Pomysł przyszedł do mnie po lekturze samodzielnych, ale również tego co stało
sie z moim długoletnimi kolezankami.
Naprawde mam dosyść szufladkowania, kreowania jednych na bohaterów a innych
na idiotów tylko dlatego,że mają jakąś etykietkę.
Ja znam wielu mężczyzn ,którzy bezgranicznie poświęcili się dla dzieci i
matki najgorszego miotu(nawet te co wychowuja dzieci, są mściwe a miłość
wyznaczają lojalnością dziecka wobec siebie).
Co do tematu lesbijek zwłaszcza tych nieszczęśliwych

również nie jest to
tak oczywiste jak wyglądało by to na pierwszy rzut oka..
Juz naprawde nie chce mi się pisac przy każdym wątku,że z reguły przy tego
typu konfliktach prawie zawsze jest drugie dno.
Rozumiem,że najłatwiej wyciągnąć pochopne wnioski z kilku słów, ale czy tym
samym nie robi się krzywdy innym??
O stpojęciu ,,katalizatorr, już nawet nie wspomnę...
Pamiętam historię z naszego życia, kiedy to przy okazji pogrzebu ojca M.
odbylismy dosyść nieprzyjemną rozmowę z proboszczem. To znaczy rozmowa
zaczęła się nieprzyjemnie, ale kiedy ksiądz usłyszał historie Młodego i M.,
nagle przestał byc nieprzyjemny.
Ja czasami odnosze wrażenie,że znakomita większość wypowiedzi wyglądałaby
zupełnie inaczej gdyby przez chwile spróbować nie dzielić ludzi wg etykiet.
Wnioski można wyciągać jedynie na podstwie tego co ktos napisał, ale jeśli
ktoś ma wyobraźnie i odrobinę empatii nie tak łtwo wyrokuje: winny, nie
winny..
Na biźnaczych forach jest zaledwie kilka osób, które potrafia rzeczowo, bez
emocji podejść do pojawiających się zagadnień.