzę.
        Tu pojawia się problem Twoich emocji: "denerwuje mnie, , irytuje mnie, jestem
        zniesmaczona". To o tyle niekorzystne, że tak naprawdę niewiele możesz zrobić.
        Może spróbuj psychicznej izolacji. Wiem, że to trudne, ale jakoś obronić się
        musisz. Inaczej nerwy Cię zjedzą, a dziecko jak rozumiem nadal będzie
        niegrzeczne, o ilej ego właśni rodzice czegoś z tym nie zrobią.
        • nareene Re: eksperyment 25.02.05, 14:34
          > To, że mały tak się zachowuje to kwestia niekonsekwencji w wychowaniu przez
          > jego rodziców.

          Mam może niekonwencjonalne podejście ale uważam, że wychowanie wychowaniem a
          charakter charakterem. Pewne zachowania wynikające z charakteru bez
          wysiłku "wyprostować" (tak jak ww wymuszanie) z innymi jest dużo trudniej.
          Jedno dziecko będzie kombinowało i czekało na chwilę słabości opiekunów, żeby
          wejść im na głowę a inne będzie spokojnie bawiło się w kąciku konikiem
          zrobionym z plasteliny. Stwierdzenie "lubię dzieci" jest równie prawdziwe jak
          stwierdzenie "lubię ludzi między 25 a 35 roku życia" wink Powodzenia w walce z
          potworami tongue_out
          • m-m-m Re: eksperyment 28.02.05, 11:51
            Powodzenia w walce z
            potworami tongue_out



            O kim mówisz?
      • chalsia Re: eksperyment 25.02.05, 16:23
        > No i co my na to? No odciąga od dzieci macocha!

        Bzdury piszesz. To co napisałaś - czyli opis faktów (zachowanie dziecka) oraz
        swoich odczuć z tym związanych jest najlepszym sposobem komunikacji i z tego za
        Chiny nie wynika konkluzja odciągania od dzieci. To juz Twoja nadinterpretacja.

        >Albo biedne dziecko, na pewno
        > przeżywa rozstanie, to stres, tęsknota, trzeba mu pomóc. Proszę...... Rzadko
        > kiedy nasza poprawność forumowa pozwoliłaby na obiektywność albo chociaż
        próbę
        > zrozumienia bo przecież przemawia macocha.

        Być może taka konkluzja może się pojawić, bo z Twojego opisu nie wynika w jakim
        jest wieku ani jak dawno temu rodzice się rozstali , a w takich sytuacjach jest
        to ważne. WIęc taki komentarz nie jest nieobiektywny.

        A jaki problem opisałaś i jak się odczytuje Twój post - patrz odpowiedź m_m_m.

        Chalsia
        • balladynka Re: eksperyment 25.02.05, 16:45
          Chalsia, no jak to Ci nie narzuca konkluzji o odciąganiu od dzieci to ja nie
          rozumiem, jak w takim razie inne, zupełnie niewinne posty takie konkluzje
          otrzymywały:

          "Najchętniej to bym go w ogóle nie
          widywała w swoim życiu - oszczędziłabym dużo nerwów. I wcale bym go nie chciała
          zabrać na wakacje z nami - ło matko! po moim trupie! wykrzyknęłabym na taki
          pomysł."

          Nie uważam zatem żebym pisała bzdury czy stosowała nadinterpretację.

          Chodzi mi tylko o to żebyśmy my też mogły się odezwać i jak ludzie powiedzieć
          co nam leży na wątrobie bez przepraszania że żyjemy. Śmiem twierdzić, że
          powyższy post nie spotkał się z totalną krytyką (w takiej formie w jakiej
          brzmiał) z dwóch powodów:
          a) macocha tytułem wstępu zastrzegła się, że drugie dziecko to ona lubi i w
          ogóle jest extra tylko jest taki mini mały problem, podała cały wstęp do
          sytuacji czyli zakomunikowała problem a nie poprzestała na swych uczuciach (a
          co w tym w końcu złego gdyby na tym poprzestała?);
          b) pojawił się on w tym wątku więc siłą rzeczy wiadomo że to prowokacja.

          • alfa36 Lubię Was 25.02.05, 19:29
            I zacznę znów tu bywać, choć ostatnio zaniedbałam na rzecz ciąży i wrześniówek.
            Pozdrawiam.
    • pelaga Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 20:46
      > To co,
      > przepraszam, pasierb to jakiś nieboszczyk że albo o nim dobrze albo wcale?

      Z mojego punktu widzenia moze napisze. Mnie osobiscie razi to, ze macochy maja
      pretensje, ze to exie zle tak te dzieci wychowaly. Moze o to chodzi, ze my exie
      odczytujemy kazda uwage odnosnie dzieci, jako przytyk do nas. Moze tu tkwi
      problem. Zreszta kazda matka chyba, niezleznie czy jest next, czy ex kiepsko
      znosi krytyke dziecka. I moze chrzanic, ze oczywiscie, jesli konstruktywna, to
      OK, bla bla bla, ale jak przychodzi co do czego, to sie to zle znosi i juz. Dla
      kazdej matki jej dziecko jest najkochansze i najcudowniejsze, nawet jesli dla
      otoczenia jest rozpieszczonym bachorem.
      A wracajac do tematu wychowania dzieci. To pretensje powinny byc skierowane
      rowniez do Waszych M., bo to rowniez oni te dzieci powinni wychowywac.
      Tymczasem czesto padaja zdania, ze M. nie widzi problemu, ze ignoruje Wasze
      zdanie, ze nie nikt nie wychowuje tego dziecka. Wiec od razu nasuwa sie
      takie "domniemanie", ze skoro ojciec nie widzi problemu to moze macocha widzi,
      bo jest macocha??? No nie wiem sama. Ale stwierdzic musze, ze mnie osobiscie
      raza te krytykujace teksty, szczegolnie wtedy, kiedy pretensje skierowane sa w
      strone matki wlasnie.
      A juz zupelnie pomijam sprawe, ze mam swoje idolki, ktore potrafia w taki
      sposob wyrazic swoje odczucia, ze zwala z nog.

      Jeszcze dodam, ze na samodzielnej od dawna nie czytalam tekstow krytykujacych
      jakas next, moze cos przeoczylam??? Jesli ktos bedzie tak mily i poda linki
      bede wdzieczna. Nie twierdze, ze takie teksty sie nie pojawiaja nigdy, ale
      jakos ostatnio nie rzucily mi sie od dluzszego czasu w oczy.
      Krytyki exow jest duzo to prawda, ale wiekszosc sobie zwyczajnie na nia
      zasuluguje (brak kontkatow z dzieckiem, alimenty, czy wyzwiska, obelgi, itp.)

      A sprawa ortografii. Nie twierdze, ze jestem idealna, kazdy z nas popelnia
      bledy, ja wale literowki czesto, ale jesli ktos w co drugim slowie zamieszcza
      fantazyjne ortografy, to ja mam az watpliwosci, czy nie robi tego celowo. I dla
      mnie to swiadczy o czlowieku.
      • virtual_moth Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 21:09
        pelaga napisała:

        > Jeszcze dodam, ze na samodzielnej od dawna nie czytalam tekstow krytykujacych
        > jakas next, moze cos przeoczylam??? Jesli ktos bedzie tak mily i poda linki
        > bede wdzieczna. Nie twierdze, ze takie teksty sie nie pojawiaja nigdy, ale
        > jakos ostatnio nie rzucily mi sie od dluzszego czasu w oczy.

        Pelago, pozwól, że z Tobą popolemizujęwink
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=20602411&a=20842242
        Uważam, że to jest jakas tam krytyka nexi (co za zołza osmieliła się tak
        poradzić Chalsi!). Podaję linkę trochę z łobuzerskiej przekorywink, a także po
        to, aby mieć satysfakcję, że to ja go podałam, a nie jakaś jędza-macocha
        (również jestem przeciwko poprawności politycznejwink

        No właśnie. Co do owej poprawności, to jeste przeciw. Zgadzam sie z Domali
        mianowicie (o szit) - jeśli Macochy będą chciały sobie ulać, niech ulewają. W
        końcu samodzielne mogą i uchodzi im to w miare bezkarnie. Wszyscy na tym
        skorzystają - samodzielne zyskają źródło terapii, a my, samodzielne z nexiami
        (ja nexi nie mam), będziemy wiedziały na czym stoimy i będziemy wiedziały, co
        czują macochy naszych dzieci. Fakt, iż będą się tworzyły tasiemcowe wątki
        proponuję potraktować jako konieczny produkt uboczny, który zresztą, jak
        zauważył mój idol 7em, nie jest taki do końca zły - ogólna liczba postów na
        Macochach przecież rośniesmile

        Pozdrawiam

        P.S. jeśli chodzi o "synala" to dla mnie osobiście jest to określenie bardzo w
        porządku (porównuję to z "mężulem"). Jesli chodzi o "produkty prokreacji", to
        powiem tylko, że doceniam środki wyrazu Nilkismile
        • virtual_moth errata 25.02.05, 21:12
          virtual_moth napisała:

          > samodzielne zyskają źródło terapii, a my, samodzielne (...)

          Miało być: "Macochy zyskają źródło terapii, a my, samodzielne"

          Wszystko mi się już zajączkuje, bo samodzielne też potrzebują terapii,
          oczywiście.
        • pelaga Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 21:17
          > Pelago, pozwól, że z Tobą popolemizujęwink
          > Uważam, że to jest jakas tam krytyka nexi (co za zołza osmieliła się tak
          > poradzić Chalsi!). Podaję linkę trochę z łobuzerskiej przekorywink, a także po
          > to, aby mieć satysfakcję, że to ja go podałam, a nie jakaś jędza-macocha

          Hehe wink)) No faktycznie jest to jakas krytyka next, polaczona co prawda z
          podziwem ale jednak krytyka wink)) Musialo mi umknac, bo watek byl baaaaardzo
          dlugi wink) No dobra, jeden post. Moze i jest tego wiecej, tylko dla mnie to tak
          naturalne, ze tego nie zauwazam??? Chyba jestem porawna politycznie inaczej wink
        • chalsia Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 22:28
          Virtual, spóżniłaś się, Domali była pierwsza smile
          Chalsia
          • virtual_moth Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 22:46
            chalsia napisała:

            > Virtual, spóżniłaś się, Domali była pierwsza smile

            Wypraszam sobie. Była pierwsza, ale nie w odpowiedzi na post Pelagiwink Żadna
            macocha nie będzie lepsza ode mniewink

            Swoją drogą, ciekawe, ile jeszcze razy będzie podawany ten link jako dowód na
            skandaliczną niepoprawność samodzielnych.
            Clou bowiem jest takie, że samodzielne psioczą na swoich exów, a nie na nexie.
            Drugie żony natomiast (bo macoch tu jak na lekarstwo, a jedyne, jakie są, są w
            porządku) psioczą na exie oraz na pasierbów. Odzew ze strony łaskawie
            dopuszczonych do głosy samodzielnych jest moim zdaniem w pełni usprawiedliwiony
            i oczywisty. Jeśli nie chcecie kłótni, drogie Drugie Żony, zamknijcie forum lub
            po prostu pogódźcie się z ich istnieniem (ja np. lubię kłótnie forumowe i
            jestem przeciwna poprawności forumowej). Nie wyeliminujecie bowiem Nowych Tak
            Zwanych Macoch psioczących na exie i pasierbów.

            Pozdrawiam
      • capa_negra Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 21:15
        oj co prawda to prawda .
        Wiekszość matek za swoje pociechy oczy by wydrapała .
        I to jest normalne.
        Normalne jest rowniez to że postronne osoby rażą pewne zachowania pociech i
        dziwią sie ze matki nie reagują.
        A dlaczeg o nie reaguja ?( czego nie rozumieja postronni)
        Nie reaguja bo niejednokrotnie maja serdecznie dość i sa w stanie pójśc na
        jakieś ustępstwo w zamian za chwile ciszy i spokoju.
        I ja to rozumiem - przebywanie z dzieckiem 24 godziny na dobe przex 365 dni w
        roku x iles tam lat to nie jest łatwy chleb.
        I potrzeba wiele samozaparcia , żeby wychowac poprostu człowieka , a nie ekhem
        potwora.
        I tu zaczyna sie rola tatusia.
        I jeśli w związkach w które się rozpadły jest czasami trudna do sklasyfikowania
        to stałe związki nie pozostawiaja żadnych watpliwości.
        I teraz przykład z zycia.
        Osobista koleżanka, dusza człowiek, pielęgniarka, ale gdyby ktos popatrzyl z
        boku to dla wlasnych dzici hetera, a gdyby była macocha to prawie kat...
        Dlaczego - a dlatego, że wymagała - punktualności, słowności i przykładania się
        do nauki o drobiazgach typu porządek we własnym pokoju szkoda wspominać.
        I tatuś.
        'Złoty chłop - tylko...tylko jak matka założyła szlaban za "nieprawomyślnośc"
        to tatus go w try miga odwoływał.
        I zaczeły sie kłopoty wychowawcze - w normalnym zdrowym związku.
        Pomyślcie teraz co by było, gdyby byli rozwiedzeni, a każde z rodziców miało
        partnera.
        Płacz i zgrzytanie zębów oraz totalna awantura.
        Podsumowując: cnota jest umiar - zarówno jesli chodzi o krytyke jak i
        wyrozumiałość.
        Wiec nie gańmy matek, że ich dzieci czasami zachowuja sie tak a nie inaczej i
        nie gańmy macoch, że czasami niektóre zachowania owych staraja sie zwalczyć.
        Bo trudno jest zachowac dystans w stosunku do własnego dziecka, jak i znosic
        wszystkie wyskoki niewłasnego.
        • gosza26 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 21:26
          Dodam tylko,że nalezy dostosować język do poziomu, który rozumie dziecko.
          Macocha pojawia się już na pewnym etapie rozwoju dziecka. Tutaj zawsze będa
          spięcia, nawet jesli się dziecko pokocha. Nie da się mówić do dziecka ze
          stoickim spokojem w nieskończoność jeśli ono nie rozumie(lub udaje że nie
          rozumie) zasad, które panują w domu.
          • virtual_moth Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 21:59
            gosza26 napisała:

            > Nie da się mówić do dziecka ze stoickim spokojem w nieskończoność jeśli ono
            > nie rozumie(lub udaje że nie rozumie) zasad, które panują w domu.

            Jak to się nie da? Przecież na tym polega wychowanie. Należy właśnie w
            nieskończonośc tłumaczyć dziecku, czego sie od niego oczekuje i dlaczego. A
            dzieci zwykle takie są, że albo nie rozumieją, albo udają, że nie rozumiejąwink

            Ja, gdybym miała nexię uważałabym za naturalne zachowanie, że nexia oczekuje
            czegoś od mojego dziecka (w jej domu). Co innego jednak moja chęć wysyłania jej
            do domu macochywink No, ale wiele od samej macochy zależy.

            Pzdr
            • gosza26 Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 22:50
              Może nie dokońca zostałam zrozumiana. Uważam,że zawsze na 1 miejscu jest
              rozmowa i czas poświęcany dziecku, dopiero na końcu są zakzy itp


              Moja znajoma tak tłumaczyła ze stoickim spokojem córce, a ta na koniec
              powiedziła,że tu są wymagania to ona woli iść do taty gdzie ich nie ma. Choć do
              dzis nie wiem czym sie dziewczyna kierowała??

              A co do stoickiego spokoju, mnie właśnie mama tak tłumaczyła i tłumaczyła i
              wytłumaczyła.Nie potrzebowałąm zakazów , kar itp.

              Nie wiem czy dziecku, które ma nieleczoną nadpobudliwość, brak jakichkolwiek
              zasad w wychowaniu da sie zniwelowac tylko tłumąc...Niestey bez konsekwencji,
              dyscypliny i wytyczenia jasnych zasad się nie da. Niestety wyegzekwowanie tego
              nie zawsze udaje się tylko tłumacząc....

              Kiedy syna mojego niemęża wszyscy juz ,,spisali,, na straty pojawiłam się ja.
              Kilka lat zabrało przekonanie K. do tego co w wielu przypadkach jest dla dzieci
              normą. Przykład :K. powiedział,że jest dumny z siebie bo m.in uważa na
              zajęciach w szkole. w tej chwili ma 15 lat. I ja tez jestem z niego dumna.
              tylko ja i M. wiemy ile to pracy kosztowało.
              • virtual_moth Re: poprawnosc forumowa 25.02.05, 22:58
                Gosza, oczywiście mamy podobne poglądy.

                Problem po prostu polega na tym, że łatwiej wychować dziecko kochając go, niż
                nie. Tyczy się to zarówno aniołków jak i dzieci krnąbrnych czy nawet chorych
                (nadpobudliwosć). Miłość jest po prostu konieczna, a ja nigdy nie potępiałabym
                Macochy za niezdolność do pokochania własnego dziecka. Potępiam ją za "gały"wink

                Pzdr

                • virtual_moth znowu errata 25.02.05, 22:59
                  virtual_moth napisała:

                  > ja nigdy nie potępiałabym
                  > Macochy za niezdolność do pokochania własnego dziecka.

                  Miało być "czyjegoś" dziecka.

                  sorry
                  • gosza26 Re: znowu errata 25.02.05, 23:22
                    Tak jak bywaja rózne dzieci tak i bywają rózni rodzice. Znam takich
                    biologicznych, którzy własne dziecko wysłaliby na księzyc, o wogóle z nimi nie
                    ma kontaktu. Widze również,ze tu obie strony są winne(jesli dziecko ma juz
                    sporo lat nascie). Mimo,iz napewno miłość rodzicielska gdzieś w tych dorosłych
                    jest...

                    Często macocha/ojczym pojawiają się w pewnym etapie dziecka(powtarzam sięsmile i
                    chocby z tego powodu może nie udać się nawiązać porozumienia...
      • balladynka Re: poprawnosc forumowa 26.02.05, 14:21
        Dzieki Pelago za to co napisalas.
        Ja jestem podobnego zdania co nareene ze wychowanie wychowaniem a charakter
        charakterem (co Mamy tak czy inaczej nie pociesza w tej kwestii). Wplyw
        procentowy jednego i drugiego na caloksztalt to pewnie by nam ktos madry mogl
        wytlumaczyc. Statystyk sie nie doczekamy bo 7em wyrzucony wiec nie wiem skad te
        wiedze czerpnac. No ale nic. Postaram sie zaznaczac w razie czego ze mam na
        mysli te konkretna Eks czy to konkretne dziecko, bo wiem ze pierwszy odruch to
        branie rzeczy do siebie. Ale na Boga niech ja moge czasem puscic jak juz nie
        moge bo nie wytrzymam i peknesmile A do jasnej anielki w domu i tak musze buzie w
        ciup coby nie zadrazniac stosunkow domowych to i tu mam sie w jezyk gryzc? Toz
        to moje miejsce na ziemi. Gdzie jak nie tu?
        • pelaga Re: poprawnosc forumowa 26.02.05, 16:39
          > Dzieki Pelago za to co napisalas.

          Polecam sie na przyszlosc wink Tylko nie wtedy jak mam PMS wink)))

          > Ja jestem podobnego zdania co nareene ze wychowanie wychowaniem a charakter
          > charakterem

          To prawda, ze charatkter odgrywa duza role. Najlepiej to widac, jak ktos ma
          dwoje dzieci, to samo wychowanie, a dzieci zupelnie rozne. Ja zawsze smieje
          sie, ze wszystkie zle cechy dzieci dziedzicza po ojcach wink)) Pewnie next
          uwazaja dokladnie odwrotnie wink)) A prawda jest oczywiscie taka, ze jednak kazde
          dziecko ma po trochu z kazdego rodzica. Czyli wracamy do punktu wyjscia, ze za
          zachowania dzieci i tak odpowiadaja OBOJE rodzice wink)) Bo taki, a nie inny
          material genetyczny mu zaserwowali i taki a nie inny byl ich wplyw wychowawczy
          na dzieci smile

          > Ale na Boga niech ja moge czasem puscic jak juz nie
          > moge bo nie wytrzymam i peknesmileToz
          > to moje miejsce na ziemi. Gdzie jak nie tu?

          A ulzyj sobie smile)) Tylko niestety nie wyeliminujesz krytyki. Wyjscia sa dwa,
          albo stworzyc forum, na ktorym beda pisaly same macochy i bedzie mozna ulewac
          sobie jadu do woli, bez slow krytyki, albo pisac, co sie mysli i czuje i nie
          przejmowac sie tym, ze to sie nie wszystkim podoba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka