Dodaj do ulubionych

Wiosna idzie...

27.02.06, 19:39
nie czujecie sie przypadkiem zmęczone zimą i wogóle wszystkim dookoła? Bo ja
tak. Taki jakiś mam kiepski czas. Z dzidziusia na razie nici, w przyszłym
miesiącu czekają mnie badania u ginekologa, brrr. Fryzura do bani, przytyłam,
no koszmar. Nawet w ramach poprawy nastroju wybrałam się dziś na babskie
zakupy, ze szwagierką dla towarzystwa. Szwagierka chuda tyczka, nabyła górę
ubrań a ja....nie wcisnęłam się w fajne spodnie. Dla poprawy nastroju kupiłam
mężu dwa swetry, zgroza! Na dietę "nic" to ja się nie nadaję, sportsmenka tez
ze mnie kiepska. No wszystko dupa, za przeproszeniem. Sorki, ze ja tak was
zalałam swoim kiepskim nastrojem, ale może macie jakieś złote sposoby by w
człowieka tchnąć nieco energii. Jakaś dieta, bez głodzenia się, jakiś zestaw
ćwiczeń, dla rozlazłych Barbar.A może jakiś budujące hobby, takie żeby
człowiek się motywwał a nie dołował, bo jak ostatnio zainteresowałam się
lepieniem z gliny i wykonałam przepiękną podstawkę pod doniczkę, to wszyscy
myśleli ze męzowskiemu dziecku cos na plastyce nie wyszło. Wesprzyjcie mnie
kobitki, bo mi jakoś tak dziś nie za bardzo wesolutko.
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Wiosna idzie... 27.02.06, 19:49
      Mnie tez chyba dopadło zimowe przesilenie. Najchetniej tylko bym spała i
      wcinała pistacje smile
      Ale dla poprawy humoru (i wygladu wink) zaczynam aquaaerobic - odkladalam to
      dlugo, bo czas bylo ciezko zorganizowac. Ale teraz zmusze mojego meza do
      krotszej pracy dwa razy w tygodniu (krotszej, tzn. do 18:30, nie 21:30 smile),
      a sama sie wyrwe z domu.
    • geos Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 07:31
      Ja cie chyba nie pocieszę :o((( Sama mam już doła zimowego, bo ciagle choruje i
      mam już serdecznie dość! Po prostu totalne zmeczenie. Na dodatek wczoraj po ałym
      dniu na głodnego wróciłam do domu a tam babka dzieci - matka zmarłej - wpadła na
      cudowna wizyte bez zapowiadania. Myśłałam, że m nie jasny piorn trafi. Głodna
      jak diabli dzownie do mojego męża, że będę za godzinę i żeby zrobił cos do
      zjedzenia a on mi wylatuje z radosna nowiną. O matk poirytowałamsie, ale jak
      dotarłam do domu i zobaczyłam, że nikogo w nim nie ma, zadnego jedzenia. To mnie
      trafiło dokumentnie! Bosze, pierwszy raz doświadczyłam na sobie porzekadła, że
      jak Polak głodny to zły. Bo sie okazało, że mąz usłyszał, że nie o w pół do
      ósmej tylko PO ósmej. Niespodziewanego gościa zaprosił na nocleg. Byłam
      "przeszczęśliwa" mając świadomośc, że moje wieczorne plany spokojnego zasypiania
      doabli wzięli, plus plany na poranek też. Dziś jest rocznica smierci matki
      dzieci. I ja wszystko rozumiem, ale na boga sa TELEFONY! Dlaczego potrafi
      zadzownić kwadrans przed wizytą a dzień przed nie potrafi? ehhhh
      W kazdym bądż razie na złośc moim złościom i chandrze postanowiłam rano sobie
      troche pośpiewać przy porannej toalecie. Jakoś to troche mnie rozładowało.
      Zrobiłam sobie dobrą kawę. I zabrałam sie za swoją robotę. I na razie jest ok.
      Może dobra książka i trochę czasu tylko dla siebie?
      Świat niech sobie robi co chce :o)))
    • lilith76 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 09:40
      ja mam ciężkie dni już od końca grudnia. siedzę w kanale, z którego to się
      trochę wydrapuję, to zsuwam w dół. teraz pojawiają się słoneczne dni, więc
      ładuję baterię i czekam na tę wiosnę.
      nie martw się - ja patrzę w lustro i widzę bezkształtną pulpę, 170
      centymetrowego gluta. zaczęłam nawet wieczorne ćwiczenia - nie żeby schudnąć,
      ale żeby poczuć spracowane mięśnie. na miesiąc przed 30 urodzinami zauważyłam
      zmarszki koło oczu, na razie tylko jak się śmieję, chyba przestanę się śmiać
      (syndrom Ally McBeal). ale jak się śmieję, to optycznie twarz wyszczupla.
      o rany...
      ;D
    • mikawi Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 10:00
      no to ja sie wylamię trochę smile u mnie wręcz przeciwnie - perspektywa wiosny i
      coraz dluzszych dni dziala na mnie bardzo optymistycznie, do tego mam sporo
      spraw na glowie poza pracą, więc w zasadzie nie mam czasu na zly humor. U mnie
      akurat dziala to mobilizująco - jak mam dużo do zrobienia to jakoś latwiej mi
      się czas organizuje i z lubością witam wieczory, gdy mogę nie robić nic i
      nigdzie nie wychodzić, co już niedlugo się spelni bo zaplanowalam w marcu kilka
      dni wolnego.
    • kleo1 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 13:41
      no mam dosc zimy, deprech azimowa mknie dorwała, nawet wstawć mi sie nie chce :
      ( Ale dziś słoneczko igra na szkle okien, jest przyjemnie, i jest fajnie jak
      kończę zajęcia o 16 to nie jest ciemno, a nie lubię sama chodzić po ciemku
      jeszcze niech ten wstrętny śnieg zniknie i będzie plus 15 minimum smile
      • barbara001 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 14:30
        O to widzę, że nie tylko mi jest źle. W ramach dalszego poprawiania sobie
        nastroju nabyłam dziś doniczki i podstawki, a jeszcze ugotuje węgierska zupę
        gulaszową (pycha)i znalazłam tani basen i namówiłam męża na pływanko dwa razy w
        tygodniu. Z zima mi źle ale na samą myśl o wiośnie tez mi niedobrze, muszę
        zrzycić parę kilo, że by nie być kostką smalcu.
        • kleo1 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 15:43
          super sa pieczarki nadziewane, pyszka, trzeba robic na wolnym ogniu smile robiz
          mięsko jak na kotlety mielone, i nadziewasz nim pieczarki, i dalej jajko i
          bułka tarta, a zeby szybciej jeszcze wiosna przyszła, poszukaj drzewa, które ma
          dużo pączków, zetnij gałązke i wstaw do dowy, można na pewno gdzies kupić,
          jeśli szkoda Ci drzewek smile ja sie przypatruje drzewką, ale chyba zdecyduje się
          na kupno
          • mikawi Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 15:46
            Fajne i bardzo wiosenne są jeszcze żólte narcyzy albo male tulipanki w
            doniczkach które się już pojawily. Od razu robi się w mieszkaniu weselej i tak
            jakoś wiosną pachnie.
    • ciemnanocka Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 17:57
      Mi tez zlesad
      W pracy cieniuje na maxa, z niczym sie nie wyrabiam i dostalam opierdziel. Co
      najgorsze - slusznie.sad
      Gruba jestem - slub za 3 miesiace, a ja nic nie robiesad
      kiecka slubna w rozmiarze 44-46, a ja nic nie robie.
      ale jedyny pozytyw dziewczyny. Depilacje laserowa sobie zrobilam na brodzie, bo
      po poronieniu mi hormony poszalaly i rewelacja.
      Wiec zamiast gruba panna mloda z broda, bede gruba panna mloda bez brody.
      Poza tym, ja sie chyba nie nadaje by kariere robic, ja bym mogla byc gospodyni
      domowa. I tu trzeba sie zastanowic nad sensem MBA, ktore robie.
      ech losie.
      Ja to bym chciala trojke dzieci i im ubranka na drutach robic oraz gotowac.
      no ale coz.
      wiosny chce!!!
      • magret65 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 18:15
        Hej,Ciemnanocko!
        Przez te 3m-ce to może Ci się uda trochę zeszczupleć, a jeżeli nawet ..... No
        cóż, świat byłby mało ciekawy, gdyby po ulicy biegały same patyki i modelki!
        Wiesz, wiele kobiet traci pierwsze dziecko. U mnie też niestety tak było.
        Poroniłam, musiałam się leczyć i wpadłam w czarną rozpacz, że już nigdy nie
        będę mamą. Po prawie 1,5roku od tego momentu urodził nam się syn, który ma
        teraz 7lat, a doszła i córeczka, która w tym miesiącu świętowała swoje 3
        urodziny!Tak więc wierzę, że wszystko przed Tobą i doczekasz się Swojej 3ki,
        dla której będziesz spokojnie mogła robić ubranka na drutach! Powodzenia! M
        • kleo1 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 19:26
          jejku, wiecei co, My jeszcze nie staramy się o dziecko, ja zabezpieczam się
          pigułkami, skutecznie, bo sie badałam, ale będę musiała odstawić na pół roku,
          zanim będziemy chcieli spłodzić dziecko, mam nadzieję, że Nam sie wtedy uda, a
          wystraszyłyście mnie sad chyba jak zajde, to będe tylko leżec tongue_out
          co do ciałka, ja tez mam za dużo tu i ówdzie, zaczęłam ćwiczyć, ale jakoś mam
          kilka rzeczy na głowie i ni emogę sie na niczym skupić, ale, bardzo fajna
          rzecz, kupic sobie takie ciężarki które można zapiąć na nóżkę, jak się lezy
          przed tv to na boczku, nóżka w górę po 10 razy na każdą stronę, na tyle ile nam
          starczy siły za pierwszym razem, stopniowo zwiększać te razy, wiecei jak się
          super szczupła czułam tongue_out
          • barbara001 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 20:37
            Fajne takie ciężarki. Ja wyciagnęłam stary stepper, nasmaruję go sobie i może
            zmobilizuję się żeby połazić. A z ta ciążą to się tak nie przejmuj. Doszłam do
            wniosku, że ja się tak bardzo ludzie na zaciążenie nastawiają (tak jak my smile to
            długo im nic z tego nie wychodzi, a jak się człowiek wyluzuje, poleci na
            imprezkę, napije się porządnie smile to potemm myk- ciąza, niewiadomo skąd smile.
            Postanowiłam wpaść z własnym mężem smile.
            • ciemnanocka Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 20:48
              Barbara a na to forum ciazowe zagladalas? tam co chwila ktos w ciazysmile po
              wykryciu owulacji tymi testamismile
              • barbara001 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 21:32
                Tych ciązowych to jest kilka. Ale oczywiście zaglądałam. Tyle że tam albo są
                dziewczyny, które doszukują się we wszystkim ciązy albo dziewczyny, które mają
                problemy i biorą środki na wywołanie owulacji, monitoringi pęcherzyków i inne
                straszne rzeczy muszą robić i jak ja to sobie poczytałam, to się wystraszyłam,
                i tez zaczęłam doszukiwać się w sobie jakiś anomalii albo objawów ciążowych,
                choc w rzeczywistości wcale ich nie było. Zgłupiałam na punkcie ciąży w pewnym
                momencie, co wcale nie jest dobre. Znajoma starała się o dzidziusia z testami
                owu, badaniami pecherzyków itd. i tak starała się przez rok (sam lekarz
                powiedział, zeby przestała tak bardzo chcieć). I jak w końcu pogodziła się z
                tym, że macierzyństo jej nie pisane to proszę, dzieci rok po roku. Teraz ma
                dwójkę. A u nas jeszcze nie ma zadnego poważnego problemu (oprócz mojego
                starczego wieku), jakiś drobne hormonalne zawirowania, które pewnie same z
                czasem sie ułożą, ale nie będę nakręcała się tamtymi forami, bo podatna jestem
                i znowu sie nakręcę. Choc co prawda dowiedziałam się z tamtąd kilku
                pożytecznych rzeczy, ale w polemiki nie będę sie wdawała, bo mi nie słuzy.
            • kleo1 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 21:27
              Ale pierwsza MUSI BYĆ DZIEWCZYNKa. Tak zaplanowaliśmy, chcemy wyliczyć smile co
              nie przeszkadza się wyluzowac, napić winka tongue_out
              • barbara001 Re: Wiosna idzie... 28.02.06, 21:35
                Ja chyba też bym chciała dziewuszkę. Nawet imię wymyśliłam :1. Rozalka (mój maz
                stuka się w czoło) albo 2.Zofia (po mojej superbabci).
                • magret65 Re: Wiosna idzie... 01.03.06, 08:34
                  Ej, wiekiem to się znów tak bardzo nie przejmuj! Miałam 33, jak urodziłam syna,
                  a 38 jak córcię! No pewnie, że człowiek różne sobie wtedy rzeczy myśli, a
                  najlepiej by było tak "książkowo" mieć dzieci /między 25,a 35 rokiem życia/,
                  ale przecież nie zawsze wszystko tak się układa, jak sobie planujemy!Z synem to
                  prawie pół roku przeleżałam w szpitalu i napatrzyłam się na różności, więc się
                  nie dziwię, że nie chcesz wchodzić na stronę ciążową!Dla mnie sam czas ciąży
                  był makabryczny i pełen obaw. Czarne wizje prawie mnie nie opuszczały,bo na
                  utrzymanie ciąży lekarze dawali nikłe szanse. Tak więc po szczęśliwym
                  rozwiązaniu stwierdziłam, że NIGDY więcej żadnych dzieci! I... proszę,nagle,
                  bez problemów pojawiła się nasza dziewuszka! Jak się zaraz po porodzie
                  spytałam, czy normalna, czy wszystko ok, to lekarz zrobił wielke oczy i
                  zwiątpił! Potwierdził, że ok i spytał zdziwiony, skąd u mnie takie dziwne
                  obawy!
                  Tak więc racja, dziewczyny! Zaszaleć, trochę romantyzmu,luzu i przyjemny
                  nastrój we dwoje!A co do płci? Co Bóg da, byle zdrowe!
                  Moja 40letnia siostra będzie rodzić końcem maja. Jak na razie lekarz mówi, że
                  wszystko ok. A w domu jeszcze ma długo oczekiwanego pierworodnego trzylatka!
                  Dobre parę latek byli bez dziatek! Jak się siostra pogodziła, że z ciąży nic
                  nie będzie /leczyła się też długo w tej popularnej klinice w Białymstoku/ i
                  zaczęła przekonywać męża do adopcji, to proszę.
                  Nas czasem znjomi pytają, jak to wyszło, że mamy tak upragnioną przez wielu
                  parkę. Mąż czasem z poważną miną się przechwala, że trzeba znać się na rzeczy!
                  A tak naprawdę, to nasza malutka jest szczęśliwym przypadkiem! Ta ciąża też
                  była wiele łatwiejsza. Jak M się dowiedział, że druga pociecha przyjdzie na
                  świat/ma jeszcze nastoletnią córkę z pierwszego małżeństwa!/, to odruchowo mu
                  się wyrwało "O Boże, zabiję się! Co teraz będzie?! Przecież mówiłaś, że więcej
                  dzieci nie będzie?!"Nie było to budujące! A teraz?! Świata za swoją księżniczką
                  nie widzi!
                  Trzymajcie się Wszystkie cieplutko!
                  • barbara001 Re: Wiosna idzie... 01.03.06, 12:36
                    Jak rodziłaś pierwsze w wieku 33 lat, to mnie uspokoiłaś, ja żartuję troche z
                    tym starczym wiekiem, ale to oczywiste, że mam poczucie upływu czasu i
                    wolałabym nieco wczesniej niż później. W związku z tym że dwa miesiące już
                    siedzę w domu (bo jak się szefowa dowiedziała że wychodze za mąż szybciutko
                    mnie zwolniła)to mam dylematy, do pracy (i czekać na umowę niewiadomo ile) czy
                    zabierać się za rodzenie dzieci. Dobrze że mój M ma dobrą pracę i nie jest
                    łatwo ale nie mam noża na gardle by podejmowac się pierwszej pracy jaka się
                    nadarzy. Dla zabicia czasu, po zwolnieniu postanowiłam zająć się mężowską
                    firmą, i myślałam że zajmie to troche czasu, a tu myk, wystarczyło troszkę nad
                    tym poracować i firma sama się rusza jak trzeba, i znowu poczułam się taka
                    bezrobotna, i stąd tez moje nieciekawe nastroje. Boję się, że im później
                    przyjdzie mi byc matką ( a mam już 30 lat) tym większe prawdopodobieństwo
                    urodzenia dziecka z jakąś wadą, i wtedy bedę musiała poświęcić się dziecku, a
                    co wtedy z pracą? I tak mi sie wszystko poplątało. Choć i tak przyznać muszę,
                    że ja to chyba w czepku urodzona- co mi humor porawia i ratuje od niechybnej
                    depresjismile
                    • magret65 Re: Wiosna idzie... 01.03.06, 16:37
                      Hej, napprawdę nie ma potrzeby się martwić!!! Słyszałam od koleżanki, która
                      uczyła w szkole specjalnej, że to grubo przesadzone, iż to starsze kobiety
                      rodzą dotknięte chorobą dzieci! Procentowo to naprawdę niewielki odsetek
                      niemowląt przychodzi na świat z wadami. Tak więc nie ma sens niepotrzebnie się
                      zamartwiac! Ty jesteś jeszcze młoda, więc głowa do góry! Pozdr. M
                  • ciemnanocka Re: Wiosna idzie... 01.03.06, 16:50
                    To mnie pocieszylassmile))
                    Bo ja po tym poronieniu tez mam wizje straszne...
                • kleo1 Re: Wiosna idzie... 01.03.06, 17:20
                  Julcia(gdyby były 2 dziewczynki to druga będzie Wronika) i Rafałek(gdyby 2
                  chłopaki tfu tfu to drugi Tomek) ogólnie drugie imiona po rodzicach smile czyli po
                  nas, w przypadku dzieciaków tej samej płci drugi będzie miał drugie po
                  dziadkach
                  • barbara001 Re: Wiosna idzie... 01.03.06, 17:42
                    Spodnie sobie kupiłam !!!!!!!! I wlazłam! Że też w tych sklepach to wszystko
                    dla takich co mają małe pupki. A ja chciałam zwykłe, niebieskie jeansy,
                    klasyczne. Wreszcie mi się udało, i z wyprzedaży to się nie wykosztowałam. ale
                    się cieszę.
    • bei Re: Wiosna idzie... 05.03.06, 15:01
      tak....a zmeczenie "pozimowe" ogromne...i jak słonko przyświeci- widac te
      srebrne wirujace drobinki kurzu w jego promieniach....i..szyby...nie są już
      takie krystalicznesmile...ech....

      czekamna nia (wiosnę)..by nie marznąć na spacerach z dzieckiem....by
      monotematyczna biel ustapiła...by zmarszczyć brwi na widok kretowisk na
      trawnikachsmile
      • kleo1 Re: Wiosna idzie... 05.03.06, 15:03
        ja czekam na wiosne, bo jestem jak kot, lubię ciepło, lubię słońce, poza tym
        nasz pies nie daje nam żyć, przez ten śnieg smile
      • lilith76 Re: Wiosna idzie... 06.03.06, 10:17
        witaj spowrotem bei smile
        dawno cię nie czytałam na forum smile
        • barbara001 Re: Wiosna idzie... 07.03.06, 19:26
          Co wiosna to jednak wiosna, pare dni temu narzekałam na przemęczenie zimowe i
          wogóle, że się w domu zasiedziałam, a tu prosze - praca do mnie przyszła, sama.
          Bo ja to jakoś nie miałam energii, żeby intensywnie poszukiwać. No, to zycie mi
          sie z nienacka rozruszało smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka