agao5
20.02.06, 16:27
Po sobotnim spotkaniu razem z M czujemy się jakby nam ktoś w morde dał.Od
jakiegoś czasu byliśmy przekonani ,że Młody chodzi na angielski i na
kompa.Wywalczyła to eksia ,bo taki mądry ,zdolny,wszystkie dzieci
chodzą.Biorąc pod uwage,że stosunki poprawiły się bardzo na plus,zgodziliśmy
się częściowo finalizować,a tu ...niespodzianka.Okazuje się ,że nie ma nic
ani anglika nic.Nawet nie ma ,wycieczek ,,kt.óre podobno organizowała
szkoła.I co ,jak można ja traktować dobrze?Nie rozmawiłam z nią bo mam
obrzydzenie,do ciągłych kłamstw.M też z nią nie rozmawia od
dawna,porozumiewamy się w większości przez eski.